Otwiera się w nowej karcie

Dla firm · Pozycjonowanie

B2B SEO – widoczność przy długim procesie zakupowym i wielu decydentach

W sprzedaży do firm nikt nie kupuje po jednym wejściu na stronę. Decyzja zapada tygodniami albo miesiącami, przechodzi przez kilka osób, a każda z nich szuka czego innego — i to zmienia praktycznie wszystko: dobór zapytań, budowę serwisu i to, co w ogóle warto mierzyć.

Materiał napisaliśmy jako poradnik — z instrukcjami i rozstrzygnięciami do samodzielnego podjęcia. Zawiera również dział o tym, jak czytać oferty agencji w tej dziedzinie, ponieważ obietnice składane w tym obszarze bywają trudne do sprawdzenia.

Najkrócej

Trzy rzeczy, które odróżniają sprzedaż do firm

Jeżeli mają Państwo przeczytać z tej strony wyłącznie jeden fragment, niech to będzie ten.

Zanim przejdą Państwo dalej: proszę zapytać dwóch ostatnich klientów, jak trafili do Państwa firmy i ile czasu minęło od pierwszego kontaktu z Państwa materiałami do podpisania umowy. Dwie rozmowy, które powiedzą o Państwa procesie zakupowym więcej niż jakiekolwiek zestawienie.

Punkt wyjścia

Czym sprzedaż do firm różni się od sprzedaży do konsumentów

Różnice są na tyle zasadnicze, że część zasad znanych z handlu detalicznego działa tu odwrotnie. Warto je wyliczyć, zanim zapadną jakiekolwiek decyzje o kierunku prac.

Proces trwa tygodniami albo miesiącami

Odbiorca czyta, porównuje, rozmawia z kilkoma dostawcami, wraca po miesiącu. Serwis musi obsłużyć każdy z tych momentów osobno, a nie jedno wejście zakończone zakupem.

Decyduje kilka osób

Ta, która będzie z rozwiązania korzystać, ta, która za nie zapłaci, i ta, która sprawdzi je pod względem technicznym albo formalnym. Szukają czego innego i przekonują ich inne argumenty.

Wartość transakcji jest wysoka

Jedno zapytanie ofertowe bywa warte tyle, co setki zamówień w sklepie. Uzasadnia to nakłady, które w handlu detalicznym byłyby nie do obrony.

Zapytań jest niewiele

Fraza opisująca specjalistyczne rozwiązanie bywa wpisywana kilkadziesiąt razy miesięcznie. Liczba nie jest tu miarą wartości — liczy się, kto pyta.

Decyzja wymaga uzasadnienia

Osoba rekomendująca zakup musi go obronić przed przełożonym. Materiały, które jej to ułatwiają, bywają rozstrzygające — a prawie nikt ich nie przygotowuje.

Ryzyko po stronie kupującego

Zły wybór dostawcy kosztuje nie tylko pieniądze, ale i pozycję osoby, która go rekomendowała. Stąd waga wiarygodności i możliwości sprawdzenia firmy.

Kontakt nie kończy sprawy

Zapytanie ofertowe jest początkiem rozmowy, nie transakcją. Część zapytań nigdy nie zamieni się w zlecenie — i to też trzeba uwzględnić przy ocenie skuteczności.

Relacje trwają latami

Klient pozyskany raz bywa klientem przez dekadę. Przy takim rachunku praca nad widocznością wygląda inaczej niż przy jednorazowej sprzedaży.

Najważniejszym wnioskiem praktycznym jest odwrócenie kryterium doboru zapytań. W handlu detalicznym szuka się fraz o dużej liczbie wyszukań, bo o wyniku decyduje skala. W sprzedaży do firm przeciwnie: fraza opisująca dokładnie to, czego szuka wąska grupa odbiorców, bywa warta wielokrotnie więcej niż fraza ogólna o dużym wolumenie. Trzydzieści wyszukań miesięcznie od osób z właściwej branży to trzydzieści szans, a dziesięć tysięcy od przypadkowych osób to koszt serwera.

Drugim jest konieczność obsłużenia całego procesu, a nie jego końca. Odbiorca zaczyna od rozpoznania problemu, potem szuka możliwych rozwiązań, potem porównuje dostawców, potem zbiera argumenty dla przełożonego, potem sprawdza firmę pod względem formalnym. Serwis obecny wyłącznie na etapie porównywania dostawców ominie wszystko, co dzieje się wcześniej — a to właśnie wtedy zapadają rozstrzygnięcia o tym, kto w ogóle znajdzie się na krótkiej liście.

Trzecim jest waga wiarygodności. Osoba rekomendująca dostawcę ryzykuje własną pozycją. Dlatego sprawdza: czy firma istnieje naprawdę, kto za nią stoi, jak długo działa, dla kogo pracowała, co mówią o niej inni. Serwis, który na te pytania nie odpowiada, wypada z rozważań niezależnie od jakości oferty.

Czwartym jest przesunięcie miary. Liczba odwiedzin nie mówi nic o tym, czy praca działa. Przy procesie trwającym miesiącami i obejmującym kilkanaście punktów styku ocena po liczbie wejść prowadzi do wniosków błędnych w obie strony — i jest to najczęstszy powód, dla którego dobrze prowadzona praca zostaje przerwana za wcześnie.

Jeśli chcą Państwo zamówić przegląd serwisu pod kątem tego, czy obsługuje cały proces zakupowy, zachęcamy do kontaktu: tel. 222 900 142 lub mailowo: biuro@usuwaniehejtu.pl

Odbiorcy

Kto faktycznie podejmuje decyzję

Przy zakupach firmowych rzadko rozstrzyga jedna osoba. Poniżej role, które zwykle biorą udział, wraz z tym, czego każda z nich szuka — i jakiego materiału potrzebuje.

Osoba, która będzie korzystać

Szuka tego, czy rozwiązanie działa i czy ułatwi jej pracę. Czyta opisy możliwości, ogląda, jak to wygląda, szuka opinii osób na podobnym stanowisku.

Przełożony rekomendującego

Pyta, po co to i ile kosztuje. Potrzebuje materiału krótkiego, konkretnego i nadającego się do przeczytania w pięć minut — oraz liczb, którymi da się uzasadnić decyzję.

Dział techniczny

Sprawdza, czy rozwiązanie da się wdrożyć, jak wygląda integracja z tym, co już jest, i co się stanie przy awarii. Szuka dokumentacji, nie materiałów ofertowych.

Dział zakupów

Porównuje warunki, terminy, zasady rozliczeń i możliwość negocjacji. Wysyła zwykle ten sam zestaw pytań do wszystkich oferentów.

Osoba od zgodności albo prawnik

Sprawdza umowę, przetwarzanie danych, wymagania branżowe. Przy części branż jej zastrzeżenie kończy sprawę niezależnie od reszty.

Osoba, która ma to wdrożyć

Pyta, ile to zajmie, czego wymaga po jej stronie i co się stanie z dotychczasowym rozwiązaniem. Najczęściej pomijana w materiałach, a jej opór potrafi zablokować całość.

Wnioskiem praktycznym jest konieczność przygotowania materiałów dla każdej z tych ról osobno. Ta sama oferta opisana z punktu widzenia użytkownika i z punktu widzenia osoby odpowiadającej za budżet to dwa różne teksty. Serwis, który ma wyłącznie jeden z nich, zostawia drugą stronę bez argumentów — a to ona bywa tą, która mówi „nie”.

Najczęściej brakuje materiałów dla osób, które nigdy nie będą z rozwiązania korzystać. Dział zakupów, dział techniczny, osoba od zgodności. Nie przeczytają opisu możliwości, bo ich nie interesuje — potrzebują informacji o warunkach, o wdrożeniu, o bezpieczeństwie i o tym, jak wygląda współpraca. Podanie tego wprost skraca każde postępowanie.

Warto ustalić, kto faktycznie rozstrzyga w Państwa przypadku. Wynika to z rozmów z klientami, nie z założeń. Bywa, że osoba, którą firma uważa za decydenta, jest wyłącznie tą, która podpisuje — a rzeczywisty wybór zapada poziom niżej, na podstawie materiałów, których nikt w firmie nie przygotował.

Najbardziej niedocenianą rolą jest osoba, która ma to wdrożyć. Nie ona wybiera dostawcę, ale jej opór potrafi zablokować całość — bo to ona będzie musiała zmienić sposób pracy i przenieść dane. Materiał opisujący wdrożenie krok po kroku, z rzetelnym podaniem, ile to zajmuje, usuwa ten opór lepiej niż jakikolwiek argument handlowy.

Jedna osoba zbiera materiały dla całej reszty. Zwykle jest to osoba rekomendująca. Warto ułatwić jej pracę: przygotować zestawienie do wydruku, odpowiedzi na typowe pytania, informacje o kosztach w dłuższym okresie. Materiał, który da się przesłać przełożonemu bez przepisywania, bywa rozstrzygający — a prawie nikt go nie przygotowuje.

Proces

Etapy procesu zakupowego i odpowiadające im zapytania

Każdy etap to inne pytania wpisywane w wyszukiwarkę i inny materiał, którego odbiorca potrzebuje. Serwis obsługujący wyłącznie ostatni etap konkuruje o odbiorcę, który już wybrał krótką listę — i którego na niej nie ma.

