Otwiera się w nowej karcie

Zbiórka celowa · Fundacja Usuwanie Hejtu

Dwadzieścia tysięcy osób, które noszą numer

Z przodu żart, który nastolatek chce nosić. Z tyłu numer infolinii, który przez kilka lat czytają wszyscy stojący za nim w kolejce, na korytarzu i w autobusie. Rozdajemy bez opłat w szkołach i na wydarzeniach.

50 zł
jedna koszulka rozdana uczniowi
200 zł
jedna bluza dla osoby, która działa
20 000
sztuk rozdanych bez opłat
0 zł
dla szkoły, ucznia i rodzica
Zebrano Brakuje do celu
5 zł 0% celu 2 499 995 zł · cel 2 500 000 zł

1 darczyńca wsparło tę zbiórkę.

Nic z tego nakładu nie jest sprzedawane. Wszystko trafia bez opłat do szkół, na wydarzenia i do osób, które przekazują pomoc dalej.

Najkrócej

Na czym to polega

Dwadzieścia tysięcy sztuk rozdanych tam, gdzie problem faktycznie się dzieje. Każda sztuka to jedna osoba, która przez kilka lat nosi na plecach numer pomocowy – i setki przypadkowych ludzi, którzy ten numer przy okazji przeczytają.

Jeżeli potrzebują Państwo pomocy, a nie koszulki: infolinia Fundacji to 222 900 142, przy sprawach osób niepełnoletnich pomagamy bez opłat. Dzieci i młodzież mogą dzwonić pod 116 111 – całą dobę i anonimowo.

Sedno

Dlaczego ubranie robi więcej niż plakat za te same pieniądze

Plakat wisi tam, gdzie go powiesimy, przez czas, za który zapłacimy. Koszulka idzie tam, gdzie chodzi nastolatek, i pokazuje numer przez kilka lat bez dopłacania ani złotówki.

Nosi się ją dla żartu, nie dla sprawy. I to jest cała przewaga. Ubranie z hasłem „powiedz nie hejtowi" wyląduje w szafie nawet rozdane za darmo. Ubranie z dobrym żartem nastolatek zakłada, bo mu się podoba – a numer jedzie razem z nim.

Przekaz jest z tyłu, więc nikt nie czuje się plakatem. Numer czyta ten, kto stoi za noszącym: w kolejce do sklepiku, na korytarzu, w autobusie. Czyli dokładnie w sytuacji, w której nie da się od tego odwrócić wzroku i w której nikt z nikim nie musi rozmawiać.

Wchodzi tam, gdzie nie wejdzie żadna kampania. Na korytarz szkolny, na boisko, do szatni. Nastolatek widzi numer nie dlatego, że go szukał, tylko dlatego, że koleżanka z klasy przypadkiem odwróciła się plecami – i zapamiętuje go na moment, w którym stanie się potrzebny.

To jest rekomendacja, a nie reklama. Numer na plakacie jest ogłoszeniem instytucji. Numer na plecach kogoś znajomego działa zupełnie inaczej przy decyzji, czy w ogóle gdzieś dzwonić – a właśnie ta decyzja jest tu najtrudniejsza.

Nośnik nie ma daty końca emisji. Kampania radiowa kończy się w dniu ostatniego spotu. Bluza noszona przez trzy sezony pokazuje ten sam numer przez całe trzy lata, także wtedy, gdy na kampanię dawno zabrakło pieniędzy.

Czego to nie zastępuje. Kampanii, materiałów edukacyjnych i pracy z ludźmi. Ubranie przenosi jedną informację: że jest numer. Wszystko, co dzieje się po telefonie, finansujemy z innych zbiórek.

  • Nosi się dla żartu – hasło o hejcie ląduje w szafie.
  • Przekaz z tyłu – nikt nie czuje się plakatem.
  • Czyta ten, kto stoi za nami – korytarz, kolejka, autobus.
  • Wchodzi tam, gdzie kampania nie – szatnia, boisko.
  • Rekomendacja, nie reklama – nosi ktoś znajomy.
  • Bez daty końca emisji – działa kilka sezonów.

Projekt pierwszy

„Nie czytam komentarzy”

Zdanie, które ludzie mówią naprawdę i w które nikt do końca nie wierzy. Właśnie dlatego działa – nosi się je z przymrużeniem oka, a nie z misją.

