Zbiórka celowa · Fundacja Usuwanie Hejtu
Portal opinii, na którym nie da się kupić swojej reputacji
Konta płatne bez cienia wpływu na oceny, bez ustawiania kolejności i bez usuwania opinii na życzenie. Publicznie widać wyłącznie nick – ale przy sprawie sądowej albo postępowaniu prokuratury dane autora da się ustalić w normalnym, przewidzianym prawem trybie.
To nie jest narzędzie do namierzania ludzi. Dane nie są dostępne ani dla użytkowników, ani dla ocenianych firm – widzi je wąski, imiennie wskazany zespół portalu, a każdy wgląd zostawia ślad w rejestrze.
Najkrócej
Dwie zasady, na których stoi cały pomysł
Po pierwsze: nikt nie kupi lepszych ocen ani usunięcia niewygodnej opinii – konta płatne istnieją, ale nie dają żadnego wpływu na opinie. Po drugie: publicznie widać tylko nick, a dane autora wydajemy wyłącznie sądowi i prokuraturze, w trybie przewidzianym przepisami.
Jeżeli potrzebują Państwo pomocy, a nie portalu: infolinia Fundacji to 222 900 142, przy sprawach osób niepełnoletnich pomagamy bez opłat. Dzieci i młodzież mogą dzwonić pod 116 111 – całą dobę i anonimowo.
Sedno
Dzisiaj opinia bywa towarem, a nie informacją
Konsument zakłada, że czyta relacje innych klientów. W praktyce czyta wynik, na który wpływ miały pieniądze – po jednej albo po drugiej stronie.
Fałszywe opinie pozytywne są rynkiem. Istnieją usługi, w których zamawia się serie wpisów od osób, które nigdy nie były klientami. Kupujący płaci, sprzedający dostarcza, a konsument czytający oceny nie ma jak tego odróżnić od relacji prawdziwych.
Fałszywe opinie negatywne są tym samym rynkiem, tylko odwróconym. Seria jedynek wystawionych konkurencji potrafi zniszczyć małą firmę w tydzień. Przy mikrofirmie, dla której wyniki lokalne są głównym źródłem klientów, jest to realna szkoda majątkowa, a nie przykrość.
Płatne pakiety są problemem samym w sobie. Model, w którym oceniana firma płaci portalowi, tworzy zależność, której nie da się usunąć regulaminem. Nawet gdy portal działa uczciwie, użytkownik nie ma jak tego sprawdzić – a to wystarczy, żeby oceny przestały być wiarygodne.
Pełna anonimowość jest po stronie piszącego, a skutki po stronie ocenianego. Autor fałszywego wpisu nie ponosi żadnego ryzyka, bo praktycznie nie da się go ustalić. Przedsiębiorca ponosi skutki natychmiast. Ta asymetria jest powodem, dla którego takie wpisy się opłacają.
Usunięcie nie rozwiązuje sprawy. Konto zostaje, autor zostaje, a za dwa tygodnie pojawia się kolejny wpis spod innego pseudonimu. Dopóki nikt nie odpowiada za to, co napisał, mechanizm działa w kółko.
Chcemy odwrócić jedną rzecz: opłacalność. Nie chodzi o to, żeby zabrać ludziom anonimowość wobec siebie nawzajem, tylko o to, żeby pisanie nieprawdy przestało być bezpieczne wobec prawa. To są dwie zupełnie różne rzeczy i cała konstrukcja tego portalu opiera się na ich rozdzieleniu.
- Fałszywe pozytywne – kupowane seriami.
- Fałszywe negatywne – ten sam rynek, odwrócony.
- Płatne pakiety – zależność nie do usunięcia regulaminem.
- Ryzyko po jednej stronie – skutki po drugiej.
- Usunięcie nie kończy – autor wraca spod nowego nicku.
- Odwracamy opłacalność – nie anonimowość wobec ludzi.
Zasada podstawowa
Publicznie tylko nick. Dane wyłącznie w trybie prawnym
To jest rozróżnienie, od którego wszystko tu zależy, więc piszemy je możliwie wyraźnie. Portal nie ujawnia nikomu, kto stoi za opinią. Umożliwia natomiast ustalenie tego sądowi i prokuraturze, gdy toczy się postępowanie.