Etap pierwszy: rozpoznanie problemu. Ktoś zauważa, że coś w firmie nie działa, ale nie wie jeszcze, że istnieje na to rozwiązanie. Wpisuje opis kłopotu. Materiał wyjaśniający, na czym problem polega i skąd się bierze, trafia dokładnie do niego — a konkurencja handlowa jest na tym etapie najmniejsza.

Etap drugi: szukanie sposobów. Odbiorca wie już, czego szuka, i sprawdza możliwe drogi. Porównuje podejścia, nie dostawców. Materiał opisujący różne sposoby rozwiązania, wraz z ich wadami, buduje wiarygodność, której nie zbuduje żaden opis oferty.

Etap trzeci: poznawanie rynku dostawców. Kto to robi, czym się różnią, ile to kosztuje. Zapytania zawierają nazwę usługi albo kategorii rozwiązań. Tu pojawia się konkurencja, a czołówkę zajmują zwykle zestawienia i porównania.

Etap czwarty: porównywanie konkretnych firm. Nazwy dostawców, opinie, doświadczenie, referencje. Odbiorca sprawdza, komu można zaufać — i tu rozstrzyga wszystko, co da się o Państwa firmie znaleźć poza własnym serwisem.

Etap piąty: zbieranie argumentów. Osoba rekomendująca przygotowuje uzasadnienie dla przełożonego. Szuka liczb, opisów wdrożeń, informacji o kosztach w dłuższym okresie. Materiał, który jej to poda, trafia wprost do dokumentu decyzyjnego.

Etap szósty: sprawdzanie formalne. Warunki umowy, zgodność, bezpieczeństwo, referencje z branży. Etap, na którym odpada zaskakująco wiele ofert — bo dostawca nie potrafi odpowiedzieć na pytania, które i tak padną.

Etap siódmy: po podpisaniu. Wdrożenie, szkolenie, pierwsze tygodnie współpracy. Formalnie poza zakresem pozycjonowania, a materiały z tego etapu przyciągają ruch od osób, które właśnie wybierają — bo chcą wiedzieć, co je czeka.

etap 1
Rozpoznanie problemu

Najmniejsza konkurencja, najszersza grupa.

etap 2
Szukanie sposobów

Porównuje podejścia, nie dostawców.

etap 3
Rynek dostawców

Czołówkę zajmują zestawienia.

etap 4
Porównywanie firm

Rozstrzyga to, co poza Państwa serwisem.

etap 5
Zbieranie argumentów

Materiał trafia do dokumentu decyzyjnego.

etap 6
Sprawdzanie formalne

Tu odpada zaskakująco wiele ofert.

etap 7
Po podpisaniu

Materiały czytają ci, którzy wybierają.

Formularz kontaktowy

Rozpiszemy materiały dla wszystkich etapów i ról

Ustalamy z Państwem, kto faktycznie bierze udział w decyzji o zakupie i przez jakie etapy przechodzi proces, a następnie wskazujemy, których materiałów brakuje. Wynikiem jest plan treści z uszeregowaniem — przy większości firm okazuje się, że brakuje wszystkiego, co dotyczy dwóch pierwszych i dwóch ostatnich etapów.

Kryterium doboru

Niskie wolumeny zapytań: dlaczego to nie jest problem

Najczęstsze zderzenie przy pierwszej rozmowie o widoczności w sprzedaży do firm. Narzędzie pokazuje trzydzieści wyszukań miesięcznie i wniosek wydaje się oczywisty — a jest błędny.

Liczy się, kto pyta, a nie ilu. Trzydzieści osób szukających specjalistycznego rozwiązania to trzydzieści firm z realną potrzebą. Przy wartości pojedynczego zlecenia w tej branży wystarczy, że dwie z nich się odezwą.

Narzędzia zaniżają dane przy frazach specjalistycznych. Zapytania wpisywane rzadko bywają zaokrąglane w dół albo w ogóle pomijane w zestawieniach. Bywa, że fraza pokazywana jako niemająca żadnych wyszukań przynosi kilka zapytań ofertowych rocznie.

Wariantów zapytania jest więcej, niż pokazuje narzędzie. Odbiorcy w branżach technicznych formułują je na kilkanaście sposobów, używając nazw własnych, oznaczeń, norm i skrótów. Suma tych wariantów bywa wielokrotnie większa od liczby przy frazie głównej.

Konkurencja przy nich jest znikoma. Nikt nie buduje materiałów pod frazy o trzydziestu wyszukaniach, bo nie widać ich w zestawieniach. Oznacza to, że wejście na czołowe miejsce bywa kwestią jednego porządnego materiału.

Warto liczyć wartość, nie wolumen. Liczba wyszukań pomnożona przez prawdopodobieństwo kontaktu i przez wartość zlecenia daje wielkość, którą da się porównywać między frazami. Przy takim rachunku fraza specjalistyczna zwykle wygrywa z ogólną.

Skąd brać takie frazy. Z pytań zadawanych przez telefon, z zapytań ofertowych, z zapisów rozmów handlowych, z wyszukiwarki wewnętrznej serwisu, z dyskusji w społecznościach branżowych. Nie z narzędzi — te pokażą wyłącznie to, co już ktoś wpisał wystarczająco wiele razy.

Uwaga praktyczna: przy takich frazach nie da się ocenić pracy po ruchu. Materiał przynoszący dwadzieścia wejść miesięcznie, z których dwa kończą się zapytaniem ofertowym, jest sukcesem — a w zestawieniu ruchu wygląda na porażkę.

  • Liczy się, kto pyta – nie ilu.
  • Narzędzia zaniżają – frazy rzadkie bywają pomijane.
  • Wariantów jest więcej – nazwy, oznaczenia, normy, skróty.
  • Konkurencja znikoma – nikt pod nie nie pisze.
  • Liczyć wartość – wolumen razy prawdopodobieństwo razy zlecenie.
  • Źródła fraz – telefony, zapytania, rozmowy, nie narzędzia.
  • Nie oceniać ruchem – sukces wygląda jak porażka.

Architektura

Budowa serwisu: co powinno istnieć

Układ obsługujący wszystkie etapy procesu i wszystkie role biorące udział w decyzji. Przy większości serwisów B2B brakuje co najmniej połowy tych grup.

Osobna podstrona dla każdej usługi

Nie jedna zbiorcza strona oferty. Podstrona opisująca kilkanaście usług nie odpowiada precyzyjnie na żadne zapytanie szczegółowe i przegrywa z serwisami, które mają osobne materiały.

Podstrony dla zastosowań

Ta sama usługa ujęta od strony potrzeby, nie od strony tego, co robimy. Dwa różne teksty trafiające do dwóch różnych grup odbiorców.

Podstrony branżowe

Usługa w kontekście konkretnego rodzaju działalności, z terminologią i realiami tej branży. Przyciągają odbiorców, którzy zostają dłużej i płacą więcej.

Materiały dla poszczególnych ról

Dla użytkownika, dla osoby decydującej o budżecie, dla działu technicznego, dla działu zakupów. Cztery różne materiały, nie cztery akapity w jednym.

Opisy zrealizowanych wdrożeń

Z opisem sytuacji wyjściowej, przebiegu i wyniku. Materiał używany wprost do uzasadniania decyzji wobec przełożonych.

Sekcja poradnikowa

Materiały odpowiadające na pytania z pierwszych etapów procesu. Obszar o najmniejszej konkurencji handlowej i największym zasięgu.

Informacje o firmie

Kto za nią stoi, od kiedy działa, jakie ma uprawnienia i certyfikaty, gdzie ma siedzibę. Przy sprzedaży do firm sprawdzane zawsze i rozstrzygające częściej, niż się zakłada.

Odpowiedzi na pytania formalne

Warunki współpracy, zasady rozliczeń, przetwarzanie danych, ubezpieczenie, referencje. Pytania, które i tak padną — podanie odpowiedzi wprost skraca każde postępowanie.

Materiały do pobrania

Zestawienia, specyfikacje, karty katalogowe, wzory. Przyciągają ruch, bywają przesyłane wewnątrz firmy odbiorcy i zbierają odnośniki.

Kontakt w kilku formach

Telefon, poczta, formularz, możliwość umówienia rozmowy. Różne osoby wolą różne drogi, a przy sprzedaży do firm telefon nadal bywa najważniejszy.

Najczęstszym brakiem jest jedna zbiorcza strona oferty. Firma świadcząca kilkanaście usług opisuje je wszystkie na jednej podstronie, która przez to nie odpowiada precyzyjnie na żadne zapytanie szczegółowe. Rozdzielenie jej bywa pracą na kilka dni i daje efekt wyraźniejszy niż jakiekolwiek zabiegi techniczne.

Drugim jest brak materiałów z pierwszych etapów procesu. Serwis zaczyna się od opisu oferty, czyli od miejsca, do którego dociera odbiorca już zorientowany. Wszystko, co dzieje się wcześniej — rozpoznanie problemu, szukanie sposobów — pozostaje nieobsłużone, a to właśnie wtedy zapada rozstrzygnięcie, kto trafi na krótką listę.

Trzecim są informacje o firmie. Przy sprzedaży do firm sprawdzenie dostawcy jest czynnością standardową: kto za nim stoi, od kiedy działa, czy ma siedzibę, czy da się go zweryfikować w rejestrach. Serwis, który tego nie ujawnia, wypada z rozważań niezależnie od jakości oferty — bo osoba rekomendująca nie zaryzykuje własną pozycją.

Czwartym są odpowiedzi na pytania formalne. Warunki współpracy, terminy, zasady rozliczeń, przetwarzanie danych. Padają w każdym postępowaniu, więc przygotowanie ich raz i umieszczenie w serwisie oszczędza czas przy każdym kolejnym — a przy okazji przyciąga ruch z zapytań o te zagadnienia.

