Otwiera się w nowej karcie

Materiały edukacyjne · dla młodzieży

Reagowanie na hejt

Co zrobić w pierwszej godzinie, czego nie robić nigdy i jak reagować, gdy dzieje się to komuś innemu. Większość ludzi robi dokładnie te trzy rzeczy, które pogarszają sprawę – i nikt im nigdy nie powiedział, że tak nie warto.

Kolejność ma znaczenie. Jeżeli zablokujesz albo zgłosisz najpierw, możesz stracić dostęp do dowodów.

1.
zrzuty ekranu, zanim cokolwiek zrobisz
2.
nie odpowiadaj, nawet krótko
3.
zgłoś we właściwej kategorii
116 111
gdy potrzebujesz z kimś porozmawiać

Najpierw to

Sytuacje, w których nie czyta się poradników

Jeśli w grę wchodzi którakolwiek z tych rzeczy, zadzwoń pod 112 i powiedz dorosłemu, zanim zrobisz cokolwiek innego: ktoś ci grozi, ktoś szantażuje cię zdjęciami, ktoś opublikował twój adres albo nazwę szkoły, dorosły prosi cię o kontakt w tajemnicy przed rodzicami.

Przy szantażu obowiązuje jedna zasada bez wyjątków: nie spełniaj żądań, nie płać i nie wysyłaj niczego więcej. To nigdy nie kończy sprawy – kończy się tym, że żądania rosną. Zrób zrzuty rozmowy, nie kasuj jej i zadzwoń pod 112.

Od czego zacząć

Pierwsza godzina, dokładnie krok po kroku

Kolejność nie jest przypadkowa. Każdy z tych kroków traci sens, jeśli zrobisz go po którymś z następnych.

01

Odłóż telefon na dziesięć minut

Nie na zawsze, tylko na tyle, żeby przestać czytać w kółko. Pierwsza reakcja jest zawsze najgorszą reakcją i prawie zawsze ma się jej potem żal. Dziesięć minut nic nie zmieni w sprawie, a bardzo dużo zmieni w tym, co za chwilę zrobisz.

02

Zrób zrzuty ekranu

Z widoczną nazwą konta, datą, treścią i adresem strony. Każdą treść osobno. Zapisz kopię poza telefonem – wyślij sobie mailem albo wrzuć na dysk. Bez tego kroku wszystkie następne bywają bezużyteczne, bo autor może skasować wszystko w każdej chwili.

03

Nie odpowiadaj

Ani serio, ani żartem, ani jednym słowem. To jest najtrudniejszy punkt na tej liście i wyjaśniamy go osobno niżej, bo warto rozumieć, dlaczego akurat tak.

04

Wycisz powiadomienia

Nie kasuj konta i nie usuwaj aplikacji w emocjach. Wystarczy wyciszyć powiadomienia z jednego miejsca albo z jednej rozmowy. Chodzi o to, żeby telefon przestał ci co dziesięć minut przypominać, że coś się dzieje.

05

Zgłoś treść

We właściwej kategorii: nękanie, mowa nienawiści albo podszywanie się – nie w ogólnych „treściach obraźliwych". Zaznacz, że masz mniej niż osiemnaście lat. Zgłaszaj każdą treść osobno i zapisz numery zgłoszeń.

06

Powiedz komuś tego samego dnia

Komukolwiek: rodzicowi, wychowawcy, starszemu rodzeństwu, trenerowi. Jeżeli nie masz nikogo takiego, zadzwoń pod 116 111. Chodzi o to, żebyś nie została ani nie został z tym sama lub sam do rana – bo noc jest w takich sytuacjach najgorsza.

Jeżeli zdążyłaś już odpowiedzieć albo coś skasować, nic strasznego się nie stało. Prawie wszyscy tak robią, bo nikt ich wcześniej nie uprzedził. Zacznij od punktu drugiego z tym, co jeszcze jest dostępne, i idź dalej. Ta lista jest po to, żeby pomóc, a nie po to, żeby oceniać, co zrobiłaś lub zrobiłeś w pierwszym odruchu.

Ważniejsze niż lista rzeczy do zrobienia

Dwanaście rzeczy, których lepiej nie robić nigdy

Wszystkie wydają się w tamtym momencie rozsądne. Wszystkie pogarszają sprawę i wszystkie robi prawie każdy.

Nie odpowiadaj

Każda odpowiedź to nowe powiadomienia dla obserwujących, wyższy zasięg posta i dowód dla autora, że reagujesz.

Nie tłumacz się

Tłumaczenie zakłada, że masz się z czego tłumaczyć. Dla obserwujących wygląda jak przyznanie, że coś jest na rzeczy.

Nie kasuj dowodów

Usunięcie rozmowy w odruchu wstydu odbiera ci możliwość pokazania komukolwiek, co się stało.

Nie kasuj konta

Bardzo kusi w pierwszej dobie. Traci się przy tym dostęp do zgłoszeń, dowodów i kontaktu ze wszystkimi, także tymi, którzy są po twojej stronie.

Nie oddawaj tym samym

Kończy się tym, że masz na koncie treści, z których ktoś zrobi zrzut i pokaże jako dowód, że to ty jesteś problemem.

Nie konfrontuj się osobiście

Ani w wiadomości, ani na korytarzu. Konfrontacja daje autorowi dokładnie to, po co pisał.

Nie szukaj sprawcy na własną rękę

Najczęstszy sposób, w jaki sprawa robi się dwa razy gorsza: oskarżysz niewłaściwą osobę i zyskasz drugiego przeciwnika.

Nie proś znajomych, żeby go zaatakowali

To już nie jest obrona, tylko druga fala. Odpowiadasz za nią ty, także wtedy, gdy sama lub sam nic nie napisałaś.

Nie czytaj tego w kółko

Wracanie do tych samych zdań po nocy nie da ci żadnej nowej informacji, a odbiera resztę spokoju.

Nie zmieniaj się pod nich

Zmiana wyglądu, konta czy zachowania czasem pomaga na tydzień, ale potwierdza, że atak zadziałał.

Nie obiecuj sobie, że przeczekasz sam

Przeczekiwanie w milczeniu jest najczęstszym wyborem i najgorszym. Około czterdziestu procent ofiar nie mówi nikomu.

Nie zakładaj, że zgłoszenie nic nie da

To przekonanie ma ponad połowa młodych ludzi. Pierwsze zgłoszenie ocenia automat, ale po odmowie jest jeszcze odwołanie.

Trzy pierwsze z tej listy odpowiadają za większość problemów, jakie widzimy w prowadzonych sprawach. Ktoś odpowiedział, ktoś się tłumaczył, ktoś skasował rozmowę ze wstydu. Za każdym razem z dobrych powodów i za każdym razem sprawa stała się trudniejsza. Jeżeli zapamiętasz z tej strony jedną rzecz, niech to będzie ta: najpierw zrzuty, potem cisza.

Rozwinięcie

Dlaczego nieodpowiadanie naprawdę działa

To jest rada, która brzmi jak poddanie się. Nie jest nim i warto rozumieć dlaczego – bo rada, której się nie rozumie, nie działa w momencie, w którym trzęsą się ręce.

Powód pierwszy: twoja reakcja jest nagrodą. Duża część osób pisze po to, żeby coś się wydarzyło. Twoja złość, twoja obrona, twoje wyjaśnienia – to jest dokładnie to, po co pisali. Brak reakcji odbiera temu sens szybciej niż najlepsza riposta na świecie.

Powód drugi: odpowiedź podbija zasięg. To nie jest przenośnia, tylko sposób działania tych systemów. Treść, pod którą jest ruch, dostaje więcej wyświetleń niż treść, pod którą nie dzieje się nic. Każdy twój komentarz to nowe powiadomienie dla wszystkich obserwujących i sygnał dla programu, że warto to pokazać kolejnym osobom.