01

Przód: „Nie czytam komentarzy”

Sam żart, bez logo i bez numeru. Z przodu ma być coś, co nastolatek chce nosić niezależnie od tego, kto to wydał – inaczej ubranie zostaje w szafie i cały nakład jest zmarnowany.

02

Tył: „…ale oni czytają”

Dokończenie żartu, które zmienia jego sens. Dopiero pod spodem adres i numer: usuwaniehejtu.pl oraz 222 900 142. Czytelne z kilku kroków, bo tyle wynosi dystans w kolejce.

03

Dlaczego numer, a nie sam adres

Bo do numeru można zadzwonić od razu, a adres wymaga zapamiętania i wpisania. Przy osobie, która właśnie zobaczyła coś na swój temat, ta różnica bywa rozstrzygająca. Adres zostaje dla tych, którzy wolą najpierw poczytać.

04

Kolejne projekty

Ten jest pierwszy, ale nie ostatni. Zasada pozostaje ta sama przy każdym następnym: z przodu coś, co ktoś chce nosić, z tyłu informacja, która komuś się przyda. Nigdy odwrotnie.

Czego na tych ubraniach nie będzie: haseł wzywających do czegokolwiek, statystyk, wizerunków osób pokrzywdzonych ani niczego, co zamienia noszącego w plakat. Przy nakładzie rozdawanym bez opłat ta zasada jest jeszcze ważniejsza – darmową rzecz, która krępuje, wyrzuca się bez wahania.

Dystrybucja

Komu i gdzie rozdajemy

Rozdawanie przypadkowym osobom na ulicy jest najprostszym sposobem zamienienia dwóch i pół miliona złotych w śmieci. Dlatego każda sztuka ma trafić tam, gdzie ktoś ją faktycznie założy.

Koszulki: na zajęciach w szkołach. Rozdawane po warsztacie albo lekcji o hejcie, a nie wysyłane paczką do sekretariatu. Uczeń dostaje ją w kontekście, w którym wie, co oznacza napis z tyłu – i wtedy zakłada ją znacznie częściej niż rzecz wyjętą z pudła.

Bluzy: dla tych, którzy coś robią. Przy dwustu złotych za sztukę bluz się nie rozrzuca. Trafiają do uczniów prowadzących działania w szkole, do samorządów uczniowskich, do wolontariuszy i do osób, które przekazują nasze materiały dalej. Bluza ma być czymś, co się dostało za coś, a nie czymś, co leżało w kartonie.

Wydarzenia, na których jest młodzież. Dni miasta, festiwale, zawody sportowe, wydarzenia szkolne i międzyszkolne. Wszędzie tam, gdzie jesteśmy z materiałami – ubranie jest wtedy dodatkiem do rozmowy, a nie gadżetem wciskanym przechodniom.

Dorośli wokół dziecka. Nauczyciele, pedagodzy, trenerzy, bibliotekarze. To grupa, której nie osiągnie żaden internetowy przekaz, a która pierwsza zauważa, że z dzieckiem coś się dzieje. Numer noszony przez wychowawcę widzi cała klasa.

Rodziny, które do nas trafiły. Osoby, którym pomogliśmy, często same chcą przekazać to dalej. Ubranie jest dla nich najprostszym sposobem, żeby to zrobić bez opowiadania nikomu własnej historii.

Rozmiary dobierane, a nie losowe. Do szkół jedzie zestaw dopasowany do rocznika, a przy wydarzeniach pytamy o rozmiar. Koszulka w złym rozmiarze nie jest noszona i to jest najgłupszy sposób, w jaki można te pieniądze wyrzucić.

Czego nie robimy. Nie rozdajemy pod szkołami bez wiedzy dyrekcji, nie wręczamy ubrań dzieciom bez zgody placówki i nie prowadzimy akcji, w których ktokolwiek musi cokolwiek podpisać albo zostawić swoje dane, żeby dostać koszulkę.

koszulki

W kontekście, nie z paczki w sekretariacie.

bluzy

Przy 200 zł za sztukę nie rozrzuca się ich.

wydarzenia

Jako dodatek do rozmowy, nie gadżet.

dorośli

Numer na wychowawcy widzi cała klasa.

rozmiary

Zły rozmiar to rzecz nienoszona.

nigdy

I nie pod szkołą bez wiedzy dyrekcji.

