Otwiera się w nowej karcie

Cel długoterminowy · Fundacja Usuwanie Hejtu

Instytut badań nad hejtem i dezinformacją

Pojedyncze badanie mówi, jak było w danym roku. Instytut mierzy to samo co roku, tymi samymi metodami - i dopiero wtedy widać, czy cokolwiek się poprawia. Piętnaście milionów to pięć lat pracy zespołu badawczego.

5 lat
działania instytutu przy 3 mln rocznie
180 000 zł
rok pracy jednego badacza
9
obszarów programu badawczego
0 zł
wszystkie wyniki i dane dostępne dla każdego
Zebrano Brakuje do celu
0 zł 0% celu 15 000 000 zł · cel 15 000 000 zł

Instytut badawczy przy fundacji, która prowadzi spory z platformami i świadczy usługi komercyjne, ma oczywisty problem z niezależnością. Opisujemy go niżej i mówimy, jak go ograniczamy.

Najkrócej

Na czym to polega

Zespół badawczy zajmujący się na stałe jedną rzeczą: tym, co dzieje się w polskim internecie na styku hejtu, zorganizowanych kampanii i dezinformacji - oraz tym, czy procedury usuwania treści w ogóle działają. Wyniki publikowane bez opłat, razem z danymi.

Jeżeli potrzebują Państwo pomocy, a nie badań: infolinia Fundacji to 222 900 142, przy sprawach osób niepełnoletnich pomagamy bez opłat. Dzieci i młodzież mogą dzwonić pod 116 111 - całą dobę i anonimowo.

Sedno

Różnica między badaniem a instytutem

Prowadzimy zbiórkę na ogólnopolski raport i to jest dobry pierwszy krok. Ma jednak wadę, której nie da się usunąć pieniędzmi: pojedynczy pomiar nie pokazuje kierunku.

Jedna liczba nic nie znaczy bez drugiej. Informacja, że dwadzieścia procent poszkodowanych zgłasza treść, brzmi poważnie i nie mówi nic. Dopiero zestawienie z rokiem poprzednim pokazuje, czy jest lepiej, gorzej, czy stoi w miejscu - a to jest jedyne pytanie, które ma praktyczne znaczenie.

Metoda musi być ta sama. Dwa badania różnych ośrodków, zadające podobne pytania w różny sposób, nie są porównywalne. Ciągłość metodologiczna jest warunkiem tego, żeby szereg danych w ogóle powstał - i właśnie tego nie da się osiągnąć zlecając badanie raz na jakiś czas.

Zjawisko zmienia się szybciej niż cykl badawczy. Procedury serwisów, mechanizmy rekomendacji i narzędzia do prowadzenia kampanii zmieniają się co kilka miesięcy. Badanie zaprojektowane rok wcześniej opisuje stan, który już nie istnieje, jeżeli nikt na bieżąco nie śledzi tych zmian.

Część danych da się zbierać wyłącznie na bieżąco. Przebiegu fali hejtu nie da się odtworzyć po pół roku, bo treści znikają, konta są kasowane, a zasięgi przestają być widoczne. Ktoś musi patrzeć wtedy, kiedy to się dzieje.

Stały zespół wie więcej niż suma zleceń. Wiedza o tym, gdzie szukać, co porównywać i które anomalie coś znaczą, buduje się latami i nie przenosi się razem z raportem. Instytucja jest tu nośnikiem wiedzy, którym pojedyncze zlecenie być nie może.

Czego instytut nie zastępuje. Pomocy konkretnym ludziom. Badania nie usuwają treści i nie prowadzą spraw - robi to zespół Fundacji, finansowany z osobnych zbiórek. Instytut ma powiedzieć, co działa, a nie zastąpić działanie.

  • Jedna liczba nic nie znaczy - potrzebna druga, rok później.
  • Ta sama metoda - inaczej dane nie są porównywalne.
  • Zjawisko zmienia się co kilka miesięcy - cykl badawczy nie nadąża.
  • Część danych tylko na bieżąco - fali nie odtworzy się po pół roku.
  • Stały zespół wie więcej - niż suma pojedynczych zleceń.
  • Nie zastępuje pomocy - mówi, co działa.

