Dla firm · Pozycjonowanie
eCommerce SEO – pozycjonowanie sklepów internetowych od strony praktycznej
Sklep różni się od zwykłego serwisu tym, że ma tysiące podstron, z których większość nigdy nie przyniesie ani jednej wizyty. Praca polega więc nie na tym, żeby wypozycjonować wszystko, lecz na tym, żeby wyszukiwarka poświęciła uwagę tym podstronom, które faktycznie sprzedają.
Materiał ma charakter poradnikowy. Większość opisanych czynności można wykonać samodzielnie i tak je opisujemy — ze wskazaniem miejsc, w których praca robi się na tyle złożona, że zwykle powierza się ją komuś na stałe.
Najkrócej
Trzy rzeczy, które decydują o wyniku sklepu
Jeżeli mają Państwo przeczytać z tej strony wyłącznie jeden fragment, niech to będzie ten.
Zanim przejdą Państwo dalej: warto sprawdzić, ile podstron sklepu znajduje się w indeksie wyszukiwarki i porównać tę liczbę z liczbą produktów i kategorii. Rozbieżność rzędu kilkudziesięciu razy oznacza, że pierwszym zadaniem nie jest pisanie treści, tylko uporządkowanie indeksacji.
Punkt wyjścia
Od czego naprawdę zależy widoczność sklepu
Kolejność ma tu znaczenie większe niż przy zwykłym serwisie. Praca wykonana w złej kolejności bywa zmarnowana, bo późniejsze zmiany unieważniają wcześniejsze.
Struktura kategorii
Najważniejszy zasób sklepu i jednocześnie ten, który najtrudniej zmienić później. Kategoria odpowiada na zapytanie, z którym klient faktycznie przychodzi, i to ona przyjmuje większość ruchu.
Panowanie nad liczbą adresów
Sklep potrafi wygenerować setki tysięcy adresów z filtrów i sortowań. Jeżeli wyszukiwarka je pobiera, traci czas, którego nie poświęci podstronom zarabiającym.
Własna treść
Opisy od producenta ma cała branża. Sklep bez własnych materiałów nie ma czym wygrać poza ceną — a to konkurencja, w której zwycięża ten, kto ma najniższą marżę.
Szybkość działania
W sklepie przekłada się bezpośrednio na sprzedaż, niezależnie od pozycji. Wolna karta produktu traci klientów, którzy już na nią weszli, więc praca nad wydajnością zwraca się dwukrotnie.
Dane uporządkowane
Cena, dostępność, oceny i warianty opisane tak, żeby wyszukiwarka odczytała je bez zgadywania. Decydują o wyglądzie wyniku, a ten o tym, czy ktokolwiek w niego kliknie.
Obsługa produktów wycofanych
Sklep to organizm, w którym stale coś znika z oferty. Sposób postępowania z takimi adresami przesądza o tym, czy sklep traci zbudowaną widoczność, czy ją zachowuje.
Opinie klientów
Treść, której konkurencja nie skopiuje, bo powstaje u Państwa. Jednocześnie element, który wyszukiwarki i systemy generatywne wykorzystują przy pytaniach porównawczych.
Linkowanie wewnętrzne
Przy tysiącach podstron decyduje o tym, które z nich wyszukiwarka uzna za ważne. W sklepach jest to narzędzie mocniejsze niż w jakimkolwiek innym typie serwisu.
Fundament
Architektura sklepu: decyzja, której nie da się cofnąć tanio
Układ kategorii, adresów i powiązań między nimi zapada zwykle na początku, przy uruchamianiu sklepu, i bywa podejmowany przez osobę, która patrzy na wygodę obsługi magazynu, a nie na to, czego szuka klient. Naprawianie tego po dwóch latach kosztuje wielokrotnie więcej niż zrobienie tego dobrze od razu.
Punktem wyjścia jest język klienta, nie język branży. Producenci i hurtownie posługują się nazwami, których klienci nie używają. Kategoria nazwana zgodnie z katalogiem dostawcy bywa więc nazwana słowem, którego nikt nie wpisuje w wyszukiwarkę.
Drugą zasadą jest płytkość. Im mniej kliknięć dzieli stronę główną od produktu, tym lepiej — zarówno dla klienta, jak i dla wyszukiwarki. Struktura zagnieżdżona na pięć poziomów jest zwykle śladem po tym, jak firma wewnętrznie dzieli asortyment, a nie po tym, jak szukają go ludzie.
Trzecią zasadą jest stabilność adresów. Adres podstrony powinien przetrwać zmianę nazwy kategorii, przeniesienie produktu i przebudowę menu. Adresy zawierające pełną ścieżkę kategorii łamią się przy każdej reorganizacji asortymentu, a takich reorganizacji w sklepie jest wiele.
Czwartą zasadą jest jedno miejsce dla jednego produktu. Produkt dostępny pod trzema adresami, bo należy do trzech kategorii, to trzy słabe podstrony zamiast jednej mocnej. Przynależność do wielu kategorii rozwiązuje się na poziomie nawigacji, a nie przez mnożenie adresów.
Piątą zasadą jest przewidywanie rozwoju. Struktura zaprojektowana pod obecny asortyment pęka, gdy sklep wprowadza nową grupę towarów. Warto z góry ustalić, gdzie trafią rzeczy, których jeszcze nie ma w ofercie.
- Język klienta – nie nazwy z katalogu dostawcy.
- Płytka struktura – mało kliknięć do produktu.
- Stabilne adresy – przetrwają reorganizację.
- Jeden produkt, jeden adres – bez mnożenia kopii.
- Miejsce na rozwój – dla asortymentu, którego jeszcze nie ma.
Jeśli chcą Państwo zamówić audyt architektury sklepu przed przebudową albo przed zmianą oprogramowania, zachęcamy do kontaktu: tel. 222 900 142 lub mailowo: biuro@usuwaniehejtu.pl
Zanim powstanie sklep
Frazy kluczowe i wsparcie agencji przed budową, a nie po niej
Najtańszy moment na dobrą strukturę sklepu jest wtedy, gdy sklepu jeszcze nie ma. Każdy kolejny kosztuje wielokrotnie więcej, a część decyzji staje się właściwie nieodwracalna bez migracji.
Struktura z danych, nie z magazynu
Kategorie układane według tego, czego szukają klienci, a nie według tego, jak firma dzieli asortyment wewnętrznie. Różnica bywa zasadnicza i widać ją dopiero w zestawieniu zapytań.
Adresy zaprojektowane raz
Ustalone tak, żeby przetrwały zmianę nazwy kategorii i przeniesienie produktu. Przy poprawianiu po fakcie każda zmiana oznacza przekierowania i utratę części zbudowanej widoczności.
Listingi pod realne zapytania
Lista kategorii i podkategorii wynikająca z tego, jak ludzie pytają. Powstaje przed wdrożeniem, więc nie trzeba jej doklejać do gotowego sklepu.
Wymagania dla wykonawcy
Spisane przed podpisaniem umowy na wykonanie sklepu: sterowanie filtrami, panel przekierowań, dane uporządkowane, mapa witryny, dostęp do dzienników. Potem bywa za późno.
Plan treści od pierwszego dnia
Wiadomo, które kategorie dostają opisy, które produkty wymagają własnych materiałów i jakie tematy poradnikowe mają powstać. Sklep rusza z treścią, a nie z pustymi listingami.
Pomiar wyjściowy
Ustalone wskaźniki i sposób ich zbierania jeszcze przed startem. Bez tego po roku nie da się stwierdzić, czy cokolwiek zadziałało, a rozmowa sprowadza się do wrażeń.
Kolejność, w jakiej powstaje większość sklepów, jest odwrotna do rozsądnej. Najpierw wybierana jest platforma, potem projekt graficzny, potem wgrywany jest katalog od dostawcy, a na końcu — zwykle po kilku miesiącach słabej sprzedaży — ktoś pyta o pozycjonowanie. Wtedy okazuje się, że struktura nie odpowiada temu, czego szukają klienci, adresy zawierają pełną ścieżkę kategorii i łamią się przy każdej reorganizacji, a filtry generują dziesiątki tysięcy podstron.
Naprawienie tego jest możliwe i kosztuje wielokrotnie więcej niż zrobienie dobrze za pierwszym razem. Zmiana struktury kategorii w działającym sklepie oznacza mapę przekierowań, ponowne pobranie całego katalogu przez wyszukiwarkę i kilka tygodni, w których wynik jest gorszy niż przed zmianą. Przy dużym katalogu bywa to praca na kwartał, którą dałoby się zastąpić dwoma tygodniami analizy przed wdrożeniem.
Praca przed budową sprowadza się do kilku konkretnych rzeczy. Zebrania zapytań, z którymi klienci faktycznie przychodzą po ten asortyment — w pełnym brzmieniu, razem z określeniami potocznymi i błędnymi. Pogrupowania ich w zbiory odpowiadające przyszłym listingom. Ustalenia, które z tych zbiorów zasługują na osobną kategorię, a które na filtr. Zaprojektowania struktury adresów. I spisania wymagań technicznych, które wykonawca sklepu ma spełnić.
Efektem jest dokument, z którym idzie się do osoby budującej sklep. Zawiera mapę kategorii, wzorce adresów, listę wymagań technicznych oraz plan treści na pierwsze miesiące. Wykonawca dostaje konkret zamiast ogólnego polecenia, żeby „zrobić pod SEO”, a Państwo mają narzędzie do sprawdzenia, czy zostało zrobione.
Drugim efektem jest przewidywalność kosztów. Sklep zbudowany według takiego dokumentu nie wymaga później przebudowy, a praca nad widocznością zaczyna się od treści, a nie od porządkowania. W przeliczeniu na efekt jest to najtańszy moment na zaangażowanie kogokolwiek z zewnątrz.
Trzecim, mniej oczywistym, jest wpływ na sam asortyment. Zestawienie zapytań pokazuje, czego ludzie szukają i w jakich ilościach. Bywa, że ujawnia grupy produktów, o których firma nie myślała, albo pokazuje, że planowany rdzeń oferty ma popyt mniejszy, niż zakładano. Jest to informacja handlowa, a nie wyłącznie techniczna, i przy uruchamianiu sklepu bywa najcenniejszą częścią całej pracy.
Jeśli chcą Państwo zamówić analizę zapytań i projekt struktury sklepu przed rozpoczęciem jego budowy, zachęcamy do kontaktu: tel. 222 900 142 lub mailowo: biuro@usuwaniehejtu.pl
Co powinno powstać na tym etapie
Zestawienie zapytań pogrupowane w zbiory. Nie płaska lista fraz z narzędzia, tylko uporządkowane grupy odpowiadające temu, jak ludzie szukają: osobno zapytania o grupy towarów, osobno o konkretne modele, osobno o zastosowania i problemy. Każda grupa wskazuje, czym ma być w sklepie — kategorią, filtrem, kartą produktu albo materiałem poradnikowym.
Mapa kategorii. Pełna struktura z nazwami dobranymi według zapytań, z określoną głębokością i z zaznaczeniem, gdzie trafią grupy asortymentu, których jeszcze nie ma w ofercie. Dokument ten służy również jako podstawa menu, więc rozstrzyga o nawigacji w sklepie.
Wzorce adresów. Sposób budowania adresów dla kategorii, produktów, materiałów i filtrów dopuszczonych do indeksu. Z zasadą nadrzędną: adres ma przetrwać zmianę nazwy i przeniesienie produktu między kategoriami.
Rozstrzygnięcie w sprawie filtrów. Które mają tworzyć adresy możliwe do zaindeksowania, a które nie mają generować ich w ogóle. Podjęte na podstawie danych o zapytaniach i o liczbie produktów, a nie na podstawie domyślnych ustawień oprogramowania.
Wymagania techniczne dla wykonawcy. Spisane punkt po punkcie: sterowanie indeksacją, panel przekierowań, dane uporządkowane dla produktu i opinii, mapa witryny dzielona na części, obsługa stronicowania, dostęp do dzienników, wydajność kart produktów. Dokument do załączenia do umowy.
Plan treści na pierwsze miesiące. Które kategorie dostają opisy przed startem, które produkty wymagają własnych materiałów i jakie tematy poradnikowe mają powstać w pierwszym półroczu. Sklep uruchomiony z treścią wchodzi do wyników szybciej niż sklep, który treść dostaje pół roku później.
Wskaźniki i sposób ich zbierania. Ustalone przed startem, żeby po roku dało się cokolwiek porównać. Przy nowym sklepie punktem wyjścia są zera, więc tym bardziej warto od początku mierzyć właściwe rzeczy.
Jak wybrać agencję do takiej pracy
Pierwszym sprawdzianem jest to, o co agencja pyta na początku. Rozmowa zaczynająca się od liczby fraz w pakiecie i od ceny miesięcznej dotyczy sprzedaży usługi, a nie Państwa sklepu. Rozmowa zaczynająca się od pytań o asortyment, o marże, o to, skąd bierze się towar i kto obsługuje klientów, dotyczy sprawy.
Drugim jest stosunek do gwarancji. Obietnica konkretnych pozycji w określonym terminie jest obietnicą, której nikt nie kontroluje, bo o wynikach decyduje wyszukiwarka, a nie wykonawca. Agencja, która ją składa, albo nie rozumie, jak to działa, albo liczy na to, że Państwo nie zrozumieją. Uczciwa odpowiedź brzmi: da się doprowadzić sklep do stanu, w którym nic go nie blokuje, i mierzyć postęp — a nie zagwarantować wynik.
Trzecim jest sposób raportowania. Raport złożony z pozycji kilkudziesięciu wybranych fraz nie mówi nic o sklepie, który żyje z tysięcy drobnych zapytań. Warto zapytać wprost, czy raport pokaże ruch w podziale na typy podstron, liczbę podstron przynoszących sprzedaż i przychód z ruchu organicznego. Odpowiedź wymijająca jest odpowiedzią.
Czwartym jest to, czy agencja mówi, czego Państwo nie potrzebują. Przy sklepie, którego głównym problemem są filtry generujące dziesiątki tysięcy adresów, propozycja napisania trzech tysięcy opisów jest sprzedażą pracy, która nie przesunie wyniku. Wykonawca, który wskaże kolejność i powie, co da się zrobić własnymi siłami, zwykle wie, co robi.
Piątym jest umowa. Warto sprawdzić okres wypowiedzenia, zasady rozliczenia przy wcześniejszym zakończeniu oraz to, czyją własnością są materiały powstałe w trakcie współpracy: teksty, dokumenty, wzorce. Zapisy uzależniające sklep od dalszego trwania umowy są sygnałem ostrzegawczym.
Szóstym jest przejrzystość w sprawie odnośników. Jeżeli w zakresie znajduje się pozyskiwanie odnośników, warto zapytać skąd, i czy po zakończeniu współpracy zostaną. Odnośniki z serwisów wynajmowanych na czas trwania umowy znikają razem z nią, a wraz z nimi część widoczności.
Siódmym jest dostępność ludzi. Przy sklepie pojawiają się pytania wymagające szybkiej odpowiedzi: awaria, spadek po aktualizacji, błąd w pliku produktowym. Warto wiedzieć, kto będzie prowadził projekt i czy da się z tą osobą porozmawiać, a nie wyłącznie wymieniać wiadomości przez system zgłoszeń.
Na koniec rzecz, o której rzadko się mówi. Najlepszym momentem na rozmowę z agencją jest etap, na którym nie ma jeszcze czego pozycjonować — czyli wtedy, gdy sklep jest w planach. Wykonawca, który przyjmie taką rozmowę poważnie i zaproponuje pracę nad strukturą zamiast od razu pakietu miesięcznego, pokazuje w ten sposób, jak będzie pracował później.
Przygotujemy dokument wyjściowy przed budową Państwa sklepu
Zestawienie zapytań pogrupowane w zbiory, mapa kategorii, wzorce adresów, rozstrzygnięcie w sprawie filtrów, wymagania techniczne do załączenia do umowy z wykonawcą oraz plan treści na pierwsze miesiące. Dokument, z którym idzie się do osoby budującej sklep.
Główny zasób
Kategorie: tam trafia ruch i tam zapadają decyzje
W typowym sklepie listingi odpowiadają za większość wejść z wyszukiwarki, mimo że stanowią ułamek liczby podstron. Wynika to z tego, jak ludzie szukają: najpierw grupy towarów, dopiero potem konkretnego modelu.
Nazwa zgodna z zapytaniem
Kategoria powinna nazywać się tak, jak klient nazywa to, czego szuka. Nazwa wewnętrzna, katalogowa albo wymyślona marketingowo skazuje listing na nieobecność w wynikach.
Opis, który ma sens dla człowieka
Nie akapit pod listingiem napisany dla wyszukiwarki, tylko materiał pomagający wybrać: czym różnią się typy, na co zwrócić uwagę, dla kogo co jest przeznaczone.
Miejsce opisu
Fragment pomagający w wyborze warto umieścić nad produktami albo w formie krótkiego wstępu, a rozwinięcie pod listingiem. Cała treść wepchnięta na sam dół jest ignorowana przez klientów.
Kategorie z zapytań długich
Osobne listingi dla zapytań, z którymi klienci faktycznie przychodzą: konkretne przeznaczenie, rozmiar, materiał, grupa odbiorców. Każdy taki listing to osobne wejście do sklepu.
Sensowna liczba produktów
Listing z trzema produktami wygląda na niedokończony i słabo konwertuje. Listing z tysiącem bez filtrów jest bezużyteczny. Warto wyznaczyć przedział i trzymać się go przy tworzeniu nowych kategorii.
Kolejność produktów
To, co klient widzi jako pierwsze, przesądza o sprzedaży z danego listingu. Domyślne sortowanie według daty dodania rzadko jest najlepszym rozwiązaniem.
Powiązania między kategoriami
Odnośniki do listingów pokrewnych i nadrzędnych pomagają klientowi i pokazują wyszukiwarce strukturę asortymentu. Jest to najtańsze linkowanie wewnętrzne, jakie sklep ma do dyspozycji.
Kategorie sezonowe
Utrzymywane przez cały rok, a nie tworzone na sześć tygodni i usuwane. Adres kasowany po sezonie traci całą zbudowaną widoczność i w kolejnym roku zaczyna od zera.
Najczęstszy błąd przy kategoriach polega na traktowaniu opisu jako obowiązku. Powstaje wtedy tekst napisany pod wyszukiwarkę, umieszczony pod listingiem, którego nikt nie czyta. Taki materiał nie pomaga w sprzedaży i coraz słabiej pomaga w widoczności, ponieważ wyszukiwarki rozpoznają treść dopisaną wyłącznie po to, żeby była.
Materiał, który działa, odpowiada na pytanie klienta stojącego przed wyborem. Czym różnią się dostępne typy, co jest istotne przy zakupie, na czym polegają różnice cenowe, czego nie widać na zdjęciu. Klient, który to przeczyta, kupuje pewniej i rzadziej zwraca towar — a to jest korzyść wykraczająca poza samo pozycjonowanie.
Kategorie budowane z rzeczywistych zapytań są najtańszym sposobem na zwiększenie ruchu w sklepie. Zamiast walczyć o ogólną frazę, przy której konkurują wszyscy, buduje się listingi odpowiadające na zapytania szczegółowe: określone przeznaczenie, rozmiar, materiał, grupa odbiorców, przedział cenowy. Każdy taki listing wchodzi do wyników na własnych zasadach, a razem dają więcej niż jedna kategoria ogólna.
Warunek jest jeden i bywa pomijany. Taki listing musi mieć sens dla klienta, który na niego trafi: musi zawierać produkty faktycznie odpowiadające zapytaniu i musi wyglądać jak celowo przygotowana część sklepu, a nie jak automatycznie wygenerowana lista. Sklepy, które produkują setki takich podstron maszynowo, bez zawartości i bez opisu, szkodzą sobie zamiast pomagać.
Miejsce, w którym ginie najwięcej sklepów
Filtry i sortowania: kiedy pomagają, a kiedy niszczą widoczność
Filtrowanie jest dla klienta niezbędne, a dla wyszukiwarki bywa katastrofą. Sklep z dziesięcioma filtrami po kilka wartości każdy potrafi wygenerować liczbę adresów przekraczającą liczbę produktów o kilka rzędów wielkości — i wszystkie z nich wyszukiwarka będzie pobierać, jeżeli jej się na to pozwoli.
Skutek jest podwójny. Po pierwsze, czas przeznaczony na pobieranie podstron sklepu zużywa się na adresy bez wartości, przez co nowe produkty i zmiany w kategoriach trafiają do indeksu z opóźnieniem liczonym w tygodniach. Po drugie, w indeksie pojawiają się setki niemal identycznych podstron, które konkurują ze sobą i z właściwą kategorią.
Rozstrzygnięcie polega na podziale filtrów na dwie grupy. Pierwsza to te, które odpowiadają realnym zapytaniom klientów — kolor, rozmiar, przeznaczenie, marka. Warto, żeby dały się zaindeksować, ponieważ każde takie połączenie to potencjalne wejście do sklepu. Druga to filtry pomocnicze: sortowanie, liczba produktów na stronie, sposób wyświetlania, przedziały cenowe, kombinacje wielu filtrów naraz. Te nie powinny być indeksowane w ogóle.