Wymagania

Przy rozdawaniu materiał ma znaczenie większe, nie mniejsze

Przy rzeczy kupionej za własne pieniądze człowiek daje jej szansę, bo zapłacił. Rzecz dostaną za darmo ocenia się w trzy sekundy i albo się ją nosi, albo wyrzuca. Dlatego akurat przy nakładzie rozdawanym nie wolno oszczędzać na materiale.

Darmowa koszulka ma jedną szansę. Nastolatek zakłada ją raz i jeżeli jest sztywna, źle skrojona albo przezroczysta, drugi raz już jej nie założy. Cały koszt jest wtedy poniesiony, a efekt zerowy – bo rzecz leżąca w szufladzie nie pokazuje numeru nikomu.

Nadruk musi przeżyć pranie. Napis z tyłu jest jedynym elementem przenoszącym informację. Odpryskujący nadruk sprawia, że po sezonie zostaje żart z przodu i nieczytelna plama tam, gdzie był numer.

Cała wartość polega na latach, nie na jednym dniu. Jedna sztuka ma pokazywać numer przez trzy albo cztery sezony. Tanie ubranie skraca to do kilku miesięcy, czyli przy tym samym nakładzie daje kilkakrotnie mniej – i wtedy oszczędność na materiale okazuje się najdroższą decyzją w całym projekcie.

Rzecz rozdawana przez organizację pomocową o niej mówi. Ubranie, które wygląda tanio, przenosi to wrażenie na numer widoczny z tyłu. Przy telefonie, pod który ktoś ma zadzwonić w najgorszym momencie życia, wrażenie tandety jest kosztem, którego nie widać w żadnej tabeli.

Nastolatki poznają się na tym natychmiast. To jest grupa, która ocenia rzeczy po materiale i kroju szybciej niż dorośli i mniej wybacza. Darmowa koszulka gorszej jakości bywa odbierana jako coś, co się komuś opłacało rozdać – a nie jako coś, co komuś dano.

Bluza za dwieście złotych to cena wytworzenia, nie marża. Porządna bluza z trwałym nadrukiem kosztuje tyle na etapie produkcji. Nie ma tu żadnej nadwyżki, bo niczego nie sprzedajemy – jest po prostu koszt zrobienia rzeczy, która wytrzyma kilka lat noszenia.

  • Darmowa rzecz ma jedną szansę – ocenia się ją w trzy sekundy.
  • Nadruk przeżywa pranie – inaczej numer znika.
  • Wartość w latach – tanie skraca to do miesięcy.
  • Tandeta przenosi się na numer – koszt niewidoczny w tabeli.
  • Nastolatki poznają się od razu – i mniej wybaczają.
  • 200 zł to koszt wytworzenia – nic nie sprzedajemy.

Pełna jawność

Skąd 2 500 000 zł

Dwie pozycje, obie policzone na sztuki. Wszystkie kwoty brutto.

Budżet pierwszego nakładu

PozycjaLiczbaKoszt jedn.Łącznie
Koszulki z nadrukiem dwustronnym10 00050 zł500 000 zł
Bluzy z nadrukiem dwustronnym10 000200 zł2 000 000 zł
Cel zbiórki20 0002 500 000 zł

Kwoty obejmują wytworzenie wraz z nadrukiem i są szacunkami do potwierdzenia ofertami producentów – cena jednostkowa zależy od materiału, rozkładu rozmiarów i wielkości zamówienia. Poza tym budżetem pozostają magazynowanie i transport do szkół oraz na wydarzenia, które pokrywamy ze zbiórki na bieżącą działalność. Rozliczamy się z faktycznie poniesionych kosztów, osobno dla koszulek i bluz.

Dlaczego bluzy pochłaniają cztery piąte budżetu. Bo kosztują czterokrotnie więcej od koszulek przy tej samej liczbie sztuk. Warto to widzieć przy podejmowaniu decyzji: za kwotę jednej bluzy powstają cztery koszulki, a każda z nich pokazuje ten sam numer innej osobie. To jest główny powód, dla którego bluzy trafiają wyłącznie do tych, którzy coś robią.

Jak to wygląda na tle innych sposobów docierania do ludzi. Kampania pilotażowa w jednym mieście kosztuje sto pięćdziesiąt tysięcy złotych i kończy się wraz z ostatnią emisją. Te same pieniądze to trzy tysiące koszulek, które pokazują numer przez kilka sezonów w całym kraju. Nie twierdzimy, że jedno zastępuje drugie – twierdzimy, że przy takim zestawieniu warto policzyć.