Powód trzeci: twoja odpowiedź staje się dowodem przeciwko tobie. Bardzo częsty scenariusz: ktoś prowokuje cię do ostrej odpowiedzi, robi z niej zrzut ekranu i pokazuje ją jako dowód, że to ty jesteś agresywna albo agresywny. Twoje jedno zdanie napisane w złości ląduje wtedy w rozmowie z wychowawcą – a nie dwadzieścia zdań, które je poprzedzały.

Powód czwarty: nie da się wygrać dyskusji, która nie jest dyskusją. Hejt nie jest argumentem, więc nie da się na niego odpowiedzieć kontrargumentem. Możesz mieć rację w każdym zdaniu i nadal przegrać, bo grą nie jest tu przekonanie kogokolwiek.

Powód piąty: publiczność interpretuje wymianę zdań, a nie jej treść. Obserwujący nie czytają uważnie, kto ma rację. Widzą dwie strony wymieniające się komentarzami i zapamiętują, że „coś tam było". Cisza z twojej strony sprawia, że nie ma czego zapamiętać.

Czego nieodpowiadanie nie oznacza. Nie oznacza udawania, że nic się nie stało, ani znoszenia wszystkiego w milczeniu. Oznacza tylko tyle, że nie rozmawiasz z autorem – bo równolegle dokumentujesz, zgłaszasz i mówisz o tym komuś dorosłemu. To jest bardzo aktywna reakcja, tylko skierowana we właściwą stronę.

I rzecz, którą trudno usłyszeć. Milczenie w pierwszej dobie jest trudniejsze niż odpowiedź, bo odpowiedź daje natychmiastową ulgę. Ta ulga trwa jakieś dwie minuty, a jej skutki zostają na tygodnie.

  • Reakcja jest nagrodą – po to piszą.
  • Odpowiedź podbija zasięg – to sposób działania systemu.
  • Twoje zdanie staje się dowodem – ktoś zrobi z niego zrzut.
  • To nie jest dyskusja – nie da się jej wygrać argumentem.
  • Publiczność nie czyta uważnie – zapamiętuje samą wymianę.
  • To nie jest bierność – dokumentujesz, zgłaszasz, mówisz.
  • Ulga trwa dwie minuty – skutki tygodnie.

Narzędzia

Blokada, wyciszenie i zgłoszenie to trzy różne rzeczy

Prawie wszyscy używają ich zamiennie i prawie wszyscy używają ich w złej kolejności. Każde z nich robi co innego i każde ma inny moment.

Wyciszenie. Przestajesz widzieć treści danej osoby, ale ona o niczym nie wie i nadal wszystko widzi. To najlżejsze narzędzie i najlepsze na pierwszą dobę: daje ci spokój, a jednocześnie nie prowokuje autora do reakcji. Zachowujesz też dostęp do treści, gdyby potrzebne były zrzuty.

Blokada. Odcinasz kontakt w obie strony. Bardzo skuteczna przy jednej konkretnej osobie, ale ma dwa haczyki: autor zwykle się orientuje, że został zablokowany, i czasem odbiera to jako zachętę do dalszych działań z innego konta. Poza tym możesz stracić dostęp do jego treści, więc blokuj dopiero po zrobieniu zrzutów.

Zgłoszenie. Jedyne z tych trzech narzędzi, które może doprowadzić do usunięcia treści. Jest anonimowe – autor nie dowie się, kto je wysłał – i nie podbija zasięgu, bo nie jest interakcją publiczną. To jest narzędzie, po które warto sięgać najczęściej, a sięga się po nie najrzadziej.

Odwołanie. Krok, o którym prawie nikt nie wie. Po odmowie serwisu można złożyć odwołanie – trafia ono często do człowieka, a nie do programu, i to na tym etapie usuwa się najwięcej treści. Większość ludzi rezygnuje dokładnie krok przed najskuteczniejszą częścią procedury.

Wniosek do wyszukiwarki. Osobna ścieżka, niezależna od zgłoszenia w serwisie. Nie usuwa treści ze strony, na której się znajduje, ale sprawia, że przestaje pojawiać się przy twoim imieniu i nazwisku w wynikach wyszukiwania. Przy sprawach, które ciągną się od miesięcy, bywa ważniejsza niż wszystko inne.

Ograniczenie komentarzy. W większości serwisów możesz ustawić, kto może komentować twoje posty i pisać do ciebie prywatnie. To jest ustawienie, które warto zmienić zanim cokolwiek się wydarzy, a nie w trakcie.

Kolejność, która działa. Zrzuty, wyciszenie, zgłoszenie, odwołanie po odmowie, blokada na końcu. Przy poważnych sprawach – groźby, zdjęcia, szantaż – ta kolejność nie obowiązuje: wtedy dzwonisz pod 112 i mówisz dorosłemu, a resztę robi się potem.

wycisz

Najlepsze na pierwszą dobę.

blokada

Autor się orientuje. Dopiero po zrzutach.

zgłoś

Anonimowe i nie podbija zasięgu.

odwołaj

Tu usuwa się najwięcej. Prawie nikt tego nie robi.

wyniki

Treść zostaje, ale znika przy twoim nazwisku.

ustaw.

Zmień je, zanim coś się wydarzy.

Dla dorosłych, którzy to czytają

Te materiały są za darmo. Ktoś za nie płaci

Jeśli jesteś nastolatkiem, ta sekcja nie jest do ciebie – przewiń ją spokojnie dalej i nic nie wpłacaj. Jest do rodziców, nauczycieli i firm, które akurat tu trafiły.

Materiały edukacyjne Fundacji są udostępniane bez opłat i bez zapisów. Można je czytać, drukować, rozdawać w szkole i wykorzystywać na lekcjach bez pytania nas o zgodę. Tak ma zostać, bo materiał, za który trzeba zapłacić, nie dotrze do tych, którzy potrzebują go najbardziej.

Ktoś jednak za to płaci i warto powiedzieć wprost ile. Roboczogodzina specjalisty kosztuje od dwustu do tysiąca złotych, zależnie od specjalizacji. Prawnik kosztuje inaczej niż informatyk śledczy, a ten inaczej niż specjalista od widoczności treści albo psycholog pracujący z nastolatkiem po zmasowanym ataku. Jedna sprawa potrafi wymagać czterech takich specjalizacji w ciągu jednego tygodnia.

Finansujemy to z dwóch źródeł. Z usług komercyjnych świadczonych firmom oraz z darowizn. Zlecenia od firm przychodzą falami, a dzieci piszą i dzwonią codziennie – tę różnicę wypełniają wpłaty od zwykłych ludzi.

Docelowo budujemy Centrum Usuwania Hejtu: miejsce, w którym pod jednym numerem siedzą ludzie od usuwania treści, od procedur i od kontaktu z platformami, dostępni dla każdego, kto zadzwoni. To są pieniądze liczone w milionach i nie ukrywamy tego za skromnym językiem.

Obrońca
20 zł / mies.

Sam nie zmieni nic. Razem z dziesięcioma tysiącami takich wpłat zmienia wszystko. Imię na Ścianie Chwały.

Wybieram
Najczęściej wybierany
Patron
50 zł / mies.

W skali roku kilka roboczogodzin specjalisty. Wyróżnienie na Ścianie Chwały.

Wybieram
Mecenas
100 zł / mies.

Rocznie tyle, ile kosztuje aktualizowanie jednego opracowania takiego jak to. Status Mecenasa.

Wybieram
Strażnik Prawdy
250 zł / mies.

Realny udział w budżecie Centrum. Nazwa lub logo na liście Strażników.

