Zbiórka wydawnicza · Fundacja Usuwanie Hejtu
Poradnik „Pierwsza pomoc po hejcie”
Piszemy go z psychologami i z osobami, które przez hejt przeszły - żeby pokazywał obie strony i żeby nie był kolejną dwudziestostronicową broszurą, której nikt nie czyta. Potem drukujemy tysiąc egzemplarzy i rozdajemy je tam, gdzie są potrzebne.
Czterdzieści złotych to jeden wydrukowany egzemplarz. Tysiąc złotych to komplet dla całej szkoły.
Najkrócej
Trzy sposoby, żeby pomóc
Poradnik powstaje w dwóch etapach: najpierw napisanie go z psychologami i osobami z doświadczeniem, potem druk tysiąca egzemplarzy. Rozdajemy je bez opłat szkołom, poradniom i rodzicom.
Jeżeli szukają Państwo pomocy, a nie sposobu jej wsparcia: materiały o pierwszej pomocy po hejcie są już dostępne na tej stronie i można z nich korzystać od razu, bez opłat i bez zapisów. Infolinia Fundacji: 222 900 142, telefon zaufania dla dzieci i młodzieży: 116 111
Pierwsze pytanie
Po co papier, skoro wszystko jest w internecie
Pytanie zasadne, zwłaszcza od organizacji, która publikuje opracowania w sieci bez opłat. Odpowiedź brzmi: bo papieru nie trzeba szukać i nie wymaga on tego samego ekranu, na którym dzieje się problem.
Ekran jest miejscem, z którego przychodzi krzywda. Osoba, która właśnie dostała falę wiadomości, nie ma ochoty czytać o tym na tym samym urządzeniu. Książka leżąca na stole działa inaczej - można ją otworzyć, zamknąć i odłożyć, nie ryzykując, że po drodze wyskoczy powiadomienie.
Papier da się komuś wręczyć. Wychowawca, pedagog, lekarz rodzinny, dzielnicowy. Podanie odnośnika oznacza, że ktoś musi go otworzyć, przewinąć i mieć siłę czytać. Podanie książki oznacza, że ma ją w ręku i wróci do niej wieczorem.
W poradni i w gabinecie pedagoga papier nadal wygrywa. To są miejsca, w których rozmowa toczy się przy stole, a nie przy komputerze. Materiał, który można otworzyć na właściwej stronie i zostawić rodzicowi, robi w takiej rozmowie więcej niż adres strony zapisany na karteczce.
Rodzice starszych roczników czytają inaczej. Część rodziców i dziadków sprawujących opiekę nie przeczyta pięćdziesięciu tysięcy znaków na telefonie i nie ma w tym nic dziwnego. Ta sama treść w książce z normalną wielkością liter jest dla nich dostępna.
Papier nie znika. Strona internetowa wymaga utrzymania, adres może się zmienić, a artykuł da się usunąć. Egzemplarz stojący w bibliotece szkolnej będzie tam za pięć lat, niezależnie od tego, co stanie się z jakąkolwiek stroną.
Czego to nie zastępuje. Materiały w sieci zostają i nadal będą udostępniane bez opłat - poradnik jest ich uzupełnieniem, a nie następcą. Kto woli czytać na ekranie, nadal ma wszystko na tej stronie.
- Ekran to źródło problemu - papier nie ma powiadomień.
- Książkę da się wręczyć - odnośnik trzeba otworzyć.
- Gabinet pedagoga - rozmowa przy stole, nie przy komputerze.
- Starsi czytają inaczej - normalna wielkość liter ma znaczenie.
- Papier nie znika - biblioteka szkolna za pięć lat.
- Sieć zostaje - poradnik jest uzupełnieniem.
Rzecz, której nie ma w innych poradnikach
Obie strony, a nie tylko jedna
Prawie wszystkie materiały o hejcie pisane są wyłącznie z perspektywy osoby zranionej. To jest połowa obrazu i właśnie dlatego takie materiały rzadko cokolwiek zmieniają po stronie, która pisze.
Strona pierwsza: co się dzieje z człowiekiem, który to dostaje. Wstyd, który jest zawsze po niewłaściwej stronie. Przymus sprawdzania. Noc, która jest najgorszą porą. Ciało, które reaguje bólem brzucha i bezsennością. Przekonanie, że wszyscy patrzą, choć skala w głowie jest większa niż w rzeczywistości.
