Dla mediów · Fundacja Usuwanie Hejtu
Raporty i analizy
Dane, opracowania i materiały analityczne dla redakcji. Publikujemy to, co faktycznie zmierzyliśmy, i mówimy wprost, czego nie wiemy. Ta strona opisuje, co możemy Państwu dostarczyć, na jakich zasadach i skąd bierzemy liczby.
Źródła: NASK Państwowy Instytut Badawczy, „Nastolatki 3.0" · CBOS, komunikat o mowie nienawiści. Pełne opisy w dalszej części strony.
Zakres
Co publikujemy i co możemy przygotować
Sześć rodzajów materiałów. Trzy pierwsze udostępniamy bez opłat każdej redakcji, trzy kolejne przygotowujemy na zamówienie, w terminie uzgodnionym z redakcją.
Zestawienia danych publicznych
Uporządkowane zestawienia wyników badań publikowanych przez instytuty badawcze, urzędy i organizacje międzynarodowe, z pełnym wskazaniem źródła, roku i metody. Redakcja dostaje gotowy materiał do zweryfikowania, a nie liczbę bez metryki.
Analizy zjawisk
Opracowania opisujące mechanizm konkretnego zjawiska: jak działa zmasowany atak opiniami, jak wygląda przejmowanie wizytówek firm, jak przebiega kontakt obcego dorosłego z dzieckiem. Bez liczb, których nie mamy, za to z opisem tego, co widzimy w sprawach.
Studia przypadków
Zanonimizowane opisy spraw prowadzonych przez Fundację, przygotowane tak, aby nie dało się zidentyfikować osoby ani firmy. Publikujemy je wyłącznie za zgodą osoby, której sprawa dotyczy, także wtedy, gdy anonimizacja jest pełna.
Zestawienia operacyjne
Dane z naszej własnej działalności w wybranym okresie: struktura zgłoszeń, kategorie spraw, udział spraw dotyczących osób niepełnoletnich, skuteczność ścieżek usuwania. Przygotowujemy je w formie, którą da się bezpiecznie zacytować.
Analiza pod temat redakcji
Gdy pracują Państwo nad konkretnym materiałem, zbieramy to, co istotne dla tego tematu, i wskazujemy, gdzie kończy się wiedza potwierdzona, a zaczyna szacunek. Robimy to w uzgodnionym terminie, także krótkim, i rozliczamy jako konsultację zdalną: 500 zł netto za każdą rozpoczętą godzinę.
Weryfikacja liczb
Sprawdzamy dane, które trafiły do Państwa z innego źródła: czy pochodzą z badania, jaka była próba, jak brzmiało pytanie i czy liczba nie żyje własnym życiem od kilku lat. To usługa, z której korzysta się częściej, niż moglibyśmy przypuszczać.
Zastrzeżenie
Uczciwie o tym, czym dysponujemy
Zaczynamy od rzeczy, którą większość organizacji przemilcza. Fundacja jest podmiotem młodym i nie mamy własnych badań reprezentatywnych na próbie ogólnopolskiej.
Nie mamy własnego panelu badawczego ani danych porównywalnych w czasie, i nie zamierzamy tego ukrywać drobnym drukiem. Nie prowadzimy sondaży na próbie losowej, nie dysponujemy szeregami czasowymi z kilku lat i nie będziemy udawać, że jest inaczej. Kiedy potrzebują Państwo liczby reprezentatywnej dla całej populacji, właściwym źródłem jest instytut badawczy, a nie my.
Mamy natomiast to, czego instytuty nie mają: obraz spraw prowadzonych od środka. Wiemy, jak wygląda ścieżka od zgłoszenia do usunięcia, ile razy trzeba się odwołać, które kategorie zgłoszeń przechodzą, a które są odrzucane automatycznie, i co dzieje się z treścią, która wraca po trzech miesiącach. To jest wiedza operacyjna i tak ją opisujemy.
Nasze dane operacyjne nie są reprezentatywne dla całego zjawiska i mówimy o tym przy każdym zestawieniu. Trafiają do nas sprawy osób, które nas znalazły, a to jest próba obciążona doborem. Wnioski z niej wolno wyciągać wobec spraw takich jak nasze, a nie wobec ogółu hejtu w Polsce.
Nie zaokrąglamy w górę i nie budujemy nagłówków z małych liczb, nawet gdy temat aż się o to prosi. Jeżeli w danym miesiącu prowadziliśmy kilkanaście spraw, napiszemy „kilkanaście", a nie „dziesiątki". Jeżeli skuteczność którejś ścieżki wynika z niewielkiej liczby przypadków, dopiszemy, ilu.
Nie tworzymy liczb, których nie zmierzyliśmy, ani nie powtarzamy cudzych bez sprawdzenia. Nie ma szacunków „na oko", nie ma ekstrapolacji z trzech przypadków na cały kraj i nie ma danych „z rynku", pod którymi nie stoi żadne badanie. To jest jedyna rzecz, która daje redakcji pewność, że cytując nas, nie skończy z sprostowaniem.
Kiedy czegoś nie wiemy, mówimy to wprost. Bardzo często najuczciwszą odpowiedzią na pytanie dziennikarza jest zdanie: tego nikt w Polsce systematycznie nie mierzy. Poniżej wymieniamy takie obszary z nazwy.
- Nie prowadzimy własnych badań reprezentatywnych.
Wyraźnie wskazujemy to przy przedstawianiu naszych danych. - Nie dysponujemy danymi do porównań wieloletnich.
Nie opisujemy więc zmian w czasie, których nie zmierzyliśmy. - Dane operacyjne pokazują sprawy z naszej perspektywy.
Pozwalają opisać ich przebieg, ale nie skalę całego zjawiska. - Przy każdej liczbie zaznaczamy sposób doboru spraw.
Zgłaszane przypadki nie stanowią próby losowej. - Podajemy liczby bez zaokrąglania ich w górę.
Jeśli mowa o kilkunastu sprawach, tak je określamy. - Nie zastępujemy pomiarów szacunkami ani prognozami.
Publikujemy wyłącznie wartości oparte na zebranych danych. - Gdy brakuje danych, wprost mówimy: „nie wiemy”.
To uczciwsza odpowiedź niż liczba bez wiarygodnej podstawy.
Metodologia
Jak przygotowujemy materiały
Opisujemy to szczegółowo, bo redakcja ma prawo wiedzieć, jak powstała liczba, którą za chwilę opublikuje pod własną nazwą.
Każda liczba ma metrykę. Źródło, instytucja, rok badania, wielkość i charakter próby oraz dokładne brzmienie pytania, jeśli pochodzi z sondażu. Bez tego zestawu nie podajemy liczby, nawet jeśli jest powszechnie powtarzana.
Odróżniamy rok badania od roku publikacji. To jest najczęstsze źródło pomyłek w materiałach prasowych. Badanie zrealizowane jesienią bywa publikowane wiosną następnego roku i zaczyna żyć jako dane z tego drugiego. Przy każdym wyniku podajemy, kiedy zbierano dane.
Nie mieszamy populacji. Wyniku uzyskanego wśród uczniów nie zestawiamy z wynikiem uzyskanym wśród dorosłych, nawet jeśli pytanie brzmiało podobnie. Nie łączymy też badań o różnych definicjach zjawiska, bo „hejt", „mowa nienawiści" i „cyberprzemoc" to trzy różne rzeczy mierzone trzema różnymi narzędziami.
