Otwiera się w nowej karcie

Rodzice · Fundacja Usuwanie Hejtu

Wsparcie emocjonalne dziecka

Bezpłatny poradnik o tym, jak być obok dziecka, które boi się iść do szkoły, wstydzi się wyjść z pokoju albo sprawdza telefon ze strachem. Co robić w domu, gdzie szukać bezpłatnej pomocy psychologicznej i co gwarantują Państwu przepisy.

55%
nękanych w sieci kobiet doświadczyło stresu, lęku lub ataków paniki - badanie Amnesty International, także w Polsce
30%
dziennikarek reaguje na przemoc w sieci autocenzurą - badanie UNESCO i ICFJ
15,8%
rodziców wie, że ich dziecko doświadczyło przemocy w sieci - NASK
93%
kupujących w internecie bierze pod uwagę opinie innych - badanie na zlecenie UOKiK

Do ośrodków psychologicznych dla dzieci nie potrzeba skierowania. To jest bezpłatne i mało kto o tym wie.

Zapiszcie je sobie. Wszystkie są bezpłatne

Numery, pod które można zadzwonić od razu

Nie trzeba mieć powodu ani pewności. Pod 800 100 100 dzwoni się z wątpliwością, a nie z gotową diagnozą - i to jest numer przeznaczony dokładnie dla dorosłych w tej sytuacji.

Jeśli dziecko mówi o sobie w sposób, który Państwa niepokoi, albo widać, że przestaje sobie radzić - nie czytajcie dalej, tylko zadzwońcie. Pod 800 70 2222 dyżurują psycholodzy całą dobę. Dziecku warto od razu przekazać numer 116 111. To jest jedyna sytuacja, w której nic z tego poradnika nie jest ważniejsze od telefonu.

Czym jest wsparcie emocjonalne, a czym nie jest

Zaczynamy od tego, bo wielu rodziców boi się tego tematu bardziej, niż powinno - i przez to odkłada rzeczy proste, czekając na coś skomplikowanego.

Wsparcie emocjonalne to nie terapia. Nie muszą Państwo niczego diagnozować, nazywać ani leczyć. Chodzi o to, żeby dziecko, które się boi, wstydzi i nie chce wychodzić z pokoju, miało obok siebie kogoś, kto jest spokojny i przewidywalny.

Nie muszą Państwo umieć rozmawiać jak psycholog. Największą wartość ma to, że są Państwo obok i że dom pozostaje miejscem, w którym nic nowego się nie wydarzy. To brzmi mało spektakularnie i jest podstawą wszystkiego pozostałego.

Nie chodzi o to, żeby dziecko od razu poczuło się lepiej. Po hejcie, po zmasowanym ataku albo po sprawie, o której wie pół klasy, jest źle i przez jakiś czas będzie. Zadaniem rodzica nie jest to odwrócić w jeden wieczór, tylko przetrwać ten czas razem z dzieckiem.

Wsparcie w domu nie zastępuje specjalisty - i odwrotnie. Bezpłatna pomoc psychologiczna dla dzieci jest dostępna szerzej, niż większość rodziców sądzi, i piszemy o niej niżej. Ale nawet najlepszy psycholog widzi dziecko godzinę w tygodniu. Pozostałe sto sześćdziesiąt siedem godzin jest po Państwa stronie.

Wsparcie nie polega na tym, żeby wiedzieć, co powiedzieć. Bardzo wielu rodziców odkłada rozmowę i działanie właśnie dlatego, że nie mają gotowych słów. Tymczasem obecność bez słów - siedzenie obok, wspólne oglądanie czegoś, zwykłe „jestem" - działa lepiej niż najlepiej dobrane zdanie wypowiedziane po tygodniu przygotowań.

Nie muszą Państwo być silni. Można powiedzieć dziecku, że sami są Państwo poruszeni, że nie wiedzą, co zrobić, i że się dowiedzą. To jest uczciwsze niż udawany spokój, który dziecko i tak przejrzy.

I zdanie, od którego warto zacząć: dziecko, które boi się iść do szkoły po tym, co stało się w internecie, nie jest chore. Reaguje normalnie na sytuację, która jest nienormalna. Wsparcie polega na tym, żeby przetrwało ją bez poczucia, że jest z nim coś nie tak.

Perspektywa

Co przeżywa dziecko, które boi się hejtu

Ta część nie zawiera wskazówek. Jest po to, żeby zrozumieli Państwo, dlaczego dziecko zachowuje się w sposób, który z zewnątrz bywa niezrozumiały - i dlaczego rady w rodzaju „po prostu to zignoruj" nie działają.

Nie da się wyjść. Kiedyś przemoc kończyła się przy furtce. Dziś przychodzi do pokoju, w nocy, w weekend i w wakacje. Nie ma miejsca, w którym da się od niej odpocząć - i to jest pierwsza rzecz, której dorośli zwykle nie doceniają.

Widzowie są gorsi niż sprawca. Najgorsza nie jest zwykle sama treść, tylko świadomość, że widziało ją pół klasy - i że jutro trzeba do tej klasy wejść. Jeden komentarz od jednej osoby bywa łatwiejszy niż milczące spojrzenia trzydziestu.

Nie wiadomo, kto widział. To rodzi stan wyczerpujący sam w sobie: każde spojrzenie może znaczyć, że ten ktoś wie. Bardzo wiele dzieci opisuje to jako najtrudniejszą część całej sprawy.

Wstyd jest silniejszy niż strach. Dlatego dzieci milczą i dlatego nie chcą wychodzić. Nie boją się sprawcy - nie chcą, żeby ktokolwiek zobaczył je w tej sytuacji, łącznie z Państwem.

Poczucie winy pojawia się prawie zawsze. Niezależnie od tego, co się stało i jak niewiele od dziecka zależało. Ocenia siebie znacznie surowiej, niż zrobiliby to Państwo.

Czekanie bywa gorsze od zdarzenia. Zwłaszcza gdy sprawa ciągnie się tygodniami. Wiele dzieci opisuje ulgę w momencie, w którym coś wreszcie się wydarzyło - bo skończyło się czuwanie.

Przekonanie, że to nigdy się nie skończy. Nastolatek nie ma perspektywy czasowej dorosłego. Tydzień to dla niego bardzo długo, a „za miesiąc nikt nie będzie pamiętał" brzmi jak nieprawda - choć prawie zawsze jest prawdą.

I rzecz, którą warto powiedzieć wprost, bo sama z siebie mu nie przyjdzie do głowy: że to się skończy, że skończyło się już bardzo wielu osobom i że nie musi wiedzieć jak - bo od tego są dorośli.

  • Nie da się wyjść - przychodzi do pokoju i w wakacje.
  • Widzowie gorsi od sprawcy - jutro trzeba wejść do klasy.
  • Nie wiadomo, kto widział - każde spojrzenie coś znaczy.
  • Wstyd silniejszy niż strach - stąd niechęć do wychodzenia.
  • Poczucie winy prawie zawsze - ocena surowsza niż Państwa.
  • Czekanie gorsze od zdarzenia - to nie jest dziwne.
  • „To się nigdy nie skończy" - brak perspektywy czasowej.
  • Trzeba powiedzieć, że się skończy - samo nie przyjdzie mu do głowy.

Początek

Pierwsze dni

W pierwszych dniach nie chodzi o rozwiązywanie sprawy. Chodzi o to, żeby dziecko nie zostało z tym samo i żeby dom przestał być kolejnym miejscem, w którym trzeba się bronić.

Bądźcie obok, nie naprzeciwko. Wspólny film, wspólne gotowanie, wyjście z psem. Obecność bez wypytywania jest w pierwszych dniach warta więcej niż jakakolwiek rozmowa.

Nie zostawiajcie dziecka samego w pokoju z telefonem pierwszego wieczoru. To jest jedna z najbardziej praktycznych rad w całym poradniku. Sprawa poczeka do rana - ta noc nie.

Zaproponujcie odłożenie telefonu jako ulgę, nie karę. „Zostawmy go u mnie do jutra, żebyś nie musiał na to patrzeć." Przy trwającej fali sprawdzanie jest przymusem, nie wyborem - i wielu nastolatków przyjmuje taką propozycję z ulgą.

Nie wypytujcie o szczegóły. Zwłaszcza o te dotyczące treści. Do pomocy wystarczy wiedzieć, czego sprawa dotyczy. Dopytywanie pogłębia wstyd, który już jest największym obciążeniem.

Powiedzcie trzy zdania i nic więcej. „Dobrze, że mi powiedziałeś." „To nie jest twoja wina." „Nie zostaniesz z tym sam." W pierwszych dniach to wystarcza i to jest zapamiętywane.

Nie obiecujcie, że wszystko naprawicie. Dziecko wyczuwa fałszywą pewność. Lepiej: „nie wiem jeszcze, jak to rozwiążemy, ale się tym zajmę i będę cię informować."

Zdejmijcie z niego obowiązki na kilka dni. Nie wszystkie i nie na zawsze - ale kilka dni bez wymagań to realna ulga. Dziecko, które ledwo daje radę, nie ogarnie jednocześnie sprzątania, sprawdzianu i tego, co się dzieje.

Nie zawieszajcie całego życia rodziny. To jest druga strona tej samej rady. Odwołanie wszystkiego jest dla dziecka sygnałem, że stało się coś ogromnego - a dla rodzeństwa oznacza kilka tygodni bycia niewidzialnym.

pierwszy wieczór

Coś zwyczajnego. Bez wracania do tematu.

pierwszy wieczór

„Żebyś nie musiał na to patrzeć."

trzy zdania

„Dobrze, że powiedziałeś. To nie twoja wina. Nie zostaniesz sam."

kilka dni

Zdjąć część obowiązków, nie wszystkie.

cały czas

Wspólny film, gotowanie, spacer z psem.

równolegle

Rodzeństwo też jest.

Praktyka

Dwanaście rzeczy, które robi się na co dzień

Żadna z nich nie wymaga przygotowania ani specjalnej wiedzy. Wszystkie działają przez powtarzanie, nie przez jednorazowy wysiłek.

Bądźcie przewidywalni

Ten sam rytm dnia, te same pory, ta sama reakcja na te same rzeczy. Dziecko, którego świat właśnie się rozsypał, potrzebuje przede wszystkim tego, żeby dom był miejscem, w którym nic go nie zaskoczy.

Nie wracajcie do tematu codziennie

Pytanie „jak się z tym czujesz" zadawane co wieczór przypomina o sprawie skuteczniej niż cokolwiek innego. Raz na kilka dni wystarczy - i lepiej przy okazji czegoś innego.

Ale nie udawajcie, że nic nie było

Całkowite przemilczenie bywa odbierane jako wstyd i potwierdza dziecku, że stało się coś, o czym się nie mówi. Wystarczy raz na jakiś czas krótkie: „myślę czasem o tamtej sprawie. Jak jest?".

Zauważajcie rzeczy zwykłe

Nie tylko sprawę. „Dobrze wyglądasz", „fajnie ci to wyszło", „dzięki, że pomogłeś". Dziecko w kryzysie bardzo szybko zaczyna czuć się wyłącznie problemem - a to pogłębia wszystko.

Nie zabierajcie mu decyzji

Pytajcie o zdanie i realnie je uwzględniajcie. Poczucie wpływu jest pierwszą rzeczą, którą traci się przy hejcie - i pierwszą, którą warto oddać.

Trzymajcie kontakt fizyczny, jeśli go przyjmuje

Ręka na ramieniu, przytulenie, siedzenie obok na kanapie. U części nastolatków to działa lepiej niż jakiekolwiek słowa - ale trzeba to sprawdzić, a nie zakładać.

Nie oceniajcie jego reakcji

„Przesadzasz", „inni mają gorzej", „to nie powód, żeby nie iść do szkoły". Każde z tych zdań odbiera prawo do przeżywania i skutkuje tym, że dziecko przestaje mówić - nie przestaje czuć.

Nazywajcie to, co widać

„Widzę, że to cię naprawdę męczy." To działa lepiej niż pytanie, jak się czuje - bo nie wymaga od dziecka nazwania czegoś, czego jeszcze nie umie nazwać.

Utrzymujcie kontakt z rzeczywistością poza siecią

Trening, wyjście, wizyta u dziadków, cokolwiek offline. Dziecko, którego cały świat sprowadza się do telefonu, traci punkty odniesienia - a każda godzina poza nim je przywraca.

Nie zmuszajcie do rozmowy

Ale bądźcie dostępni. „Nie będę wypytywać. Jestem, gdybyś chciał - w dowolnym momencie." To zdanie bywa wykorzystane po tygodniu.

Powtarzajcie, że to minie

Spokojnie i bez naciskania. Nastolatek nie ma perspektywy czasowej i naprawdę wierzy, że tak będzie zawsze. To zdanie trzeba powiedzieć kilka razy, zanim zadziała.

Dbajcie o siebie

To nie jest dodatek do listy. Dziecko czyta Państwa stan i reaguje na niego. Rodzic wyczerpany i przerażony przekazuje przede wszystkim wyczerpanie i przerażenie.

Fundament

Przywracanie poczucia bezpieczeństwa

Po hejcie dziecko traci coś, o czym rzadko się mówi wprost: przekonanie, że jest miejsce, w którym nic mu nie grozi. Odbudowa tego przekonania jest właściwym celem wsparcia.

Zacznijcie od telefonu. Nie od zabrania go, tylko od uporządkowania: zablokowanie konkretnych osób, wyciszenie wątków, ograniczenie tego, kto może pisać i komentować. To zajmuje kwadrans i zmienia bardzo dużo, bo odcina dopływ.

Zróbcie to razem i wytłumaczcie po co. Zmiany wprowadzone bez wiedzy dziecka bywają odbierane jako kara. Te same zmiany zrobione wspólnie są odbierane jako obrona.

Nie usuwajcie kont. Odcięcie od wszystkiego pozbawia dziecko także kontaktu z tymi, którzy są po jego stronie - a to zwykle jedyna rzecz, która w tym momencie realnie pomaga.

Powiedzcie konkretnie, co się dzieje ze sprawą. Nie ogólnie, że „się tym zajmujemy", tylko co dokładnie zostało zrobione i co będzie dalej. Niepewność co do działań dorosłych bywa dla dziecka gorsza niż sama sprawa.

Nie zaskakujcie go. Każdy telefon do szkoły, każde zgłoszenie i każda rozmowa - zapowiedziane wcześniej. Nie chodzi o zgodę, tylko o to, żeby nie dowiedziało się od kogoś innego.

Ustalcie sygnał na trudny moment. Krótka wiadomość, po której Państwo przyjeżdżają i nie zadają pytań przy ludziach. Samo istnienie tej możliwości sprawia, że zwykle nie jest używana - ale poczucie bezpieczeństwa bierze się właśnie z możliwości.

Odbudujcie przewidywalność dnia. Stałe pory posiłków, stała pora wieczornego wyciszenia, ta sama trasa do szkoły. Rutyna po kryzysie nie jest nudą - jest informacją dla organizmu, że jest bezpiecznie.

Nie pytajcie w kółko, czy jest lepiej. To zamienia dom w miejsce, gdzie stale trzeba się rozliczać ze stanu. Lepiej obserwować i pytać rzadko.

