Fundacja Usuwanie Hejtu
Łukasz Wudyka
Właściciel agencji Pozycjonowanie Stron i SEOSEM24. Od ponad dekady zajmuję się zawodowo tym, co widać o ludziach i firmach w internecie - i wiem, jak to usunąć. Fundacja jest po to, żeby ta wiedza trafiła również tam, gdzie nikt za nią nie zapłaci.

Po co to jest
Nienawidzę hejtu i mam ku temu powód
Nienawidzę hejtu, cudzego bólu i cierpienia zadawanego dla rozrywki. Sam byłem po tej gorszej stronie - najpierw jako dziecko w szkole, potem jako człowiek prowadzący firmę - i to mi wystarczy za całe uzasadnienie.
Kim jestem zawodowo. Prowadzę agencje Pozycjonowanie Stron i SEOSEM24 oraz kilka innych działalności. Od ponad dekady zajmuję się widocznością treści w internecie: tym, dlaczego jedna rzecz stoi w wynikach na pierwszym miejscu, a druga nie istnieje, i co zrobić, żeby przesunąć ją w jedną albo w drugą stronę.
To jest dokładnie ta sama umiejętność, której potrzebuje ofiara hejtu. Usunięcie treści, wniosek do wyszukiwarki, odwołanie po odmowie, zepchnięcie materiału tam, gdzie nikt nie zagląda, gdy usunąć się go nie da. Różnica polega tylko na tym, kto za to płaci - a przy dziecku nie płaci nikt.
Do tego dochodzą dwie rzeczy, których nie widać w cenniku. Umiem zbudować przekaz tak, żeby prawda o kimś była głośniejsza od pomówienia, i umiem poprowadzić organizację tak, żeby sprawa nie leżała tydzień, bo ktoś zapomniał. Fundacja bez tego byłaby dobrymi chęciami, a dobre chęci nie usunęły jeszcze nikomu ani jednego zdjęcia z internetu.
Komu to ma służyć. Dziecku, które boi się iść rano do szkoły, bo klasa zobaczyła coś, czego nie powinna zobaczyć. Jego rodzicowi, któremu nikt nigdy nie powiedział, że w ogóle jest gdzie z tym pójść. Przedsiębiorcy, który w jeden weekend stracił połowę telefonów od klientów przez ludzi, którzy nigdy u niego nie byli. Nauczycielowi, urzędnikowi i lekarzowi obrażanym za wykonywanie swojej pracy.
Pracę wykonuje zespół i to jemu należy się uznanie. Wolontariusze, którzy poświęcają na to swój wolny czas. Osoby z zewnątrz, z którymi współpracujemy przy konkretnych sprawach. Pracownicy moich firm, którzy angażują się poza swoimi godzinami pracy. To oni odbierają telefony, prowadzą sprawy, piszą zgłoszenia i doprowadzają odwołania do końca wtedy, gdy pierwsza odpowiedź platformy brzmi „nie". Każdy sukces tej Fundacji jest ich.
Fundacja Usuwanie Hejtu jest wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem 0001263258. Wszystko, co robimy, opisujemy publicznie: zasady, granice, to, czego nie zrobimy nigdy, i to, jak poprawiamy własne pomyłki. Organy Fundacji i jej skład będą się zmieniać wraz ze skalą działania, a o każdej takiej zmianie napiszę w tym samym miejscu, w którym Państwo to teraz czytają.
- Pozycjonowanie Stron i SEOSEM24 oraz kilka innych działalności.
Doświadczenie biznesowe i wiedza o internecie. - Ponad dekada w widoczności treści zawodowo, nie hobbystycznie.
Doświadczenie, które dziś wykorzystuję, by pomagać ofiarom hejtu. - Ta sama umiejętność ratuje ofiarę różni się tylko tym, kto płaci.
Pomoc nie zależy od tego, czy ktoś może za nią zapłacić. - Przekaz i zarządzanie dwie rzeczy spoza cennika.
Bo skuteczna pomoc wymaga czegoś więcej niż wiedzy technicznej. - Dla dziecka, rodzica, firmy i dla obrażanych za swoją pracę.
Dla każdego, kto doświadcza hejtu. - Pracę wykonuje zespół wolontariusze, osoby z zewnątrz, pracownicy.
To ich wiedza, czas i zaangażowanie pozwalają nam działać. - KRS 0001263258 wszystko opisane publicznie.
Przejrzystość i jasne zasady działania.
Cele
Co chcę osiągnąć
Sześć celów, przy których da się sprawdzić, czy cokolwiek z tego wyszło. Żadnego z nich nie napisała agencja.