Narzędzia do tego są znane i sprawdzone. Wskazanie adresu podstawowego dla wariantów tej samej listy, oznaczenie podstron, które nie mają trafiać do indeksu, wyłączenie części parametrów z pobierania oraz — przy filtrach pomocniczych — zbudowanie ich tak, żeby w ogóle nie tworzyły nowych adresów.
Decyzja, które filtry dopuścić, powinna wynikać z danych, a nie z intuicji. Sprawdza się, czy dla danego połączenia istnieją realne zapytania i czy sklep ma pod nim wystarczającą liczbę produktów. Filtr dopuszczony do indeksu, pod którym znajdują się dwa produkty, tworzy podstronę słabą i bezużyteczną.
Ostatnią rzeczą jest utrzymanie stanu. Każda zmiana w oprogramowaniu sklepu, każda nowa wtyczka i każda przebudowa nawigacji potrafią przywrócić generowanie adresów, które wcześniej zablokowano. Warto to sprawdzać cyklicznie, a nie raz przy wdrożeniu.
Kolor, rozmiar, marka, przeznaczenie — o ile mają dość produktów.
Kolejność, liczba na stronie, sposób wyświetlania.
Liczba adresów rośnie wykładniczo, wartość spada do zera.
Zmieniają się, a podstrony zostają w indeksie.
Wtyczki potrafią przywrócić to, co zablokowano.
Sprawdzimy, ile adresów generuje Państwa sklep
Porównujemy liczbę produktów i kategorii z liczbą adresów pobieranych przez wyszukiwarkę oraz z liczbą podstron w indeksie. Rozbieżność wskazuje, gdzie tracony jest czas, którego nie dostają podstrony zarabiające. Kończy się listą filtrów do zablokowania i tych, które warto dopuścić.
Karty produktów
Co musi znaleźć się na karcie, żeby sprzedawała i była widoczna
Karta produktu rzadko przyjmuje duży ruch z zapytań ogólnych, za to odpowiada za zapytania o konkretny model oraz za sprzedaż z całego pozostałego ruchu. Optymalizuje się ją więc pod dwa cele naraz.
Nazwa zrozumiała dla klienta
Nazwa handlowa uzupełniona o to, czym rzecz jest. Symbol katalogowy sam w sobie nie mówi niczego osobie, która nie zna marki, a to ona najczęściej trafia na kartę z wyszukiwarki.
Odpowiedź na pytania przed zakupem
Wymiary, materiał, zawartość zestawu, zgodność z innymi produktami, sposób konserwacji. Każde pytanie zadane przez telefon jest pytaniem, którego brakuje na karcie.
Własny opis przy produktach ważnych
Nie da się napisać unikalnych opisów do dwudziestu tysięcy produktów i nie ma takiej potrzeby. Warto natomiast napisać je do tych, które odpowiadają za większość obrotu.
Zdjęcia opisane poprawnie
Nazwy plików i opisy alternatywne wpływają na widoczność w wynikach graficznych, które przy części asortymentu dają więcej ruchu niż wyniki tekstowe.
Cena i dostępność w danych uporządkowanych
Decydują o wyglądzie wyniku w wyszukiwarce. Wynik pokazujący cenę i dostępność zbiera wyraźnie więcej kliknięć od wyniku bez tych informacji.
Opinie o produkcie
Treść, której nikt nie skopiuje, bo powstaje u Państwa. Jednocześnie to, po co sięgają systemy generatywne przy pytaniach o doświadczenia innych klientów.
Produkty powiązane
Nie przypadkowa lista, tylko rzeczy faktycznie kupowane razem albo rozważane zamiennie. Poprawia sprzedaż i buduje sensowne linkowanie wewnętrzne.
Informacja o dostawie i zwrocie
Najczęstszy powód porzucenia koszyka to niepewność co do kosztu i terminu. Podanie tego wprost na karcie działa na sprzedaż mocniej niż większość zabiegów optymalizacyjnych.
Przy dużych katalogach kluczowe jest ustalenie proporcji. Sklep mający dwadzieścia tysięcy produktów nie napisze do wszystkich własnych opisów i nie powinien nawet próbować. Sensowne podejście polega na podziale asortymentu według udziału w obrocie i według potencjału wyszukiwań, a następnie opracowaniu najpierw tej części, która odpowiada za większość wyniku. W typowym sklepie jest to kilkaset produktów, a nie kilkanaście tysięcy.
Reszta katalogu obsługiwana jest inaczej. Zamiast unikalnych opisów stosuje się uporządkowane parametry, poprawne nazwy, zdjęcia i przynależność do właściwych listingów. Produkt bez własnego opisu, ale prawidłowo opisany parametrami, nadal sprzedaje się z ruchu przychodzącego na kategorię.
Trzecim elementem jest sposób obsługi opisów od producenta. Nie trzeba ich usuwać — trzeba je uzupełnić. Blok danych technicznych od dostawcy plus kilka zdań własnych o tym, dla kogo produkt jest przeznaczony i czym różni się od podobnych, daje kartę, która przestaje być kopią. Jest to praca możliwa do wykonania seryjnie i dużo tańsza od pisania wszystkiego od zera.
Warto również przemyśleć, co dzieje się na karcie poniżej opisu. Sekcja pytań i odpowiedzi, w której zapisywane są rzeczywiste pytania klientów wraz z odpowiedziami obsługi, to jedno z lepszych źródeł treści w sklepie: powstaje sama, jest unikalna i odpowiada dokładnie na to, co ludzie chcą wiedzieć.
Powtarzalność
Duplikacja treści w sklepie i co z nią zrobić
W sklepach duplikacja jest stanem naturalnym, a nie wypadkiem przy pracy. Ten sam opis od producenta krąży po całej branży, warianty produktu tworzą niemal identyczne karty, a filtry produkują listingi różniące się kolejnością. Pytanie nie brzmi, czy duplikacja występuje, tylko które jej rodzaje warto usuwać.
Duplikacja zewnętrzna to opisy identyczne z tymi u konkurencji. Nie powoduje kary, wbrew rozpowszechnionemu przekonaniu, natomiast powoduje coś gorszego: sklep nie ma czym się wyróżnić, więc wyszukiwarka nie ma powodu preferować jego karty nad kartą innego sprzedawcy. Wtedy o wyniku decydują czynniki, na które sklep ma mniejszy wpływ — siła domeny, opinie, historia.
Duplikacja wewnętrzna to sytuacja, w której ten sam produkt albo ta sama lista dostępne są pod wieloma adresami. Ta jest szkodliwa realnie, ponieważ dzieli sygnały między kilka podstron zamiast wzmacniać jedną. Rozwiązuje się ją wskazaniem adresu podstawowego i usunięciem zbędnych ścieżek.
Duplikacja wariantowa dotyczy produktów różniących się kolorem albo rozmiarem. Rozstrzygnięcie zależy od tego, czy klienci szukają wariantu osobno. Przy odzieży kolor bywa przedmiotem zapytania, więc osobne karty mają sens. Przy części zamiennych różniących się długością — zwykle nie, i lepiej mieć jedną kartę z wyborem.
Duplikacja opisów kategorii powstaje, gdy ten sam tekst jest wstawiany do wielu listingów z podmienioną nazwą. Jest łatwo rozpoznawalna i nie przynosi efektu. Lepiej mieć opisy przy dwudziestu najważniejszych kategoriach niż szablon przy dwustu.
Praktyczna kolejność działań wygląda tak: najpierw usunąć duplikację wewnętrzną, bo jest szkodliwa i daje się naprawić technicznie. Potem rozstrzygnąć kwestię wariantów. Na końcu zająć się treścią, zaczynając od produktów odpowiadających za większość obrotu. Odwrotna kolejność oznacza pisanie opisów do kart, które i tak konkurują same ze sobą.
- Zewnętrzna – nie karze, ale odbiera powód do wyboru.
- Wewnętrzna – szkodzi realnie, dzieli sygnały.
- Wariantowa – zależy, czy klienci szukają wariantu.
- Opisy kategorii z szablonu – rozpoznawalne, bez efektu.
- Kolejność – technika, warianty, dopiero treść.
Jeśli chcą Państwo zamówić uporządkowanie duplikacji i opracowanie opisów dla kluczowej części asortymentu, zachęcamy do kontaktu: tel. 222 900 142 lub mailowo: biuro@usuwaniehejtu.pl
Przypadki szczególne
Warianty, zestawy i produkty konfigurowalne
Obszar, w którym każde oprogramowanie sklepowe robi coś innego, a skutki bywają poważne. Rozstrzygnięcie zależy od tego, czy klient szuka wariantu osobno, czy produktu jako całości.
Wariant jako przedmiot zapytania
Jeżeli klienci wpisują nazwę produktu razem z kolorem albo rozmiarem, warianty zasługują na osobne karty. Dotyczy to zwłaszcza odzieży, obuwia i wyposażenia wnętrz.
Wariant jako parametr techniczny
Przy długościach, średnicach i pojemnościach klient szuka produktu, a wariant wybiera na miejscu. Wtedy jedna karta z wyborem działa lepiej od kilkunastu niemal identycznych.
Zestawy i komplety
Osobna karta ma sens, gdy zestaw jest przedmiotem zapytania sam w sobie. Warto przy tym linkować do produktów wchodzących w skład, a z nich do zestawu.
Produkty konfigurowalne
Konfigurator rzadko nadaje się do indeksacji w całości. Rozwiązaniem jest indeksowanie kilku gotowych zestawień oraz osobnej podstrony opisującej możliwości konfiguracji.
Produkty na wymiar
Nie mają stałej ceny ani stałego wariantu, więc karta pełni funkcję informacyjną i ofertową. Tutaj rozstrzyga jakość opisu procesu i przejrzystość wyceny.
Produkty w wielu opakowaniach
Te same rzeczy w różnych ilościach to klasyczne źródło duplikacji. Zwykle lepiej wybrać jedną kartę z wyborem wielkości opakowania.
Rozstrzygnięcie sprowadza się do jednego pytania: czy ktoś szuka tego wariantu osobno. Sprawdza się to w danych o zapytaniach, a nie w przekonaniach. Bywa, że odpowiedź zaskakuje — przy części asortymentu kolor jest przedmiotem zapytania nawet tam, gdzie branża tego nie zakłada.
Drugim kryterium jest liczba. Produkt w pięciu wariantach to pięć kart, z których każda może się bronić. Produkt w stu wariantach to sto kart niemal identycznych, które będą konkurować ze sobą i zajmować czas przeznaczony na pobieranie podstron. Przy dużej liczbie wariantów prawie zawsze lepsza jest jedna karta.
Trzecim kryterium jest treść. Osobne karty mają sens, jeżeli faktycznie różnią się zawartością: innym zdjęciem, innym opisem, innymi opiniami. Karty różniące się wyłącznie jednym słowem w nazwie są duplikacją niezależnie od tego, jak zostały wygenerowane.
Cykl życia asortymentu
Produkty niedostępne i wycofane: gdzie sklepy tracą najwięcej zbudowanej widoczności
Sklep to organizm, w którym stale coś znika z oferty. Sposób obsługi takich adresów rozstrzyga, czy sklep zachowuje wypracowaną widoczność, czy co roku oddaje ją konkurencji. Jest to jedna z niewielu rzeczy, które da się poprawić szybko i z natychmiastowym skutkiem.
Produkt chwilowo niedostępny nie powinien znikać. Karta zostaje, informacja o braku jest widoczna, a klient dostaje możliwość zapisania się na powiadomienie o dostępności albo obejrzenia zamienników. Usunięcie karty oznacza utratę wszystkiego, co wypracowała, a produkt wróci do oferty za trzy tygodnie.
Produkt wycofany trwale wymaga decyzji. Jeżeli istnieje następca, właściwym rozwiązaniem jest trwałe przekierowanie na jego kartę — klient trafia tam, gdzie chciał, a widoczność przechodzi na nowy adres. Jeżeli następcy nie ma, przekierowanie kieruje się na kategorię, do której produkt należał.
Czego nie robić. Nie przekierowywać wszystkiego na stronę główną, ponieważ dla wyszukiwarki i dla klienta jest to informacja, że strony nie ma. Nie zostawiać kart zwracających komunikat o błędzie bez żadnej alternatywy. Nie usuwać setek produktów jednym zabiegiem przy porządkowaniu katalogu, bez sprawdzenia, które z nich przyjmowały ruch.
Produkty sezonowe obsługuje się osobno. Kartę zostawia się przez cały rok, z informacją o dostępności w sezonie. Sklep, który co roku usuwa asortyment sezonowy i tworzy go od nowa, co roku zaczyna budowanie widoczności od zera — i dziwi się, że wrzesień zawsze wygląda tak samo.
Ostatnią rzeczą jest przegląd. Warto raz na kwartał sprawdzić, które adresy zwracają komunikat o błędzie i czy nie znalazły się wśród nich karty, które wcześniej przyjmowały ruch. Jest to czynność na godzinę, a wyłapuje straty, których inaczej nikt nie zauważy.
Informacja o dostępności, powiadomienie, zamienniki.
Na kartę następcy, nie na stronę główną.
Klient trafia tam, gdzie znajdzie coś podobnego.
Inaczej co roku zaczynamy od zera.
Godzina pracy, wyłapuje straty niewidoczne inaczej.
Zasoby wyszukiwarki
Indeksacja przy dużym katalogu
Wyszukiwarka przeznacza na każdy serwis ograniczony czas. Przy sklepie z tysiącami podstron to ograniczenie przestaje być teorią i zaczyna przesądzać o tym, jak szybko zmiany trafiają do wyników.
Mapa witryny podzielona
Osobne pliki dla kategorii, produktów i materiałów poradnikowych. Pozwala zobaczyć w narzędziach dla webmasterów, która grupa jest indeksowana, a która nie.
Mapa aktualizowana automatycznie
Bez produktów usuniętych i bez adresów zablokowanych. Mapa zawierająca podstrony, których sklep nie chce w indeksie, jest sygnałem sprzecznym.
Blokowanie adresów bez wartości
Koszyk, logowanie, porównywarki, listy życzeń, sortowania. Każdy pobrany adres bez wartości to czas odebrany kategorii, która sprzedaje.
Prawidłowa obsługa stronicowania
Kolejne strony listingu powinny być dostępne dla wyszukiwarki, bo przez nie prowadzi droga do produktów. Blokowanie ich odcina część katalogu.
Kontrola w dziennikach serwera
Jedyne miejsce, w którym widać, co wyszukiwarka faktycznie pobiera. Zwykle okazuje się, że większość czasu idzie na adresy, o których nikt nie myślał.
Szybkość odpowiedzi serwera
Wolny sklep jest pobierany wolniej i rzadziej. Przy dużym katalogu wydajność przekłada się bezpośrednio na to, ile podstron trafi do indeksu.
Stabilność adresów
Każda zmiana struktury oznacza ponowne pobieranie całego katalogu. Przy dużym sklepie trwa to tygodniami, więc zmian nie robi się przy okazji.
Porównanie liczb
Liczba produktów i kategorii kontra liczba podstron w indeksie. Różnica rzędu kilkudziesięciu razy oznacza, że pierwszym zadaniem jest porządek, a nie treść.
Najlepszym narzędziem diagnostycznym w sklepie są dzienniki serwera. Pokazują, które adresy wyszukiwarka pobiera, jak często i w jakiej kolejności. Praktycznie zawsze ujawniają rzeczy, których nikt się nie spodziewał: że połowa czasu idzie na adresy z parametrami sortowania, że produkty usunięte rok temu nadal są odwiedzane albo że nowe kategorie nie są pobierane w ogóle.
Jest to również jedyne miejsce, w którym da się zweryfikować skuteczność blokad. Reguła zapisana w pliku dostępu nie oznacza, że adres przestał być pobierany — bywa, że wyszukiwarka nadal go odwiedza, bo prowadzą do niego odnośniki wewnętrzne. Dopiero porównanie zamierzeń z rzeczywistym ruchem robotów pokazuje stan faktyczny.
Drugim źródłem są narzędzia dla webmasterów. Raport pokazujący podstrony wykluczone z indeksu wraz z powodem jest przy sklepie lekturą obowiązkową. Pozycja mówiąca o podstronach zaindeksowanych mimo blokady albo o adresach uznanych za powielone wskazuje wprost, gdzie leży problem.
Przejrzymy dzienniki serwera Państwa sklepu
Sprawdzamy, na co wyszukiwarka faktycznie zużywa czas przeznaczony na pobieranie podstron, które adresy odwiedza mimo blokad i które grupy produktów są pomijane. Jest to czynność, której nie da się wykonać z poziomu przeglądarki, a przy dużych katalogach zwykle wyjaśnia problem, którego nie tłumaczyło nic innego.
Technika o wysokim zwrocie
Dane uporządkowane w sklepie
Jest to jedna z niewielu prac, które wykonuje się raz, a działają stale. Oznaczenia w kodzie mówią wyszukiwarce wprost, co jest ceną, co dostępnością, co oceną i co wariantem — dzięki czemu wynik w wyszukiwarce wygląda inaczej i zbiera wyraźnie więcej kliknięć.
Podstawą jest oznaczenie produktu. Nazwa, opis, zdjęcia, marka, identyfikator, cena, waluta, dostępność i sposób dostawy. Największe znaczenie praktyczne mają cena i dostępność, ponieważ to one pojawiają się w wyniku wyszukiwania i przesądzają o kliknięciu.
Drugim elementem są oceny i opinie. Oznaczone poprawnie pozwalają na pokazanie gwiazdek przy wyniku. Warunkiem jest to, żeby opinie faktycznie istniały i pochodziły od klientów — oznaczanie ocen, których nie ma, kończy się utratą tej możliwości na dłuższy czas.
Trzecim są okruszki nawigacyjne. Pokazują ścieżkę do produktu i zastępują w wyniku surowy adres. Przy sklepach z rozbudowaną strukturą jest to zauważalna różnica w czytelności wyniku.
Czwartym są dane firmy. Nazwa, adres, numer, godziny pracy i profile. Wpływają na rozpoznawalność sklepu jako podmiotu, co ma znaczenie zarówno w wynikach lokalnych, jak i w odpowiedziach generowanych przez modele.
Piątym są pytania i odpowiedzi. Sekcja z rzeczywistymi pytaniami klientów, oznaczona prawidłowo, bywa wykorzystywana w wynikach rozszerzonych i jest chętnie cytowana przez systemy generatywne.
Najczęstsze błędy w tym obszarze są powtarzalne. Cena w oznaczeniu niezgodna z ceną na stronie, dostępność nieaktualizowana po wyprzedaniu towaru, oznaczenia dodane na kategoriach zamiast na kartach produktów oraz oceny wygenerowane sztucznie. Każdy z nich prowadzi do utraty wyniku rozszerzonego, a ostatni bywa traktowany poważniej.
Weryfikacja jest prosta i warto ją prowadzić cyklicznie. Narzędzia do sprawdzania oznaczeń pokazują błędy i ostrzeżenia dla pojedynczego adresu, a raporty w narzędziach dla webmasterów — dla całego serwisu. Po każdej aktualizacji oprogramowania sklepu warto sprawdzić kilka kart, ponieważ aktualizacje potrafią zmienić sposób generowania oznaczeń.
- Produkt – cena, dostępność, marka, identyfikator.
- Oceny – tylko rzeczywiste, od klientów.
- Okruszki – ścieżka zamiast surowego adresu.
- Dane firmy – rozpoznawalność sklepu jako podmiotu.
- Pytania i odpowiedzi – chętnie cytowane.
- Sprawdzać po aktualizacji – potrafią się zepsuć same.
Treść, której nie da się skopiować
Opinie klientów i treści tworzone przez użytkowników
Jedyny rodzaj materiału, którego konkurencja nie przepisze, bo powstaje u Państwa. Jednocześnie to, po co najczęściej sięgają systemy generatywne przy pytaniach o doświadczenia innych kupujących.
Zbieranie po zakupie
Wiadomość wysłana w odpowiednim momencie — po dostawie i po czasie potrzebnym na używanie produktu — daje wielokrotnie więcej opinii niż prośba umieszczona na stronie.
Opinie o produkcie, nie o sklepie
Obie są potrzebne, ale w innych miejscach. Opinia o dostawie umieszczona na karcie produktu nie pomaga wybierającemu, a bywa jedyną, jaka tam trafia.
Odpowiadanie na negatywne
Odpowiedź rzeczowa, bez sporu, działa lepiej niż brak opinii negatywnych. Sklep z samymi ocenami najwyższymi budzi nieufność u ludzi i nie wyróżnia się dla maszyn.
Pytania i odpowiedzi na karcie
Rzeczywiste pytania klientów z odpowiedziami obsługi. Treść powstaje sama, jest unikalna i odpowiada dokładnie na to, co ludzie chcą wiedzieć przed zakupem.
