Wpisujecie w Google swoje imię i nazwisko, a na pierwszej stronie widać stary wpis z forum, artykuł sprzed lat albo nieprawdziwy zarzut. Widzą to także przyszły pracodawca, klient, sąsiad i nowo poznana osoba. Wiele osób żyje z takim wynikiem latami, bo nie wie, że można coś z nim zrobić.
Macie dwie drogi i warto iść obiema naraz. Pierwsza to prośba o usunięcie lub poprawienie treści tam, gdzie została opublikowana. Druga to wniosek do wyszukiwarki, żeby dany adres przestał się pokazywać po wpisaniu Waszego nazwiska. Zanim zaczniecie, zróbcie dokładny spis tego, co i gdzie się wyświetla.
Usunięcie treści a usunięcie wyniku z Google: na czym polega różnica?
To dwie różne rzeczy i wiele nieporozumień bierze się z ich mylenia. Google nie jest autorem wpisu ani artykułu. Pokazuje tylko to, co znalazł na cudzych stronach.
Usunięcie u źródła.
Treść znika ze strony, forum albo portalu, na którym ją opublikowano. Decyduje o tym właściciel strony, administrator forum albo redakcja. Gdy treść zniknie u źródła, po pewnym czasie zniknie także z wyników każdej wyszukiwarki i nie da się jej znaleźć po żadnym haśle.
Usunięcie wyniku z wyszukiwarki.
Treść zostaje na stronie, ale wyszukiwarka przestaje ją pokazywać po wpisaniu Waszego imienia i nazwiska. Decyduje o tym operator wyszukiwarki, na przykład Google albo Microsoft, do którego należy Bing. To właśnie nazywa się potocznie prawem do bycia zapomnianym.
Druga droga ma swoje granice i lepiej znać je od początku. Usunięcie wyniku dotyczy wyszukiwań po imieniu i nazwisku w europejskich wersjach wyszukiwarki. Sama strona źródłowa nadal istnieje i może być znaleziona po innych hasłach, na przykład po nazwie miejscowości, firmy albo po tytule artykułu.
Dlatego najlepszy wynik daje usunięcie u źródła. Nie zawsze jest ono jednak możliwe. Właściciel strony może nie odpowiadać, forum może być porzucone, a redakcja może odmówić. Wtedy wniosek do wyszukiwarki bywa jedynym realnym krokiem, a dla większości ludzi i tak najważniejsze jest to, co widać po wpisaniu nazwiska.
Skąd bierze się to prawo.
Podstawą jest art. 17 RODO, czyli prawo do usunięcia danych, zwane prawem do bycia zapomnianym. Drugą podstawą jest orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Zgodnie z nim operator wyszukiwarki odpowiada za przetwarzanie danych osobowych w wynikach wyszukiwania i w określonych sytuacjach musi usunąć linki pokazywane po wpisaniu imienia i nazwiska.
Od czego zacząć? Spis tego, co pokazuje się przy Waszym nazwisku
Bez spisu łatwo się pogubić. Wniosków bywa kilka, odpowiedzi przychodzą po różnym czasie, a wyniki zmieniają kolejność. Spis zajmuje jeden wieczór i przydaje się na każdym dalszym etapie.
Szukajcie tak, jak szuka obca osoba.
Otwórzcie przeglądarkę w trybie prywatnym, żeby wyniki nie były dopasowane do Waszego konta. Wpiszcie imię i nazwisko, a potem kolejne warianty: nazwisko z miastem, z zawodem, z nazwą firmy, nazwisko panieńskie, zapis bez polskich znaków. Przejrzyjcie co najmniej trzy pierwsze strony wyników oraz zakładkę z grafikami.
Zapiszcie każdy adres osobno.
Dla każdego wyniku zanotujcie pełny adres strony, tytuł, hasło, po którym się pokazał, i miejsce na liście. Adres kopiujcie z paska przeglądarki po wejściu na stronę, a nie z listy wyników. Wyszukiwarka zdejmuje konkretne adresy, a nie całe serwisy, więc dokładność ma tu duże znaczenie.