Rozdzielamy doświadczenie od obserwacji. Odsetek osób, które widziały mowę nienawiści, i odsetek tych, które jej doświadczyły, różnią się kilkukrotnie. Zamiana jednego na drugie jest najczęstszym błędem w nagłówkach i pilnujemy tego przy każdym materiale.
Anonimizujemy w sposób nieodwracalny. W studiach przypadków zmieniamy albo usuwamy wszystko, co pozwala zidentyfikować osobę: imiona, nazwy szkół i miejscowości, branżę przy firmach, daty przesuwamy, a szczegóły charakterystyczne dla sprawy zastępujemy odpowiednikami. Jeśli sprawy nie da się opisać bez ryzyka rozpoznania, nie opisujemy jej wcale.
Prosimy o zgodę nawet przy pełnej anonimizacji. Osoba, której sprawa dotyczy, decyduje o publikacji. Przy sprawach dzieci pytamy rodzica i, jeśli wiek na to pozwala, samo dziecko - bo jego zdanie w tej sprawie ma znaczenie niezależnie od formalnej zgody opiekuna.
Nie publikujemy danych sprawców. Także wtedy, gdy sprawa zakończyła się prawomocnie i gdy redakcja o to prosi. Nie jesteśmy od wymierzania kar wizerunkowych, a organizacja zajmująca się usuwaniem hejtu nie powinna go generować.
Nie podajemy liczb z drugiej ręki. Jeżeli wynik przeczytaliśmy w serwisie informacyjnym, a nie w oryginalnym raporcie, sprawdzamy go u źródła, zanim trafi do materiału dla redakcji. Streszczenie cudzego streszczenia jest najczęstszą drogą, którą liczby odrywają się od badań.
Poprawiamy się publicznie. Jeżeli podamy liczbę błędnie, korygujemy ją w tym samym miejscu i informujemy redakcje, które ją od nas otrzymały. Nie usuwamy po cichu.
- Każdą podaną liczbę opatrujemy metryką badania.
Wskazujemy źródło, rok, próbę oraz treść pytania. - Podajemy rok przeprowadzenia badania, nie publikacji.
Te daty mogą się różnić i łatwo je ze sobą pomylić. - Nie łączymy wyników dotyczących różnych populacji.
Danych o uczniach nie przedstawiamy jako danych o dorosłych. - Odróżniamy własne doświadczenie od obserwacji zjawiska.
Wyniki tych dwóch pytań mogą różnić się kilkukrotnie. - Publikujemy historie tylko po trwałej anonimizacji.
Jeśli nie da się jej zapewnić, rezygnujemy z publikacji. - Pytamy dziecko o zgodę także po anonimizacji historii.
Samo usunięcie danych osobowych nie zastępuje jego zdania. - Nie publikujemy danych pozwalających wskazać sprawców.
Zasada ta obowiązuje również po wydaniu wyroku. - Wprowadzane poprawki oznaczamy w opublikowanym materiale.
Czytelnik może zobaczyć, co zmieniliśmy i dlaczego.
Stałe wsparcie
Mogą Państwo wybrać swój poziom w walce z hejtem.
Comiesięczne wsparcie daje nam to, czego hejt nie ma - stabilność. Dzięki stałym darczyńcom działamy bez przerwy. Zapraszamy do wyboru poziomu.
Wolą Państwo własną kwotę?
Hejt potrafi w kilka dni odebrać dziecku poczucie bezpieczeństwa, dorosłemu spokój, a firmie klientów i dobre imię. Darowizny pozwalają nam reagować od razu: zabezpieczać dowody, zgłaszać treści do platform i prowadzić sprawy, zanim szkoda zdąży urosnąć.
Mogą Państwo wpisać dowolną sumę - każda złotówka to realne działania. Jednorazowo, co miesiąc albo co rok, jak wygodniej.
Płatność obsługuje Stripe. Subskrypcję można anulować w każdej chwili.
Jednorazowa zrzutka
Bez subskrypcji? Można wpłacić jednorazowo na publiczną zbiórkę - taka wpłata też trafia na Ścianę Chwały.
Wpłać na zrzutkęPrzelew na konto
Dla większych darowizn i wsparcia firmowego. Przelew można wystawić bezpośrednio na konto fundacji.
nr konta: 42 1600 1462 1783 5776 0000 0002
Stan wiedzy · młodzież
Co wiadomo o hejcie wśród nastolatków
Najlepszym źródłem w Polsce jest cykl badawczy „Nastolatki 3.0" prowadzony przez NASK Państwowy Instytut Badawczy, realizowany systematycznie od 2014 roku na próbie uczniów i rodziców. Regularność tego badania pozwala obserwować trendy, a nie tylko pojedyncze wyniki.
Cyberprzemocy doświadczyło czterdzieści procent badanych nastolatków. To wynik z edycji opublikowanej w 2023 roku. Warto go czytać razem z drugim ustaleniem z tego samego badania: co czwarty nastolatek nie jest w stanie określić, czy to, co obserwuje, jest przemocą.
Około czterdziestu procent ofiar cyberprzemocy nikomu tego nie zgłosiło i nie szukało pomocy. To jest liczba, którą uważamy za najważniejszą z całego zestawu, bo opisuje nie skalę zjawiska, tylko skalę milczenia wokół niego. Dziecko, które nie powiedziało nikomu, nie trafi do żadnej statystyki interwencyjnej.
Ponad czterdzieści cztery procent badanych padło ofiarą działań innych użytkowników internetu, ponosząc realne straty. Wśród najczęściej zgłaszanych incydentów były włamania na konta pocztowe i profile w mediach społecznościowych - blisko szesnaście procent - oraz groźby przemocy w świecie rzeczywistym, wskazane przez niespełna czternaście procent.
Ponad dwie trzecie młodych internautów uważa mowę nienawiści za problem w internecie. Dokładnie 68,4 procent. To znaczy, że problem jest przez nastolatków rozpoznawany, choć niekoniecznie nazywany tak samo jak przez dorosłych.
Rośnie poczucie bezkarności sprawców. Odsetek nastolatków przekonanych, że osoby obrażające w internecie pozostają bezkarne, wzrósł z trzydziestu sześciu procent w 2018 roku do 51,3 procent w 2022. To jeden z niewielu wskaźników w tym obszarze, dla którego istnieje porównanie w czasie - i idzie w złym kierunku.
Formy przemocy według wcześniejszej edycji badania: wyzywanie dotyczyło 32,2 procent badanych, poniżenie lub ośmieszenie 19,4 procent, straszenie 13,6 procent, a szantaż 11,1 procent. Blisko trzynaście procent uczniów zgłaszało kradzież tożsamości.
W nowszej edycji co trzecia badana osoba była wyzywana, a blisko co czwarta ośmieszana i poniżana. Co czwarty nastolatek ogląda patostreamy, przy czym szesnaście procent nie potrafi ocenić, czy oglądana treść mieści się w tej kategorii.
Czego młodzi boją się w sieci: na pierwszym miejscu kradzieży danych, wskazanej przez sześćdziesiąt sześć procent. Dalej włamania do smartfona - 63,9 procent, udostępnienia danych osobowych - 61,7 procent, oraz śledzenia aktywności w świecie rzeczywistym - 58,7 procent.
Osobny obszar to agresja o charakterze seksualnym. Z badania NASK poświęconego temu zagadnieniu wynika, że co dziesiąty nastolatek doświadczył pięciu lub więcej rodzajów cyberagresji na tle seksualnym. Za najbardziej dotkliwe uznano otrzymywanie niechcianych materiałów lub propozycji o charakterze seksualnym - wskazało tak 26,8 procent, przy czym wśród dziewcząt 31,1 procent, a wśród chłopców 21,2 procent. Ujawniło ten fakt jedynie 29,3 procent osób, których to dotyczyło.