Strona druga: co się dzieje z człowiekiem, który pisze. Bo to nie są potwory, tylko najczęściej zwykli ludzie, którzy w danym momencie mieli poczucie pełnej bezkarności, chcieli poprawić sobie pozycję w grupie albo odreagować własne kłopoty. Ekran odbiera reakcję drugiej strony, a bez tej reakcji hamulce przestają działać.
Dlaczego to ma znaczenie praktyczne. Materiał, który przedstawia autorów hejtu wyłącznie jako złych ludzi, jest odrzucany przez każdego, kto sam kiedykolwiek coś takiego napisał - a napisała spora część nastolatków. Materiał, który pokazuje mechanizm od środka, bywa pierwszą rzeczą, po której ktoś kasuje własny komentarz.
Rozdział, którego nigdzie nie ma. „Jeżeli to ty pisałeś" - co zrobić, gdy człowiek zorientuje się, że był po tej drugiej stronie. Usunąć, przeprosić jeśli druga strona tego chce, nie dokładać więcej. Bez zadręczania i bez rozgrzeszania.
Perspektywa świadka też jest osobno. Bo to świadek ma w takiej sytuacji największy wpływ, a najczęściej nie robi nic, bo nie wie, że wystarczy jedna prywatna wiadomość.
Czego tam nie będzie. Usprawiedliwiania. Pokazanie, skąd bierze się czyjeś zachowanie, nie jest tym samym co uznanie go za w porządku - i ta granica będzie w tekście pilnowana, bo przy takim ujęciu łatwo ją przekroczyć.
Wstyd, przymus sprawdzania, noc, ciało.
Bezkarność, pozycja w grupie, brak reakcji zwrotnej.
Bez zadręczania i bez rozgrzeszania.
Ma największy wpływ i najczęściej nie robi nic.
Pilnowana w całym tekście.
Autorzy
Kto ten poradnik pisze
Nie jedna osoba przy biurku. Zespół złożony z psychologów, osób, które hejtu doświadczyły, oraz praktyków zajmujących się usuwaniem treści - bo każda z tych perspektyw wnosi coś, czego nie mają pozostałe.
Psycholodzy odpowiadają za część o reakcjach i o pierwszej dobie. To jest fragment, przy którym najłatwiej zaszkodzić: źle opisana reakcja na kryzys potrafi utwierdzić kogoś w przekonaniu, że dzieje się z nim coś nienormalnego. Ta część wymaga konsultacji, a nie dobrych chęci.
Osoby, które przez to przeszły, piszą o tym, czego nie widać z zewnątrz. Jak wygląda pierwszy dzień w szkole po fali. Co mówili dorośli i które z tych zdań nie pomogło. Jak długo zostaje odruch sprawdzania telefonu wieczorem. Tych rzeczy nie da się napisać z opracowań.
Ich udział jest wynagradzany i mówimy o tym wprost. Opowiedzenie własnej historii kosztuje, a proszenie ludzi o darmowe dzielenie się najgorszym okresem życia w imię dobrej sprawy uważamy za nie w porządku. Każdy, kto zechce wystąpić anonimowo, wystąpi anonimowo.
Praktycy opisują część proceduralną. Zabezpieczanie zrzutów, wybór kategorii zgłoszenia, odwołanie po odmowie, wniosek o usunięcie odnośnika z wyników wyszukiwania. To jest wiedza z prowadzonych spraw, nie z instrukcji obsługi serwisów.
Konsultacja przed drukiem. Zanim poradnik trafi do drukarni, przechodzi czytanie przez osoby pracujące z młodzieżą i przez osoby, których dotyczy - po to, żeby wyłapać fragmenty brzmiące jak ocenianie. Przy tego rodzaju tekstach to jest etap, którego nie da się pominąć.
Numery pomocowe na początku, nie na końcu. W każdym rozdziale dotyczącym kryzysu, a nie w załączniku, którego nikt nie otwiera. To jest decyzja redakcyjna podjęta na wstępie i nie będzie negocjowana ze względu na układ stron.
- Psycholodzy - część o reakcjach i pierwszej dobie.
- Osoby z doświadczeniem - to, czego nie widać z zewnątrz.
- Wynagradzane - nie prosimy o darmowe opowiadanie o najgorszym okresie.
- Anonimowość na życzenie - bez wyjątków.
- Praktycy - procedury z prowadzonych spraw.