Zróbcie zrzuty ekranu.
Jeden zrzut listy wyników z widocznym hasłem i datą, drugi zrzut samej strony z widocznym adresem. Zrzuty są potrzebne z dwóch powodów. Pokazują, jak wyglądała sytuacja w dniu zgłoszenia, i zostają jako dowód, gdyby sprawa trafiła później do urzędu albo sądu.
Dopiszcie, co jest nie tak z każdym wynikiem.
Wystarczy jedno lub dwa zdania. Informacja jest nieprawdziwa. Sprawa dawno się zakończyła. Wpis ujawnia adres domowy. Tekst dotyczy życia prywatnego i nie ma związku z pracą. Te notatki staną się później uzasadnieniem wniosku.
Podzielcie też wyniki na trzy grupy: te, które naprawdę Wam szkodzą, te, które są tylko niemiłe, oraz te, które są prawdziwe i aktualne. Zacznijcie od pierwszej grupy. Wniosek o wszystko naraz, bez wyboru, wypada słabiej niż kilka dobrze opisanych adresów.
Jeśli czytanie tych treści dużo Was kosztuje, poproście o pomoc zaufaną osobę. Może przejrzeć wyniki i zrobić zrzuty za Was. Wy dopiszecie tylko, co w danym wpisie jest nieprawdą.

Droga pierwsza: prośba do właściciela strony lub administratora forum
Zacznijcie od źródła, nawet jeśli nie wierzycie w odpowiedź. Wiele małych stron, blogów i forów usuwa wpisy po zwykłej, uprzejmej prośbie. Administratorzy często nie pamiętają o wątku sprzed lat i nie mają powodu go bronić.
Gdzie szukać kontaktu.
Sprawdźcie zakładki „Kontakt”, „Regulamin” i „Polityka prywatności”. W polityce prywatności zwykle podany jest adres do spraw danych osobowych. Na forach i w portalach z opiniami szukajcie przycisku zgłoszenia przy samym wpisie. Jeśli strona nie podaje żadnego kontaktu, można napisać do firmy, która utrzymuje ją na swoich serwerach.
Dlaczego zgłoszenie ma znaczenie.
Usługodawca hostingowy, który dowie się o bezprawnej treści i jej nie usunie, może za nią odpowiadać. Dotyczy to także forów i portali, które przechowują wpisy użytkowników. Od chwili zgłoszenia administrator nie może już powiedzieć, że o niczym nie wiedział. Dlatego piszcie mailem albo przez formularz i zachowajcie potwierdzenie wysłania.
Na co możecie się powołać.
Wobec właściciela strony przysługuje Wam ochrona dóbr osobistych z art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego. Dobrem osobistym jest między innymi dobre imię, wizerunek i prywatność. Możecie też żądać usunięcia swoich danych na podstawie art. 17 RODO. W zwykłej prośbie wystarczy jedno zdanie o podstawie. Nie trzeba pisać jak prawnik.
Wzór krótkiej wiadomości do administratora
Dobra prośba jest krótka, rzeczowa i spokojna. Wskazuje dokładny adres, mówi, co jest nie tak, i podaje, czego oczekujecie. Możecie skorzystać z poniższego wzoru i dopasować go do swojej sytuacji.
„Dzień dobry,
pod adresem [pełny adres strony] znajduje się wpis z moim imieniem i nazwiskiem. Zawarte w nim informacje są [nieprawdziwe / nieaktualne / dotyczą mojego życia prywatnego], ponieważ [jedno lub dwa zdania wyjaśnienia]. Wpis narusza moje dobra osobiste. Proszę o jego usunięcie albo o usunięcie z niego moich danych, na podstawie art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego oraz art. 17 RODO. Proszę o potwierdzenie, że prośba została załatwiona.
Z poważaniem, [imię i nazwisko, adres e-mail do kontaktu]”
Nie groźcie i nie obrażajcie, nawet jeśli wpis jest krzywdzący. Administrator, który czuje się zaatakowany, częściej odmawia albo opisuje sprawę publicznie. Nie podawajcie też więcej danych, niż trzeba. Adres zamieszkania czy numer telefonu nie są w takiej wiadomości potrzebne.