Założenie podstawowe

Dlaczego hejt i dezinformacja w jednym instytucie

Bada się je osobno, przez różne zespoły i w różnych instytucjach. W praktyce coraz częściej są tym samym zjawiskiem: zorganizowaną kampanią, prowadzoną przez ludzi, którym ktoś za to płaci.

Narzędzia są identyczne. Sieć kont, skoordynowany czas publikacji, powielane treści, sztuczne wzmacnianie zasięgu. Kampania uderzająca w człowieka i kampania rozsiewająca fałszywą informację używają dokładnie tej samej maszynerii, tylko z innym ładunkiem.

Fałszywa opinia o firmie jest jednym i drugim naraz. To dezinformacja, bo opisuje zdarzenie, które nie miało miejsca. To hejt, bo uderza w konkretnego człowieka i jego dorobek. Rozdzielanie tego na dwie dziedziny badawcze sprawia, że zjawisko wypada między nimi i nie bada go nikt.

Hejt bywa narzędziem dezinformacji. Zmasowany atak na osobę, która publikuje niewygodne ustalenia, jest skutecznym sposobem, żeby ją uciszyć i podważyć jej wiarygodność. Badanie samych treści fałszywych pomija ten mechanizm w całości.

Dezinformacja bywa uzasadnieniem hejtu. Fala zwykle rusza po informacji, która okazuje się nieprawdziwa - i toczy się dalej długo po jej sprostowaniu. Bez badania obu stron nie da się opisać, dlaczego sprostowanie nie zatrzymuje fali.

Ekonomia obu zjawisk jest wspólna. Istnieją usługi, w których zamawia się jedno i drugie: serie opinii, kampanie pozycjonujące treści i konta wystawiane na wynajem. To jest rynek, o którym wiadomo, że istnieje, i którego nikt w Polsce systematycznie nie opisał.

Skutki prawne też się zazębiają. Te same przepisy o nieuczciwej konkurencji, ochronie dóbr osobistych i obowiązkach platform stosuje się do obu zjawisk. Analiza orzecznictwa prowadzona osobno dla każdego z nich traci połowę materiału.

Stąd jeden instytut, a nie dwa. Nie z oszczędności, tylko dlatego, że najciekawsze jest dokładnie to, co leży między nimi - a więc obszar, który przy podziale na dwie osobne instytucje pozostaje niczyj.

narzędzia

Sieci kont, koordynacja, sztuczny zasięg.

przykład

Dezinformacja i hejt naraz.

mechanizm

Sposób na uciszenie niewygodnego głosu.

mechanizm

Fala trwa po sprostowaniu.

rynek

Nikt w Polsce tego nie opisał.

Zakres

Dziewięć obszarów programu badawczego

Program ostateczny ustala rada naukowa, a nie zarząd Fundacji. Poniżej obszary, które proponujemy jako punkt wyjścia - wszystkie wybrane pod kątem tego, że dziś nie zajmuje się nimi nikt albo zajmuje się fragmentarycznie.

Pomiar powtarzalny

Ten sam zestaw pytań, ta sama metoda, co roku. Z tego powstaje szereg czasowy, dzięki któremu po trzech latach da się powiedzieć, czy cokolwiek się zmienia.

Skuteczność procedur platform

Analiza dużych zbiorów zgłoszeń i odwołań: ile kończy się usunięciem, w jakim czasie, jak różnią się kategorie i serwisy. Dane o tym, czy system działa.

Przebieg fali

Jak rozkręca się zmasowany atak: od czego się zaczyna, kiedy przyspiesza, co go wygasza. Dane, których nie da się odtworzyć po fakcie.

Kampanie zorganizowane

Rozpoznawanie skoordynowanych działań: powielane treści, sieci kont, sztuczne wzmacnianie zasięgu. Punkt wspólny hejtu i dezinformacji.

Ekonomia zjawiska

Kto na tym zarabia i ile: usługi wystawiania opinii, kampanie na zamówienie, konta na wynajem. Rynek, o którym wiadomo, że istnieje, i którego nikt nie opisał.