Zdjęcia od klientów
Pokazują produkt w użyciu i rozwiązują wątpliwości, których nie rozwiązują zdjęcia katalogowe. Wymagają zgody i porządku w prawach do wizerunku.
Czego nie robić
Nie kupować opinii i nie generować ich sztucznie. Poza kwestiami prawnymi jest to rozpoznawalne, a konsekwencje dotykają całego serwisu, nie tylko jednej karty.
Opinie mają w sklepie wartość podwójną i warto ją rozumieć osobno. Po pierwsze, zwiększają sprzedaż z ruchu, który już jest — klient niepewny wyboru czyta doświadczenia innych i podejmuje decyzję. Po drugie, tworzą treść, która odróżnia kartę produktu od dwudziestu identycznych kart w innych sklepach.
Trzecia wartość ujawniła się dopiero wraz z odpowiedziami generatywnymi. Kiedy użytkownik pyta model o to, czy dany produkt jest wart swojej ceny albo czym różni się od podobnego, model sięga po opinie. Sklep mający rzeczywiste, rozbudowane opinie jest dla takiego pytania źródłem. Sklep z pustą sekcją opinii nie ma czym uczestniczyć w tej odpowiedzi.
Przy zbieraniu opinii obowiązują zasady, o których warto pamiętać. Prośba wysłana zbyt wcześnie — zanim klient zdążył skorzystać z produktu — daje opinie o dostawie zamiast o rzeczy. Prośba bez ułatwienia, wymagająca zakładania konta, ginie. Najlepiej działa krótka wiadomość z możliwością wystawienia oceny w dwóch kliknięciach i dopisania kilku zdań, jeśli klient zechce.
Negatywne opinie wymagają odrębnego podejścia. Nie chodzi o ich usuwanie, tylko o odpowiadanie. Rzeczowa odpowiedź opisująca, co sklep zrobił z problemem, bywa dla czytającego mocniejszym argumentem niż dziesięć ocen najwyższych. Przy opiniach nieprawdziwych — dotyczących zdarzeń, które nie miały miejsca — istnieje osobna droga postępowania i to jest obszar, w którym mamy doświadczenie z prowadzonych spraw.
Jeśli chcą Państwo zamówić wdrożenie danych uporządkowanych oraz systemu zbierania opinii w Państwa sklepie, zachęcamy do kontaktu: tel. 222 900 142 lub mailowo: biuro@usuwaniehejtu.pl
Wydajność
Szybkość sklepu: praca, która zwraca się dwa razy
W zwykłym serwisie wydajność wpływa głównie na pozycje. W sklepie wpływa jednocześnie na pozycje i bezpośrednio na sprzedaż, ponieważ wolna karta produktu traci klientów, którzy już na nią weszli. To czyni ją jedną z najbardziej opłacalnych inwestycji technicznych.
Najczęstszym obciążeniem w sklepach są zdjęcia. Katalog produktowy to setki albo tysiące obrazów, często wgranych w rozmiarze prosto z aparatu. Konwersja do nowoczesnych formatów, generowanie rozmiarów dopasowanych do miejsca wyświetlania i wczytywanie z opóźnieniem tego, co jest poza ekranem, zwykle daje największą pojedynczą poprawę.
Drugim obciążeniem są dodatki. Sklepy zbierają wtyczki latami: porzucone narzędzia analityczne, skrypty czatów, kalkulatory dostawy, banery, podpięcia reklamowe. Każdy z nich dokłada swoje. Przegląd i usunięcie tego, co nieużywane, bywa szybsze i tańsze niż jakakolwiek optymalizacja kodu.
Trzecim jest sposób generowania stron. Sklep, który przy każdym wejściu buduje listing od zera, odpytując bazę o tysiąc produktów, będzie wolny niezależnie od mocy serwera. Buforowanie treści powtarzalnych to standard, którego część sklepów nadal nie ma włączonego.
Czwartym są zapytania do bazy danych. Przy dużych katalogach filtrowanie i sortowanie potrafi generować zapytania o złożoności, która obciąża serwer bardziej niż cały pozostały ruch. Jest to obszar wymagający osoby znającej się na bazie, a nie na samym sklepie.
Piątym jest urządzenie klienta. Większość ruchu w sklepach pochodzi obecnie z telefonów, a to na nich różnice w wydajności są najbardziej odczuwalne. Pomiar warto prowadzić na warunkach odpowiadających przeciętnemu połączeniu, a nie na łączu biurowym, bo to drugie pokazuje obraz zbyt optymistyczny.
Przy pomiarze warto pamiętać o jednej rzeczy. Wyniki narzędzi mierzących wydajność są przydatne jako wskazówka, ale realną informację daje porównanie sprzedaży i porzuceń koszyka przed zmianą i po niej. Zdarza się, że poprawa wyniku w narzędziu nie przekłada się na nic, a drobna zmiana w kolejności ładowania elementów podnosi sprzedaż zauważalnie.
- Zdjęcia – zwykle największa pojedyncza poprawa.
- Przegląd wtyczek – tańszy niż optymalizacja kodu.
- Buforowanie – standard, którego część sklepów nie ma.
- Zapytania do bazy – przy dużych katalogach kluczowe.
- Pomiar na telefonie – tam jest większość ruchu.
- Sprawdzian – sprzedaż przed zmianą i po niej.
Poza katalogiem
Treści poradnikowe w sklepie i po co je prowadzić
Sekcja, którą sklepy zakładają najczęściej bez pomysłu i porzucają po kilku miesiącach. Prowadzona sensownie odpowiada za znaczną część ruchu i za większość obecności w odpowiedziach generatywnych.
Poradniki zakupowe
Jak wybrać, na co zwrócić uwagę, czym różnią się typy. Odpowiadają na zapytania osób, które jeszcze nie wiedzą, czego chcą — i prowadzą je do listingów.
Porównania
Zestawienie dwóch rozwiązań albo dwóch typów produktów. Jedna z niewielu form, których systemy generatywne szukają wprost, bo użytkownicy pytają o różnice.
Rozwiązywanie problemów
Co zrobić, gdy coś nie działa, jak konserwować, jak dobrać do posiadanego sprzętu. Przyciąga osoby, które już mają produkt — i wracają, gdy będą kupować kolejny.
Materiały specjalistyczne
Wiedza branżowa, której nie ma gdzie indziej, oparta na doświadczeniu sklepu. Najtrwalszy rodzaj treści i najchętniej cytowany przez modele.
Odpowiedzi na pytania obsługi
Pytania padające przez telefon, spisane i opublikowane. Najtańsze w przygotowaniu i najbliższe temu, czego ludzie faktycznie szukają.
Czego nie publikować
Wpisów o niczym, tekstów pisanych pod frazę bez wartości dla czytelnika i materiałów produkowanych seryjnie bez własnej wiedzy. Szkodzą całemu serwisowi, nie tylko sobie.
Materiał poradnikowy w sklepie ma trzy zadania i warto je rozdzielić. Pierwszym jest przyciągnięcie osób znajdujących się wcześniej w procesie zakupowym — takich, które jeszcze nie wpisują nazwy produktu, tylko opisują problem. Drugim jest przekonanie niezdecydowanych, czyli podanie informacji potrzebnych do wyboru. Trzecim jest zbudowanie pozycji sklepu jako miejsca, które zna się na rzeczy, co przekłada się na cytowania w odpowiedziach generatywnych.
Największym błędem jest prowadzenie tej sekcji bez powiązania z asortymentem. Materiał, który nie prowadzi do żadnej kategorii ani produktu, przyciąga ruch niezamieniający się na sprzedaż. Materiał, który jest wyłącznie zachętą do kupna, nie przyciąga niczego, bo nie odpowiada na pytanie. Sensowny układ polega na tym, że tekst rzetelnie pomaga wybrać, a odnośniki do listingów są w nim naturalnym przedłużeniem, a nie doklejonym wezwaniem.
Drugim błędem jest tempo. Sklepy zaczynają od publikowania kilku materiałów tygodniowo, po kwartale zwalniają, a po roku sekcja stoi. Lepiej działa jeden dobry materiał miesięcznie prowadzony przez trzy lata niż trzydzieści w pierwszym kwartale i nic potem. Systemy oceniające świeżość reagują na ciągłość, a nie na zryw.
Trzecim błędem jest oddzielenie tej sekcji od sklepu. Poradniki umieszczone w osobnym serwisie albo na innej domenie tracą większość wartości, ponieważ nie wzmacniają tego, co ma sprzedawać. Jeżeli mają wspierać sklep, muszą być jego częścią.
Przy planowaniu tematów najlepiej działa jedno źródło: pytania, które klienci zadają obsłudze. Spisane w pełnym brzmieniu tworzą listę tematów dopasowaną do rzeczywistych potrzeb, a nie do tego, co podpowiadają narzędzia. Przy okazji ujawniają luki w kartach produktów, bo pytanie zadane przez telefon jest pytaniem, na które karta nie odpowiedziała.
Sygnały wewnętrzne
Linkowanie wewnętrzne: w sklepie mocniejsze niż gdziekolwiek indziej
Przy tysiącach podstron wyszukiwarka musi jakoś rozstrzygnąć, które z nich są ważne. Robi to w dużej mierze na podstawie tego, jak sklep sam je ze sobą łączy — a to jest narzędzie całkowicie w Państwa rękach i nic nie kosztuje.
Zasada podstawowa brzmi: to, co ma być ważne, musi być łatwo dostępne. Kategoria, do której prowadzi jeden odnośnik ukryty w rozwijanym menu na trzecim poziomie, dostaje sygnał słaby. Ta sama kategoria wyeksponowana na stronie głównej, w menu i w odnośnikach z materiałów poradnikowych dostaje sygnał wielokrotnie mocniejszy.
Drugą zasadą jest sensowność opisu odnośnika. Tekst odnośnika mówi wyszukiwarce, czego dotyczy strona docelowa. Odnośniki opisane słowem „zobacz” nie niosą informacji, a przy setkach wystąpień to strata, której nic nie zastąpi.
Trzecią zasadą jest ograniczenie liczby. Menu zawierające trzysta odnośników na każdej podstronie rozmywa sygnał zamiast go wzmacniać. Lepiej mieć menu główne z kilkudziesięcioma pozycjami i rozbudowaną nawigację wewnątrz kategorii.
Czwartą jest wykorzystanie materiałów poradnikowych. Tekst o tym, jak wybrać produkt z danej grupy, jest naturalnym miejscem na odnośniki do listingów. Przy dobrze prowadzonej sekcji poradnikowej daje to dziesiątki sensownych powiązań, których nie da się zbudować samym menu.
Piątą jest obsługa produktów powiązanych. Sekcje z produktami podobnymi i kupowanymi razem tworzą gęstą sieć powiązań wewnątrz katalogu. Warunkiem jest to, żeby rekomendacje miały sens — losowe produkty w tej sekcji nie pomagają ani klientowi, ani wyszukiwarce.
Szóstą, najczęściej pomijaną, jest sprawdzenie, dokąd te odnośniki faktycznie prowadzą. W sklepach, które przeszły przebudowy, znaczna część linków wewnętrznych kieruje na adresy przekierowane albo nieistniejące. Każde takie przejście to strata — zarówno czasu wyszukiwarki, jak i cierpliwości klienta.
Liczba i miejsce odnośników prowadzących do strony.
„Zobacz” nie niesie żadnej informacji.
Trzysta odnośników w menu rozmywa sygnał.
Naturalne odnośniki do listingów.
Losowe produkty nie pomagają nikomu.
Po przebudowach połowa bywa przekierowana.
Zbudujemy plan linkowania wewnętrznego dla Państwa katalogu
Analiza pokazuje, które kategorie dostają najsilniejsze sygnały, które są odcięte od reszty serwisu i gdzie odnośniki prowadzą na adresy przekierowane. Kończy się planem powiązań dopasowanym do tego, co faktycznie sprzedaje.
Nowy kanał
Sklep w odpowiedziach generowanych przez modele
Pytania zakupowe są jednym z najczęstszych zastosowań narzędzi opartych na sztucznej inteligencji. Użytkownik opisuje potrzebę i prosi o rekomendację — a odpowiedź wymienia konkretne produkty i konkretne sklepy albo ich nie wymienia.
Parametry zamiast przymiotników
Model buduje odpowiedź z danych sprawdzalnych. Karta podająca wymiary, materiał, zużycie i zgodność wygrywa z kartą opisującą produkt jako solidny i uniwersalny.
Porównania na stronie
Materiały zestawiające typy produktów odpowiadają wprost na pytania, które ludzie zadają modelom. Jedna z niewielu form szukanych przez te systemy bezpośrednio.
Opinie z treścią
Przy pytaniach o doświadczenia innych kupujących model sięga po opinie. Sklep z pustą sekcją opinii nie ma czym uczestniczyć w tej odpowiedzi.
Jasne warunki zakupu
Dostawa, zwroty, gwarancja podane wprost. Użytkownicy proszą modele o porównanie warunków, a te odczytują je ze strony — albo stwierdzają, że ich nie ma.
Dostęp dla robotów
Sklep blokujący narzędzia przeszukujące sieć na potrzeby modeli nie zostanie wskazany, niezależnie od jakości oferty. Warto sprawdzić to przed jakąkolwiek inną pracą.
Rozpoznawalność jako sklepu
Dane firmy, wizytówka, spójna nazwa i obecność w serwisach z opiniami. Model musi najpierw wiedzieć, że taki sklep istnieje, żeby móc go polecić.
Pytania zakupowe zadawane modelom mają charakterystyczną budowę. Rzadko brzmią jak fraza wpisywana w wyszukiwarkę, zwykle jak opis sytuacji: do czego produkt ma służyć, jaki jest budżet, co było wcześniej i co się nie sprawdziło. Odpowiedź na takie pytanie wymaga danych, a nie haseł reklamowych — i to jest główny powód, dla którego karty produktów napisane językiem marketingowym przegrywają z tymi, które podają konkrety.
Drugą charakterystyczną cechą jest porównywanie. Użytkownicy wklejają adresy dwóch albo trzech sklepów i proszą o zestawienie. Wtedy o wyniku decyduje wyłącznie to, co znajduje się na stronie: czytelność warunków, kompletność danych produktu, jasność cennika dostawy. Sklep, który części tych informacji nie podaje, w takim porównaniu wypada źle, choć w rzeczywistości może być lepszy.
Trzecią cechą jest sięganie po źródła zewnętrzne. Model rzadko opiera rekomendację wyłącznie na stronie sklepu — sprawdza opinie, zestawienia branżowe i materiały porównawcze. Oznacza to, że praca nad obecnością sklepu w odpowiedziach generatywnych wykracza poza sam serwis i obejmuje to, co o sklepie mówią inni.
Praktyczny wniosek dla sklepu brzmi tak. Większość rzeczy, które trzeba zrobić, pokrywa się z dobrym pozycjonowaniem klasycznym: uporządkowane dane, kompletne karty, opinie, materiały porównawcze, obecność w wynikach wyszukiwania. Nowe są dwie rzeczy: sprawdzenie dostępu dla robotów obsługujących modele oraz przebudowa najważniejszych materiałów tak, żeby dało się z nich wyjąć gotową odpowiedź. Reszta to praca, którą i tak warto było wykonać.
Moment podwyższonego ryzyka
Migracja sklepu: jak nie stracić dorobku kilku lat
Zmiana oprogramowania, przebudowa struktury albo przeniesienie na nową domenę to najczęstsza przyczyna gwałtownych spadków w sklepach. Utrata bywa dotkliwa i nieodwracalna, a prawie zawsze wynika z rzeczy, które dało się przewidzieć.
Punktem wyjścia jest pełna lista adresów sprzed migracji. Wszystkie kategorie, produkty, materiały poradnikowe oraz adresy generowane przez filtry dopuszczone do indeksu. Lista powstaje z mapy witryny, z narzędzi dla webmasterów i z dzienników serwera, ponieważ każde z tych źródeł pokaże coś, czego nie pokażą pozostałe.
Drugim krokiem jest mapa przekierowań. Każdy stary adres musi prowadzić do nowego odpowiednika, a nie do strony głównej. Przy produktach, które w nowym sklepie nie istnieją, kierujemy na kategorię. Jest to najbardziej pracochłonna część migracji i jednocześnie ta, na której najczęściej się oszczędza.
Trzecim krokiem jest zachowanie treści. Opisy kategorii, materiały poradnikowe i opinie powinny przejść do nowego sklepu w całości. Zdarza się, że przy zmianie oprogramowania opinie nie są przenoszone, bo nikt o nich nie pomyślał — a to strata treści budowanej latami.
Czwartym jest zachowanie danych uporządkowanych i ustawień indeksacji. Nowe oprogramowanie generuje je po swojemu i zwykle inaczej. Blokady filtrów, wskazania adresów podstawowych i reguły dostępu trzeba odtworzyć, zanim nowy sklep zostanie udostępniony.
Piątym jest termin. Migracja przed sezonem sprzedażowym jest ryzykiem, którego nie warto podejmować. Sklep potrzebuje po zmianie kilku tygodni na odzyskanie stanu, a przy dużym katalogu ponowne pobranie wszystkich podstron trwa jeszcze dłużej.
Szóstym jest obserwacja po wdrożeniu. Przez pierwszy miesiąc warto codziennie sprawdzać adresy zwracające błąd, stan indeksacji i ruch w podziale na kategorie. Spadek zauważony w drugim tygodniu da się naprawić, spadek zauważony po kwartale zwykle oznacza, że część widoczności przejęła konkurencja.
Mapa, narzędzia dla webmasterów, dzienniki serwera.
Każdy adres do odpowiednika, nie na stronę główną.
Bywają pomijane, a powstawały latami.
Nowe oprogramowanie robi to po swojemu.
Sklep potrzebuje tygodni na odzyskanie stanu.
Spadek w drugim tygodniu da się jeszcze naprawić.
Jeśli chcą Państwo zamówić nadzór nad migracją sklepu albo audyt po przeprowadzonej już zmianie, zachęcamy do kontaktu: tel. 222 900 142 lub mailowo: biuro@usuwaniehejtu.pl
Sprawdzalność
Co mierzyć w sklepie, żeby wiedzieć, czy praca działa
Pozycje pojedynczych fraz są przy sklepie miarą najsłabszą, bo ruch rozkłada się na tysiące zapytań. Miary, które mówią coś naprawdę, są inne.
Ruch w podziale na typy podstron
Osobno kategorie, osobno produkty, osobno materiały poradnikowe. Każda z tych grup rośnie z innych powodów i wymaga innej reakcji, a suma niczego nie pokazuje.
Liczba podstron przynoszących ruch
Ile kategorii i produktów faktycznie dostaje choć jedno wejście. Miara pokazująca, czy sklep rośnie wszerz, czy tylko na kilku najmocniejszych listingach.
Przychód z ruchu organicznego
Nie liczba wejść, tylko sprzedaż. Wzrost ruchu przy niezmienionym przychodzie oznacza, że przychodzą ludzie, którzy nie kupują — i to jest informacja, nie sukces.
Udział w widoczności na grupy produktów
Liczony dla całych zbiorów zapytań, a nie dla pojedynczych fraz. Pokazuje przesunięcia rynkowe, których nie widać na poziomie pojedynczych pozycji.
Stan indeksacji
Liczba podstron w indeksie porównana z liczbą produktów i kategorii oraz z liczbą adresów pobieranych przez wyszukiwarkę.
Adresy zwracające błąd
Przegląd kwartalny wyłapuje karty, które przyjmowały ruch, a zostały usunięte przy porządkowaniu katalogu.
Wyniki rozszerzone
Ile kart pokazuje cenę, dostępność i oceny w wynikach wyszukiwania. Wpływa na liczbę kliknięć niezależnie od pozycji.
Obecność w odpowiedziach generatywnych
Zestaw pytań zakupowych zadawanych regularnie, w niezmienionym brzmieniu. Bez zapisu stanu wyjściowego nie da się później wykazać zmiany.
Najważniejsza zasada pomiaru w sklepie brzmi: patrzeć na grupy, nie na pojedyncze frazy. Sklep nie żyje z jednego zapytania, tylko z tysięcy drobnych. Wzrost jednej frazy o dziesięć pozycji nie znaczy nic, jeżeli jednocześnie kilkaset innych spadło o dwie. Miarą, która to pokazuje, jest liczba podstron przynoszących ruch oraz przychód z ruchu organicznego w podziale na kategorie.
Druga zasada dotyczy sezonowości. Porównywanie miesiąca do miesiąca w sklepie prowadzi do błędnych wniosków, bo rozkład sprzedaży w roku nie jest równomierny. Porównuje się ten sam okres rok do roku, a przy ocenie wpływu zmian wyodrębnia grupy produktów, których sezonowość nie dotyczy.