Warto zadbać o powiązania między tymi grupami. Materiał poradnikowy odsyła do podstrony usługi, ta do opisu wdrożenia w tej samej branży, opis wdrożenia do informacji o firmie. Bez takich powiązań każda podstrona pracuje osobno, a przy dobrze ułożonym linkowaniu jeden materiał podnosi kilkanaście innych.

Jeśli chcą Państwo zamówić rozbudowę serwisu o materiały dla etapów i ról, których obecnie brakuje, zachęcamy do kontaktu: tel. 222 900 142 lub mailowo: biuro@usuwaniehejtu.pl

Instrukcja

Strony docelowe dla poszczególnych etapów

Odbiorca na początku procesu i odbiorca tuż przed decyzją potrzebują czego innego. Umieszczenie tego samego wezwania na obu podstronach oznacza, że jedno z nich jest nietrafione.

01

Ustalić, na którym etapie trafia odbiorca

Zapytania kierujące do danej podstrony mówią, w jakim jest stanie. Osoba szukająca wyjaśnienia problemu i osoba szukająca wykonawcy trafiają na dwie różne podstrony i oczekują dwóch różnych rzeczy.

02

Dobrać wezwanie do etapu

Na materiale poradnikowym formularz zapytania ofertowego bywa przedwczesny. Sensowniejsze jest zaproszenie do materiału pogłębionego albo do rozmowy niezobowiązującej — a zapytanie ofertowe na podstronie usługi.

03

Usunąć rozproszenie

Podstrona z pięcioma równorzędnymi wezwaniami nie prowadzi nigdzie. Jedno główne działanie, pozostałe jako możliwości drugiego planu.

04

Podać, co się stanie po wysłaniu

Kiedy nastąpi odpowiedź, kto się odezwie, czy to zobowiązuje. Przy sprzedaży do firm niepewność co do tego bywa powodem, dla którego formularz zostaje niewysłany.

05

Ograniczyć liczbę pól

Każde dodatkowe odsiewa część osób. Przy pierwszym kontakcie wystarczy zwykle nazwa firmy, osoba i sposób kontaktu — resztę ustali się w rozmowie.

06

Udostępnić telefon

Przy sprzedaży do firm nadal jest to najczęstsza droga kontaktu. Numer widoczny w nagłówku, klikalny na telefonie, obok formularza, nie zamiast niego.

07

Dodać dowody obok wezwania

Referencje, logotypy klientów za ich zgodą, uprawnienia, liczba zrealizowanych wdrożeń. Odbiorca podejmuje decyzję o kontakcie w tym samym miejscu, w którym ocenia wiarygodność.

08

Sprawdzić na telefonie

Całą ścieżkę, na rzeczywistym urządzeniu. Formularz, którego nie da się wygodnie wypełnić na telefonie, kosztuje zapytania od osób sprawdzających ofertę poza biurem.

Najczęstszym błędem jest umieszczanie tego samego wezwania na wszystkich podstronach. Formularz zapytania ofertowego pod materiałem wyjaśniającym, czym jest dane zagadnienie, trafia do osoby, która dopiero rozpoznaje problem — i zostaje zignorowany. Wezwanie dopasowane do etapu daje wyraźnie więcej, a jego zmiana nic nie kosztuje.

Drugim jest nadmiar pól w formularzu. Wielkość firmy, branża, budżet, termin realizacji, opis potrzeb — wszystko to warto ustalić, ale w rozmowie, nie przed nią. Każde pole odsiewa część osób, a przy pierwszym kontakcie wystarczy wiedzieć, kto się odezwał i jak oddzwonić.

Trzecim jest brak informacji o tym, co dalej. Osoba wysyłająca zapytanie do firmy nie wie, czy zaraz zadzwoni handlowiec, czy dostanie wycenę, czy zostanie zapisana na listę wysyłkową. Podanie tego wprost, jednym zdaniem obok przycisku, zwiększa liczbę wysłanych formularzy bardziej niż jakakolwiek zmiana w ich wyglądzie.

Czwartym jest ukrycie telefonu. Przy sprzedaży do firm rozmowa telefoniczna nadal bywa najczęstszą drogą pierwszego kontaktu, zwłaszcza w branżach technicznych i przy sprawach pilnych. Numer dostępny wyłącznie na podstronie kontaktowej, dwa kliknięcia dalej, kosztuje zapytania.

Warto również przewidzieć, że część odbiorców nie skontaktuje się w ogóle. Materiał, który da się pobrać, przesłać wewnątrz firmy i pokazać przełożonemu, pracuje dalej bez Państwa udziału — a odbiorca wraca po tygodniach, gdy decyzja dojrzeje.

Co działa

Treści budujące wiarygodność

Przy sprzedaży do firm nikt nie kupuje od podmiotu, którego nie da się sprawdzić. Materiały merytoryczne są tu jednocześnie sposobem na widoczność i dowodem kompetencji — i to drugie bywa ważniejsze.

Pisać rzeczy, których nie napisze konkurencja. Opis problemu z perspektywy praktyka, wyjaśnienie, dlaczego typowe rozwiązanie bywa nieskuteczne, opis sytuacji nietypowej. Treść ogólna, dostępna w dziesięciu innych miejscach, nie buduje niczego.

Podpisywać materiały nazwiskiem. Z podaniem stanowiska, doświadczenia i uprawnień. Przy sprzedaży do firm materiał anonimowy jest wart wyraźnie mniej — bo odbiorca ocenia nie tylko treść, ale i to, kto za nią stoi.

Podawać podstawy twierdzeń. Skąd wiadomo, na czym oparte jest zalecenie, jakie są wyjątki. Materiał przedstawiający opinię jako fakt zostaje rozpoznany przez odbiorcę, który zna się na rzeczy — a to właśnie on ocenia ofertę.

Opisywać również przypadki, w których się nie udało. Sytuacje, w których rozwiązanie nie zadziałało i dlaczego. Buduje wiarygodność mocniej niż dziesięć opisów sukcesów i przyciąga odbiorców szukających właśnie takich informacji.

Wykorzystywać własne dane. Obserwacje z prowadzonej działalności: jak często występuje dany problem, ile zwykle trwa wdrożenie, co najczęściej idzie nie tak. Firma ma je z racji pracy, a nikt inny ich nie ma.

Utrzymywać rytm. Jeden porządny materiał miesięcznie przez dwa lata daje więcej niż dwadzieścia w pierwszym kwartale i cisza. Przy sprzedaży do firm liczy się kumulacja i to, że odbiorca trafia na Państwa materiały wielokrotnie w trakcie swojego procesu.

Nie mierzyć tego ruchem. Materiał przynoszący trzydzieści wejść miesięcznie, czytany przez właściwe osoby, bywa wart więcej niż taki z tysiącem wejść. Ocena po liczbie odwiedzin prowadzi do wycofania się z tego, co działa.

  • Rzeczy, których nie napisze konkurencja – z perspektywy praktyka.
  • Podpis nazwiskiem – z doświadczeniem i uprawnieniami.
  • Podstawy twierdzeń – odbiorca zna się na rzeczy.
  • Również nieudane przypadki – buduje wiarygodność mocniej.
  • Własne dane – nikt inny ich nie ma.
  • Rytm ponad objętość – liczy się kumulacja.
  • Nie mierzyć ruchem – trzydzieści właściwych wejść wystarczy.

Instrukcja

Materiały dla działu zakupów i dla osób sprawdzających formalnie

Najczęściej brakujący element serwisów B2B. Osoby te nie przeczytają opisu oferty, bo ich on nie interesuje — a ich zastrzeżenie potrafi zakończyć sprawę.

Zasady współpracy

Jak wygląda umowa, jakie są terminy, co obejmuje wynagrodzenie, jak przebiega rozliczenie. Informacje, o które i tak zapytają — podanie ich wprost skraca postępowanie.

Dane rejestrowe i uprawnienia

Pełna nazwa, forma prawna, adres, numery rejestrowe, posiadane uprawnienia i certyfikaty. Sprawdzane zawsze przy zakupach firmowych.

Ubezpieczenie odpowiedzialności

Przy części branż wymagane przez kontrahenta. Informacja o jego posiadaniu i zakresie bywa warunkiem dopuszczenia do postępowania.

Przetwarzanie danych

Jakie dane są przetwarzane, gdzie przechowywane, na jakiej podstawie, czy istnieje możliwość zawarcia właściwej umowy. Przy usługach informatycznych zagadnienie rozstrzygające.

Referencje i doświadczenie

Dla jakich podmiotów firma pracowała, jakie ma za sobą wdrożenia, czy da się to zweryfikować. Przy części postępowań wymagane formalnie.

Przebieg wdrożenia

Ile trwa, czego wymaga po stronie klienta, co się dzieje przy problemach. Potrzebne osobie, która będzie musiała to zorganizować u siebie.

Wspólną cechą tych materiałów jest to, że odpowiadają na pytania, które padną i tak. Każde postępowanie zakupowe w większej firmie obejmuje ten sam zestaw: kto wy jesteście, czy da się was sprawdzić, na jakich warunkach pracujecie, co się stanie, gdy coś pójdzie nie tak. Przygotowanie odpowiedzi raz i umieszczenie ich w serwisie skraca każde kolejne postępowanie o dni.