Skuteczność interwencji

Co realnie działa: które sformułowania w zgłoszeniach, które kategorie, na jakim etapie warto się odwołać. Badania nad tym, co sami robimy.

Prawo i orzecznictwo

Systematyczna analiza polskich i unijnych rozstrzygnięć dotyczących treści w internecie, obowiązków platform i odpowiedzialności za publikacje.

Skutki dla ludzi

Wpływ na zdrowie, funkcjonowanie w szkole i w pracy, prowadzony we współpracy z ośrodkami akademickimi, którym takich danych brakuje.

Ocena programów i kampanii

Sprawdzanie, czy działania edukacyjne i kampanie społeczne przynoszą mierzalny skutek. Także nasze własne - zwłaszcza nasze własne.

Wszystkie wyniki, metodologie i dane surowe publikujemy bez opłat, po usunięciu wszystkiego, co mogłoby prowadzić do identyfikacji osób. Mogą z nich korzystać inne organizacje, uczelnie, dziennikarze i firmy, również komercyjnie. Instytut finansowany ze zbiórki publicznej nie może zamykać wyników za opłatą.

Problem, którego nie da się przemilczeć

Instytut przy fundacji, która pozywa platformy

Trzeba to powiedzieć wprost, zanim powie to ktoś inny. Fundacja prowadząca spory sądowe z platformami i świadcząca usługi komercyjne firmom nie jest neutralnym gospodarzem instytutu badawczego. Konfliktu nie da się usunąć - da się go ograniczyć konstrukcją.

Na czym dokładnie polega problem. Instytut mógłby produkować wyniki wygodne dla prowadzonych przez nas postępowań, dla zbiórek albo dla klientów komercyjnych. Nawet gdyby tego nie robił, sam zarzut wystarczy, żeby podważyć wartość każdego opublikowanego raportu.

Zabezpieczenie pierwsze: rada naukowa spoza Fundacji. To ona ustala program badawczy i ocenia metodologię, a nie zarząd. Skład rady publikujemy razem z afiliacjami, żeby każdy mógł ocenić, kto za tym stoi.

Zabezpieczenie drugie: instytut nie robi ekspertyz do naszych spraw. Nie przygotowuje opinii na potrzeby postępowań prowadzonych przez Fundację ani materiałów pod konkretną zbiórkę. Publikuje badania, z których każdy może korzystać - w tym my, na tych samych zasadach co wszyscy inni.

Zabezpieczenie trzecie: prawo do publikacji wyników niewygodnych. Zapisane w regulaminie instytutu, nie w deklaracji. Dotyczy to również wyników pokazujących, że nasze własne działania są mało skuteczne - a właśnie takie badania są w programie.

Zabezpieczenie czwarte: darczyńca nie wpływa na program. Ani prywatny, ani firmowy. Można wskazać obszar badawczy przy większej darowiźnie, ale nie pytanie badawcze i nigdy nie wynik. Kto oczekuje czegoś innego, nie znajdzie tu tego, czego szuka.

Zabezpieczenie piąte: pełna jawność danych. Publikowanie metodologii, kwestionariuszy i danych surowych sprawia, że każdy zarzut da się sprawdzić zamiast o niego spierać. Przy instytucie z oczywistym konfliktem interesów to jest zabezpieczenie najmocniejsze ze wszystkich.

Czego to nie załatwia. Wrażenia, że badania zamawia zainteresowany. Dlatego zachęcamy do czytania wyników krytycznie i publikujemy wszystko, co pozwala je podważyć. Instytut, którego wyniki trzeba przyjmować na wiarę, nie jest wart piętnastu milionów.

  • Problem istnieje - i nazywamy go pierwsi.
  • Rada naukowa spoza Fundacji - ona ustala program.
  • Bez ekspertyz do naszych spraw - publikacje, z których korzystamy jak wszyscy.
  • Prawo do wyników niewygodnych - w regulaminie, nie w deklaracji.
  • Darczyńca nie wpływa na program - ani prywatny, ani firmowy.
  • Dane surowe jawne - najmocniejsze zabezpieczenie.