Trzecia zasada dotyczy rozdzielania przyczyn. Sklep zmienia się stale: dochodzą produkty, zmieniają się ceny, ruszają kampanie reklamowe, konkurencja robi wyprzedaże. Przypisanie wzrostu wyłącznie pracy nad widocznością bywa nadużyciem, podobnie jak przypisanie jej spadku. Uczciwy pomiar wymaga odnotowywania, co jeszcze działo się w danym okresie.
Czwarta zasada dotyczy tego, czego nie widać w statystykach. Ruch przychodzący z odpowiedzi generatywnych bywa liczbowo niewielki, a jednocześnie sprzedaje wyraźnie lepiej od pozostałego. Warto wydzielić go osobno, bo przy patrzeniu na sumę ginie i wygląda na nieistotny.
Ostrzeżenie
Najczęstsze błędy w sklepach
Zebrane z projektów, które trafiały do nas po nieudanych próbach prowadzonych wcześniej gdzie indziej albo we własnym zakresie.
Usuwanie kart produktów wycofanych
Najkosztowniejszy i najczęstszy. Sklep co roku oddaje widoczność zbudowaną przez lata, a przy porządkowaniu katalogu nikt nie sprawdza, które karty przyjmowały ruch.
Przekierowanie wszystkiego na stronę główną
Wygodne przy migracji i szkodliwe. Dla wyszukiwarki i dla klienta jest to informacja, że szukanej strony nie ma.
Filtry puszczone do indeksu bez kontroli
Setki tysięcy adresów bez wartości pochłaniają czas, którego nie dostają kategorie zarabiające. Nowe produkty trafiają do indeksu z opóźnieniem liczonym w tygodniach.
Opisy pisane pod wyszukiwarkę
Akapit pod listingiem, którego nikt nie czyta. Nie pomaga w sprzedaży i coraz słabiej pomaga w widoczności, bo jest rozpoznawalny jako treść dopisana dla samego dopisania.
Praca zaczęta od treści zamiast od porządku
Pisanie opisów do kart, które konkurują same ze sobą przez duplikację wewnętrzną, jest marnowaniem pieniędzy. Najpierw technika, potem warianty, dopiero potem treść.
Migracja przed sezonem
Sklep potrzebuje kilku tygodni na odzyskanie stanu, a przy dużym katalogu ponowne pobranie wszystkich podstron trwa dłużej. Termin wybiera się po sezonie, nie przed.
Kategorie sezonowe tworzone co roku od nowa
Adres kasowany po sezonie traci całą zbudowaną widoczność. W kolejnym roku sklep zaczyna od zera i dziwi się, że wrzesień zawsze wygląda tak samo.
Sztuczne opinie
Poza kwestiami prawnymi są rozpoznawalne, a konsekwencje dotykają całego serwisu. Sklep z samymi ocenami najwyższymi budzi przy tym nieufność u ludzi.
Ocena po pozycjach pojedynczych fraz
Sklep żyje z tysięcy drobnych zapytań. Wzrost jednej frazy nic nie znaczy, jeżeli kilkaset innych spadło — a tego przy takim pomiarze nie widać.
Poradniki w osobnym serwisie
Materiały umieszczone poza sklepem tracą większość wartości, bo nie wzmacniają tego, co ma sprzedawać.
Zdjęcia wgrywane prosto z aparatu
Setki obrazów w pełnym rozmiarze to zwykle największe pojedyncze obciążenie sklepu. Konwersja i skalowanie dają natychmiastową poprawę.
Brak przeglądu po aktualizacjach
Aktualizacja oprogramowania potrafi przywrócić generowanie zablokowanych adresów albo zepsuć dane uporządkowane. Nikt tego nie zauważa, dopóki nie spadnie ruch.
Zrobimy przegląd Państwa sklepu pod kątem tych błędów
Przechodzimy przez wszystkie punkty z powyższej listy i sprawdzamy, które występują w Państwa sklepie. Wynikiem jest lista uporządkowana według strat, jakie powodują — z zaznaczeniem, co da się poprawić samodzielnie w tydzień, a co wymaga pracy programistycznej.
Kanały zakupowe
Feed produktowy: plik, od którego zależy więcej, niż się wydaje
Zestawienie wszystkich produktów przekazywane usługom zakupowym, porównywarkom i systemom reklamowym. Sklepy traktują go jako sprawę techniczną, a w praktyce decyduje o widoczności w kanałach, które przy części asortymentu dają więcej ruchu niż wyniki organiczne.
Tytuł produktu
Najważniejsze pole w całym pliku. Powinno zawierać to, czego szuka klient: rodzaj rzeczy, markę, model i najistotniejszy parametr. Sam symbol katalogowy skazuje produkt na niewidoczność.
Identyfikatory
Kody producenta i numery katalogowe pozwalają powiązać ofertę z tym samym produktem u innych sprzedawców. Ich brak wyklucza część możliwości prezentacji oferty.
Zgodność ceny
Cena w pliku musi odpowiadać cenie na karcie, razem z kosztem dostawy i podatkiem. Rozbieżność bywa powodem wstrzymania całego konta, a nie pojedynczej oferty.
Dostępność aktualizowana
Plik odświeżany raz na dobę przy szybko rotującym asortymencie oznacza oferty prowadzące do produktów wyprzedanych. Kosztuje to zaufanie klienta i pozycję w kanale.
Zdjęcia bez dodatków
Obrazy z naniesionymi napisami, ramkami i oznaczeniami promocji bywają odrzucane. Warto mieć osobny zestaw zdjęć czystych, przeznaczony do kanałów zakupowych.
Kategoryzacja
Przypisanie produktu do właściwej kategorii w klasyfikacji danego kanału. Robione automatycznie bywa błędne, a od niego zależy, przy jakich zapytaniach oferta się pokazuje.
Warianty w pliku
Rozmiary i kolory przekazywane jako powiązane pozycje, a nie jako osobne produkty bez związku. Inaczej ten sam towar konkuruje sam ze sobą.
Kontrola błędów
Raporty w panelach kanałów zakupowych pokazują odrzucone pozycje wraz z przyczyną. Sklepy zaglądają tam rzadko, a bywa, że wyłączona jest znaczna część katalogu.
Plik produktowy jest jednym z niewielu miejsc, w których drobna poprawka daje natychmiastowy efekt. Przebudowa tytułów w katalogu potrafi zmienić widoczność w kanałach zakupowych w ciągu kilku dni, bez żadnych zmian na stronie. Jest to praca możliwa do wykonania seryjnie, według reguł opisujących, jak budować tytuł dla każdej grupy asortymentu.
Największym zaniedbaniem bywa brak przeglądu odrzuceń. Kanały zakupowe odrzucają oferty z podaniem przyczyny, a sklep zwykle się o tym nie dowiaduje, dopóki ktoś nie zajrzy do panelu. Zdarza się, że przez miesiące wyłączona jest jedna trzecia katalogu z powodu brakującego pola, którego dodanie zajęłoby godzinę.
Drugą rzeczą wartą uwagi jest spójność z kartą produktu. Kanały porównują to, co jest w pliku, z tym, co widzą na stronie. Rozbieżność w cenie, dostępności albo koszcie dostawy jest traktowana poważnie i bywa powodem ograniczeń dotyczących całego konta.
Trzecią jest wykorzystanie pliku poza kanałami zakupowymi. Ten sam zestaw danych zasila porównywarki, systemy rekomendacji i część narzędzi analitycznych. Uporządkowany plik jest więc inwestycją zwracającą się w kilku miejscach naraz.
Rozwój
Wersje językowe i sprzedaż na rynkach zagranicznych
Sklep, który dobrze radzi sobie w kraju, prędzej czy później rozważa wyjście dalej. Jest to jedna z niewielu decyzji w pozycjonowaniu, przy których błąd popełniony na starcie kosztuje więcej niż wszystko, co da się później nadrobić treścią.
Pierwszym rozstrzygnięciem jest sposób rozdzielenia wersji. Osobna domena krajowa, podkatalog w istniejącej domenie albo subdomena. Każde rozwiązanie ma swoje następstwa: osobne domeny budują wiarygodność lokalną i zaczynają od zera, podkatalogi korzystają z siły domeny głównej i trudniej je rozdzielić przy sprzedaży części działalności.
Drugim jest oznaczenie wersji językowych. Wskazania mówiące wyszukiwarce, która wersja jest przeznaczona dla którego języka i kraju, muszą być wzajemne i kompletne. Błędy w tym miejscu powodują, że w wynikach pokazuje się wersja niewłaściwa, a klient trafia na stronę w języku, którego nie zna.
Trzecim jest tłumaczenie, które nie jest tłumaczeniem. Przełożenie opisów słowo w słowo daje sklep brzmiący obco i przegrywający z lokalną konkurencją. Nazwy kategorii trzeba dobrać według tego, jak szukają ludzie na danym rynku, a nie według słownika — bywa, że odpowiednikiem popularnej frazy krajowej jest zupełnie inne określenie.
Czwartym są różnice w asortymencie i prawie. Część produktów nie może być sprzedawana na danym rynku, część wymaga innych oznaczeń, a obowiązki informacyjne wobec konsumentów bywają szersze. Jest to obszar, w którym warto mieć kogoś do pytania, zanim sklep ruszy, a nie po pierwszym piśmie.
Piątym jest obsługa. Sklep w obcym języku bez obsługi w tym języku, bez lokalnych metod płatności i bez sensownych warunków dostawy będzie miał ruch i nie będzie miał sprzedaży. Widoczność jest wtedy najmniejszym problemem.
Zalecenie praktyczne brzmi: jeden rynek naraz. Sklep uruchamiający cztery wersje językowe jednocześnie zwykle prowadzi cztery słabe wersje. Lepiej doprowadzić jedną do stanu, w którym sprzedaje, i dopiero potem powtórzyć to, co zadziałało.
Każde rozwiązanie ma inne następstwa na lata.
Wzajemne i kompletne, inaczej wyświetla się zła wersja.
Nie według słownika — ludzie szukają inaczej.
Sprawdzić przed uruchomieniem, nie po piśmie.
Bez nich ruch nie zamieni się w sprzedaż.
Cztery wersje jednocześnie to cztery słabe wersje.
Jeśli chcą Państwo zamówić przygotowanie sklepu do sprzedaży na rynku zagranicznym albo audyt istniejących wersji językowych, zachęcamy do kontaktu: tel. 222 900 142 lub mailowo: biuro@usuwaniehejtu.pl
Niedoceniane źródło
Wyszukiwarka wewnętrzna sklepu
Klienci, którzy z niej korzystają, kupują zwykle wyraźnie częściej od pozostałych — wiedzą bowiem, czego chcą. Jednocześnie jest to najlepsze źródło informacji o tym, czego w sklepie brakuje.
Zapisywanie zapytań
Lista tego, czego klienci szukali w sklepie, wraz z liczbą wyników. Zapytania kończące się pustą listą to gotowa lista braków w asortymencie albo w nazewnictwie.
Odporność na literówki
Wyszukiwarka, która przy błędzie w jednej literze zwraca pustkę, traci klienta gotowego do zakupu. Obsługa omyłek i odmiany jest tu ważniejsza niż jakiekolwiek udoskonalenia wyglądu.
Nazwy potoczne
Klienci wpisują to, jak nazywają rzeczy w mowie, a nie jak nazywa je katalog. Warto dodać powiązania między określeniami potocznymi a nazwami w sklepie.
Wyniki z sensowną kolejnością
Produkty dostępne przed niedostępnymi, popularne przed rzadkimi, dokładne dopasowania przed przybliżonymi. Domyślne ustawienia oprogramowania rzadko to zapewniają.
Podpowiedzi przy pisaniu
Skracają drogę do produktu i podpowiadają kategorie, o których klient nie wiedział. Zwiększają sprzedaż bardziej niż większość zabiegów na listingach.
Wyniki wyszukiwania poza indeksem
Podstrony z wynikami wewnętrznymi nie powinny trafiać do wyszukiwarki zewnętrznej. Generują adresy bez wartości i bywają wykorzystywane do zaśmiecania cudzych sklepów.
Zapytania wewnętrzne są najtańszym źródłem wiedzy o sklepie, jakie istnieje. Pokazują, jakich produktów szukają klienci, jakimi słowami je nazywają i czego nie znaleźli. Sklep, który raz w miesiącu przegląda tę listę, dowiaduje się rzeczy, których nie pokaże żadne narzędzie zewnętrzne — bo dotyczą one ludzi, którzy już do niego trafili.
Zapytania bez wyników zasługują na osobną uwagę. Część z nich oznacza brak w asortymencie i jest wskazówką zakupową. Część oznacza, że produkt jest, tylko nazwany inaczej — i wtedy wystarczy dodać powiązanie nazw. Trzecia część to zapytania o rzeczy, których sklep nie sprzedaje i nie zamierza; te warto obsłużyć komunikatem kierującym do czegoś pokrewnego, zamiast zostawiać pustą stronę.
Wyszukiwarka wewnętrzna bywa również źródłem pomysłów na kategorie. Jeżeli setki osób szukają połączenia cech, dla którego nie ma listingu, jest to sygnał, że warto go stworzyć — z korzyścią zarówno dla klientów w sklepie, jak i dla widoczności w wyszukiwarce zewnętrznej.
Podstawa techniczna
Oprogramowanie sklepu a możliwości pozycjonowania
Wybór rozwiązania, na którym stoi sklep, wyznacza granice tego, co da się później zrobić. Część ograniczeń jest nie do obejścia bez zmiany platformy, więc warto znać je przed decyzją, a nie po dwóch latach pracy.
Rozwiązania udostępniane w formie usługi są szybkie w uruchomieniu i nie wymagają zaplecza technicznego. Płaci się za to ograniczoną kontrolą: część elementów strony jest niemodyfikowalna, struktura adresów bywa narzucona, a dostęp do plików serwera i do dzienników praktycznie nie istnieje. Przy sklepach do kilku tysięcy produktów zwykle wystarcza, przy większych zaczyna przeszkadzać.
Rozwiązania instalowane na własnym serwerze dają pełną kontrolę i pełną odpowiedzialność. Da się zmienić wszystko, łącznie ze sposobem generowania adresów i obsługą filtrów, ale wymaga to kogoś, kto to zrobi. Sklep bez zaplecza technicznego na takim rozwiązaniu zwykle stoi na nieaktualnych wersjach i zbiera wtyczki, których nikt nie przegląda.
Sklepy pisane na zamówienie bywają dopasowane do nietypowych procesów sprzedaży i jednocześnie pozbawione rzeczy oczywistych, o których nikt nie pomyślał przy specyfikacji: mapy witryny, obsługi przekierowań, danych uporządkowanych. Przy takich sklepach pierwszym etapem pracy jest zwykle uzupełnianie podstaw.
Niezależnie od wyboru warto sprawdzić kilka rzeczy przed decyzją. Czy da się dowolnie kształtować adresy podstron i czy przetrwają one zmianę kategorii. Czy istnieje panel do zarządzania przekierowaniami. Czy filtry generują adresy i czy da się nimi sterować. Czy dane uporządkowane powstają automatycznie i czy da się je poprawić. Czy jest dostęp do dzienników serwera. Czy mapa witryny aktualizuje się sama i czy da się ją podzielić.
Odpowiedź odmowna na którekolwiek z tych pytań nie przekreśla platformy, ale warto wiedzieć, na co się Państwo godzą. Największym kosztem bywa brak dostępu do dzienników, ponieważ przy dużym katalogu pozbawia to jedynego narzędzia pokazującego, co wyszukiwarka faktycznie pobiera.
Zmiana platformy jest decyzją poważną i rzadko opłaca się sama w sobie. Opłaca się wtedy, gdy obecne rozwiązanie blokuje coś, co realnie kosztuje sprzedaż, i gdy sklep ma zasoby na przeprowadzenie migracji porządnie. W pozostałych przypadkach zwykle lepiej wycisnąć to, co da się wycisnąć z tego, co jest.
- Kształtowanie adresów – i ich trwałość przy zmianie kategorii.
- Panel przekierowań – bez niego migracje są koszmarem.
- Sterowanie filtrami – czy da się je wyłączyć z indeksu.
- Dane uporządkowane – automatyczne i poprawialne.
- Dostęp do dzienników – największa strata przy jego braku.
- Mapa witryny – aktualizowana sama, dzielona na części.
Rozpiska
Najpopularniejsze platformy sklepowe i co z nich wynika dla widoczności
Poniżej przegląd rozwiązań, na których stoi większość sklepów na polskim rynku. Opisujemy je od strony tego, co ułatwiają, a co utrudniają w pracy nad widocznością — bez wskazywania jednego zwycięzcy, bo takiego nie ma.
Instalowane na własnym serwerze
WooCommerce, PrestaShop, Magento, OpenCart. Pełna kontrola nad adresami, indeksacją i wydajnością. Wymagają kogoś, kto się tym zajmie, i regularnych aktualizacji.
Udostępniane jako usługa
Shopify, Wix, Squarespace, Shoper, IdoSell, Sky-Shop. Szybki start i brak trosk o serwer. W zamian ograniczona kontrola nad częścią ustawień i zwykle brak dostępu do dzienników.
Co sprawdzić w każdej
Kształtowanie adresów, panel przekierowań, sterowanie filtrami, dane uporządkowane, mapa witryny, dostęp do dzienników serwera. Sześć pytań, które rozstrzygają o granicach późniejszej pracy.
Czego nie rozstrzyga platforma
Struktura kategorii, jakość opisów, obsługa produktów wycofanych i obecność poza sklepem. To jest praca do wykonania niezależnie od tego, na czym sklep stoi.
WooCommerce
Rozszerzenie sklepowe dla systemu, na którym działa ogromna część stron w sieci. Największą zaletą jest pełna swoboda: da się zmienić dosłownie wszystko, od sposobu budowania adresów po obsługę filtrów i danych uporządkowanych. Zaplecze dodatków jest największe na rynku, więc prawie każdy problem ma gotowe rozwiązanie.
Ta sama swoboda bywa jednak źródłem kłopotów. Sklepy zbierają wtyczki latami, część z nich dubluje funkcje, część przestaje być rozwijana, a każda dokłada swoje do czasu ładowania. Przy dużych katalogach wydajność zależy w większym stopniu od jakości hostingu i od warstwy buforującej niż od samego oprogramowania — sklep na współdzielonym serwerze potrafi być wolny przy kilku tysiącach produktów.
Obszarem wymagającym szczególnej uwagi są filtry. Domyślnie potrafią generować adresy z parametrami w liczbie, której nikt nie przewidział, więc rozstrzygnięcie, które z nich dopuścić do indeksu, a które zablokować, jest tu pracą obowiązkową. Podobnie z produktami występującymi w wielu kategoriach: warto upewnić się, że sklep nie tworzy dla nich kilku adresów.
Przy tym rozwiązaniu warto pilnować dwóch rzeczy: regularnych aktualizacji, ponieważ nieaktualne wtyczki są najczęstszą drogą do naruszenia bezpieczeństwa sklepu, oraz przeglądu dodatków, bo usunięcie tych nieużywanych daje zwykle większą poprawę szybkości niż jakakolwiek optymalizacja kodu.
Shopify
Rozwiązanie udostępniane jako usługa, cenione za szybkość uruchomienia, stabilność i brak trosk o serwer. Sklep działa szybko bez pracy nad wydajnością, a wbudowane mechanizmy obsługują większość podstawowych potrzeb. Przy niedużych i średnich katalogach jest to wybór, który rzadko sprawia kłopoty.
Ograniczenia dotyczą kontroli nad strukturą. Sposób budowania adresów jest w dużej mierze narzucony, a przynależność produktu do kilku zbiorów potrafi tworzyć dodatkowe ścieżki dostępu do tej samej karty — warto sprawdzić, jak sklep to obsługuje i czy wskazuje adres podstawowy. Zakres zmian w plikach sterujących dostępem robotów zależy od bieżących możliwości platformy i warto zweryfikować stan aktualny, ponieważ w tym obszarze zmieniało się sporo.
Drugim ograniczeniem jest brak dostępu do dzienników serwera. Przy dużym katalogu pozbawia to jedynego narzędzia pokazującego, co wyszukiwarka faktycznie pobiera, więc diagnostyka opiera się wyłącznie na narzędziach dla webmasterów. Przy sklepach do kilku tysięcy produktów zwykle wystarcza, przy większych bywa odczuwalne.
Warto natomiast docenić to, w czym ta platforma jest mocna: szybkość działania kart produktów, obsługa wielu rynków i walut oraz gotowe rozwiązania dla kanałów zakupowych. Przy sklepie nastawionym na sprzedaż w kilku krajach oszczędza to dużo pracy.
Wix eCommerce
Platforma wywodząca się z kreatora stron, która przez lata mocno nadrobiła w obszarze widoczności. Obecnie pozwala na ustawienie tytułów, opisów, adresów podstron, przekierowań i mapy witryny, a strony budowane w tym narzędziu bywają indeksowane bez problemów.