Co widzi zwykły użytkownik. Pseudonim, treść opinii i datę. Nic więcej. Żadnego imienia, nazwiska, miejscowości ani danych pozwalających kogokolwiek rozpoznać.
Co widzi oceniana firma. Dokładnie to samo co każdy inny. Przedsiębiorca nie dostaje danych autora negatywnej opinii, nie może ich kupić i nie może ich uzyskać przez kontakt z nami. Gdyby mógł, portal stałby się narzędziem do wywierania nacisku na klientów – czyli czymś dokładnie odwrotnym od zamierzenia.
Weryfikacja odbywa się raz, przy zakładaniu konta. Nie przy każdej opinii i nie w sposób widoczny dla kogokolwiek. Dane trafiają do osobnego, szyfrowanego zbioru, odseparowanego od treści opinii, z dostępem ograniczonym i rejestrowanym.
Ujawnienie następuje wyłącznie na żądanie uprawnionego organu. Sądu, prokuratury albo policji w ramach prowadzonego postępowania, a także w wykonaniu decyzji organu ochrony danych nakazującej udostępnienie oraz w wykonaniu orzeczenia sądu. Poza tymi trybami danych nie wydajemy nikomu.
Kto po naszej stronie widzi te dane. Nie będziemy udawać, że nikt – portal jest administratorem zbioru, więc dostęp techniczny istnieje. Ma go jednak wyłącznie wąska, imiennie wskazana grupa osób obsługujących żądania organów, zgłoszenia i bezpieczeństwo. Każdy wgląd jest rejestrowany z datą, osobą i powodem, a rejestr podlega audytowi.
Do czego tych danych nie używamy. Do celów komercyjnych, do kontaktu z autorem opinii, do przekazywania ich ocenianej firmie ani do prowadzenia spraw przez naszą działalność usługową. Zakres dopuszczalnych celów jest zamknięty i opublikowany, a wykorzystanie poza nim jest naruszeniem, które pociąga za sobą konsekwencje wobec konkretnej osoby.
Rejestr żądań jest jawny. Publikujemy cyklicznie, ile żądań wpłynęło, od jakiego rodzaju organów, ile uwzględniono i ile odrzucono jako bezpodstawne. Bez danych stron, ale z liczbami – żeby dało się sprawdzić, czy ta droga nie jest nadużywana.
Dlaczego to nie jest narzędzie do namierzania hejterów przez internautów. Bo między „da się ustalić w postępowaniu" a „każdy może sprawdzić" leży cała różnica. Portal, w którym użytkownicy mogliby nawzajem odkrywać swoje dane, byłby zagrożeniem, a nie rozwiązaniem – i nie zbudujemy czegoś takiego.
Nic, co pozwala kogoś rozpoznać.
Nie kupi danych i nie uzyska ich od nas.
Dostęp ograniczony i rejestrowany.
Wyłącznie w przewidzianym trybie.
Z datą, osobą i powodem. Rejestr audytowany.
Liczby publikowane cyklicznie.
Tryby
Kto i w jakim trybie może uzyskać dane
Nie jesteśmy kancelarią i nie udzielamy porad prawnych. Poniżej opis dróg, którymi takie sprawy się prowadzi – szczegółowe zasady powstaną razem z prawnikami i opublikujemy je przed uruchomieniem portalu.
Prokuratura i policja
W ramach prowadzonego postępowania, na podstawie żądania wynikającego z przepisów. Dotyczy to spraw o groźby, uporczywe nękanie, zniesławienie i podszywanie się.
Sąd
Na podstawie postanowienia wydanego w toku postępowania cywilnego albo karnego, w tym przy sprawach o ochronę dóbr osobistych i o czyny nieuczciwej konkurencji.
Decyzja organu ochrony danych
Osoba, której prawa naruszono, może wystąpić o nakazanie udostępnienia danych w drodze decyzji administracyjnej. To jest droga, którą opisujemy szerzej przy zbiórce na ustalanie tożsamości.