Pełna jawność

Skąd piętnaście milionów

Pięć lat działania po trzy miliony rocznie. Poniżej rozbicie roku, wszystkie kwoty brutto i wszystkie są szacunkami.

Rok działania instytutu

PozycjaIlośćKoszt jedn.Rocznie
Etaty badawcze wraz z kosztami zatrudnienia10180 000 zł1 800 000 zł
Badania terenowe, zakup i pozyskiwanie danych--600 000 zł
Infrastruktura, narzędzia analityczne, licencje--300 000 zł
Publikacje, otwarty dostęp, konferencje--150 000 zł
Administracja i obsługa instytutu--150 000 zł
Razem jeden rok3 000 000 zł

Cel zbiórki

PozycjaLiczbaKoszt jedn.Łącznie
Rok działania instytutu53 000 000 zł15 000 000 zł
Cel zbiórki15 000 000 zł

Kwota 180 000 zł na etat obejmuje pełny koszt zatrudnienia badacza wraz ze składkami i jest uśrednieniem dla zespołu złożonego z osób o różnym doświadczeniu - od doktorantów po kierowników obszarów. Pozycje pozostałe są szacunkami opartymi na kosztach prowadzenia badań w Polsce i zostaną potwierdzone przy tworzeniu instytutu. Rozliczamy się z faktycznie poniesionych kosztów i publikujemy podział co roku.

Dlaczego pięć lat, a nie trzy albo dziesięć. Bo przy trzech latach powstają zaledwie trzy punkty pomiaru, co jest za mało, żeby cokolwiek rozstrzygnąć. Dziesięć lat natomiast wymagałoby trzydziestu milionów, a przy takiej kwocie sensowniej jest zbudować kapitał żelazny finansujący instytut bez końca.

Dlaczego dziesięć etatów. Bo przy dziewięciu obszarach badawczych mniejszy zespół oznacza, że część z nich istnieje wyłącznie na papierze. Jednocześnie nie planujemy dużej instytucji - celem jest zespół zdolny prowadzić ciągły pomiar i kilka pogłębionych badań rocznie, a nie konkurowanie z uczelniami.

Co, jeżeli zbierzemy mniej. Zaczynamy od mniejszego zespołu i węższego programu, zawsze z pomiarem powtarzalnym jako obszarem pierwszym - bo to on wymaga ciągłości i traci wartość przy przerwach. Podajemy publicznie, ile etatów i które obszary faktycznie uruchomiono.

Co, jeżeli zbierzemy więcej. Wydłużamy okres działania, a nie powiększamy zespołu. Przy badaniach ciągłych sześć lat pracy dziesięciu osób jest warte więcej niż pięć lat pracy dwunastu.

Opłaty operatora płatności. Muszą zmieścić się w tej kwocie, więc pomniejszą dostępny budżet. Piszemy o tym, zanim ktokolwiek wpłaci pierwszą złotówkę.

Horyzont

Co dzieje się po piątym roku

Piętnaście milionów kupuje pięć lat i ani dnia więcej. Instytut, który po pięciu latach przestaje istnieć, zmarnowałby najcenniejszą rzecz, jaką zdąży wytworzyć - ciągłość pomiaru. Dlatego o finansowaniu dalszym mówimy od razu.

Źródło pierwsze: granty badawcze. Zespół z pięcioletnim dorobkiem, opublikowanymi danymi i własną metodologią jest w zupełnie innej pozycji przy wnioskach o finansowanie niż organizacja bez historii badawczej. Pięć lat pracy jest tu warunkiem wejścia, a nie skutkiem ubocznym.

Źródło drugie: programy europejskie. Badania nad funkcjonowaniem platform i przeciwdziałaniem dezinformacji są przedmiotem programów unijnych. Udział w nich wymaga jednak dorobku i zaplecza, których dziś nie mamy.

Źródło trzecie: własny kapitał instytutu. Przy trzech procentach rocznie sto milionów w kapitale żelaznym dawałoby trzy miliony - dokładnie tyle, ile kosztuje rok pracy instytutu. Zaznaczamy przy tym, że kapitał, na który zbieramy osobno, jest już przypisany do kosztów stałych Fundacji, więc instytut potrzebowałby własnego.