- Cyberprzemocy doświadczyło 40% badanych osób.
Wynik dotyczy osobistego doświadczenia, nie obserwacji. - Około 40% ofiar nikomu nie zgłosiło zdarzenia.
Ta liczba pokazuje, ile doświadczeń pozostało bez zgłoszenia. - Realne straty w sieci poniosło 44,1% badanych.
Wynik odnosi się do strat, a nie samego kontaktu z zagrożeniem. - Mowę nienawiści za problem uznaje 68,4% badanych.
To ocena zjawiska wyrażona przez osoby objęte badaniem. - Poczucie bezkarności sprawców wzrosło z 36% do 51,3%.
Obie wartości dotyczą tej samej ocenianej kwestii. - Wyzywania doświadczyło 32,2%, a poniżania 19,4%.
Podajemy te formy zachowań osobno, bez ich sumowania. - Patostreamy ogląda co czwarta badana osoba.
Wynik mówi o oglądaniu takich treści, nie o ich tworzeniu. - Agresję seksualną w sieci ujawniło 29,3% badanych.
Liczba dotyczy osób, które powiedziały o takim doświadczeniu.
Stan wiedzy · dorośli
Co wiadomo o mowie nienawiści wśród dorosłych
Podstawowym źródłem jest komunikat Centrum Badania Opinii Społecznej poświęcony mowie nienawiści. Badanie to jest o tyle wartościowe, że mierzy nie tylko zasięg zjawiska, lecz także jego rozumienie - a te dwie rzeczy bardzo się rozjeżdżają.
Z mową nienawiści zetknęło się pięćdziesiąt siedem procent badanych dorosłych. Odsetek ten był wyższy niż w poprzednim pomiarze, co pozwala mówić o wzroście, a nie o pojedynczym odczycie.
Internet jest głównym miejscem kontaktu z mową nienawiści - wskazało go sześćdziesiąt pięć procent osób, które się z nią zetknęły. Dalej telewizja z wynikiem pięćdziesięciu siedmiu procent, miejsca publiczne czterdzieści pięć procent, napisy na murach trzydzieści trzy procent, prasa szesnaście procent i radio osiem procent.
Za nadawców uznawani są przede wszystkim inni użytkownicy internetu - pięćdziesiąt pięć procent wskazań. Na drugim miejscu politycy z wynikiem czterdziestu siedmiu procent, na trzecim członkowie skrajnych organizacji - dwadzieścia dziewięć procent.
Połowa badanych uważa, że w polskim społeczeństwie istnieje przyzwolenie na obrażanie innych ze względu na cechy takie jak wiek, płeć, niepełnosprawność, wyznanie, narodowość czy orientacja seksualna. Przeciwnego zdania było czterdzieści cztery procent.
Osiemdziesiąt pięć procent uważa, że nienawistne wypowiedzi są w Polsce problemem, ale że sami nie są ani ich nadawcą, ani adresatem. To jest w naszej ocenie najciekawsza liczba z całego badania. Opisuje zjawisko, które wszyscy widzą u innych i prawie nikt u siebie.
Zaledwie trzy dziesiąte procenta badanych zdefiniowało mowę nienawiści jako przestępstwo. W pytaniu o przepisy 57% uznało za przestępstwo nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym, etnicznym, rasowym lub wyznaniowym. Problemem jest więc nie tyle znajomość prawa, ile to, że rzadko kto sam łączy z nim mowę nienawiści - i to jest wniosek, który ma bezpośrednie przełożenie na naszą pracę. Ludzie nie zgłaszają, bo często nie myślą o tym, że jest co zgłaszać.
Jako najczęstszy przedmiot nienawistnych wypowiedzi wskazywana była orientacja seksualna - sześćdziesiąt cztery procent wskazań, obok koloru skóry.
Osobnym wątkiem jest różnicowanie ze względu na płeć. Z badania poświęconego polskim internautom i hejtowi, obejmującego porównanie dwóch pomiarów, wynika, że kobiety są rzadziej niż mężczyźni krytykowane za poglądy - pięćdziesiąt procent wobec siedemdziesięciu jeden procent w nowszym pomiarze - za to znacznie częściej za wygląd: trzydzieści siedem procent wobec siedemnastu procent u mężczyzn. Kierunek tej różnicy utrzymuje się w obu pomiarach.
- Z mową nienawiści zetknęło się 57% badanych.
Wynik opisuje kontakt z treściami, nie własne doświadczenie ataku. - Internet jako główne miejsce wskazuje 65% badanych.
To odpowiedź dotycząca miejsca występowania zjawiska. - Internautów wskazuje 55%, a polityków 47% badanych.
Obie wartości dotyczą postrzeganych nadawców takich treści. - Społeczne przyzwolenie na obrażanie dostrzega 50%.
Wynik odnosi się do oceny postaw wobec takich zachowań. - Problem u innych, lecz nie u siebie, widzi 85% badanych.
Ta odpowiedź pokazuje różnicę między oceną innych i siebie. - Jako przestępstwo mowę nienawiści określiło 0,3% badanych.
Mowa nienawiści w określonych przypadkach może być przestępstwem. - Ataki dotyczące orientacji seksualnej wskazuje 64%.
Ta wartość odnosi się do wskazanego przedmiotu ataku. - Krytykę wyglądu wskazuje 37% kobiet i 17% mężczyzn.
Zachowujemy podział wyników na obie badane grupy.
Stan wiedzy · dorośli wokół dziecka
Rodzice i szkoła w danych
To jest obszar, w którym liczby są najbardziej niewygodne. Badanie EU Kids Online, prowadzone w Polsce pod kierunkiem naukowym i prezentowane w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, pokazało, jak wygląda wsparcie dorosłych z perspektywy samych nastolatków.
Ponad czterdzieści procent nastolatków nigdy lub prawie nigdy nie otrzymało od rodziców porady o tym, jak bezpiecznie korzystać z internetu. Nie chodzi o zakazy ani o kontrolę, tylko o zwykłą rozmowę o tym, co robić w trudnej sytuacji.
Ponad sześćdziesiąt procent nigdy lub prawie nigdy nie otrzymało pomocy od nauczyciela po napotkaniu niepokojącej treści w internecie. Ta liczba nie mówi, że nauczyciele odmawiają pomocy. Mówi, że dziecko po takim doświadczeniu do nauczyciela nie idzie albo nie zostaje przez niego zauważone.
Co trzeci nastolatek zetknął się z mową nienawiści w internecie, a blisko dziewięć procent doświadczyło jej osobiście. To jest dokładnie ta różnica między obserwacją a doświadczeniem, o której piszemy w części metodologicznej. Obie liczby są prawdziwe i opisują dwie różne rzeczy.
Badanie zwróciło też uwagę na zjawisko publikowania przez rodziców zdjęć i informacji o dzieciach bez ich wiedzy i zgody. W polskim obiegu funkcjonuje ono pod nazwą sharentingu i zostało ujęte w badaniu po raz pierwszy właśnie w tej edycji. Z naszej praktyki wynika, że bardzo duża część materiału krążącego o dzieciach pochodzi pierwotnie z profili ich własnych rodziców.
Wniosek, który wyciągamy z tego zestawu, jest prosty. Skala zjawiska jest znana z badań od lat. Nieznana pozostaje skala reakcji - ilu dorosłych faktycznie zareagowało, w jaki sposób i z jakim skutkiem. Tego w Polsce nikt systematycznie nie mierzy, a to właśnie ta liczba powiedziałaby najwięcej o stanie ochrony dzieci w sieci.