Charakter tego rozwiązania sprawia, że sprawdza się przede wszystkim przy mniejszych katalogach i przy sklepach, dla których podstawą jest wygląd i prostota obsługi. Przy kilku tysiącach produktów i rozbudowanym filtrowaniu ograniczenia w sterowaniu indeksacją zaczynają przeszkadzać, a możliwość ingerencji w sposób generowania kodu jest mniejsza niż przy rozwiązaniach instalowanych na własnym serwerze.
Przy tej platformie warto zwrócić uwagę na trzy rzeczy: czy struktura adresów da się ułożyć zgodnie z planowaną strukturą kategorii, czy dane uporządkowane dla produktów są generowane poprawnie, oraz jak zachowuje się sklep przy większej liczbie produktów na listingu. Są to pytania, na które odpowiedź warto poznać przed budową sklepu, a nie po roku sprzedaży.
Squarespace
Rozwiązanie kierowane do firm, dla których liczy się przede wszystkim spójny, dopracowany wygląd. Część sklepowa jest wystarczająca przy niewielkim asortymencie i przy sprzedaży, w której produkt jest wyróżniony wizualnie: rękodzieło, wyroby własne, kursy, usługi z komponentem sprzedażowym.
Przy pracy nad widocznością obowiązują tu podobne ograniczenia co przy innych rozwiązaniach udostępnianych jako usługa: mniejsza kontrola nad kodem, ograniczone możliwości sterowania indeksacją i brak dostępu do dzienników. Przy małych katalogach ma to niewielkie znaczenie, ponieważ i tak nie występuje problem nadmiaru adresów.
Jeżeli sklep ma rosnąć do kilku tysięcy pozycji z rozbudowanym filtrowaniem, warto rozważyć to na etapie wyboru. Zmiana platformy w połowie drogi jest kosztowna i zawsze wiąże się z ryzykiem opisanym w części o migracjach.
PrestaShop
Rozwiązanie instalowane na własnym serwerze, mocno osadzone na rynku europejskim, z rozbudowaną obsługą wielu języków i wielu sklepów w ramach jednej instalacji. Przy sprzedaży na kilku rynkach jest to przewaga wyraźna, ponieważ wersje językowe są elementem rdzenia, a nie dodatkiem.
Obszarem wymagającym pracy jest nawigacja warstwowa. Domyślnie generuje ona dużą liczbę adresów, więc podział filtrów na indeksowane i blokowane należy tu do pierwszych czynności. Przy większych katalogach dochodzi kwestia wydajności: filtrowanie i sortowanie potrafi obciążać bazę danych bardziej niż cały pozostały ruch, co wymaga uwagi osoby znającej się na bazie, a nie wyłącznie na sklepie.
Warto również pamiętać o wersjach. Różnice między kolejnymi wydaniami bywają znaczące, a część dodatków nie nadąża za zmianami. Sklep stojący na nieaktualnym wydaniu z zestawem dodatków, które przestały być rozwijane, jest trudny w utrzymaniu i ryzykowny z punktu widzenia bezpieczeństwa.
Magento, obecnie Adobe Commerce
Rozwiązanie przeznaczone dla dużych wdrożeń, z możliwościami wykraczającymi poza to, czego potrzebuje większość sklepów. Obsługa wielu sklepów, wielu magazynów, rozbudowanych reguł cenowych i złożonych procesów sprzedaży jest tu wbudowana, a nie doklejana dodatkami.
Ceną za to jest wymagająca obsługa. Utrzymanie takiego sklepu wymaga zespołu albo stałej współpracy z firmą wdrożeniową, a koszty przewyższają pozostałe rozwiązania wielokrotnie. Wydajność zależy od poprawnie zbudowanej warstwy buforującej i od infrastruktury — sklep postawiony bez tego będzie wolny mimo mocnego serwera.
Z punktu widzenia widoczności największą zaletą jest pełna kontrola: da się ułożyć strukturę adresów dowolnie, sterować indeksacją filtrów na poziomie pojedynczych atrybutów i zbudować dane uporządkowane dokładnie tak, jak trzeba. Największym ryzykiem jest złożoność — w rozbudowanych wdrożeniach łatwo o ustawienia, które generują tysiące adresów bez wartości, i trudno je później odnaleźć bez analizy dzienników serwera.
Jest to rozwiązanie sensowne przy dużych katalogach, sprzedaży na wielu rynkach i procesach, których prostsze platformy nie obsłużą. Przy sklepie z kilkuset produktami bywa wyborem, który kosztuje wielokrotnie więcej, niż daje.
Shoper
Polska platforma udostępniana jako usługa, dobrze osadzona w realiach krajowego rynku. Integracje z serwisami aukcyjnymi, porównywarkami, systemami płatności i firmami kurierskimi są gotowe, a obsługa dostosowana do polskich obowiązków sprzedawcy. Dla sklepu sprzedającego przede wszystkim w kraju oszczędza to sporo pracy wdrożeniowej.
Przy pracy nad widocznością zakres zmian jest ograniczony do tego, co udostępnia panel, więc warto na starcie sprawdzić, jak wygląda sterowanie indeksacją filtrów, obsługa przekierowań i możliwość edycji danych uporządkowanych. Są to obszary, w których platformy tego rodzaju różnią się między sobą, a możliwości zmieniają się wraz z kolejnymi wydaniami.
Mocną stroną jest kompletność: sklep uruchamia się szybko i od razu ma to, czego wymaga polski rynek. Słabszą — to, że przy nietypowych potrzebach trzeba dostosować się do możliwości platformy, zamiast dostosowywać platformę do siebie.
OpenCart
Rozwiązanie instalowane na własnym serwerze, lekkie i proste, przez lata popularne wśród mniejszych sklepów ze względu na niski koszt uruchomienia i niewielkie wymagania. Podstawowa obsługa katalogu i zamówień działa bez dodatków, a sama instalacja jest szybka.
Przy pracy nad widocznością trzeba liczyć się z tym, że część potrzebnych funkcji wymaga rozszerzeń. Dotyczy to obsługi adresów, przekierowań, danych uporządkowanych i sterowania indeksacją. Jakość tych rozszerzeń bywa różna, a część z nich nie jest rozwijana, więc dobór ma tu większe znaczenie niż przy platformach, w których te rzeczy są wbudowane.
Warto również sprawdzić, w jakim stanie jest instalacja. Sklepy stojące na starszych wydaniach z zestawem nieaktualizowanych rozszerzeń zdarzają się często, a przy takim stanie pierwszym etapem pracy bywa doprowadzenie sklepu do wersji, którą da się bezpiecznie utrzymywać.
IdoSell
Polska platforma udostępniana jako usługa, nastawiona na sklepy sprzedające w kilku kanałach jednocześnie: we własnym sklepie, na platformach handlowych i za granicą. Obsługa zamówień z wielu źródeł w jednym panelu jest jej najmocniejszą stroną i przy takiej sprzedaży bywa rozstrzygająca.
Platforma ma własne rozwiązania i własne konwencje, w tym sposób budowania struktury sklepu i obsługi katalogu. Przy pracy nad widocznością oznacza to działanie w ramach tego, co platforma przewiduje, i warto sprawdzić na starcie, jak wygląda kształtowanie adresów, obsługa przekierowań po zmianach w katalogu oraz sterowanie tym, co trafia do indeksu.
Jest to rozwiązanie sensowne przy sklepach o dużej liczbie zamówień, sprzedaży wielokanałowej i rozbudowanej logistyce. Przy prostym sklepie z niewielkim asortymentem bywa rozwiązaniem obszerniejszym, niż wynika z potrzeb.
Sky-Shop
Polska platforma udostępniana jako usługa, kierowana przede wszystkim do mniejszych i średnich sklepów. Mocną stroną jest szybkie uruchomienie, komplet integracji potrzebnych na krajowym rynku oraz koszt niższy niż przy rozwiązaniach rozbudowanych.
Przy pracy nad widocznością obowiązują tu podobne zasady co przy innych rozwiązaniach tego rodzaju: zakres zmian wyznacza panel, a diagnostyka opiera się na narzędziach dla webmasterów, ponieważ dostępu do dzienników zwykle nie ma. Przy katalogach, w których liczba produktów idzie w tysiące, warto sprawdzić, jak platforma radzi sobie z filtrowaniem i ile adresów przy tym powstaje.
Jest to wybór sensowny dla sklepu, który chce ruszyć szybko, bez zaplecza technicznego i bez dużego budżetu wdrożeniowego. Przy planach obejmujących duży katalog i sprzedaż zagraniczną warto rozważyć, czy możliwości platformy wystarczą na kilka lat do przodu.
Jak wybrać, jeżeli sklep dopiero powstaje
Odpowiedź zależy od trzech rzeczy: wielkości planowanego katalogu, obecności zaplecza technicznego i tego, czy sprzedaż ma obejmować kilka rynków. Sklep z kilkuset produktami, prowadzony przez osobę bez wsparcia programisty, poradzi sobie na rozwiązaniu udostępnianym jako usługa i nie warto komplikować sobie życia. Sklep z kilkudziesięcioma tysiącami pozycji i rozbudowanym filtrowaniem prędzej czy później upomni się o pełną kontrolę.
Warto przy tym pamiętać, że wybór platformy rozstrzyga o granicach, a nie o wyniku. Sklep na najbardziej elastycznym rozwiązaniu, prowadzony bez pracy nad strukturą, treścią i obecnością poza serwisem, przegra ze sklepem na prostszej platformie, w którym te rzeczy są zrobione. Kolejność ważności jest taka: najpierw to, co robimy ze sklepem, potem to, na czym on stoi.
Zmiana platformy w trakcie działania sklepu jest decyzją poważną i opłaca się wtedy, gdy obecne rozwiązanie blokuje coś, co realnie kosztuje sprzedaż. Przy takiej zmianie obowiązuje wszystko, co opisaliśmy w części o migracjach — to ona jest źródłem większości gwałtownych spadków, a nie sama zmiana narzędzia.
Jeśli chcą Państwo zamówić audyt sklepu niezależnie od platformy, na której jest zbudowany, zachęcamy do kontaktu: tel. 222 900 142 lub mailowo: biuro@usuwaniehejtu.pl
Rozstrzygnięcie strategiczne
Własny sklep a sprzedaż na platformach handlowych
Pytanie wraca przy prawie każdej rozmowie o rozwoju. Odpowiedź rzadko brzmi „albo — albo”, natomiast proporcje mają znaczenie i warto je rozstrzygnąć świadomie.
Platforma daje ruch od razu
Nie trzeba go budować latami. Jest to najmocniejszy argument przy wchodzeniu na rynek i przy testowaniu, czy asortyment w ogóle się sprzedaje.
Platforma nie daje klienta
Kupujący jest klientem platformy, nie sklepu. Nie zna nazwy sprzedawcy, nie wróci do niego bezpośrednio i nie da się do niego odezwać.
Marża i prowizje
Sprzedaż na platformie jest droższa i przy niskich marżach bywa nieopłacalna. Własny sklep kosztuje z góry, ale koszt jednostkowy maleje z czasem.
Zależność od reguł
Zmiana zasad platformy potrafi w jeden dzień zmienić rentowność albo wyłączyć konto. Jest to ryzyko, którego nie da się ograniczyć inaczej niż posiadaniem własnego kanału.
Platformy w wynikach wyszukiwania
Oferty z dużych platform zajmują część wyników na zapytania produktowe. Bywa to argument za obecnością tam — również po to, żeby zajmować więcej miejsca w wynikach.
Rozsądny układ
Platforma jako kanał sprzedaży i źródło testów, własny sklep jako miejsce budowania marki i relacji. Proporcje zależą od marży i od tego, czy asortyment sprzyja powrotom klientów.
Największym błędem jest oparcie całej działalności na jednej platformie. Sklep, który nie ma własnego kanału, jest całkowicie zależny od cudzych decyzji: zmiany prowizji, zmiany zasad prezentacji ofert, zawieszenia konta. Zdarza się to i wtedy firma z dnia na dzień traci sprzedaż, nie mając dokąd przenieść klientów, bo ich nie zna.
Drugim błędem jest traktowanie własnego sklepu jako dodatku. Sklep prowadzony bez uwagi, z asortymentem gorszym niż na platformie i bez pracy nad widocznością, nie sprzeda niczego — i staje się argumentem za tym, że własny kanał się nie opłaca. Jest to argument fałszywy, bo dotyczy sklepu, w który nikt nie zainwestował pracy.
Trzecią kwestią jest ceny i spójność. Różnice cenowe między własnym sklepem a platformą bywają zauważane przez klientów i przez same platformy. Warto z góry ustalić zasadę i się jej trzymać, zamiast improwizować przy każdej promocji.
Kalendarz
Sezonowość: praca, którą trzeba wykonać z wyprzedzeniem
W sklepach rozkład sprzedaży w roku nie jest równomierny, a widoczność buduje się miesiącami. Oznacza to, że pracę nad asortymentem sezonowym zaczyna się wtedy, gdy nikt o nim nie myśli — a nie wtedy, gdy zaczyna się sezon.
Zasada podstawowa brzmi: trzy do czterech miesięcy wcześniej. Tyle mniej więcej zajmuje zbudowanie widoczności kategorii, która wcześniej nie istniała albo była zaniedbana. Przygotowania rozpoczęte na dwa tygodnie przed szczytem sprzedaży nie zdążą przynieść efektu w tym sezonie.
Drugą zasadą jest utrzymywanie kategorii przez cały rok. Listing sezonowy usuwany po sezonie traci całą zbudowaną widoczność i w kolejnym roku zaczyna od zera. Utrzymany przez cały rok, z informacją o dostępności i z mniejszą liczbą produktów poza sezonem, wchodzi w kolejny szczyt z zachowaną pozycją.
Trzecią jest przygotowanie treści poza sezonem. Materiały poradnikowe dotyczące asortymentu sezonowego warto publikować z wyprzedzeniem, ponieważ potrzebują czasu na zdobycie widoczności. Poradnik opublikowany w szczycie sezonu zdąży pomóc dopiero w następnym roku.
Czwartą jest przygotowanie techniczne. Sklep, który w szczycie sezonu ma kilkakrotnie większy ruch, powinien wcześniej sprawdzić, czy wytrzyma. Spowolnienie w najważniejszym tygodniu roku kosztuje więcej niż całoroczna praca nad widocznością.
Piątą jest niepodejmowanie zmian w sezonie. Migracja, przebudowa struktury i zmiany w indeksacji przed szczytem sprzedaży to ryzyko, którego nie warto brać. Sklep potrzebuje po takich zmianach kilku tygodni na odzyskanie stanu.
Szóstą jest pomiar rok do roku. Porównywanie miesiąca do miesiąca przy sezonowym asortymencie prowadzi do błędnych wniosków. Ocenia się ten sam okres w kolejnych latach, a wpływ bieżących prac sprawdza na grupach produktów, których sezonowość nie dotyczy.
Tyle trwa zbudowanie widoczności od zera.
Potrzebują czasu na zdobycie widoczności.
Spowolnienie w szczycie kosztuje najwięcej.
Migracje i przebudowy poza sezonem.
Usunięta traci wszystko i zaczyna od zera.
Rozpiszemy harmonogram prac pod Państwa sezon
Ustalamy, kiedy w Państwa branży wypadają szczyty sprzedaży, i cofamy się od nich do momentu, w którym trzeba zacząć pracę. Wynikiem jest kalendarz z terminami dla kategorii, materiałów i przygotowania technicznego.
Po wejściu na stronę
Ścieżka zakupowa: widoczność bez sprzedaży jest kosztem
Pozycjonowanie sklepu kończy się w momencie, w którym klient wchodzi. To, co dzieje się dalej, przesądza o tym, czy praca nad widocznością się zwróci — a bywa zaniedbane, bo formalnie nie należy do pozycjonowania.
Koszty widoczne od początku
Najczęstszy powód porzucenia koszyka to koszt dostawy ujawniony na ostatnim kroku. Podanie go wprost na karcie produktu kosztuje jedno zdanie, a odzyskuje część rezygnacji.
Zakup bez zakładania konta
Wymóg rejestracji przed zakupem odsiewa klientów kupujących jednorazowo. Konto można zaproponować po złożeniu zamówienia, gdy dane i tak już są podane.
Liczba kroków
Każdy dodatkowy ekran w koszyku to część klientów, którzy odpadają. Warto policzyć, ile kliknięć dzieli kartę produktu od potwierdzenia zamówienia.
Metody płatności
Brak sposobu, którego klient używa, kończy zakup niezależnie od ceny i asortymentu. Przy części grup klientów decyduje to o wszystkim.
Termin dostawy podany wprost
Konkretna data działa lepiej niż widełki, a widełki lepiej niż milczenie. Niepewność co do terminu jest jednym z częstszych powodów rezygnacji.
Warunki zwrotu bez szukania
Informacja dostępna z poziomu karty, a nie ukryta w regulaminie. Klient, który nie wie, jak oddać towar, kupuje ostrożniej albo wcale.
Kontakt widoczny
Numer telefonu i adres poczty w miejscu, w którym klient ich szuka. Sklep bez widocznego kontaktu budzi nieufność, zwłaszcza przy zakupach droższych.
Działanie na telefonie
Większość ruchu pochodzi z telefonów, a koszyki bywają projektowane na ekranie komputera. Warto przejść całą ścieżkę zakupu na telefonie osobiście.
Warto policzyć, ile kosztuje ruch, który nie kupuje. Sklep mający wysoką widoczność i niską sprzedaż płaci za pracę nad pozycjonowaniem i nie odbiera z niej korzyści. Bywa, że poprawa ścieżki zakupowej daje w krótkim czasie więcej niż kolejny kwartał pracy nad widocznością — i uczciwie mówimy to klientom, choć formalnie nie jest to nasza część zlecenia.
Najprostszym sprawdzianem jest przejście całej drogi samemu. Od wpisania zapytania w wyszukiwarkę, przez wejście na listing, wybór produktu, dodanie do koszyka, aż po złożenie zamówienia — na telefonie, na przeciętnym połączeniu, bez zalogowanego konta. Osoby pracujące w sklepie codziennie przestają widzieć rzeczy, które nowego klienta zatrzymują.
Drugim sprawdzianem są pytania zadawane obsłudze przed zakupem. Każde z nich jest pytaniem, na które strona nie odpowiedziała. Lista takich pytań to jednocześnie lista poprawek do wprowadzenia na kartach produktów i w materiałach poradnikowych.
Sprzedaż do firm
Sklepy B2B: inne zapytania, inny proces, inne treści
Sklep sprzedający firmom rządzi się innymi prawami niż sklep detaliczny. Zapytań jest mniej, są węższe i bardziej techniczne, a decyzja zakupowa zapada w kilku krokach i zwykle z udziałem kilku osób.
Pierwszą różnicą jest język zapytań. Klient firmowy szuka po symbolu katalogowym, po normie, po parametrze technicznym albo po zastosowaniu w konkretnym procesie. Oznacza to, że karty produktów muszą zawierać te oznaczenia w formie, w jakiej ludzie je wpisują, a wyszukiwarka wewnętrzna musi je rozpoznawać.
Drugą jest rola dokumentacji. Karty katalogowe, atesty, deklaracje zgodności i instrukcje bywają przedmiotem wyszukiwania same w sobie. Sklep, który udostępnia je w postaci możliwej do zaindeksowania, zdobywa ruch, którego konkurencja nie ma — a przy okazji rozwiązuje problem klientów szukających dokumentu do produktu kupionego wcześniej.
Trzecią jest cena. Część sprzedaży firmowej odbywa się po cenach indywidualnych, więc karta bez ceny bywa koniecznością. Warto wtedy zadbać o to, żeby zamiast ceny znalazła się jasna informacja o sposobie wyceny i prosta droga do zapytania — inaczej klient wychodzi do konkurenta, który cenę podaje.
Czwartą jest długość procesu. Klient firmowy wraca na stronę kilka razy, czasem przez kilka tygodni, i korzysta z niej również do przygotowania zamówienia dla przełożonego. Ułatwienia takie jak zapisywanie list, ponawianie wcześniejszych zamówień i pobieranie zestawień mają tu wpływ na sprzedaż większy niż jakikolwiek zabieg na listingach.
Piątą jest treść ekspercka. W sprzedaży do firm materiał opisujący, jak dobrać rozwiązanie do konkretnego zastosowania, bywa głównym kanałem pozyskiwania klientów. Jest to również rodzaj treści najchętniej wykorzystywany przez modele językowe przy pytaniach zawodowych.
Szóstą jest cierpliwość. Zapytań jest mniej, więc efekty pracy widać wolniej i trudniej je wykazać liczbą wejść. Miarą sensowną jest tu liczba zapytań ofertowych, a nie ruch — i warto ustalić to przed rozpoczęciem współpracy, żeby obie strony oceniały pracę tym samym miernikiem.
- Symbole i normy – tak, jak klienci je wpisują.
- Dokumentacja do pobrania – bywa przedmiotem wyszukiwania.
- Jasna droga do wyceny – gdy nie ma ceny na karcie.
- Listy i ponawianie zamówień – realny wpływ na sprzedaż.