- Czytanie przed drukiem - wyłapanie tonu oceniającego.
- Numery w każdym rozdziale - nie w załączniku.
Objętość
Dlaczego to nie może być cienka broszura
Takich broszur jest już sporo i większość z nich leży w szkolnych szafkach nieotwarta. Nie dlatego, że są złe, tylko dlatego, że na dwudziestu stronach nie da się powiedzieć niczego, czego człowiek nie wie.
Na dwudziestu stronach mieszczą się same hasła. „Nie odpowiadaj", „zgłoś", „powiedz dorosłemu". Każde z nich jest prawdziwe i każde jest bezużyteczne bez wyjaśnienia, dlaczego akurat tak - bo rada, której się nie rozumie, nie działa w momencie, w którym trzęsą się ręce.
Samo „zgłoś" nie wystarcza. Trzeba wiedzieć, w jakiej kategorii, dlaczego kategoria w ogóle decyduje, co napisać w opisie, po co zaznaczać wiek i co zrobić po odmowie. Ten ostatni punkt jest najważniejszy i nie mieści się w żadnej broszurze, a to na nim utyka większość spraw.
Rozmowa z dorosłym też wymaga miejsca. Nie „powiedz rodzicom", tylko: od jakiego zdania zacząć, jak obejść odruch odebrania telefonu, co pokazać zamiast opowiadać i co zrobić, gdy dorosły zareaguje źle. To jest cały rozdział, nie akapit.
Część o pierwszej dobie jest najdłuższa i tak musi być. Co się dzieje w głowie, dlaczego wieczorem jest gorzej, dlaczego boli brzuch, co pomaga naprawdę, a co tylko wygląda na pomoc. Skrócenie tego do listy punktów zamienia opis człowieka w plakat.
Poradnik ma być używany latami, nie przeczytany raz. Ze spisem treści, po którym da się wrócić do właściwego rozdziału, gdy sprawa wróci po pół roku. To wymaga objętości i porządnego składu, a nie zszywki.
Czego to nie oznacza. Że będzie to książka dla specjalistów. Piszemy prostym językiem, bez terminów, których trzeba szukać, i tak, żeby czternastolatek przeczytał jeden rozdział i coś z niego wyniósł, nie czytając reszty.
- Dwadzieścia stron to hasła - bez wyjaśnienia, dlaczego działają.
- „Zgłoś" wymaga rozwinięcia - kategoria, opis, wiek, odwołanie.
- Rozmowa z dorosłym - rozdział, nie akapit.
- Pierwsza doba - najdłuższa część i tak ma być.
- Do używania latami - ze spisem treści i porządnym składem.
- Prosty język - bez terminów do wyszukiwania.
Pełna jawność
Na co pójdzie 90 000 zł
Wszystkie kwoty brutto. Koszt druku oparty jest na wycenie nakładu tysiąca egzemplarzy. Pozostałe pozycje są szacunkami do potwierdzenia umowami.
Budżet wydania
Druk to 40 zł za egzemplarz przy nakładzie tysiąca sztuk. Pełny koszt jednego egzemplarza wraz z opracowaniem i wysyłką wynosi około 90 zł - dlatego na tej stronie podajemy oba przeliczniki i za każdym razem zaznaczamy, o który chodzi. Rezerwa nie jest wynagrodzeniem dla nikogo: pokrywa udokumentowane różnice cen papieru, druku i usług. Z niewykorzystanej części rozliczymy się osobno.
Dlaczego opracowanie jest osobną pozycją. Bo poradnik, który ma pokazywać obie strony i nie być zbiorem haseł, musi zostać napisany, skonsultowany i porządnie zredagowany. Honoraria psychologów, wynagrodzenie osób dzielących się własnym doświadczeniem, redakcja merytoryczna i językowa, korekta, skład i projekt okładki to realne koszty, których nie da się pominąć bez obniżenia jakości.
Dlaczego druk nie jest tańszy. Przy nakładzie tysiąca egzemplarzy koszt jednostkowy jest wysoki, bo przygotowanie do druku rozkłada się na małą liczbę sztuk. Większy nakład obniżyłby cenę jednostkową, ale oznaczałby pudła stojące w magazynie - wolimy wydrukować tyle, ile realnie rozdamy, i dodrukować, jeżeli będzie potrzeba.