Nigdy lub prawie nigdy nie usłyszeli, jak bezpiecznie korzystać z internetu.
Po napotkaniu niepokojącej treści nie otrzymali wsparcia w szkole.
Obserwacja zjawiska w internecie.
To inna liczba niż powyższa i opisuje co innego.
Publikowanie przez rodziców treści o dzieciach bez ich zgody.
Czego nie wiadomo
Dziewięć luk, których żadne badanie w Polsce nie zamyka
Wymieniamy je z nazwy, bo redakcja szukająca liczby w tych obszarach nie znajdzie jej nigdzie - i lepiej wiedzieć o tym przed publikacją niż po niej.
Skuteczność zgłoszeń
Ile zgłoszeń do platform kończy się usunięciem treści. Platformy publikują własne dane, ale nie w podziale na kraje i nie w sposób weryfikowalny.
Czas życia treści
Ile czasu upływa od publikacji hejtu do jego usunięcia. Nikt tego systematycznie nie mierzy.
Skala hejtu wobec firm
Fałszywe opinie i zorganizowane ataki na przedsiębiorców. Brak jakichkolwiek danych ogólnopolskich.
Powtarzalność
Jak często ta sama osoba jest atakowana wielokrotnie i przez tych samych sprawców.
Koszt gospodarczy
Straty firm i osób z powodu zniszczonej reputacji w sieci. Szacunki krążące w mediach nie mają oparcia w badaniu.
Losy zgłoszeń karnych
Ile zawiadomień dotyczących hejtu kończy się aktem oskarżenia, a ile umorzeniem.
Skutki długofalowe
Co dzieje się z ofiarami po roku i po pięciu latach. Badania przekrojowe tego nie pokazują.
Reakcje dorosłych
Ilu rodziców i nauczycieli faktycznie zareagowało, jak i z jakim skutkiem.
Sprawcy
Kim są, ilu ich jest i ilu działa wielokrotnie. Wiemy dużo o ofiarach i prawie nic o drugiej stronie.
Nasze dane
Co mierzymy we własnych sprawach
To jest część, w której mamy Państwu do zaoferowania coś, czego nie ma nigdzie indziej. Nie jest to reprezentatywne dla całego zjawiska i zaznaczamy to przy każdym zestawieniu, ale opisuje mechanikę, której nie widać z żadnego sondażu.
Struktura zgłoszeń. Podział na sprawy dzieci i młodzieży, osób dorosłych oraz przedsiębiorców, a wewnątrz każdej z tych grup na kategorie: nękanie, fałszywe opinie, ujawnienie danych, podszywanie się, treści intymne.
Ścieżka usuwania. Które drogi kończą się usunięciem treści: zgłoszenie w serwisie, odwołanie po odmowie, wniosek do wyszukiwarki, pismo do administratora albo podmiotu hostującego. To jest wiedza, której platformy nie publikują, a która ma bezpośrednie znaczenie praktyczne dla każdego czytelnika.
Udział odwołań w skuteczności. Ile spraw kończy się powodzeniem dopiero po odwołaniu od pierwszej odmowy. Uważamy tę liczbę za jedną z najważniejszych, jakie możemy podać, bo dotyczy kroku, z którego większość ludzi rezygnuje.
Powroty treści. Jak często materiał usunięty pojawia się ponownie i po jakim czasie. Przy sprawach ciągnących się miesiącami to jest liczba opisująca realny ciężar dla rodziny.
Udział spraw dotyczących osób niepełnoletnich. Wraz z podziałem na to, kto zgłosił: rodzic, szkoła czy samo dziecko.
Czego nie mierzymy i nie podamy. Nie prowadzimy statystyk dotyczących sprawców, nie profilujemy ich i nie budujemy zestawień według cech osób atakowanych. Nie podajemy też danych, które przy małej liczbie spraw pozwoliłyby kogokolwiek zidentyfikować - przy takich zestawieniach albo agregujemy do szerszego okresu, albo nie publikujemy wcale.
Okres, którego dotyczy zestawienie. Podajemy go zawsze i nigdy nie dobieramy tak, żeby liczba wypadła korzystniej. Jeżeli w danym kwartale zdarzyło się coś, co wypacza obraz, opisujemy to razem z danymi zamiast wygładzać zestawienie.
Formy udostępniania. Zestawienie tabelaryczne, opis metodologiczny i gotowy do zacytowania akapit z pełną metryką. Przygotowujemy to w terminie uzgodnionym z redakcją, także przy krótkich terminach dziennikarskich.
- Pokazujemy strukturę otrzymywanych zgłoszeń.
Rozróżniamy sprawy dotyczące dzieci, dorosłych i firm. - Porównujemy wyniki poszczególnych ścieżek działania.
Osobno ujmujemy serwis, odwołanie, wyszukiwarkę i pismo. - Sprawdzamy, jaki udział zgłoszeń kończy się odwołaniem.
To etap, z którego według naszych danych większość rezygnuje. - Monitorujemy, czy usunięte treści pojawiają się ponownie.
Zapisujemy, jak często wracają i po jakim czasie. - Wskazujemy udział spraw dotyczących małoletnich.
Przy tych zgłoszeniach odnotowujemy również, kto je złożył. - Nie tworzymy statystyk ani profili sprawców.
Zebrane dane służą opisowi spraw, nie przypisywaniu cech osobom. - Dane publikujemy zbiorczo, bez możliwości identyfikacji.
Jeśli agregacja nie wystarcza do ochrony osób, nie publikujemy ich.
Dla redakcji
Jak zamówić dane do materiału
Cała procedura po naszej stronie nie wymaga opłat. Prosimy tylko o to, żeby napisać, do czego dane są potrzebne - bez tego trudno przygotować materiał, który faktycznie się przyda.
Kontakt i temat
Telefon pod 222 900 142 albo wiadomość na biuro@usuwaniehejtu.pl. Prosimy o krótki opis tematu materiału, planowany termin publikacji i wskazanie, jaka liczba albo jaki opis jest Państwu potrzebny.
Odpowiedź w ciągu doby
Mówimy, co mamy, czego nie mamy i co da się przygotować w Państwa terminie. Jeżeli danych po prostu nie ma, mówimy to od razu, żeby nie tracili Państwo czasu na czekanie.
Materiał z metryką
Dostają Państwo zestawienie wraz z opisem metody, wskazaniem źródeł i gotowym akapitem do zacytowania. Do tego kontakt do osoby, która może odpowiedzieć na pytania uzupełniające przed publikacją.
Także na dziś
Rozumiemy, jak działa redakcja. Przy prostych zapytaniach odpowiadamy tego samego dnia, przy zestawieniach wymagających przygotowania podajemy realny termin i go dotrzymujemy. Nie obiecujemy niczego, czego nie zdążymy.
Jak nas cytować
Prosimy o formułę „Fundacja Usuwanie Hejtu" wraz ze wskazaniem, czy dane pochodzą z naszej działalności, czy z cytowanego przez nas badania zewnętrznego. To rozróżnienie ma znaczenie i chronimy je, bo chroni także Państwa.
Sprawdzimy cudzą liczbę
Jeżeli mają Państwo liczbę z innego źródła i chcą wiedzieć, czy jest wiarygodna, sprawdzimy jej pochodzenie, rok badania i brzmienie pytania. Bez opłat i bez zobowiązań, także wtedy, gdy materiał nie będzie nas dotyczył.