Co, jeżeli zbierzemy mniej. Zaczynamy od koszulek, bo przy tym samym budżecie dają czterokrotnie więcej sztuk w obiegu. Bluzy wchodzą do produkcji przy wyższym wyniku. Podajemy publicznie, ile sztuk każdego rodzaju faktycznie powstało i gdzie trafiły.

Co, jeżeli zbierzemy więcej. Powiększamy nakład i dokładamy kolejne projekty. Przy dodruku koszt jednostkowy bywa niższy, bo przygotowanie jest już opłacone.

Opłaty operatora płatności. Muszą zmieścić się w tej kwocie, więc nieznacznie pomniejszą nakład. Piszemy o tym, zanim ktokolwiek wpłaci pierwszą złotówkę.

Warunek sensowności

Jak sprawdzimy, czy to w ogóle działa

Przy nakładzie rozdawanym za darmo nie ma sprzedaży, która sama pokazuje, czy ktokolwiek tego chce. Trzeba więc zmierzyć to osobno – inaczej po roku nie będzie wiadomo, czy rozdaliśmy dwadzieścia tysięcy nośników, czy dwadzieścia tysięcy szmat.

Pytanie na infolinii: skąd Państwo mają ten numer. Zadajemy je i tak przy każdym zgłoszeniu. Odsetek odpowiedzi wskazujących ubranie jest najprostszą i najuczciwszą miarą tego, czy projekt działa.

Sprawdzenie po pół roku w szkołach, w których rozdawaliśmy. Ile osób nadal ma tę koszulkę, ile ją nosi i jak często. Kilka pytań w kilku placówkach wystarczy, żeby odróżnić nośnik od pamiątki leżącej w szufladzie.

Ruch na stronie i telefony po akcjach. Porównanie okresu po rozdaniu w danym mieście z okresem wcześniejszym. Sygnał słabszy niż poprzednie dwa, ale łatwy do zebrania i nic nie kosztuje.

Rozmiary i zwroty z pierwszej partii. Które rozmiary schodzą, których zostaje najwięcej. To przesądza o strukturze kolejnego zamówienia i jest najtańszą rzeczą, jaką można sprawdzić.

Publikujemy wyniki, także złe. Jeżeli po pół roku okaże się, że ubrania nie są noszone albo że nikt nie trafia do nas tą drogą, napiszemy to i nie zamówimy kolejnego nakładu. Taka informacja ma zresztą wartość dla innych organizacji rozważających podobny wydatek.

Dlatego zaczynamy od małej partii. Kilkaset sztuk, rozdane w kilku szkołach, sprawdzone po kilku miesiącach. Dopiero potem produkcja właściwego nakładu – ta sama zasada, którą stosujemy przy kampanii: najpierw pilotaż, potem skala.

  • „Skąd Państwo mają numer” – najprostsza miara.
  • Sprawdzenie po pół roku – ile sztuk jest noszonych.
  • Ruch i telefony po akcji – sygnał słabszy, ale darmowy.
  • Rozmiary z pierwszej partii – przesądzają o kolejnym zamówieniu.
  • Publikujemy też wyniki złe – i wtedy nie dodrukowujemy.
  • Najpierw mała partia – potem właściwy nakład.

Uczciwie

Ryzyko, którego przy takich zbiórkach zwykle się nie opisuje

Dwa i pół miliona złotych na ubrania rozdawane za darmo to kwota, przy której darczyńca ma prawo zapytać, czy nie lepiej wydać ją na pomoc. Pytanie jest zasadne i odpowiadamy na nie wprost, zamiast je omijać.

To jest wydatek bezpowrotny. W odróżnieniu od funduszu opłat sądowych, w którym pieniądze wracają po wygranych sprawach, tu nie wraca nic. Rozdane ubranie jest kosztem poniesionym raz i na zawsze.

Największe ryzyko: rzeczy, których nikt nie nosi. Darmowa koszulka w złym rozmiarze albo ze słabego materiału trafia do szuflady i cały koszt idzie na marne. Przy dwudziestu tysiącach sztuk nawet częściowe niepowodzenie to setki tysięcy złotych.