Przy okazji przyciągają ruch. Zapytania o zasady współpracy, o wymagania formalne w danej branży i o przebieg wdrożenia są wpisywane przez osoby przygotowujące postępowania. Materiał odpowiadający na nie rzetelnie trafia do odbiorcy, który jest blisko decyzji i szuka dostawcy potrafiącego te wymagania spełnić.

Warto sprawdzić, o co pytają Państwa klienci. Zestaw pytań z ostatnich kilku postępowań, spisany i uporządkowany, jest gotową listą materiałów do przygotowania — dopasowaną do realiów Państwa branży, a nie do ogólnych zaleceń.

Uwaga przy publikowaniu referencji. Wymienianie nazw klientów i publikowanie logotypów wymaga ich zgody, a przy części umów jest wprost zabronione. Warto to sprawdzić przed publikacją — Fundacja współpracuje z prawnikami, więc przy wątpliwościach da się to rozstrzygnąć na jedną rozmowę.

Warto również podać, czego firma nie robi. Zakresy, których nie obsługuje, wielkości projektów, których nie przyjmuje, branże, w których nie ma doświadczenia. Odsiewa to zapytania, które i tak skończyłyby się odmową, a przy okazji buduje wiarygodność w pozostałych.

Formularz kontaktowy

Przygotujemy materiały dla wszystkich ról biorących udział w decyzji

Spisujemy zestaw pytań z Państwa ostatnich postępowań, uzupełniamy o te, które padają w branży, i przygotowujemy odpowiedzi w postaci materiałów w serwisie. Obejmuje to zasady współpracy, dane rejestrowe, przetwarzanie danych, przebieg wdrożenia oraz to, czego firma nie robi.

Instrukcja

Opisy zrealizowanych wdrożeń

Materiał, który przy sprzedaży do firm trafia wprost do dokumentu uzasadniającego zakup. Jednocześnie jeden z rzadziej przygotowywanych — bo wymaga zgody klienta i pracy, której nikt nie chce wykonać.

Zacząć od sytuacji wyjściowej. Co u klienta nie działało, jak sobie radził dotąd, ile go to kosztowało. Odbiorca rozpoznaje w tym opisie własną sytuację — i to jest cała wartość takiego materiału.

Opisać przebieg, nie tylko wynik. Ile trwało wdrożenie, jakie były etapy, co wymagało zaangażowania po stronie klienta, co poszło nie po myśli. Osoba, która ma to u siebie zorganizować, czyta właśnie tę część.

Podać liczby, jeżeli są. Konkretne wielkości z podaniem, jak zostały zmierzone i w jakim okresie. Liczby bez opisu metody są mniej warte niż ich brak — bo odbiorca w tej branży wie, że da się je przedstawić dowolnie.

Nie zmyślać niczego. Ani liczb, ani klientów, ani wyników. Przy sprzedaży do firm środowisko bywa niewielkie, a weryfikacja zajmuje jeden telefon. Wykrycie kończy sprawę w całej branży, nie tylko przy jednym postępowaniu.

Uzyskać zgodę na piśmie. Na podanie nazwy, na publikację logotypu, na przytoczenie liczb. Przy części umów obowiązuje zakaz ujawniania współpracy, a naruszenie go kosztuje relację i bywa podstawą roszczeń.

Jeżeli zgody nie ma, opisać bez nazwy. Branża, wielkość firmy, charakter działalności — bez identyfikacji. Materiał traci część siły, ale nadal działa, bo odbiorca szuka podobieństwa do własnej sytuacji, a nie nazwiska.

Przygotować wersję do przesłania. Krótki dokument do pobrania, który osoba rekomendująca może załączyć do wniosku. Bywa to element rozstrzygający, a prawie nikt go nie przygotowuje.

Uszeregować według branż. Odbiorca szuka wdrożenia u firmy podobnej do własnej. Zestawienie z możliwością zawężenia do branży albo do wielkości działa lepiej niż lista chronologiczna.

  • Sytuacja wyjściowa – odbiorca rozpoznaje własną.
  • Przebieg, nie tylko wynik – czyta to osoba wdrażająca.
  • Liczby z metodą – bez niej mniej warte niż brak.
  • Nic nie zmyślać – weryfikacja to jeden telefon.
  • Zgoda na piśmie – część umów tego zakazuje.
  • Bez zgody: bez nazwy – nadal działa.
  • Wersja do przesłania – trafia do wniosku o zakup.

Poza serwisem

Publikacje, odnośniki i obecność w branży

Przy sprzedaży do firm to, co da się o Państwu znaleźć poza własnym serwisem, waży więcej niż gdziekolwiek indziej. Odbiorca sprawdza dostawcę, zanim się odezwie.

Media branżowe

Publikacje w miejscach czytanych przez Państwa odbiorców. Próg wejścia bywa niższy niż w mediach ogólnych, a wiarygodność w oczach odbiorcy wyraźnie wyższa.

Organizacje i izby

Wykazy członków, opracowania, udział w pracach. Odnośniki trwałe, wiarygodne i przy okazji potwierdzające, że firma jest częścią branży.

Wystąpienia i konferencje

Wykazy prelegentów, materiały pokonferencyjne, nagrania. Jedno wystąpienie generuje kilka wystąpień w sieci, a archiwa wydarzeń rzadko są przebudowywane.

Wykazy dostawców i partnerów

Prowadzone przez producentów, dystrybutorów i większe podmioty. Warto sprawdzić, czy firma figuruje i czy dane są aktualne — zwykle wystarczy poprosić.

Własne dane i badania

Obserwacje z prowadzonej działalności, uporządkowane i opisane metodą zbierania. Media branżowe sięgają po nie chętnie, bo trudno je znaleźć gdzie indziej.

Komentarz ekspercki

Wypowiedzi do materiałów redakcyjnych, zwłaszcza przy zmianach przepisów i przy sprawach branżowych. Wymaga dostępności w ciągu godzin, nie tygodni.

Społeczności zawodowe

Miejsca, w których Państwa odbiorcy rozmawiają o dostawcach i rozwiązaniach. Obecność wymaga udziału merytorycznego i ujawnienia powiązania.

Czego unikać

Pakietów odnośników i publikacji w serwisach bez czytelników. Przy sprzedaży do firm szczególnie bezcelowe — ruch stamtąd nie przyniesie zapytań, a ryzyko obejmuje całą domenę.

Najskuteczniejszym atutem w tej branży są własne dane. Firma prowadząca działalność dysponuje obserwacjami, których nie ma nikt z zewnątrz: jak często występuje dany problem, ile trwają typowe realizacje, co się zmienia w wymaganiach klientów. Uporządkowane i opisane metodą zbierania stanowią materiał, po który media branżowe sięgają chętnie — i który bywa cytowany latami.

Dostępność bywa ważniejsza od samej propozycji. Redakcja przygotowująca materiał potrzebuje komentarza dziś, nie w przyszłym tygodniu. Osoba, która odbiera telefon i odpowiada tego samego dnia, staje się źródłem przytaczanym wielokrotnie — a jest to przewaga dostępna każdej firmie, niezależnie od wielkości.

Warto sprawdzić, co widać po wpisaniu nazwy firmy. Jest to pierwsza czynność odbiorcy przed odezwaniem się do dostawcy. Jeżeli w wynikach znajdują się treści nieprawdziwe, sprawy sprzed lat albo materiały dotyczące innego podmiotu o podobnej nazwie, część zapytań nigdy nie nadejdzie — a przyczyny nikt nie będzie szukał w tym miejscu.

Wykazy partnerów i dostawców są niedoceniane. Producenci i dystrybutorzy prowadzą listy podmiotów współpracujących, a firmy często nie sprawdzają, czy w nich figurują ani czy dane są aktualne. Przegląd wszystkich partnerów zajmuje popołudnie i daje zwykle kilkanaście trwałych odnośników z miejsc o wysokiej wiarygodności.

Materiały o przepisach i wymaganiach branżowych przyciągają odbiorców, którzy muszą je spełnić — a to są dokładnie te osoby, które szukają dostawcy potrafiącego w tym pomóc. Obszar, w którym zapotrzebowanie na rzetelną informację zwykle przewyższa podaż.

Jeśli chcą Państwo zamówić przygotowanie materiałów publikacyjnych i uporządkowanie obecności w branży, zachęcamy do kontaktu: tel. 222 900 142 lub mailowo: biuro@usuwaniehejtu.pl

Warstwa techniczna

Co technicznie ma znaczenie przy sprzedaży do firm

Wymagania są w większości takie same jak wszędzie. Dochodzi jednak kilka rzeczy, których waga przy tej grupie odbiorców jest wyraźnie wyższa — bo oceniają one jednocześnie ofertę i to, czy firmie można zaufać.

Szybkość ma znaczenie podwójne. Poza wpływem na widoczność odbiorca wyciąga z niej wnioski o firmie. Serwis wczytujący się kilkanaście sekund jest przy sprzedaży rozwiązań technicznych argumentem przeciwko — i bywa, że rozstrzygającym.

Certyfikat i brak ostrzeżeń. Ostrzeżenie przeglądarki kończy wizytę osoby, która ma powierzyć firmie dane albo pieniądze. Warto ustawić odnawianie automatyczne i powiadomienie przed terminem.

Dostępność treści bez skryptów. Serwisy budowane jako aplikacje bywają zwracają robotowi pustą stronę. Sprawdzenie zajmuje minutę: otworzyć kod źródłowy i poszukać w nim fragmentu widocznego tekstu.