Wybieram

Wolisz ustalić własną kwotę?

Przy większych kwotach rozliczamy się imiennie: podajemy, ile spraw poprowadzono i ilu specjalistów opłacono z tych środków.

50 zł200 zł1 000 zł5 000 zł
Wesprzyj tą kwotą
Najszybciej

Jednorazowa zrzutka

Bez subskrypcji i bez zakładania konta, w kilkanaście sekund, dowolną kwotą i można anonimowo. Zbiórka jest publiczna, więc widać na niej, ile zebrano.

Po adres aktualnej zbiórki prosimy dzwonić pod 222 900 142.

Dla firm i darowizn większych

Przelew na konto

Sfinansowanie etatu specjalisty, puli spraw prowadzonych bez opłat albo konkretnego elementu Centrum. Rozliczamy się imiennie i policzalnie, bez sponsoringu z logo.

Fundacja Usuwanie Hejtu
Numer konta: [numer konta do uzupełnienia]
Tytuł: darowizna na cele statutowe

Progi i tytuły darczyńców wymagają podłączenia pod bramkę płatności. Numer konta do uzupełnienia przed publikacją.

Podstawa

Jak zrobić zrzut ekranu, który się do czegoś przyda

To jest umiejętność, której nikt nie uczy, a od której zależy prawie wszystko dalej. Zrzut zrobiony byle jak nie nadaje się do zgłoszenia ani do pokazania dorosłemu.

Na zrzucie muszą być cztery rzeczy. Nazwa konta autora, data i godzina, cała treść oraz adres strony. Jeżeli któregoś z tych elementów brakuje, zrzut pokazuje, że coś napisano, ale nie pokazuje kto, kiedy i gdzie – a to są dokładnie te informacje, których potrzebuje serwis i wychowawca.

Rób zrzuty każdej treści osobno. Jeden zbiorczy zrzut z dziesięcioma komentarzami wygląda dobrze, ale przy zgłaszaniu każdą treść zgłasza się oddzielnie – i wtedy potrzebujesz oddzielnego materiału do każdej z nich.

Nie przycinaj i nie zamazuj. Zrzut z odciętą nazwą konta albo z zamazanym fragmentem traci wartość. Jeżeli chcesz coś ukryć przed osobą, której to pokazujesz, lepiej zrobić dwa zrzuty niż jeden pocięty.

Zapisz kopię poza telefonem. Wyślij sobie mailem, wrzuć na dysk albo przekaż komuś zaufanemu. Telefon może się zgubić, zepsuć albo zostać zabrany – a to jedyny egzemplarz materiału, którego nikt inny już nie odtworzy.

Notuj daty. Prosta lista w notatkach: co, kiedy, kto. Przy sprawach ciągnących się tygodniami to jest najbardziej wartościowa rzecz, jaką możesz przygotować – bo pokazuje powtarzalność, a powtarzalność zmienia ciężar sprawy także w sensie prawnym.

Uważaj na znikające treści. Część aplikacji kasuje wiadomości po dobie, a część informuje autora, że zrobiłaś zrzut. Jeżeli coś takiego cię dotyczy, zrzut trzeba zrobić od razu i licz się z tym, że autor się dowie.

Nie kasuj oryginałów po zrobieniu zrzutów. Zrzut jest kopią, a nie zastępstwem. Jeżeli sprawa trafi kiedyś dalej, oryginał w aplikacji ma większą wartość niż obrazek.

Zrób też zrzut profilu autora. Nazwa konta, zdjęcie, data założenia, jeśli jest widoczna. Konta zakładane na jedną akcję bywają kasowane po kilku dniach, a wtedy nie da się już pokazać, kto to był – nawet w przybliżeniu.

I rzecz najważniejsza. Jeżeli treść dotyczy twoich zdjęć intymnych, nie rozsyłaj ich dalej nikomu, także dorosłemu, żeby „pokazać dowód". Powiedz, co się stało, i zadzwoń pod 112 – dalsze przesyłanie takich materiałów jest osobnym problemem, nawet gdy robisz to w dobrej wierze.

  • Cztery elementy – konto, data, treść, adres strony.
  • Każda treść osobno – bo zgłasza się je pojedynczo.
  • Bez przycinania – pocięty zrzut traci wartość.
  • Kopia poza telefonem – mail albo dysk.
  • Notuj daty – powtarzalność zmienia ciężar sprawy.
  • Znikające treści – zrzut od razu, autor może dostać sygnał.
  • Zdjęć intymnych nie przesyłaj dalej – nawet dorosłemu.

Krok, który decyduje

Jak zgłosić treść, żeby zgłoszenie faktycznie przeszło

Zgłoszenie zajmuje dwie minuty i większość ludzi robi je w sposób, który z góry skazuje je na odmowę. Kilka drobiazgów zmienia tu bardzo dużo.

Wybierz właściwą kategorię, a nie najbliższą pod ręką. To jest najważniejszy element całego zgłoszenia. Program oceniający twoje zgłoszenie sprawdza treść pod kątem reguł przypisanych do wybranej kategorii – jeżeli wybierzesz ogólne „treści obraźliwe", będzie sprawdzał tylko, czy są tam wulgaryzmy. Przy nękaniu sprawdza co innego.

Zaznacz, że dotyczy to osoby niepełnoletniej. Prawie wszystkie serwisy mają taką opcję i prawie nikt jej nie używa. Zgłoszenia dotyczące dzieci traktowane są w innym trybie i częściej trafiają do człowieka, a nie do automatu.

Zgłaszaj każdą treść osobno. Jedno zgłoszenie na dziesięć komentarzy zostanie rozpatrzone jako jedno. Dziesięć osobnych zgłoszeń pokazuje skalę i każde ma własną szansę.

Napisz krótko i konkretnie, jeśli jest pole na opis. Nie opisuj całej historii. Wystarczy: „ta osoba pisze do mnie codziennie od trzech tygodni, mam czternaście lat, prosiłem o zaprzestanie". Trzy fakty: powtarzalność, wiek, prośba o zaprzestanie.

Zapisz numery zgłoszeń. Serwisy nadają im identyfikatory. Bez nich odwołanie jest trudniejsze, a przy sprawach ciągnących się tygodniami trudno połapać się, co już zgłaszałaś lub zgłaszałeś.

Po odmowie odwołaj się. To jest ten krok. Odmowa brzmi zwykle „treść nie narusza naszych zasad" i wygląda jak koniec sprawy. Nie jest końcem: informacja o możliwości odwołania jest zwykle w tym samym komunikacie, tylko schowana. Odwołanie trafia często do człowieka i to na tym etapie usuwa się najwięcej treści.

Jeżeli odwołanie też nie zadziała, zostaje wniosek do wyszukiwarki oraz pismo do podmiotu, który prowadzi serwis. To już jest moment, w którym warto zadzwonić do nas – przy osobach niepełnoletnich robimy to bez opłat i wiemy, gdzie takie pismo wysłać.

Zgłaszaj także z konta znajomego, jeśli twoje zostało zablokowane. Zdarza się, że autor zgłasza ciebie pierwszy i to twoje konto zostaje ograniczone. Wtedy zgłoszenia mogą złożyć osoby, które to widzą – zgłoszenie nie musi pochodzić od osoby, której treść dotyczy.

Nie zniechęcaj się jedną odmową. To jest najczęstszy powód, dla którego treści zostają w sieci: nie dlatego, że nie dało się ich usunąć, tylko dlatego, że nikt nie spróbował drugi raz.

kategor.

Od niej zależy, czego szuka program.

wiek

Inny tryb, częściej człowiek.

osobno

Dziesięć zgłoszeń zamiast jednego.

opis

Powtarzalność, wiek, prośba o zaprzestanie.

zapisz

Potrzebne przy odwołaniu.

po odmowie

Tu usuwa się najwięcej. Prawie nikt tego nie robi.