Prywatny akt oskarżenia
Przy zniesławieniu i znieważeniu sprawę prowadzi się z oskarżenia prywatnego, a dowody zabezpiecza policja na polecenie sądu.
Czego nie wystarczy
Wezwanie od firmy, pismo od kancelarii, zgłoszenie przez formularz ani groźba pozwu. Bez postanowienia, żądania organu albo decyzji nie wydajemy niczego.
Powiadomienie autora
Tam, gdzie przepisy na to pozwalają, informujemy autora opinii o wydaniu jego danych. Człowiek ma prawo wiedzieć, że toczy się przeciwko niemu sprawa.
Zakres danych ograniczony
Wydajemy to, co jest niezbędne w danej sprawie, a nie cały profil użytkownika. Żądanie zbyt szerokie kwestionujemy zamiast wykonywać je automatycznie.
Okres przechowywania
Dane nie są trzymane bezterminowo. Okres przechowywania określimy w ocenie skutków dla ochrony danych i opublikujemy przed startem, zamiast ustalać go po drodze.
Uczciwie
Najpoważniejszy zarzut: ludzie przestaną pisać prawdę
Ten zarzut jest zasadny i nie zamierzamy go omijać. Człowiek, który wie, że da się go ustalić, zastanowi się dwa razy – i czasem będzie to dobrze, a czasem bardzo źle.
Kto może się przestraszyć niesłusznie. Klient małej, ale wpływowej lokalnie firmy. Pacjent opisujący wizytę. Ktoś, kto chce opisać rzecz prawdziwą i nieprzyjemną dla kogoś, kto ma pieniądze na prawnika. To są dokładnie te opinie, na których konsumentowi zależy najbardziej.
Dlatego prawda jest linią obrony, a nie okolicznością łagodzącą. Opinia prawdziwa i rzetelna nie jest bezprawna, choćby była miażdżąca. Żądanie danych wymaga postępowania, a postępowanie wszczęte po to, żeby uciszyć prawdziwą krytykę, kończy się dla żądającego źle. To nie jest jednak pocieszenie dla kogoś, kto nie ma sił na sąd – i mamy tego świadomość.
Co robimy, żeby to ograniczyć. Żądania zbyt szerokie kwestionujemy zamiast wykonywać automatycznie. Wydajemy wyłącznie to, co niezbędne w danej sprawie. Informujemy autora, że jego dane zostały wydane, wszędzie tam, gdzie przepisy na to pozwalają. I publikujemy liczby, żeby dało się sprawdzić, czy ta droga nie jest nadużywana przez firmy.
Czego nie zrobimy. Nie ułatwimy firmom seryjnego żądania danych osób, które wystawiły niskie oceny. Portal, na którym przedsiębiorca składa dziesięć wniosków po dziesięciu jedynkach, byłby narzędziem nacisku – i to jest granica, przy której powiemy „nie" także wtedy, gdy będzie to dla nas kosztowne.
Drugie ryzyko: mniej opinii w ogóle. Wymóg założenia zweryfikowanego konta odsieje część ludzi, którym po prostu nie będzie się chciało. Portal z małą liczbą opinii jest mniej użyteczny, choćby były najuczciwsze. Nie wiemy, jak duży będzie ten efekt, i nie będziemy udawać, że wiemy.
Trzecie ryzyko: sam zbiór danych. Miejsce przechowujące dane identyfikacyjne tysięcy ludzi jest celem samym w sobie. Dlatego bezpieczeństwo i audyt są osobną pozycją budżetu, a nie rzeczą, którą dopisuje się na końcu, jeżeli coś zostanie.
Dlaczego mimo to uważamy, że warto. Bo dzisiejszy układ, w którym pisanie nieprawdy jest bezpieczne, a skutki ponosi wyłącznie oceniany, też ma swoje ofiary – tylko że nikt o nich nie mówi, bo są nimi mikrofirmy, których nikt nie broni.
- Zarzut jest zasadny – i nie omijamy go.
- Ryzyko dla uczciwych krytyków – zwłaszcza wobec silniejszych.