Materiały do pobrania. Specyfikacje, karty katalogowe, zestawienia. Powinny być dostępne bez logowania, mieć zrozumiałe nazwy plików i nie ważyć kilkudziesięciu megabajtów.

Dane uporządkowane opisujące firmę. Nazwa, adres, numery rejestrowe, dane kontaktowe. Pomagają powiązać serwis z podmiotem i wpływają na to, co systemy budujące odpowiedzi odczytują jako fakty o firmie.

Wyszukiwarka wewnętrzna. Przy serwisach z rozbudowanym katalogiem produktów albo usług bywa główną drogą odbiorcy. Zapytania w niej wpisywane są przy okazji gotową listą braków w serwisie.

Trwałość adresów. Materiały techniczne bywają linkowane w dokumentacji klientów i w specyfikacjach przetargowych. Zmiana adresu bez przekierowania oznacza odsyłacz prowadzący w pustkę w dokumencie, którego nie da się poprawić.

  • Szybkość – odbiorca wyciąga z niej wnioski o firmie.
  • Certyfikat bez ostrzeżeń – kończy wizytę natychmiast.
  • Treść bez skryptów – sprawdzenie na minutę.
  • Telefon – odbiorcy sprawdzają poza biurem.
  • Materiały do pobrania – bez logowania, rozsądnej wagi.
  • Dane firmy w kodzie – wpływają na to, co odczytują systemy.
  • Trwałość adresów – bywają w cudzych dokumentach.

Instrukcja

Tytuły, opisy i treść pisane pod decydenta

Elementy widoczne w wynikach wyszukiwania, rozstrzygające o tym, czy ktoś w ogóle wejdzie. Przy sprzedaży do firm rządzą się nieco innymi zasadami niż w handlu detalicznym.

Tytuł mówiący, czym się zajmujecie

Konkretnie, bez sformułowań marketingowych. Odbiorca przeglądający wyniki odsiewa w sekundę wszystko, co nie odpowiada wprost na jego zapytanie.

Zakres i ograniczenia w opisie

Dla jakich firm, w jakiej skali, na jakim obszarze. Odsiewa zapytania, które i tak skończyłyby się odmową, i przyciąga te właściwe.

Bez obietnic bez pokrycia

Sformułowania o byciu najlepszym i liderem są pomijane przez odbiorcę, który wie, że każdy tak pisze. Konkret działa lepiej od przymiotnika.

Pierwszy akapit odpowiadający wprost

Czym się zajmujecie, dla kogo i co odbiorca może zrobić dalej. Osoba przeglądająca kilkanaście ofert nie doczyta do trzeciego ekranu.

Język odbiorcy, nie branży

Terminologia stosowana przez klientów, nie wewnętrzne nazewnictwo firmy. Rozbieżność między nimi kosztuje widoczność przy zapytaniach, które faktycznie padają.

Nagłówki jako struktura

Odzwierciedlające zawartość i pozwalające odbiorcy przeskanować materiał. Osoba porównująca oferty czyta nagłówki, a treść wyłącznie tam, gdzie ją zainteresują.

Podstawową różnicą wobec handlu detalicznego jest stosunek do języka marketingowego. Odbiorca zawodowy, porównujący kilku dostawców, odsiewa materiały pełne ogólników szybciej niż jakiekolwiek inne — bo zna je z każdej oferty, którą dostał. Konkret, liczba i opisane ograniczenie działają lepiej niż najstaranniej dobrane przymiotniki.

Drugą jest waga zakresu. Podanie wprost, dla jakich firm i w jakiej skali pracujecie, odsiewa zapytania, które i tak skończyłyby się odmową, a przyciąga te właściwe. Firma obsługująca duże wdrożenia traci czas na zapytania od jednoosobowych działalności, jeżeli nigdzie tego nie napisała.

Trzecią jest nazewnictwo. W branżach technicznych klienci posługują się często innymi określeniami niż producenci i wykonawcy: nazwami potocznymi, oznaczeniami norm, skrótami. Zestawienie tego, jak nazywacie rzeczy w serwisie, z tym, jak nazywają je klienci w zapytaniach, ujawnia zwykle kilka rozbieżności — a każda z nich kosztuje widoczność.

Od czego zacząć przy dużym serwisie. Od podstron przynoszących najwięcej wyświetleń przy najniższym odsetku kliknięć. To one mają największą rezerwę, a dane do tego znajdują się w narzędziach dla webmasterów — wystarczy posortować zestawienie po dwóch kolumnach.

Warto sprawdzić, jak wygląda wynik. Wpisać własne zapytania i zobaczyć, co widzi odbiorca: tytuł, opis, adres. Bywa, że wyszukiwarka wyświetla fragment treści zamiast opisu i jest to zdanie, którego nikt by tam nie umieścił.

Formularz kontaktowy

Sprawdzimy serwis technicznie i poprawimy to, co widać w wynikach

Przechodzimy serwis narzędziem indeksującym, sprawdzamy szybkość na telefonie i przy ograniczonym łączu, weryfikujemy dostępność treści dla robotów oraz przeglądamy tytuły i opisy pod kątem tego, co faktycznie widzi odbiorca. Zaczynamy od podstron z największą liczbą wyświetleń i najniższym odsetkiem kliknięć.

Organizacja

Współpraca z działem handlowym

Przy sprzedaży do firm dział handlowy wie o odbiorcach więcej niż jakiekolwiek narzędzie analityczne. Rozdzielenie tych dwóch obszarów jest najczęstszą przyczyną, dla której praca nad widocznością przynosi zapytania, których nikt nie chce.

Handlowcy mają gotową listę tematów. Pytania padające w rozmowach, wątpliwości powtarzające się przed decyzją, argumenty, którymi odbiorcy uzasadniają wybór konkurencji. Każde z nich jest materiałem, którego w serwisie brakuje.

Znają język odbiorców. Wiedzą, jakimi słowami klienci opisują swoje potrzeby i czym różni się to od nazewnictwa stosowanego w firmie. Jest to informacja, której nie da się wyciągnąć z narzędzia.

Wiedzą, które zapytania są wartościowe. Po miesiącu pracy z zapytaniami z serwisu potrafią powiedzieć, które grupy prowadzą do zleceń, a które do rozmów bez efektu. Bez tej informacji nie da się ocenić, co w widoczności działa.

Potrzebują materiałów do wysyłania. Zestawienia, opisy wdrożeń, odpowiedzi na typowe pytania. Handlowiec, który zamiast pisać to za każdym razem od nowa wysyła odnośnik, oszczędza godziny tygodniowo — a materiał przy okazji pracuje na widoczność.

Warto spotykać się regularnie. Raz w miesiącu, na pół godziny: co przyszło, co było wartościowe, o co pytali, czego zabrakło. Notatka z takiego spotkania jest planem pracy na kolejny miesiąc.

Trzeba ustalić, co dzieje się z zapytaniem. Kto odpowiada, w jakim czasie, co się dzieje przy braku kontaktu. Zapytanie z serwisu, na które odpowiedź przychodzi po trzech dniach, jest zwykle stracone — a przyczyna nie leży w widoczności.

Warto zamknąć obieg informacji. Które zapytania zamieniły się w zlecenia, po jakim czasie i o jakiej wartości. Bez tego nie da się ocenić, czy praca nad widocznością przynosi przychód, czy wyłącznie ruch.

  • Gotowa lista tematów – z rozmów handlowych.
  • Język odbiorców – nie do wyciągnięcia z narzędzia.
  • Ocena jakości zapytań – które prowadzą do zleceń.
  • Materiały do wysyłania – oszczędzają godziny tygodniowo.
  • Spotkanie raz w miesiącu – notatka jest planem pracy.
  • Czas odpowiedzi – po trzech dniach zapytanie stracone.
  • Zamknięty obieg – co z zapytań stało się zleceniem.

Sprawdzalność

Co mierzyć przy sprzedaży do firm

Ruch jest tu miarą najmniej użyteczną, a najczęściej pokazywaną w sprawozdaniach. Poniżej wielkości, które faktycznie coś mówią.

Liczba zapytań ofertowych

Wydzielona dla ruchu z wyszukiwarki. Podstawowa miara i punkt wyjścia dla wszystkich dalszych.

Jakość zapytań

Ile z nich pochodziło od firm mieszczących się w Państwa zakresie. Ocena wymaga udziału handlowców i jest najważniejszą liczbą w całym zestawieniu.

Zapytania zamienione w zlecenia

Ile i o jakiej wartości. Miara opóźniona o cały cykl sprzedaży, więc wymagająca cierpliwości w ocenie.

Telefony przychodzące

Przy sprzedaży do firm nadal częsta droga pierwszego kontaktu. Pomijanie ich oznacza niewidzenie znacznej części skutku.

Pobrania materiałów

Specyfikacji, zestawień, opisów wdrożeń. Wskazują odbiorców w trakcie procesu, którzy jeszcze się nie odezwali.

Widoczność dla zapytań istotnych

Wydzielona dla grup: usługi, zastosowania, branże, zagadnienia formalne. Suma wszystkich zapytań nie mówi, która grupa działa.

Wyszukiwania nazwy firmy

Wskaźnik opóźniony, pokazujący, czy praca przekłada się na rozpoznawalność. Trudny do podrobienia i przy dobrze prowadzonych działaniach rosnący.

Powracający odbiorcy

Ile osób wraca na serwis w trakcie swojego procesu decyzyjnego. Przy długim cyklu jest to sygnał, że materiały pracują.