Ta trudniejsza część

Co robić z tym, co czujesz w pierwszej dobie

Cała reszta tej strony dotyczy tego, co zrobić z treściami. Ta część dotyczy ciebie – bo pierwsza doba jest zwykle najgorsza i warto wiedzieć, czego się po niej spodziewać.

To, co czujesz, jest normalne. Wstyd, złość, chęć zniknięcia, potrzeba sprawdzania telefonu co pięć minut. To nie są oznaki tego, że coś jest z tobą nie tak. To jest zwykła reakcja na sytuację, w której twoje miejsce w grupie zostało zaatakowane publicznie.

Wstyd jest tu zawsze po niewłaściwej stronie. Z badania NASK wynika, że około czterdziestu procent ofiar cyberprzemocy nie powiedziało o niej nikomu – i najczęstszym powodem nie jest strach przed sprawcą, tylko wstyd. Wstyd powinien być po stronie tych, którzy piszą, a nie po twojej.

Nie podejmuj ważnych decyzji tego dnia. Kasowanie konta, zmiana szkoły, zerwanie kontaktu ze wszystkimi. To są decyzje, które w pierwszej dobie wydają się jedynym wyjściem, a po tygodniu wyglądają zupełnie inaczej. Odłóż je do jutra.

Trzy rzeczy, które pomagają od razu. Oddanie telefonu komuś zaufanemu na jeden wieczór. Wyjście z domu na godzinę, nawet bez celu. Powiedzenie jednej osobie, co się dzieje – nie po to, żeby coś załatwiła, tylko żebyś nie została ani nie został z tym sama lub sam.

Nie sprawdzaj tego przed snem. To jest najgorsza możliwa pora: nic już z tym nie zrobisz, a przeczytane wieczorem zostaje na całą noc. Jeżeli musisz wiedzieć, czy coś nowego się pojawiło, poproś kogoś, żeby sprawdził to za ciebie rano.

Jeżeli jest ci naprawdę ciężko, zadzwoń pod 116 111. Nie musisz mieć powodu, który uznasz za wystarczająco poważny. Nie musisz niczego zgłaszać ani niczego uruchamiać. To jest po prostu rozmowa z kimś, kto zna takie sytuacje i wie, co pomaga. Za darmo, anonimowo i całą dobę.

Nie porównuj się z tym, jak zniósłby to ktoś inny. Ludzie reagują na to bardzo różnie i nie ma tu poprawnej reakcji. Ktoś w twojej klasie przeszedł przez podobną sytuację i wydawało się, że nic sobie z tego nie robi – najprawdopodobniej robił, tylko tego nie pokazywał. Tak samo jak ty teraz.

I jedno zdanie, które warto usłyszeć. To, że ktoś ci to zrobił, nie znaczy, że jesteś słabsza albo słabszy od innych. Znaczy tylko tyle, że akurat na ciebie padło – a to jest coś zupełnie innego.

  • To, co czujesz, jest normalne – nie oznaka słabości.
  • Wstyd po złej stronie – powinien być u piszących.
  • Bez ważnych decyzji tego dnia – odłóż je do jutra.
  • Oddaj telefon na wieczór – komuś zaufanemu.
  • Wyjdź z domu na godzinę – nawet bez celu.
  • Nie sprawdzaj przed snem – zostaje na całą noc.
  • 116 111 – nie trzeba mieć „poważnego" powodu.

Wyjątki

Kiedy jednak warto się odezwać i jak

Zasada „nie odpowiadaj" dotyczy dyskusji z autorem hejtu i fal komentarzy. Są jednak sytuacje, w których odezwanie się ma sens – i wtedy liczy się to, do kogo piszesz i w jakiej formie.

Gdy chodzi o jedną osobę, którą znasz. Jeżeli to jedna osoba z twojej klasy, a nie fala nieznajomych, jedna krótka wiadomość prywatna bywa skuteczna: „przestań mi to pisać". Bez tłumaczenia, bez pytań, bez emocji. Zrób zrzut tej wiadomości, bo od tego momentu masz udokumentowane, że wyraźnie prosiłaś lub prosiłeś o zaprzestanie – a to ma znaczenie przy każdej dalszej rozmowie z dorosłym.

Gdy trzeba sprostować konkretne kłamstwo. Czasem w obiegu jest nieprawdziwa informacja, która ciągnie się miesiącami. Wtedy warto raz, spokojnie, w jednym zdaniu napisać, jak było – i nie wracać do tematu, cokolwiek się pod tym pojawi. Jedno sprostowanie to sprostowanie. Trzy to już dyskusja i wracamy do punktu wyjścia.

Gdy piszesz do administratora albo do moderatora grupy. To nie jest odpowiadanie hejterowi, tylko zgłoszenie do osoby, która ma narzędzia. Przy grupach klasowych i przy transmisjach na żywo bywa to najszybsza droga.

Gdy odpowiadasz komuś, kto stanął po twojej stronie. Zwykłe „dzięki" napisane prywatnie. To jedyna odpowiedź w całej tej sytuacji, która ma sens bez żadnych zastrzeżeń.

Jak wygląda dobra odpowiedź, jeśli już musi paść. Krótka. Bez wyzwisk. Bez wyjaśniania. Bez pytania „dlaczego to robisz". Bez ironii, bo ironię łatwo przerobić na zrzut ekranu. Najlepiej jedno zdanie, które nie daje niczego do dalszego ciągnięcia.

Czego nie robić nawet w tych wyjątkach. Nie pisać nocą. Nie pisać w złości. Nie pisać czegoś, czego nie chciałabyś zobaczyć potem u wychowawcy. Zasada jest prosta: napisz, odczekaj godzinę, przeczytaj jeszcze raz i dopiero wyślij.

Jeszcze jedna rzecz o sprostowaniach. Bardzo kusi, żeby napisać długi post wyjaśniający całą sytuację od początku. Prawie nigdy to nie działa: obserwujący nie przeczytają go w całości, a autorzy hejtu dostaną nowy materiał do komentowania. Jeżeli już coś piszesz, niech to będą dwa zdania, a nie dwadzieścia.

I zasada ostatniego słowa. Nie musisz mieć ostatniego słowa i to nie jest przegrana. Rozmowa, która się kończy, bo jedna strona przestała, kończy się szybciej niż ta, w której obie muszą wygrać.

  • Jedna znajoma osoba – „przestań mi to pisać" i zrzut.
  • Konkretne kłamstwo – jedno sprostowanie, bez powrotów.
  • Administrator grupy – to zgłoszenie, nie dyskusja.
  • Ktoś stanął po twojej stronie – napisz „dzięki".
  • Dobra odpowiedź – krótka, bez ironii, bez pytań.
  • Nie pisz nocą i w złości – odczekaj godzinę.
  • Bez ostatniego słowa – to nie jest przegrana.

Najważniejsza część

Gdy dzieje się to komuś innemu z twojej klasy

Jeżeli trafiłaś albo trafiłeś tutaj, bo obserwujesz coś takiego u kogoś w klasie, to jest sekcja dla ciebie. Osoba stojąca obok ma w tej sytuacji większy wpływ niż osoba atakowana.

Dlaczego akurat ty. Atakowany nie może nic zrobić z tym, jak widzi go grupa – cokolwiek powie, zostanie odczytane jako obrona. Ty nie jesteś stroną, więc twoje zdanie waży inaczej. Jedno „przesadzasz" napisane przez kogoś neutralnego potrafi zatrzymać falę, której nie zatrzyma dziesięć wiadomości od ofiary.