Źródło czwarte: współpraca z uczelniami. Część obszarów da się prowadzić wspólnie, dzieląc koszty. To zresztą wzmacnia niezależność, więc jest korzystne z dwóch powodów naraz.

Czego nie zrobimy. Nie sfinansujemy instytutu, sprzedając wyniki badań ani przyjmując zlecenia od podmiotów zainteresowanych konkretnym rezultatem. Instytut, który zarabia na badaniach zamawianych przez zainteresowanych, przestaje być wart czegokolwiek - również dla nas.

Uczciwie o ryzyku. Możliwe, że po pięciu latach żadne z tych źródeł nie wystarczy i instytut trzeba będzie zamknąć. Zostanie wtedy pięcioletni szereg danych, opublikowany i dostępny dla każdego - co i tak jest więcej, niż ma dziś ktokolwiek w Polsce.

granty

Pięć lat to warunek wejścia.

programy UE

Wymagają zaplecza, którego dziś nie ma.

kapitał

Tamten jest już przypisany do kosztów stałych.

uczelnie

Dzielone koszty i większa niezależność.

nigdy

Zamawiane przez zainteresowanych wynikiem.

Droga pierwsza

Darowizna co miesiąc

Przy pracy badawczej liczy się ciągłość finansowania, bo zespół zatrudnia się na lata, a nie na projekt. Odwołać można w każdej chwili.

Obrońca
20 zł / mies.
Patron
50 zł / mies.
Mecenas
100 zł / mies.
Strażnik Prawdy
250 zł / mies.
Rycerz
500 zł / mies.
Komandor
1 000 zł / mies.
Ambasador
2 500 zł / mies.
Filar Fundacji
5 000 zł / mies.
Tarcza
10 000 zł / mies.
Bohater
50 000 zł / mies.
Legenda
100 000 zł / mies.
Pogromca Hejtu
1 000 000 zł / mies.

Wybiorą Państwo kwotę

Wpisz dowolną sumę — każda złotówka idzie na ten cel. Jednorazowo, co miesiąc albo co rok, jak wygodniej.

Do celu brakuje 15 000 000 zł z 15 000 000 zł.

Przelew tradycyjny

Rachunek Fundacji

Zostaje potwierdzenie w historii rachunku. Kwestie podatkowe warto sprawdzić z własną księgowością - nie doradzamy w tym zakresie.

Fundacja Usuwanie Hejtu
Numer rachunku: PL15 1600 1462 1783 5776 0000 0003
Tytuł: darowizna na instytut
KRS 0001263258

Zamiast przelewu

Wsparcie merytoryczne i dane

Uczelnia, ośrodek badawczy albo zespół analityczny mogą przejąć obszar badawczy. Firma dysponująca danymi o zjawisku może je udostępnić. Jedno i drugie wzmacnia przy tym niezależność instytutu.

Kontakt: 222 900 142 albo biuro@usuwaniehejtu.pl

Arytmetyka bez upiększania. Pięć tysięcy osób po 50 zł miesięcznie finansuje pełny rok działania instytutu. To jest największa liczba darczyńców spośród wszystkich naszych zbiórek i podajemy ją, żeby było wiadomo, o jakiej skali mówimy. Trzysta osób utrzymuje natomiast jeden etat badawczy -i to jest liczba, którą łatwiej sobie wyobrazić.

Jak odwołać. Najszybciej w Panelu darczyńcy — jedno kliknięcie, bez logowania się w nic dłuższego. Wolisz inaczej? Wystarczy wiadomość na biuro@usuwaniehejtu.pl albo telefon pod 222 900 142. Bez pytań o powód i bez propozycji niższego progu.

Krótko

Pytania, które padają najczęściej

Bo pojedynczy pomiar nie pokazuje kierunku. Informacja, że jakiś odsetek poszkodowanych zgłasza treść, brzmi poważnie i nic nie znaczy bez porównania z rokiem poprzednim – a to jest jedyne pytanie mające praktyczne znaczenie. Do tego potrzebna jest ta sama metoda stosowana rok po roku, czego nie da się osiągnąć zlecając badanie od czasu do czasu. Część danych, jak przebieg fali hejtu, zbiera się zresztą wyłącznie na bieżąco.