Dlaczego o to prosimy
Dwadzieścia złotych miesięcznie zmienia więcej, niż się wydaje
Nie jesteśmy instytutem badawczym z budżetem państwowym ani redakcją z przychodem z reklam. Wszystko, co Państwo czytają na tej stronie, powstało z pieniędzy, które ktoś przelał.
Zestawienie danych dla jednej redakcji to od kilku do kilkunastu godzin pracy. Trzeba dotrzeć do oryginalnego raportu, a nie do jego streszczenia w serwisie informacyjnym. Sprawdzić rok zbierania danych, wielkość próby i dokładne brzmienie pytania. Odróżnić, co jest doświadczeniem, a co obserwacją. Wychwycić liczby, które od pięciu lat krążą po mediach oderwane od badania, z którego wyszły. Dopiero potem powstaje materiał, który redakcja może bezpiecznie opublikować.
Robimy to bez opłat i nie zamierzamy tego zmieniać. Uważamy, że redakcja, która chce podać rzetelną liczbę, nie powinna za to płacić - bo w praktyce oznaczałoby to, że rzetelną liczbę podadzą tylko te redakcje, które mają na to budżet. Cena za taką zasadę jest jednak realna i ktoś ją ponosi.
Ponosimy ją z dwóch źródeł. Pierwsze to usługi komercyjne dla firm: usuwanie treści, monitoring wizerunku, audyty i szkolenia płatne. Drugie to darowizny od zwykłych ludzi. Zlecenia od firm przychodzą jednak falami i zależą od sezonu, a sprawy dzieci i prośby redakcji przychodzą codziennie. Różnicę wypełniają wpłaty.
Dwadzieścia złotych miesięcznie to mniej niż jedna kawa w mieście. W skali roku pokrywa koszt jednego pełnego zestawienia przygotowanego dla redakcji - takiego, jakie opisaliśmy wyżej. Pięćdziesiąt złotych miesięcznie to w skali roku kilkanaście godzin pracy przy sprawie dziecka, które nikomu innemu o tym nie powiedziało.
Stałe wsparcie jest dla nas warte więcej niż wpłaty jednorazowe. Nie dlatego, że są większe - zwykle są mniejsze. Dlatego, że pozwalają planować: wiedzieć w styczniu, ile spraw możemy przyjąć nieodpłatnie do czerwca, zamiast decydować z miesiąca na miesiąc i odmawiać rodzicom, którzy zadzwonili w złym tygodniu.
Każda wpłata przesuwa jedną konkretną granicę. Granicę, przy której musimy powiedzieć rodzicowi, że środki na sprawy prowadzone bez opłat się skończyły. To nie jest przenośnia. Ta granica istnieje, jest policzalna i przesuwa się dokładnie o tyle, ile wpłynęło.
Czego z darowizn nie finansujemy: reklamy, kampanii wizerunkowych ani gadżetów. Jeśli kiedykolwiek zobaczą Państwo naszą reklamę, będzie opłacona z części komercyjnej, nie z wpłat. Nie mamy też etatowego działu pozyskiwania środków - te strony są całą naszą kampanią.
Zasady
Czego nie zrobimy dla materiału
Mówimy o tym na wejściu, żeby nie tracili Państwo czasu na pytania, na które odpowiedź brzmi „nie".
Nie dopasujemy danych do tezy
Jeżeli liczby nie potwierdzają założonego wniosku, powiemy to. Nie dobieramy badań pod z góry przyjęty nagłówek.
Nie podamy liczby, której nie mamy
Także wtedy, gdy materiał bez niej wygląda słabiej. Nie szacujemy „na oko".
Nie ujawnimy danych osób
Ani ofiar, ani sprawców. Także po zakończeniu sprawy i także za zgodą jednej ze stron.
Nie skontaktujemy z ofiarą bez jej zgody
Możemy przekazać prośbę. Decyzja należy wyłącznie do tej osoby i nie namawiamy.
Nie ocenimy prawnie sprawy
Nie jesteśmy kancelarią prawną i nie kwalifikujemy czynów. Przy takich pytaniach kierujemy do prawnika.
Nie skomentujemy toczącego się postępowania
Dotyczy to zarówno spraw naszych, jak i cudzych.
Nie wypowiemy się o konkretnej firmie
Nie oceniamy publicznie podmiotów, z którymi prowadzimy albo prowadziliśmy sprawy.
Nie damy wyłączności na dane publiczne
Zestawienia oparte na źródłach publicznych udostępniamy każdej redakcji na tych samych zasadach.
Dla redakcji
Dwanaście pułapek przy czytaniu danych o hejcie
Wszystkie widzieliśmy w materiałach prasowych i we wszystkich chodzi o dobrą wiarę, nie o manipulację. Każdą da się wyeliminować jednym sprawdzeniem.
Widziałem kontra doświadczyłem
Odsetek osób, które zetknęły się ze zjawiskiem, bywa kilkukrotnie wyższy niż odsetek ofiar. Najczęstszy błąd w nagłówkach.
Rok publikacji zamiast roku badania
Dane zbierane jesienią ukazują się wiosną i zaczynają żyć jako nowsze, niż są w rzeczywistości.
Trzy pojęcia jako jedno
Hejt, mowa nienawiści i cyberprzemoc to trzy różne rzeczy, mierzone różnymi narzędziami. Wyników nie wolno zestawiać.
Próba szkolna jako ogólnopolska
Badanie na uczniach z kilkudziesięciu szkół opisuje uczniów, a nie ogół nastolatków w kraju.
Odsetek liczony z innej podstawy
Część wyników dotyczy wszystkich badanych, część tylko tych, którzy odpowiedzieli twierdząco na wcześniejsze pytanie.
Liczba bez metryki
Wynik krążący po mediach od kilku lat, którego nikt nie potrafi przypisać do konkretnego raportu. Zwykle znaczy, że raportu nie ma.
Deklaracja zamiast zachowania
Sondaż mierzy to, co ludzie mówią, że robią. To nie jest to samo co pomiar zachowania.
Zmiana narzędzia jako trend
Gdy w kolejnej edycji zmienia się pytanie albo kafeteria odpowiedzi, porównanie z poprzednim pomiarem przestaje być uprawnione.
Dane platformy o samej sobie
Raporty przejrzystości serwisów opisują ich własne decyzje moderacyjne, a nie skalę zjawiska.
Zgłoszenia jako miara skali
Liczba zgłoszeń mówi o gotowości do zgłaszania, nie o liczbie zdarzeń. Przy hejcie ta różnica jest ogromna.
Przypadek jako reguła
Jedna głośna sprawa opisuje jedną sprawę. Do wniosku ogólnego potrzebna jest inna podstawa.
Szacunek jako pomiar
Liczby opisujące „straty gospodarcze z powodu hejtu" najczęściej są modelem, nie wynikiem badania.
Pojęcia
Słownik na potrzeby materiału
Definicje, którymi posługujemy się konsekwentnie. Podajemy je, żeby wiadomo było, co mamy na myśli, gdy Państwo nas cytują.
Hejt. Pojęcie potoczne, nieostre i nieprawne. Obejmuje wrogie, obraźliwe lub poniżające wypowiedzi niezależnie od tego, kogo dotyczą i z jakiego powodu padły. Nie jest kategorią z kodeksu i nie ma jednej definicji badawczej - dlatego wyniki badań o hejcie i o mowie nienawiści nie są porównywalne, mimo że w mediach bywają zestawiane.