Rozdawanie bez kontekstu prawie zawsze zawodzi. Paczka wysłana do sekretariatu i rozdana przypadkowo działa nieporównanie gorzej niż ta sama koszulka wręczona po zajęciach, na których uczeń dowiedział się, co znaczy napis z tyłu. Dlatego wiążemy dystrybucję z zajęciami, a nie z wysyłką.

Zarzut wizerunkowy jest realny. Organizacja pomocowa wydająca miliony na odzież bywa krytykowana i trudno się temu dziwić. Nasza odpowiedź jest jedna: pokażemy liczby z pomiaru. Jeżeli pokażą, że to nie działa, przyznamy to i przestaniemy.

Porównanie, które trzeba zrobić samodzielnie. Dwa i pół miliona to również rok całodobowej infolinii z psychologiem i prawnikiem albo tysiąc spraw ustalenia tożsamości autorów anonimowych treści. Nie twierdzimy, że koszulki są ważniejsze – prowadzimy wszystkie te zbiórki równolegle i każdy wybiera sam.

Czego nie zrobimy. Nie zamówimy dwudziestu tysięcy sztuk jednym zamówieniem, zanim mała partia nie pokaże, że ludzie to noszą. Zbiórka może osiągnąć cel wcześniej niż pomiar to potwierdzi – i wtedy pieniądze poczekają, zamiast zamienić się w kartony.

  • Wydatek bezpowrotny – nic nie wraca.
  • Rzeczy nienoszone – największe ryzyko projektu.
  • Rozdawanie bez kontekstu zawodzi – stąd wiązanie z zajęciami.
  • Zarzut wizerunkowy jest realny – odpowiadamy liczbami.
  • 2,5 mln to też rok infolinii – porównanie robią Państwo sami.
  • Nie zamawiamy wszystkiego naraz – nawet przy pełnej zbiórce.

Wpłata

Każda wpłata to konkretna liczba sztuk

Przelicznik jest tu najprostszy z całej naszej listy: pięćdziesiąt złotych to jedna koszulka rozdana uczniowi, dwieście to bluza dla kogoś, kto prowadzi działania w szkole.

Obrońca
20 zł / mies.
Patron
50 zł / mies.
Mecenas
100 zł / mies.
Strażnik Prawdy
250 zł / mies.
Rycerz
500 zł / mies.
Komandor
1 000 zł / mies.
Ambasador
2 500 zł / mies.
Filar Fundacji
5 000 zł / mies.
Tarcza
10 000 zł / mies.
Bohater
50 000 zł / mies.
Legenda
100 000 zł / mies.
Pogromca Hejtu
1 000 000 zł / mies.

Wybiorą Państwo kwotę

Wpisz dowolną sumę — każda złotówka idzie na ten cel. Jednorazowo, co miesiąc albo co rok, jak wygodniej.

Do celu brakuje 2 499 995 zł z 2 500 000 zł.

Przelew tradycyjny

Rachunek Fundacji

Zostaje potwierdzenie w historii rachunku. Kwestie podatkowe warto sprawdzić z własną księgowością – nie doradzamy w tym zakresie.

Fundacja Usuwanie Hejtu
Numer rachunku: 42 1600 1462 1783 5776 0000 0002
Tytuł: darowizna na nakład
KRS 0001263258

Zamiast przelewu

Produkcja, materiał, transport

Producent odzieży, drukarnia, dostawca materiału albo firma dysponująca magazynem i transportem mogą przekazać to zamiast pieniędzy. Przy tej zbiórce wsparcie rzeczowe działa wyjątkowo dobrze, bo obniża koszt jednostkowy całego nakładu.

Kontakt: 222 900 142 albo biuro@usuwaniehejtu.pl.

Progi cykliczne, przyciski kwot i płatność kartą wymagają podłączenia bramki płatniczej po stronie serwisu.

Jak odwołać. Najszybciej w Panelu darczyńcy — jedno kliknięcie, bez logowania się w nic dłuższego. Wolisz inaczej? Wystarczy wiadomość na biuro@usuwaniehejtu.pl albo telefon pod 222 900 142. Bez pytań o powód i bez propozycji niższego progu.

Krótko

Pytania, które padają najczęściej

To jest zasadne pytanie i odpowiadamy na nie wprost. Jedna sztuka pokazuje numer przez trzy albo cztery sezony, wszędzie tam, gdzie chodzi nastolatek – na korytarzu, boisku i w autobusie, bez dopłacania ani złotówki za czas emisji. Dla porównania kampania pilotażowa w jednym mieście kosztuje sto pięćdziesiąt tysięcy i kończy się wraz z ostatnią emisją; te same pieniądze to trzy tysiące koszulek działających latami w całym kraju. Prowadzimy przy tym wszystkie nasze zbiórki równolegle i każdy wybiera sam.