  • Uporządkować telefon, nie zabierać - to odcina dopływ.
  • Zrobić to razem - wtedy to obrona, nie kara.
  • Nie usuwać kont - tam są też ci, którzy wspierają.
  • Mówić konkretnie o sprawie - niepewność bywa gorsza.
  • Nie zaskakiwać - uprzedzać przed każdym krokiem.
  • Sygnał na trudny moment - zwykle nieużywany, zawsze potrzebny.
  • Przewidywalność dnia - rutyna to informacja o bezpieczeństwie.
  • Nie pytać w kółko o poprawę - to rozliczanie ze stanu.

Codzienność

Sen, jedzenie i rytm dnia

Przy dziecku w kryzysie te trzy rzeczy sypią się pierwsze i odbudowuje się je najdłużej. Warto się nimi zająć, ale bez robienia z nich kolejnego frontu.

Sen jest najważniejszy i najbardziej zaburzony. Późne zasypianie, budzenie się w nocy, sprawdzanie telefonu nad ranem. Pomaga jedna rzecz bardziej niż wszystkie pozostałe: telefon poza pokojem na noc - zaproponowany jako ulga, nie jako kara.

Wieczór bez ekranu. Ostatnia godzina przed snem bez telefonu i bez wracania do sprawy. Nie jako zasada dyscyplinarna, tylko jako sposób, żeby noc nie zaczynała się od najgorszej rzeczy dnia.

Nie rozmawiajcie o sprawie przed snem. To jest częsty błąd, bo wieczór wydaje się dobrym momentem. Rozmowa zaczęta w łóżku bywa zapamiętana jako coś, co nie pozwoliło zasnąć.

Przy jedzeniu bądźcie ostrożni z komentarzami. Dziecko w kryzysie często je mniej albo inaczej. Warto zauważyć zmianę i o nią zapytać, ale nie komentować ilości, wagi ani wyglądu - to bardzo łatwo przynosi skutek odwrotny do zamierzonego.

Zadbajcie o wspólny posiłek. Jeden dziennie, bez telefonów, bez wracania do tematu. To jest prosta i skuteczna forma obecności - i najłatwiejsza do utrzymania.

Utrzymajcie ruch i wyjścia. Nawet krótkie: spacer, rower, wyjście po zakupy razem. Odruchem bywa odpuszczenie wszystkiego, a to zwykle pogłębia zamknięcie się w pokoju.

Nie róbcie z rytmu dnia kolejnego pola konfliktu. To jest zastrzeżenie do całej tej sekcji. Jeśli walka o godzinę snu albo o zjedzenie kolacji zamienia się w codzienną awanturę, traci się na tym więcej, niż zyskuje - bo dom przestaje być miejscem odpoczynku. Lepiej odpuścić jedną rzecz i utrzymać pozostałe.

Nie odpuszczajcie wszystkich zajęć. Wyjątkiem są te, na których dziecko spotyka osoby zamieszane w sprawę - tam warto zrobić przerwę. Reszta jest częścią życia, które warto podtrzymać.

Gdy sen nie wraca przez kilka tygodni albo gdy zmiany w jedzeniu się utrwalają - to jest moment na rozmowę ze specjalistą. Bezpłatna pomoc psychologiczna dla dzieci jest dostępna szerzej, niż większość rodziców sądzi, i opisujemy ją w następnej sekcji.

  • Telefon poza pokojem na noc - jako ulga, nie kara.
  • Ostatnia godzina bez ekranu - i bez wracania do sprawy.
  • Nie rozmawiać przed snem - to zabiera noc.
  • Bez komentarzy o jedzeniu i wyglądzie - skutek bywa odwrotny.
  • Jeden wspólny posiłek - bez telefonów i bez tematu.
  • Ruch i wyjścia - nawet krótkie.
  • Nie odpuszczać wszystkich zajęć - poza tymi ze sprawcą.
  • Kilka tygodni bez poprawy - to moment na specjalistę.

Powrót do szkoły. Zwykle najtrudniejszy moment

Tego dnia dziecko boi się bardziej niż wszystkiego pozostałego - bardziej niż rozmowy z Państwem i bardziej niż samej treści.

Powód jest prosty: treść widziało pół klasy, a teraz trzeba do tej klasy wejść i nie wiadomo, kto co wie. Dla nastolatka to jest sytuacja, w której każde spojrzenie może znaczyć wszystko.

Nie wracajcie w poniedziałek. Jeśli jest wybór, lepszy jest środek tygodnia: krótszy pierwszy okres i mniejsze skupienie uwagi.

Ustalcie wcześniej, co powiedziano klasie. Dziecko musi wiedzieć, w co wchodzi - czy była rozmowa, co padło i czy ktoś wie, że to Państwo zgłosili. To jest najważniejsze ustalenie ze szkołą.

Umówcie się na wyjście awaryjne. Jedno ustalenie z pedagogiem albo wychowawcą: jeśli będzie bardzo źle, dziecko może wyjść z lekcji do gabinetu bez tłumaczenia się. Samo istnienie tej możliwości sprawia, że zwykle nie jest używana.

Zadbajcie o pierwszą przerwę. To jest najtrudniejszy moment dnia, nie lekcje. Jeśli dziecko ma choć jedną osobę, z którą może stanąć na korytarzu, warto się z nią wcześniej umówić - choćby przez jej rodziców.

Nie odbierajcie go wcześniej bez uzgodnienia. Zabranie dziecka z lekcji na oczach klasy potwierdza wszystkim, że sprawa jest wielka.

Nie pytajcie po powrocie „i jak było". Zwłaszcza w drzwiach. Lepiej zwyczajnie, przy kolacji, o coś zupełnie innego - a o sprawę zapytać, jeśli dziecko samo do niej wróci.

Nie zmuszajcie siłą przez kilka pierwszych dni, ale nie przedłużajcie w nieskończoność. Im dłuższa przerwa, tym trudniejszy powrót. Przy dłuższej nieobecności warto porozmawiać z pedagogiem o powrocie stopniowym.

I zdanie, które warto powiedzieć przed tym dniem: „jeśli będzie źle, przyjadę po ciebie i nikt nie będzie robił z tego afery". Bardzo wiele dzieci wraca do szkoły wyłącznie dlatego, że je usłyszało.

Otoczenie

Odbudowa relacji z rówieśnikami

To jest obszar, w którym rodzic może najmniej - i jednocześnie ten, który dla dziecka znaczy najwięcej. Jedna osoba, która normalnie napisze, jest warta więcej niż wszystkie działania formalne razem wzięte.

Zadbajcie o kontakt z tymi, którzy zostali. Prawie zawsze ktoś zostaje - jedna koleżanka, jeden kolega z podwórka, ktoś z treningu. Warto ułatwić ten kontakt: zaprosić, podwieźć, zaproponować wspólne wyjście.

Nie organizujcie życia towarzyskiego za dziecko. Zapraszanie połowy klasy „żeby zobaczyli, że wszystko jest w porządku" zwykle pogarsza sytuację i jest odbierane jako upokorzenie.

Nie wypytujcie o klasę codziennie. „Rozmawiał z tobą dzisiaj ktoś?" zadawane co wieczór zamienia się w codzienne przypominanie o izolacji.

Wykorzystajcie środowiska spoza szkoły. Trening, harcerstwo, zajęcia w innym miejscu, kuzyni. To jest bardzo skuteczne, bo daje dziecku grupę, w której sprawa nie istnieje - i przypomina mu, że nie jest tym, za co uważa je klasa.

Nie każcie mu wybaczać ani „załatwiać tego między sobą". Presja na pogodzenie się jest dla ofiary kolejnym obciążeniem, a wymuszone przeprosiny bywają gorsze niż żadne.

Uszanujcie, jeśli chce zmienić otoczenie. Rezygnacja z zajęć, na których jest sprawca, zmiana klasy albo szkoły - to nie jest ucieczka, tylko czasem najrozsądniejsze rozwiązanie. Warto to spokojnie rozważyć zamiast odrzucać z zasady.

Pamiętajcie o świadkach. Bardzo często ktoś z klasy chce pomóc, ale boi się zająć miejsce ofiary. Jedna prywatna wiadomość od takiej osoby znaczy dla dziecka więcej niż publiczna obrona - i warto o tym powiedzieć rodzicom kolegów, jeśli mają Państwo z nimi kontakt.

Dajcie temu czas. Relacje odbudowują się miesiącami, nie tygodniami. Przyspieszanie tego procesu prawie zawsze go opóźnia - a dziecko, na które naciska się, żeby „już wróciło do normalności", zwykle wycofuje się jeszcze bardziej.

  • Ułatwić kontakt z tymi, którzy zostali - zwykle ktoś zostaje.
  • Nie organizować życia towarzyskiego - to bywa upokorzeniem.
  • Nie wypytywać o klasę codziennie - to przypominanie o izolacji.
  • Środowiska spoza szkoły - grupa, w której sprawa nie istnieje.
  • Bez presji na pogodzenie się - to kolejne obciążenie.
  • Zmiana otoczenia to nie ucieczka - czasem najrozsądniejsza.
  • Jedna prywatna wiadomość - znaczy więcej niż publiczna obrona.
  • Dać czas - relacje odbudowują się miesiącami.

Równowaga

Wspierać, nie wyręczać

Najtrudniejsza część wsparcia. Przejęcie całej sprawy odbiera dziecku to, co przy hejcie traci się jako pierwsze: poczucie, że ma jakikolwiek wpływ.

Pytajcie o zdanie przed każdym krokiem. Nie o zgodę - część rzeczy trzeba zrobić niezależnie od tego, co dziecko o nich myśli. Ale o zdanie tak, i realnie je uwzględniajcie tam, gdzie się da.

Dajcie mu jedną rzecz do zrobienia. Choćby małą: zgłoszenie treści, napisanie do jednej osoby, wybór, komu z rodziny powiemy. Wykonanie czegokolwiek samodzielnie przywraca poczucie sprawstwa szybciej niż wszystkie zapewnienia.

Nie relacjonujcie sprawy przy nim innym dorosłym. Opowiadanie o jego sytuacji przez telefon w jego obecności zamienia dziecko w przedmiot sprawy. Jeśli musicie Państwo o tym mówić - róbcie to poza jego zasięgiem.

Nie walczcie zamiast niego z jego rówieśnikami. Wiadomości do kolegów z klasy, wpisy w grupach rodziców, rozmowy z innymi dziećmi - to prawie zawsze pogarsza pozycję dziecka i odbiera mu resztki kontroli.

Uszanujcie „nie chcę, żeby ktokolwiek wiedział". Nie zawsze da się to spełnić w całości, ale prawie zawsze da się w części. Powiedzcie wprost, co musi się wydarzyć, a co jest do ustalenia.

Zostawcie mu prawo do oceny Państwa działań. „Jeśli to pogorszyło sprawę, powiedz mi - wtedy zrobimy inaczej." Bez tego prawa dziecko następnym razem nie zgodzi się na żadne działanie.

Nie chwalcie się jego imieniem swoich zasług. „Zobacz, ile dla ciebie zrobiłem" zamienia wsparcie w dług. Dziecko nie prosiło o tę sytuację i nie powinno czuć, że jest coś winne.

Wycofujcie się stopniowo. W miarę jak sprawa wygasa, warto oddawać dziecku kolejne decyzje. Powrót do normalności polega między innymi na tym, że rodzic przestaje być menedżerem jego życia.

  • Pytać o zdanie - i uwzględniać, gdzie się da.
  • Dać jedną rzecz do zrobienia - choćby małą.
  • Nie relacjonować przy nim - to zamienia je w przedmiot sprawy.
  • Nie walczyć z jego rówieśnikami - to pogarsza pozycję.
  • Uszanować prośbę o dyskrecję - choćby częściowo.
  • Prawo do oceny Waszych działań - bez tego nie zgodzi się na kolejne.
  • Bez wypominania zasług - wsparcie to nie dług.
  • Wycofywać się stopniowo - to część powrotu do normalności.

Przekład

Co Państwo mówią, a co dziecko słyszy

Dwanaście zdań wypowiadanych z troski i to, jak trafiają do dziecka w kryzysie. Przy każdym podajemy, co powiedzieć zamiast.

„Nie przejmuj się"

Dziecko słyszy: „twoja reakcja jest przesadzona".

Zamiast: „Widzę, że to cię naprawdę męczy."

„To nic takiego"

Dziecko słyszy: „nie zasługujesz na uwagę z tym problemem".

Zamiast: „Nie musi być dramatem, żebyśmy się tym zajęli."

„Inni mają gorzej"

Dziecko słyszy: „na dodatek jesteś niewdzięczny".

Zamiast: „To, co cię spotkało, jest trudne. Kropka."

„Musisz się bardziej postawić"

Dziecko słyszy: „to twoja wina, że nie umiesz sobie poradzić".

Zamiast: „To nie jest coś, z czym powinieneś radzić sobie sam."

„Po prostu to zignoruj"

Dziecko słyszy: „nie rozumiesz, jak to działa".

Zamiast: „Wiem, że nie da się tego po prostu wyłączyć."

„Przecież masz wszystko"

Dziecko słyszy: „nie masz prawa tak się czuć".

Zamiast: „To nie ma nic wspólnego z tym, co masz."

„Nie mogę na to patrzeć"

Dziecko słyszy: „teraz muszę zająć się jeszcze twoim cierpieniem".

Zamiast: „Jestem przy tobie i damy sobie z tym radę."

„Mówiłam, żebyś tam nie wchodził"

Dziecko słyszy: „zasłużyłeś sobie".

Zamiast: nic. Ta rozmowa może odbyć się za miesiąc.

„Zaraz do nich zadzwonię"

Dziecko słyszy: „będzie afera i wszyscy się dowiedzą".

Zamiast: „Zastanowimy się razem, co dalej."

„Jutro idziesz do szkoły i koniec"

Dziecko słyszy: „nie obchodzi mnie, jak się z tym czujesz".

Zamiast: „Wrócisz. Ustalimy razem, jak to zrobić, żeby dało się wytrzymać."

„Wszystko będzie dobrze"

Dziecko słyszy: „nie chcesz o tym rozmawiać".

Zamiast: „To się skończy. Nie musisz wiedzieć jak - od tego jestem ja."

Cisza po tym, jak powiedziało

Dziecko słyszy: „stało się coś strasznego".

Zamiast: „Dobrze, że mi powiedziałeś." Nawet jeśli nie wiedzą Państwo, co dalej.

Konkrety

Osiem sytuacji i wsparcie właściwe dla każdej

Bo dziecko po zmasowanym ataku potrzebuje czegoś innego niż dziecko systematycznie wykluczane.

Zmasowany atak

Co przeżywa: zalew, z którego nie da się wyjść. Sprawdzanie staje się przymusem, nie wyborem.

Co pomaga najbardziej: odcięcie dopływu na dobę - telefon odłożony jako ulga, nie kara. Oraz informacja, że fale mają szczyt w pierwszych trzech dobach i wygasają, bo ludzie się nudzą. Nastolatek tego nie wie.

Czego unikać: wspólnego czytania komentarzy i publicznego prostowania.

Systematyczne wykluczanie

Co przeżywa: nie pojedynczy cios, tylko codzienne rozczarowanie. Bywa dotkliwsze od wyzwisk i trudniejsze do nazwania.