Mowa nienawiści. Pojęcie węższe. Odnosi się do wypowiedzi wymierzonych w człowieka ze względu na cechę przypisywaną grupie: pochodzenie, wyznanie, orientację, niepełnosprawność, narodowość. Część takich zachowań jest w Polsce karalna, choć zakres ochrony różni się w zależności od cechy. Warto pamiętać o ustaleniu badawczym, które przytaczamy wyżej: zaledwie trzy dziesiąte procenta badanych zdefiniowało mowę nienawiści jako przestępstwo.
Cyberprzemoc. Przemoc rówieśnicza prowadzona przy użyciu narzędzi cyfrowych, zwykle powtarzalna i oparta na nierównowadze sił. To jest kategoria badana najczęściej wśród nastolatków i to jej dotyczy większość liczb przytaczanych w materiałach o dzieciach.
Nękanie. Zachowanie powtarzalne, wzbudzające poczucie zagrożenia albo istotnie naruszające prywatność. W przeciwieństwie do hejtu jest to pojęcie funkcjonujące w prawie, a element powtarzalności ma przy nim znaczenie zasadnicze. Dlatego w sprawach, które prowadzimy, tak dużą wagę przykładamy do udokumentowanej chronologii zdarzeń.
Trolling. Prowokowanie reakcji dla samej reakcji, bez trwałego wymierzenia w konkretną osobę. Bywa mylony z hejtem, ale opisuje inną motywację i inne zachowanie - i inaczej się na niego reaguje.
Doxxing. Ujawnienie danych umożliwiających dotarcie do osoby w świecie rzeczywistym: adresu, miejsca pracy, szkoły, numeru telefonu. To kategoria, która wyprowadza sprawę poza internet i dlatego traktujemy ją odrębnie.
Podszywanie się. Występowanie pod cudzym imieniem albo z cudzym wizerunkiem. W serwisach jest to osobna kategoria zgłoszenia, zwykle rozpatrywana szybciej niż zgłoszenia dotyczące treści.
Patostream. Transmisja na żywo o charakterze wulgarnym lub przedstawiająca przemoc, nadawana w serwisach streamingowych. Z badań wynika, że ogląda je co czwarty nastolatek, a szesnaście procent badanych nie potrafi ocenić, czy oglądana treść mieści się w tej kategorii.
Sharenting. Publikowanie przez rodziców treści o własnych dzieciach bez ich wiedzy i zgody. Zjawisko ujęte w badaniach stosunkowo niedawno, a w naszej praktyce istotne, bo bardzo duża część materiału krążącego o dzieciach pochodzi pierwotnie z profili ich rodziców.
Ślad cyfrowy. Całość informacji o osobie możliwych do odnalezienia w sieci, łącznie z treściami opublikowanymi przez inne osoby i z materiałami, o których osoba ta nie wie.
Depozycjonowanie. Obniżanie widoczności treści w wynikach wyszukiwania bez jej usunięcia. Bywa mylone z usunięciem, a opisuje coś innego: treść nadal istnieje i nadal jest dostępna pod swoim adresem.
Warto znać
Źródła, po które warto sięgnąć samodzielnie
Nie zamierzamy być pośrednikiem między redakcją a danymi. Poniżej instytucje, które publikują materiały bezpośrednio - wraz z tym, czego w nich szukać.
NASK Państwowy Instytut Badawczy
Cykl „Nastolatki 3.0", prowadzony systematycznie od 2014 roku na próbie uczniów i rodziców. Najlepsze polskie źródło o zachowaniach młodych w sieci, cyberprzemocy, patostreamingu i kontaktach z nieznajomymi. Regularność cyklu pozwala śledzić trendy, a nie tylko pojedyncze odczyty.
Centrum Badania Opinii Społecznej
Komunikaty poświęcone mowie nienawiści, przyzwoleniu na hejt i granicom wolności słowa. Badania na próbie dorosłych, z pełnym opisem metody w każdym komunikacie. Tam znajdą Państwo dane o postrzeganiu zjawiska przez ogół społeczeństwa.
EU Kids Online
Międzynarodowy projekt badawczy realizowany także w Polsce. Wartościowy zwłaszcza tam, gdzie chodzi o rolę dorosłych: wsparcie rodziców, reakcje szkoły oraz porównania między krajami europejskimi.
Rzecznik Praw Dziecka i Rzecznik Praw Obywatelskich
Wystąpienia, raporty i prezentacje badań. Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich publikuje także opracowania dotyczące mowy nienawiści i pogardy, przygotowywane wspólnie z ośrodkami akademickimi.
Ośrodki akademickie
Badania nad hejtem prowadzą zespoły uczelniane, publikując je w czasopismach naukowych i w raportach otwartych. Przy pytaniach o mechanizmy, a nie o skalę, jest to zwykle najlepsze źródło.
Raporty przejrzystości serwisów
Publikowane przez same platformy dane o moderacji. Cenne, ale wymagają ostrożności: opisują decyzje serwisu, a nie skalę zjawiska, i rzadko są podawane w podziale na kraje.
Dyżurnet.pl
Punkt kontaktowy działający przy NASK, przyjmujący zgłoszenia nielegalnych treści. Publikuje zestawienia dotyczące zgłoszeń, w tym materiałów przedstawiających wykorzystywanie seksualne dzieci.
Komisja Europejska
Komunikaty dotyczące postępowań wobec platform prowadzonych na podstawie aktu o usługach cyfrowych. Źródło pierwotne przy wszystkich materiałach o odpowiedzialności serwisów.
Urząd Ochrony Danych Osobowych
Decyzje i stanowiska dotyczące publikacji danych, w tym danych dzieci. Przydatne wszędzie tam, gdzie materiał dotyczy ujawnienia adresu, szkoły albo wizerunku.
Rytm
Kiedy pojawiają się nowe dane
Pytanie zadawane przez redakcje bardzo często, zwłaszcza przy planowaniu materiałów na cały kwartał. Odpowiedź jest mniej regularna, niż wszyscy byśmy chcieli.
Duże cykle badawcze mają własny rytm. Badania prowadzone systematycznie ukazują się co kilka lat i nie zawsze w tym samym momencie roku. Zapowiedź publikacji zwykle pojawia się na stronie instytucji z kilkutygodniowym wyprzedzeniem.
Wrzesień jest miesiącem najbardziej nasyconym. Początek roku szkolnego zbiega się z publikacjami dotyczącymi bezpieczeństwa dzieci w sieci oraz z kampaniami instytucji publicznych. Jeżeli planują Państwo materiał o hejcie wśród dzieci, jest to okres, w którym najłatwiej o świeże dane i o rozmówców.
Dane instytucji publicznych bywają dostępne na wniosek. To jest droga wolniejsza, ale przy części pytań jedyna prowadząca do liczby, której nikt wcześniej nie opublikował.
Nasze zestawienia operacyjne przygotowujemy na bieżąco. Nie mamy sztywnego kalendarza publikacji, bo nie chcemy publikować dla samego publikowania. Gdy zbierze się materiał, który coś realnie pokazuje, opisujemy go i udostępniamy redakcjom.
Zapowiadamy z wyprzedzeniem to, co da się zapowiedzieć. Jeżeli pracujemy nad zestawieniem, które może być dla redakcji interesujące, informujemy o tym, zanim będzie gotowe, wraz z realnym terminem. Pozwala to zaplanować materiał, zamiast dowiadywać się o danych w dniu ich publikacji.
Nie tworzymy okazji medialnych. Nie wypuszczamy danych pod rocznice, nie dzielimy jednego zestawienia na trzy komunikaty i nie przygotowujemy „raportów", które są w istocie materiałem reklamowym z jedną liczbą w środku. Jeżeli nie mamy nic nowego do powiedzenia, nie mówimy nic.