- Treść ekspercka – główny kanał pozyskiwania.
- Miara: zapytania, nie wejścia – ustalona z góry.
Jeśli chcą Państwo zamówić prowadzenie widoczności sklepu sprzedającego do firm, zachęcamy do kontaktu: tel. 222 900 142 lub mailowo: biuro@usuwaniehejtu.pl
Sklep z punktem stacjonarnym
Kiedy sklep ma również adres w realnym świecie
Połączenie sprzedaży internetowej i stacjonarnej daje przewagę, z której większość takich firm nie korzysta. Zapytania z określeniem miejsca są mniej konkurencyjne, a klient, który przyjedzie, kupuje częściej.
Wizytówka uzupełniona
Kategoria, godziny, zdjęcia wnętrza, odpowiedzi na opinie. Przy zapytaniach z nazwą miejscowości jest to często ważniejsze od samej strony.
Podstrona punktu
Osobny materiał o sklepie stacjonarnym: adres, dojazd, parking, co jest dostępne od ręki. Nie sam adres w stopce, tylko pełna strona.
Dostępność od ręki
Informacja o tym, które produkty są w punkcie, jest przewagą, której sklepy wyłącznie internetowe nie mają. Klient wybierze sklep, w którym może odebrać dziś.
Odbiór osobisty
Najtańsza forma dostawy i jednocześnie okazja do dosprzedaży. Warto ją eksponować, a nie ukrywać na końcu listy metod.
Opinie o punkcie
Zbierane osobno od opinii o sklepie internetowym. Wpływają na widoczność w wynikach lokalnych i na decyzję o przyjeździe.
Spójność danych
Nazwa, adres i numer identyczne wszędzie: na stronie, w wizytówce, w katalogach. Rozbieżności osłabiają rozpoznawalność punktu jako konkretnego miejsca.
Sklep z punktem stacjonarnym ma do wykorzystania zapytania, o które nie konkuruje z całym rynkiem. Zapytanie z nazwą miejscowości ma mniejszą konkurencję, a jednocześnie pochodzi od osoby gotowej do zakupu — bo szuka miejsca, do którego pojedzie. Przy części asortymentu jest to najtańszy dostępny ruch.
Warunkiem jest potraktowanie punktu poważnie. Adres w stopce i jedno zdanie na stronie kontaktowej nie wystarczą. Potrzebna jest osobna podstrona opisująca punkt tak, jak opisuje się miejsce: co tam jest, jak dojechać, kiedy jest otwarte, co można obejrzeć na miejscu i co odebrać od ręki.
Drugim warunkiem jest wizytówka. Przy zapytaniach lokalnych to ona bywa pierwszym punktem styku, a nie strona. Zaniedbana — z nieaktualnymi godzinami, bez zdjęć i bez odpowiedzi na opinie — działa na niekorzyść, nawet gdy sam sklep jest dobry.
Trzecim jest połączenie obu kanałów w treści. Informacja o dostępności produktu w punkcie, umieszczona na karcie, jest przewagą, której nie ma żaden sklep wyłącznie internetowy. Klient wybierający między dwiema ofertami w podobnej cenie wybierze tę, przy której może odebrać towar tego samego dnia.
Poza sklepem
Budowanie odnośników do sklepu: co działa, a co szkodzi
Obszar, w którym najłatwiej wydać pieniądze bez efektu i najłatwiej zaszkodzić. Przy sklepach ryzyko jest większe niż przy zwykłych serwisach, ponieważ konkurencja bywa bezwzględna, a metody z poprzedniej epoki nadal są sprzedawane.
Najtrwalszym źródłem odnośników są materiały, po które ludzie sięgają sami. Zestawienia, poradniki, dane z własnych obserwacji, kalkulatory i narzędzia pomocnicze. Sklep, który opublikuje rzetelne porównanie typów produktów ze swojej branży, zbiera odnośniki latami, bez proszenia o nie kogokolwiek.
Drugim są relacje branżowe. Współpraca z producentami, obecność na listach autoryzowanych sprzedawców, udział w opracowaniach branżowych i wypowiedzi eksperckie. Są to odnośniki z miejsc, które faktycznie coś znaczą, a nie z serwisów utworzonych po to, żeby odnośniki sprzedawać.
Trzecim są sytuacje naturalne. Wzmianki po premierze produktu, po akcji, którą ktoś opisał, po udziale w wydarzeniu. Sklep prowadzący widoczną działalność dostaje takie odnośniki, choć nie prowadzi kampanii nastawionej na ich zdobywanie.
Czego unikać. Masowego kupowania wpisów w serwisach tworzonych wyłącznie pod sprzedaż odnośników, systemów wymiany, katalogów bez czytelników oraz zaplecza zbudowanego z setek podobnych stron. Metody te działają coraz słabiej, a przy sklepach ryzyko jest realne: strona ukarana traci widoczność w całości, a nie w części.
Osobną kwestią są odnośniki, których nikt nie zamawiał. Zdarza się, że konkurencja kieruje na sklep odnośniki z miejsc, które mają mu zaszkodzić. Warto raz na kwartał przejrzeć profil odnośników i wiedzieć, co się w nim pojawia — nie po to, żeby reagować na każdą pozycję, lecz żeby rozpoznać działanie celowe, gdyby wystąpiło.
Zasada ogólna brzmi tak: odnośnik ma sens, jeżeli mógłby przyprowadzić klienta. Jeżeli miejsce, w którym się znajduje, nie ma czytelników, to odnośnik nie ma wartości również dla wyszukiwarki. Jest to prosty sprawdzian, który odsiewa większość ofert krążących po rynku.
- Materiały, po które sięgają sami – najtrwalsze źródło.
- Relacje branżowe – producenci, listy sprzedawców.
- Sytuacje naturalne – premiery, wydarzenia, akcje.
- Unikać – serwisów bez czytelników i wymian.
- Przegląd profilu – raz na kwartał, dla rozpoznania.
- Sprawdzian – czy odnośnik mógłby przyprowadzić klienta.
Duże katalogi
Narzędzia automatyczne przy tworzeniu treści: gdzie pomagają, a gdzie szkodzą
Przy katalogu liczonym w tysiącach produktów pokusa jest oczywista. Rozstrzygnięcie nie brzmi „używać albo nie”, tylko „do czego i pod jakim nadzorem”.
Porządkowanie danych
Ujednolicanie nazw, uzupełnianie parametrów, poprawianie formatowania, przygotowanie tytułów do pliku produktowego. Zastosowanie bezpieczne i oszczędzające setki godzin.
Pierwsza wersja opisu
Szkic na podstawie parametrów, poprawiany następnie przez człowieka znającego asortyment. Działa, o ile etap poprawiania faktycznie następuje.
Streszczenia i zestawienia
Skracanie długich opisów producenta do zwartej formy albo układanie parametrów w tabelę. Praca mechaniczna, przy której ryzyko jest niewielkie.
Wsparcie redakcyjne
Sprawdzanie spójności, wyłapywanie powtórzeń, propozycje nagłówków. Narzędzie w rękach osoby piszącej, a nie zamiast niej.
Czego nie robić
Publikowania tysięcy opisów bez sprawdzenia. Błędy w parametrach, wymyślone właściwości i zapewnienia niemające pokrycia wracają jako reklamacje, a przy części asortymentu jako sprawy poważniejsze.
Gdzie to widać
Materiały produkowane seryjnie bez własnej wiedzy są rozpoznawalne i coraz szybciej tracą na wartości. Model wybiera kilka źródeł, a nie kilkadziesiąt — treść bez konkretu w tym wyborze nie uczestniczy.
Największym ryzykiem nie jest jakość językowa, tylko prawdziwość. Opis wygenerowany z niepełnych danych potrafi przypisać produktowi cechę, której nie ma. Przy sprzęcie, kosmetykach, produktach dla dzieci i wszystkim, co podlega przepisom, konsekwencje wykraczają poza reklamację — i to jest powód, dla którego przy takim asortymencie nadzór człowieka jest obowiązkowy, a nie zalecany.
Drugim ryzykiem jest jednolitość. Dwa tysiące opisów zbudowanych według tego samego schematu daje sklep, w którym każda karta brzmi tak samo. Nie jest to katastrofa, ale nie daje też przewagi — a przewaga była jedynym powodem, żeby te opisy pisać.
Sensowny podział pracy wygląda tak. Produkty odpowiadające za większość obrotu dostają opisy pisane przez człowieka, z wiedzą o zastosowaniu i o różnicach wobec podobnych. Reszta katalogu dostaje uporządkowane parametry i zwarty opis przygotowany maszynowo, sprawdzony wyrywkowo. Proporcje zależą od branży, ale podział jest zawsze.
Warto też pamiętać o najtańszym źródle treści, które nie wymaga żadnych narzędzi. Pytania zadawane obsłudze przez klientów, spisane wraz z odpowiedziami i umieszczone na kartach produktów. Powstają same, są unikalne i odpowiadają dokładnie na to, co ludzie chcą wiedzieć przed zakupem.
Przygotujemy zasady opisywania asortymentu dla Państwa katalogu
Ustalamy podział katalogu według udziału w obrocie, wzorce opisu dla każdej grupy asortymentu oraz zakres nadzoru przy treściach przygotowywanych maszynowo. Wynikiem jest dokument, według którego da się prowadzić pracę seryjnie, bez utraty jakości przy produktach najważniejszych.
Wiarygodność
Zaufanie do sklepu jako czynnik widoczności
Wyszukiwarki i systemy generatywne coraz mocniej biorą pod uwagę to, czy sklep wygląda na prowadzony przez konkretną firmę, z którą da się skontaktować. Elementy uznawane za formalność mają tu przełożenie zarówno na sprzedaż, jak i na to, czy sklep w ogóle zostanie komuś polecony.
Podstawą są pełne dane firmy. Nazwa, adres, numer identyfikacji podatkowej, numer wpisu do właściwego rejestru, numer telefonu i adres poczty. Umieszczone w widocznym miejscu, a nie wyłącznie w regulaminie na czwartym poziomie nawigacji.
Drugim elementem są dokumenty. Regulamin, polityka prywatności, informacja o zwrotach i reklamacjach, informacja o rozstrzyganiu sporów. Są to obowiązki wynikające z przepisów, a jednocześnie sygnał, że sklep jest prowadzony poważnie.
Trzecim jest przejrzystość cen. Sposób prezentowania cen, informowania o obniżkach i podawania kosztów dodatkowych podlega przepisom, a błędy w tym obszarze bywają przedmiotem kontroli. Jednocześnie klient, który poczuje się wprowadzony w błąd, zostawia opinię, która zostaje na lata.
Czwartym jest bezpieczeństwo. Poprawne zabezpieczenie połączenia, aktualne oprogramowanie, brak ostrzeżeń przy wejściu na stronę. Ostrzeżenie wyświetlane przez przeglądarkę kończy sprzedaż niezależnie od wszystkiego innego.
Piątym jest obecność w serwisach z opiniami. Sklep, o którym w sieci nie ma żadnej wzmianki, jest dla systemów generatywnych podmiotem nieznanym — i nie zostanie polecony, nawet gdy jego oferta jest najlepsza.
Szóstym jest to, co widać po wpisaniu nazwy sklepu w wyszukiwarkę. Warto to sprawdzać, ponieważ jest to pierwsza rzecz, którą robi ostrożny klient przed zakupem. Jeżeli w wynikach znajdują się treści nieprawdziwe albo ostrzeżenia dotyczące innego podmiotu o podobnej nazwie, sprzedaż spada, a przyczyny nikt nie szuka w tym miejscu.
Ostatnia kwestia dotyczy dostępności strony dla osób z ograniczeniami. Czytelne rozmiary czcionek, wystarczający kontrast, możliwość obsługi z klawiatury i opisy alternatywne obrazów. Poza względami oczywistymi przekłada się to na sprzedaż, ponieważ część klientów po prostu nie jest w stanie dokończyć zakupu w sklepie zbudowanym bez tej uwagi.
- Pełne dane firmy – widoczne, nie w regulaminie.
- Dokumenty – obowiązek i sygnał powagi.
- Przejrzyste ceny – obniżki i koszty dodatkowe.
- Bezpieczeństwo – ostrzeżenie przeglądarki kończy sprzedaż.
- Obecność w serwisach opinii – inaczej sklep jest nieznany.
- Wynik na własną nazwę – sprawdzać regularnie.
- Dostępność strony – część klientów nie dokończy zakupu.
Specyfika asortymentu
Branże, w których obowiązują dodatkowe zasady
Część asortymentu podlega przepisom wykraczającym poza zwykłe obowiązki sprzedawcy. Wpływa to zarówno na treść kart produktów, jak i na to, jak wyszukiwarki traktują sklep.
Zdrowie i suplementy
Ograniczenia w formułowaniu twierdzeń o działaniu. Opis obiecujący skutek zdrowotny bywa niedopuszczalny, a jednocześnie obniża wiarygodność w oczach systemów oceniających treść.
Kosmetyki
Wymagania dotyczące składu, oznakowania i twierdzeń marketingowych. Karty produktów muszą podawać skład w formie zgodnej z wymogami, co przy okazji bywa przedmiotem wyszukiwania.
Produkty dla dzieci
Oznaczenia wiekowe, normy bezpieczeństwa i ostrzeżenia. Obszar traktowany przez wyszukiwarki z większą ostrożnością, ponieważ błędna informacja niesie realne ryzyko.
Sprzęt techniczny
Deklaracje zgodności, klasy energetyczne, normy. Dokumentacja udostępniona w formie możliwej do zaindeksowania bywa źródłem ruchu, którego konkurencja nie ma.
Asortyment z ograniczeniami wiekowymi
Wymaga rozwiązań potwierdzających wiek i ograniczeń w prezentacji. Wpływa to na sposób budowy listingów i na dostępność części treści dla robotów.
Produkty finansowe i usługi
Obowiązki informacyjne o kosztach i ryzyku. Materiał, który ich nie zawiera, bywa oceniany jako niepełny również przez systemy analizujące treść.
Wspólna zasada dla wszystkich tych branż brzmi: ostrożność w twierdzeniach opłaca się podwójnie. Po pierwsze chroni przed konsekwencjami wynikającymi z przepisów. Po drugie — i to bywa zaskoczeniem — poprawia pozycję w obszarach, w których wyszukiwarki oceniają wiarygodność surowiej. Materiał opisujący ograniczenia i warunki stosowania jest oceniany lepiej od materiału obiecującego skutki.
Drugą wspólną cechą jest wartość dokumentacji. Karty katalogowe, składy, atesty i instrukcje są w tych branżach przedmiotem wyszukiwania. Sklep, który udostępnia je w postaci czytelnej dla wyszukiwarki, a nie wyłącznie jako plik do pobrania, zdobywa ruch od osób szukających konkretnej informacji — również od tych, które kupiły produkt gdzie indziej i wrócą przy kolejnym zakupie.
Trzecią jest znaczenie osób stojących za treścią. Materiały podpisane przez kogoś z odpowiednim przygotowaniem, z opisem kompetencji, są w tych dziedzinach traktowane inaczej niż anonimowe. Dotyczy to zarówno wyszukiwarek, jak i modeli językowych, które przy pytaniach o zdrowie i bezpieczeństwo sięgają po źródła ostrożniej.
Jest to obszar, w którym współpraca z prawnikami przestaje być dodatkiem. Sposób formułowania opisów, oznaczanie materiałów promocyjnych, obowiązki informacyjne i granice dopuszczalnych twierdzeń dotyczą dokładnie tych samych podstron, na których prowadzi się pracę nad widocznością. Sygnalizujemy takie kwestie od razu, zamiast odsyłać Państwa gdzie indziej w połowie projektu.
Sposób prowadzenia sklepu
Sprzedaż z magazynu, na zamówienie i w modelu subskrypcyjnym
To, skąd bierze się towar i jak dociera do klienta, wpływa na pozycjonowanie mocniej, niż się zwykle zakłada. Każdy z tych modeli tworzy inne problemy i wymaga innego podejścia do treści i do indeksacji.
Sprzedaż z własnego magazynu jest najprostsza z punktu widzenia widoczności: dostępność jest realna, terminy pewne, a opisy da się budować na podstawie produktu, który się zna. Głównym wyzwaniem pozostaje obsługa produktów wyprzedanych i wycofanych, opisana wcześniej.
Sprzedaż w modelu, w którym towar wysyła dostawca, pozwala oferować duży asortyment bez magazynu i jednocześnie tworzy trzy trudności. Pierwszą jest opis — sklep zwykle nie zna produktu, więc korzysta z materiałów dostawcy, które ma cała reszta rynku. Drugą jest dostępność, aktualizowana z opóźnieniem. Trzecią jest brak kontroli nad terminem i jakością wysyłki, co wraca w opiniach.
Wnioskiem praktycznym jest to, że przy takim modelu przewagę buduje się treścią, a nie asortymentem. Skoro te same produkty ma dwudziestu innych sprzedawców, wygrywa ten, kto pomoże wybrać: porównaniami, materiałami poradnikowymi, uporządkowanymi parametrami i obsługą. Sklep, który wgrywa plik od dostawcy i czeka, nie ma czym konkurować.
Sprzedaż na zamówienie i produktów wykonywanych indywidualnie stawia inne pytanie: co właściwie ma być podstroną. Przy braku stałego katalogu buduje się widoczność wokół zastosowań, materiałów i rodzajów realizacji, a nie wokół pojedynczych produktów. Galeria wykonanych prac bywa tu ważniejsza od jakiegokolwiek listingu.
Sprzedaż w modelu subskrypcyjnym przesuwa punkt ciężkości z pozyskania klienta na jego utrzymanie. Widoczność nadal jest potrzebna, ale miarą przestaje być pojedyncza sprzedaż — liczy się wartość klienta w czasie. Warto ustalić to przed rozpoczęciem współpracy, bo ocena pracy według liczby zamówień z pierwszego miesiąca byłaby przy takim modelu myląca.
Uwaga na produkty wyprzedane i wycofane.
Ten sam towar ma dwudziestu innych.
Galeria realizacji zamiast listingu.
Nie liczba zamówień z pierwszego miesiąca.
Jeśli chcą Państwo zamówić prowadzenie widoczności sklepu niezależnie od przyjętego modelu sprzedaży, zachęcamy do kontaktu: tel. 222 900 142 lub mailowo: biuro@usuwaniehejtu.pl
Organizacja
Jak wygląda praca nad sklepem miesiąc po miesiącu
Kolejność ustalamy według strat, a nie według cennika. Poniższy układ sprawdza się przy większości sklepów, choć przy każdym jest przesuwany zależnie od tego, co wychodzi w pierwszym przeglądzie.
Przegląd stanu
Porównanie liczby produktów i kategorii z liczbą podstron w indeksie, przejrzenie dzienników serwera, sprawdzenie, ile adresów generują filtry, i przegląd adresów zwracających błąd. Na tym etapie zwykle wychodzi, dlaczego dotychczasowa praca nie przynosiła efektu.
Uporządkowanie indeksacji
Blokowanie adresów bez wartości, wskazanie adresów podstawowych, podział mapy witryny, obsługa stronicowania. Etap najmniej efektowny i najważniejszy — bez niego wszystko dalsze działa z połową siły.
Obsługa produktów wycofanych
Przegląd kart usuniętych i wyprzedanych, budowa mapy przekierowań, ustalenie zasad postępowania na przyszłość. Najszybszy do wykonania i najczęściej przynoszący natychmiastową poprawę.
Struktura kategorii
Weryfikacja nazw pod kątem tego, jak szukają klienci, uzupełnienie listingów odpowiadających realnym zapytaniom, poprawienie powiązań między kategoriami. Tu zaczyna rosnąć ruch.
Treść przy produktach najważniejszych
Opisy dla tej części katalogu, która odpowiada za większość obrotu. Reszta obsługiwana uporządkowanymi parametrami i zwartymi opisami przygotowywanymi seryjnie.
Dane uporządkowane i plik produktowy
Wdrożenie oznaczeń, weryfikacja zgodności z tym, co widać na stronie, przebudowa tytułów w pliku, przegląd odrzuceń w panelach kanałów zakupowych.
Materiały poradnikowe
Tematy budowane z pytań zadawanych obsłudze. Jeden dobry materiał miesięcznie, prowadzony bez przerw, z odnośnikami do właściwych listingów.
Obecność poza sklepem
Publikacje branżowe, wzmianki, opinie, obecność w miejscach istotnych dla branży. Etap najwolniejszy i jednocześnie decydujący o tym, czy sklep pojawia się w odpowiedziach generowanych przez modele.
Pomiar i korekta
Zestawienia ruchu w podziale na typy podstron, przychód z ruchu organicznego, stan indeksacji, obecność w odpowiedziach generatywnych. Na tej podstawie korygujemy kolejność dalszych prac.
