Otwiera się w nowej karcie

Materiały edukacyjne · dla młodzieży

Czym jest hejt

Gdzie kończy się żart, a zaczyna coś, na co nie musisz się godzić. Hejt to nie każda przykra rzecz w internecie - i to rozróżnienie działa w obie strony: chroni ciebie i chroni innych przed tobą.

40%
nastolatków doświadczyło cyberprzemocy
co 4.
nie umie ocenić, czy to już przemoc
68%
młodych uważa mowę nienawiści za problem
116 111
telefon zaufania, za darmo i anonimowo

Dane: NASK Państwowy Instytut Badawczy, cykl „Nastolatki 3.0".

Najpierw to

Jeśli dzieje się to teraz

Nie musisz najpierw ustalić, jak się to nazywa, żeby dostać pomoc. Te numery są za darmo, anonimowe i działają całą dobę.

Nie musisz mieć „wystarczająco poważnej" sprawy. Nie ma progu, od którego wolno zadzwonić. Jeżeli jest ci ciężko, to już jest wystarczający powód.

Podstawa

Co to właściwie znaczy

Zacznijmy od rzeczy, która zaskakuje wiele osób. „Hejt" nie jest pojęciem z żadnej ustawy. Nie ma jednej urzędowej definicji, nie ma paragrafu o hejcie i nie znajdziesz go w kodeksie. To słowo potoczne, którego wszyscy używamy, bo jest wygodne.

To nie znaczy, że hejt nie istnieje. Znaczy tylko tyle, że pod jednym słowem kryje się wiele różnych zachowań - od głupiego komentarza po rzeczy, które mają konsekwencje prawne. Dlatego warto umieć je rozróżniać, zamiast wrzucać wszystko do jednego worka.

Nasza robocza definicja brzmi tak: hejt to wypowiedź, której celem nie jest ocena tego, co ktoś zrobił, tylko sprawienie mu przykrości albo pokazanie innym, że jest gorszy. Nie chodzi w niej o sprawę. Chodzi o człowieka.

Dwie cechy, które powtarzają się prawie zawsze. Po pierwsze, atak dotyczy osoby, a nie jej czynu. Po drugie, nie da się na niego odpowiedzieć argumentem, bo nie jest argumentem - jest wyzwiskiem w lepszym albo gorszym opakowaniu.

Publiczność jest trzecim elementem, choć nie zawsze koniecznym. Bardzo duża część hejtu powstaje po to, żeby zobaczyli go inni. Dlatego dzieje się w komentarzach, w grupach klasowych i na tablicach, a nie w prywatnej wiadomości. Autor potrzebuje widowni, bo bez niej to nie działa.

Powtarzalność zmienia ciężar sprawy. Jeden głupi komentarz to jeden głupi komentarz. To samo powtarzane przez trzy tygodnie przez tę samą osobę to już coś innego - i inaczej się to traktuje, także w sensie prawnym.

Warto też wiedzieć, że hejt nie musi zawierać wyzwisk. Bywa uprzejmy w formie i podły w treści: pytanie zadane po to, żeby upokorzyć, komentarz o czyjejś rodzinie napisany bez jednego brzydkiego słowa, uśmieszek postawiony w odpowiednim momencie. Brak wulgaryzmów nie przesądza o niczym i nie jest argumentem w rozmowie z nikim.

Nie musisz udowadniać, że to hejt, żeby prosić o pomoc. To ważne zdanie, więc powtórzymy je jeszcze kilka razy na tej stronie. Nazywanie zjawisk służy temu, żeby wiedzieć, co z nimi robić - a nie temu, żebyś musiała lub musiał zdać egzamin przed rozmową z kimkolwiek.

  • Nie ma paragrafu o hejcie - to słowo potoczne.
  • Pod jednym słowem - wiele różnych zachowań.
  • Cel: przykrość, nie ocena - to jest sedno.
  • Dotyczy osoby, nie czynu - pierwsza cecha.
  • Nie da się odpowiedzieć argumentem - druga cecha.
  • Publiczność - autor zwykle jej potrzebuje.
  • Powtarzalność zmienia ciężar - także prawnie.

Precyzja

Trzy słowa, które znaczą trzy różne rzeczy

W rozmowach o tym miesza się je bez przerwy, a to są trzy odrębne pojęcia. Kiedy zrozumiesz różnicę, łatwiej ci będzie zgłosić sprawę we właściwym miejscu i we właściwej kategorii.

Hejt. Pojęcie najszersze i potoczne. Obejmuje wszystko, co jest wrogie, obraźliwe albo poniżające, niezależnie od tego, kogo dotyczy i dlaczego. Nie jest kategorią prawną i sam w sobie nie przesądza o niczym.

Mowa nienawiści. Pojęcie węższe. Dotyczy wypowiedzi wymierzonych w człowieka ze względu na cechę, którą przypisuje się całej grupie - pochodzenie, wyznanie, narodowość, niepełnosprawność, orientację. To nie jest atak na ciebie jako konkretną osobę. To atak na ciebie jako przedstawiciela grupy, i właśnie dlatego prawo traktuje część tych zachowań osobno.

Cyberprzemoc. Przemoc rówieśnicza prowadzona przez internet i telefon. Charakterystyczne są dla niej trzy rzeczy: powtarzalność, przewaga jednej strony nad drugą i zamiar zrobienia komuś krzywdy. To właśnie tego pojęcia używa się w badaniach o młodzieży i to o niej mówi liczba czterdziestu procent z góry tej strony.

Dlaczego to ma znaczenie praktyczne. Bo serwisy mają różne kategorie zgłoszeń, a od wybranej kategorii zależy, kto i według jakich reguł oceni twoje zgłoszenie. Ta sama treść zgłoszona jako „nękanie" i jako „treści obraźliwe" bywa rozpatrzona zupełnie inaczej.

Dlatego przy zgłaszaniu warto wybrać kategorię najbliższą temu, co się stało. Jeśli ktoś cię nęka - nękanie. Jeśli atakuje z powodu pochodzenia czy wyznania - mowa nienawiści. Jeśli podszywa się pod ciebie  - podszywanie się. Ogólne „to mi się nie podoba" jest najsłabszym możliwym zgłoszeniem.

I jedno zastrzeżenie. Nie musisz być pewna ani pewien, którą kategorię wybrać. Lepiej zgłosić w przybliżonej niż nie zgłosić wcale. Jeżeli chcesz to z kimś ustalić, zadzwoń do nas pod 222 900 142 - pomagamy w tym osobom niepełnoletnim bez opłat.

hejt

Wszystko, co wrogie i poniżające. Nie jest kategorią prawną.

nienawiść

Pochodzenie, wyznanie, narodowość, niepełnosprawność, orientacja.

przemoc

Powtarzalność, przewaga, zamiar krzywdy.

po co

Od niej zależy, jak sprawa zostanie oceniona.

zasada

Nie musisz być pewna ani pewien.

Narzędzie

Test na cztery pytania

Kiedy nie wiesz, czy przesadzasz, przejdź te cztery pytania. Zajmuje to pół minuty i zwykle wystarcza.

01

Czy da się z tym coś zrobić?

Jeżeli zdanie mówi ci, co poprawić - to krytyka, nawet ostra i nawet niesprawiedliwa. Jeżeli nie da się z nim zrobić nic poza poczuciem się gorzej, bo dotyczy twojego wyglądu, rodziny albo tego, kim jesteś - to hejt.

02

Chodzi o sprawę czy o ciebie?

„Ta praca jest słaba" dotyczy sprawy. „Jesteś głupia, więc twoja praca jest słaba" dotyczy ciebie. Pierwsze można rozstrzygnąć, drugiego nie można w żaden sposób.