Można zapisać się na powiadomienie. Wystarczy napisać na biuro@usuwaniehejtu.pl z prośbą o informowanie o nowych zestawieniach. Nie prowadzimy przy tym żadnych działań marketingowych i nie wysyłamy niczego poza tym, o co Państwo poprosili.
Zapowiedź zwykle kilka tygodni wcześniej na stronie instytucji.
Początek roku szkolnego, kampanie instytucji, dostępni rozmówcy.
Wolniej, ale bywa jedyną drogą do liczby.
Bez sztywnego kalendarza i bez publikowania dla publikowania.
Nie dzielimy jednego zestawienia na trzy komunikaty.
Etyka materiału
Gdy bohaterem materiału jest dziecko
To jest część, o którą redakcje pytają rzadko, a która w naszej praktyce ma największe znaczenie. Materiał prasowy potrafi pomóc dziecku bardziej niż wszystkie nasze działania razem wzięte - i potrafi mu zaszkodzić dokładnie tak samo mocno.
Rozpoznawalność bywa niezamierzona. Nie trzeba podawać imienia i nazwiska, żeby klasa wiedziała, o kogo chodzi. Wystarczy nazwa miejscowości, typ szkoły, wiek i jedna charakterystyczna okoliczność. W małej miejscowości ten zestaw wskazuje jedną osobę i wskazuje ją natychmiast.
Dlatego przy studiach przypadku zmieniamy więcej, niż wydaje się konieczne. Przesuwamy daty, zmieniamy branżę przy firmach, zastępujemy szczegóły odpowiednikami o tej samej wadze. Jeżeli sprawy nie da się opisać bez ryzyka rozpoznania, nie opisujemy jej wcale - i tak też odpowiadamy redakcjom.
Zgoda rodzica nie zastępuje zdania dziecka. Formalnie decyduje przedstawiciel ustawowy, ale dziecko ma prawo być wysłuchane w sprawach, które go dotyczą, stosownie do wieku i dojrzałości. Przy materiałach prasowych traktujemy to poważnie: jeśli nastolatek nie chce, nie przekazujemy sprawy dalej, nawet gdy rodzic się zgadza.
Zgoda udzielona w kryzysie bywa cofana po miesiącu. Rodzina w pierwszym tygodniu sprawy chce, żeby świat się dowiedział. Po kilku tygodniach chce, żeby świat zapomniał. Uprzedzamy o tym redakcje i sami odczekujemy, zamiast wykorzystywać moment największych emocji.
Materiał zostaje w sieci dłużej niż sprawa. Artykuł opublikowany dziś będzie wyszukiwany po imieniu i nazwisku za dziesięć lat, przy rekrutacji do pracy. To jest argument, który przekonuje rodziny skuteczniej niż jakikolwiek inny, i uważamy, że powinien padać przed publikacją, a nie po.
Opis metody bywa instrukcją. Przy materiałach o szantażu, przejmowaniu kont i treściach generowanych szczegółowy opis techniczny działa jak poradnik dla naśladowców. Prosimy o ostrożność i chętnie pomagamy znaleźć wersję, która niczego nie ukrywa, a nie podaje przepisu.
Numer pomocowy w materiale działa. To jedna z niewielu rzeczy, o których wiemy, że mają natychmiastowy skutek. Przy każdym materiale o cyberprzemocy warto podać numer 116 111 - całodobowy i anonimowy telefon zaufania dla dzieci i młodzieży, który nic nie kosztuje i z którego dziecko może skorzystać bez niczyjej zgody.
- Brak nazwiska nie wyklucza rozpoznania osoby.
Miejscowość, wiek i jeden szczegół mogą ujawnić jej tożsamość. - Zmieniamy w historii także szczegóły pośrednio identyfikujące.
Gdy to nie zapewnia ochrony, odstępujemy od publikacji. - Uwzględniamy zdanie dziecka o publikacji jego historii.
Zgoda rodzica nie zastępuje rozmowy z samym dzieckiem. - Nie publikujemy pochopnie historii uzyskanej w kryzysie.
Dajemy czas na namysł, ponieważ zgoda może zostać cofnięta. - Przed publikacją bierzemy pod uwagę trwałość materiału.
Opis historii może być odnaleziony po latach, także przy rekrutacji. - Ograniczamy szczegóły dotyczące sposobu działania.
Zbyt dokładny opis metody mógłby posłużyć jako instrukcja. - W materiałach podajemy numer pomocy 116 111.
Dzięki temu dziecko może od razu znaleźć drogę do kontaktu.
Obszar pusty
Hejt wobec firm: dane, których nie ma
Przy materiałach o przedsiębiorcach redakcje trafiają na ścianę. Nie istnieją w Polsce badania ogólnopolskie opisujące skalę fałszywych opinii i zorganizowanych ataków na firmy. Mówimy to wprost, zamiast podsuwać liczbę, której nikt nie zmierzył.
Czego brakuje. Nie wiadomo, ile firm rocznie doświadcza zorganizowanego ataku opiniami. Nie wiadomo, jaki odsetek opinii w największych serwisach pochodzi od osób, które nigdy nie były klientami. Nie wiadomo, ile kosztuje to gospodarkę - a liczby krążące w mediach na ten temat są modelami, nie wynikami badania.
Co da się powiedzieć uczciwie. Że mechanizm jest opisany i powtarzalny: konto zakładane w minutę, brak wymogu wykazania, że było się klientem, brak realnej ścieżki odwoławczej dla opisanego przedsiębiorcy i automat oceniający zgłoszenia, który nie potrafi rozpoznać nieprawdziwości. To są fakty o konstrukcji systemu, nie szacunki jego skali.
Co możemy dołożyć od siebie. Dane operacyjne z prowadzonych spraw: struktura zgłoszeń firmowych, kategorie, skuteczność poszczególnych ścieżek. Z zastrzeżeniem, które powtarzamy wszędzie - to jest próba obciążona doborem i nie opisuje rynku, tylko sprawy, które do nas trafiły.
Dlaczego to ma znaczenie dla materiału. Za każdą zniszczoną małą firmą stoi kilkanaście osób, które tracą pracę, i rodzina, która przez lata w to inwestowała. Brak danych nie oznacza braku zjawiska - oznacza, że nikt go nie policzył, a to jest osobny i wart opisania problem.
Co proponujemy redakcjom. Jeżeli przygotowują Państwo materiał w tym obszarze, warto oprzeć go na mechanizmie i na konkretnych, zweryfikowanych przypadkach, a nie na liczbie bez pokrycia. Chętnie pomożemy zbudować taką konstrukcję i wskażemy, gdzie kończy się to, co da się udowodnić.
- Brakuje badań ogólnopolskich dotyczących tego obszaru.
Nie przedstawiamy danych z innych zakresów jako jego obrazu. - Nie mamy danych pozwalających określić skalę ataków.
Bez pomiaru nie podajemy liczby przypadków w całym kraju. - Nie znamy udziału fałszywych opinii w ogólnej liczbie.
Nie ma pomiaru, na którym moglibyśmy oprzeć taki odsetek. - Liczby dotyczące strat pochodzą z modeli szacunkowych.
Przedstawiamy je jako założenia modeli, nie wyniki badań. - Możemy opisać udokumentowany mechanizm zjawiska.
Wskazujemy, jak przebiega, bez przypisywania mu nieznanej skali. - Dane operacyjne przedstawiamy z zastrzeżeniem.
Wyjaśniamy, że dobór zgłaszanych spraw wpływa na ich obraz. - Brak danych może być tematem osobnego materiału.