- Prawda to linia obrony – ale nie pocieszenie bez sił na sąd.
- Żądania zbyt szerokie – kwestionujemy, nie wykonujemy.
- Nie ułatwimy seryjnych wniosków – nawet gdy nas to kosztuje.
- Mniej opinii w ogóle – nie wiemy, jak duży będzie efekt.
- Sam zbiór jest celem – stąd audyt jako osobna pozycja.
Problem, który trzeba nazwać
Fundacja usuwająca treści buduje portal z treściami
Sami zwróciliśmy na to uwagę, zanim zrobił to ktokolwiek inny. Prowadzimy działalność, w której pomagamy usuwać treści – i mielibyśmy prowadzić portal, na którym te same firmy są oceniane. Bez twardego rozdzielenia to jest układ nie do obrony.
Na czym polega ryzyko. Że firma współpracująca z nami komercyjnie byłaby traktowana łagodniej. Że negatywne opinie o niej znikałyby szybciej. Albo odwrotnie – że portal służyłby do wywierania nacisku na firmy, żeby skorzystały z naszych usług. Każdy z tych scenariuszy zniszczyłby portal, a przy okazji Fundację.
Rozdzielenie pierwsze: portal sprzedaje firmom wyłącznie to, co nie dotyka opinii. Rozbudowany profil, statystyki, widżet i reklamę – nigdy wpływu na treść, kolejność, średnią ani moderację. Lista funkcji niedostępnych za żadne pieniądze jest zamknięta i opublikowana razem z cennikiem.
Rozdzielenie drugie: nasza działalność komercyjna nie prowadzi spraw dotyczących opinii z tego portalu. Jeżeli klient chce usunąć wpis znajdujący się u nas, kierujemy go do zwykłego trybu zgłoszenia na portalu albo do innego podmiotu. Tracimy na tym pieniądze i uważamy to za warunek, bez którego reszta jest niewiarygodna.
Rozdzielenie trzecie: dane portalu nie trafiają do naszej działalności usługowej. Dostęp do zbioru mają wyłącznie osoby obsługujące portal, imiennie wskazane, a każdy wgląd jest rejestrowany. Osoby prowadzące sprawy komercyjne po stronie Fundacji nie są na tej liście i nie mogą sięgnąć po te dane w żadnym trybie.
Rozdzielenie czwarte: jawny wykaz powiązań. Publikujemy, które podmioty reklamują się na portalu i czy którykolwiek z nich jest jednocześnie klientem naszych usług. Bez tego każda deklaracja jest tylko deklaracją.
Rozdzielenie piąte: decyzje o opiniach poza Fundacją. Zasady moderacji i rozpatrywanie odwołań powierzamy strukturze niezależnej od zarządu, a spory sporne rozstrzyga się według opublikowanego regulaminu, a nie uznaniowo.
Czego to nie usuwa. Wrażenia, że jedna organizacja jest jednocześnie po obu stronach. Dlatego zasady rozdzielenia publikujemy przed uruchomieniem portalu, a nie po pierwszym zarzucie – i traktujemy je jako warunek startu, a nie deklarację na przyszłość.
Albo nacisk, żeby nimi zostali.
Profil, statystyki, widżet, reklama.
Tracimy na tym pieniądze.
Osoby od spraw nie są na liście dostępu.
Reklamodawcy i klienci usług.
Według regulaminu, nie uznaniowo.
Pełna jawność
Na co pójdą 2 000 000 zł
Sześć pozycji. Wszystkie kwoty brutto i wszystkie są szacunkami do potwierdzenia umowami. Kolejność w tabeli odpowiada kolejności prac.
Budżet budowy i pierwszego roku
Analiza prawna stoi na pierwszym miejscu nie z grzeczności, tylko dlatego, że przesądza o kształcie reszty: zakres zbieranych danych, okres ich przechowywania i tryby udostępniania muszą zostać ustalone, zanim powstanie pierwsza linia kodu. Koszt weryfikacji tożsamości zależy od wybranej metody i liczby użytkowników, więc jest tu największa niepewność. Utrzymanie portalu po pierwszym roku ma być pokrywane z reklam – jeżeli przychody okażą się niższe od kosztów, napiszemy to wprost.