Ratować zdrowie i życie
Człowiek niszczony publicznie przez pół roku przestaje w pewnym momencie funkcjonować. Nie chodzi już o wizerunek ani o obroty, tylko o to, czy da radę wstać rano. Do tego momentu nie wolno dopuścić i to jest cel numer jeden, przed wszystkimi pozostałymi.
Pokazać dzieciom, że nie są bezbronne
Że czternastolatek i jego matka mogą postawić się firmie wartej setki miliardów i czasem po prostu wygrać. Wystarczy wiedzieć, że po odmowie jest jeszcze jeden krok, i mieć kogoś, kto ten krok zrobi razem z nimi.
Dać właścicielom firm spokojny sen
Prezes korporacji i właściciel warsztatu boją się tego samego: że w poniedziałek obudzą się z falą, której nie da się zatrzymać. Chcę, żeby w takiej sytuacji był numer, pod który dzwonią, i ktoś, kto wie, co zrobić w pierwszej godzinie.
Odebrać platformom rolę sędziego i kata
Dziś ten sam podmiot ustala zasady, ocenia ich naruszenie, rozpatruje odwołanie od własnej decyzji i zarabia na tym, co się na jego platformie dzieje. Chcę prawa, w którym po błędnej decyzji jest dokąd pójść.
Skończyć z fałszywymi reklamami
Mam dość reklam w serwisach Meta z przerobionymi nagraniami i podstawionym wizerunkiem znanych osób. To nie są treści użytkowników, których nikt nie zdążył sprawdzić - to są reklamy, za które ktoś zapłacił, a platforma je przyjęła. Kibicuję każdemu, kto to zwalcza.
Nauczyć, co jest hejtem, a co nim nie jest
Negatywna opinia oparta na prawdziwym doświadczeniu to krytyka i ma prawo istnieć. Zmyślony zarzut od kogoś, kto nigdy nie był klientem, to co innego. Tego rozróżnienia nie zrobi żaden automat ani żadna ustawa - zrobi je człowiek, któremu ktoś to wytłumaczył.
I cel, który stoi ponad tamtymi sześcioma. Chcę zmienić kawałek świata tak, żeby za kilkanaście lat Państwa dziecko albo moje nie musiało korzystać z pomocy takiej fundacji jak nasza. Żeby zgłoszenie rozpatrywał człowiek. Żeby po odmowie było dokąd pójść. Żeby nastolatek nie zakładał z góry, że i tak nic się nie da zrobić.
Zdaję sobie sprawę, że nie zbawię świata. Nie mam takich złudzeń i nigdy nie miałem. Ale mogę go trochę poprawić - w tym jednym miejscu, na którym się znam, i w tych sprawach, które przez nas przechodzą. Tyle wystarczy, żeby wstać rano i robić to dalej.
Ważne
Jeżeli czytają to Państwo w trudnym momencie
Ta strona dotyczy spraw, które bywają dla ludzi bardzo ciężkie, więc numery podaję od razu. Wszystkie są bezpłatne, anonimowe i działają całą dobę.
Nasza infolinia to 222 900 142 i zajmujemy się usuwaniem treści. Nie jesteśmy telefonem zaufania i nie udajemy, że nim jesteśmy. Jeżeli potrzebują Państwo rozmowy z kimś, kto robi to zawodowo, właściwe są numery powyżej i warto po nie sięgnąć wcześniej, a nie później.
Pieniądze
Skąd na to środki i kto za to płaci
W pewnym momencie doszedłem do prostego wniosku. Z dużymi pieniędzmi można zrobić coś dobrego albo można ich nie zrobić. Trzeciej możliwości nie ma, a odkładanie tej decyzji na później jest po prostu jej niepodjęciem.
Model jest prosty i nie ma w nim nic ukrytego. Firmy płacą za usuwanie treści, monitoring wizerunku, audyty, szkolenia, pozycjonowanie, tworzenie stron www czy sam marketing. Z tych pieniędzy finansujemy sprawy dzieci prowadzone bez opłat, infolinię, materiały udostępniane wszystkim i pomoc dla ludzi, których na to nie stać.
W jednym zdaniu: prezes korporacji płacący za spokojny sen finansuje czternastolatka, którego rodziców nie stać na prawnika. To jest cała mechanika i uważam ją za sensowniejszą od zbierania na wszystko z darowizn.
Nie wstydzę się tego, że część działalności jest komercyjna, i mówię o tym wszędzie. Organizacja, która udaje, że utrzymuje się z powietrza, kłamie. My mówimy wprost: to jest odpłatne, tamto jest bez opłat, a jedno finansuje drugie.