03

Czy to się powtarza?

Jednorazowy przykry komentarz to jedno. To samo, robione codziennie przez trzy tygodnie przez tę samą osobę, jest czymś zupełnie innym - i tak też jest traktowane, także przez prawo.

04

Czy jest publiczność?

Prywatna wiadomość, o której nikt nie wie, a wpis w grupie klasowej to dwie różne sytuacje, nawet przy identycznej treści. Obecność widowni zmienia zarówno cel autora, jak i skutki dla ciebie.

I najważniejsze: ten test służy tobie, nie temu, kto pisze. Nie musisz nikomu udowadniać, że wynik wyszedł „wystarczająco źle", żeby prosić o pomoc albo zgłosić treść. Z badania NASK wynika, że co czwarty nastolatek nie potrafi ocenić, czy to, co widzi, jest już przemocą - jeżeli masz wątpliwość, jesteś w bardzo licznym towarzystwie i to jest normalne.

Rozpoznawanie

Dwanaście form, które hejt przybiera najczęściej

Nie wszystkie wyglądają jak wyzwiska. Część z nich jest cicha i dlatego trudniej ją komukolwiek pokazać.

Wyzywanie

Najbardziej oczywista forma. Z badania NASK wynika, że dotyczyła 32,2 procent badanych, a w nowszym pomiarze co trzeciej osoby.

Ośmieszanie i poniżanie

Przezwiska, przeróbki zdjęć, memy, nagrania. W badaniu wskazało je 19,4 procent, a w nowszej edycji blisko co czwarty badany.

Wykluczenie

Usunięcie z grupy, pominięcie w zaproszeniu, cisza. Nie zostawia śladu, więc najtrudniej to zgłosić - i dlatego bywa najbardziej dotkliwe.

Straszenie

Wskazało je 13,6 procent badanych. Blisko granicy, za którą zaczyna się groźba, a groźby to sprawa dla numeru 112.

Szantaż

Wskazało go 11,1 procent badanych. Nigdy nie spełnia się żądań i nigdy nie płaci - to nie kończy sprawy, tylko ją przedłuża.

Kradzież tożsamości

Zgłaszało ją blisko trzynaście procent uczniów. Konto z twoim imieniem i zdjęciem, piszące rzeczy, których nigdy nie napisałaś ani nie napisałeś.

Włamanie na konto

Blisko szesnaście procent badanych. Pierwszy krok to zmiana hasła i logowanie dwuetapowe, dopiero potem zgłoszenie.

Ujawnienie danych

Publikacja adresu, nazwy szkoły albo numeru telefonu. Moment, w którym sprawa wychodzi poza internet.

Rozsyłanie zdjęć bez zgody

Także tych wysłanych wcześniej dobrowolnie. Przy osobach niepełnoletnich to sprawa najcięższego kalibru.

Plotka podana jako fakt

„Podobno on…" rozchodzi się szybciej niż sprostowanie i prawie nigdy nie zostaje odwołane.

Nękanie prywatnymi wiadomościami

Bez publiczności, za to bez przerwy. Blokada pomaga, ale warto zachować zrzuty przed jej włączeniem.

Groźby przemocy w realu

Zgłosiło je blisko czternaście procent badanych. Tu nie analizuje się, czy autor to serio - dzwoni się pod 112.

Zwróć uwagę na trzecią pozycję z tej listy. Wykluczenie nie zostawia żadnej treści, którą można zgłosić albo pokazać dorosłemu, i właśnie dlatego bywa najtrudniejsze. Jeżeli to twoja sytuacja, nie masz mniejszego prawa do pomocy dlatego, że nie masz zrzutu ekranu.

Dla dorosłych, którzy to czytają

Te materiały są za darmo. Ktoś za nie płaci

Jeśli jesteś nastolatkiem, ta sekcja nie jest do ciebie - przewiń ją spokojnie dalej i nic nie wpłacaj. Jest do rodziców, nauczycieli i firm, które akurat tu trafiły.

Materiały edukacyjne Fundacji są udostępniane bez opłat i bez zapisów. Można je czytać, drukować, rozdawać w szkole i wykorzystywać na lekcjach bez pytania nas o zgodę. Tak ma zostać, bo materiał, za który trzeba zapłacić, nie dotrze do tych, którzy potrzebują go najbardziej.

Ktoś jednak za to płaci i warto powiedzieć wprost ile. Roboczogodzina specjalisty kosztuje od dwustu do tysiąca złotych, zależnie od specjalizacji. Prawnik kosztuje inaczej niż informatyk śledczy, a ten inaczej niż specjalista od widoczności treści albo psycholog pracujący z nastolatkiem po zmasowanym ataku. Jedna sprawa potrafi wymagać czterech takich specjalizacji w ciągu jednego tygodnia.

Finansujemy to z dwóch źródeł. Z usług komercyjnych świadczonych firmom oraz z darowizn. Zlecenia od firm przychodzą falami, a dzieci piszą i dzwonią codziennie - tę różnicę wypełniają wpłaty od zwykłych ludzi.

Docelowo budujemy Centrum Usuwania Hejtu: miejsce, w którym pod jednym numerem siedzą ludzie od usuwania treści, od procedur i od kontaktu z platformami, dostępni dla każdego, kto zadzwoni. To są pieniądze liczone w milionach i nie ukrywamy tego za skromnym językiem.

Obrońca
20 zł / mies.

Sam nie zmieni nic. Razem z dziesięcioma tysiącami takich wpłat zmienia wszystko. Imię na Ścianie Chwały.

Wybieram
Najczęściej wybierany
Patron
50 zł / mies.

W skali roku kilka roboczogodzin specjalisty. Wyróżnienie na Ścianie Chwały.

Wybieram
Mecenas
100 zł / mies.

Rocznie tyle, ile kosztuje aktualizowanie jednego opracowania takiego jak to. Status Mecenasa.

Wybieram
Strażnik Prawdy
250 zł / mies.

Realny udział w budżecie Centrum. Nazwa lub logo na liście Strażników.

Wybieram

Wolisz ustalić własną kwotę?

Przy większych kwotach rozliczamy się imiennie: podajemy, ile spraw poprowadzono i ilu specjalistów opłacono z tych środków.

50 zł200 zł1 000 zł5 000 zł
Wesprzyj tą kwotą
Najszybciej

Jednorazowa zrzutka

Bez subskrypcji i bez zakładania konta, w kilkanaście sekund, dowolną kwotą i można anonimowo. Zbiórka jest publiczna, więc widać na niej, ile zebrano.

Po adres aktualnej zbiórki prosimy dzwonić pod 222 900 142.

Dla firm i darowizn większych

Przelew na konto

Sfinansowanie etatu specjalisty, puli spraw prowadzonych bez opłat albo konkretnego elementu Centrum. Rozliczamy się imiennie i policzalnie, bez sponsoringu z logo.

Fundacja Usuwanie Hejtu
Numer konta: 42 1600 1462 1783 5776 0000 0002

Tytuł: darowizna na bieżące działania

Progi i tytuły darczyńców wymagają podłączenia pod bramkę płatności. Numer konta do uzupełnienia przed publikacją.

Najczęstsza linia obrony

„No co ty, to był tylko żart"

To zdanie pada częściej niż jakiekolwiek inne, gdy zwrócisz komuś uwagę. I jest jednym z niewielu przypadków, w których istnieje prosta, jednozdaniowa odpowiedź.

O tym, czy coś jest żartem, decyduje reakcja odbiorcy, a nie zamiar autora. Żart to coś, z czego śmieją się obie strony. Jeżeli śmieje się tylko jedna, a druga chciałaby zapaść się pod ziemię, to nie był żart - bez względu na to, co autor miał w głowie.