Najważniejszą i najrzadziej mierzoną wielkością jest jakość zapytań. Sto zapytań od firm spoza Państwa zakresu jest gorsze od dziesięciu od właściwych, bo kosztuje czas handlowców i nie przynosi nic. Ocena wymaga ich udziału i comiesięcznej rozmowy — a bez niej nie da się ustalić, czy praca nad widocznością idzie we właściwą stronę.

Drugą jest przypisanie zapytań do materiałów. Które podstrony prowadzą do kontaktu, a które przyciągają ruch bez żadnego skutku. Zwykle okazuje się, że kilkanaście materiałów odpowiada za większość zapytań — i wniosek jest praktyczny: tworzyć więcej tego, co działa.

Trzecią jest cierpliwość odpowiednia dla cyklu. Jeżeli proces zakupowy w Państwa branży trwa pół roku, pierwsze zlecenia z pracy rozpoczętej dziś pojawią się za trzy kwartały. Ocena po kwartale pokazuje wyłącznie ruch i liczbę zapytań, a nie to, co z nich wynikło.

Warto mierzyć również telefony. Przy sprzedaży do firm znaczna część kontaktów następuje telefonicznie, a firma mierząca wyłącznie formularze nie widzi większości tego, co się dzieje. Najprostszym rozwiązaniem jest pytanie przy pierwszym kontakcie, skąd klient się dowiedział — zapisywane systematycznie, po kwartale daje obraz dokładniejszy niż jakiekolwiek narzędzie.

Stan wyjściowy warto zapisać przed rozpoczęciem. Liczba i jakość zapytań, widoczność dla grup, wyszukiwania nazwy firmy. Godzina pracy, której nie da się wykonać później — a bez niej po roku nie ma jak wykazać zmiany.

Trudność

Przypisanie źródła przy długim cyklu

Odbiorca trafia na Państwa materiały pięć razy w ciągu czterech miesięcy, a potem dzwoni. Pytanie, które z tych wejść przyniosło zlecenie, jest źle postawione — i odpowiedź na nie prowadzi do błędnych decyzji.

Pierwszy kontakt i ostatni to dwie różne rzeczy. Odbiorca poznał firmę z materiału poradnikowego, a zadzwonił po wejściu na podstronę usługi. Przypisanie zlecenia wyłącznie temu drugiemu oznacza uznanie, że materiał poradnikowy nic nie dał — i wycofanie się z tego, co faktycznie działało.

Część ścieżki jest niewidoczna. Odbiorca czytał na telefonie, potem na komputerze służbowym, potem przesłał odnośnik przełożonemu, który otworzył go na swoim urządzeniu. Żadne narzędzie nie połączy tych wizyt w jedną historię.

Kontakt następuje poza serwisem. Telefon, wiadomość na adres znaleziony w stopce, spotkanie na konferencji. Zapytanie nie pojawi się w żadnym zestawieniu jako pochodzące z wyszukiwarki, choć stamtąd się wzięło.

Najprostsze rozwiązanie jest najskuteczniejsze. Pytanie przy pierwszym kontakcie: skąd Państwo o nas wiedzą. Zapisywane systematycznie, po kwartale daje obraz dokładniejszy niż jakiekolwiek narzędzie — bo obejmuje również polecenia i wszystko, czego statystyki nie pokażą.

Warto patrzeć na wielkości zbiorcze. Czy w okresie, w którym prowadzono prace, wzrosła liczba zapytań i ich jakość. Jest to mniej precyzyjne niż przypisanie pojedynczego zlecenia, a bliższe prawdy.

Wyszukiwania nazwy firmy są tu miarą pomocniczą. Odbiorca, który przeczytał materiał, zapamiętał nazwę i wpisał ją w wyszukiwarkę trzy tygodnie później, jest skutkiem pracy nad widocznością — choć w zestawieniu figuruje jako ruch z zapytań o markę.

Nie warto budować rozbudowanych systemów pomiaru, jeżeli zapytań jest kilkanaście miesięcznie. Przy takiej skali rozmowa z handlowcami i zapisywanie źródła kontaktu daje więcej niż narzędzia, których konfiguracja zajmie więcej czasu niż obsłużenie wszystkich zapytań razem.

  • Pierwszy a ostatni kontakt – dwie różne rzeczy.
  • Część ścieżki niewidoczna – kilka urządzeń, kilka osób.
  • Kontakt poza serwisem – telefon, poczta, konferencja.
  • Pytać przy pierwszym kontakcie – najskuteczniejsze.
  • Wielkości zbiorcze – mniej precyzyjne, bliższe prawdy.
  • Wyszukiwania nazwy – miara pomocnicza.
  • Bez rozbudowanych systemów – przy kilkunastu zapytaniach.
Formularz kontaktowy

Ustawimy pomiar od zapytania do zlecenia

Łączymy dane o ruchu z oceną jakości zapytań dokonywaną przez Państwa handlowców, wprowadzamy zapisywanie źródła przy pierwszym kontakcie i ustalamy, jak przypisywać zlecenia przy cyklu trwającym miesiącami. Zapisujemy też stan wyjściowy — bez niego po roku nie ma jak wykazać zmiany.

Eksport

Sprzedaż na rynki zagraniczne

Przy sprzedaży do firm wejście na nowy rynek bywa tańsze niż w handlu detalicznym — bo odbiorców jest mniej, a dotarcie do nich prostsze. Wymaga natomiast innego podejścia niż samo tłumaczenie serwisu.

Jeden rynek naraz

Doprowadzony do sensownego stanu, z pełnym zestawem materiałów i obecnością w tamtejszych wykazach. Pięć rynków obsłużonych powierzchownie nie daje nic.

Analiza zapytań od zera

Nie przez tłumaczenie listy krajowej. Nazewnictwo techniczne, normy i oznaczenia różnią się między rynkami, a część pojęć ma lokalne określenia.

Adaptacja, nie tłumaczenie

Przykłady, jednostki, odwołania do przepisów, normy obowiązujące na danym rynku. Materiał przełożony dosłownie jest rozpoznawalny i budzi nieufność.

Wymagania formalne rynku

Certyfikaty, dopuszczenia, normy, zasady rozliczeń. Przy sprzedaży do firm bywa to pierwsze pytanie — i podanie odpowiedzi wprost odsiewa konkurencję, która tego nie zrobiła.

Obecność lokalna

Numer z prefiksem kraju, adres, wpis w tamtejszych rejestrach i wykazach branżowych. Odbiorca sprawdza, czy dostawca działa na jego rynku, czy wyłącznie deklaruje.

Odnośniki z rynku

Publikacje w tamtejszych mediach branżowych, obecność w lokalnych organizacjach. Odsyłacz z polskiego serwisu nie zbuduje pozycji w Niemczech.

Największą przewagą przy sprzedaży do firm jest niewielka liczba odbiorców. Jeżeli na danym rynku jest dwieście firm, które mogą być Państwa klientami, nie trzeba budować widoczności dla całego kraju — wystarczy być obecnym tam, gdzie te dwieście firm szuka dostawców. Bywa to kilka wykazów branżowych, dwa czasopisma i jedna konferencja.

Wymagania formalne rozstrzygają częściej niż cena. Certyfikat, dopuszczenie, zgodność z normą obowiązującą na danym rynku. Odbiorca odsiewa na tej podstawie zanim porówna oferty — a dostawca, który opisał to wprost w serwisie, znajduje się na krótkiej liście bez żadnych dalszych zabiegów.

Obecność lokalna bywa warunkiem, nie udogodnieniem. Numer telefonu z prefiksem kraju, adres, osoba mówiąca w języku rynku. Przy sprzedaży do firm dostawca zagraniczny bez żadnego śladu obecności bywa odrzucany na wstępie, niezależnie od oferty.

Odnośniki kierować na wersję krajową. Publikacja w mediach danego rynku powinna prowadzić do wersji przeznaczonej dla tego rynku, nie do strony głównej ani do wersji polskiej. Błąd wydaje się drobny, a oznacza, że praca wykonana dla jednego rynku wzmacnia inny.

Warto zacząć od rynku, na którym już Państwo działają. Nawet jeden zrealizowany kontrakt daje referencję, znajomość wymagań i punkt zaczepienia. Wejście na rynek zupełnie nowy, bez żadnego doświadczenia, jest przedsięwzięciem o innym poziomie trudności — i warto to rozdzielić.

Poradnik

Jak czytać oferty agencji w tej dziedzinie

Piszemy to również na własną niekorzyść, ponieważ te same pytania można zadać nam. Uważamy jednak, że firma umiejąca ocenić taką ofertę jest lepszym partnerem niż taka, która musi wierzyć na słowo.

Liczby bez metody. Deklaracje o wielokrotnym zwrocie z nakładów, o określonym wzroście przychodu albo o konkretnym udziale w rynku brzmią przekonująco i zwykle nie da się ich sprawdzić. Warto zapytać, u ilu klientów, w jakim okresie, jak mierzono i co jeszcze robili w tym czasie. Odpowiedź wymijająca jest odpowiedzią.

Gwarancja pozycji. Obietnica konkretnych miejsc w wynikach w określonym terminie rozstrzyga sprawę, ponieważ nikt nie kontroluje wyników wyszukiwarki. Wykonawca, który ją składa, albo nie rozumie mechanizmu, albo liczy na to, że Państwo nie zrozumieją.