Napisz prywatnie. To jest najważniejsze. Jedno zdanie: „widzę, co się dzieje, to jest chore". Nie musisz proponować rozwiązania ani wiedzieć, co dalej. Osoba atakowana najbardziej cierpi z powodu przekonania, że wszyscy są przeciwko niej – a jedna wiadomość to przekonanie burzy.

Nie dawaj reakcji. Nie udostępniaj, nie komentuj, nie stawiaj śmieszka i nie wchodź w to nawet z ciekawości. Publiczność jest paliwem całego mechanizmu – bez niej większość takich sytuacji wygasa w ciągu doby.

Zgłoś treść. Możesz to zrobić, nawet jeśli nie dotyczy ciebie i nawet jeśli nie znasz dobrze tej osoby. Zgłoszenie jest anonimowe i nie ma sposobu, żeby ustalić, kto je wysłał.

Nie musisz występować publicznie. Stanięcie przeciwko grupie na oczach wszystkich jest trudne i nie każdy to udźwignie – to nie jest wymóg. Wiadomość prywatna, brak reakcji i zgłoszenie robią prawie tyle samo, a nie kosztują cię pozycji w klasie.

Powiedz dorosłemu, jeśli sprawa jest poważna. Przy groźbach, zdjęciach, szantażu albo gdy widzisz, że komuś dzieje się naprawdę źle. Warto znać różnicę, o której mało kto mówi: donoszenie ma komuś zaszkodzić, a mówienie ma komuś pomóc. To jedno rozróżnienie zdejmuje największy opór, jaki ma prawie każdy w twoim wieku.

Nie odgrywaj śledczego ani rozjemcy. Nie musisz ustalać, kto zaczął, ani konfrontować się ze sprawcą. Wystarczy nie dokładać, wesprzeć osobę atakowaną i zgłosić treść. Reszta nie jest twoją robotą i nikt tego od ciebie nie oczekuje.

Zapytaj wprost, czego ta osoba potrzebuje. Czasem chodzi o pomoc w zgłoszeniu, czasem o to, żeby ktoś posiedział obok na przerwie, a czasem tylko o to, żeby ktoś wiedział. Pytanie „co mogę zrobić" jest lepsze od zgadywania.

krok 1

Jedno zdanie burzy poczucie osamotnienia.

krok 2

Publiczność jest paliwem mechanizmu.

krok 3

Anonimowo, nawet jeśli nie znasz tej osoby.

krok 4

Lepsze od zgadywania.

poważne

Donoszenie szkodzi, mówienie pomaga.

nie musisz

Reszta działa prawie tak samo.

Miejsce szczególne

Reagowanie w grupie klasowej

To jest najtrudniejsze miejsce ze wszystkich. Są w nim wszyscy, których znasz na co dzień, a wyjście z grupy nie kończy sprawy – bo dalej jesteś tematem, tylko już tego nie widzisz.

Zrób zrzuty, zanim cokolwiek zrobisz. Grupy klasowe są pod tym względem wyjątkowo dobre: widać na nich daty, godziny i autorów. To jest materiał, który wychowawca rozumie natychmiast, bez tłumaczenia mu, jak działa aplikacja.

Nie odpowiadaj w grupie. Odpowiedź w grupie liczącej trzydzieści osób to nie rozmowa z jedną osobą, tylko wystąpienie przed publicznością, która i tak już wyrobiła sobie zdanie. Wszystko, co napiszesz, zostanie zapamiętane inaczej, niż zamierzasz.

Napisz do administratora grupy. Zwykle jest nim ktoś z klasy albo wychowawca. Jedna wiadomość prywatna: „usuń to, proszę". To jest najszybsza droga i często wystarczająca.

Wyjście z grupy jest w porządku, ale nie rozwiązuje sprawy. Daje spokój i to jest wystarczający powód, żeby wyjść. Trzeba tylko wiedzieć, że rozmowa toczy się dalej – dlatego równolegle warto powiedzieć o tym komuś dorosłemu.

Jeżeli grupa jest oficjalna, wychowawca ma obowiązek zareagować. Każda szkoła musi mieć standardy ochrony małoletnich i publikować je na swojej stronie, także w wersji dla uczniów. Jest w nich napisane, kto przyjmuje takie zgłoszenia i co się z nimi dzieje. Warto to przeczytać zanim będzie potrzebne.

Jeżeli grupa jest nieoficjalna, to nadal sprawa szkoły. Nauczyciele czasem mówią, że to nie ich sprawa, bo grupa powstała prywatnie. W praktyce dotyczy uczniów tej samej klasy i wpływa na to, co dzieje się na lekcjach – więc jest to sprawa szkoły, nawet jeśli aplikacja jest prywatna.

Najtrudniejsza rzecz w tej sekcji. W klasie prawie zawsze jest kilka osób, którym to nie odpowiada, ale nikt nie chce być pierwszy. Jeżeli to ty jesteś w tej grupie, wystarczy wiadomość prywatna do osoby atakowanej – nikt inny się o niej nie dowie, a dla niej to bywa najważniejsza rzecz tamtego tygodnia.

  • Zrzuty najpierw – daty i autorzy są widoczne.
  • Nie odpowiadaj w grupie – to wystąpienie, nie rozmowa.
  • Napisz do administratora – najszybsza droga.
  • Wyjście daje spokój – ale rozmowa toczy się dalej.
  • Standardy ochrony małoletnich – szkoła musi je mieć.
  • Grupa prywatna to nadal sprawa szkoły – dotyczy tych samych uczniów.
  • Ktoś musi być pierwszy – wystarczy wiadomość prywatna.

Sytuacja trudniejsza

Gdy hejtuje ktoś, kogo znasz i lubiłaś albo lubiłeś

To jest najtrudniejszy wariant ze wszystkich i najrzadziej opisywany. Zupełnie inaczej reaguje się na obcego niż na kogoś, z kim jeszcze miesiąc temu siedziało się w jednej ławce.

Dlaczego jest trudniejszy. Bo dochodzi do tego poczucie zdrady i pytanie „co ja mu zrobiłam". Bo trudno zgłosić kogoś, kogo się zna. Bo wokół są wspólni znajomi, którzy będą musieli wybrać stronę – i część wybierze nie twoją.

Zacznij od jednej prywatnej wiadomości. Krótkiej i bez emocji: „nie wiem, o co chodzi, ale przestań". Zrób zrzut tej wiadomości. Przy znajomej osobie ten krok ma sens, którego nie ma przy obcych – bo bywa, że sprawa naprawdę kończy się na nim.

Jeżeli nie przestanie, traktuj to jak każdą inną sprawę. Zrzuty, zgłoszenia, rozmowa z dorosłym. Fakt, że kogoś znasz, nie zmienia tego, co ta osoba robi, i nie odbiera ci prawa do reakcji.

Nie próbuj wyjaśniać tego przez wspólnych znajomych. To bardzo kuszące i prawie zawsze kończy się tym, że wszyscy dowiadują się wersji pośredniej, a ty tracisz kontrolę nad tym, co się o tobie mówi.

Nie zdradzaj rzeczy, które ci powiedział w zaufaniu. Nawet jeśli bardzo chcesz i nawet jeśli on zrobił to pierwszy. To jest moment, w którym sprawa przestaje mieć jasną stronę – a do tej pory ją miała.

Przygotuj się na to, że część znajomych wybierze jego. To boli i to jest normalne. Zwykle nie chodzi o to, że uwierzyli w to, co pisze – chodzi o to, że nie chcą stracić pozycji w grupie. To mówi o nich, a nie o tobie.

I rzecz, która brzmi banalnie, a jest prawdziwa. Osoby, które zostają przy tobie w takiej sytuacji, to zwykle nie są te, których byś się spodziewała lub spodziewał. Bardzo wiele osób mówi po fakcie, że wtedy dowiedziało się, kto jest kim – i że to była jedyna dobra rzecz w całej tej historii.