Dlaczego to takie ważne. Bo „to był żart" przenosi całą odpowiedzialność na ciebie. Nagle to ty jesteś problemem: przewrażliwiona, bez dystansu, nieumiejąca się śmiać z siebie. Autor wychodzi z sytuacji czysty, a ty zostajesz z uczuciem, że coś jest z tobą nie tak.

Nie musisz się z tego tłumaczyć. Nie musisz udowadniać, że masz poczucie humoru, ani wyjaśniać, dlaczego akurat to cię dotknęło. Wystarczy jedno zdanie: „mnie to nie bawi, przestań". To pełna odpowiedź i nie wymaga żadnego uzasadnienia.

Prosty sprawdzian. Jeżeli po „to tylko żart" autor przestaje - rzeczywiście był to żart, który nie wyszedł, i sprawa się kończy. Jeżeli powtarza to samo następnego dnia, wiedząc już, że ci przykro, to nie jest żart. To jest coś, co ma nazwę zaczynającą się od słowa „nękanie".

„Beka" i ironia działają tak samo. Zdanie napisane z uśmieszkiem na końcu bywa dokładnie tak samo przykre jak to samo zdanie bez uśmieszku. Emotikona nie jest odtrutką i nie zmienia treści.

To działa też w drugą stronę i warto o tym pamiętać. Jeżeli ktoś mówi ci, że twój żart był przykry, najlepszą reakcją nie jest tłumaczenie, jak było naprawdę pomyślane. Najlepszą reakcją są dwa słowa: „sorry, przestaję". Kosztują nic, a kończą sprawę, która inaczej potrafi ciągnąć się tygodniami.

  • Decyduje odbiór, nie zamiar - jedno zdanie na całą sytuację.
  • Żart śmieszy obie strony - jeśli jedną, to nie żart.
  • „To żart" przerzuca winę - nagle to ty jesteś problemem.
  • „Mnie to nie bawi, przestań" - pełna odpowiedź, bez uzasadniania.
  • Sprawdzian - czy przestaje po pierwszym razie.
  • Emotikona nie jest odtrutką - nie zmienia treści.
  • „Sorry, przestaję" - gdy to ty przesadziłaś lub przesadziłeś.

Kategoria osobna

Mowa nienawiści, czyli atak za coś, czego nie wybierałaś ani nie wybierałeś

To jest ta część hejtu, którą prawo traktuje inaczej niż resztę. Nie dlatego, że boli bardziej, tylko dlatego, że uderza w coś, czego nie da się zmienić ani odwołać.

Na czym polega różnica. Zwykły hejt atakuje ciebie jako konkretną osobę. Mowa nienawiści atakuje cechę, którą przypisuje się całej grupie - i wtedy nie chodzi już o ciebie, tylko o to, do jakiej grupy ktoś cię zaliczył. Twoje zachowanie nie ma tu żadnego znaczenia, bo nie o nie chodziło od początku.

Czego to najczęściej dotyczy. Pochodzenia i narodowości, koloru skóry, wyznania, niepełnosprawności, orientacji. Z badania Centrum Badania Opinii Społecznej wynika, że jako najczęstszy przedmiot nienawistnych wypowiedzi wskazywana była orientacja seksualna - sześćdziesiąt cztery procent wskazań, obok koloru skóry.

Jak duża jest skala. Z tego samego badania wynika, że z mową nienawiści zetknęło się pięćdziesiąt siedem procent dorosłych, a jako główne miejsce kontaktu sześćdziesiąt pięć procent z nich wskazało internet. Wśród młodych ponad dwie trzecie uważa mowę nienawiści za problem w sieci - dokładnie 68,4 procent według badania NASK.

Dlaczego to szczególnie boli. Bo nie da się na to odpowiedzieć zmianą zachowania. Przy zwykłym hejcie zawsze zostaje złudzenie, że gdyby zrobić coś inaczej, byłoby lepiej - tu nie ma nawet tego złudzenia. Atak dotyczy czegoś, czego nie wybierałaś ani nie wybierałeś i czego nie da się odłożyć na bok.

Prawo w Polsce chroni tu nierówno i uczciwie o tym mówimy. Zakres ochrony różni się w zależności od tego, jakiej cechy dotyczy atak - część jest wymieniona w przepisach wprost, część nie. To budzi spory i nie będziemy udawać, że sytuacja jest prosta ani że wszystko jest tu poukładane.

Co to znaczy dla ciebie w praktyce. Zgłaszaj takie treści w kategorii dotyczącej mowy nienawiści, a nie w ogólnych „treściach obraźliwych" - regulaminy serwisów traktują tę kategorię poważniej niż przepisy i często usuwają treści, które w Polsce nie byłyby przestępstwem.

I jedna rzecz, o której warto wiedzieć. Jeżeli atak dotyczy tego, kim jesteś, bardzo łatwo uwierzyć, że problem leży w tobie. Nie leży. Cecha, za którą ktoś cię atakuje, nie jest wadą - wadą jest to, co robi z nią osoba po drugiej stronie ekranu.

  • Atak za cechę grupy - nie za twoje zachowanie.
  • 64% - wskazań dotyczy orientacji seksualnej.
  • 57% dorosłych - zetknęło się z mową nienawiści.
  • 65% - wskazuje internet jako miejsce kontaktu.
  • 68,4% młodych - uważa to za problem w sieci.
  • Ochrona prawna jest nierówna - i mówimy to wprost.
  • Zgłaszaj we właściwej kategorii - regulaminy bywają surowsze niż prawo.

Druga strona

Dziesięć rzeczy, które hejtem po prostu nie są

Ta lista jest równie ważna jak wszystkie poprzednie. Nazywanie każdej niewygodnej uwagi hejtem sprawia, że słowo traci znaczenie - a wtedy przestaje działać także wtedy, gdy jest naprawdę potrzebne.

Ocena twojej pracy

„Ta prezentacja jest słaba" dotyczy prezentacji, nie ciebie. Bywa przykre, bywa niesprawiedliwe, ale to jest ocena czynu.

Niezgadzanie się z tobą

Ktoś ma inne zdanie i mówi to wprost. To nie atak, tylko rozmowa - nawet jeśli prowadzona bez uprzejmości.

Zwrócenie uwagi

„Zachowałeś się wtedy podle" to informacja zwrotna. Trudno jej słuchać, ale nie jest hejtem.

Odmowa

Ktoś nie chce z tobą rozmawiać, nie odpisuje albo nie chce się przyjaźnić. Ma do tego prawo i to nie jest przemoc.

Blokada

Zablokowanie cię przez kogoś jest jego decyzją o własnym spokoju, a nie atakiem na ciebie.

Nieudany żart, po którym ktoś przestaje

Gdy autor przeprasza i już tego nie powtarza, sprawa jest zamknięta. Prawo do jednej pomyłki ma każdy.

Jedna kłótnia

Ostra wymiana zdań, w której obie strony powiedziały za dużo, to konflikt, a nie hejt. Przy hejcie jest jedna strona i jeden kierunek.

Krytyka publiczna twojej wypowiedzi

Jeżeli napisałaś coś publicznie, ludzie mają prawo się z tym publicznie nie zgodzić.

Konsekwencje twoich działań

Jeśli zrobiłeś coś złego i ktoś o tym mówi, to nie jest atak. To jest skutek.

Nauczyciel wymagający od ciebie pracy

Wysokie wymagania to nie przemoc. Poniżanie przy klasie to już inna sprawa - i wtedy warto powiedzieć o tym dorosłemu.