Właśnie dlatego, że rozdajemy. Rzecz kupioną za własne pieniądze człowiek ocenia łagodniej, bo zapłacił. Darmową ocenia w trzy sekundy i albo ją nosi, albo wyrzuca. Sztywna, źle skrojona koszulka zostaje założona raz i cały koszt jest wtedy poniesiony przy zerowym efekcie. Nastolatki poznają się na materiale natychmiast i mniej wybaczają niż dorośli.

Koszulki trafiają do uczniów po zajęciach o hejcie, a nie paczką do sekretariatu – uczeń dostaje je w kontekście, w którym wie, co znaczy napis z tyłu, i wtedy nosi je znacznie częściej. Bluzy, przy dwustu złotych za sztukę, trafiają wyłącznie do osób, które coś robią: samorządów uczniowskich, wolontariuszy i tych, którzy przekazują nasze materiały dalej. Rozmiary dobieramy, zamiast wysyłać losowo.

Przy rozdawaniu nie ma sprzedaży, która sama pokazuje, czy ktoś tego chce, więc mierzymy to osobno. Pytamy dzwoniących, skąd mają nasz numer. Po pół roku sprawdzamy w szkołach, ile osób nadal ma koszulkę i ją nosi. Patrzymy na telefony i ruch po akcjach w danym mieście. Jeżeli wyniki pokażą, że ubrania nie są noszone albo że nikt nie trafia do nas tą drogą, napiszemy to i nie zamówimy kolejnego nakładu.

Bo darmowe ubranie z hasłem „powiedz nie hejtowi” wyląduje w szafie nawet u osoby przekonanej. Dobry żart nastolatek zakłada, bo mu się podoba – i numer jedzie razem z nim. Przekaz musi być z tyłu, żeby noszący nie czuł się chodzącym plakatem; wtedy czyta go ten, kto stoi za nim w kolejce. Przy rzeczy rozdawanej ta zasada jest jeszcze ważniejsza, bo darmową rzecz, która krępuje, wyrzuca się bez wahania.

Prosimy o kontakt pod 222 900 142 albo na biuro@usuwaniehejtu.pl. Rozdanie wiążemy z zajęciami albo warsztatem, bo bez kontekstu działa nieporównanie gorzej. Nie rozdajemy pod szkołami bez wiedzy dyrekcji, nie wręczamy ubrań dzieciom bez zgody placówki i nikt nie musi zostawiać żadnych danych, żeby dostać koszulkę.

Tak i uważamy to za ważną część projektu. Nauczyciele, pedagodzy, trenerzy i bibliotekarze to grupa, której nie osiągnie żaden internetowy przekaz, a która pierwsza zauważa, że z dzieckiem coś się dzieje. Numer noszony przez wychowawcę widzi przy okazji cała klasa. Ubrania trafiają też do rodzin, którym pomogliśmy i które chcą przekazać to dalej bez opowiadania nikomu własnej historii.

To jest przy tej zbiórce najcenniejsza forma wsparcia, bo obniża koszt jednostkowy całego nakładu – przy dwudziestu tysiącach sztuk nawet niewielka różnica na sztuce daje duże kwoty. Dotyczy to również dostawców materiału oraz firm dysponujących magazynem i transportem do szkół. Wyceniamy takie wsparcie według cen rynkowych i rozliczamy tak samo jak darowiznę pieniężną. Kontakt: 222 900 142.

Na koniec

Pięćdziesiąt złotych to jedna osoba, która przez kilka lat nosi numer

Z przodu żart, który nastolatek chce nosić. Z tyłu numer, który ktoś inny przeczyta na korytarzu – może akurat wtedy, gdy będzie mu potrzebny. Nic z tego nakładu nie jest sprzedawane. Wszystko trafia do szkół, na wydarzenia i do tych, którzy przekazują pomoc dalej.

Rachunek Fundacji: PL15 1600 1462 1783 5776 0000 0003, tytuł: darowizna na nakład.

Lista darczyńców tej zbiórki

  1. 1Anonimowy darczyńca 5 zł