  • Dochodzi poczucie zdrady – i pytanie „co ja mu zrobiłam".
  • Jedna prywatna wiadomość – i zrzut z niej.
  • Jeśli nie przestanie – jak każda inna sprawa.
  • Bez wspólnych znajomych – stracisz kontrolę nad wersją.
  • Nie zdradzaj zaufanych rzeczy – nawet gdy on zrobił to pierwszy.
  • Część wybierze jego – to mówi o nich, nie o tobie.

Co może zrobić szkoła

Czego możesz oczekiwać od szkoły

Bardzo wielu uczniów nie idzie do szkoły z taką sprawą, bo zakłada, że i tak nic z tego nie będzie. Czasem to prawda, ale znacznie częściej problem polega na tym, że nikt nie wie, czego można wymagać.

Każda szkoła musi mieć standardy ochrony małoletnich. To jest dokument, który placówka ma obowiązek posiadać i publikować na swojej stronie – w wersji pełnej i w wersji napisanej dla uczniów. Jest w nim opisane, kto przyjmuje zgłoszenia, co się z nimi dzieje i w jakim czasie.

Warto go przeczytać zanim będzie potrzebny. Zajmuje to kilkanaście minut, a w rozmowie z wychowawcą zmienia bardzo dużo: wiesz, o co pytać, i wiadomo, że wiesz.

Możesz oczekiwać, że ktoś przyjmie zgłoszenie i coś z nim zrobi. Nie „porozmawiam z nim jutro" rzucone na korytarzu, tylko konkretna informacja: kto się tym zajmuje i co dalej.

Możesz oczekiwać, że nie zostaniesz posadzona lub posadzony naprzeciwko sprawcy „żeby to sobie wyjaśnić". Konfrontacja przy takich sprawach zwykle szkodzi, a przy zmasowanym ataku szkodzi zawsze. Masz prawo powiedzieć, że nie chcesz takiej rozmowy.

Możesz oczekiwać, że twoje nazwisko nie pójdzie w klasę. Zdanie „ktoś się poskarżył" wypowiedziane przy wszystkich zwykle wystarcza, żeby klasa ustaliła kto – dlatego warto poprosić wprost, żeby tak się nie stało.

Czego szkoła zrobić nie może. Nie usunie treści z internetu – to nie leży w jej mocy. Nie ustali autora anonimowego konta. Nie zmusi nikogo do przeprosin w sposób, który cokolwiek naprawi. Warto o tym wiedzieć, żeby nie oczekiwać rzeczy niemożliwych i nie zniechęcić się, gdy się nie wydarzą.

Co zrobić, gdy szkoła nie reaguje. Powiedzieć rodzicowi, żeby zgłosił sprawę pisemnie do dyrekcji – pismo zmienia bardzo dużo w porównaniu z rozmową. Rodzic może też zadzwonić pod 800 100 100, gdzie podpowiedzą mu, jak rozmawiać ze szkołą. A jeśli chodzi o usunięcie treści z sieci, tym zajmujemy się my: 222 900 142, przy osobach niepełnoletnich bez opłat.

musi

Na stronie szkoły, także w wersji dla uczniów.

możesz

Kto się zajmuje i co dalej.

możesz

Przy zmasowanym ataku szkodzi zawsze.

możesz

Żeby klasa nie ustaliła, kto zgłosił.

nie może

Ani ustalić anonimowego autora.

gdy milczy

Zmienia więcej niż rozmowa.

Kiedy i jak

Kiedy iść do dorosłego i jak dokładnie to zrobić

To jest krok, którego nie robi około czterdziestu procent osób w twojej sytuacji. Nie ze strachu przed sprawcą, tylko ze wstydu i z obawy przed reakcją dorosłego. Obie te rzeczy da się obejść.

Zawsze i natychmiast, jeśli chodzi o: groźby, szantaż, twoje zdjęcia, ujawnienie adresu albo szkoły, kontakt dorosłej osoby proszącej o tajemnicę przed rodzicami. To nie są sytuacje, w których czeka się i sprawdza, czy samo minie.

Warto, jeśli sprawa trwa dłużej niż kilka dni albo jeśli zauważasz, że nie chce ci się iść do szkoły, gorzej śpisz i myślisz o tym cały czas. To są sygnały, że rzecz przekroczyła poziom, z którym warto zostawać samemu.

Zacznij od zdania, które zdejmuje największy odruch. „Chcę ci coś pokazać, ale nie zabieraj mi telefonu, bo tam są dowody." To rozwiązuje najczęstszy powód milczenia – strach przed utratą kontaktu ze wszystkimi naraz.

Pokaż zrzuty zamiast opowiadać. Dorosły, który zobaczy dwadzieścia wiadomości z jednego wieczoru, zrozumie skalę od razu. Przy samym opowiadaniu prawie zawsze myśli, że chodzi o jeden komentarz.

Powiedz, ile to trwa i czego potrzebujesz. „To się dzieje od trzech tygodni" znaczy coś innego niż „ktoś mi dziś napisał". A zdanie „chcę, żebyś pomógł mi to usunąć, a nie żebyś dzwonił do jego rodziców" oszczędza wam obojgu bardzo dużo.

Nie musi to być rodzic. Wychowawca, pedagog, bibliotekarka, trener, starsze rodzeństwo, rodzic kolegi. Ważne, żeby to była osoba, którą znasz z imienia i przy której nie musisz udawać. Instytucja nie pomaga – pomaga konkretny człowiek.

Jeśli nie masz nikogo takiego, zadzwoń pod 116 111. Nie musisz się przedstawiać, nikt nie zadzwoni do twojej szkoły ani do rodziców, i nie uruchamiasz tym żadnej procedury. Po drugiej stronie jest osoba, która robi to zawodowo i zna dokładnie takie sytuacje.

A jeśli dorosły zareaguje źle – powie „nie przejmuj się" albo „to tylko internet" – to nie znaczy, że nie warto próbować dalej. Znaczy, że ta konkretna osoba nie wie, co zrobić. Może zadzwonić pod 800 100 100, gdzie podpowiedzą jej, jak się do tego zabrać, albo do nas pod 222 900 142. Możesz jej po prostu podać ten numer.

  • Natychmiast – groźby, szantaż, zdjęcia, adres, obcy dorosły.
  • Po kilku dniach – gdy trwa i wpływa na sen i szkołę.
  • „Nie zabieraj mi telefonu" – zdejmuje główny odruch.
  • Pokaż zrzuty – zamiast opowiadać.
  • Powiedz, czego chcesz – i czego nie chcesz.
  • Osoba, nie instytucja – ktoś, kogo znasz z imienia.
  • 116 111 – gdy nie masz nikogo takiego.

Zanim coś się wydarzy

Dziesięć rzeczy, które warto ustawić teraz

Kwadrans dzisiaj oszczędza tygodnie później. Wszystkie te ustawienia są w aplikacjach, których używasz, tylko schowane po dwóch albo trzech kliknięciach.

Konto prywatne

Najprostsze i najskuteczniejsze. Ogranicza krąg osób, które w ogóle mogą zobaczyć twoje treści.

Kto może pisać wiadomości

Ustaw na osoby, które obserwujesz. Odcina to większość wiadomości od nieznajomych.

Kto może komentować

Można ograniczyć do znajomych. Przy fali komentarzy to jedyne ustawienie, które działa natychmiast.

Wyłączona lokalizacja

W ustawieniach aplikacji i przy publikowaniu zdjęć. Adres nie powinien wynikać z twojego profilu.

Logowanie dwuetapowe

Najlepsze zabezpieczenie przed przejęciem konta i jedno z najrzadziej włączanych.