Zdarza się też odwrotna pomyłka: ktoś mówi „to była tylko krytyka", choć wypowiedź dotyczyła wyglądu albo rodziny i nie da się z niej wyciągnąć żadnego wniosku poza tym, że ktoś chciał zrobić przykrość. Test z góry tej strony działa w obie strony i właśnie po to jest. Po co ci ta lista. Bo umiejętność przyjęcia trudnej uwagi jest osobną, bardzo przydatną rzeczą - i chroni cię przed sytuacją, w której odcinasz się od wszystkich, którzy mówią ci coś niewygodnego. Hejt trzeba zgłaszać. Krytykę warto przemyśleć. Rozróżnienie między jednym a drugim jest jedną z najbardziej użytecznych umiejętności, jakie można mieć.

Liczby

Jak wielu ludzi to naprawdę dotyczy

Ta sekcja jest tu z jednego powodu. Prawie każdy, kto przez to przechodzi, jest przekonany, że jest w tym sam. Liczby mówią coś zupełnie innego.

Czterdzieści procent nastolatków doświadczyło cyberprzemocy. To jest wynik badania NASK Państwowego Instytutu Badawczego, prowadzonego w polskich szkołach. Innymi słowy: w klasie liczącej trzydzieści osób dotyczy to około dwunastu z nich.

Sześćdziesiąt sześć procent dzieci doświadczyło przemocy ze strony rówieśników. To z kolei diagnoza Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Dwoje na troje. To nie jest margines ani coś, co spotyka wyjątkowo pechowych.

Co czwarty nastolatek nie potrafi ocenić, czy to, co widzi, jest już przemocą. Jeżeli masz wątpliwości, czy przesadzasz, to jest dokładnie to samo, co czuje bardzo wielu ludzi wokół ciebie.

Około czterdziestu procent ofiar nie powiedziało o tym nikomu. Ani rodzicom, ani nauczycielowi, ani koledze. To jest naszym zdaniem najważniejsza liczba na tej stronie, bo tłumaczy, dlaczego wydaje ci się, że to spotyka tylko ciebie. Wielu ludzi wokół po prostu milczy, tak jak ty.

Ponad połowa młodych uważa, że sprawcy są bezkarni. Odsetek ten wzrósł z trzydziestu sześciu procent w 2018 roku do 51,3 procent w 2022. To przekonanie jest jednym z powodów, dla których ludzie nie zgłaszają - i dlatego tak dużo miejsca poświęcamy pokazywaniu, że jednak da się coś zrobić.

Wśród dorosłych jest niewiele lepiej. Z badania CBOS wynika, że zaledwie trzy dziesiąte procenta badanych określiło mowę nienawiści jako przestępstwo. Jeżeli więc dorosły, do którego pójdziesz, nie będzie wiedział, co zrobić, to nie znaczy, że nie chce pomóc. Znaczy, że nikt go tego nie uczył.

Po co ci te liczby. Nie po to, żeby cię pocieszyć - od pocieszania są ludzie, a nie tabele. Po to, żebyś wiedziała lub wiedział, że to nie jest twoja osobista porażka ani coś, co przydarza się dziwnym ludziom. To jest coś, co spotyka bardzo wielu, o czym prawie nikt nie mówi głośno.

40%

W klasie trzydziestoosobowej: około dwunastu osób.

66%

Dwoje na troje dzieci.

co 4.

Wątpliwość jest normalna.

ok. 40%

Dlatego wydaje ci się, że jesteś sama lub sam.

51,3%

Wzrost z 36 procent w cztery lata.

0,3%

Dlatego bywają bezradni, a nie obojętni.

Miejsca

Gdzie hejt pojawia się zdecydowanie najczęściej

Każde miejsce ma swoją specyfikę i w każdym reaguje się trochę inaczej. Warto wiedzieć, czego się spodziewać, zanim to nastąpi.

Grupy klasowe. Najczęstsze miejsce i najbardziej dotkliwe, bo są w nich wszyscy, których znasz na co dzień. Charakterystyczne jest to, że po wyjściu z grupy nadal jesteś tematem - więc samo wyjście rzadko rozwiązuje sprawę. Za to zrzuty z takiej grupy są bardzo dobrym materiałem dla wychowawcy, bo widać na nich daty i autorów.

Komentarze pod postami. Publiczne, widoczne dla obcych osób i podbijane przez system, gdy robi się awantura. Tu najbardziej opłaca się nie odpowiadać, bo każda odpowiedź zwiększa zasięg.

Znikające wiadomości i relacje. Trudne, bo treść znika po dobie. Jeżeli coś takiego cię dotyczy, zrzut ekranu trzeba zrobić od razu - potem nie będzie czego pokazać. Pamiętaj, że część aplikacji informuje autora o zrobieniu zrzutu, więc licz się z tym, że się dowie.

Gry i czaty w grach. Miejsce, o którym dorośli często zapominają, a w którym dzieje się bardzo dużo. Większość gier ma własny system zgłoszeń i własne blokady - warto ich używać, bo działają szybciej niż cokolwiek innego.

Anonimowe aplikacje z pytaniami. Pomyślane jako zabawa, w praktyce często wykorzystywane do wysyłania rzeczy, których nikt nie napisałby pod własnym imieniem. Jeżeli dostajesz tam przykre wiadomości, najprostszym rozwiązaniem jest usunięcie odnośnika ze swojego profilu.

Serwisy z filmami i transmisjami. Komentarze pod nagraniami i czaty na żywo. Przy transmisjach warto pamiętać, że moderować może sam nadawca - i czasem wystarczy napisać do niego, żeby sprawa się skończyła.

Wyszukiwarka. To nie jest miejsce, w którym hejt powstaje, ale miejsce, w którym zostaje najdłużej. Jeżeli twoje imię i nazwisko wyświetla się razem z jakąś treścią, można złożyć osobny wniosek o usunięcie odnośnika - i to jest ścieżka niezależna od zgłoszenia w serwisie.

Wniosek z tej listy. Prawie wszędzie jest przycisk zgłoszenia i prawie nikt z niego nie korzysta. Zgłoszenie zajmuje dwie minuty, jest anonimowe i nie wymaga niczyjej zgody - a bardzo często to od niego wszystko się zaczyna.

  • Grupy klasowe - wyjście nie kończy sprawy, zrzuty są dobre dla wychowawcy.
  • Komentarze - nie odpowiadaj, każda odpowiedź daje zasięg.
  • Znikające treści - zrzut od razu, autor może dostać powiadomienie.
  • Gry - własne systemy zgłoszeń działają najszybciej.
  • Anonimowe pytania - usuń odnośnik z profilu.
  • Transmisje - czasem wystarczy napisać do nadawcy.
  • Wyszukiwarka - osobny wniosek, niezależny od serwisu.

Kogo to dotyczy

Czy jest jakiś typ osoby, która to dostaje

Krótka odpowiedź brzmi: nie ma. I to jest jedna z ważniejszych rzeczy na tej stronie, bo prawie każdy, kto przez to przechodzi, szuka w sobie cechy, która to wywołała.

Badania nie wskazują żadnego „typu ofiary". Wskazują za to mechanizmy grupowe: potrzebę wykluczenia kogoś, walkę o pozycję, chęć odwrócenia uwagi od siebie. Grupa potrzebuje celu, a nie konkretnej osoby - i dlatego, kiedy jedna osoba znika, po jakimś czasie pojawia się następna.

Pretekstem bywa dosłownie wszystko. Bycie nowym w klasie i bycie w niej od zawsze. Wyróżnianie się i niewyróżnianie. Dobre oceny i słabe oceny. To, że ktoś się odzywa, i to, że milczy. Jeżeli szukasz w tym logiki, nie znajdziesz jej, bo jej nie ma.