Dlaczego nie zaczynamy od budowy. Bo serwis zbudowany przed rozstrzygnięciem, jakie dane wolno zbierać i jak długo je trzymać, trzeba by przebudować od podstaw. Przy projekcie opartym na danych identyfikacyjnych kolejność prac jest tu ważniejsza niż tempo.
Co, jeżeli zbierzemy mniej. Nie uruchamiamy portalu w wersji okrojonej o bezpieczeństwo albo o analizę prawną – to są pozycje, których nie da się zrobić w połowie. Przy niższej kwocie wykonujemy analizę i ocenę skutków, publikujemy je i czekamy z budową. Podajemy przy tym publicznie, na jakim etapie jesteśmy.
Co, jeżeli zbierzemy więcej. Nadwyżka idzie na dłuższy okres finansowania moderacji i obsługi żądań, bo to jest pozycja, która wraca co roku, a nie jednorazowy koszt budowy.
Opłaty operatora płatności. Muszą zmieścić się w tej kwocie, więc pomniejszą dostępny budżet. Piszemy o tym, zanim ktokolwiek wpłaci pierwszą złotówkę.
Wpłata
Wspieram budowę portalu
Przy większych wpłatach wskazujemy sfinansowany etap prac i informujemy o jego zakończeniu.
Wybiorą Państwo kwotę
Wpisz dowolną sumę — każda złotówka idzie na ten cel. Jednorazowo, co miesiąc albo co rok, jak wygodniej.
Rachunek Fundacji
Zostaje potwierdzenie w historii rachunku. Kwestie podatkowe warto sprawdzić z własną księgowością – nie doradzamy w tym zakresie i nie jesteśmy kancelarią.
Fundacja Usuwanie Hejtu
Numer rachunku: PL15 1600 1462 1783 5776 0000 0003
Tytuł: darowizna na portal opinii
KRS 0001263258
Praca prawna i techniczna
Kancelaria specjalizująca się w ochronie danych, zespół audytujący bezpieczeństwo albo dostawca rozwiązania do weryfikacji tożsamości mogą przejąć część prac zamiast przekazywać pieniądze.
Przy tym projekcie wsparcie merytoryczne dokłada również niezależność. Kontakt: 222 900 142.
Progi cykliczne, przyciski kwot i płatność kartą wymagają podłączenia bramki płatniczej po stronie serwisu.
Krótko
Pytania, które padają najczęściej
Czy każdy będzie mógł sprawdzić, kto napisał opinię?
Nie i to jest najważniejsze rozróżnienie na tej stronie. Publicznie widać wyłącznie nick, treść i datę. Oceniana firma widzi dokładnie to samo co każdy inny użytkownik – nie dostanie danych autora, nie kupi ich i nie uzyska przez kontakt z nami. Dane wydajemy wyłącznie sądowi, prokuraturze i policji w ramach postępowania oraz w wykonaniu decyzji organu ochrony danych albo orzeczenia sądu.
Czy Fundacja będzie miała dostęp do tych danych?
Tak i nie będziemy udawać inaczej – portal jest administratorem zbioru, więc dostęp techniczny istnieje. Ma go jednak wyłącznie wąska, imiennie wskazana grupa osób obsługujących żądania organów, zgłoszenia i bezpieczeństwo. Każdy wgląd jest rejestrowany z datą, osobą i powodem, a rejestr podlega audytowi. Osoby prowadzące po stronie Fundacji sprawy komercyjne nie są na tej liście. Danych nie używamy do celów komercyjnych, do kontaktu z autorem opinii ani do przekazywania ich ocenianej firmie.
Czy to nie zamknie ust ludziom, którzy mają rację?