Nie ma wersji lepszej dla płacących i gorszej dla dzieci. Ten sam człowiek prowadzi sprawę firmy z branży budowlanej i sprawę nastolatka z podstawówki, tymi samymi narzędziami i według tych samych zasad. Różni się wyłącznie to, kto wystawia fakturę.
Wiem też, czego nie umiem, i tego nie udaję. Nie leczę, nie reprezentuję przed sądem i nie wychowuję cudzych dzieci. Przy takich sprawach kierujemy do ludzi, którzy się na tym znają, i robimy to od razu, a nie po trzech tygodniach.
Darowizny nie idą na reklamę ani na gadżety. Idą na sprawy, na infolinię i na materiały. Jeżeli zobaczą Państwo kiedykolwiek naszą reklamę, będzie opłacona z części komercyjnej.
Usuwanie treści, monitoring, audyty, szkolenia, pozycjonowanie, strony www, marketing.
Oraz infolinia i materiały dla wszystkich.
Mówimy to wprost, bez udawania.
Firma i nastolatek - zmienia się tylko faktura.
Reklama opłacana z części komercyjnej.
Słowo od prezesa · ciąg dalszy
Wielkie platformy nie mogą być sędzią i katem
To jest zdanie, o które walczę, i nie zamierzam go łagodzić. Dziś ten sam podmiot ustala zasady, ocenia ich naruszenie, rozpatruje odwołanie od własnej decyzji i czerpie zysk z tego, co się na jego platformie dzieje. W żadnym innym obszarze życia nie zgodzilibyśmy się na taką konstrukcję.
Nie mam pretensji o to, że coś przeoczą. Skala jest gigantyczna i błędy są nieuniknione. Mam pretensje o coś innego: o to, że po błędzie nie ma do kogo pójść. Odmowa brzmi „treść nie narusza naszych zasad", odwołanie ocenia ten sam automat, a człowieka po drugiej stronie po prostu nie ma.
Osobno o reklamach. Mam dość fałszywych reklam w serwisach Meta, na Facebooku i Instagramie, z wykorzystaniem materiałów wygenerowanych i przerobionych. Wizerunek znanych osób podstawiany pod oszustwa inwestycyjne. Fałszywe nagrania podszywające się pod media. To nie są treści użytkowników, których nikt nie zdążył sprawdzić. To są reklamy, za które ktoś zapłacił, a platforma je przyjęła i wyświetliła - i za to odpowiedzialność jest zupełnie innego rodzaju.
Kibicuję każdemu, kto to zwalcza, niezależnie od tego, czy jest to instytucja, redakcja, inna organizacja czy pojedynczy człowiek, który po prostu zgłasza. Ludzie mają prawo czuć się bezpiecznie w internecie i nie jest to żądanie nadmierne.
Nie żądam przy tym rzeczy niewykonalnych i pilnuję tego w każdej wypowiedzi. Nie oczekuję, że platforma odgadnie, która opinia jest prawdziwa, bo prawdziwości cudzego doświadczenia nie da się ustalić po tekście. Oczekuję progu na wejściu, człowieka w procedurze odwoławczej, konkretnego uzasadnienia odmowy i punktu kontaktowego, do którego da się napisać po polsku.
To wszystko jest wykonalne dziś i część z tego wynika wprost z przepisów, które już obowiązują. Problemem nie jest brak prawa. Problemem jest to, jak rzadko ktokolwiek z niego korzysta.
I na tym polega ta walka. Nie na wygłaszaniu, że internet jest zły. Na tym, żeby konkretny rodzic i konkretny przedsiębiorca mieli realną drogę odwołania od decyzji podjętej przez maszynę należącą do spółki, która na tej decyzji zarabia.
- Ten sam podmiot ustala zasady - oraz na nich zarabia.
- Nie o przeoczenia chodzi - tylko o brak drogi po błędzie.
- Reklamy to inna kategoria - ktoś zapłacił, platforma wyświetliła.
- Deepfake w reklamach - wizerunek podstawiany pod oszustwa.
- Bez żądań niewykonalnych -nie oczekujemy zgadywania.
- Próg, człowiek, uzasadnienie, kontakt - cztery rzeczy wykonalne dziś.
- Prawo już jest - brakuje korzystania z niego.
Słowo od prezesa · ciąg dalszy
System jest niewydolny i mówię to wprost
Nie jest to przyjemne zdanie i nie mówię go z satysfakcją. Mówię je, bo widzę to w każdej prowadzonej sprawie, a przemilczanie tego nikomu nie pomaga.