Są za to różnice w tym, jak wygląda atak. Z badania poświęconego polskim internautom wynika, że kobiety są znacznie częściej niż mężczyźni krytykowane za wygląd, a mężczyźni częściej za poglądy. To nie znaczy, że jednym jest łatwiej - znaczy tylko, że uderza się w różne miejsca.

Dziewczyny i chłopcy doświadczają różnych rzeczy. Z diagnozy Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę wynika, że dziewczyny znacznie częściej doświadczają wykorzystania seksualnego bez kontaktu fizycznego - trzydzieści cztery procent wobec siedemnastu procent u chłopców. Jednocześnie w Polsce, w odróżnieniu od większości badanych krajów, to chłopcy częściej przyznają się do stosowania przemocy rówieśniczej: czterdzieści jeden procent wobec trzydziestu trzech.

Co z tego wynika dla ciebie. Że nie ma czego w sobie naprawiać, żeby to się skończyło. Zmiana fryzury, konta, szkoły albo zachowania czasem pomaga na krótko, ale nie usuwa przyczyny, bo przyczyna nigdy nie była po twojej stronie.

I coś, co warto wiedzieć o sobie. Ludzie, którzy przez to przeszli, bardzo często stają się później osobami, które najszybciej reagują, gdy dzieje się to komuś innemu. To jedna z niewielu dobrych rzeczy, jakie z tego wynikają - i całkiem sporo osób mówi po latach, że właśnie to zostało im na dłużej.

  • Nie ma „typu ofiary" - badania go nie znajdują.
  • Grupa potrzebuje celu - nie konkretnej osoby.
  • Pretekstem bywa wszystko - logiki w tym nie ma.
  • Kobiety częściej za wygląd - mężczyźni za poglądy.
  • 34% wobec 17% - wykorzystanie seksualne bez kontaktu.
  • 41% wobec 33% - sprawcy w Polsce: chłopcy i dziewczęta.
  • Nie ma czego naprawiać - przyczyna nie leży po twojej stronie.

Praktyka

Jak o tym powiedzieć, żeby dorosły zrozumiał

Największy problem nie polega na tym, że dorośli nie chcą pomóc. Polega na tym, że bardzo często nie rozumieją, o czym mówisz - bo nie znają tych miejsc i nie wiedzą, jak to wygląda od środka.

Zacznij od zdania, które zdejmuje ich największy odruch. „Chcę ci coś pokazać, ale nie zabieraj mi telefonu, bo tam są dowody." To zdanie rozwiązuje najczęstszy powód, dla którego młodzi ludzie milczą - strach przed utratą kontaktu ze wszystkimi naraz.

Pokaż, zamiast opowiadać. Zrzuty ekranu działają dziesięć razy lepiej niż opis. Dorosły, który zobaczy dwadzieścia wiadomości z jednego wieczoru, zrozumieje skalę od razu - a przy opowiadaniu zwykle myśli, że chodzi o jeden komentarz.

Powiedz, ile to trwa. „To się dzieje od trzech tygodni" znaczy coś zupełnie innego niż „ktoś mi dzisiaj napisał". Powtarzalność jest tym, co zmienia ciężar sprawy, także w sensie prawnym.

Powiedz, czego potrzebujesz. Czy chcesz, żeby ktoś pomógł ci to usunąć, czy żeby porozmawiał z wychowawcą, czy po prostu żeby wiedział. Dorośli często robią rzeczy, których nie chciałaś ani nie chciałeś, bo nikt ich nie zapytał - a oni nie zapytali ciebie.

Jeżeli boisz się reakcji rodzica, zacznij od kogoś innego: wychowawcy, pedagoga, trenera, starszego rodzeństwa, rodzica kolegi. Ważne, żeby to była osoba, którą znasz z imienia i przy której nie musisz udawać.

Jeżeli nie masz nikogo takiego, zadzwoń pod 116 111. Tam nie musisz się przedstawiać, nikt nie zadzwoni do twojej szkoły ani do rodziców, a osoba po drugiej stronie zna dokładnie takie sytuacje i robi to zawodowo.

A jeśli dorosły zareaguje źle - powie „nie przejmuj się" albo „to tylko internet" - to nie znaczy, że nie ma sensu próbować dalej. Znaczy tylko, że ta konkretna osoba nie wie, co zrobić. Może zadzwonić pod 800 100 100, gdzie podpowiedzą jej, jak się do tego zabrać, albo do nas pod 222 900 142. Możesz jej to po prostu pokazać.

zdanie 1

Zdejmuje największy odruch dorosłego.

zamiast

Działają dziesięć razy lepiej niż opowiadanie.

powiedz

Powtarzalność zmienia ciężar sprawy.

powiedz

Inaczej zrobią coś, czego nie chciałaś.

gdy strach

Wychowawca, trener, rodzeństwo.

gdy nikogo

Bez przedstawiania się i bez telefonu do szkoły.

Nazwy

Słownik, czyli jak to wszystko się właściwie nazywa

Nie po to, żeby uczyć się definicji na pamięć. Po to, żeby w rozmowie z dorosłym albo w formularzu zgłoszenia użyć słowa, które od razu wskazuje, o co chodzi.

Cyberprzemoc. Przemoc rówieśnicza prowadzona przez internet i telefon, zwykle powtarzalna i oparta na przewadze jednej strony. To pojęcie, którego używa się w badaniach o młodzieży i w większości szkolnych dokumentów.

Nękanie. Zachowanie uporczywe i powtarzalne, wzbudzające poczucie zagrożenia albo naruszające prywatność. W przeciwieństwie do hejtu jest to pojęcie funkcjonujące w prawie - i dlatego przy zgłoszeniach warto go używać, gdy pasuje do sytuacji.

Trolling. Pisanie po to, żeby wywołać reakcję, bez trwałego wymierzenia w konkretną osobę. Bywa mylony z hejtem, ale opisuje inną motywację - i reaguje się na niego inaczej, bo brak odpowiedzi odbiera mu sens.

Zmasowany atak. Sytuacja, w której wiele osób pisze do jednej w krótkim czasie. Szczyt przypada zwykle na pierwszą dobę, a fala wygasa w ciągu kilku dni.

Doxxing. Ujawnienie danych pozwalających dotrzeć do kogoś w świecie rzeczywistym: adresu, szkoły, numeru telefonu. To moment, w którym sprawa przestaje być wyłącznie internetowa.

Podszywanie się. Występowanie pod cudzym imieniem albo z cudzym zdjęciem. W serwisach jest to osobna kategoria zgłoszenia, rozpatrywana zwykle szybciej niż zgłoszenia dotyczące treści.

Seksting. Wysyłanie intymnych zdjęć albo wiadomości. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś przesyła je dalej bez zgody - i wtedy odpowiada ten, kto przesłał, a nie ten, kto wysłał pierwotnie.

Grooming. Budowanie przez dorosłego relacji z dzieckiem w celu jego wykorzystania. Najważniejszy sygnał ostrzegawczy jest jeden: prośba o zachowanie znajomości w tajemnicy przed rodzicami.

Patostream. Transmisja na żywo pokazująca wulgarne zachowania albo przemoc. Z badania NASK wynika, że ogląda je co czwarty nastolatek, a szesnaście procent badanych nie potrafi ocenić, czy to, co oglądają, mieści się w tej kategorii.

Sharenting. Publikowanie przez rodziców zdjęć i informacji o własnych dzieciach bez ich zgody. Jeśli to twoja sytuacja, masz prawo o tym porozmawiać - i wbrew pozorom bardzo wielu rodziców po takiej rozmowie usuwa te treści.