Pierwsze trzy etapy bywają dla klienta najmniej przekonujące i przynoszą najwięcej. Trudno pokazać efektowną prezentację z blokowania adresów i przekierowań, a to właśnie te prace zwykle odblokowują sklep. Mówimy o tym na początku, żeby uniknąć sytuacji, w której po dwóch miesiącach pada pytanie, kiedy wreszcie zaczniemy pisać teksty.
Etapy od czwartego do siódmego prowadzone są równolegle, a nie jeden po drugim. Praca nad kategoriami nie wyklucza pisania opisów ani publikowania materiałów; rozdzielamy je tutaj wyłącznie dla przejrzystości. Rytm miesięczny ustalamy z Państwem, uwzględniając sezon i możliwości po Państwa stronie.
Etap ósmy zaczyna się wcześnie i nie kończy. Budowanie obecności poza sklepem wymaga ciągłości — pierwsze efekty widać zwykle po kilku miesiącach, a przerwa w tej pracy jest odczuwalna dopiero wtedy, gdy trudno ją nadrobić.
Zakres po Państwa stronie ustalamy na początku. Część prac wymaga dostępu do oprogramowania sklepu i do serwera, a przy braku zaplecza technicznego trzeba z góry ustalić, kto wprowadzi zmiany. Brak takiego ustalenia jest najczęstszą przyczyną, dla której dobrze przygotowane zalecenia leżą niewdrożone przez pół roku.
Dane
Analityka sklepu: skąd naprawdę wiadomo, co działa
Przy sklepie liczby są dostępne w nadmiarze i właśnie to bywa problemem. Zestaw miar, które faktycznie coś mówią, jest krótki, a większość raportów służy wyłącznie do tego, żeby wyglądać na zajętych.
Podstawą jest poprawne mierzenie sprzedaży z podziałem na źródła. Brzmi to oczywiście i regularnie okazuje się, że pomiar jest niepełny: transakcje nie są przekazywane, część zamówień nie jest liczona albo źródło jest gubione przy przejściu do systemu płatności. Zanim zaczniemy wyciągać wnioski, sprawdzamy, czy liczby w narzędziu analitycznym zgadzają się z zamówieniami w sklepie.
Drugim elementem jest podział podstron na typy. Kategorie, karty produktów, materiały poradnikowe i strony pomocnicze zachowują się inaczej i rosną z innych powodów. Raport pokazujący sumę wejść nie mówi niczego; raport pokazujący, że ruch na kategoriach stoi, a rośnie na poradnikach, wskazuje wprost, co zrobić dalej.
Trzecim jest liczba podstron przynoszących sprzedaż. Miara pokazująca, czy sklep rośnie wszerz, czy opiera się na kilku najmocniejszych listingach. Sklep, w którym rośnie ruch i nie rośnie liczba podstron sprzedających, jest sklepem coraz bardziej zależnym od kilku pozycji.
Czwartym jest porównanie z zapytaniami z narzędzi dla webmasterów. Pokazują, na jakie zapytania sklep jest wyświetlany i jak często ktoś wchodzi. Wysoka liczba wyświetleń przy niskiej liczbie wejść wskazuje na problem z tym, jak wygląda wynik — czyli zwykle na brak danych uporządkowanych albo na słaby opis w wyniku.
Piątym jest ruch z odpowiedzi generatywnych. Bywa go niewiele i ginie w sumie, a zachowuje się wyraźnie lepiej od pozostałego. Warto wydzielić go osobno od początku, żeby po roku dało się pokazać, czy rośnie.
Szóstym, najczęściej pomijanym, jest zapis tego, co jeszcze się działo. Zmiany cen, kampanie reklamowe, wyprzedaże konkurencji, zmiany w asortymencie. Bez tego zapisu każda zmiana ruchu zostaje przypisana ostatniej rzeczy, którą ktoś pamięta — i bywa to przypisanie fałszywe w obie strony.
- Zgodność liczb – narzędzie kontra zamówienia w sklepie.
- Podział na typy podstron – suma nie mówi niczego.
- Liczba podstron sprzedających – czy sklep rośnie wszerz.
- Wyświetlenia kontra wejścia – wskazuje na wygląd wyniku.
- Ruch z modeli osobno – ginie w sumie, a jest cenny.
- Dziennik zdarzeń – co jeszcze działo się w danym okresie.
Po Państwa stronie
Kto w sklepie musi się w to zaangażować
Najczęstszą przyczyną, dla której dobrze przygotowane zalecenia leżą niewdrożone przez pół roku, nie jest ich jakość, tylko brak ustalenia, kto ma je wykonać.
Osoba decyzyjna
Ktoś, kto może zatwierdzić zmianę struktury kategorii albo usunięcie połowy generowanych adresów. Bez tego prace zatrzymują się na etapie uzgodnień.
Dostęp techniczny
Osoba mogąca wprowadzić zmiany w oprogramowaniu sklepu albo firma, która to robi. Przy jej braku część zaleceń pozostaje teorią.
Znajomość asortymentu
Ktoś, kto wie, czym różnią się produkty i dla kogo są przeznaczone. Bez tej wiedzy opisy będą poprawne językowo i puste merytorycznie.
Obsługa klienta
Źródło pytań, które zadają klienci. Najtańszy materiał wyjściowy do treści, jaki sklep ma, i jednocześnie najrzadziej wykorzystywany.
Osoba od zdjęć i danych
Ktoś odpowiedzialny za to, żeby nowe produkty trafiały do sklepu z kompletem parametrów i poprawnymi obrazami. Praca ciągła, nie jednorazowa.
Ustalony rytm kontaktu
Krótkie spotkanie raz na dwa tygodnie działa lepiej niż obszerne sprawozdanie raz na kwartał. Problemy wychodzą wcześnie i da się je jeszcze odwrócić.
Zakres po Państwa stronie ustalamy przed rozpoczęciem, a nie w trakcie. Przy sklepach, w których nie ma zaplecza technicznego, część prac wykonujemy sami, o ile dostaniemy dostęp — ale musi to zostać rozstrzygnięte na początku, ponieważ wpływa na zakres i na koszt.
Drugą rzeczą wartą ustalenia jest sposób wprowadzania zmian. Sklep, w którym każda poprawka wymaga zgłoszenia do zewnętrznej firmy i czeka trzy tygodnie, będzie się rozwijał w tempie wyznaczonym przez tę firmę, a nie przez plan prac. Warto o tym wiedzieć z góry i uwzględnić to w harmonogramie zamiast tłumaczyć się z opóźnień.
Trzecią jest udział osoby znającej asortyment. Przy opisach produktów nie ma rozwiązania, które by ją zastąpiło. Kilka godzin rozmowy z osobą, która sprzedaje te rzeczy od lat, daje materiał, jakiego nie zbierze się z żadnych źródeł zewnętrznych — i jest to zwykle najlepiej wykorzystany czas w całym projekcie.
Ustalmy zakres po obu stronach
Przed rozpoczęciem prac spisujemy, co wykonujemy my, co Państwa zespół i co firma obsługująca sklep technicznie. Wynikiem jest harmonogram uwzględniający realne możliwości, a nie założenia — dzięki czemu zalecenia nie leżą niewdrożone.
Rozpoznanie
Analiza konkurencji w sklepie: co warto sprawdzić, a co jest stratą czasu
Zestawienia porównujące sklep z konkurencją bywają obszerne i mało użyteczne. Sensowna analiza odpowiada na jedno pytanie: gdzie konkurencja zbiera ruch, którego my nie zbieramy, i czy da się to powtórzyć.
Pierwszym krokiem jest ustalenie, kto jest konkurencją w wynikach, a nie w rzeczywistości. Bywa to zupełnie inna lista niż ta, którą wskaże właściciel sklepu. Przy wielu zapytaniach największym konkurentem nie jest inny sklep, tylko serwis poradnikowy, porównywarka albo platforma handlowa.
Drugim jest porównanie struktury. Ile kategorii ma konkurencja, jak je nazywa, jakie listingi zbudowała dla zapytań szczegółowych. Jest to najbardziej użyteczna część analizy, ponieważ ujawnia kategorie, których w naszym sklepie nie ma, a które przynoszą ruch.
Trzecim jest sprawdzenie, co konkurencja robi z treścią. Czy ma własne opisy, czy korzysta z materiałów producenta, czy prowadzi sekcję poradnikową i czy ta sekcja jest utrzymywana. Sklep, którego konkurenci nie mają własnej treści, ma tanią drogę do przewagi.
Czwartym jest przegląd tego, skąd konkurencja ma odnośniki. Nie po to, żeby je skopiować, lecz żeby zobaczyć, jakie miejsca w tej branży w ogóle istnieją: portale, zestawienia, stowarzyszenia, media branżowe. Zwykle okazuje się, że jest ich kilkanaście i wszystkie są w zasięgu.
Piątym jest porównanie warunków. Ceny dostawy, terminy, zasady zwrotów, dostępność. Wpływa to na sprzedaż bardziej niż widoczność, a przy odpowiedziach generowanych przez modele wchodzi wprost do porównań przygotowywanych dla klienta.
Czego nie warto robić. Zestawiać kilkuset fraz z pozycjami wszystkich konkurentów, bo z takiego dokumentu nie wynika żadna decyzja. Kopiować struktury kategorii bez sprawdzenia, czy pasuje do naszego asortymentu. Ani ścigać się z platformą handlową na zapytania, przy których i tak nie da się jej wyprzedzić — lepiej wtedy być na niej obecnym i równolegle budować zapytania, których ona nie obsługuje.
Często nie sklep, tylko poradnik albo platforma.
Najbardziej użyteczna część całej analizy.
Brak własnych opisów u konkurencji to tania przewaga.
Żeby zobaczyć, jakie miejsca w branży istnieją.
Wchodzi wprost do odpowiedzi generowanych dla klienta.
Pieniądze
Ile to kosztuje i od czego zależy
Nie podajemy jednej stawki dla wszystkich sklepów, ponieważ różnice w nakładzie pracy są wielokrotne. Poniżej to, co faktycznie wpływa na koszt — żeby dało się oszacować rząd wielkości przed rozmową.
Wielkość katalogu
Sklep z dwustoma produktami i sklep z dwudziestoma tysiącami wymagają innej pracy przy indeksacji, danych i opisach. Jest to czynnik o największym wpływie na nakład.
Stan wyjściowy
Sklep uporządkowany technicznie wymaga pracy nad treścią. Sklep generujący setki tysięcy adresów wymaga najpierw kilku miesięcy porządkowania.
Oprogramowanie
Rozwiązania dające pełną kontrolę pozwalają wprowadzić zmiany szybciej. Platformy z ograniczeniami wymagają obchodzenia problemów, co zajmuje czas.
Zaplecze techniczne
Sklep mający własnego programistę wdroży zalecenia szybciej i taniej. Przy jego braku część prac wykonujemy sami, co wpływa na zakres.
Konkurencja w branży
Asortyment, w którym konkurują sklepy z dużymi budżetami, wymaga więcej pracy niż nisza, w której nikt nie robi nic poza wgrywaniem opisów producenta.
Zakres treści
Liczba produktów, które mają dostać własne opisy, oraz tempo publikowania materiałów poradnikowych. Największa pojedyncza pozycja w większości wycen.
Liczba rynków
Każda wersja językowa to osobna praca nad strukturą, nazewnictwem i treścią, a nie przetłumaczenie istniejącej.
Horyzont
Współpraca liczona w latach pozwala rozłożyć prace i obniża koszt miesięczny. Doraźne zlecenia są droższe w przeliczeniu na efekt.
Największą pojedynczą decyzją kosztową jest zakres pracy nad treścią. Przy dwudziestu tysiącach produktów opisanie wszystkich byłoby kosztem nieproporcjonalnym do efektu, a przy kilkuset najważniejszych — inwestycją, która zwraca się w pierwszym roku. Ustalamy to na początku, na podstawie udziału produktów w obrocie, a nie według liczby pozycji w katalogu.
Drugą jest rozstrzygnięcie, kto wykonuje zmiany techniczne. Jeżeli po Państwa stronie jest ktoś, kto wprowadzi poprawki, nasza rola sprowadza się do przygotowania zaleceń i sprawdzenia wdrożenia, co jest tańsze. Jeżeli nie, przejmujemy tę część i wtedy zakres rośnie.
Trzecią jest horyzont współpracy. Pierwsze miesiące są najbardziej pracochłonne, bo wtedy powstaje wszystko: porządek techniczny, struktura, zasady opisywania. Później praca przechodzi w utrzymanie i rozwój, a koszt miesięczny maleje. Doraźne zlecenia obejmujące wyłącznie etap początkowy są w przeliczeniu na efekt najdroższe.
Na pierwszej rozmowie mówimy, czego naszym zdaniem Państwo nie potrzebują. Przy sklepie, którego głównym problemem jest generowanie adresów przez filtry, propozycja pisania trzech tysięcy opisów byłaby sprzedaniem pracy, która nie przesunie wyniku. Zdarza się, że rozmowa kończy się wskazaniem kilku czynności możliwych do wykonania własnymi siłami — i uważamy to za dobre zakończenie.
Jeśli chcą Państwo zamówić wycenę prac dla Państwa sklepu po wstępnym przeglądzie jego stanu, zachęcamy do kontaktu: tel. 222 900 142 lub mailowo: biuro@usuwaniehejtu.pl
Sposób pracy
Jak pracujemy i skąd bierze się różnica
Fundacja prowadzi działalność odpłatną, a wypracowana nadwyżka w całości zasila jej działalność. Osoby prowadzące projekty otrzymują to samo wynagrodzenie niezależnie od tego, ile uda się w danym miesiącu sprzedać — liczy się więc wyłącznie efekt i to, czy klient zostaje z nami na lata.
W pracy przy sklepie ma to konsekwencje bardzo konkretne. Nikt nie ma powodu, żeby proponować pisanie dwudziestu tysięcy opisów produktów, skoro wynik przesunie kilkaset z nich. Nikt nie ma powodu, żeby przedłużać prace, które powinny się zakończyć. Przy rozmowie o zakresie mówimy wprost, gdy coś jest zbędne — również wtedy, gdy oznacza to mniejsze zlecenie.
Kolejność prac ustalamy według strat, a nie według cennika. Przy sklepie, w którym filtry generują setki tysięcy adresów, zaczynamy od porządku technicznego, bo bez tego treść nie zadziała. Przy sklepie uporządkowanym technicznie, ale bez własnych materiałów, zaczynamy od kategorii przynoszących największy obrót. Jest to oczywiste i regularnie robione odwrotnie, ponieważ pisanie treści łatwiej sprzedać niż przegląd dzienników serwera.
Zależy nam na współpracy liczonej w latach. Klient rozczarowany po kwartale jest dla nas stratą, a nie zamkniętą transakcją. Z tego samego powodu wolimy powiedzieć na wstępie, że w tej branży pierwsze zmiany przyjdą po pięciu miesiącach, niż usłyszeć to samo pytanie w trzecim.
Fundacja współpracuje z prawnikami oraz specjalistami z innych dziedzin, a przy sklepach nie jest to dodatek. Obowiązki informacyjne wobec konsumentów, sposób prezentowania cen i promocji, zasady zbierania opinii, prawa do zdjęć i opisów, oznaczanie materiałów reklamowych — wszystko to dotyka tych samych podstron, na których pracujemy. Mając te kompetencje pod jednym dachem, sygnalizujemy takie kwestie od razu, zamiast odsyłać Państwa gdzie indziej w połowie projektu.
Nad reputacją sklepu pracujemy równolegle z widocznością, a nie po niej. W typowym układzie agencja zajmuje się frazami, a sprawami wizerunkowymi zajmuje się ktoś inny, zwykle dopiero wtedy, gdy zrobi się nieprzyjemnie. Przy sklepach jest to szczególnie kosztowne, ponieważ opinie i to, co o sklepie mówią inni, wchodzą wprost do wyników i do odpowiedzi generowanych przez modele. Nieprawdziwa informacja krążąca po serwisach z opiniami potrafi przekreślić efekt każdej innej pracy.
Jest to obszar, w którym mamy doświadczenie z innej strony niż typowa agencja. Prowadzimy sprawy dotyczące treści naruszających prawa osób i firm: zgłoszenia, odwołania oraz wnioski o usunięcie odnośników z wyników wyszukiwania. Ta sama wiedza przydaje się przy sklepie, ponieważ pozwala odróżnić sytuację, w której coś da się usunąć, od takiej, w której jedyną drogą jest zbudowanie widoczności czegoś innego. Opinia krytyczna, także bardzo ostra, nie jest bezprawna i nie zajmujemy się jej usuwaniem — mówimy to na pierwszej rozmowie, zamiast przyjmować zlecenie, którego nie zamierzamy wykonać.
Na koniec rzecz, której nie zamierzamy Państwu obiecywać. Nikt nie jest w stanie zagwarantować pozycji ani poziomu sprzedaży, ponieważ zależą one również od ceny, asortymentu, konkurencji i rzeczy pozostających poza zasięgiem kogokolwiek. To, co da się zrobić, to doprowadzić sklep do stanu, w którym nic go nie blokuje, skierować uwagę wyszukiwarki na podstrony faktycznie sprzedające, dać im treść, której nie ma konkurencja, i mierzyć wynik w sposób, który da się sprawdzić. Wszystko poza tym byłoby sprzedawaniem pewności, której nikt uczciwie nie ma.
Porozmawiajmy o Państwa sklepie
Prosimy o adres sklepu i krótką informację o tym, co Państwa najbardziej niepokoi. Odpowiadamy z propozycją kolejności prac oraz ze wskazaniem, co da się poprawić własnymi siłami, a co wymaga stałej współpracy. Rozmowa wstępna nie zobowiązuje do niczego.
Pojęcia
Słowniczek
Określenia, które padają w rozmowach o tej dziedzinie, wraz z wyjaśnieniem, co za nimi stoi w praktyce.
Listing
Podstrona prezentująca zbiór produktów: kategoria, podkategoria albo lista powstała z filtrowania. W sklepach przyjmuje większość ruchu z wyszukiwarki, mimo że stanowi ułamek liczby podstron. Praca nad listingami daje zwykle wyraźnie więcej niż praca nad pojedynczymi kartami produktów.
Nawigacja fasetowa
Mechanizm filtrowania pozwalający zawężać listę produktów według kilku cech naraz. Dla klienta niezbędny, dla wyszukiwarki bywa katastrofą, ponieważ generuje liczbę adresów przekraczającą liczbę produktów o kilka rzędów wielkości. Rozstrzygnięcie polega na podziale filtrów na indeksowane i blokowane.
Czas przeznaczony na pobieranie podstron
Ograniczenie zasobów, jakie wyszukiwarka przeznacza na jeden serwis. Przy małych stronach nie ma znaczenia, przy sklepach przesądza o tym, jak szybko nowe produkty i zmiany trafiają do wyników. Marnowany jest przede wszystkim na adresy z filtrów i sortowań.
Adres podstawowy
Wskazanie, która wersja podstrony jest właściwa, gdy ta sama treść dostępna jest pod kilkoma adresami. W sklepach podstawowe narzędzie do panowania nad duplikacją wewnętrzną, zwłaszcza przy wariantach i filtrach.
Duplikacja wewnętrzna
Sytuacja, w której ta sama treść dostępna jest pod wieloma adresami tego samego sklepu. Dzieli sygnały między podstrony zamiast wzmacniać jedną i jest szkodliwa realnie, w odróżnieniu od duplikacji opisów producenta.
Duplikacja zewnętrzna
Opisy identyczne z tymi u konkurencji, zwykle pochodzące od producenta. Nie powoduje kary, natomiast odbiera sklepowi powód, dla którego wyszukiwarka miałaby preferować jego kartę nad inną. Rozwiązaniem jest uzupełnianie, nie przepisywanie wszystkiego od zera.
Dane uporządkowane
Oznaczenia w kodzie strony mówiące wyszukiwarce wprost, co jest ceną, dostępnością, oceną i wariantem. W sklepie decydują o wyglądzie wyniku w wyszukiwarce, a ten o liczbie kliknięć. Wykonuje się je raz, a działają stale.
Wynik rozszerzony
Dokument umieszczony w głównym katalogu serwisu, w którym określa się, które roboty mają dostęp do których części strony. Bywa źródłem blokad nałożonych nieświadomie, dziedziczonych po gotowych motywach albo wtyczkach. Sprawdzenie zajmuje kilka minut i jest pierwszą czynnością w każdej tego rodzaju pracy.
Feed produktowy
Plik zawierający dane wszystkich produktów, przekazywany usługom zakupowym i porównywarkom. Jego jakość przekłada się na widoczność w tych kanałach, a błędy w nim potrafią wyłączyć sklep z wyświetlania bez żadnego ostrzeżenia.
Stronicowanie
Podział długiego listingu na kolejne strony. Powinny być dostępne dla wyszukiwarki, ponieważ przez nie prowadzi droga do produktów znajdujących się dalej w katalogu. Blokowanie ich odcina część asortymentu od indeksacji.