Co, jeżeli zbierzemy więcej. Drukujemy większy nakład i piszemy, o ile. Każde kolejne 40 000 zł to następny tysiąc egzemplarzy, a przy dodruku koszt jednostkowy jest niższy, bo przygotowanie jest już opłacone.
Co, jeżeli zbierzemy mniej. Kolejność jest naturalna: najpierw opracowanie, potem druk takiego nakładu, na jaki wystarczy środków. Poradnik ukaże się też w wersji do pobrania bez opłat, niezależnie od tego, ile egzemplarzy uda się wydrukować.
Opłaty operatora płatności. Muszą zmieścić się w tej kwocie, więc pomniejszą dostępny zapas. Piszemy o tym, zanim ktokolwiek wpłaci pierwszą złotówkę.
Rozdział nakładu
Komu trafi tysiąc egzemplarzy
Nakład rozdajemy bez opłat. Piszemy wprost, według jakiej kolejności - zamiast zostawiać to uznaniu.
Gabinety pedagogów i psychologów szkolnych
Miejsce, w którym poradnik jest używany codziennie i podawany konkretnym osobom. Priorytet pierwszy.
Poradnie psychologiczno-pedagogiczne
Działają w każdym powiecie, przyjmują bez skierowania i bez opłat. Trafiają tam rodziny, które same by po taki materiał nie sięgnęły.
Biblioteki szkolne
Bo to jedyne miejsce w szkole, do którego nastolatek może wejść, nie tłumacząc nikomu, po co przyszedł.
Rodzice zgłaszający się do Fundacji
Egzemplarz wysyłany rodzinie, która zadzwoniła na infolinię. Bez opłat i bez kosztów wysyłki po ich stronie.
Szkolenia i spotkania
Rady pedagogiczne, zebrania z rodzicami, warsztaty dla klas. Materiał zostaje u uczestników, a nie kończy się razem ze spotkaniem.
Organizacje pomocowe
Telefony zaufania, świetlice, organizacje pracujące z młodzieżą. Tam, gdzie ktoś już rozmawia z dziećmi i potrzebuje czegoś do ręki.
Droga pierwsza
Darowizna co miesiąc
Przy wydawnictwie regularna wpłata pozwala zaplanować nakład i zamówić druk, zamiast czekać, aż uzbiera się całość. Odwołać można w każdej chwili.
Wybiorą Państwo kwotę
Wpisz dowolną sumę — każda złotówka idzie na ten cel. Jednorazowo, co miesiąc albo co rok, jak wygodniej.
Rachunek Fundacji
Zostaje potwierdzenie w historii rachunku. Kwestie podatkowe warto sprawdzić z własną księgowością - nie doradzamy w tym zakresie.
Fundacja Usuwanie Hejtu
Numer rachunku: PL15 1600 1462 1783 5776 0000 0003
Tytuł: darowizna na poradnik
KRS 0001263258
Co pokażemy po wydaniu
Fakturę za druk, wielkość nakładu, listę typów placówek, do których trafiły egzemplarze, oraz wykorzystanie rezerwy z podaniem przyczyny przy każdej kwocie.
Przy wpłatach od 1 000 zł wskazujemy konkretną placówkę, do której trafił sfinansowany komplet.
Arytmetyka. Sto pięćdziesiąt osób wpłacających po 50 zł miesięcznie to 90 000 zł w rok, czyli całe to wydanie. Przy przeliczniku na egzemplarze widać to jeszcze wyraźniej: każde 40 zł to jedna książka w czyichś rękach.
Dwa przeliczniki i mówimy o obu. Czterdzieści złotych to koszt druku jednego egzemplarza. Dziewięćdziesiąt złotych to pełny koszt jednego egzemplarza wraz z napisaniem, redakcją i wysyłką. Podajemy oba, bo podawanie wyłącznie tego pierwszego byłoby ładniejsze i niepełne.
Jak odwołać. Najszybciej w Panelu darczyńcy — jedno kliknięcie, bez logowania się w nic dłuższego. Wolisz inaczej? Wystarczy wiadomość na biuro@usuwaniehejtu.pl albo telefon pod 222 900 142. Bez pytań o powód i bez propozycji niższego progu.
Krótko
Pytania, które padają najczęściej
Czy poradnik będzie też dostępny w internecie?