Ślad cyfrowy. Wszystko, co da się o tobie znaleźć w sieci, łącznie z treściami opublikowanymi przez innych i takimi, o których nie wiesz.

Depozycjonowanie. Sprawienie, że treść przestaje pojawiać się wysoko w wynikach wyszukiwania, choć nadal istnieje. To druga droga, gdy usunięcie okazuje się niemożliwe.

  • Cyberprzemoc - powtarzalna przemoc rówieśnicza w sieci.
  • Nękanie - pojęcie prawne, warto go używać w zgłoszeniach.
  • Trolling - pisanie dla reakcji, bez konkretnego celu.
  • Doxxing - ujawnienie adresu, szkoły, telefonu.
  • Podszywanie się - osobna, szybsza kategoria zgłoszenia.
  • Grooming - sygnał: prośba o tajemnicę przed rodzicami.
  • Patostream - ogląda co czwarty nastolatek.
  • Depozycjonowanie - gdy usunąć się nie da.

Granice

Kiedy hejt przestaje być tylko przykry

Ta część jest tu dlatego, że prawie nikt młodym ludziom o tym nie mówi. Część zachowań w internecie ma konsekwencje prawne, a wiedzą o tym nieliczni.

Jak nieliczni. Z badania Centrum Badania Opinii Społecznej wynika, że zaledwie trzy dziesiąte procenta dorosłych określiło mowę nienawiści jako przestępstwo. To jest w praktyce zero. Nie chodzi o to, że ludzie znają przepisy pobieżnie - chodzi o to, że sama myśl „to może mieć konsekwencje" nikomu nie przychodzi do głowy.

Dlatego tak mało spraw w ogóle rusza. Ludzie nie zgłaszają nie dlatego, że im się nie chce. Nie zgłaszają, bo nie wiedzą, że jest co zgłaszać. Nie idą nigdzie, bo zakładają, że w internecie nic się nie da zrobić - i przekazują to przekonanie dalej.

Nie każdy przykry komentarz jest przestępstwem i nie zamierzamy nikogo straszyć. Bardzo duża część hejtu, choć jest podła, nie wypełnia znamion żadnego czynu zabronionego. Ale są kategorie, przy których to się zmienia - i warto je znać po obu stronach ekranu.

Groźby. Zapowiedź zrobienia komuś krzywdy, także napisana „dla żartu". Tu nie analizuje się, czy autor mówił poważnie - dzwoni się pod 112.

Nękanie. Uporczywe, powtarzające się działanie wzbudzające poczucie zagrożenia albo naruszające prywatność. Kluczowe jest słowo „powtarzające się" - dlatego udokumentowana chronologia zdarzeń ma tak duże znaczenie.

Publikowanie czyichś danych. Adresu, nazwy szkoły, numeru telefonu. Moment, w którym sprawa wychodzi z internetu do świata rzeczywistego, i traktowana jest zupełnie inaczej niż komentarz.

Podszywanie się. Zakładanie konta z cudzym imieniem i zdjęciem i pisanie z niego. Osobna kategoria, rozpatrywana przez serwisy szybciej niż zgłoszenia dotyczące treści.

Rozpowszechnianie czyichś zdjęć bez zgody. Zwłaszcza intymnych. Przy osobach niepełnoletnich to sprawa najcięższego kalibru i nie ma znaczenia, czy zdjęcie zostało wcześniej wysłane dobrowolnie, ani czy ktoś „tylko przesłał dalej". Odpowiada ten, kto przesyła.

Co robić, jeśli któraś z tych kategorii cię dotyczy. Zabezpiecz treść zrzutami, nie kasuj rozmowy i powiedz o tym dorosłemu. Przy groźbach, szantażu i zdjęciach intymnych dzwoni się pod 112 od razu, przed wszystkim innym.

I dla jasności: nie jesteśmy kancelarią prawną. Nie oceniamy, czy w konkretnej sprawie doszło do przestępstwa - od tego są prawnicy i organy. Pokazujemy tylko, że granica istnieje, bo samo to bywa dla ludzi zaskoczeniem.

  • 0,3% dorosłych - wie, że mowa nienawiści bywa przestępstwem.
  • Groźby - 112, bez analizowania intencji.
  • Nękanie - liczy się powtarzalność, dokumentuj daty.
  • Publikacja danych - sprawa wychodzi poza internet.
  • Podszywanie się - osobna, szybsza kategoria.
  • Zdjęcia bez zgody - odpowiada ten, kto przesyła dalej.
  • Nie jesteśmy kancelarią - pokazujemy, że granica istnieje.

Szerszy obraz

To nie jest problem wyłącznie twojego pokolenia

Bardzo często słyszy się, że hejt to sprawa młodych, którzy „siedzą w telefonach". Dane pokazują coś zupełnie innego - i warto to wiedzieć, gdy ktoś przy tobie tak powie.

Ponad połowa dorosłych w Polsce zetknęła się z mową nienawiści. Dokładnie pięćdziesiąt siedem procent według badania Centrum Badania Opinii Społecznej. Jako główne miejsce kontaktu wskazywali internet - sześćdziesiąt pięć procent - ale zaraz po nim telewizję, wskazaną przez pięćdziesiąt siedem procent.

Kogo dorośli uznają za nadawców. Na pierwszym miejscu innych użytkowników internetu = pięćdziesiąt pięć procent wskazań. Na drugim polityków = czterdzieści siedem procent. To istotne, bo pokazuje, że dorośli widzą ten problem także poza siecią i poza swoim pokoleniem.

Połowa uważa, że w Polsce istnieje przyzwolenie na obrażanie. Ze względu na wiek, płeć, niepełnosprawność, wyznanie, narodowość czy orientację. To nie jest opinia młodzieży o dorosłych - to opinia dorosłych o kraju, w którym żyją.

A jednocześnie osiemdziesiąt pięć procent uważa, że problem istnieje, ale że sami nie są ani nadawcą, ani adresatem. To jest w naszej ocenie najciekawsza liczba z całego badania. Zjawisko, które wszyscy widzą u innych i prawie nikt u siebie.

Po co ci ta wiedza. Po pierwsze dlatego, że zdanie „za moich czasów tak nie było" jest po prostu nieprawdziwe - dane pokazują wzrost, a nie spadek. Po drugie dlatego, że hejt nie jest chorobą twojego pokolenia ani skutkiem tego, że korzystasz z telefonu. Jest czymś, co dorośli robią sobie nawzajem równie chętnie, tylko rzadziej to badają.

I po trzecie, najważniejsze. Skoro dorośli mają z tym taki sam problem, to nie ma powodu, żebyś czuła się lub czuł się gorzej z tym, że sobie z tym nie radzisz. Nikt sobie z tym nie radzi dobrze. Różnica polega tylko na tym, że dorośli mają więcej narzędzi - a ta strona jest po to, żebyś ty też je miała lub miał.

57%

Z mową nienawiści.

65/57%

Dwa główne miejsca kontaktu.

55/47%

Internauci i politycy.

50%

Na obrażanie ze względu na cechy.

85%

I prawie nikt u siebie.

wniosek

Dorośli robią to sobie równie chętnie.

Do wyprostowania

Dziesięć zdań o hejcie, które są nieprawdziwe

Wszystkie krążą wśród młodych i wśród dorosłych. Przy każdym piszemy, jak jest naprawdę.

„Hejt to normalna część internetu"

Jest częstą, ale nie normalną. Normalne jest to, na co się zgadzamy - a na to nie musisz się zgadzać.