Osobne hasła

To samo hasło w kilku miejscach oznacza, że jedno włamanie wystarczy do wszystkich.

Ukryta lista znajomych

Utrudnia komuś dotarcie do twoich bliskich i do klasy, gdy chce zwiększyć zasięg ataku.

Przegląd starych treści

Rzeczy sprzed dwóch lat bywają wyciągane po latach. Warto raz w roku przejrzeć, co jest publiczne.

Zapisany numer 116 111

W kontaktach, żeby nie trzeba było go szukać wtedy, gdy będzie potrzebny.

Jedna osoba, do której napiszesz

Ustalona wcześniej, w spokoju. Wtedy nie zastanawiasz się nad tym w najgorszym możliwym momencie.

Ostatni punkt jest ważniejszy niż wszystkie ustawienia razem wzięte. Z badań wynika, że około czterdziestu procent ofiar cyberprzemocy nie mówi o niej nikomu – najczęściej dlatego, że w momencie kryzysu nie wiedzą, do kogo się zwrócić. Wybranie tej osoby dziś, gdy nic się nie dzieje, jest jedną z najskuteczniejszych rzeczy, jakie możesz dla siebie zrobić.

Potem

Co robić wtedy, gdy fala już opadnie

Prawie każda fala wygasa w kilka dni, bo grupa znajduje nowy temat. Zostaje jednak treść w sieci i to, co ci w głowie po tym zostało – i z jednym, i z drugim da się coś zrobić.

Sprawdź, co zostało w wyszukiwarce. Wpisz swoje imię i nazwisko i zobacz, co się wyświetla. To jest miejsce, w którym hejt zostaje najdłużej i działa najdłużej – bo za rok albo za pięć lat ktoś wpisze to samo.

Dokończ zgłoszenia. Bardzo często ludzie zgłaszają dwie treści w pierwszej dobie, a resztę zostawiają, bo emocje opadły. Warto wrócić i dokończyć – zwłaszcza że po opadnięciu fali robi się to spokojniej i dokładniej.

Złóż wniosek do wyszukiwarki, jeśli coś zostało. To osobna ścieżka, niezależna od zgłoszenia w serwisie. Nie usuwa treści ze strony, ale sprawia, że przestaje pojawiać się przy twoim imieniu i nazwisku. Jeżeli nie wiesz jak, zadzwoń do nas – przy osobach niepełnoletnich robimy to bez opłat.

Poukładaj ustawienia prywatności. Nie w panice, tylko na spokojnie: kto może pisać, kto może komentować, kto widzi twoje treści i twoją listę znajomych. Wyłącz pokazywanie lokalizacji. To jest dobry moment, bo teraz wiesz już, po co to wszystko.

Nie wracaj do tych treści. Bardzo silna pokusa: sprawdzić, czy jeszcze coś jest, przeczytać jeszcze raz, zobaczyć, kto polubił. To nie daje żadnej nowej informacji, a odbiera resztę spokoju. Jeżeli musisz coś sprawdzić, poproś kogoś zaufanego, żeby zrobił to za ciebie.

Daj sobie czas i nie oceniaj siebie za to, że go potrzebujesz. Osoby, które przez to przeszły, mówią, że najdłużej zostaje odruch sprawdzania telefonu wieczorem. To mija, ale nie mija w tydzień – i nie ma w tym niczego dziwnego ani wstydliwego.

Jeżeli po kilku tygodniach nadal jest ciężko – nie chce ci się wstawać, unikasz szkoły, myślisz o tym cały czas – powiedz o tym dorosłemu albo zadzwoń pod 116 111. Można też pójść do poradni psychologiczno-pedagogicznej: jest w każdym powiecie, jest bezpłatna i nie potrzeba do niej skierowania. To nie jest oznaka słabości, tylko normalna kolej rzeczy po czymś takim.

sprawdź

Tu hejt zostaje najdłużej.

dokończ

Po opadnięciu fali robi się to dokładniej.

złóż

Osobna ścieżka. Pomagamy bez opłat.

ustaw

Na spokojnie, teraz wiesz po co.

nie wracaj

Nowej informacji nie będzie.

gdy trwa

Bezpłatnie i bez skierowania.

Do wyprostowania

Osiem rad, które słyszy się najczęściej, i co z nimi nie tak

Wszystkie padają w dobrej wierze i wszystkie brzmią sensownie. Kilka z nich naprawdę działa, ale nie w tej formie, w jakiej się je powtarza.

„Po prostu to zignoruj." Nieodpowiadanie faktycznie działa i jest w tym sporo racji. Problem polega na tym, że ignorowanie rozumiane jako nierobienie niczego zostawia treść w sieci na lata. Właściwa wersja brzmi: nie odpowiadaj, ale dokumentuj, zgłaszaj i powiedz komuś.

„Wyłącz internet i będzie po sprawie." W tym samym internecie odrabiasz lekcje i kontaktujesz się z klasą – to nie jest miejsce, z którego da się wyjść. Poza tym rozmowa toczy się dalej, tylko już jej nie widzisz. Sensowna wersja to wyciszenie powiadomień na wieczór, a nie odcięcie się od wszystkiego.

„Nie czytaj tego." Rada trafna i praktycznie niewykonalna, bo prawie każdy wraca do tych treści. Zamiast obiecywać sobie, że nie zajrzysz, lepiej oddać telefon komuś zaufanemu na jeden wieczór. To działa, bo nie wymaga silnej woli.

„Odpowiedz mu tak, żeby się odczepił." Nie ma takiej odpowiedzi. Przy osobie, która pisze dla reakcji, każda odpowiedź jest sukcesem – im lepsza, tym większym.

„Zgłoś to i tyle." Zgłoszenie jest dobrym krokiem, ale samo w sobie kończy się często odmową. Rada jest niepełna, bo pomija to, co decyduje: odwołanie po odmowie.

„Powiedz rodzicom." Warto, ale to jest rada dla kogoś, kto ma z rodzicami dobry kontakt. Jeśli go nie masz, właściwsza jest wersja: powiedz komukolwiek dorosłemu, kogo znasz z imienia – albo zadzwoń pod 116 111.

„Nie przejmuj się, oni są nikim." To pociesza przez pół minuty i nie zmienia nic. Osoba atakowana wie, że autorzy są nieistotni – problem polega na tym, że treść widzi cała klasa. Lepiej zapytać: „co mogę zrobić", niż oceniać, ile są warci.

„Musisz być silniejszy." To najgorsza z tych rad, bo przenosi problem na ciebie. Nie jesteś za słaba ani za słaby na tę sytuację. Trafiłaś lub trafiłeś na coś, na co nikt nie ma odporności, i to jest normalne.

  • „Zignoruj" – tak, ale dokumentuj i zgłaszaj.
  • „Wyłącz internet" – lepiej wyciszyć powiadomienia.
  • „Nie czytaj" – oddaj telefon, nie licz na silną wolę.
  • „Odpowiedz mocno" – nie ma takiej odpowiedzi.
  • „Zgłoś i tyle" – pomija odwołanie po odmowie.
  • „Powiedz rodzicom" – albo komukolwiek, kogo znasz z imienia.
  • „Musisz być silniejszy" – nikt nie ma na to odporności.

Ściąga

Dziesięć konkretnych sytuacji i co dokładnie w nich zrobić

Najczęstsze scenariusze, z którymi ludzie do nas dzwonią. Przy każdym pierwszy ruch.

Jeden przykry komentarz

Zrzut, brak odpowiedzi, ewentualnie zgłoszenie. Jeżeli się nie powtarza, na tym zwykle się kończy.