Obietnica liczby odnośników. Kilkadziesiąt miesięcznie opisuje działania, których nie da się prowadzić metodami nieszkodliwymi. Wartościowe odnośniki zdobywa się pojedynczo, a kilka miesięcznie jest tempem dobrym.

Ruch jako obietnica. Przy sprzedaży do firm wzrost ruchu nie jest celem — i oferta obiecująca go jako główny rezultat pokazuje, że wykonawca nie rozumie tej branży. Właściwą obietnicą jest praca nad zapytaniami, które prowadzą do kontaktu z właściwymi firmami.

Brak pytań o Państwa proces. Wykonawca, który przedstawia plan bez pytania, kto podejmuje decyzję o zakupie, jak długo trwa cykl i które zapytania są wartościowe, sprzedaje zestaw czynności, a nie rozwiązanie Państwa sytuacji.

Rozliczanie od czynności. Opłata za liczbę artykułów albo odnośników tworzy zachętę do zdobywania najtańszych. Rozliczenie za czas pracy albo za konkretne przedsięwzięcia usuwa tę sprzeczność interesów.

Warto zapytać, czego nie zrobią. Wykonawca, który potrafi wskazać metody, których nie stosuje, i wyjaśnić dlaczego, zna temat. Gotowy zrobić wszystko, czego Państwo zechcą, jest sygnałem ostrzegawczym.

Te same pytania warto zadać nam i odpowiemy na wszystkie. Nie gwarantujemy pozycji, nie obiecujemy liczby odnośników ani zapytań, nie podajemy wskaźników zwrotu z nakładów, bo zależą one od Państwa oferty i od Państwa handlowców w stopniu większym niż od naszej pracy. Rozliczamy się za czas i za przedsięwzięcia, a wykaz miejsc publikacji przedstawiamy przed rozpoczęciem.

  • Liczby bez metody – zapytać, u ilu klientów i jak mierzono.
  • Gwarancja pozycji – rozstrzyga sprawę natychmiast.
  • Obietnica liczby odnośników – opisuje metody szkodliwe.
  • Ruch jako obietnica – wykonawca nie rozumie branży.
  • Brak pytań o proces – sprzedaje czynności, nie rozwiązanie.
  • Rozliczanie od sztuki – zachęta do najtańszych.
  • Czego nie zrobią – gotowy na wszystko to sygnał.

Jeśli chcą Państwo zamówić rozmowę, na której zadadzą Państwo pytania przygotowane według powyższych kryteriów, zachęcamy do kontaktu: tel. 222 900 142 lub mailowo: biuro@usuwaniehejtu.pl

Ostrzeżenie

Najczęstsze błędy

Zebrane z firm, które trafiały do nas z pytaniem, dlaczego praca nad widocznością nie przekłada się na zapytania. Uporządkowane od najczęstszych.

Jedna zbiorcza strona oferty

Opisująca kilkanaście usług naraz i nieodpowiadająca precyzyjnie na żadne zapytanie szczegółowe.

Obsługa wyłącznie końca procesu

Serwis zaczyna się od opisu oferty. Wszystko, co dzieje się wcześniej — rozpoznanie problemu, szukanie sposobów — pozostaje nieobsłużone.

Materiały wyłącznie dla użytkownika

Bez niczego dla działu zakupów, technicznego i osoby odpowiadającej za zgodność. A to one potrafią zakończyć sprawę.

Gonienie fraz o dużym wolumenie

Przy sprzedaży do firm liczy się, kto pyta, a nie ilu. Fraza z trzydziestoma wyszukaniami bywa warta więcej niż ta z dziesięcioma tysiącami.

Ocena po ruchu

Materiał przynoszący trzydzieści wejść, z których dwa kończą się zapytaniem, wygląda w zestawieniu na porażkę. Wycofanie się z tego, co działa.

Brak informacji o firmie

Kto za nią stoi, od kiedy działa, gdzie ma siedzibę. Osoba rekomendująca nie zaryzykuje pozycją wobec dostawcy, którego nie da się sprawdzić.

To samo wezwanie wszędzie

Formularz zapytania ofertowego pod materiałem wyjaśniającym zagadnienie. Trafia do osoby, która dopiero rozpoznaje problem.

Nadmiar pól w formularzu

Wielkość firmy, budżet, termin, opis potrzeb. Wszystko do ustalenia w rozmowie, nie przed nią.

Ukryty telefon

Dostępny wyłącznie na podstronie kontaktowej. Przy sprzedaży do firm nadal najczęstsza droga pierwszego kontaktu.

Brak opisów wdrożeń

Materiału, który trafia wprost do uzasadnienia zakupu przed przełożonym. Wymaga pracy i zgody klienta, więc bywa pomijany.

Rozdzielenie od działu handlowego

Praca nad widocznością prowadzona bez wiedzy o tym, które zapytania są wartościowe. Prowadzi do ruchu, którego nikt nie chce.

Odpowiedź po trzech dniach

Zapytanie z serwisu, na które nikt nie reaguje szybko, jest zwykle stracone — a przyczyna nie leży w widoczności.

Brak oceny jakości zapytań

Sto zapytań spoza Państwa zakresu jest gorsze od dziesięciu właściwych. Bez udziału handlowców nie da się tego ustalić.

Ocena po kwartale

Przy cyklu trwającym pół roku pierwsze zlecenia pojawiają się po trzech kwartałach. Ocena wcześniejsza pokazuje wyłącznie ruch.

Tłumaczenie zamiast adaptacji

Przy wejściu na rynki zagraniczne. Materiał przełożony dosłownie, z normami i przykładami z rynku macierzystego.

Język marketingowy

Ogólniki o byciu liderem i najlepszym rozwiązaniem. Odbiorca zawodowy odsiewa takie materiały szybciej niż jakiekolwiek inne.

Sposób pracy

Jak pracujemy

Fundacja prowadzi działalność odpłatną, a wypracowana nadwyżka w całości zasila jej działalność. Osoby prowadzące projekty otrzymują wynagrodzenie niezależne od wartości sprzedaży, więc nie ma powodu proponować szerszego zakresu, niż wynika z potrzeby.

Zaczynamy od rozmowy z handlowcami, nie od narzędzi. Kto podejmuje decyzję u Państwa klientów, jak długo trwa cykl, o co pytają przed decyzją, które zapytania są wartościowe. Bez tych informacji plan opiera się na przypuszczeniach — i bywa, że pierwszym zadaniem jest ich zebranie.

Nie obiecujemy liczb. Ani pozycji, ani zapytań, ani wskaźników zwrotu z nakładów. Przy sprzedaży do firm rozstrzyga o nich również Państwa oferta, Państwa handlowcy i czas trwania procesu — czyli rzeczy, na które nie mamy wpływu. Zobowiązujemy się do rzetelnej pracy i do pokazania wyniku w sposób, który da się sprawdzić.

Mówimy, gdy przyczyna leży poza widocznością. Zdarza się, że zapytań przybywa, a zleceń nie — i przyczyna tkwi w czasie odpowiedzi, w cenie albo w tym, że materiały przyciągają firmy spoza Państwa zakresu. Wskazujemy to wprost, choć formalnie nie jest to nasz zakres.

Nie kupujemy odnośników i nie budujemy zaplecza. Przy sprzedaży do firm jest to szczególnie bezcelowe, bo ruch z serwisów bez czytelników nie przyniesie zapytań, a ryzyko obejmuje całą domenę. Przy takim oczekiwaniu odmawiamy, zamiast szukać sformułowania pozwalającego przyjąć zlecenie.

Fundacja współpracuje z prawnikami, co w tej branży przydaje się częściej, niż mogłoby się wydawać: przy publikowaniu referencji i logotypów klientów, przy materiałach porównawczych, przy wymaganiach formalnych na różnych rynkach oraz przy treściach nieprawdziwych publikowanych o firmie.

Wykonujemy również samą analizę i plan. Bywa, że przygotowujemy zestawienie zapytań, plan materiałów i specyfikację, a pisanie i wdrożenie prowadzi zespół po Państwa stronie. Przy firmach, w których wiedza merytoryczna jest wewnątrz, taki układ bywa tańszy i skuteczniejszy — i mówimy o nim zamiast proponować przejęcie całości.

  • Najpierw rozmowa z handlowcami – nie narzędzia.
  • Bez obietnic liczbowych – rozstrzyga też Państwa oferta.
  • Mówimy, gdy przyczyna gdzie indziej – również poza zakresem.
  • Bez kupowania odnośników – przy tej branży bezcelowe.
  • Prawnicy pod ręką – referencje, porównania, rynki.
  • Sama analiza i plan – gdy wiedza jest wewnątrz firmy.

Pojęcia

Słowniczek

Określenia, które padają przy rozmowach o migracjach, wyjaśnione tak, żeby dało się z nimi pracować.

Ciąg etapów, przez które przechodzi firma od zauważenia problemu do podpisania umowy: rozpoznanie problemu, szukanie sposobów, poznawanie rynku dostawców, porównywanie firm, zbieranie argumentów, sprawdzanie formalne. Trwa tygodniami albo miesiącami, a serwis musi obsłużyć każdy etap osobno.

Zespół ról, które rozstrzygają o zakupie: użytkownik rozwiązania, jego przełożony, dział techniczny, dział zakupów, osoba odpowiadająca za zgodność oraz osoba, która ma wdrożenie przeprowadzić. Każda szuka czego innego, więc materiał dla jednej z nich nie zadziała na pozostałe.