Człowiek zaatakowany w internecie trafia dziś w próżnię. Zgłoszenie w serwisie rozpatruje automat. Odwołanie rozpatruje ten sam automat. Zawiadomienie ciągnie się miesiącami i często kończy się umorzeniem, bo ustalenie autora anonimowego wpisu wymaga czynności, na które brakuje ludzi i czasu. Postępowanie cywilne wymaga pieniędzy, których większość ludzi nie ma.
Świadomość prawna jest w tym kraju bliska zeru i nie jest to moja opinia. Z badania Centrum Badania Opinii Społecznej wynika, że zaledwie trzy dziesiąte procenta badanych zdefiniowało mowę nienawiści jako przestępstwo. Ludzie nie zgłaszają nie dlatego, że im się nie chce. Nie zgłaszają, bo nie wiedzą, że jest co zgłaszać.
Dzieci wyciągnęły z tego wniosek, którego nikt im nie podważył. Odsetek nastolatków przekonanych, że osoby obrażające w internecie pozostają bezkarne, wzrósł z trzydziestu sześciu procent w 2018 roku do 51,3 procent w 2022 - to dane z badania NASK. Ponad połowa młodych ludzi zakłada dziś, że nic się nie da zrobić.
I mają w tym sporo racji, co jest najgorszą częścią tego zdania. Nie da się przekonać nastolatka, że sprawcy ponoszą konsekwencje, jeżeli w jego otoczeniu nikt nigdy żadnych konsekwencji nie poniósł.
Nie zamierzam z tego powodu narzekać. Narzekanie jest zajęciem dla ludzi, którzy nie mają nic lepszego do roboty. My robimy trzy rzeczy: prowadzimy konkretne sprawy konkretnych ludzi, opisujemy publicznie każdą ścieżkę, którą da się przejść samodzielnie, i naciskamy tam, gdzie da się nacisnąć, czyli w zgłoszeniach, odwołaniach i skargach do organów.
To jest praca powtarzalna i nudna, bez jednego spektakularnego zwycięstwa, którym dałoby się pochwalić. Ale to jest jedyna praca, która w tym obszarze cokolwiek zmienia, i taką właśnie Państwo finansują.
Odwołanie ocenia ten sam automat.
Ustalenie autora wymaga czynności, na które brakuje zasobów.
Których większość ludzi po prostu nie ma.
Tylu wie, że mowa nienawiści bywa przestępstwem.
Wzrost z 36 procent w cztery lata.
Praca powtarzalna, bez spektakularnych zwycięstw.
Słowo od prezesa · ciąg dalszy
O firmach, których nikt nie chce ratować
Wracam do tego osobno, bo to jest obszar, w którym poczucie osamotnienia jest największe. Przedsiębiorca zaatakowany falą fałszywych ocen nie ma dziś w Polsce nikogo, kto potraktuje to jak sprawę.
Zacznijmy od tego, jak łatwo to zrobić. Konto zakładane w minutę. Brak wymogu wykazania, że było się klientem. Brak jakiegokolwiek progu na wejściu. Kilka takich kont wystawionych w jeden weekend potrafi zbić ocenę firmy poniżej poziomu, przy którym klienci przestają dzwonić. Koszt operacji: zero.
Teraz jak trudno to odkręcić. Zgłoszenie rozpatruje automat, który nie umie ocenić prawdziwości opisanego zdarzenia, bo nie da się jej ocenić po samym tekście. Odmowa brzmi „treść nie narusza naszych zasad". Odwołanie trafia często do tego samego mechanizmu. Ustalenie autora wymaga postępowania, którego przedsiębiorca nie przeprowadzi sam. Postępowanie cywilne trwa latami i kosztuje.
I asymetria, o której mało kto mówi. Autor fałszywej opinii nie ponosi żadnego ryzyka. Opisany ponosi całe. Jeden ma anonimowe konto, drugi ma nazwisko, NIP, pracowników i kredyt na sprzęt.
Nie znalazłem instytucji, która potraktowałaby to jak realny problem gospodarczy. Mówię to jako swoją ocenę, wynikającą z prowadzonych spraw, a nie jako ustalenie faktyczne o czyjejkolwiek pracy. Przedsiębiorca, który dzwoni do nas po fali fałszywych ocen, zwykle zdążył już gdzieś zadzwonić wcześniej i zwykle usłyszał, że to nie jest sprawa dla nich.
A jest to sprawa gospodarcza. Firma zniszczona w ten sposób to nie jest problem jednego właściciela z jego wizerunkiem. To są ludzie, którzy tracą pracę, niezapłacone faktury u podwykonawców, rodziny z kredytami i lata pracy wyrzucone przez kogoś, kogo nikt nigdy nie ustali.