Lawina komentarzy pod postem

Zrzuty, wyłączenie powiadomień, ograniczenie komentowania w ustawieniach, zgłoszenia. Nie odpowiadaj nikomu.

Prywatne wiadomości bez końca

Zrzuty, jedno „przestań", zrzut tej wiadomości, potem blokada i zgłoszenie. Masz wtedy udokumentowaną prośbę o zaprzestanie.

Przeróbka twojego zdjęcia

Zrzuty i zgłoszenie w kategorii nękania z zaznaczeniem, że masz mniej niż osiemnaście lat. Powiedz dorosłemu.

Konto podszywające się pod ciebie

Zgłoś jako podszywanie się – ta kategoria jest rozpatrywana szybciej. Uprzedź znajomych, że to nie ty.

Ktoś włamał się na twoje konto

Najpierw zmiana hasła i logowanie dwuetapowe, potem zgłoszenie. Sprawdź, co zostało wysłane w twoim imieniu.

Wykluczenie z grupy i cisza

Nie ma treści do zgłoszenia, więc to jest sprawa dla wychowawcy. Brak zrzutów nie odbiera ci prawa do pomocy.

Ktoś opublikował twój adres lub szkołę

112 i dorosły natychmiast. Dopiero potem zrzuty i zgłoszenia.

Ktoś grozi publikacją twoich zdjęć

Nie spełniaj żądań, nie płać, nie wysyłaj nic więcej. Zrzuty rozmowy, 112 i dorosły. Nie rozgrywaj tego sama ani sam.

Treść jest stara, ale wciąż wyskakuje

Zgłoszenie w serwisie plus osobny wniosek do wyszukiwarki. Nie ma terminu, po którym przestaje to mieć sens.

Przy każdej z tych sytuacji możesz zadzwonić do nas pod 222 900 142. Przy sprawach osób niepełnoletnich pomagamy bez opłat: podpowiadamy kategorię zgłoszenia, piszemy odwołania i składamy wnioski do wyszukiwarki. Nie musisz mieć zgody rodzica, żeby zadzwonić i zapytać, jak się do tego zabrać.

Krótko

Pytania, które padają najczęściej

Przy fali komentarzy i przy nieznajomych – tak, i to jest najskuteczniejsze, co możesz zrobić. Każda odpowiedź to nowe powiadomienia, wyższy zasięg i dowód dla autora, że reagujesz. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy chodzi o jedną znajomą osobę: wtedy jedno prywatne „przestań mi to pisać” ma sens – zrób zrzut tej wiadomości, bo od tego momentu masz udokumentowaną prośbę o zaprzestanie.

Nie od razu. Najpierw zrzuty, bo po blokadzie możesz stracić dostęp do treści, a ona nadal będzie istniała dla innych. Na pierwszą dobę lepsze bywa wyciszenie: ty nie widzisz, a autor o niczym nie wie i nie ma powodu, żeby zakładać kolejne konto. Blokada jest dobra na końcu, przy jednej konkretnej osobie.

Nic strasznego się nie stało i prawie wszyscy tak robią, bo nikt ich wcześniej nie uprzedził. Przestań teraz – to wystarczy. Nie kasuj swojej odpowiedzi, jeśli była częścią rozmowy, którą chcesz komuś pokazać. Zrób zrzuty tego, co jest, i przejdź do zgłoszeń. Fala i tak wygaśnie, a twoja jedna odpowiedź nie przesądza o niczym.

Zwykle nie i w pierwszej dobie odradzamy. Tracisz dostęp do dowodów, do zgłoszeń, które złożyłaś lub złożyłeś, i do kontaktu ze wszystkimi – także z tymi, którzy są po twojej stronie. Rozmowa o tobie toczy się dalej, tylko już jej nie widzisz. Jeżeli chcesz spokoju, wystarczy wyciszyć powiadomienia albo poprosić kogoś, żeby potrzymał twój telefon do rana.

To bardzo częste i tu zaczyna się najważniejszy krok, o którym prawie nikt nie wie: po odmowie można złożyć odwołanie. Pierwsze zgłoszenie ocenia zwykle program automatyczny, a odwołanie trafia często do człowieka – i to na tym etapie usuwa się najwięcej treści. Jeżeli nie wiesz, gdzie to kliknąć, zadzwoń pod 222 900 142, przy osobach niepełnoletnich pomagamy bez opłat.

Zgłoszenie jest anonimowe i autor nie dowie się, kto je wysłał – nie ma sposobu, żeby to ustalić. Jeżeli mimo to się obawiasz, powiedz o tym komuś dorosłemu, zanim cokolwiek zrobisz. Nie musisz rozgrywać tego sama ani sam i nie musisz podejmować wszystkich decyzji w jeden wieczór.

To najbardziej kuszący i najgorszy pomysł z możliwych. Kończy się tym, że masz na koncie treści, z których ktoś zrobi zrzut i pokaże jako dowód, że to ty jesteś problemem – a wtedy w rozmowie z wychowawcą będzie mowa o twoim jednym zdaniu, a nie o dwudziestu, które je poprzedzały. Nieodpowiadanie nie jest słabością, tylko wyborem, który po prostu działa.

Sama fala zwykle kilka dni – szczyt przypada na pierwszą dobę, potem zainteresowanie szybko spada, bo grupa znajduje nowy temat. Dłużej zostaje treść w sieci i to, co ci w głowie zostało po tym wszystkim. Pierwsze da się usuwać, drugie wymaga czasu. W pierwszej dobie wydaje się, że tak będzie zawsze – i to jest złudzenie, które mija.

To też jest sprawa, którą można zgłosić, choć wiemy, że wydaje się trudniejsza. Wysokie wymagania to nie przemoc, ale ośmieszanie przy klasie już nią jest. Zapisuj daty i to, co dokładnie padło. Powiedz rodzicowi, a on może zgłosić sprawę pisemnie do dyrekcji – pismo działa inaczej niż rozmowa na korytarzu. Jeżeli nie masz komu powiedzieć, zadzwoń pod 800 12 12 12 do Rzecznika Praw Dziecka.

Tak, wniosek składa się samodzielnie i jest bezpłatny. To osobna ścieżka od zgłoszenia w serwisie: nie usuwa treści ze strony, ale sprawia, że przestaje ona pojawiać się przy twoim imieniu i nazwisku w wynikach. Przy sprawach osób niepełnoletnich pomagamy w tym bez opłat – zadzwoń pod 222 900 142, podpowiemy, co wpisać.

Do zakończenia całej sprawy, a przy poważniejszych rzeczach dłużej. Sprawy potrafią wracać po miesiącach, a wtedy materiał sprzed pół roku pokazuje powtarzalność – i to jest najbardziej wartościowa rzecz, jaką możesz mieć. Trzymaj kopię poza telefonem i nie kasuj oryginałów w aplikacji, dopóki wszystko się nie zakończy.

Zadzwoń pod 116 111. Za darmo, całą dobę, anonimowo, bez przedstawiania się i bez telefonu do twojej szkoły. Nie uruchamiasz tym żadnej procedury – to po prostu rozmowa z kimś, kto robi to zawodowo. Jest też czat, jeżeli rozmowa przez telefon jest dla ciebie za trudna. Nie musisz mieć „wystarczająco poważnej” sprawy: wystarczy, że jest ci ciężko.

Na koniec

Najpierw zrzuty ekranu, potem cisza

Jeżeli zapamiętasz z tej strony jedną rzecz, niech to będzie ta. Zrzuty ekranu, brak odpowiedzi, zgłoszenie we właściwej kategorii i odwołanie po odmowie. To są cztery ruchy, które działają, a wykonuje je bardzo niewiele osób.

Przy sprawach osób niepełnoletnich pomagamy bez opłat. Zadzwoń, jeśli treść nie znika.