To jest najpoważniejszy zarzut wobec tego pomysłu i uważamy go za zasadny. Człowiek, który wie, że da się go ustalić, zastanowi się dwa razy – a przy kliencie wpływowej lokalnie firmy może to być zastanowienie o jedno za dużo. Opinia prawdziwa i rzetelna nie jest bezprawna, choćby była miażdżąca, a postępowanie wszczęte po to, żeby uciszyć prawdziwą krytykę, kończy się źle dla żądającego. Żądania zbyt szerokie kwestionujemy, wydajemy tylko to, co niezbędne, i informujemy autora, gdy przepisy na to pozwalają.
Będą konta płatne? To czym to się różni od innych portali?
Będą, ale z twardą granicą: można wykupić rozbudowany profil, statystyki, widżet z oceną i oznaczenie firmy zweryfikowanej, a więc funkcje prezentacyjne. Nie da się natomiast wykupić ukrycia, usunięcia ani przesunięcia opinii, zmiany kolejności, wpływu na średnią i ranking, moderowania opinii o sobie ani pierwszeństwa w rozpatrywaniu zgłoszeń. Ta lista jest zamknięta i publikujemy ją razem z cennikiem. Odpowiadanie na opinie jest przy tym bezpłatne dla każdej firmy i nigdy nie stanie się funkcją płatną.
Czy opinię można będzie usunąć po interwencji firmy?
Nie na życzenie, nie za opłatą i nie po wezwaniu od kancelarii. Usunięcie następuje wtedy, gdy treść narusza prawo albo regulamin, w każdym takim przypadku podajemy powód, a autor może się odwołać. Nie zmieniamy też treści, nie przestawiamy kolejności i nie ukrywamy wpisów niewygodnych dla kogokolwiek – każda ingerencja zostawia ślad w rejestrze.
Fundacja usuwa treści komercyjnie i buduje portal z treściami. Nie jest to konflikt?
Jest i zwróciliśmy na to uwagę, zanim zrobił to ktokolwiek inny. Rozdzielamy to pięcioma zasadami: portal nie sprzedaje niczego ocenianym firmom, nasza działalność komercyjna nie prowadzi spraw dotyczących opinii z tego portalu, nie mamy uprzywilejowanego dostępu do danych, publikujemy wykaz powiązań między reklamodawcami a klientami naszych usług, a zasady moderacji i odwołań powierzamy strukturze niezależnej od zarządu. Drugi punkt oznacza dla nas utratę przychodów i uważamy go za warunek, bez którego reszta jest niewiarygodna.
Ile danych będziecie zbierać?
Tyle, ile jest niezbędne do ustalenia tożsamości w postępowaniu, i ani trochę więcej – zakres, sposób weryfikacji i okres przechowywania ustala analiza prawna wraz z oceną skutków dla ochrony danych, czyli pierwsza pozycja budżetu. Publikujemy je przed uruchomieniem portalu. Miejsce przechowujące dane tysięcy ludzi jest przy tym celem samym w sobie, dlatego bezpieczeństwo i audyt są osobną pozycją, a nie dopiskiem na końcu.
Co, jeśli nie zbierzecie całej kwoty?
Nie uruchomimy portalu w wersji okrojonej o bezpieczeństwo albo o analizę prawną – to są pozycje, których nie da się zrobić w połowie. Przy niższej kwocie wykonujemy analizę i ocenę skutków dla ochrony danych, publikujemy je i czekamy z budową, podając publicznie, na jakim etapie jesteśmy. Serwis zbudowany przed rozstrzygnięciem, jakie dane wolno zbierać, trzeba by i tak przebudować od podstaw.
Na koniec
Anonimowość wobec ludzi. Odpowiedzialność wobec prawa
Nie chodzi o to, żeby każdy mógł sprawdzić, kto co napisał – to byłoby zagrożenie, a nie rozwiązanie. Chodzi o to, żeby pisanie nieprawdy przestało być bezpieczne wobec sądu i żeby nikt nie mógł kupić sobie lepszych ocen. To są dwie różne rzeczy i cały ten portal opiera się na ich rozdzieleniu.
Rachunek Fundacji: PL15 1600 1462 1783 5776 0000 0003, tytuł: darowizna na portal opinii.
Lista darczyńców tej zbiórki
Tej zbiórki jeszcze nikt nie wsparł. Bądź pierwszy.