Konfliktu nie da się usunąć, więc go ograniczamy konstrukcją i nazywamy pierwsi. Program ustala rada naukowa spoza Fundacji, a nie zarząd. Instytut nie przygotowuje ekspertyz do prowadzonych przez nas postępowań ani materiałów pod zbiórki – publikuje badania, z których korzystamy na tych samych zasadach co wszyscy. Prawo do publikacji wyników niewygodnych zapisujemy w regulaminie, a dane surowe udostępniamy, żeby każdy zarzut dało się sprawdzić zamiast o niego spierać.

Bo coraz częściej są tym samym zjawiskiem. Narzędzia są identyczne: sieci kont, skoordynowany czas publikacji, powielane treści, sztuczne wzmacnianie zasięgu. Fałszywa opinia o firmie jest jednym i drugim naraz. Hejt bywa narzędziem uciszania niewygodnych ustaleń, a dezinformacja bywa pretekstem, po którym rusza fala i toczy się długo po sprostowaniu. Przy podziale na dwie osobne dziedziny ten obszar pozostaje niczyj.

Przy większych darowiznach można wskazać obszar badawczy, ale nigdy pytanie badawcze ani tym bardziej oczekiwany wynik. Dotyczy to darczyńców prywatnych i firmowych na równi. Kto oczekuje czegoś innego, nie znajdzie tu tego, czego szuka – a instytut, w którym darczyńca wpływa na wynik, byłby niewart finansowania.

Piętnaście milionów kupuje pięć lat i ani dnia więcej, więc o dalszym finansowaniu mówimy od razu: granty badawcze, programy europejskie, współpraca z uczelniami albo własny kapitał żelazny instytutu. Zespół z pięcioletnim dorobkiem i opublikowanymi danymi jest przy takich wnioskach w zupełnie innej pozycji. Jeżeli mimo to żadne źródło nie wystarczy, zostanie pięcioletni szereg danych dostępny dla każdego – co i tak jest więcej, niż ma dziś ktokolwiek w Polsce.

Nie. Wszystkie wyniki, metodologie i dane surowe udostępniamy bez opłat, po usunięciu wszystkiego, co mogłoby prowadzić do identyfikacji osób. Mogą z nich korzystać inne organizacje, uczelnie, dziennikarze i firmy, również komercyjnie. Instytut finansowany ze zbiórki publicznej nie może zamykać wyników za opłatą – i nie będzie się też utrzymywał ze sprzedaży badań na zamówienie.

Bo przy dziewięciu obszarach badawczych mniejszy zespół oznacza, że część z nich istnieje wyłącznie na papierze. Nie planujemy natomiast dużej instytucji – celem jest zespół zdolny prowadzić ciągły pomiar i kilka pogłębionych badań rocznie, a nie konkurowanie z uczelniami. Przy niższej zbiórce zaczynamy od mniejszego zespołu, zawsze z pomiarem powtarzalnym jako obszarem pierwszym.

Tak i jest to osobny obszar programu. Ocena programów i kampanii obejmuje również nasze materiały edukacyjne, naszą kampanię i nasze procedury zgłoszeń. Jeżeli okaże się, że coś z tego nie działa, opublikujemy to – prawo do publikacji wyników niewygodnych dla Fundacji jest zapisane w regulaminie instytutu właśnie po to.

Na koniec

Sto osiemdziesiąt tysięcy to rok pracy jednego badacza

Dziś o polskim internecie wiemy tyle, ile pokażą pojedyncze badania robione raz na jakiś czas, różnymi metodami i przez różne zespoły. Instytut zamienia to w szereg danych, który po trzech latach odpowiada wreszcie na pytanie, czy cokolwiek się poprawia.

Rachunek Fundacji: PL15 1600 1462 1783 5776 0000 0003, tytuł: darowizna na instytut.

Lista darczyńców tej zbiórki

Tej zbiórki jeszcze nikt nie wsparł. Bądź pierwszy.