Jeśli po około dwóch tygodniach nie ma odpowiedzi, wyślijcie wiadomość jeszcze raz i dopiszcie, kiedy poszła pierwsza. Brak reakcji też jest informacją. Przyda się we wniosku do wyszukiwarki jako dowód, że próbowaliście załatwić sprawę u źródła.
Gdy chodzi o artykuł w prasie lub na portalu informacyjnym
Z redakcjami rozmawia się inaczej niż z forum. Prasa ma prawo opisywać sprawy ważne dla ludzi i rzadko usuwa całe teksty. Są jednak trzy prośby, które redakcje rozpatrują częściej, niż się wydaje.
Po pierwsze, jeśli artykuł zawiera nieścisłą lub nieprawdziwą informację, możecie żądać sprostowania na podstawie prawa prasowego. Sprostowanie kieruje się do redaktora naczelnego. Ma być rzeczowe i odnosić się do faktów. Po drugie, możecie prosić o dopisek, jak sprawa się zakończyła, na przykład że postępowanie umorzono albo że sąd Was uniewinnił. Po trzecie, przy starych tekstach możecie prosić o zastąpienie nazwiska inicjałami albo o wyłączenie artykułu z wyszukiwarek.
Ostatnia prośba bywa najskuteczniejsza. Redakcja zachowuje swoje archiwum, a tekst przestaje się pokazywać przy Waszym nazwisku. Napiszcie wprost, ile czasu minęło i jak artykuł wpływa dziś na Wasze życie.
Droga druga: jak złożyć wniosek do Google o usunięcie wyników?
Google udostępnia mieszkańcom Unii Europejskiej osobny formularz do wniosków o usunięcie wyników zawierających dane osobowe. Znajdziecie go w pomocy Google w części o usuwaniu treści na podstawie europejskich przepisów o ochronie prywatności. Najłatwiej trafić do niego, wpisując w wyszukiwarkę hasło „prawo do bycia zapomnianym formularz Google”. Formularz jest po polsku i wypełnia się go w przeglądarce.
Wniosku nie musicie składać dopiero po odpowiedzi właściciela strony. Możecie wysłać go równolegle. Wyszukiwarka odpowiada za własne przetwarzanie danych, niezależnie od tego, co zrobi autor wpisu.
Co wpisać w formularzu?
Formularz prowadzi krok po kroku, ale warto mieć wszystko przygotowane wcześniej. Tu przydaje się spis z pierwszego etapu.
- kraj, którego prawo ma zastosowanie, czyli Polska,
- Wasze imię i nazwisko oraz adres e-mail do korespondencji,
- informację, czy działacie we własnym imieniu, czy w imieniu innej osoby, na przykład dziecka,
- pełne adresy stron, które mają przestać się pokazywać, każdy w osobnym wierszu,
- hasło wyszukiwania, czyli imię i nazwisko dokładnie w tej postaci, po której wynik się wyświetla,
- uzasadnienie przy każdym adresie: jaki ma związek z Wami i dlaczego powinien zniknąć.
Dokument potwierdzający tożsamość.
Wyszukiwarka musi mieć pewność, że wniosek składa osoba, której dane dotyczą. Może poprosić o dokument potwierdzający tożsamość. Przygotujcie czytelną kopię i zasłońcie na niej wszystko, co nie jest potrzebne do potwierdzenia imienia i nazwiska, na przykład numer dokumentu i zdjęcie, jeśli formularz na to pozwala. Kto działa w imieniu innej osoby, powinien mieć dokument, z którego wynika to prawo.
Kilka form nazwiska.
Jeśli wynik pokazuje się także po nazwisku panieńskim, po pseudonimie albo po zapisie bez polskich znaków, podajcie wszystkie te hasła. Usunięcie działa dla haseł wskazanych we wniosku, a nie dla każdego możliwego zapisu.
Jak napisać uzasadnienie, żeby było konkretne?