Co pomaga najbardziej: grupa spoza szkoły - trening, zajęcia, kuzyni. Dziecko musi mieć miejsce, w którym nie jest tym wykluczonym.

Czego unikać: organizowania mu życia towarzyskiego i pytania codziennie, czy ktoś się odezwał.

Ośmieszające zdjęcie albo nagranie

Co przeżywa: wstyd silniejszy niż strach i przekonanie, że wszyscy to widzieli.

Co pomaga najbardziej: konkretna informacja, co zostało zrobione, żeby to usunąć - oraz to, że nikt w domu tego nie ogląda i nie komentuje.

Czego unikać: dopytywania o okoliczności powstania materiału. Do pomocy to niepotrzebne, a pogłębia wstyd.

Przerobione albo wygenerowane zdjęcie

Co przeżywa: bezradność - bo to nieprawda, a wygląda prawdziwie, i nie wiadomo, kto uwierzył.

Co pomaga najbardziej: wyraźne powiedzenie, że wiedzą Państwo, że to nieprawda, i że nikt rozsądny nie będzie tego oceniał jako jego winy.

Czego unikać: publicznego prostowania. To pokazuje sprawę osobom, które jej nie widziały.

Plotka o dziecku

Co przeżywa: poczucie, że nie da się jej dogonić - bo zaprzeczanie tylko ją rozprowadza.

Co pomaga najbardziej: praca ze szkołą i cierpliwość. Plotki wygasają, ale wolniej niż fale - warto powiedzieć dziecku, że to potrwa kilka tygodni.

Czego unikać: zmuszania go do tłumaczenia się komukolwiek.

Podszywanie się pod dziecko

Co przeżywa: utratę kontroli nad własnym wizerunkiem i strach, że straciło relacje przez coś, czego nie napisało.

Co pomaga najbardziej: szybkie ostrzeżenie znajomych oraz wyjaśnienie relacji, które zdążyły ucierpieć. To bywa ważniejsze niż samo usunięcie konta.

Czego unikać: bagatelizowania - „przecież wszyscy wiedzą, że to nie ty".

Szantaż

Co przeżywa: paraliżujący strach i przekonanie, że sam się w to wpakował.

Co pomaga najbardziej: zdjęcie ciężaru decyzji. „To nie jest coś, co masz rozwiązać. Zajmą się tym dorośli." Oraz jasne: „to nie jest twoja wina - tacy ludzie robią to seryjnie i nabierają się na to również dorośli."

Czego unikać: pytań o szczegóły. Przy tej kategorii najpierw dzwoni się pod 112

Sprawa, która wróciła po miesiącach

Co przeżywa: rozpacz, że wszystko zaczyna się od nowa.

Co pomaga najbardziej: nazwanie tego wprost: „to jest powtórka, nie początek od zera. Wiemy już, co robić, i drugi raz przejdzie nam to znacznie łatwiej."

Czego unikać: reakcji paniką. Reakcja dziecka na powtórkę jest zwykle spokojniejsza niż za pierwszym razem - o ile Państwa też.

Odbudowa

Gdy dziecko przestaje w siebie wierzyć

Hejt uderza nie tylko w samopoczucie. Uderza w to, co dziecko o sobie myśli - i to jest część, która zostaje najdłużej po tym, jak sama sprawa się skończy.

Nie zaprzeczajcie od razu. Gdy dziecko mówi „jestem beznadziejny", odruch „nieprawda, jesteś świetny" kończy rozmowę - bo brzmi jak zdanie, które rodzic musi powiedzieć. Lepiej zapytać: „od kiedy tak o sobie myślisz?".

Rozdzielcie to, co ktoś napisał, od tego, kim dziecko jest. To rozróżnienie samo mu nie przyjdzie do głowy. Warto powiedzieć wprost: „ktoś napisał o tobie coś okropnego. To mówi o nim, nie o tobie."

Zauważajcie konkrety, nie ogólniki. „Jesteś wspaniały" nie działa. „Fajnie to rozwiązałeś", „dzięki, że pomogłeś", „dobrze ci wyszło to zdjęcie" - działa, bo jest sprawdzalne.

Dajcie okazje do sukcesu poza szkołą. Cokolwiek, w czym dziecko jest dobre i co nie ma związku z klasą. Jedna dziedzina, w której czuje się kompetentne, potrafi zrównoważyć bardzo dużo.

Nie porównujcie z rodzeństwem ani z rówieśnikami. Nawet w dobrej wierze i nawet na korzyść dziecka. Porównanie w tym momencie zawsze wypada jako ocena.

Nie naprawiajcie tego pochwałami na zapas. Nadmiar pochwał jest rozpoznawalny i podejrzany. Dziecko wyciąga wtedy wniosek, że sytuacja musi być naprawdę zła.

Pokażcie, że inni też przez to przechodzili. Nie jako morał, tylko jako fakt: bardzo wiele osób miało podobnie i mają dziś normalne życie. Dla nastolatka, który uważa się za wyjątek, to jest ważna informacja.

Wróćcie do dawnych zainteresowań. Nie zmuszając - proponując. Rzeczy sprzed sprawy przypominają dziecku, kim było, zanim to się zaczęło, i to jest realna część odbudowy.

Gdy negatywne myślenie o sobie utrzymuje się tygodniami - to jest moment na rozmowę ze specjalistą. Poradnia jest bezpłatna i nie wymaga skierowania.

  • Nie zaprzeczać od razu - zapytać „od kiedy tak myślisz?".
  • Rozdzielić treść od tożsamości - „to mówi o nim, nie o tobie".
  • Konkrety zamiast ogólników - bo są sprawdzalne.
  • Sukcesy poza szkołą - jedna dziedzina równoważy wiele.
  • Bez porównań - nawet na korzyść dziecka.
  • Bez pochwał na zapas - nadmiar jest podejrzany.
  • „Inni też przez to przeszli" - jako fakt, nie morał.
  • Powrót do dawnych zainteresowań - przypomina, kim było.

Gdy dziecko obwinia siebie

To jest reakcja niemal powszechna - niezależnie od tego, co się stało i jak niewiele od dziecka zależało. I jest przeszkodą większą niż strach przed sprawcą.

Dlaczego tak się dzieje. Poczucie winy jest paradoksalnie mniej przerażające niż bezradność. Jeśli to moja wina, to znaczy, że mam wpływ - a to jest łatwiejsze do zniesienia niż myśl, że coś takiego może spotkać kogokolwiek bez powodu.

Powiedzcie wprost i krótko. „To nie jest twoja wina." Bez rozwijania i bez „ale". Zdanie z „ale" jest odbierane wyłącznie jako to, co po nim.

Powtórzcie to więcej niż raz. Jedno powiedzenie nie wystarcza. Ta myśl potrzebuje kilku powtórzeń w odstępie dni, zanim w ogóle zostanie usłyszana.

Nie prowadźcie dowodu. Wyliczanie argumentów, dlaczego to nie jego wina, zamienia się w dyskusję, którą dziecko wygra - bo zna więcej szczegółów. Wystarczy powtórzone zdanie.

Nie zaprzeczajcie temu, co faktycznie zrobiło. Jeśli wysłało zdjęcie albo dodało kogoś obcego - nie udawajcie, że tego nie było. Powiedzcie coś innego: „zrobiłeś coś nierozsądnego. To nie usprawiedliwia tego, co zrobili oni." To zdanie działa lepiej niż jakiekolwiek zaprzeczanie.

Odłóżcie rozmowę o ostrożności. O tym, co warto robić inaczej, rozmawia się miesiąc później. Miesiąc po sprawie brzmi to jak wnioski. Tydzień po niej brzmiałoby jak potwierdzenie winy.

Uważajcie na własne komentarze o innych sprawach. Zdanie w rodzaju „no ale ona sama to wysłała", powiedziane o kimś zupełnie innym, dziecko odnosi natychmiast do siebie.

Gdy poczucie winy nie ustępuje tygodniami - warto porozmawiać ze specjalistą. To jest jedna z tych rzeczy, z którymi psycholog radzi sobie znacznie skuteczniej niż rodzic, choćby najlepszy.

Codzienność

Gdy dziecko boi się własnego telefonu

Częsty i rzadko opisywany stan: dziecko sprawdza telefon ze strachem, a jednocześnie nie potrafi przestać go sprawdzać. To nie jest brak silnej woli, tylko normalna reakcja na czuwanie.

Nazwijcie to na głos. „Widzę, że zaglądasz tam co chwilę i za każdym razem jest ci gorzej." Samo nazwanie zdejmuje część ciężaru i pokazuje dziecku, że to nie jest jego wada.

Zaproponujcie przerwę, nie odcięcie. Doba bez telefonu, wieczór bez telefonu, telefon poza pokojem na noc. Jako ulga, nie jako kara - i najlepiej z jego zgodą.

Uporządkujcie ustawienia razem. Wyciszenie konkretnych wątków, zablokowanie konkretnych osób, wyłączenie powiadomień z jednej aplikacji. To zajmuje kwadrans i realnie zmniejsza liczbę powodów do sprawdzania.

Nie zabierajcie telefonu bez uzgodnienia. Odcięcie zrobione za dziecko jest odbierane jako kara i pozbawia je kontaktu z tymi, którzy są po jego stronie.

Zaproponujcie, że Państwo sprawdzą. Przy trwającej fali to bywa duża ulga: „ja zerknę i powiem ci, czy jest coś nowego". Dziecko nie musi wtedy oglądać kolejnej porcji.

Ustalcie porę bez sprawdzania. Godzina przed snem, posiłek, wyjście. Nie cały dzień - konkretne okna, w których telefon leży gdzie indziej.

Nie róbcie z telefonu tematu każdej rozmowy. Dziecko, które słyszy o telefonie codziennie, przestaje mówić o tym, co się na nim dzieje.

Przywracajcie go stopniowo. W miarę jak sprawa wygasa, warto wracać do normalnych zasad. Trwałe ograniczenia wprowadzone w kryzysie zamieniają się z czasem w karę za coś, co dziecku się przydarzyło.

  • Nazwać to na głos - „zaglądasz i za każdym razem jest gorzej".
  • Przerwa, nie odcięcie - i najlepiej za zgodą dziecka.
  • Uporządkować ustawienia razem - kwadrans, duża różnica.
  • Nie zabierać bez uzgodnienia - to odcina też wsparcie.
  • „Ja zerknę i ci powiem" - przy fali bywa dużą ulgą.
  • Konkretne okna bez telefonu - nie cały dzień.
  • Nie robić z telefonu tematu dnia - dziecko przestanie mówić.
  • Przywracać stopniowo - trwałe ograniczenia stają się karą.

Różnice

Wsparcie według wieku

Te same zasady, inne wykonanie. Poniżej co zmienia się na każdym etapie.

6-9 lat

Konkret i obecność

Co przeżywa: lęk, którego nie umie nazwać. Bardzo często pojawia się on w ciele - bóle brzucha, kłopoty ze snem, powrót zachowań z młodszego wieku.

Co pomaga: bliskość fizyczna, stały rytm dnia, proste i konkretne zapewnienia. „Zajmę się tym. Ty nie musisz nic robić."

Czego unikać: opowiadania o procedurach, policji i konsekwencjach. To buduje lęk, nie poczucie bezpieczeństwa.

Uwaga: w tym wieku dziecko bierze wszystko dosłownie - także zdania rzucone w emocjach.

10-12 lat

Pojawia się wstyd

Co przeżywa: pierwszy raz naprawdę zależy mu na tym, co myśli grupa. Strach przed wyśmianiem zaczyna przeważać nad wszystkim.

Co pomaga: zapewnienie, że nikt nie zrobi afery i że nie zostanie wskazane jako źródło zgłoszenia. To jest w tym wieku ważniejsze niż samo rozwiązanie sprawy.

Czego unikać: rozmów przy rodzeństwie i wszystkiego, co zapowiada rozgłos.

Uwaga: to ostatni wiek, w którym dziecko jeszcze naturalnie opowiada o dniu. Warto to wykorzystać.

13-15 lat

Najtrudniejszy okres

Co przeżywa: grupa jest ważniejsza niż rodzina, a wykluczenie z niej jest przeżywane bardzo dotkliwie. Do tego dochodzi wstyd wobec rodziców.

Co pomaga: obecność bez wypytywania, rozmowy bokiem, jednoznaczne zapewnienie o telefonie i poczucie, że ma wpływ na to, co się dzieje.

Czego unikać: przejmowania sprawy w całości i wszystkiego, co przypomina przesłuchanie.

Uwaga: odpowiadanie półsłówkami jest w tym wieku normą, nie sygnałem pogorszenia.

16-18 lat

Partnerstwo, nie opieka

Co przeżywa: silne poczucie, że powinien poradzić sobie sam, i wstyd wobec faktu, że nie potrafi.

Co pomaga: traktowanie jak dorosłego - pytanie o zdanie, informowanie przed każdym krokiem i realne uwzględnianie jego decyzji.

Czego unikać: odbierania decyzji. To kończy nie tylko rozmowę, ale i współpracę, bez której część działań traci sens.

Uwaga: od szesnastego roku życia jego zgoda na pomoc specjalisty jest wymagana także formalnie.

Jedna rzecz zmienia się z wiekiem najbardziej: ile dziecko ma decydować. Przy siedmiolatku ulgą jest to, że dorosły przejmuje wszystko i mówi „ja się tym zajmę". Przy siedemnastolatku to samo zdanie jest odebrane jako odebranie mu podmiotowości. Reszta zasad - obecność, spokój, brak wypytywania i przewidywalność - działa tak samo w każdym wieku.

Uczciwie

Co pomaga naprawdę, a co tylko wygląda, jakby pomagało

Część rzeczy, które rodzice robią z najlepszymi intencjami, nie działa albo szkodzi. Warto wiedzieć, w co inwestować energię, której i tak jest mało.

Działa: obecność bez wypytywania. Wspólny wieczór, wspólne gotowanie, siedzenie w tym samym pokoju. To brzmi mało spektakularnie i jest podstawą wszystkiego pozostałego.

Nie działa: codzienne rozmowy o sprawie. Powracanie do tematu co wieczór nie przyspiesza powrotu do formy. Przypomina o sprawie i zamienia dom w miejsce, gdzie nie da się od niej odetchnąć.

Działa: przewidywalność. Ten sam rytm dnia, te same reakcje, uprzedzanie przed każdym krokiem. Dziecko, którego świat się rozsypał, potrzebuje przede wszystkim tego, żeby dom był miejscem bez niespodzianek.

Nie działa: zawieszenie całego życia rodziny. Odwołanie wszystkiego jest dla dziecka sygnałem, że stało się coś ogromnego - a dla rodzeństwa oznacza kilka tygodni bycia niewidzialnym.

Działa: jedna osoba, która normalnie napisze. Kontakt z jednym kolegą jest przy tych sprawach wart więcej niż wszystkie działania formalne razem wzięte. Warto go ułatwić.

Nie działa: organizowanie życia towarzyskiego za dziecko. Zapraszanie połowy klasy „żeby zobaczyli, że wszystko w porządku" jest odbierane jako upokorzenie.

Działa: konkretna informacja o tym, co się dzieje ze sprawą. Niepewność co do działań dorosłych bywa dla dziecka gorsza niż sama sprawa.