Nie żądam, żeby ktokolwiek zgadywał, która opinia jest prawdziwa. Powtarzam to wszędzie, bo to jest zarzut niewykonalny i psuje całą dyskusję. Żądam progu na wejściu: żeby autor zarzutu wystawianego pod nazwą konkretnej firmy uprawdopodobnił, że miał z nią jakikolwiek kontakt. W handlu internetowym taki próg istnieje od lat i nikt nie nazywa go cenzurą.
Uczciwie o moim interesie: gdyby taki próg wprowadzono, miałbym mniej pracy i mniej przychodu, bo część tych spraw po prostu by nie powstała. Mówię to wprost, żeby nikt nie musiał tego wyliczać za mnie.
Bez wykazania, że było się klientem.
Koszt operacji dla atakującego: zero.
Nie ocenia prawdziwości, bo nie potrafi.
Po uprzednim ustaleniu, kto to napisał.
Autor bez ryzyka, opisany z całym.
Nie zgadywanie. W handlu istnieje od lat.
Słowo od prezesa · ciąg dalszy
Dzieciom i rodzicom chcę pokazać jedno
Że nie są bezbronni. Że czternastolatek i jego matka mogą postawić się firmie wartej setki miliardów i czasem po prostu wygrać. Brzmi to naiwnie dopóki nie zobaczy się, jak często wystarczy zrobić drugi krok zamiast poddać się po pierwszym.
Największym problemem nie jest brak narzędzi. Narzędzia są. Zgłoszenie w serwisie zajmuje dwie minuty. Telefon 116 111 jest bezpłatny, anonimowy, całodobowy i dziecko może zadzwonić bez niczyjej zgody. Poradnia psychologiczno-pedagogiczna działa w każdym powiecie, jest bezpłatna, nie wymaga skierowania i przyjmuje także samego rodzica, bez dziecka.
Problemem jest przekonanie, że i tak nic się nie da. Ponad połowa nastolatków uważa dziś, że osoby obrażające w internecie pozostają bezkarne. Rodzice w większości nie wiedzą, że część zachowań w sieci ma konsekwencje prawne. Przy takim zestawie nikt nie robi pierwszego kroku, a jeżeli już go zrobi i dostanie odmowę, nie robi drugiego.
A drugi krok jest tym, na którym się rozstrzyga. Odwołanie od odmowy trafia w wielu serwisach do człowieka, a nie do automatu. Człowiek widzi to, czego maszyna nie rozpoznaje: że chodzi o dziecko, że to fragment większej całości, że trwa od tygodni. Rodzic, który rezygnuje po pierwszej odmowie, rezygnuje tuż przed najskuteczniejszą częścią procedury. I większość rodziców właśnie tak robi, bo nikt im nie powiedział, że jest jeszcze jeden krok.
Dlatego opisujemy wszystko publicznie. Każdą ścieżkę, którą da się przejść samodzielnie, z kategoriami zgłoszeń, terminami i tym, co robić po odmowie. Nie ukrywamy tej wiedzy za formularzem kontaktowym i nie robimy z niej usługi. Kto potrafi zrobić to sam, niech zrobi sam - będzie szybciej i nie będzie musiał nikomu płacić.
Do tego dochodzi jedna rzecz, której nie da się załatwić proceduralnie. Dziecko musi wiedzieć, że przyjście z problemem nie skończy się awanturą ani odebraniem telefonu. To zdanie trzeba powiedzieć wcześniej, mimochodem, zanim będzie potrzebne. Około czterdziestu procent ofiar cyberprzemocy nie mówi nikomu - i to jest ta liczba, którą ta jedna rozmowa realnie zmienia.
Nie obiecuję przy tym, że zawsze się uda. Część treści zostaje, część spraw kończy się niczym, część platform nie odpowiada. Ale różnica między „nie da się" a „udało się w sześciu przypadkach na dziesięć" jest różnicą, dla której warto to robić.
- Narzędzia istnieją - brakuje przekonania, że działają.
- 116 111 - bezpłatnie, anonimowo, bez niczyjej zgody.
- Poradnia w każdym powiecie - bez skierowania, także dla rodzica.
- Drugi krok rozstrzyga - odwołanie trafia do człowieka.
- Wszystko opisane publicznie - bez ukrywania za formularzem.
- Jedno zdanie do dziecka - powiedziane wcześniej, nie później.
- Bez obiecywania wyniku - ale różnica jest realna.