Uzasadnienie czyta człowiek, który nie zna Waszej sprawy i ma przed sobą wiele wniosków. Trzy lub cztery zdania przy każdym adresie w zupełności wystarczą. Powinny odpowiadać na trzy pytania: czego dotyczy treść, dlaczego jest dziś nieaktualna, nieprawdziwa albo nadmierna i jak wpływa na Wasze życie.
Przykład: „Wpis na forum dotyczy mojej prywatnej sprawy rodzinnej sprzed wielu lat. Nie pełnię funkcji publicznej, a wpis nie ma związku z moją pracą. Podane w nim informacje są nieprawdziwe, co potwierdza załączone pismo. Wynik pokazuje się na pierwszej stronie po wpisaniu mojego nazwiska i utrudnia mi znalezienie pracy”.
Unikajcie ogólników w rodzaju „to mnie krzywdzi” albo „żądam natychmiastowego usunięcia”. Nie przepisujcie też tego samego zdania do wszystkich adresów. Jeśli macie dokument, który potwierdza Wasze słowa, na przykład wyrok, postanowienie o umorzeniu albo sprostowanie redakcji, napiszcie o nim i załączcie go, gdy formularz daje taką możliwość.
Bing i inne wyszukiwarki: osobne wnioski
Decyzja Google dotyczy tylko Google. Bing ma własny formularz dla mieszkańców Europy i trzeba go wypełnić osobno. Pyta o podobne rzeczy: adresy, hasło wyszukiwania, uzasadnienie i potwierdzenie tożsamości. Uzasadnienia możecie skopiować ze swojego spisu.
Wyniki Binga pokazują także niektóre mniejsze wyszukiwarki, więc ten wniosek działa szerzej, niż mogłoby się wydawać. Jeśli korzystacie z innej wyszukiwarki albo wiecie, że używają jej osoby z Waszego otoczenia, poszukajcie w jej pomocy formularza dotyczącego prywatności. Zasada jest wszędzie ta sama: każdy operator rozpatruje wniosek samodzielnie.
Co wyszukiwarka bierze pod uwagę i kiedy wniosek ma małe szanse?
Wyszukiwarka nie usuwa wyników na samo żądanie. Każdy wniosek jest oceniany osobno. Wyszukiwarka waży prawo do prywatności z prawem opinii publicznej do informacji. Im mocniej treść dotyka życia prywatnego i im mniej obchodzi ogół, tym większa szansa na zgodę.
Czy informacja jest nieaktualna.
Znaczenie ma to, ile czasu minęło i czy sprawa jest zamknięta. Dawny dług, który został spłacony, stare ogłoszenie albo wpis o zdarzeniu sprzed wielu lat ocenia się inaczej niż informację z ostatnich miesięcy.
Czy informacja jest nieprawdziwa.
Nieprawdę trzeba pokazać, a nie tylko stwierdzić. Najlepiej działa dokument: wyrok, pismo z urzędu, sprostowanie, oświadczenie instytucji. Samo zdanie „to kłamstwo” zwykle nie wystarcza.
Czy informacja jest nadmierna.
Chodzi o treści, które ujawniają więcej, niż jest potrzebne: stan zdrowia, sprawy rodzinne, adres, poglądy, życie intymne. Takie dane są chronione mocniej niż zwykłe informacje.
Życie prywatne czy rola publiczna i zawodowa.
Osoba prywatna ma szerszą ochronę niż polityk, urzędnik wysokiego szczebla czy znany przedsiębiorca. Liczy się też to, czy treść dotyczy Waszej pracy, czy spraw domowych.
Czy sprawa dotyczy osoby małoletniej.
Treści o dzieciach oraz o tym, co ktoś zrobił lub przeżył jako niepełnoletni, wyszukiwarki traktują ze szczególną ostrożnością. Warto wyraźnie zaznaczyć to we wniosku.

Kiedy lepiej nastawić się na odmowę?