Nie działa: obiecywanie, że wszystko naprawicie. Dziecko wyczuwa fałszywą pewność. „Nie wiem jeszcze jak, ale się tym zajmę" jest uczciwsze i uspokaja bardziej.

Działa: pomoc specjalisty w porę. Kilka spotkań w trakcie sprawy albo tuż po niej daje więcej niż pomoc szukana pół roku później. Jest bezpłatna i nie wymaga skierowania.

Nie działa: czekanie, aż samo minie. Część rzeczy rzeczywiście mija. Ale odróżnienie tego, co minie, od tego, co nie minie, wymaga rozmowy - a nie założenia z góry.

Działa: spokój rodzica. To jest najbardziej niedoceniany element z całej listy. Dziecko czyta Państwa stan i reaguje na niego - dlatego zadbanie o siebie nie jest dodatkiem, tylko częścią wsparcia.

  • Obecność bez wypytywania - podstawa wszystkiego.
  • Przewidywalność - dom bez niespodzianek.
  • Jedna osoba, która napisze - warta więcej niż formalności.
  • Konkretna informacja o sprawie - niepewność bywa gorsza.
  • Pomoc specjalisty w porę - bezpłatna i bez skierowania.
  • Spokój rodzica - dziecko czyta Wasz stan.
  • Nie działa: codzienne rozmowy o sprawie - to przypominanie.
  • Nie działa: czekanie, aż minie - bez rozmowy to zgadywanie.

Plan

Pierwszy miesiąc krok po kroku

Nie wszystko naraz. Poniżej rozłożenie wsparcia na cztery tygodnie - żeby nie próbowali Państwo zrobić wszystkiego pierwszego wieczoru.

Pierwsza doba: obecność. Nie zostawiać dziecka samego w pokoju z telefonem, powiedzieć trzy zdania, zaproponować odłożenie telefonu na noc. Nic więcej nie jest w tym momencie potrzebne.

Pierwsze trzy dni: mniej wymagań. Zdjąć część obowiązków, utrzymać wspólne posiłki, nie wracać do tematu więcej niż raz dziennie. To jest zwykle najgorszy okres i chodzi po prostu o jego przetrwanie.

Pierwszy tydzień: uporządkować otoczenie. Ustawienia telefonu wspólnie z dzieckiem, kontakt ze szkołą, ustalenie sygnału na trudny dzień, przywrócenie części rutyny. Wtedy też warto zadzwonić pod 800 100 100, jeśli nie wiedzą Państwo, od czego zacząć.

Drugi tydzień: powrót do rzeczy zwykłych. Zajęcia, wyjścia, kontakt z tymi, którzy zostali. Nie wszystko naraz i z wyjątkiem miejsc, w których dziecko spotyka osoby zamieszane w sprawę.

Trzeci tydzień: sprawdzić, co zostało. Czy sen wrócił, czy dziecko wraca do dawnych aktywności, czy nadal unika konkretnych osób i miejsc. To jest moment na spokojną obserwację, nie na wypytywanie.

Czwarty tydzień: rozmowa podsumowująca. „Myślę, że to już za nami - co ty na to?" Oraz, jeśli poprawy nie widać, kontakt z poradnią albo ośrodkiem. Bezpłatnie i bez skierowania.

Po miesiącu: rozmowa o ostrożności. Dopiero teraz. O zdjęciach, o dodawaniu obcych, o hasłach. Miesiąc po sprawie brzmi to jak wnioski - tydzień po niej brzmiałoby jak oskarżenie.

Przez cały ten czas: zadbać o siebie. Rozmowa z kimś dorosłym, chwila dla siebie, telefon pod 800 100 100. Bez tego nie starcza sił na kolejne tygodnie - a wsparcie dziecka jest maratonem, nie sprintem.

doba 1

Trzy zdania. Nie zostawiać samego wieczorem.

dni 1-3

Najgorszy okres. Chodzi o przetrwanie.

tydzień 1

Telefon, szkoła, sygnał na trudny dzień.

tydzień 2

Zajęcia, wyjścia, kontakt z kimś bliskim.

tydzień 3

Sen, aktywności, unikanie. Bez wypytywania.

tydzień 4

Bezpłatnie i bez skierowania.

Gdy rodzice mieszkają osobno

Przy dziecku, które przechodzi przez coś takiego, dwa domy mogą być bardzo dużą pomocą albo dodatkowym obciążeniem. Decyduje o tym kilka prostych ustaleń.

Informujcie się nawzajem od razu. Także wtedy, gdy sprawa wyszła w „nie Państwa" tygodniu i gdy relacja między Państwem jest trudna. Dziecko potrzebuje obu domów mówiących to samo, a nie dwóch różnych reakcji w odstępie kilku dni.

Ustalcie jedną zasadę co do telefonu. Jeśli w jednym domu telefon jest odbierany za karę, a w drugim nie, dziecko wie, gdzie nie mówić. To jest ta jedna rzecz, którą warto uzgodnić, nawet jeśli reszta zasad się różni.

Nie podważajcie się nawzajem przy dziecku. „Tata nie powinien był tak zareagować" psuje obie relacje naraz i stawia dziecko w roli sędziego. Różnice omawia się między dorosłymi.

Nie wykorzystujcie sprawy w sporze między sobą. Poza oczywistą szkodą dla dziecka ma to skutek praktyczny: sprawa, w której widać konflikt rodziców, traktowana jest ostrożniej przez wszystkie instytucje - szkołę, poradnię i ośrodek.

Uzgodnijcie, kto z kim rozmawia. Nie chodzi o podział zadań, tylko o to, żeby dziecko nie musiało opowiadać wszystkiego dwa razy. Jeśli lepiej rozmawia z jednym z Państwa - niech to będzie ta osoba.

Przy decyzji o pomocy specjalisty pamiętajcie o zgodzie. Jeśli obojgu rodzicom przysługuje władza rodzicielska, decyzja o objęciu dziecka dłuższą pomocą jest istotną sprawą dziecka, o której rozstrzyga się wspólnie. Warto to ustalić zawczasu, a nie w rejestracji.

Przekażcie sobie informacje ze szkoły. Jeśli obojgu przysługuje władza rodzicielska, placówka powinna informować oboje - warto jej o tym przypomnieć, bo w praktyce informacje trafiają zwykle do rodzica, który częściej się pojawia.

Dwa spokojne domy to bardzo dużo. Dziecko, które ma dwa miejsca, w których nic mu nie grozi, jest w lepszej sytuacji niż niejedno dziecko z pełnej rodziny. To warto sobie powiedzieć, zwłaszcza gdy pojawia się poczucie winy z powodu rozstania.

Dostęp

Bezpłatna pomoc psychologiczna. Gdzie i na jakich zasadach

To jest sekcja, dla której warto było otworzyć tę stronę. Bezpłatna pomoc psychologiczna dla dzieci jest w Polsce dostępna szerzej, niż większość rodziców sądzi - i w większości przypadków nie wymaga skierowania.

Poradnia psychologiczno-pedagogiczna. Publiczna, bezpłatna, działa w każdym powiecie. Nie wymaga skierowania i przyjmuje na wniosek rodzica. To jest pierwsze miejsce, do którego warto zadzwonić, i najczęściej pomijane. Poradnia zna też szkołę Państwa dziecka, co przy sprawach szkolnych bywa dużą zaletą.

Ośrodek środowiskowej opieki psychologicznej i psychoterapeutycznej. To jest pierwszy poziom systemu opieki nad zdrowiem psychicznym dzieci i młodzieży. Pracują w nim psycholodzy, psychoterapeuci i terapeuci środowiskowi - nie lekarze. Świadczenia są bezpłatne, finansuje je Narodowy Fundusz Zdrowia, i nie jest wymagane skierowanie.

Dla kogo. Dla dzieci do osiemnastego roku życia oraz dla młodzieży do dwudziestego pierwszego roku życia uczącej się w szkole ponadpodstawowej. Osoby poniżej osiemnastu lat potrzebują zgody opiekuna prawnego na korzystanie ze świadczeń.

Co można tam dostać. Poradę psychologiczną i psychologiczno-diagnostyczną, sesje psychoterapii indywidualnej, rodzinnej i grupowej oraz wizytę albo poradę środowiskową - czyli także pracę poza gabinetem.

Dlaczego to jest inne niż wizyta u psychologa prywatnie. Ośrodki pracują środowiskowo: współpracują z rodziną i ze szkołą dziecka. Przy sprawach szkolnych - a hejt prawie zawsze jest sprawą szkolną - to bywa decydujące. Z tego powodu zaleca się wybór ośrodka jak najbliżej miejsca zamieszkania.

Gdzie znaleźć listę. Wykaz ośrodków, które mają umowy z Funduszem, jest publikowany na stronie Narodowego Funduszu Zdrowia wraz z mapą. Warto poszukać go pod hasłem „ochrona zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży".

Telefony zaufania to pełnoprawne wsparcie, nie namiastka. Pod numerem 116 111 dyżurują ludzie, którzy robią to zawodowo, a rozmowa jest anonimowa i całodobowa. Dla wielu nastolatków to jest pierwsza rozmowa, na jaką się decydują - właśnie dlatego, że nie wymaga podania imienia.

Psycholog, psychoterapeuta i terapeuta środowiskowy to różne role. Psycholog rozpoznaje sytuację i prowadzi wsparcie doraźne. Psychoterapeuta prowadzi regularną, dłuższą pracę - indywidualną, rodzinną albo grupową. Terapeuta środowiskowy pracuje także poza gabinetem: z rodziną i ze szkołą dziecka. W ośrodkach pierwszego poziomu wszystkie trzy role występują razem i to jest ich największa zaleta przy sprawach szkolnych.

Psychoterapia rodzinna bywa lepszym rozwiązaniem niż indywidualna. Zwłaszcza gdy sprawa poruszyła cały dom albo gdy dziecko nie chce iść samo. To jest opcja, o którą warto zapytać - rodzice zwykle nie wiedzą, że w ogóle istnieje w ramach tej samej, bezpłatnej ścieżki.

Nie trzeba czekać, aż będzie źle. Kilka spotkań w trakcie sprawy albo tuż po niej działa lepiej niż pomoc szukana pół roku później, gdy z sytuacji zdążyło zrobić się coś trwałego.

  • Poradnia psychologiczno-pedagogiczna - bezpłatna, bez skierowania, w każdym powiecie.
  • Ośrodek I poziomu - psycholog, psychoterapeuta, terapeuta środowiskowy.
  • Bez skierowania i bezpłatnie - finansuje NFZ.
  • Do 18 lat - oraz do 21 przy nauce w szkole ponadpodstawowej.
  • Potrzebna zgoda opiekuna - przy osobach poniżej 18 lat.
  • Praca środowiskowa - współpraca z rodziną i szkołą.
  • Wybrać ośrodek blisko domu - to zalecenie, nie formalność.
  • Lista i mapa - na stronie Narodowego Funduszu Zdrowia.

Placówka

Pomoc psychologiczno-pedagogiczna w szkole

Szkoła ma wobec Państwa dziecka obowiązki, o których większość rodziców nie wie - a które da się uruchomić jednym pismem.

Pomoc psychologiczno-pedagogiczna jest obowiązkiem placówki. Szkoła udziela jej uczniom, którzy tego potrzebują, i robi to bezpłatnie. Nie jest to przywilej ani gest dobrej woli dyrektora.

Może ją zainicjować rodzic. Wystarczy pisemny wniosek do dyrektora albo rozmowa z pedagogiem zakończona pismem. Nie trzeba żadnego zaświadczenia ani opinii z poradni, żeby taki wniosek złożyć.

Formy bywają różne. Zajęcia ze specjalistą, wsparcie pedagoga albo psychologa szkolnego, dostosowanie wymagań, zajęcia rozwijające kompetencje emocjonalno-społeczne. Warto zapytać wprost, co placówka może zaproponować.

Standardy ochrony małoletnich obowiązują każdą szkołę. Muszą być udostępnione na stronie internetowej placówki, w wersji pełnej i skróconej dla dzieci, i określają także to, co jest niedozwolone między samymi uczniami. To jest dokument, na który warto się powołać w piśmie - zgłoszenie odwołujące się do własnej procedury placówki traktowane jest inaczej niż zwykła skarga.

Poradnia psychologiczno-pedagogiczna współpracuje ze szkołą. Może wydać opinię, która porządkuje sytuację dziecka w placówce, i bywa pomocna, gdy szkoła nie widzi problemu.

Psycholog szkolny to inna rola niż psycholog z zewnątrz. Bywa bardzo pomocny, ale pracuje w tej samej placówce, w której dzieje się sprawa - i część dzieci właśnie z tego powodu nie chce z nim rozmawiać. Warto zapytać dziecko, czy mu to odpowiada, zamiast zakładać.

Zgłaszajcie pisemnie i proście o pisemną odpowiedź. Rozmowa na korytarzu bywa zapamiętana inaczej przez każdą ze stron. Pismo zostaje - i od jego daty liczy się wszystko, co dzieje się później.

Gdy szkoła nie reaguje - kolejno pedagog, dyrektor, organ prowadzący i kuratorium, zawsze pisemnie i z kopiami wcześniejszej korespondencji. Można też zadzwonić pod 800 12 12 12 do Rzecznika Praw Dziecka.

  • Pomoc psychologiczno-pedagogiczna - obowiązek szkoły, bezpłatnie.
  • Wniosek rodzica wystarczy - bez zaświadczeń i opinii.
  • Zapytać wprost o formy - szkoła ma ich więcej, niż proponuje.
  • Standardy ochrony małoletnich - dostępne na stronie placówki.
  • Powołać się na procedurę szkoły - to zmienia ton sprawy.
  • Opinia z poradni - porządkuje sytuację w placówce.
  • Psycholog szkolny to inna rola - zapytać dziecko, czy chce.
  • Zawsze pisemnie - i z prośbą o pisemną odpowiedź.

Przepisy

Kto decyduje o pomocy dla dziecka

Piszemy ogólnie i informacyjnie - to nie jest porada prawna. Ale te zasady warto znać, bo bywają zaskoczeniem w najmniej odpowiednim momencie.

Przy dziecku poniżej szesnastu lat decyduje rodzic. To tak zwana zgoda zastępcza: świadczenia udziela się za zgodą przedstawiciela ustawowego. Dziecko ma jednak prawo do informacji w zakresie i formie odpowiedniej do jego wieku - i warto tego pilnować, bo to zmienia jego nastawienie do całej pomocy.

Od szesnastego roku życia potrzebna jest zgoda podwójna. To tak zwana zgoda kumulatywna: wymagana jest zgoda zarówno rodzica, jak i samego nastolatka. Szesnastolatek nie może więc zostać objęty pomocą wbrew sobie - i to jest przepis, który warto znać, zanim zapiszą Państwo dziecko gdziekolwiek.

Gdy zdania się rozchodzą, decyduje sąd opiekuńczy. Dotyczy to zarówno sytuacji, w której nastolatek odmawia, mimo że rodzic chce, jak i odwrotnej. W praktyce przy wsparciu psychologicznym rzadko dochodzi do tego etapu - ale warto wiedzieć, że taka droga istnieje.