„Kto nie wytrzymuje, niech nie wchodzi do sieci"

W tym samym internecie odrabia się lekcje, kontaktuje z klasą i szuka informacji. To nie jest miejsce, z którego da się wyjść.

„Słowa nie robią krzywdy"

Robią. Z badań wynika, że przemoc psychiczna od rówieśników wzrosła z dwudziestu ośmiu do czterdziestu trzech procent w ciągu dekady i jest badana na równi z fizyczną.

„To dotyczy tylko znanych ludzi"

Czterdzieści procent nastolatków w Polsce doświadczyło cyberprzemocy. Zdecydowana większość z nich nie jest znana nikomu poza własną szkołą.

„Skoro nie odpisujesz, to znaczy, że ci nie zależy"

Nieodpowiadanie jest świadomą taktyką, a nie brakiem reakcji. Odpowiedź podbija zasięg i daje autorowi to, po co pisał.

„Zgłaszanie nic nie daje"

Pierwsze zgłoszenie ocenia zwykle automat, ale od odmowy można się odwołać - i to na tym etapie usuwa się najwięcej treści. Większość ludzi rezygnuje krok wcześniej.

„W internecie i tak nikogo nie znajdą"

Serwisy przechowują dane, których nie pokazują użytkownikom, ale udostępniają je organom na żądanie w postępowaniu.

„Jak powiesz rodzicom, zabiorą ci telefon"

Czasem tak się zdarza, dlatego warto zacząć od zdania: „chcę ci coś pokazać, ale nie zabieraj mi telefonu, bo tam są dowody".

„Mówienie o tym to donoszenie"

Donoszenie ma komuś zaszkodzić. Mówienie ma komuś pomóc. To dwie różne rzeczy i warto znać tę różnicę.

„Trzeba oddać tym samym"

Kończy się tym, że masz na koncie treści, z których ktoś zrobi zrzut i pokaże jako dowód, że to ty jesteś problemem.

Częste pytanie

Czy da się ustalić, kto to napisał

To pytanie zadaje sobie prawie każdy, kto dostaje wiadomości z konta bez nazwiska. Odpowiedź jest bardziej złożona niż „tak" albo „nie" i warto ją znać w całości.

Ty tego nie ustalisz i nie próbuj. Serwisy nie udostępniają danych zwykłym użytkownikom, a próby dochodzenia na własną rękę kończą się zwykle tym, że oskarżysz niewłaściwą osobę. To jest jeden z najczęstszych sposobów, w jaki sprawa robi się dwa razy gorsza.

Organy to potrafią. Serwisy przechowują dane, których nie pokazują użytkownikom, i udostępniają je na żądanie w postępowaniu. Zdanie „i tak mnie nie znajdą" jest jednym z powodów, dla których ludzie piszą - i jest po prostu nieprawdziwe.

To trwa i nie zawsze się udaje. Nie będziemy obiecywać, że każda sprawa kończy się ustaleniem autora, bo tak nie jest. Ustalenie wymaga postępowania, a postępowania trwają miesiącami i część z nich kończy się niczym.

Ale bardzo często wcale nie trzeba wiedzieć, kto to jest. To jest najważniejsze zdanie tej sekcji. Do usunięcia treści nie potrzebujesz tożsamości autora - wystarczy adres treści i zgłoszenie we właściwej kategorii. Cała nasza praca opiera się na tym, że treść da się usunąć niezależnie od tego, kto ją napisał.

Bardzo często i tak wiesz, kto to jest. W szkolnych sprawach anonimowość jest zwykle pozorna: wiadomo, kto pisze, tylko nie ma na to dowodu. Wtedy sprawa nie jest kwestią ustalania autora, lecz udokumentowania tego, co się dzieje - i przekazania tego dorosłemu, który może z tym coś zrobić.

Nie konfrontuj się z osobą, którą podejrzewasz. Nawet jeśli masz pewność. Konfrontacja daje autorowi dokładnie to, po co pisał, a przy okazji sprawia, że to ty wyglądasz na stronę atakującą - bo twoja wiadomość będzie tą, którą ktoś zrobi zrzutem.

Co robić zamiast. Dokumentować, zgłaszać, odwoływać się i mówić dorosłemu. To brzmi nudno w porównaniu z ustalaniem sprawcy, ale jest jedyną drogą, która faktycznie prowadzi do usunięcia treści.

  • Ty tego nie ustalisz - i nie próbuj na własną rękę.
  • Organy potrafią - dane istnieją i są udostępniane.
  • Trwa i nie zawsze się udaje - nie obiecujemy inaczej.
  • Do usunięcia nie trzeba tożsamości - wystarczy adres treści.
  • W szkole anonimowość bywa pozorna - brakuje dowodu, nie wiedzy.
  • Bez konfrontacji - twoja wiadomość stanie się zrzutem.
  • Dokumentuj i zgłaszaj - nudne, ale skuteczne.

Druga strona ekranu

Sprawdź, czy sama albo sam tego nie robisz

Ta sekcja nie jest oskarżeniem. Bardzo wiele osób, które hejtowały, nigdy nie planowało nikogo skrzywdzić - po prostu weszły w mechanizm i zorientowały się dopiero później, albo wcale.

Czy śmiejesz się z czegoś, co dotyczy jednej konkretnej osoby. Żart o sytuacji jest czymś innym niż żart o człowieku. Ten drugi ma zawsze jednego odbiorcę i zawsze jest wymierzony w niego, nawet gdy autor uważa inaczej.

Czy dopisałaś się do czegoś, co już trwało. Dziesiąty komentarz nie wymaga odwagi ani przekonania. Jest po prostu głosem oddanym na coś, co już się dzieje - i dla osoby po drugiej stronie liczy się tak samo jak pierwszy.

Czy stawiasz reakcje pod takimi treściami. Reakcja, śmieszek, udostępnienie. To wygląda na nic, a jest paliwem całego mechanizmu: dla autora to sygnał, że warto pisać dalej, a dla systemu - powód, żeby pokazać to większej liczbie osób.

Czy przesłałaś dalej coś, co miało zostać między wami. Zdjęcie, zrzut prywatnej rozmowy, nagranie. Przy zdjęciach intymnych odpowiedzialność ponosi ten, kto przesyła dalej, a nie ten, kto wysłał pierwotnie - i to jest sprawa, w której konsekwencje bywają bardzo poważne.

Czy piszesz o kimś rzeczy, których nie powiedziałabyś mu w twarz. To jest najprostszy sprawdzian, jaki znamy. Jeżeli nie powiedziałabyś tego na przerwie, patrząc komuś w oczy, to znaczy, że wiesz, że to nie jest w porządku - tylko ekran zdejmuje ci hamulec.

Jeżeli którakolwiek odpowiedź brzmi „tak". To nie czyni z ciebie potwora. Efekt grupy działa na wszystkich, także na ludzi, którzy uważają się za porządnych. Wystarczy przestać, a jeśli chcesz zrobić więcej - napisać jedno zdanie: „przepraszam, nie powinienem". Bez tłumaczenia i bez „ale".

I coś, co warto wiedzieć. Ludzie zwykle spodziewają się, że takie przeprosiny będą upokarzające. Prawie nigdy takie nie są. W większości przypadków druga strona odpowiada krótko i sprawa się kończy - rzadko kiedy jedno zdanie robi tak dużą różnicę przy tak małym koszcie.

  • Żart o człowieku - zawsze ma jednego odbiorcę.
  • Dziesiąty komentarz - liczy się tak samo jak pierwszy.
  • Reakcje i udostępnienia - to paliwo mechanizmu.
  • Przesłanie dalej - przy zdjęciach odpowiada przesyłający.
  • Sprawdzian w twarz - najprostszy, jaki istnieje.
  • „Tak" nie czyni cię potworem - wystarczy przestać.
  • Jedno zdanie - kosztuje nic, kończy sprawę.