Są sytuacje, w których wniosek ma małe szanse, i uczciwie trzeba to powiedzieć. Dotyczy to przede wszystkim aktualnych informacji o działalności zawodowej. Opinie klientów o usługach, wpisy w publicznych rejestrach, informacje o prowadzonej firmie czy o wykonywanym zawodzie zwykle zostają w wynikach, bo służą innym ludziom przy podejmowaniu decyzji.
Małe szanse mają też osoby publiczne, gdy treść dotyczy ich funkcji. Podobnie jest ze sprawami ważnymi dla ogółu, takimi jak poważne przestępstwa, bezpieczeństwo klientów czy wydawanie publicznych pieniędzy. Tu prawo opinii publicznej do informacji zwykle przeważa.
Nie znaczy to, że nic nie da się zrobić. Jeśli treść jest nieprawdziwa, nadal możecie żądać sprostowania albo usunięcia u źródła. Jeśli jest prawdziwa, ale niepełna, możecie prosić o dopisanie, jak sprawa się zakończyła. A jeśli jest prawdziwa i aktualna, najwięcej zdziałają własne treści, o których piszemy niżej.
Co zrobić po odmowie wyszukiwarki?
Odmowa nie zamyka sprawy. Przychodzi zwykle mailem z krótkim wyjaśnieniem. Przeczytajcie je uważnie, bo często podpowiada, czego zabrakło.
Ponowny wniosek z lepszym uzasadnieniem.
Jeśli wyszukiwarka napisała, że informacja dotyczy życia zawodowego albo jest nadal istotna, odpowiedzcie właśnie na ten argument. Dodajcie dokumenty, których nie było za pierwszym razem. Opiszcie dokładniej, ile czasu minęło i jakie skutki ma wynik. Drugi wniosek, który powtarza pierwszy słowo w słowo, niczego nie zmieni.
Skarga do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
Na odmowę można złożyć skargę do Prezesa UODO. W skardze opisujecie, czego żądaliście, co odpowiedziała wyszukiwarka i dlaczego się z tym nie zgadzacie. Dołączacie wniosek, odmowę i zrzuty ekranu. Urząd bada sprawę samodzielnie i może nakazać usunięcie wyników. Takie postępowanie wymaga cierpliwości.
Sąd.
Można też iść do sądu, zarówno przeciwko operatorowi wyszukiwarki, jak i przeciwko autorowi lub wydawcy treści. To droga dłuższa i bardziej wymagająca. Przed jej wyborem warto porozmawiać z prawnikiem, który oceni szanse i koszty w Waszej konkretnej sytuacji.
Równolegle nie odpuszczajcie źródła. Zdarza się, że wyszukiwarka odmawia, a administrator forum po trzeciej wiadomości jednak usuwa wpis. Zdarza się też odwrotnie.

Inne narzędzia Google, o których mało kto wie
Formularz dotyczący danych osobowych to nie jedyna możliwość. Google ma kilka osobnych narzędzi do określonych sytuacji. Część z nich działa szybciej, bo nie wymaga ważenia racji, tylko sprawdzenia prostego faktu.
Strona zmieniła treść, a wynik pokazuje starą wersję
Administrator usunął wpis albo poprawił artykuł, a w wynikach nadal widać stary opis z Waszym nazwiskiem. To częsta sytuacja. Wyszukiwarka zapamiętuje strony i odświeża je co pewien czas.
Do takich przypadków służy narzędzie Google do usuwania nieaktualnych treści. Wklejacie adres strony i wskazujecie, że treść została usunięta lub zmieniona. Google sprawdza stronę i jeśli rzeczywiście wygląda już inaczej, odświeża wynik. Narzędzie nie pomoże, gdy treść nadal jest na stronie.
„Wyniki o Tobie”, czyli adres, telefon i numery dokumentów
Google osobno traktuje wyniki, które ujawniają dane ułatwiające kontakt lub kradzież tożsamości: adres domowy, numer telefonu, adres e-mail, numery dokumentów, numer rachunku, dane logowania. O usunięcie takich wyników można wnioskować niezależnie od prawa do bycia zapomnianym.