Słowo od prezesa · ciąg dalszy
Hejt to nie to samo co krytyka
Na to rozróżnienie idzie druga połowa pieniędzy z darowizn i uważam je za równie ważne jak usuwanie treści. Bo organizacja, która usuwa wszystko, o co ją poproszą, jest gorsza od problemu, który miała rozwiązać.
Negatywna opinia oparta na rzeczywistym doświadczeniu to krytyka. Ma prawo istnieć, także ostra, także niesprawiedliwa i także napisana w złości. Klient, który czekał trzy godziny i był potraktowany źle, ma prawo to opisać, a przedsiębiorca ma z tym żyć - to jest cena prowadzenia działalności i nikt jej nikomu nie obiecywał niższej.
Zmyślony zarzut wystawiony przez kogoś, kto nigdy nie był klientem, to co innego. Podobnie jak wpis, którego jedynym celem jest zniszczenie konkretnego człowieka, materiał ujawniający czyjś adres albo szkołę czy podszywanie się pod cudzą osobę. To nie jest krytyka i nie zasługuje na ochronę należną krytyce.
Odmawiam usuwania krytyki i robię to regularnie. Przychodzą do nas przedsiębiorcy z prośbą o usunięcie prawdziwej negatywnej opinii, bo psuje średnią. Mówimy wtedy „nie" i tłumaczymy dlaczego, także wtedy, gdy oznacza to utracone zlecenie. Nie jesteśmy od czyszczenia internetu z rzeczy niewygodnych.
Tego rozróżnienia nie zrobi za nas żadna platforma. Automat go nie widzi, bo nie ma jak. Nie zrobi go też żadna ustawa, bo prawo operuje kategoriami, a nie konkretnym przypadkiem. Zrobi je człowiek, któremu ktoś to kiedyś wytłumaczył - i dlatego edukacja jest tu równoprawną częścią roboty, a nie dodatkiem do niej.
Uczymy też czegoś mniej oczywistego: co robić, gdy krytyka jest zasłużona. Odpowiedzieć spokojnie, naprawić, podziękować za sygnał. Fala hejtu bardzo często zaczyna się od jednej prawdziwej skargi potraktowanej arogancko, a nie od ataku konkurencji - i to jest wiedza, która oszczędza firmom więcej niż jakiekolwiek usuwanie treści.
Za to właśnie idzie każda złotówka: za usuwanie tego, co usunięte być powinno, i za tłumaczenie, co powinno zostać.
- Krytyka ma prawo istnieć - także ostra i niesprawiedliwa.
- Zmyślony zarzut to co innego - i nie zasługuje na tę ochronę.
- Odmawiamy usuwania krytyki - także kosztem zlecenia.
- Automat tego nie rozróżni - ani żadna ustawa.
- Uczymy reagować na zasłużoną krytykę - spokojnie i naprawiając.
- Fala zaczyna się od jednej skargi - potraktowanej arogancko.
Z praktyki
Sześć rzeczy, które wiemy o takich sprawach
To nie są tezy z opracowań, tylko wnioski z prowadzonych spraw. Wszystkie sześć przekłada się bezpośrednio na to, jak pracujemy.
Najgorsze jest poczucie osamotnienia, nie sama treść. Człowiek wytrzyma bardzo dużo, jeżeli ktoś powie mu: widzę, co się dzieje, i to nie jest w porządku. Dlatego pierwsza rozmowa u nas nie zaczyna się od procedur, tylko od uznania, że problem jest realny.
Zdanie „nie przejmuj się" rani. Powiedziane w dobrej wierze, znaczy dla atakowanego: nie zasługujesz na to, żeby ktoś się tym zajął. Nie mówimy tego nikomu i prosimy o to samo każdego, kto ma kontakt z osobą w takiej sytuacji.
Czas pracuje przeciwko atakowanemu, nie przeciwko atakującemu. Każdy tydzień zwłoki to kolejne osoby, które zobaczyły, i kolejne kopie treści. Dlatego przy sprawach dzieci doba ma znaczenie, którego nie ma kwartał.
Wstyd powstrzymuje ludzi silniej niż strach. Nie milczą dlatego, że boją się sprawcy. Milczą, bo wstydzą się przyznać, że ktoś ich upokorzył - i dotyczy to tak samo czternastolatka, jak i właściciela firmy zatrudniającej trzydzieści osób. Dlatego pierwszą rzeczą, którą mówimy, jest to, że nie ma się czego wstydzić.
Usunięcie treści nie kończy sprawy. Człowiek, który przez pół roku sprawdzał wieczorami, czy pojawiło się coś nowego, robi to jeszcze długo potem. To jest część, w której nie mamy kompetencji, i przy której kierujemy do specjalistów. Nie udajemy wiedzy, której nie mamy.