Tak, w wersji do pobrania bez opłat i bez zapisów, niezależnie od tego, ile egzemplarzy uda się wydrukować. Papier nie zastępuje sieci – jest uzupełnieniem dla sytuacji, w których ekran przeszkadza: gabinetu pedagoga, rozmowy przy stole, biblioteki szkolnej i rodzica, który nie przeczyta pięćdziesięciu tysięcy znaków na telefonie.
Dlaczego druk tysiąca egzemplarzy kosztuje aż 40 000 zł?
Bo przy małym nakładzie koszt przygotowania do druku rozkłada się na niewiele sztuk, co podnosi cenę jednostkową do około 40 zł. Większy nakład byłby tańszy w przeliczeniu na egzemplarz, ale oznaczałby pudła stojące w magazynie. Wolimy wydrukować tyle, ile realnie rozdamy, i dodrukować, gdy będzie potrzeba – przy dodruku koszt jednostkowy jest niższy, bo przygotowanie jest już opłacone.
Dlaczego płacicie osobom, które opowiadają swoją historię?
Bo proszenie kogoś o darmowe dzielenie się najgorszym okresem życia w imię dobrej sprawy uważamy za nie w porządku. Opowiedzenie takiej historii kosztuje – emocjonalnie i czasowo. Każdy, kto zechce wystąpić anonimowo, wystąpi anonimowo, a udział w publikacji nie jest warunkiem uzyskania od nas pomocy w żadnej sprawie.
Pokazywanie perspektywy hejtera to nie jest usprawiedliwianie?
Nie i pilnujemy tej granicy w całym tekście. Wyjaśnienie, skąd bierze się czyjeś zachowanie, nie jest uznaniem go za dopuszczalne. Ma to natomiast konkretny cel praktyczny: materiał przedstawiający autorów hejtu wyłącznie jako złych ludzi zostaje odrzucony przez każdego, kto sam kiedykolwiek coś takiego napisał – a napisała spora część nastolatków. Materiał pokazujący mechanizm od środka bywa pierwszą rzeczą, po której ktoś kasuje własny komentarz.
Czy mogę dostać egzemplarz dla swojej szkoły?
Tak, bez opłat. Prosimy o zgłoszenie pod 222 900 142 albo na biuro@usuwaniehejtu.pl. Pierwszeństwo mają gabinety pedagogów i psychologów szkolnych, poradnie psychologiczno-pedagogiczne oraz biblioteki szkolne. Wysyłkę pokrywamy ze środków zbiórki, więc placówka nie ponosi żadnych kosztów.
Kto dokładnie to napisze?
Zespół złożony z psychologów, osób, które hejtu doświadczyły, oraz praktyków zajmujących się usuwaniem treści. Psycholodzy odpowiadają za części dotyczące reakcji i pierwszej doby, bo tam najłatwiej zaszkodzić źle sformułowanym zdaniem. Przed drukiem tekst przechodzi czytanie przez osoby pracujące z młodzieżą i przez osoby, których dotyczy – żeby wyłapać fragmenty brzmiące jak ocenianie.
Kiedy poradnik się ukaże?
Kolejność jest taka: najpierw opracowanie i konsultacje, potem czytanie przed drukiem, na końcu druk i dystrybucja. Nie podajemy daty, dopóki nie będzie zebrana część pozwalająca ruszyć z pracami – obiecywanie terminu przed zebraniem środków byłoby obietnicą bez pokrycia. Postęp opisujemy na bieżąco.
Co, jeśli nie uda się zebrać całej kwoty?
Najpierw powstaje treść, potem drukujemy nakład, na jaki wystarczy środków, i podajemy publicznie, ile egzemplarzy udało się wydrukować. Wersja do pobrania ukaże się niezależnie od wyniku zbiórki. Nie oddajemy wpłat i nie przenosimy ich na inne cele Fundacji.
Na koniec
Czterdzieści złotych to jedna książka w czyichś rękach
Poradnik, który pokazuje obie strony, jest napisany z psychologami i z ludźmi, którzy przez to przeszli, i którego nie da się przeczytać w kwadrans, bo nie o to chodzi. Tysiąc egzemplarzy trafi bez opłat do gabinetów pedagogów, poradni, bibliotek i do rodzin, które do nas zadzwonią.
Rachunek Fundacji: PL15 1600 1462 1783 5776 0000 0003, tytuł: darowizna na poradnik.
Lista darczyńców tej zbiórki
Tej zbiórki jeszcze nikt nie wsparł. Bądź pierwszy.