Służy do tego narzędzie „Wyniki o Tobie”, dostępne na koncie Google. Podajecie w nim dane, które mają być wyszukiwane, a Google informuje, gdy znajdzie je w wynikach, i pozwala poprosić o ich usunięcie. Dostępność narzędzia zależy od kraju i od ustawień konta. Jeśli nie widzicie go u siebie, ten sam wniosek można złożyć przez formularz w pomocy Google dotyczący usuwania danych osobowych z wyników.
Treści intymne i przerobione zdjęcia
Dla nagich lub intymnych zdjęć i filmów opublikowanych bez zgody Google prowadzi osobny formularz. Osobna ścieżka dotyczy też fałszywych materiałów o charakterze seksualnym, czyli zdjęć i nagrań, do których ktoś dokleił Waszą twarz. Te wnioski są rozpatrywane według innych zasad niż zwykłe wnioski o prywatność i nie trzeba w nich dowodzić, że sprawa nie obchodzi ogółu.
W takiej sytuacji działajcie od razu i nie zostawajcie z tym sami. Więcej o kolejnych krokach piszemy w tekstach o tym, co zrobić, gdy ktoś publikuje intymne zdjęcia bez zgody, oraz o tym, jak usunąć z sieci fałszywe zdjęcie lub film z Waszą twarzą.
Zdjęcia w wyszukiwarce grafiki
Zdjęcie w zakładce „Grafika” to także wynik wyszukiwania. Żeby je zgłosić, potrzebne są dwa adresy: adres strony, na której zdjęcie się znajduje, oraz adres samego pliku ze zdjęciem. Ten drugi uzyskacie, klikając zdjęcie prawym przyciskiem myszy i wybierając kopiowanie adresu obrazu.
Jeśli zdjęcie zostało już usunięte ze strony, a nadal widać je w grafice, użyjcie narzędzia do nieaktualnych treści. Jeśli nadal jest na stronie, piszcie do właściciela strony i równolegle składajcie wniosek dotyczący danych osobowych. Rozpowszechnianie cudzego wizerunku co do zasady wymaga zgody osoby, która jest na zdjęciu.
Podpowiedzi wyszukiwarki przy nazwisku
Zdarza się, że po wpisaniu nazwiska wyszukiwarka sama dopisuje krzywdzące słowo, na przykład „oszust” albo „wyrok”. Podpowiedzi tworzą się automatycznie na podstawie tego, czego szukają inni ludzie. Mogą jednak naruszać zasady wyszukiwarki, gdy obrażają lub przypisują komuś czyny, których nie popełnił.
Pod listą podpowiedzi znajduje się odnośnik do zgłaszania nieodpowiednich podpowiedzi. Zaznaczacie tę, która Was dotyczy, i wybieracie powód. Nie wpisujcie krzywdzącego hasła wielokrotnie, żeby sprawdzić, czy zniknęło, i nie proście o to znajomych. Każde takie wyszukiwanie utrwala podpowiedź.
Ile trwa usuwanie wyników z Google?
Nie ma jednej odpowiedzi. Na rozpatrzenie wniosku czeka się od kilku dni do kilku tygodni. Wnioski proste, na przykład o odświeżenie nieaktualnego wyniku, załatwiane są zwykle szybciej. Wnioski, w których trzeba zważyć prywatność i interes publiczny, trwają dłużej, a wyszukiwarka może po drodze poprosić o dodatkowe informacje.
Skarga do urzędu i sprawa w sądzie to już perspektywa znacznie dłuższa. Dlatego opłaca się dobrze przygotować pierwszy wniosek. Dokładne adresy i konkretne uzasadnienie oszczędzają tygodnie korespondencji.
W czasie oczekiwania sprawdzajcie wyniki raz w tygodniu, a nie codziennie. Zapisujcie w spisie, co się zmieniło. Codzienne wpisywanie nazwiska niczego nie przyspiesza, a potrafi bardzo zmęczyć.
Co robić równolegle? Własne, prawdziwe treści o sobie
Usuwanie to tylko połowa pracy. Jeśli w sieci nie ma o Was nic poza cudzymi wpisami, wyszukiwarka nie ma czego pokazać w ich miejsce. Pierwsza strona wyników składa się wtedy z tego, co napisali inni.