O istotnych sprawach dziecka rodzice rozstrzygają wspólnie. Jeśli obojgu przysługuje władza rodzicielska, decyzja o objęciu dziecka dłuższą pomocą jest właśnie taką sprawą. W braku porozumienia rozstrzyga sąd opiekuńczy.

Przy ośrodkach finansowanych przez Fundusz osoby poniżej osiemnastu lat potrzebują zgody opiekuna prawnego na korzystanie ze świadczeń. To formalność, ale bez niej ośrodek nie rozpocznie pracy.

Telefony zaufania działają inaczej. Rozmowa pod numerem 116 111 jest anonimowa i nie wymaga niczyjej zgody - i właśnie dlatego jest dla wielu nastolatków pierwszym krokiem. To dobra wiadomość: jest droga, z której dziecko może skorzystać samo, natychmiast i bez formalności.

Poradnia psychologiczno-pedagogiczna działa na wniosek rodzica, bez skierowania i bezpłatnie. Przy starszym nastolatku warto ten wniosek złożyć razem z nim, a nie za jego plecami.

I zdanie praktyczne: gdy nie są Państwo pewni, jak to wygląda w konkretnej sytuacji, można po prostu zapytać w placówce przy pierwszym telefonie. To jest pytanie, które zadaje się tam codziennie.

  • Poniżej 16 lat - decyduje rodzic; dziecko ma prawo do informacji.
  • Od 16 lat - zgoda podwójna: rodzica i nastolatka.
  • Rozbieżność - rozstrzyga sąd opiekuńczy.
  • Istotne sprawy - rodzice rozstrzygają wspólnie.
  • Ośrodki NFZ - zgoda opiekuna przy osobach poniżej 18 lat.
  • Telefon zaufania - anonimowo i bez niczyjej zgody.
  • Poradnia - na wniosek rodzica, bez skierowania.
  • Przy wątpliwości - zapytać w placówce przy pierwszym telefonie.

Co specjalista powie Państwu, a czego nie

To pytanie zadaje sobie każdy rodzic i prawie żaden nie zadaje go wprost. A jest to pytanie, które warto zadać przy pierwszej wizycie - bo odpowiedź porządkuje oczekiwania po obu stronach.

Specjalistę obowiązuje tajemnica zawodowa. To nie jest uprzejmość wobec dziecka, tylko warunek, żeby ta pomoc w ogóle działała. Nastolatek, który wie, że wszystko zostanie natychmiast przekazane rodzicom, nie powie niczego istotnego.

Państwo mają prawo do informacji, ale nie do stenogramu. Zwykle dostaną Państwo informację o tym, jak przebiega praca, co jest problemem i co warto robić w domu - a nie relację z tego, co dziecko powiedziało.

Tajemnica ma granice. Przy zagrożeniu życia albo zdrowia dziecka, przy podejrzeniu krzywdzenia i w innych sytuacjach przewidzianych przepisami specjalista informuje - i powinien uprzedzić o tym dziecko na początku.

Zapytajcie o zasady przy pierwszej wizycie. „Co będzie mi przekazywane, a co nie?" To pytanie oszczędza późniejszych rozczarowań i pokazuje dziecku, że nie zamierzają Państwo obchodzić jego prywatności.

Nie wyciągajcie od dziecka relacji z sesji. „No i co mówiłeś?" po każdym spotkaniu potrafi zniszczyć całą pracę. Jeśli dziecko chce opowiedzieć - opowie. Jeśli nie - to też jest w porządku.

Nie traktujcie specjalisty jak sojusznika przeciwko dziecku. Próba wykorzystania go do przekazania własnych racji jest rozpoznawana natychmiast i kończy zaufanie.

Przy młodszych dzieciach współpraca jest ściślejsza. Im młodsze dziecko, tym większa część pracy dzieje się z rodzicem - i tym więcej informacji Państwo dostają. To naturalne i wynika z tego, jak ta pomoc działa.

Jeśli coś Państwa niepokoi w sposobie pracy specjalisty - można o tym powiedzieć wprost albo zmienić osobę. Dopasowanie ma przy tej pomocy większe znaczenie niż przy jakiejkolwiek innej.

Opór

Gdy dziecko nie chce iść do psychologa

Najczęstsza przeszkoda i zwykle do obejścia. Odmowa rzadko dotyczy samej pomocy - prawie zawsze dotyczy tego, co dziecko sobie pod nią wyobraża.

Zapytajcie, czego się obawia. Odpowiedzi bywają zaskakująco konkretne: że ktoś się dowie, że to znaczy, że jest chore, że będzie musiało wszystko opowiadać, że rodzic dowie się wszystkiego. Każdą z tych obaw da się rozbroić.

Powiedzcie, czym to nie jest. To nie jest badanie, nie jest ocena i nie oznacza, że coś jest z nim nie tak. To jest rozmowa z kimś, kto zna się na takich sprawach - i kto rozmawia z wieloma osobami w podobnej sytuacji.

Nie zmuszajcie. Wymuszona pierwsza wizyta zwykle zamyka temat na długo. Lepiej postawić to jako propozycję i wrócić do niej za dwa tygodnie.

Zaproponujcie jedno spotkanie na próbę. „Idziemy raz. Jeśli ci się nie spodoba, nie wracamy." Taka umowa działa znacznie lepiej niż perspektywa czegoś bezterminowego - i w praktyce bardzo rzadko kończy się rezygnacją.

Dajcie wybór tam, gdzie się da. Który termin, czy Państwo wchodzą razem, czy woli kobietę czy mężczyznę. Wybór przywraca poczucie wpływu, którego brak jest zwykle prawdziwym powodem oporu.

Zacznijcie od telefonu zaufania. Numer 116 111 jest anonimowy i nie wymaga niczyjej zgody. Dla wielu nastolatków to jest pierwszy krok - i po nim decyzja o spotkaniu na żywo bywa znacznie łatwiejsza.

Idźcie sami, jeśli dziecko nie chce. To jest rzecz, o której prawie nikt nie wie: rodzic może przyjść do poradni psychologiczno-pedagogicznej sam i zapytać, jak wspierać dziecko. Bezpłatnie i bez skierowania. To bywa najlepszy sposób, żeby zacząć.

Przy nastolatku od szesnastu lat jego zgoda jest zresztą wymagana także formalnie - więc przekonanie go nie jest tylko kwestią dobrej woli, ale i warunkiem rozpoczęcia pomocy.

  • Zapytać, czego się obawia - każdą obawę da się rozbroić.
  • Powiedzieć, czym to nie jest - nie badanie i nie ocena.
  • Nie zmuszać - wymuszona wizyta zamyka temat.
  • Jedno spotkanie na próbę - „jeśli nie, nie wracamy".
  • Dać wybór - termin, osoba, czy wchodzą Państwo razem.
  • Zacząć od 116 111 - anonimowo i bez zgody.
  • Rodzic może iść sam - bezpłatnie i bez skierowania.
  • Od 16 lat zgoda nastolatka - jest też wymogiem formalnym.

Kiedy warto skonsultować się z lekarzem

Piszemy o tym krótko i spokojnie, bo temat bywa straszniejszy w wyobrażeniu niż w rzeczywistości - a strach przed nim skutecznie odkłada rzeczy, które warto zrobić wcześniej.

Zdecydowana większość spraw, o których jest ten poradnik, nie wymaga lekarza. Wsparcie w domu, pomoc psychologiczna i praca ze szkołą wystarczają w większości sytuacji - i od nich się zaczyna.

Konsultacja lekarska bywa jednak wskazana i nie jest niczym dramatycznym. Dotyczy to zwykle sytuacji, w których objawy utrzymują się długo mimo wsparcia, gdy stan dziecka wyraźnie się pogarsza albo gdy pojawiają się dolegliwości fizyczne, których nie da się wyjaśnić inaczej. To jest ocena, którą wykonuje lekarz - nie Państwo i nie my.

Pierwszym krokiem może być lekarz rodzinny. To jest znacznie mniej obciążające niż się wydaje i często wystarcza, żeby ustalić, czy potrzebne jest cokolwiek więcej. Jeśli będzie - lekarz pokieruje dalej.

Konsultacja to nie diagnoza i nie leczenie. To rozmowa, po której zwykle okazuje się, że wystarczy to, co i tak Państwo robią. Sam fakt pójścia niczego nie przesądza i niczego nie uruchamia.

Nie odkładajcie z powodu strachu przed etykietą. To najczęstszy powód zwlekania i najbardziej kosztowny. Wcześniejsza konsultacja oznacza zwykle mniej działań, nie więcej.

Nie zaczynajcie od tego przy pierwszym trudnym tygodniu. Dziecko, które boi się iść do szkoły po tym, co stało się w internecie, reaguje normalnie na sytuację, która jest nienormalna. Warto najpierw dać wsparcie i czas.

Gdy nie wiedzą Państwo, czy to już ten moment - zadzwońcie pod 800 100 100. To jest numer dla rodziców, bezpłatny, i można tam zapytać właśnie o to. Rozmowa nic nie uruchamia i do niczego nie zobowiązuje.

Kiedy nie czeka się i nie zbiera obserwacji

Cały ten poradnik opiera się na spokojnym towarzyszeniu i na tym, żeby nie robić z każdej trudności sprawy medycznej. Są jednak sytuacje, w których obowiązuje zasada odwrotna.

Gdy dziecko mówi o sobie w sposób, który Państwa niepokoi. Nie trzeba tego rozstrzygać, nazywać ani sprawdzać. Wystarczy, że to Państwa niepokoi.

Gdy widać, że przestaje sobie radzić. Gdy stan pogarsza się z dnia na dzień, gdy dziecko przestaje funkcjonować w podstawowych sprawach albo gdy mają Państwo wrażenie, że coś jest poważnie nie tak.

Co zrobić w takiej sytuacji: zadzwonić pod 800 70 2222 - Centrum Wsparcia, gdzie całodobowo dyżurują psycholodzy, albo pod 800 100 100, jeśli chcą Państwo najpierw porozmawiać jako dorosły. Dziecku warto od razu przekazać numer 116 111, czynny całą dobę i anonimowy.

Przy bezpośrednim zagrożeniu życia albo zdrowia - 112. Bez zastanawiania się, czy to wystarczający powód. Od tej oceny są ludzie po drugiej stronie.

Nie zostawajcie z tym sami. Także Państwo. Rozmowa z drugim dorosłym - partnerem, kimś bliskim albo pod numerem 800 100 100 - jest w takiej sytuacji częścią pomocy dziecku, a nie odciąganiem uwagi od niego.

Bądźcie obok. W takiej sytuacji nie chodzi o rozmowę ani o zadawanie pytań. Chodzi o to, żeby dziecko nie zostało samo, dopóki nie porozmawiają Państwo z kimś, kto się na tym zna.

Nie oceniajcie i nie zaprzeczajcie. Zdania w rodzaju „przecież masz wszystko" albo „nie mów tak" zamykają rozmowę natychmiast. Wystarczy: „słyszę cię. Nie zostawię cię z tym. Zadzwonimy do kogoś, kto pomoże."

To nie jest moment na wychowywanie ani na wyjaśnianie sprawy. Wszystko inne poczeka - łącznie ze sprawą, która to wywołała.

I zdanie, które warto zapamiętać: nikt nigdy nie żałował, że zadzwonił za wcześnie. Rozmowa, która okaże się niepotrzebna, nie kosztuje nic.

Dom

Rodzeństwo też to przeżywa

Przy trwającej sprawie cała uwaga skupia się na jednym dziecku. To zrozumiałe i przez kilka tygodni kosztowne dla wszystkich pozostałych.

Rodzeństwo zwykle wie więcej, niż Państwo zakładają. Bardzo często wiedziało wcześniej i milczało z lojalności. Warto powiedzieć mu wprost, co się dzieje i o co Państwo proszą - zamiast pozwolić domyślać się z atmosfery i zamkniętych drzwi.

Ono też ma z tym trudno. Bywa, że u rodzeństwa ofiary pojawiają się gorszy nastrój, kłopoty ze snem albo niechęć do szkoły - zwłaszcza gdy chodzi do tej samej placówki i słyszy o sprawie od rówieśników.

Uprzedźcie, jeśli sprawa może dotrzeć do jego klasy. Rodzeństwo bardzo często dowiaduje się od kolegów wcześniej niż od Państwa - i to jest najgorszy możliwy sposób.

Nie stawiajcie go w roli opiekuna. Prośba „miej oko na siostrę" bywa dla starszego dziecka ciężarem, którego nie umie unieść, a dla młodszego - kolejnym powodem do wstydu.

Nie robcie z niego informatora. Pytanie „co się dzieje z twoim bratem" stawia je w sytuacji bez wyjścia. Lepiej otworzyć drzwi: „gdybyś kiedyś uznał, że powinnam coś wiedzieć, powiedz mi. Nie powiem, że to od ciebie."

Zadbajcie o kilka minut osobno z każdym dzieckiem. Krótko i zwyczajnie, bez tematu sprawy. To wystarcza, żeby nikt nie poczuł się odsunięty.

Nie zawieszajcie życia całej rodziny. Odwołanie wszystkiego jest sygnałem, że stało się coś ogromnego - a dla rodzeństwa oznacza kilka tygodni bycia niewidzialnym.

Uważajcie na rozmowy w kuchni. Dzieci słyszą znacznie więcej, niż dorośli zakładają, i wyciągają z fragmentów wnioski gorsze od rzeczywistości.

  • Rodzeństwo wie więcej - często wiedziało wcześniej.
  • Powiedzieć wprost - zamiast pozwolić domyślać się.
  • Ono też to przeżywa - bywa ma podobne objawy.
  • Uprzedzić, jeśli dotrze do jego klasy - żeby nie usłyszało od obcych.
  • Bez roli opiekuna - to ciężar nie do uniesienia.
  • Bez roli informatora - lepiej otworzyć drzwi.
  • Kilka minut osobno - z każdym dzieckiem.
  • Uwaga na rozmowy w kuchni - słyszą więcej, niż się zakłada.

Dla Państwa

Wsparcie dla rodzica

Sekcja pomijana niemal zawsze. Bez niej reszta przestaje działać po kilku tygodniach - a dziecko odczytuje Państwa stan znacznie dokładniej, niż Państwo zakładają.

Reakcja rodzica bywa gwałtowniejsza niż reakcja dziecka. Wściekłość, poczucie winy, bezsenność, potrzeba natychmiastowego działania o drugiej w nocy. To jest normalne i nie znaczy, że przesadzają Państwo - znaczy, że chodzi o Państwa dziecko.

Poczucie winy jest niemal powszechne. „Powinnam była zauważyć", „dałem mu ten telefon za wcześnie", „byłam zbyt zajęta". Mówi tak prawie każdy rodzic w tej sytuacji, łącznie z tymi, którzy zrobili wszystko dobrze.

Nie prowadźcie tego w pojedynkę. Drugi rodzic, ktoś bliski, przyjaciel. Nie chodzi o wspólne podejmowanie decyzji, tylko o to, żeby mieć komu to opowiedzieć - bo dziecku nie można, a trzymanie tego w sobie kosztuje.

Nie podejmujcie decyzji wieczorem. To praktyczna rada, która oszczędza najwięcej szkód. Telefony, wiadomości i wpisy napisane o dwudziestej trzeciej wyglądają rano inaczej.