Fraza wpisywana kilkadziesiąt razy miesięcznie, zwykle specjalistyczna. Przy sprzedaży do firm bywa warta wielokrotnie więcej niż fraza ogólna o dużej liczbie wyszukań, ponieważ pochodzi od odbiorców z realną potrzebą, a konkurencja przy niej jest znikoma.

Pracownik, który zbiera materiały, porównuje dostawców i przygotowuje uzasadnienie zakupu dla przełożonego. Ryzykuje własną pozycją przy złym wyborze, dlatego sprawdza wiarygodność dostawcy. Materiały, które ułatwiają jej pracę — zestawienia, opisy wdrożeń, odpowiedzi na typowe pytania — bywają rozstrzygające.

Materiał przedstawiający zrealizowany projekt: sytuację wyjściową u klienta, przebieg prac, zaangażowanie po jego stronie i wynik. Trafia wprost do dokumentu uzasadniającego zakup. Wymaga zgody klienta na piśmie, a przy jej braku da się przygotować bez podawania nazwy.

Odsetek zapytań ofertowych pochodzących od firm mieszczących się w zakresie działalności dostawcy. Najważniejsza miara przy sprzedaży do firm i jednocześnie najrzadziej sprawdzana, ponieważ wymaga udziału handlowców. Sto zapytań spoza zakresu jest gorsze od dziesięciu właściwych.

Ustalenie, skąd pochodzi zapytanie, przy procesie obejmującym kilkanaście punktów styku i kilka urządzeń. Przy długim cyklu precyzyjne przypisanie jest niewykonalne, a najskuteczniejszym rozwiązaniem pozostaje pytanie przy pierwszym kontakcie, skąd klient się dowiedział.

Zasada, zgodnie z którą materiał z początku procesu proponuje odbiorcy inne działanie niż podstrona ofertowa. Formularz zapytania ofertowego pod tekstem wyjaśniającym zagadnienie trafia do osoby, która dopiero rozpoznaje problem — i zostaje zignorowany.

Treści kierowane do osób, które z rozwiązania nigdy nie skorzystają, a rozstrzygają o zakupie: działu zakupów, działu technicznego i osoby odpowiadającej za zgodność. Najczęściej brakujący element serwisów w tej branży.

Informacja o tym, dla jakich firm, w jakiej skali i na jakim obszarze dostawca pracuje, a czego nie obsługuje. Odsiewa zapytania, które i tak skończyłyby się odmową, oszczędza czas handlowców i buduje wiarygodność wobec pozostałych odbiorców.

Czas od pierwszego kontaktu odbiorcy z materiałami firmy do podpisania umowy. Przy sprzedaży do firm liczony w miesiącach. Wyznacza horyzont, po jakim da się rzetelnie ocenić pracę nad widocznością — ocena wcześniejsza pokazuje wyłącznie ruch i liczbę zapytań.

Lista prowadzona przez producenta, dystrybutora albo organizację branżową, wymieniająca podmioty współpracujące albo spełniające określone wymagania. Odnośniki trwałe, wiarygodne i dostępne zwykle za samo poproszenie — a regularnie niewykorzystywane.

Krótko

Pytania, które zadają firmy

Od dwóch rozmów: z handlowcami o tym, o co pytają klienci i które zapytania są wartościowe, oraz z dwoma ostatnimi klientami o tym, jak trafili do Państwa firmy i ile czasu minęło do decyzji. Następnie od rozdzielenia zbiorczej strony oferty na osobne podstrony dla poszczególnych usług — przy większości firm jest to pojedyncza zmiana o największym wpływie.

Ma, i to większy niż przy frazach o dużym wolumenie. Trzydzieści osób szukających specjalistycznego rozwiązania to trzydzieści firm z realną potrzebą, a przy wartości pojedynczego zlecenia w tej branży wystarczy, że dwie się odezwą. Dodatkowo narzędzia zaniżają dane przy frazach rzadkich, a wariantów zapytania jest zwykle wielokrotnie więcej, niż pokazuje zestawienie.

Zwykle z jednego z trzech powodów. Materiały przyciągają odbiorców spoza Państwa zakresu — wtedy warto sprawdzić, jakimi zapytaniami przychodzą. Albo wezwania nie pasują do etapu, na którym odbiorca się znajduje. Albo w serwisie brakuje tego, czego szuka osoba sprawdzająca firmę przed odezwaniem się: informacji o podmiocie, referencji, warunków współpracy.

Sprawdzić, przy jakich zapytaniach pojawia się serwis i z jakich podstron przychodzą kontakty. Zwykle okazuje się, że przyciągają je materiały zbyt ogólne. Rozwiązaniem jest podanie zakresu wprost — dla jakich firm, w jakiej skali i czego nie obsługują Państwo — oraz przesunięcie uwagi na zapytania bardziej szczegółowe. Odsiewa to kontakty, które i tak skończyłyby się odmową.

Do pierwszych zapytań zwykle od dwóch do trzech kwartałów, bo materiały potrzebują czasu na zdobycie widoczności. Do pierwszych zleceń — dodatkowo tyle, ile trwa Państwa cykl sprzedaży, czyli przy sprzedaży do firm zwykle kolejne miesiące. Ocena po kwartale pokazuje wyłącznie ruch i liczbę zapytań, a nie to, co z nich wynikło.

Tak i jest to jeden z najbardziej niedocenianych materiałów w tej branży — trafia wprost do dokumentu uzasadniającego zakup przed przełożonym. Warto zacząć od sytuacji wyjściowej klienta, opisać przebieg, nie tylko wynik, i podać liczby wraz z metodą pomiaru. Wymaga zgody klienta na piśmie; przy jej braku da się opisać przypadek bez podawania nazwy i nadal działa.

Opisać przypadek bez identyfikacji: branża, wielkość firmy, charakter działalności, sytuacja wyjściowa i przebieg. Odbiorca szuka podobieństwa do własnej sytuacji, nie nazwiska. Warto też sprawdzić umowy — zakaz bywa węższy, niż się zakłada, i dotyczy czasem wyłącznie szczegółów technicznych albo warunków handlowych.

Liczbą zapytań ofertowych wydzieloną dla ruchu z wyszukiwarki, ich jakością ocenianą przez handlowców oraz liczbą zapytań zamienionych w zlecenia wraz z ich wartością. Do tego telefony przychodzące i pobrania materiałów. Najprostszą i najdokładniejszą miarą pozostaje pytanie przy pierwszym kontakcie, skąd klient się dowiedział — zapisywane systematycznie.

Precyzyjnie — zwykle nie. Odbiorca trafia na materiały kilka razy w ciągu miesięcy, z różnych urządzeń, a część ścieżki przebiega poza serwisem: przez telefon, przez przesłanie odnośnika przełożonemu, przez spotkanie na konferencji. Sensowniej patrzeć na wielkości zbiorcze i na to, czy w okresie prac wzrosła liczba i jakość zapytań.

Przy sprzedaży do firm wejście na nowy rynek bywa tańsze niż w handlu detalicznym, bo odbiorców jest mniej i łatwiej ustalić, gdzie szukają dostawców. Wymaga natomiast analizy zapytań od zera, adaptacji materiałów zamiast tłumaczenia, opisania wymagań formalnych obowiązujących na danym rynku oraz obecności lokalnej — numeru z prefiksem kraju i wpisów w tamtejszych wykazach branżowych.

Warto zapytać, u ilu klientów to osiągnięto, w jakim okresie, jak mierzono i co jeszcze te firmy robiły w tym czasie. Deklaracje tego rodzaju brzmią przekonująco i zwykle nie da się ich sprawdzić, a przy sprzedaży do firm o wyniku rozstrzyga również oferta i praca handlowców — czyli rzeczy, na które wykonawca nie ma wpływu. Odpowiedź wymijająca jest odpowiedzią.

Znaczną część tak. Rozmowy z handlowcami, spisanie pytań klientów, rozdzielenie strony oferty, przygotowanie opisów wdrożeń i materiałów dla działu zakupów są w zasięgu bez wiedzy technicznej. Trudniejsze bywają analiza zapytań przy frazach specjalistycznych, sprawdzenia techniczne i zdobywanie publikacji. Przy wątpliwościach wyjaśnienie przez telefon zajmuje kilka minut i nie wiąże się z żadnym zobowiązaniem.

Formularz kontaktowy

Napiszą Państwo, co znaleźli — pomożemy to uporządkować

Prosimy o adres serwisu, opis tego, komu Państwo sprzedają, i informację o tym, ile trwa u Państwa proces zakupowy. Odpowiemy, których materiałów brakuje, co da się wykonać samodzielnie i co widzimy jako największą rezerwę. Odpowiedź nie wiąże się z żadnym zobowiązaniem.

Na koniec

W sprzedaży do firm wygrywa ten, kogo da się sprawdzić

Osoba rekomendująca dostawcę ryzykuje własną pozycją, więc sprawdza: kto za firmą stoi, od kiedy działa, dla kogo pracowała, co mówią o niej inni i czy potrafi odpowiedzieć na pytania, które i tak padną. Wszystko, co opisaliśmy wyżej — materiały dla poszczególnych ról, opisy wdrożeń, odpowiedzi na pytania formalne, obecność w branży — służy temu jednemu. Widoczność w wyszukiwarce doprowadza odbiorcę do Państwa serwisu; reszta decyduje o tym, czy zostanie.

Jeśli chcą Państwo powierzyć nam przegląd albo prowadzenie widoczności, zachęcamy do kontaktu: tel. 222 900 142 lub mailowo: biuro@usuwaniehejtu.pl