Profil zawodowy.
Uzupełniony profil w serwisie zawodowym z prawdziwym imieniem i nazwiskiem, aktualnym stanowiskiem i krótkim opisem zwykle pojawia się wysoko w wynikach. Zadbajcie o zdjęcie, opis doświadczenia i publiczną widoczność profilu.
Własna strona.
Wystarczy prosta strona z kilkoma podstronami: kim jesteście, czym się zajmujecie, jak się z Wami skontaktować. Najlepiej pod adresem zawierającym imię i nazwisko. Taka strona należy do Was i sami decydujecie, co na niej jest.
Ślady prawdziwej aktywności.
Artykuł w branżowym serwisie, wystąpienie na konferencji, profil na stronie pracodawcy, działalność w stowarzyszeniu, wyniki z zawodów sportowych. To wszystko są prawdziwe informacje, które z czasem zajmują miejsce na pierwszej stronie.
Piszcie o sobie wyłącznie prawdę. Zmyślone życiorysy, fałszywe opinie i sztuczne profile szkodzą bardziej niż stary wpis, a ich ujawnienie daje ludziom nowy powód do krytyki. Nie odpowiadajcie też na krzywdzący wpis w tym samym wątku. Każda nowa odpowiedź pokazuje wyszukiwarce, że strona jest żywa i warta pokazywania.
Własne treści działają wolno, ale trwale. Pomagają również wtedy, gdy wyszukiwarka odmówiła, a treść jest prawdziwa i aktualna. Jedna stara wzmianka wygląda zupełnie inaczej obok dziesięciu rzetelnych informacji niż jako jedyny wynik.
Nazwisko w nazwie firmy i treści o dzieciach: dwa szczególne przypadki
Firma jednoosobowa.
Kto prowadzi działalność pod własnym nazwiskiem, ten po wpisaniu nazwiska widzi jednocześnie wyniki o sobie i o firmie. Prawo do bycia zapomnianym chroni osoby fizyczne, więc przedsiębiorca jednoosobowy też może z niego skorzystać. Trzeba jednak liczyć się z tym, że aktualne informacje o działalności zawodowej, w tym opinie klientów, zwykle zostają w wynikach.
Większe szanse mają wnioski dotyczące treści, które wykraczają poza działalność: adresu domowego, spraw rodzinnych, zdrowia, dawnej firmy zamkniętej wiele lat temu. Przy nieprawdziwych opiniach skuteczniejsze są zgłoszenia w serwisie, w którym je opublikowano. Opisujemy to w tekście o tym, jak usuwać fałszywe opinie w Google Maps. Spółki i inne organizacje nie korzystają z prawa do bycia zapomnianym, ale mogą bronić dobrego imienia na drodze cywilnej.
Treści o dzieciach.
W imieniu dziecka wniosek składa rodzic albo opiekun prawny. W formularzu zaznacza, że działa w imieniu innej osoby, i wskazuje, kim dla niej jest. Wiek dziecka trzeba wyraźnie podać w uzasadnieniu, bo ma on duże znaczenie przy ocenie. Google prowadzi też osobny formularz do usuwania z wyników zdjęć osób niepełnoletnich.
Dorosły może również wnioskować o usunięcie wyników, które dotyczą jego dzieciństwa lub wczesnej młodości: szkolnych konfliktów, nagrań z tamtych lat, dawnych wpisów. Warto napisać, ile mieliście wtedy lat. Jeśli treść o dziecku jest częścią trwającego nękania, sama wyszukiwarka nie wystarczy. Zgłoście sprawę także w serwisie, w szkole, a przy groźbach na policji.
Podsumowanie: co zrobić, gdy Google pokazuje krzywdzące wyniki na Wasze nazwisko
- Zróbcie spis: adresy, hasła wyszukiwania, zrzuty ekranu i krótka notatka przy każdym wyniku.
- Napiszcie do właściciela strony lub administratora forum i zachowajcie potwierdzenie wysłania.