Zadzwońcie pod 800 100 100. Ten numer jest dla Państwa, nie dla dziecka. Można zadzwonić z samą wątpliwością, bez zgłaszania czegokolwiek i bez uruchamiania procedur. Wielu rodziców dowiaduje się o nim za późno.

Możecie pójść do poradni sami. Poradnia psychologiczno-pedagogiczna przyjmuje także rodziców - bezpłatnie, bez skierowania i bez dziecka. Można przyjść i zapytać, jak wspierać. Bardzo mało osób o tym wie.

Nie wymagajcie od siebie, żeby wiedzieć wszystko. Nie muszą Państwo znać każdej aplikacji ani rozumieć, jak dokładnie rozeszła się ta treść. Znajomość własnego dziecka jest tu ważniejsza od znajomości technologii - i nikt tego nie nadrobi przez jeden wieczór czytania.

Nie oceniajcie siebie tempem poprawy dziecka. Po hejcie wraca się do formy tygodniami, a czasem miesiącami. To nie jest miara Państwa skuteczności.

I zdanie na koniec: rodzic, który jest obok - nawet bezradny, nawet nie wiedząc, co powiedzieć - daje dziecku dokładnie to, czego ono w tym momencie potrzebuje najbardziej. Reszta jest do zorganizowania i są ludzie, którzy w tym pomogą.

  • Gwałtowna reakcja jest normalna - chodzi o Wasze dziecko.
  • Poczucie winy ma prawie każdy - także ci, którzy zrobili dobrze.
  • Nie w pojedynkę - trzeba mieć komu to opowiedzieć.
  • Bez decyzji wieczorem - rano wyglądają inaczej.
  • 800 100 100 jest dla Państwa - nie dla dziecka.
  • Poradnia przyjmuje rodziców - bezpłatnie i bez dziecka.
  • Nie oceniać siebie tempem dziecka - powrót trwa tygodniami.
  • Obecność wystarcza - nawet bezradna.

Uwaga

Dwanaście rzeczy, które szkodzą najbardziej

Wszystkie są zrozumiałymi odruchami i wszystkie zdarzają się rodzicom, którzy chcą dobrze.

01

„Nie przejmuj się"

Próba pocieszenia, która odbiera prawo do przeżywania. Dziecko słyszy: „twoja reakcja jest nieadekwatna" - i przestaje mówić, choć nie przestaje czuć.

02

„Inni mają gorzej"

Porównanie z gorszym nie pomaga nikomu w żadnym wieku. Dodaje wyłącznie poczucie winy do tego, co już jest.

03

Zabranie telefonu jako reakcja

Dla dziecka to kara za powiedzenie prawdy i odcięcie od tych, którzy są po jego stronie. Co innego wspólne uporządkowanie ustawień albo odłożenie telefonu na noc jako ulga.

04

Pytanie o stan codziennie

„Jak się z tym czujesz" zadawane co wieczór przypomina o sprawie skuteczniej niż cokolwiek innego i zamienia dom w miejsce, gdzie stale trzeba się rozliczać.

05

Przejęcie całej sprawy

Odbiera dziecku to, co przy hejcie traci się jako pierwsze: poczucie, że ma jakikolwiek wpływ. Warto zostawić mu choć jedną decyzję i jedną rzecz do zrobienia.

06

Relacjonowanie sprawy przy dziecku

Opowiadanie o jego sytuacji przez telefon w jego obecności zamienia je w przedmiot sprawy. Jeśli muszą Państwo o tym mówić - poza jego zasięgiem.

07

Zmuszanie do specjalisty

Wymuszona pierwsza wizyta zwykle zamyka temat na długo. Lepiej propozycja, jedno spotkanie na próbę i powrót do tematu za dwa tygodnie.

08

Wyciąganie relacji z sesji

„No i co mówiłeś?" po każdym spotkaniu potrafi zniszczyć całą pracę. Jeśli dziecko chce opowiedzieć - opowie.

09

Komentowanie jedzenia i wyglądu

Przy dziecku w kryzysie bardzo łatwo przynosi skutek odwrotny do zamierzonego. Lepiej zapytać o samopoczucie niż o ilość, wagę czy wygląd.

10

Rozmowy o sprawie przed snem

Wieczór wydaje się dobrym momentem i jest złym. Rozmowa zaczęta w łóżku bywa zapamiętana jako coś, co nie pozwoliło zasnąć.

11

Zawieszenie życia całej rodziny

Odwołanie wszystkiego jest dla dziecka sygnałem, że stało się coś ogromnego, a dla rodzeństwa oznacza kilka tygodni bycia niewidzialnym.

12

Wypominanie własnych zasług

„Zobacz, ile dla ciebie zrobiłem" zamienia wsparcie w dług. Dziecko nie prosiło o tę sytuację i nie powinno czuć, że jest coś winne.

Prostowanie

Dziesięć przekonań, które opóźniają pomoc

Wszystkie brzmią rozsądnie i wszystkie regularnie sprawiają, że rodzice czekają dłużej, niż powinni.

01

„Psycholog to ostateczność"

Odwrotnie: działa najlepiej wcześnie. Kilka spotkań w trakcie sprawy albo tuż po niej daje więcej niż pomoc szukana pół roku później, gdy z sytuacji zdążyło zrobić się coś trwałego.

02

„Trzeba skierowania"

Do poradni psychologiczno-pedagogicznej i do ośrodka środowiskowej opieki psychologicznej - nie. Obie drogi są bezpłatne i nie wymagają skierowania.

03

„To będzie kosztowne"

Poradnia jest bezpłatna, ośrodki I poziomu finansuje Narodowy Fundusz Zdrowia, pomoc psychologiczno-pedagogiczna w szkole też jest bezpłatna, a telefony zaufania nic nie kosztują.

04

„Trzeba czekać miesiącami"

Terminy bywają różne, ale warto zadzwonić i sprawdzić, zamiast zakładać. Ośrodki powstawały właśnie po to, żeby pomoc była blisko domu - a telefon zaufania działa od razu.

05

„To znaczy, że dziecko jest chore"

Nie. Dziecko, które boi się iść do szkoły po tym, co stało się w internecie, reaguje normalnie na sytuację, która jest nienormalna. Wsparcie psychologiczne nie jest diagnozą.

06

„Samo minie"

Część rzeczywiście mija. Ale odróżnienie tego, co minie, od tego, co nie minie, wymaga rozmowy - a nie założenia z góry. Koszt rozmowy jest zerowy.

07

„Musi chcieć, więc nic nie zrobię"

Nawet gdy dziecko nie chce, rodzic może pójść do poradni sam i zapytać, jak wspierać. Bezpłatnie i bez skierowania. To bywa najlepszy sposób, żeby zacząć.

08

„Psycholog powie mi wszystko"

Nie i to jest warunek, żeby ta pomoc działała. Dostaną Państwo informację o tym, jak przebiega praca i co robić w domu - nie relację z tego, co dziecko powiedziało.

09

„W szkole nic nie zaproponują"

Pomoc psychologiczno-pedagogiczna jest obowiązkiem placówki i można ją zainicjować pisemnym wnioskiem rodzica - bez żadnych zaświadczeń.

10

„Rozmowa w domu wystarczy"

Bardzo często wystarcza i o tym jest większość tego poradnika. Ale gdy stan nie poprawia się przez kilka tygodni, warto skorzystać z pomocy, która jest bezpłatna i dostępna bez skierowania.

Mapa

Dwanaście miejsc, w których można szukać wsparcia

Przy każdym podajemy, czym realnie może pomóc i czy jest bezpłatne. Można korzystać z kilku naraz.

Telefon zaufania dla dziecka

116 111, całą dobę i anonimowo. Dla dziecka, bez zgody rodzica i bez podawania imienia. Dla wielu nastolatków pierwszy krok. Bezpłatnie.

Telefon dla rodziców

800 100 100. Dla Państwa. Można zapytać, jak wspierać dziecko i czy warto szukać specjalisty. Bezpłatnie i bez zgłaszania czegokolwiek.

Centrum Wsparcia

800 70 2222, całodobowo. Dyżurują psycholodzy. Dla dziecka i dla dorosłych. Bezpłatnie.

Rzecznik Praw Dziecka

800 12 12 12, całą dobę, także czat. Wsparcie oraz pomoc, gdy instytucje nie reagują. Bezpłatnie.

Poradnia psychologiczno-pedagogiczna

Publiczna, w każdym powiecie. Bez skierowania, na wniosek rodzica, bezpłatnie. Przyjmuje także samych rodziców. Współpracuje ze szkołą.

Ośrodek środowiskowej opieki psychologicznej

Pierwszy poziom systemu opieki nad zdrowiem psychicznym dzieci. Psycholodzy, psychoterapeuci, terapeuci środowiskowi. Bez skierowania, bezpłatnie w ramach NFZ.

Pedagog i psycholog szkolny

Najbliżej sprawy i najszybciej dostępni. Pracują jednak w tej samej placówce, w której dzieje się sprawa - warto zapytać dziecko, czy mu to odpowiada.

Wychowawca i dyrektor

Uruchamiają pomoc psychologiczno-pedagogiczną w szkole. Wystarczy pisemny wniosek rodzica, bez zaświadczeń i opinii.

Lekarz rodzinny

Gdy objawy utrzymują się mimo wsparcia albo gdy pojawiają się dolegliwości fizyczne. Mniej obciążające niż się wydaje i często wystarcza.

Organizacje pozarządowe

Wiele fundacji prowadzi bezpłatne konsultacje i grupy wsparcia dla dzieci oraz rodziców. Warto zapytać w poradni o te działające w okolicy.

Numer alarmowy

112, całą dobę. Przy bezpośrednim zagrożeniu życia albo zdrowia. Bez zastanawiania się, czy to wystarczający powód.

Fundacja Usuwanie Hejtu

222 900 142. Usuwanie treści, gdy to one są źródłem strachu. Zgłoszenie bez opłat, sprawy dzieci nieodpłatnie w miarę środków.

Dwa z tych miejsc są dostępne dziś i nie wymagają niczyjej zgody ani skierowania. Numer 116 111 - dla dziecka, anonimowo i całą dobę. Oraz 800 100 100 - dla Państwa, żeby zapytać, od czego zacząć. Obie rozmowy są bezpłatne, nie uruchamiają żadnej procedury i do niczego nie zobowiązują.

Perspektywa

Ile to trwa i po czym poznać poprawę

Rodzice pytają o to najczęściej i najrzadziej dostają odpowiedź. Powrót do formy po hejcie liczy się w tygodniach, a czasem w miesiącach - i przebiega nierówno.

Najgorsze są zwykle pierwsze dni. Przy zmasowanych atakach szczyt przypada na pierwsze trzy doby, a potem intensywność spada - choć samo poczucie sprawy zostaje znacznie dłużej.

Po dwóch, trzech tygodniach sprawa wygasa dla wszystkich poza dzieckiem. To jest najtrudniejszy moment całego procesu: otoczenie już zapomniało, a ono nadal wraca do tej samej klasy. Wtedy najbardziej potrzebuje uwagi i wtedy zwykle najmniej jej dostaje.

Poprawa nie jest liniowa. Będą dni lepsze i gorsze, a po tygodniu spokoju potrafi przyjść nawrót bez wyraźnego powodu. To normalny przebieg, a nie cofnięcie się.

Po czym poznać, że wraca do formy. Nie po tym, że przestaje mówić o sprawie - tylko po tym, że wraca do rzeczy, z których zrezygnowało: do zajęć, do znajomych, do wychodzenia z domu, do rzeczy, które kiedyś sprawiały mu przyjemność.

Sen wraca zwykle jako jeden z ostatnich. Jeśli wszystko inne się poprawia, a sen nadal jest zaburzony przez kilka tygodni - to jest sygnał, żeby porozmawiać ze specjalistą.

Nazwijcie zakończenie na głos. „Myślę, że to już za nami - co ty na to?" daje dziecku okazję powiedzieć, że jednak nie. Bez tego pytania zwykle nie powie.

Gdy po kilku tygodniach nie ma żadnej poprawy - gdy dziecko nadal unika szkoły, nie wraca do dawnych aktywności i jego stan się nie zmienia - to jest moment na kontakt z poradnią albo z ośrodkiem. Bezpłatnie i bez skierowania.

I zdanie, które warto powiedzieć dziecku, gdy będzie po wszystkim: „poradziliśmy sobie z tym razem". Nie „poradziłeś sobie" i nie „załatwiłem to". Razem.

  • Pierwsze trzy doby - zwykle najgorsze.
  • Po 2-3 tygodniach - otoczenie zapomina, dziecko nie.
  • Poprawa nie jest liniowa - nawroty są normalne.
  • Sygnał powrotu - wraca do rzeczy, z których zrezygnowało.
  • Sen wraca ostatni - warto go obserwować.
  • Nazwać zakończenie - daje szansę powiedzieć „jednak nie".
  • Kilka tygodni bez poprawy - kontakt z poradnią.
  • „Poradziliśmy sobie razem" - zdanie, które zostaje.

Krok po kroku

Jak wygląda pierwszy kontakt z poradnią

Ta niewiedza odkłada decyzję na miesiące. W praktyce jest to zwykle jeden telefon i jedna rozmowa - i nie przypomina niczego, czego rodzice się obawiają.

Zaczyna się od telefonu. Do poradni psychologiczno-pedagogicznej właściwej dla szkoły albo miejsca zamieszkania albo do ośrodka środowiskowej opieki psychologicznej. Nie trzeba niczego przygotowywać - wystarczy powiedzieć, co się dzieje.

Nie trzeba skierowania ani zaświadczeń. To jest rzecz, którą warto powtórzyć, bo blokuje najwięcej osób. Do obu tych miejsc idzie się bez skierowania, a do poradni - na sam wniosek rodzica.

Można zadzwonić z pytaniem, nie z decyzją. „Dzieje się u nas taka sytuacja, nie wiem, czy to jest coś dla Państwa" to całkowicie normalny początek rozmowy. Nikt nie oczekuje, że będą Państwo wiedzieć, czego potrzebują.

Pierwsze spotkanie bywa tylko z rodzicem. Zwłaszcza przy młodszych dzieciach i przy nastolatkach, które się opierają. To jest rozmowa o sytuacji i o tym, co da się zrobić - dziecko nie musi być obecne.

Warto przygotować kilka rzeczy. Od kiedy trwa sytuacja, co konkretnie się dzieje, co już Państwo próbowali, jak dziecko funkcjonuje w szkole i w domu, czy zmienił się sen. Nie trzeba nic pisać - wystarczy o tym pomyśleć.

Zapytajcie o zasady na starcie. Co będzie Państwu przekazywane, a co nie; jak często będą spotkania; czy specjalista może skontaktować się ze szkołą. To jest normalne pytanie i zadaje się je tam codziennie.

Pierwsze spotkanie niczego nie przesądza. To rozpoznanie sytuacji, a nie zobowiązanie do czegokolwiek. Bardzo często kończy się wnioskiem, że wystarczy to, co i tak Państwo robią - i to też jest wartościowa informacja.

Terminy bywają różne, ale warto zadzwonić i zapytać. Zamiast zakładać. Ośrodki powstawały właśnie po to, żeby pomoc była blisko domu - a jeśli termin jest odległy, można w międzyczasie skorzystać z telefonu zaufania.