System bywa skuteczny przeciwko niewinnym. Nie ze złej woli konkretnych ludzi, tylko dlatego, że nikt nie przewidział, iż ktoś użyje tych narzędzi w ten sposób. Anonimowe konto, automatyczna moderacja i formularz bez odpowiedzi powstały dla wygody, a razem tworzą maszynę, która potrafi zniszczyć człowieka. Dopóki nikt tego nie zmieni, będziemy stać po stronie tych, których ta maszyna zmiażdżyła.
- Osamotnienie boli bardziej niż treść - zaczynamy od uznania problemu.
- „Nie przejmuj się" rani - znaczy: nie zasługujesz na pomoc.
- Czas przeciw atakowanemu - każdy tydzień kosztuje.
- Wstyd silniejszy niż strach - u dziecka i u właściciela firmy tak samo.
- Usunięcie nie kończy sprawy - tu kierujemy do specjalistów.
- System bywa przeciw niewinnym - nie ze złej woli, ale skutecznie.
Bez owijania
Mówmy wprost, ile to naprawdę kosztuje
Nie będę udawał, że dwadzieścia złotych rozwiązuje czyjkolwiek problem. Nie rozwiązuje. Rozwiązuje go specjalista, a specjalista kosztuje.
Roboczogodzina eksperta to od dwustu do tysiąca złotych, zależnie od specjalizacji. Tak wygląda rynek i nie ma sensu udawać, że jest inaczej. Prawnik kosztuje inaczej niż informatyk śledczy, a ten inaczej niż specjalista od widoczności treści albo psycholog pracujący z nastolatkiem po zmasowanym ataku.
A Fundacja musi mieć w swoich szeregach wielu takich ludzi naraz. Jedna sprawa potrafi wymagać czterech różnych specjalizacji w ciągu jednego tygodnia. Nie da się tego obsłużyć jedną osobą i nie da się tego obsłużyć entuzjazmem. Da się to obsłużyć wyłącznie budżetem.
Dlatego celem nie jest zebranie na bieżące rachunki, tylko zbudowanie Centrum Usuwania Hejtu. Miejsca, w którym pod jednym numerem telefonu siedzą ludzie od usuwania treści, od procedur, od dokumentacji i od kontaktu z platformami - dostępni dla każdego, kto zadzwoni, a nie tylko dla tych, których na to stać.
To są pieniądze liczone w milionach i nie zamierzam tego ukrywać za skromnym językiem. Fundacja, która prosi o grosze, zbierze grosze i pomoże w kilku sprawach rocznie. Ja chcę pomóc w tysiącach, a to wymaga innej skali i innej rozmowy z darczyńcami.
Skąd mają się wziąć takie środki. Z trzech miejsc naraz: z działalności komercyjnej, która już dziś finansuje sprawy prowadzone bez opłat, z darowizn firmowych przeznaczonych na konkretne, policzalne działania oraz z masy zwykłych ludzi wpłacających regularnie niewielkie kwoty.
I tu wracam do tych dwudziestu złotych. Pojedynczo nie znaczą nic i mówię to wprost. Ale dziesięć tysięcy osób wpłacających po dwadzieścia złotych miesięcznie to jest budżet, przy którym Centrum przestaje być planem, a staje się adresem, pod który można przyjść. Cała różnica leży w liczbie ludzi, nie w wysokości pojedynczej wpłaty.
Wpłata stała jest przy tym warta więcej niż jednorazowa, choć zwykle jest mniejsza. Pozwala planować i zatrudniać. Nikt sensowny nie przyjdzie do organizacji, która nie wie, czy będzie miała na wynagrodzenie za kwartał.
Z darowizn nie finansujemy reklamy ani gadżetów. Idą na sprawy, na ludzi i na budowę Centrum. Jeżeli zobaczą Państwo kiedykolwiek naszą reklamę, będzie opłacona z części komercyjnej.
Dziękuję wszystkim, którzy już wspierają Fundację. Za każdą złotówkę, także tę jednorazową i tę wpłaconą anonimowo. Nie znam większości z Państwa i prawdopodobnie nigdy nie poznam, ale wiem dokładnie, na co poszły te pieniądze, i potrafię to rozliczyć co do sprawy.
Sam nie zmieni nic. Razem z dziesięcioma tysiącami takich wpłat zmienia wszystko. Imię na Ścianie Chwały dożywotnio.
WybieramW skali roku pokrywa kilka roboczogodzin specjalisty. Wyróżnienie na Ścianie Chwały i pierwszeństwo kontaktu.