Pokazujemy w nim, czego nie zmierzono i jakie pytania pozostają.
Pytania
To, o co pytają redakcje najczęściej
Czy mają Państwo własne badania na próbie ogólnopolskiej?
Nie. Nie prowadzimy sondaży na próbie losowej i nie mamy danych porównywalnych w czasie - mówimy to wprost, zamiast sugerować inaczej. Gdy potrzebna jest liczba reprezentatywna dla całej populacji, właściwym źródłem jest instytut badawczy. Mamy natomiast dane operacyjne z prowadzonych spraw, których nie ma nikt inny: skuteczność poszczególnych ścieżek usuwania, udział odwołań i częstotliwość powrotów treści.
Ile kosztuje przygotowanie materiału dla redakcji?
Zestawienia danych, informacje, weryfikacja cudzych liczb i komentarze są dla mediów bez opłat i nie stawiamy żadnych warunków - ani co do wydźwięku materiału, ani co do wzmianki o nas. Analizę przygotowaną pod temat redakcji i konsultację materiału przed publikacją rozliczamy według cennika dla organizacji: 500 zł netto za każdą rozpoczętą godzinę konsultacji zdalnej. Koszt pracy, za którą redakcje nie płacą, pokrywamy z usług komercyjnych dla firm oraz z darowizn od osób prywatnych, i to jest jedyny powód, dla którego prosimy o wsparcie na tej stronie.
Jak szybko Państwo odpowiadają?
Przy prostych zapytaniach tego samego dnia, zwykle w ciągu kilku godzin. Przy zestawieniach wymagających przygotowania podajemy realny termin przy pierwszym kontakcie i go dotrzymujemy. Jeżeli danych nie mamy, mówimy to od razu - żeby nie czekali Państwo na coś, co i tak nie przyjdzie. Numer: 222 900 142, mail: biuro@usuwaniehejtu.pl
Skąd pochodzą liczby, które Państwo podają?
Z opublikowanych raportów instytutów badawczych, ośrodków badania opinii, urzędów i organizacji międzynarodowych. Przy każdej liczbie podajemy instytucję, rok zbierania danych, charakter próby i brzmienie pytania, jeśli pochodzi z sondażu. Nigdy nie podajemy liczby bez tej metryki, nawet gdy jest powszechnie powtarzana - bo powszechne powtarzanie jest właśnie tym, przez co liczby odrywają się od badań.
Możemy dostać kontakt do osoby pokrzywdzonej?
Możemy przekazać Państwa prośbę, ale decyzja należy wyłącznie do tej osoby i nie namawiamy jej. Przy sprawach dzieci pytamy rodzica, a jeśli wiek na to pozwala, także samo dziecko. Jeżeli odpowiedź brzmi „nie”, przekazujemy ją bez dalszych prób. Możemy natomiast przygotować zanonimizowane studium przypadku, opisujące mechanizm sprawy bez możliwości rozpoznania kogokolwiek.
Czy sprawdzą Państwo liczbę, którą mamy z innego źródła?
Tak i robimy to często. Sprawdzamy, czy liczba pochodzi z badania, jaka była próba, jak brzmiało pytanie i czy nie funkcjonuje od kilku lat w oderwaniu od raportu, z którego wyszła. Nie wymaga to opłat ani zobowiązań, także wtedy, gdy materiał w ogóle nas nie dotyczy. Zdarza się, że efektem jest rekomendacja, żeby danej liczby nie publikować.
Czy przygotują Państwo wykres albo infografikę?
Przygotujemy zestawienie tabelaryczne wraz z opisem metody i wskazaniem źródeł - w formie, z której Państwa grafik może zbudować materiał wizualny. Samych grafik nie robimy, bo każda redakcja ma własny system identyfikacji. Chętnie natomiast sprawdzimy gotową infografikę przed publikacją, żeby liczby nie rozjechały się z opisem, a osie i podstawy procentów były poprawne. Takie sprawdzenie rozliczamy jako konsultację zdalną według cennika dla organizacji: 500 zł netto za każdą rozpoczętą godzinę.
Możemy poprosić o komentarz eksperta na antenę?
Tak, przy tematach mieszczących się w naszym zakresie: usuwanie treści i danych, procedury zgłoszeniowe w serwisach, mechanika ataków opiniami, bezpieczeństwo dzieci w sieci od strony praktycznej. Nie wypowiadamy się w sprawach wymagających oceny prawnej ani o toczących się postępowaniach. Jeśli temat wykracza poza to, co robimy, mówimy to od razu i zwykle potrafimy wskazać właściwego rozmówcę.
Czy podadzą Państwo liczbę prowadzonych spraw?
Tak, z zastrzeżeniami, które podajemy razem z liczbą: za jaki okres, w jakich kategoriach i dlaczego nie jest to reprezentatywne dla skali zjawiska w Polsce. Nie zaokrąglamy w górę - jeśli spraw było kilkanaście, napiszemy „kilkanaście”. Przy małych liczbach agregujemy do dłuższego okresu, żeby nikogo nie dało się zidentyfikować, albo nie publikujemy zestawienia wcale.
Czy dadzą nam Państwo wyłączność?
Na zestawienia oparte na źródłach publicznych - nie, bo udostępniamy je każdej redakcji na tych samych zasadach. Na materiał przygotowany specjalnie pod Państwa temat, w tym na dane operacyjne z naszej działalności zestawione w konkretnym ujęciu - możemy uzgodnić pierwszeństwo publikacji wraz z terminem. Wystarczy powiedzieć o tym przy pierwszym kontakcie.
Czy możemy podać dane sprawcy?
Od nas ich nie dostaną Państwo w żadnym trybie. Nie publikujemy i nie przekazujemy danych osób, które dopuściły się hejtu - również po prawomocnym zakończeniu sprawy i również wtedy, gdy prosi o to pokrzywdzony. Nie jesteśmy od wymierzania kar wizerunkowych i uważamy, że organizacja zajmująca się usuwaniem hejtu nie powinna go generować.
Na koniec
Rzetelna liczba nie powinna być towarem luksusowym dla redakcji
Dlatego dane i informacje, które przygotowujemy dla redakcji, są bez opłat i bez warunków. Ale ktoś za to płaci - i najczęściej jest to osoba, która ustawiła u nas stałe wsparcie na dwadzieścia złotych miesięcznie.
Stałe wsparcie
Mogą Państwo wybrać swój poziom w walce z hejtem.
Comiesięczne wsparcie daje nam to, czego hejt nie ma - stabilność. Dzięki stałym darczyńcom działamy bez przerwy. Zapraszamy do wyboru poziomu.
Wolą Państwo własną kwotę?
Hejt potrafi w kilka dni odebrać dziecku poczucie bezpieczeństwa, dorosłemu spokój, a firmie klientów i dobre imię. Darowizny pozwalają nam reagować od razu: zabezpieczać dowody, zgłaszać treści do platform i prowadzić sprawy, zanim szkoda zdąży urosnąć.
Mogą Państwo wpisać dowolną sumę - każda złotówka to realne działania. Jednorazowo, co miesiąc albo co rok, jak wygodniej.
Płatność obsługuje Stripe. Subskrypcję można anulować w każdej chwili.
Jednorazowa zrzutka
Bez subskrypcji? Można wpłacić jednorazowo na publiczną zbiórkę - taka wpłata też trafia na Ścianę Chwały.
Wpłać na zrzutkęPrzelew na konto
Dla większych darowizn i wsparcia firmowego. Przelew można wystawić bezpośrednio na konto fundacji.
nr konta: 42 1600 1462 1783 5776 0000 0002