Jeśli coś Państwu nie odpowiada - można zapytać o inną osobę albo poszukać innej placówki. Dopasowanie ma przy tej pomocy większe znaczenie niż przy jakiejkolwiek innej i nie jest to niczyja porażka.

  • Zaczyna się od telefonu - bez przygotowania.
  • Bez skierowania i zaświadczeń - to blokuje najwięcej osób.
  • Można zadzwonić z pytaniem - nie z gotową decyzją.
  • Pierwsze spotkanie bywa tylko z rodzicem - dziecko nie musi być.
  • Warto pomyśleć o kilku rzeczach - od kiedy, co, jak śpi.
  • Zapytać o zasady na starcie - co będzie przekazywane.
  • Pierwsze spotkanie niczego nie przesądza - to rozpoznanie.
  • Można zmienić osobę - dopasowanie ma tu duże znaczenie.

Placówka

Jak rozmawiać ze szkołą o wsparciu dla dziecka

Rozmowa o wsparciu to co innego niż zgłoszenie sprawy. W tej pierwszej nie chodzi o sprawcę, tylko o Państwa dziecko - a szkoła ma tu więcej narzędzi, niż proponuje z własnej inicjatywy.

Poproście osobno o wsparcie dla dziecka. Zgłaszając sprawę, rodzice pytają zwykle wyłącznie o działania wobec sprawcy. Warto zadać drugie pytanie: „a co placówka może zaproponować mojemu dziecku?".

Wnioskujcie o pomoc psychologiczno-pedagogiczną na piśmie. To obowiązek szkoły i jest bezpłatna. Wystarczy zwykły wniosek do dyrektora - bez zaświadczeń, bez opinii i bez żadnych formularzy.

Zapytajcie o konkretne formy. Zajęcia ze specjalistą, wsparcie pedagoga, dostosowanie wymagań na czas trudnego okresu, zajęcia rozwijające kompetencje emocjonalno-społeczne. Konkretna prośba znacznie częściej kończy się konkretnym działaniem.

Ustalcie rzeczy praktyczne. Możliwość wyjścia z lekcji do gabinetu bez tłumaczenia się, opieka na przerwach w pierwszych dniach, rozdzielenie uczniów na zajęciach. To są drobiazgi, które realnie zmieniają dzień dziecka.

Uzgodnijcie, co powie się klasie. To bywa najważniejsze ustalenie ze wszystkich. Rozmowa z klasą poprowadzona tak, żeby nie wskazywała Państwa dziecka jako źródła zgłoszenia, jest możliwa - trzeba tylko o to poprosić.

Zapytajcie o psychologa szkolnego, ale najpierw dziecko. Pracuje w tej samej placówce, w której dzieje się sprawa, i część dzieci właśnie z tego powodu nie chce z nim rozmawiać. Warto zapytać, zamiast zakładać.

Powołajcie się na standardy ochrony małoletnich. Są obowiązkowe, muszą być dostępne na stronie internetowej placówki i obejmują także to, co niedozwolone między uczniami. Zgłoszenie odwołujące się do własnej procedury szkoły traktowane jest inaczej niż zwykła skarga.

Poproście o pisemną informację o podjętych krokach. Nie po to, żeby kogokolwiek kontrolować, tylko dlatego, że to porządkuje sprawę po obu stronach - i zwykle przyspiesza reakcję.

Rozważcie kontakt poradni ze szkołą. Poradnia psychologiczno-pedagogiczna współpracuje z placówkami i może wydać opinię, która porządkuje sytuację dziecka. To bywa skuteczne zwłaszcza wtedy, gdy szkoła nie widzi problemu.

  • Osobno poprosić o wsparcie dla dziecka - nie tylko o sprawcę.
  • Wniosek o pomoc psychologiczno-pedagogiczną - pisemnie, bez zaświadczeń.
  • Zapytać o konkretne formy - szkoła ma ich więcej.
  • Ustalić rzeczy praktyczne - wyjście z lekcji, przerwy.
  • Uzgodnić, co powie się klasie - najważniejsze ustalenie.
  • Psycholog szkolny - zapytać dziecko - to jego decyzja.
  • Powołać się na standardy placówki - zmienia ton sprawy.
  • Poradnia może współpracować ze szkołą - i wydać opinię.

Później

Co zostaje i jak z tym być

Po zamknięciu sprawy część rzeczy zostaje - i to jest normalne. Warto wiedzieć, czego się spodziewać, żeby nie brać tego za nawrót ani za porażkę.

Ostrożność w nowych znajomościach. Bardzo częsta pozostałość. Dziecko dłużej sprawdza ludzi, wolniej się otwiera i bywa nieufne wobec nowych osób w sieci. To zwykle mija samo i po drodze bywa nawet użyteczne.

Wycofanie się z aktywności w internecie. Mniej publikowania, prywatne konta, mniej komentowania. Też zwykle przejściowe - i nie warto do niczego namawiać.

Unikanie konkretnych miejsc i osób. Konkretnej sali, konkretnej przerwy, konkretnej trasy. Warto to uszanować przez jakiś czas, ale obserwować, czy zakres się nie rozszerza.

Wrażliwość na podobne sytuacje. Cudza sprawa, film o podobnej treści, rozmowa w klasie - mogą wracać silniejsze reakcje. To nie jest cofnięcie się, tylko normalny mechanizm.

Trudność z zaufaniem dorosłym. Zwłaszcza jeśli w trakcie sprawy jakaś instytucja zawiodła. To akurat da się naprawić - konsekwencją i dotrzymywaniem słowa w drobiazgach.

Co pomaga na to wszystko: czas, powrót do zwykłego życia i to, że dziecko ma poczucie, iż zostało potraktowane poważnie. Ta ostatnia rzecz jest ważniejsza niż wynik sprawy.

Kiedy warto wrócić do specjalisty: gdy po kilku tygodniach nie widać żadnej poprawy, gdy dziecko nadal unika szkoły, gdy zakres unikanych miejsc się rozszerza albo gdy nie wraca do żadnej z rzeczy, z których zrezygnowało. Poradnia jest bezpłatna i nie wymaga skierowania także wtedy, gdy byli tam Państwo wcześniej.

Nie wracajcie do tematu jako do przestrogi. „Pamiętasz, co było, jak…" powiedziane rok później zamienia trudne doświadczenie w narzędzie wychowawcze. To jest jeden z niewielu sposobów, żeby zaszkodzić po fakcie.

Powiedzcie mu, jak sobie poradziło. Nie od razu, ale kiedyś. „Przeszedłeś przez coś trudnego i dałeś radę." Dziecko zwykle tak tego nie widzi - a to jest wersja, którą warto, żeby zapamiętało.

  • Ostrożność w nowych znajomościach - zwykle przejściowa.
  • Wycofanie z sieci - nie namawiać do powrotu.
  • Unikanie miejsc - uszanować, ale obserwować zakres.
  • Silniejsze reakcje na podobne sytuacje - to normalne.
  • Trudność z zaufaniem dorosłym - naprawia się drobiazgami.
  • Poczucie, że potraktowano je poważnie - ważniejsze niż wynik.
  • Brak poprawy po kilku tygodniach - powrót do specjalisty.
  • „Dałeś radę" - wersja, którą warto, żeby zapamiętało.

Rozbrajanie

Osiem obaw dziecka przed pomocą i co na nie odpowiedzieć

Odmowa rzadko dotyczy samej pomocy. Prawie zawsze dotyczy tego, co dziecko sobie pod nią wyobraża - a każdą z tych wyobrażonych rzeczy da się rozbroić jednym zdaniem.

„To znaczy, że jestem chory"

Co odpowiedzieć: „To nie jest badanie i nie oznacza, że coś jest z tobą nie tak. Do psychologa idzie się wtedy, gdy dzieje się coś trudnego - a tobie dzieje się coś trudnego."

Warto dodać: że przez podobne sytuacje przechodzi bardzo wiele osób i że korzystanie z pomocy jest w tym najzwyklejszą rzeczą.

„Ktoś się dowie"

Co odpowiedzieć: „Nikt ze szkoły nie musi wiedzieć. Specjalistę obowiązuje tajemnica, a to, czy powiemy komukolwiek, ustalamy razem."

Warto dodać: że wybór placówki poza szkołą jest możliwy właśnie z tego powodu.

„Będę musiał wszystko opowiadać"

Co odpowiedzieć: „Nie musisz mówić nic, czego nie chcesz. Możesz nawet powiedzieć, że nie chcesz o czymś mówić - to normalne i nikt cię nie zmusi."

Warto dodać: że pierwsze spotkanie to zwykle rozmowa o tym, po co się przyszło, a nie opowiadanie wszystkiego od początku.

„Powiesz mi wszystko, co on powie"

Co odpowiedzieć: „Nie. Specjalistę obowiązuje tajemnica także wobec mnie. Dowiem się, jak idzie praca i co robić w domu - nie tego, co mówisz."

Warto dodać: że o te zasady zapytają Państwo wprost przy pierwszej wizycie, przy dziecku.

„To potrwa latami"

Co odpowiedzieć: „Nie umawiamy się na nic długiego. Idziemy raz i zobaczymy."

Warto dodać: że przy takich sprawach często wystarcza kilka spotkań i że decyzja o dalszym ciągu będzie należała także do niego.

„To nic nie da"

Co odpowiedzieć: „Może masz rację. Ale to jest ktoś, kto rozmawia z wieloma osobami w podobnej sytuacji - i wie o tym więcej niż my oboje."

Warto dodać: że jeśli faktycznie nic nie da, to nic Państwo nie stracili poza godziną.

„Będziesz siedzieć obok"

Co odpowiedzieć: „Możesz wejść sam, jeśli chcesz. Albo wejdę tylko na początek. Ty decydujesz."

Warto dodać: że przy starszych nastolatkach osobne wejście jest zwykle standardem, a nie wyjątkiem.

„Nie chcę i już"

Co odpowiedzieć: „W porządku, nie zmuszam. Ale jest numer, gdzie można zadzwonić anonimowo i bez niczyjej zgody - 116 111. To ty decydujesz, czy z niego skorzystasz."

Warto dodać: że Państwo pójdą sami do poradni zapytać, jak wspierać - i że to nie jest działanie przeciwko niemu.

Streszczenie

Dwanaście zasad, które streszczają cały poradnik

Gdyby mieli Państwo przeczytać z tej strony tylko jedną sekcję, niech to będzie ta.

Dziecko, które boi się hejtu, nie jest chore. Reaguje normalnie na sytuację, która jest nienormalna. Wsparcie polega na tym, żeby przetrwało ją bez poczucia, że jest z nim coś nie tak.

Obecność jest ważniejsza niż słowa. Wspólny wieczór, wspólne gotowanie, siedzenie w tym samym pokoju. To brzmi mało spektakularnie i jest podstawą wszystkiego pozostałego.

Nie zostawiajcie dziecka samego pierwszego wieczoru. Sprawa poczeka do rana. Ta noc nie.

Trzy zdania wystarczają. „Dobrze, że mi powiedziałeś." „To nie jest twoja wina." „Nie zostaniesz z tym sam."

Przewidywalność zamiast intensywności. Ten sam rytm dnia, te same reakcje, uprzedzanie przed każdym krokiem. Dom ma być miejscem bez niespodzianek.

Nie wracajcie do tematu codziennie. Pytanie o samopoczucie zadawane co wieczór przypomina o sprawie skuteczniej niż cokolwiek innego.

Nie odbierajcie dziecku decyzji. Poczucie wpływu jest pierwszą rzeczą, którą traci się przy hejcie - i pierwszą, którą warto oddać.

Telefon uporządkować, nie zabierać. Zabranie jest karą za powiedzenie prawdy i odcina też od tych, którzy wspierają.

Pomoc psychologiczna jest bezpłatna i bez skierowania. Poradnia psychologiczno-pedagogiczna w każdym powiecie oraz ośrodki środowiskowej opieki psychologicznej finansowane przez Fundusz. To jest informacja, przez brak której rodziny zwlekają miesiącami.

Rodzic może pójść sam. Bezpłatnie, bez skierowania i bez dziecka. Przy nastolatku, który odmawia, to bywa najlepszy sposób, żeby zacząć.

Zadbajcie o siebie. Dziecko czyta Państwa stan dokładniej, niż Państwo zakładają. To nie jest dodatek do wsparcia, tylko jego część.

Gdy coś Państwa niepokoi - zadzwońcie. 800 70 2222 całodobowo, 800 100 100 dla rodziców, 116 111 dla dziecka. Nikt nigdy nie żałował, że zadzwonił za wcześnie.

  • Dziecko nie jest chore - reaguje normalnie na coś nienormalnego.
  • Obecność ważniejsza niż słowa - i niż rozwiązania.
  • Nie zostawiać samego pierwszego wieczoru - ta noc jest ważna.
  • Trzy zdania wystarczają - reszta może poczekać.
  • Przewidywalność - dom bez niespodzianek.
  • Nie odbierać decyzji - to jedyne, co dziecku zostało.
  • Pomoc bezpłatna i bez skierowania - w każdym powiecie.
  • Zadzwonić, gdy coś niepokoi - nikt nie żałował za wcześnie.

Drobiazgi

Dwanaście rzeczy, które działają, a nic nie kosztują

Wszystkie zajmują od kilku sekund do kilkunastu minut. Wszystkie da się zrobić jeszcze dziś.

Zapytać, czego potrzebuje teraz

Nie za tydzień - teraz, w tej godzinie. Bardzo często odpowiedź brzmi „żeby nikt się nie dowiedział", ale samo pytanie przywraca poczucie wpływu, które przy hejcie traci się jako pierwsze.

Powiedzieć, co się dzieje ze sprawą

Konkretnie, nie ogólnie. Niepewność co do działań dorosłych bywa dla dziecka gorsza niż sama sprawa - a jedno zdanie na temat tego, co zostało zrobione, tę niepewność znosi.

Uprzedzić przed każdym krokiem

Telefon do szkoły, zgłoszenie, rozmowa z kimkolwiek. Nie chodzi o zgodę, tylko o to, żeby dziecko nie dowiedziało się od kogoś innego. To jest obietnica, którą da się dotrzymać zawsze.

Zaproponować telefon poza pokojem na noc

Jako ulgę, nie jako karę. Przy trwającej fali sprawdzanie jest przymusem, nie wyborem - a jedna noc bez tego bywa pierwszą, którą dziecko przespało.

Ustalić sygnał na trudny moment

Krótka wiadomość, po której Państwo przyjeżdżają i nie zadają pytań przy ludziach. Samo istnienie tej możliwości sprawia, że zwykle nie jest używana.

Zauważyć coś zwykłego

„Dobrze ci to wyszło", „dzięki, że pomogłeś". Dziecko w kryzysie bardzo szybko zaczyna czuć się wyłącznie problemem, a jedno zdanie o czymś zupełnie innym to przerywa.

Zrobić coś zwyczajnego razem

Film, gotowanie, spacer z psem. Bez rozmowy o sprawie. To jest podstawowa forma obecności i najłatwiejsza do utrzymania przez kilka tygodni.

Uporządkować ustawienia telefonu

Wspólnie, z wyjaśnieniem po co. Wyciszenie wątków, blokada konkretnych osób, ograniczenie, kto może pisać. Kwadrans, a realnie odcina dopływ.