WybieramRocznie tyle, ile kosztuje poprowadzenie jednej prostszej sprawy od początku do końca. Status Mecenasa.
WybieramRealny udział w budżecie Centrum. Nazwa lub logo na liście Strażników oraz raport kwartalny.
WybieramWolisz ustalić własną kwotę?
Przy większych kwotach rozliczamy się imiennie: podajemy, ile spraw poprowadzono i ilu specjalistów opłacono z tych środków. Jednorazowo albo co miesiąc - jak Państwu wygodnie.
Jednorazowa zrzutka
Bez subskrypcji i bez zakładania konta, w kilkanaście sekund, dowolną kwotą i można anonimowo. Zbiórka jest publiczna, więc widać na niej, ile zebrano.
Po adres aktualnej zbiórki prosimy dzwonić pod 222 900 142
Przelew na konto
Tu rozmawiamy o kwotach, które realnie przesuwają sprawę do przodu: sfinansowanie etatu specjalisty, puli spraw prowadzonych bez opłat albo konkretnego elementu Centrum. Rozliczamy się imiennie i policzalnie, bez sponsoringu z logo.
Fundacja Usuwanie Hejtu
Numer konta: 42 1600 1462 1783 5776 0000 0002
Tytuł: darowizna na bieżące działania
W sprawie większych darowizn prosimy o telefon pod 222 900 142
Progi i tytuły darczyńców wymagają podłączenia pod bramkę płatności. Numer konta do uzupełnienia przed publikacją.
Kontakt
Jak się z nami skontaktować
Pod numerem 222 900 142 odbierają ludzie z Fundacji, a nie ja. Tak jest szybciej i tak jest lepiej dla Państwa sprawy - oni są przy telefonach przez cały dzień, ja bywam poza biurem.
Zgłoszenie sprawy i rozmowa są zawsze bez opłat. Niezależnie od tego, czy sprawę ostatecznie przyjmiemy i czy będzie odpłatna. Bardzo często kończy się na tym, że podpowiadam, co zrobić samodzielnie, i na tym poprzestajemy - bez rachunku.
Jeżeli dzwonią Państwo w sprawie dziecka, proszę powiedzieć to na wstępie. To zmienia kolejność, w jakiej zajmuję się sprawami danego dnia.
Jeżeli dzwonią Państwo z redakcji, proszę powiedzieć, jaki jest termin. Materiały dla mediów są bez opłat i bez warunków, a przy pilnych tematach staram się odpowiadać tego samego dnia.
Jeżeli chcą Państwo wskazać mi błąd w czymkolwiek, co napisaliśmy, proszę o wiadomość na biuro@usuwaniehejtu.pl ze wskazaniem konkretnego zdania. Odpowiadam w ciągu doby, a jeżeli błąd potwierdzę, poprawiam go publicznie i powiadamiam tych, którzy dostali ode mnie błędną informację.
Jeżeli chcą Państwo mnie skrytykować, także proszę pisać. Krytyka jest w porządku i jest czymś zupełnie innym niż hejt - właśnie o utrzymanie tego rozróżnienia walczymy.
Do mnie też można trafić. Przy sprawach trudnych albo nietypowych zespół przekazuje je dalej i wtedy oddzwaniam. Nie ma tu żadnej procedury ani warunków wstępnych - wystarczy powiedzieć, że sprawa jest poważna.
Czego nie zrobię przez telefon. Nie ocenię prawnie sprawy, nie skomentuję postępowania w toku, nie podam danych żadnej ze stron i nie obiecam wyniku. To nie są rzeczy, które załatwia się rozmową.
- 222 900 142 - odbierają ludzie z Fundacji.
- biuro@usuwaniehejtu.pl - odpowiedź w ciągu doby.
- Zgłoszenie bez opłat - zawsze, także gdy nie przyjmiemy sprawy.
- Sprawa dziecka - proszę powiedzieć na wstępie.
- Redakcja - proszę podać termin.
- Błąd - wskazać zdanie, poprawiam publicznie.
- Krytyka mile widziana - to co innego niż hejt.
Na koniec
Idziemy po duże pieniądze i mówimy to wprost
Nie po to, żeby cokolwiek zbierać na przetrwanie. Po to, żeby zbudować Centrum Usuwania Hejtu i zatrudnić w nim ludzi, którzy naprawdę potrafią pomóc - a tacy ludzie kosztują od dwustu do tysiąca złotych za godzinę pracy.
Dziękuję każdemu, kto już to finansuje. Za każdą złotówkę, bo dopiero razem składają się na kwotę, przy której da się komuś realnie pomóc.