Dalej

Ustaliłaś albo ustaliłeś, że to hejt. Co teraz

Sześć kroków w kolejności, która ma znaczenie. Wszystkie możesz wykonać sama lub sam, dzisiaj, bez niczyjej zgody.

01

Zrzuty ekranu przed wszystkim

Z widoczną nazwą konta, datą, treścią i adresem strony. Zapisz kopię poza telefonem - na mailu albo na dysku. Jeżeli zablokujesz albo zgłosisz najpierw, możesz stracić dostęp do dowodów, które będą potrzebne później.

02

Nie odpowiadaj

Każda odpowiedź to nowe powiadomienia, wyższy zasięg i dowód dla autora, że reagujesz. To najtrudniejsza rada z tej listy i jednocześnie najskuteczniejsza.

03

Zgłoś we właściwej kategorii

Nękanie, mowa nienawiści albo podszywanie się - zamiast ogólnych „treści obraźliwych". Zaznacz, że masz mniej niż osiemnaście lat. Zgłaszaj każdą treść osobno i zapisz numery zgłoszeń.

04

Po odmowie odwołaj się

Pierwsze zgłoszenie ocenia zwykle automat. Odwołanie trafia często do człowieka i to na tym etapie usuwa się najwięcej treści. Większość ludzi rezygnuje dokładnie krok wcześniej.

05

Powiedz komuś

Komuś, kogo znasz z imienia. Jeżeli nie masz takiej osoby, zadzwoń pod 116 111 - za darmo, anonimowo, bez telefonu do szkoły i bez uruchamiania jakiejkolwiek procedury.

06

Zadzwoń do nas, jeśli treść nie znika

222 900 142. Przy sprawach osób niepełnoletnich pomagamy bez opłat: składamy zgłoszenia, piszemy odwołania i wnioski do wyszukiwarki. Nie musisz mieć na to zgody rodzica, żeby zadzwonić i zapytać.

Przy groźbach, szantażu, twoich zdjęciach albo ujawnieniu adresu nie przechodź przez tę listę po kolei. Zadzwoń pod 112 i powiedz dorosłemu od razu. To są sytuacje, w których liczy się godzina, a nie kolejność kroków - i w których nie robi się nic samemu.

Krótko

Pytania, które padają najczęściej

Przejdź test na cztery pytania z góry tej strony: czy da się z tym coś zrobić, czy chodzi o sprawę czy o ciebie, czy to się powtarza i czy jest publiczność. Ale najważniejsze jest co innego: nie musisz tego rozstrzygnąć, żeby prosić o pomoc. Co czwarty nastolatek nie potrafi ocenić, czy to, co widzi, jest już przemocą – wątpliwość jest tu normalna, a nie oznaką przewrażliwienia.

Zwykle nie i warto to powiedzieć wprost. Jednorazowy głupi komentarz to jednorazowy głupi komentarz – przykry, ale zdarza się każdemu. Hejt zaczyna się tam, gdzie pojawia się powtarzalność, przewaga jednej strony albo publiczność. To nie znaczy, że masz to zignorować: jeżeli ci przykro, możesz powiedzieć „przestań” i to jest pełna reakcja.

Prawdziwość treści nie jest tu jedynym kryterium. Można napisać coś prawdziwego w sposób, którego celem jest wyłącznie upokorzenie – i to nadal jest hejt. Osobna sprawa: nawet jeśli faktycznie zrobiłaś lub zrobiłeś coś złego, to załatwia się przeprosinami i rozmową, a nie miesiącem komentarzy od trzydziestu osób. Nikt nie ma prawa wystawić ci takiego rachunku.

Nie każdy i nie będziemy nikogo straszyć. Bardzo duża część hejtu, choć jest podła, nie wypełnia znamion żadnego czynu zabronionego. Ale są kategorie, przy których to się zmienia: groźby, nękanie, publikowanie czyichś danych, podszywanie się i rozsyłanie czyichś zdjęć bez zgody. Nie jesteśmy kancelarią prawną i nie oceniamy konkretnych spraw – pokazujemy tylko, że granica istnieje.

Tak i to jest jedna z najbardziej niedocenianych rzeczy, jakie możesz zrobić. Zgłoszenie jest anonimowe – autor nie dowie się, kto je wysłał, i nie ma sposobu, żeby to ustalić. Nie musisz też dobrze znać osoby, której to dotyczy. Jedna wiadomość prywatna do niej działa przy okazji równie mocno: burzy wrażenie, że wszyscy są przeciwko niej.

Zależy od tego, czy śmieją się obie strony. O tym, czy coś jest żartem, decyduje reakcja odbiorcy, a nie zamiar autora. Sprawdzian jest prosty: jeżeli po twoim „mnie to nie bawi” ktoś przestaje, to był nieudany żart i sprawa się kończy. Jeżeli powtarza to samo następnego dnia, wiedząc już, że ci przykro, to nie jest żart.

Napisać jedno zdanie: „przepraszam, nie powinienem”. Bez tłumaczenia, bez „to był żart” i bez dopisku, że tamta osoba też coś zrobiła. Ludzie zwykle spodziewają się, że to będzie upokarzające – prawie nigdy takie nie jest. Skasowanie wpisu warto zrobić, ale samo w sobie niczego nie cofa, bo tamta osoba już to przeczytała.

Tak. Nie ma terminu, po którym zgłoszenie przestaje mieć sens – treść, która nadal jest w sieci, nadal da się zgłosić, nawet jeśli powstała rok temu. Przy starszych sprawach szczególnie warto sprawdzić, czy coś nie wyświetla się przy twoim imieniu i nazwisku w wyszukiwarce, bo to jest miejsce, w którym hejt zostaje najdłużej i najdłużej działa.

To bardzo częsta obawa i uczciwie: czasem po zgłoszeniu autor faktycznie reaguje złością. Dlatego kolejność ma znaczenie – najpierw zrzuty, potem zgłoszenie, a przy poważniejszych sprawach od razu rozmowa z dorosłym. Zgłoszenie samo w sobie jest anonimowe i autor nie dowie się, kto je wysłał. Jeżeli jednak boisz się reakcji, powiedz o tym komuś, zanim cokolwiek zrobisz – nie musisz rozgrywać tego sama ani sam.

Nie i to jest ważne. Z badania Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę wynika, że sześćdziesiąt sześć procent dzieci doświadczyło przemocy ze strony rówieśników, a rośnie przede wszystkim przemoc psychiczna – z dwudziestu ośmiu do czterdziestu trzech procent w ciągu dekady. Treści w sieci są zwykle przedłużeniem czegoś, co dzieje się także w klasie. Dlatego samo wyłączenie telefonu rzadko kończy sprawę.

Tak i przy osobach niepełnoletnich robimy to bez opłat. Zadzwoń pod 222 900 142. Przed telefonem zrób zrzuty ekranu – z widoczną nazwą konta, datą, treścią i adresem strony – i nie kasuj rozmowy, nawet jeśli wstydzisz się jej treści. Jeżeli w grę wchodzą groźby, szantaż albo twoje zdjęcia, dzwoń najpierw pod 112.

Na koniec

Nie musisz wiedzieć, jak to się nazywa

Nazwy służą temu, żeby wiedzieć, co z czymś zrobić - a nie temu, żeby zdawać egzamin przed poproszeniem o pomoc. Jeżeli jest ci z czymś źle, to wystarczający powód, żeby zadzwonić.

Pomoc dla osób niepełnoletnich jest u nas bez opłat.