Przekazać numer 116 111

Bez dramatyzowania. „Jest taki numer, można zadzwonić anonimowo, gdyby ci się nie chciało gadać ze mną." To zabezpieczenie, nie przyznanie się do porażki.

Powiedzieć, że to się skończy

Spokojnie i kilka razy. Nastolatek naprawdę wierzy, że tak będzie zawsze, bo nie ma perspektywy czasowej dorosłego. To zdanie trzeba powtórzyć, zanim zadziała.

Zjeść razem jeden posiłek

Bez telefonów i bez wracania do tematu. Najprostsza z możliwych form obecności i taka, którą da się utrzymać nawet w najgorszym tygodniu.

Zadzwonić pod 800 100 100

Dla siebie, nie dla dziecka. Można zapytać, jak wspierać i czy warto szukać specjalisty. Bezpłatnie, bez zgłaszania czegokolwiek i bez uruchamiania procedur.

Gdyby mieli Państwo zrobić dziś tylko jedną rzecz z tej listy, niech to będzie pierwsza. Pytanie „czego teraz potrzebujesz?" zajmuje trzy sekundy i oddaje dziecku dokładnie to, co przy hejcie traci się jako pierwsze - poczucie, że cokolwiek od niego zależy. Odpowiedź nie musi być możliwa do spełnienia w całości. Samo pytanie już działa.

Słownik

Pojęcia, które mogą się pojawić

Dwanaście słów, które usłyszą Państwo w poradni, w szkole albo w ośrodku.

Poradnia psychologiczno-pedagogiczna

Placówka publiczna działająca w każdym powiecie. Bezpłatna, bez skierowania, na wniosek rodzica. Wydaje też opinie dla szkoły.

Ośrodek I poziomu referencyjnego

Ośrodek środowiskowej opieki psychologicznej i psychoterapeutycznej dla dzieci i młodzieży. Psycholodzy i psychoterapeuci, bez lekarza. Bezpłatnie i bez skierowania.

Terapeuta środowiskowy

Specjalista pracujący także poza gabinetem - z rodziną i ze szkołą dziecka. Charakterystyczny element pierwszego poziomu opieki.

Pomoc psychologiczno-pedagogiczna

Wsparcie udzielane przez szkołę uczniom, którzy tego potrzebują. Bezpłatne i możliwe do zainicjowania wnioskiem rodzica.

Opinia poradni

Dokument opisujący sytuację dziecka i zalecenia dla szkoły. Wydawany na wniosek rodzica, bezpłatnie.

Zgoda zastępcza

Zgoda wyrażana przez przedstawiciela ustawowego przy dziecku poniżej szesnastu lat.

Zgoda kumulatywna

Zgoda podwójna - rodzica i samego nastolatka - wymagana od szesnastego roku życia.

Przedstawiciel ustawowy

Rodzic albo opiekun prawny działający w imieniu dziecka. Przy istotnych sprawach rodzice rozstrzygają wspólnie.

Sąd opiekuńczy

Rozstrzyga, gdy zdania rodzica i nastolatka albo obojga rodziców się rozchodzą. Przy wsparciu psychologicznym rzadko potrzebny.

Tajemnica zawodowa

Obowiązek specjalisty, warunek skuteczności pomocy. Ma granice - przy zagrożeniu życia albo zdrowia dziecka.

Standardy ochrony małoletnich

Obowiązkowy dokument placówek pracujących z dziećmi. Musi być dostępny na stronie internetowej, w wersji pełnej i skróconej.

Psychoterapia

Regularna praca ze specjalistą, prowadzona indywidualnie, rodzinnie albo grupowo. Dostępna bezpłatnie w ośrodkach pierwszego poziomu.

Pytania

To, o co pytają Państwo najczęściej

Krótko i bez owijania.

Od bycia obok, nie od rozwiązywania sprawy. W pierwszych dniach najważniejsze są trzy zdania – „dobrze, że mi powiedziałeś”, „to nie jest twoja wina”, „nie zostaniesz z tym sam” – oraz to, żeby dziecko nie zostało pierwszego wieczoru samo w pokoju z telefonem. Sprawą można zająć się nazajutrz; ta noc jest ważniejsza.

Nie musi być. Poradnia psychologiczno-pedagogiczna jest publiczna, bezpłatna, działa w każdym powiecie i przyjmuje na wniosek rodzica bez skierowania. Ośrodki środowiskowej opieki psychologicznej i psychoterapeutycznej dla dzieci i młodzieży są finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia i również nie wymagają skierowania. Pomoc psychologiczno-pedagogiczna w szkole też jest bezpłatna, podobnie jak telefony zaufania.

Do poradni psychologiczno-pedagogicznej – nie, wystarczy wniosek rodzica. Do ośrodka środowiskowej opieki psychologicznej i psychoterapeutycznej – również nie. To jest informacja, której większość rodziców nie ma, i przez którą wiele rodzin zwleka miesiącami z czymś, co można załatwić jednym telefonem.

Psycholodzy, psychoterapeuci i terapeuci środowiskowi – nie lekarze. To jest pierwszy poziom systemu, przeznaczony dla dzieci, które potrzebują wsparcia psychologicznego, a nie leczenia. Można tam skorzystać z porady psychologicznej, psychoterapii indywidualnej, rodzinnej lub grupowej oraz z wizyty środowiskowej, czyli pracy poza gabinetem.

Dla dzieci do osiemnastego roku życia oraz dla młodzieży do dwudziestego pierwszego roku życia, która uczy się w szkole ponadpodstawowej. Osoby poniżej osiemnastu lat potrzebują zgody opiekuna prawnego na korzystanie ze świadczeń. Warto wybrać ośrodek jak najbliżej domu, bo praca opiera się na współpracy z rodziną i ze szkołą dziecka.

Nie zmuszajcie – wymuszona pierwsza wizyta zwykle zamyka temat na długo. Zapytajcie, czego się obawia, bo odpowiedzi bywają konkretne i każdą da się rozbroić. Zaproponujcie jedno spotkanie na próbę: „idziemy raz, jeśli ci się nie spodoba, nie wracamy”. I warto wiedzieć, że od szesnastego roku życia zgoda nastolatka jest wymagana również formalnie.

Tak i bardzo mało osób o tym wie. Poradnia psychologiczno-pedagogiczna przyjmuje także samych rodziców -bezpłatnie, bez skierowania i bez dziecka. Można przyjść i zapytać, jak wspierać. To bywa najlepszy sposób, żeby zacząć, zwłaszcza gdy dziecko odmawia.

Przy dziecku poniżej szesnastu lat decyduje rodzic, ale dziecko ma prawo do informacji odpowiedniej do jego wieku. Od szesnastego roku życia wymagana jest zgoda podwójna – rodzica i samego nastolatka. Gdy zdania się rozchodzą, rozstrzyga sąd opiekuńczy, choć przy wsparciu psychologicznym rzadko dochodzi do tego etapu. Przy istotnych sprawach dziecka rodzice rozstrzygają wspólnie.

Nie w formie relacji i to jest warunek, żeby ta pomoc działała. Dostaną Państwo informację o tym, jak przebiega praca, co jest problemem i co warto robić w domu. Tajemnica ma granice – przy zagrożeniu życia albo zdrowia dziecka specjalista informuje. Najlepiej zapytać o te zasady wprost przy pierwszej wizycie.

Tak. Pomoc psychologiczno-pedagogiczna jest obowiązkiem placówki i jest bezpłatna, a zainicjować ją może rodzic zwykłym pisemnym wnioskiem, bez żadnych zaświadczeń. Szkoła ma też obowiązek posiadać standardy ochrony małoletnich, dostępne na jej stronie internetowej – warto je przeczytać i powołać się na nie w piśmie.

Zdecydowana większość takich spraw nie wymaga lekarza – wystarcza wsparcie w domu, pomoc psychologiczna i praca ze szkołą. Konsultacja bywa wskazana, gdy objawy utrzymują się długo mimo wsparcia, gdy stan wyraźnie się pogarsza albo gdy pojawiają się dolegliwości fizyczne bez innego wyjaśnienia. Pierwszym krokiem może być lekarz rodzinny. Sama konsultacja niczego nie przesądza i niczego nie uruchamia.

Gdy dziecko mówi o sobie w sposób, który Państwa niepokoi, albo gdy widać, że przestaje sobie radzić. Wtedy nie zbiera się obserwacji i nie szuka potwierdzenia: dzwoni się pod 800 70 2222, gdzie całodobowo dyżurują psycholodzy, albo pod 800 100 100. Dziecku warto od razu przekazać numer 116 111. Przy bezpośrednim zagrożeniu – 112, bez zastanawiania się, czy to wystarczający powód.

Tygodnie, a czasem miesiące, i przebiega nierówno – po tygodniu spokoju potrafi przyjść nawrót bez wyraźnego powodu, co jest normalne. Sygnałem powrotu nie jest to, że dziecko przestaje mówić o sprawie, tylko to, że wraca do rzeczy, z których zrezygnowało: do zajęć, znajomych i wychodzenia z domu. Sen wraca zwykle jako jeden z ostatnich.

To zwykle jeden telefon i jedna rozmowa. Nie trzeba niczego przygotowywać ani wiedzieć, czego się potrzebuje – „dzieje się u nas taka sytuacja, nie wiem, czy to jest coś dla Państwa” jest całkowicie normalnym początkiem. Pierwsze spotkanie bywa tylko z rodzicem, zwłaszcza gdy dziecko się opiera, i niczego nie przesądza: bardzo często kończy się wnioskiem, że wystarczy to, co i tak Państwo robią.

O wsparcie dla własnego dziecka – to pytanie zadaje mało kto. Pomoc psychologiczno-pedagogiczna jest obowiązkiem placówki i bezpłatna, a uruchamia ją zwykły pisemny wniosek rodzica. Warto zapytać o konkretne formy oraz ustalić rzeczy praktyczne: możliwość wyjścia z lekcji do gabinetu bez tłumaczenia się, opiekę na przerwach w pierwszych dniach i to, co dokładnie zostanie powiedziane klasie.

Najczęściej ostrożność w nowych znajomościach, wycofanie się z aktywności w internecie, unikanie konkretnych miejsc i silniejsze reakcje na podobne sytuacje. Większość z tego mija sama i nie jest powodem do niepokoju. Warto natomiast obserwować, czy zakres unikanych miejsc się nie rozszerza – i wrócić do specjalisty, jeśli po kilku tygodniach nie widać żadnej poprawy.

Na trzy rzeczy. Informujcie się nawzajem od razu, także gdy sprawa wyszła w „nie Państwa” tygodniu – dziecko potrzebuje obu domów mówiących to samo. Uzgodnijcie jedną zasadę co do telefonu, bo jeśli w jednym domu jest odbierany za karę, a w drugim nie, dziecko wie, gdzie nie mówić. I nie podważajcie się nawzajem przy dziecku, bo to psuje obie relacje naraz.

„Może masz rację. Ale to jest ktoś, kto rozmawia z wieloma osobami w podobnej sytuacji i wie o tym więcej niż my oboje.” A jeśli faktycznie nic nie da – nie stracili Państwo nic poza godziną. Warto też zaproponować konkretną, ograniczoną umowę: „idziemy raz, jeśli ci się nie spodoba, nie wracamy”. Nastolatki znacznie łatwiej zgadzają się na coś skończonego niż na coś bezterminowego.

Zapytać dziecko, czego potrzebuje teraz – nie za tydzień, tylko w tej godzinie. Trzy sekundy, a oddaje mu dokładnie to, co przy hejcie traci się jako pierwsze: poczucie, że cokolwiek od niego zależy. Odpowiedź nie musi być możliwa do spełnienia w całości; samo pytanie już działa. Drugą rzeczą na dziś jest przekazanie numeru 116 111, bez dramatyzowania.

Nie siłą, ale też nie zostawiać tego bez reakcji na tygodnie – im dłużej trwa zamknięcie, tym trudniej z niego wyjść. Skuteczniejsze od namawiania są konkretne, drobne propozycje: wyjście po zakupy razem, spacer z psem, podwiezienie na trening. Chodzi o wyjście z domu, nie o towarzystwo. Warto też zadbać o środowisko spoza szkoły – grupę, w której sprawa nie istnieje i w której dziecko nie jest tym wykluczonym.

Pytając o zdanie przed każdym krokiem i realnie je uwzględniając tam, gdzie się da – a także zostawiając dziecku jedną rzecz do zrobienia samodzielnie, choćby małą. Wykonanie czegokolwiek własnymi rękami przywraca poczucie wpływu szybciej niż wszystkie zapewnienia. Warto też dać mu prawo do oceny Państwa działań: „jeśli to pogorszyło sprawę, powiedz mi – wtedy zrobimy inaczej”.

Psycholog rozpoznaje sytuację i prowadzi wsparcie doraźne; psychoterapeuta prowadzi regularną, dłuższą pracę – indywidualną, rodzinną albo grupową; terapeuta środowiskowy pracuje także poza gabinetem, z rodziną i ze szkołą dziecka. W ośrodkach pierwszego poziomu wszystkie trzy role występują razem i to jest ich największa zaleta przy sprawach szkolnych. Warto też wiedzieć, że psychoterapia rodzinna bywa lepszym rozwiązaniem niż indywidualna – zwłaszcza gdy dziecko nie chce iść samo.

Nie. Dziecko, które boi się iść do szkoły po tym, co stało się w internecie, reaguje normalnie na sytuację, która jest nienormalna. Wsparcie psychologiczne nie jest diagnozą ani leczeniem – jest pomocą w przejściu przez coś trudnego. Im wcześniej, tym mniej pracy potem.

Tak, w całości i bez żadnych zapisów, maili ani rejestracji. Można go wydrukować, rozesłać rodzicom w klasie albo przekazać szkole. Jeśli przyda się wersja do rozdania na zebraniu, wystarczy zadzwonić pod 222 900 142 i poprosić o plik do druku.

Zobacz też

Pozostałe poradniki dla rodziców

Wszystkie bezpłatne i napisane tak samo - bez straszenia i bez kazań.

Rozmowa z dzieckiem

Gotowe zdania, czego nie mówić i co zrobić z ciszą.

Zobacz

Rozpoznanie ofiary

Jak zauważyć, że dziecku coś się dzieje.

Zobacz

Pierwsze kroki

Co robić w pierwszej godzinie, dobie i tygodniu.

Zobacz

Prawo w praktyce

Co mówią przepisy i czego można wymagać.

Zobacz

Na koniec

Dziecko, które boi się hejtu, nie jest chore

Reaguje normalnie na sytuację, która jest nienormalna. Wsparcie polega na tym, żeby przetrwało ją bez poczucia, że jest z nim coś nie tak - a bezpłatna pomoc psychologiczna jest dostępna bez skierowania, w każdym powiecie.

Nie muszą Państwo umieć rozmawiać jak specjalista, znać właściwych słów ani wiedzieć, co dalej. Największą wartość ma to, że są Państwo obok i że dom pozostaje miejscem, w którym nic nowego się nie wydarzy. To brzmi mało spektakularnie i jest podstawą wszystkiego pozostałego - a resztę da się zorganizować, i są ludzie, którzy w tym pomogą.