Wariant produktu
Odmiana tego samego towaru różniąca się kolorem, rozmiarem albo innym parametrem. Rozstrzygnięcie, czy zasługuje na osobną kartę, zależy od tego, czy klienci szukają wariantu osobno, oraz od liczby wariantów.
Trwałe przekierowanie
Sposób wskazania, że dany adres został zastąpiony innym na stałe. W sklepach podstawowe narzędzie obsługi produktów wycofanych i migracji. Przekierowanie wszystkiego na stronę główną jest błędem, ponieważ dla wyszukiwarki i dla klienta oznacza brak szukanej strony.
Dzienniki serwera
Zapis wszystkich zapytań trafiających do serwera, w tym zapytań robotów wyszukiwarek. Jedyne miejsce, w którym widać, co wyszukiwarka faktycznie pobiera. Przy sklepach narzędzie diagnostyczne bez zamiennika.
Udział w widoczności
Miara pokazująca, jaką część widoczności w danym zbiorze zapytań ma serwis w porównaniu z konkurencją. W sklepach użyteczniejsza od pozycji pojedynczych fraz, ponieważ ruch rozkłada się na tysiące drobnych zapytań.
Zestaw pytań testowych
Kilkadziesiąt pytań zakupowych zadawanych regularnie narzędziom opartym na modelach językowych, w niezmienionym brzmieniu, służących do mierzenia obecności sklepu w odpowiedziach generatywnych. Ustala się go przed rozpoczęciem prac.
Krótko
Pytania, które zadają właściciele sklepów
Od czego zacząć pozycjonowanie sklepu?
Od porównania liczby produktów i kategorii z liczbą podstron w indeksie wyszukiwarki. Rozbieżność rzędu kilkudziesięciu razy oznacza, że pierwszym zadaniem jest uporządkowanie indeksacji, a nie pisanie treści. Dopiero gdy sklep jest uporządkowany technicznie, praca nad opisami zaczyna przynosić efekt.
Czy trzeba napisać unikalne opisy do wszystkich produktów?
Nie i przy dużym katalogu nie warto nawet próbować. Sensowne podejście polega na podziale asortymentu według udziału w obrocie i potencjału wyszukiwań, a następnie opracowaniu najpierw tej części, która odpowiada za większość wyniku. W typowym sklepie jest to kilkaset produktów, a nie kilkanaście tysięcy.
Czy opisy od producenta szkodzą?
Nie powodują kary, natomiast odbierają sklepowi powód, dla którego wyszukiwarka miałaby wybrać jego kartę zamiast dwudziestu identycznych. Rozwiązaniem jest uzupełnienie: blok danych technicznych od dostawcy plus kilka zdań własnych o tym, dla kogo produkt jest przeznaczony i czym różni się od podobnych.
Co zrobić z produktami, których już nie sprzedajemy?
Przy braku chwilowym kartę zostawiamy z informacją o dostępności. Przy wycofaniu trwałym kierujemy trwałym przekierowaniem na kartę następcy, a gdy następcy nie ma — na kategorię, do której produkt należał. Usuwanie kart jest najczęstszą przyczyną utraty widoczności zbudowanej przez lata.
Czy filtry powinny być widoczne dla wyszukiwarki?
Część tak, część nie. Filtry odpowiadające realnym zapytaniom klientów, takie jak kolor, rozmiar czy marka, warto dopuścić do indeksu, o ile mają pod sobą dość produktów. Sortowania, widoki, przedziały cenowe i kombinacje wielu filtrów naraz powinny być blokowane, ponieważ generują adresy bez wartości.
Ile trwa, zanim praca nad sklepem przyniesie efekt?
Zależy od punktu wyjścia i od wielkości katalogu. Poprawki techniczne w sklepie z zablokowaną indeksacją potrafią dać zmianę w kilka tygodni. Budowanie widoczności kategorii, które wcześniej nie istniały, to kwestia miesięcy. Przy dużym katalogu samo ponowne pobranie wszystkich podstron po zmianach trwa tygodniami.
Czy pozycjonowanie sklepu różni się od pozycjonowania zwykłej strony?
Różni się na tyle, że część metod skutecznych przy małych serwisach przy sklepie nie działa albo szkodzi. Główne różnice to skala katalogu, konieczność panowania nad liczbą adresów, duplikacja jako stan naturalny oraz stały obrót asortymentem, w którym produkty pojawiają się i znikają.
Czy warto prowadzić poradniki w sklepie?
Tak, pod warunkiem powiązania ich z asortymentem i utrzymania ciągłości. Materiał, który nie prowadzi do żadnej kategorii, przyciąga ruch niezamieniający się na sprzedaż. Sekcja porzucona po kwartale nie daje niczego. Lepiej działa jeden dobry materiał miesięcznie przez trzy lata niż trzydzieści w pierwszym kwartale i nic potem.
Jak sprawdzić, czy sklep jest widoczny w odpowiedziach modeli?
Zadając narzędziom kilkanaście pytań zakupowych w brzmieniu, w jakim zadaje je klient, i zapisując odpowiedzi w całości: które sklepy i produkty zostały wymienione oraz z jakich źródeł korzystał system. Warto zrobić to przed rozpoczęciem pracy, bo tylko wtedy będzie do czego porównać wynik.
Czy migracja sklepu zawsze oznacza spadki?
Nie, jeżeli zostanie przygotowana. Spadki wynikają zwykle z braku pełnej mapy przekierowań, z przekierowania wszystkiego na stronę główną, z nieprzeniesienia treści i opinii oraz z nieodtworzenia ustawień indeksacji. Każda z tych rzeczy jest do przewidzenia przed wdrożeniem.
Czy gwarantują Państwo wzrost sprzedaży?
Nie i nie sądzimy, żeby ktokolwiek uczciwie mógł. Sprzedaż zależy również od ceny, asortymentu i konkurencji, czyli od rzeczy pozostających poza zasięgiem kogokolwiek. Da się natomiast doprowadzić sklep do stanu, w którym nic go nie blokuje, skierować uwagę wyszukiwarki na podstrony faktycznie sprzedające i mierzyć wynik w sposób sprawdzalny.
Czy zajmują się Państwo również opiniami o sklepie?
Tak, ponieważ przy sklepach opinie wchodzą wprost do wyników i do odpowiedzi generowanych przez modele. Prowadzimy zgłoszenia, odwołania i wnioski dotyczące treści nieprawdziwych. Zastrzegamy przy tym, że opinia krytyczna, także bardzo ostra, nie jest bezprawna i nie zajmujemy się jej usuwaniem.
Jak wygląda rozpoczęcie współpracy?
Od rozmowy i od obejrzenia sklepu: stanu indeksacji, liczby generowanych adresów, struktury kategorii i tego, co już zostało zrobione. Na tej podstawie proponujemy kolejność prac ustaloną według strat, a nie według cennika. Zdarza się, że kończy się to wskazaniem kilku czynności możliwych do wykonania własnymi siłami.
Czy pracują Państwo na każdym oprogramowaniu sklepowym?
Pracujemy na rozwiązaniach popularnych na polskim rynku oraz na sklepach budowanych indywidualnie. Przy oprogramowaniu, którego nie znamy, mówimy o tym wprost i ustalamy, czy po Państwa stronie jest ktoś, kto wprowadzi zmiany techniczne — bez tego część prac byłaby niewykonalna.
Czy warto blokować filtry, skoro przynoszą ruch?
Część filtrów faktycznie przynosi ruch i te warto dopuścić do indeksu. Problem dotyczy kombinacji: dziesięć filtrów po kilka wartości daje liczbę adresów przekraczającą liczbę produktów o kilka rzędów wielkości, a niemal żaden z nich nie odpowiada realnemu zapytaniu. Rozstrzygnięcie polega na sprawdzeniu w danych, dla których połączeń istnieją zapytania i czy sklep ma pod nimi dość produktów.
Ile produktów powinna mieć kategoria?
Nie ma jednej liczby, ale skrajności szkodzą. Listing z trzema produktami wygląda na niedokończony i słabo sprzedaje. Listing z tysiącem bez sensownych filtrów jest bezużyteczny dla klienta. Warto wyznaczyć przedział właściwy dla swojego asortymentu i trzymać się go przy tworzeniu nowych kategorii.
Czy opisy kategorii umieszczać nad produktami czy pod nimi?
Fragment pomagający wybrać — krótki, dwa albo trzy zdania — warto umieścić nad listą produktów. Rozwinięcie pod listą. Cała treść wepchnięta na sam dół jest przez klientów pomijana, a przy odpowiedziach generowanych przez modele liczy się to, co da się wyjąć jako gotową odpowiedź.
Co zrobić, gdy producent zabrania zmiany opisów?
Zwykle zastrzeżenie dotyczy treści technicznych i deklaracji, a nie całej karty. Rozwiązaniem jest zachowanie bloku od producenta i dodanie własnej części: dla kogo produkt jest przeznaczony, czym różni się od podobnych, na co zwrócić uwagę przy wyborze. Karta przestaje być kopią, a warunki dostawcy pozostają zachowane.
Czy sklep potrzebuje bloga?
Potrzebuje materiałów odpowiadających na pytania klientów, a to, czy nazwiemy je blogiem, nie ma znaczenia. Warunkiem sensu jest powiązanie z asortymentem i ciągłość. Sekcja prowadzona przez kwartał i porzucona nie daje niczego poza kosztem.
Jak często aktualizować opisy produktów?
Przy zmianie parametrów, przy zmianie wariantów i wtedy, gdy z pytań klientów wynika, że czegoś brakuje. Aktualizowanie dla samego aktualizowania nie ma sensu. Warto natomiast raz w roku przejrzeć karty produktów odpowiadających za największy obrót, bo tam każda poprawka zwraca się najszybciej.
Czy zdjęcia mają znaczenie dla widoczności?
Mają, i przy części asortymentu wyniki graficzne dają więcej ruchu niż tekstowe. Liczą się nazwy plików, opisy alternatywne, rozmiar i format oraz to, czy obraz jest dostępny w rozdzielczości pozwalającej obejrzeć szczegóły. Przy odzieży, wyposażeniu wnętrz i częściach jest to kanał, którego nie warto pomijać.
Co zrobić, gdy konkurencja ma niższe ceny?
Pozycjonowanie tego nie rozwiąże i nie należy udawać, że rozwiąże. Da się natomiast konkurować czymś innym: dostępnością od ręki, terminem dostawy, doradztwem, kompletnością informacji i obsługą. Sklep, który pomaga wybrać, sprzedaje drożej niż sklep, który wyłącznie wystawia towar.
Czy warto prowadzić sklep i sprzedawać na platformie jednocześnie?
Przy większości branż tak, w odpowiednich proporcjach. Platforma daje ruch od razu, własny sklep daje klienta i niezależność. Błędem jest oparcie całej działalności na jednym kanale, zwłaszcza cudzym — zmiana zasad platformy potrafi w jeden dzień zmienić rentowność.
Ile trwa odbudowa po nieudanej migracji?
Zależy od tego, jak szybko problem zostanie zauważony. Spadek wychwycony w drugim tygodniu i naprawiony przez uzupełnienie przekierowań zwykle odwraca się w kilka tygodni. Problem zauważony po kwartale oznacza, że część widoczności przejęła konkurencja, a jej odzyskanie trwa miesiącami.
Czy warto prowadzić sklep i sprzedawać na platformie jednocześnie?
Przy większości branż tak, w odpowiednich proporcjach. Platforma daje ruch od razu, własny sklep daje klienta i niezależność. Błędem jest oparcie całej działalności na jednym kanale, zwłaszcza cudzym — zmiana zasad platformy potrafi w jeden dzień zmienić rentowność.
Ile trwa odbudowa po nieudanej migracji?
Zależy od tego, jak szybko problem zostanie zauważony. Spadek wychwycony w drugim tygodniu i naprawiony przez uzupełnienie przekierowań zwykle odwraca się w kilka tygodni. Problem zauważony po kwartale oznacza, że część widoczności przejęła konkurencja, a jej odzyskanie trwa miesiącami.
Czy da się pozycjonować sklep bez dostępu do kodu?
Częściowo. Treść, struktura kategorii, opisy i materiały poradnikowe są dostępne z poziomu panelu. Sterowanie indeksacją, dane uporządkowane i wydajność zwykle wymagają zmian technicznych. Przy platformach udostępnianych jako usługa część z nich jest niemożliwa i warto wiedzieć o tym przed rozpoczęciem prac.
Jak sprawdzić, czy sklep ma problem z indeksacją?
Porównując trzy liczby: ile sklep ma produktów i kategorii, ile podstron znajduje się w indeksie i ile adresów wyszukiwarka pobiera. Jeżeli trzecia liczba wielokrotnie przewyższa pierwszą, czas wyszukiwarki zużywany jest na adresy bez wartości. Jest to najczęstszy powód, dla którego nowe produkty trafiają do wyników z dużym opóźnieniem.
Czy opinie negatywne szkodzą widoczności?
Same w sobie nie, a ich całkowity brak bywa gorszy. Sklep z wyłącznie najwyższymi ocenami budzi nieufność u ludzi i nie wyróżnia się dla systemów, które przy pytaniach porównawczych szukają rzeczywistych doświadczeń. Znaczenie ma natomiast to, czy sklep na te opinie odpowiada.
Co zrobić z opinią nieprawdziwą?
Opinia opisująca zdarzenie, które nie miało miejsca, to co innego niż opinia krytyczna. Przy pierwszej istnieje droga postępowania: zgłoszenie do serwisu, odwołanie po odmowie, a przy poważniejszych sprawach pismo wskazujące bezprawny charakter treści. Przy drugiej nie robimy nic, ponieważ krytyka, także ostra, nie jest bezprawna.
Czy sklep może być widoczny bez płatnych kampanii?
Może, choć w części branż zajmuje to dłużej. Widoczność organiczna i kampanie płatne nie wykluczają się — kampanie dają ruch od razu, praca nad widocznością buduje zasób, który zostaje. Sklep opierający się wyłącznie na kampaniach przestaje sprzedawać w dniu wstrzymania budżetu.
Jak długo utrzymuje się efekt pracy nad sklepem?
Porządek techniczny utrzymuje się do następnej większej zmiany w sklepie. Treść pracuje latami, o ile pozostaje aktualna. Obecność poza sklepem jest najtrwalsza. Najkrócej utrzymuje się wszystko, co zostało zbudowane metodami omijającymi zasady — i to jest jeden z powodów, dla których ich nie stosujemy.
Na której platformie sklepowej najłatwiej o dobrą widoczność?
Nie ma jednej odpowiedzi i każdy, kto ją podaje, upraszcza. Rozwiązania instalowane na własnym serwerze dają pełną kontrolę i wymagają kogoś, kto się nimi zajmie. Rozwiązania udostępniane jako usługa są szybkie w uruchomieniu i ograniczają część możliwości. Wybór platformy rozstrzyga o granicach późniejszej pracy, a nie o wyniku — sklep na najbardziej elastycznym rozwiązaniu, prowadzony bez pracy nad strukturą i treścią, przegra z prostszym sklepem, w którym te rzeczy są zrobione.
Co sprawdzić w platformie przed wyborem?
Sześć rzeczy: czy da się dowolnie kształtować adresy podstron i czy przetrwają one zmianę kategorii, czy istnieje panel do zarządzania przekierowaniami, czy da się sterować tym, które filtry trafiają do indeksu, czy dane uporządkowane powstają automatycznie i czy da się je poprawić, czy mapa witryny aktualizuje się sama, oraz czy jest dostęp do dzienników serwera. Odpowiedź odmowna nie przekreśla platformy, ale warto wiedzieć, na co się Państwo godzą.
Czy brak dostępu do dzienników serwera to duży problem?
Przy sklepie do kilku tysięcy produktów zwykle nie. Przy dużym katalogu tak, ponieważ dzienniki są jedynym miejscem, w którym widać, co wyszukiwarka faktycznie pobiera i na co zużywa czas przeznaczony na Państwa sklep. Bez nich diagnostyka opiera się wyłącznie na narzędziach dla webmasterów, które pokazują mniej i z opóźnieniem.
Czy warto zmieniać platformę, żeby poprawić widoczność?
Rzadko jest to powód wystarczający sam w sobie. Opłaca się wtedy, gdy obecne rozwiązanie blokuje coś, co realnie kosztuje sprzedaż, i gdy sklep ma zasoby na przeprowadzenie migracji porządnie. W pozostałych przypadkach zwykle lepiej wycisnąć to, co da się wycisnąć z tego, co jest — zwłaszcza że migracja sama w sobie jest najczęstszą przyczyną gwałtownych spadków.
Czy pracują Państwo na platformie, której nie wymieniono w tej rozpisce?
Tak. Rozpiska obejmuje rozwiązania najczęściej spotykane na polskim rynku, a sklepy budowane indywidualnie oraz platformy rzadsze obsługujemy na tych samych zasadach. Przy oprogramowaniu, którego nie znamy, mówimy o tym wprost i ustalamy, kto po Państwa stronie wprowadzi zmiany techniczne — bez tego część prac byłaby niewykonalna.
Kiedy najlepiej zacząć pracę nad widocznością sklepu?
Zanim sklep powstanie. Struktura kategorii, wzorce adresów i rozstrzygnięcie w sprawie filtrów zapadają przy budowie, a ich zmiana w działającym sklepie oznacza mapę przekierowań, ponowne pobranie katalogu przez wyszukiwarkę i kilka tygodni gorszego wyniku. Dwa tygodnie analizy przed wdrożeniem zastępują zwykle kwartał pracy naprawczej.
Co konkretnie daje analiza zapytań przed budową?
Trzy rzeczy. Strukturę kategorii ułożoną według tego, czego szukają klienci, a nie według podziału magazynowego. Wzorce adresów, które przetrwają reorganizację asortymentu. Oraz informację handlową: zestawienie zapytań pokazuje, czego ludzie szukają i w jakich ilościach, więc bywa, że ujawnia grupy produktów, o których firma nie myślała, albo pokazuje mniejszy popyt na planowany rdzeń oferty.
Co powinien zawierać dokument przygotowany przed budową sklepu?
Zestawienie zapytań pogrupowane w zbiory, mapę kategorii z nazwami dobranymi według tych zapytań, wzorce adresów, rozstrzygnięcie w sprawie filtrów, wymagania techniczne dla wykonawcy do załączenia do umowy oraz plan treści na pierwsze miesiące. Wykonawca dostaje wtedy konkret zamiast ogólnego polecenia, żeby zrobić sklep pod wyszukiwarki, a Państwo narzędzie do sprawdzenia, czy zostało wykonane.
Po czym poznać agencję, która wie, co robi?
Po tym, o co pyta na początku: o asortyment, marże, źródło towaru i obsługę klientów, a nie wyłącznie o liczbę fraz w pakiecie. Po stosunku do gwarancji — obietnica konkretnych pozycji w określonym terminie jest obietnicą, której nikt nie kontroluje. Po sposobie raportowania, który przy sklepie musi pokazywać ruch w podziale na typy podstron i przychód, a nie pozycje kilkudziesięciu wybranych fraz. Oraz po tym, czy mówi, czego Państwo nie potrzebują.
Czego sprawdzić w umowie z agencją?
Okresu wypowiedzenia, zasad rozliczenia przy wcześniejszym zakończeniu oraz tego, czyją własnością są materiały powstałe w trakcie współpracy: teksty, dokumenty i wzorce. Jeżeli w zakresie jest pozyskiwanie odnośników, warto zapytać skąd pochodzą i czy zostaną po zakończeniu umowy — odnośniki z serwisów wynajmowanych na czas jej trwania znikają razem z nią.
Czy warto rozmawiać z agencją, gdy sklepu jeszcze nie ma?
Tak i jest to najlepszy moment. Wykonawca, który przyjmie taką rozmowę poważnie i zaproponuje pracę nad strukturą zamiast od razu pakietu miesięcznego, pokazuje przy okazji, jak będzie pracował później. W przeliczeniu na efekt jest to również najtańszy moment na zaangażowanie kogokolwiek z zewnątrz, ponieważ sklep zbudowany według przygotowanego dokumentu nie wymaga później przebudowy.
Zapytanie o wycenę i zakres
Prosimy o adres serwisu, branżę oraz krótką informację o tym, co Państwa najbardziej interesuje. Odpowiadamy z propozycją zakresu i z informacją, co da się wykonać własnymi siłami, a co wymaga stałej pracy.
Na koniec
W sklepie najpierw porządek, potem treść
Najczęstszy powód, dla którego praca nad sklepem nie przynosi efektu, nie ma nic wspólnego z jakością tekstów. Jest nim sytuacja, w której wyszukiwarka zużywa czas na setki tysięcy adresów z filtrów, a kategorie zarabiające czekają w kolejce. Sprawdzenie tego zajmuje jedno popołudnie i bywa jedynym powodem, dla którego wszystko inne nie działało.
Jeśli chcą Państwo zamówić prowadzenie widoczności sklepu, zachęcamy do kontaktu: tel. 222 900 142 lub mailowo: biuro@usuwaniehejtu.pl