- Złóżcie wniosek do Google, a osobno do Binga i innych wyszukiwarek, z uzasadnieniem przy każdym adresie.
- Skorzystajcie z dodatkowych narzędzi: do nieaktualnych treści, do danych kontaktowych, do treści intymnych i do podpowiedzi.
- Po odmowie poprawcie uzasadnienie, a w razie potrzeby złóżcie skargę do Prezesa UODO albo rozważcie drogę sądową.
- Równolegle budujcie własne, prawdziwe treści o sobie.
Nikt uczciwy nie obieca Wam, że każdy wynik zniknie. Dużo zależy od tego, czego dotyczy treść i ile czasu minęło. Dobrze przygotowany wniosek ma jednak wyraźnie większe szanse niż krótkie żądanie bez wyjaśnień, a kilka dróg prowadzonych jednocześnie daje więcej niż jedna.
Ten tekst opisuje ogólne zasady i nie zastępuje porady prawnika. Jeśli sprawa jest złożona, dotyczy postępowania sądowego albo dużych strat, skonsultujcie ją z prawnikiem.
Gdzie szukać pomocy?
Fundacja Usuwanie Hejtu.
Pomagamy uporządkować spis wyników, przygotować zgłoszenia do właścicieli stron i wnioski do wyszukiwarek oraz prowadzimy je do końca. W razie potrzeby kierujemy do prawnika lub psychologa. Fundacja nie ustala tożsamości autorów poza drogą prawną i nie zastępuje prawnika. Zadzwońcie na infolinię 222 900 142 albo napiszcie na adres biuro@usuwaniehejtu.pl.
Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
Do urzędu trafiają skargi na odmowę usunięcia danych, zarówno przez wyszukiwarkę, jak i przez właściciela strony. Na stronie urzędu znajdziecie informacje o tym, jak złożyć skargę i co do niej dołączyć.
Prawnik, policja i sąd.
Adwokat lub radca prawny pomoże przy sprostowaniu prasowym, wezwaniu do usunięcia treści i pozwie o ochronę dóbr osobistych. Jeśli treści zawierają groźby, pomówienia albo są częścią uporczywego nękania, możecie zgłosić sprawę na policję. Zabierzcie ze sobą spis i zrzuty ekranu.
Telefony pomocowe.
Długie życie z krzywdzącym wynikiem przy nazwisku bywa bardzo obciążające. Dorośli w kryzysie emocjonalnym mogą zadzwonić pod numer 116 123. Dzieci i młodzież mają do dyspozycji telefon zaufania 116 111. Gdy zagrożone jest życie lub zdrowie, dzwońcie pod 112.
Działania Fundacji można wesprzeć darowizną na stronie usuwaniehejtu.pl.
Najczęściej zadawane pytania
1. Czy da się całkowicie usunąć swoje nazwisko z Google?
Całkowite zniknięcie z wyszukiwarki zwykle nie jest możliwe i rzadko jest potrzebne. Możecie wnioskować o usunięcie konkretnych adresów, które pokazują się po wpisaniu Waszego imienia i nazwiska. Każdy adres jest oceniany osobno.
2. Czym jest prawo do bycia zapomnianym?
To potoczna nazwa prawa do usunięcia danych z art. 17 RODO. W przypadku wyszukiwarek oznacza możliwość żądania, aby określone wyniki nie pokazywały się po wpisaniu imienia i nazwiska. Wynika to również z orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
3. Czy po usunięciu wyniku z Google strona znika z internetu?
Nie. Strona źródłowa nadal istnieje i może być znaleziona po innych hasłach albo przez bezpośredni adres. Żeby treść zniknęła zupełnie, musi ją usunąć właściciel strony lub administrator.
4. Czy muszę najpierw napisać do właściciela strony, zanim złożę wniosek do Google?
Nie musicie. Wyszukiwarka odpowiada za własne przetwarzanie danych i rozpatruje wniosek niezależnie. Warto jednak pisać także do źródła, bo usunięcie treści na stronie daje najpełniejszy skutek.
5. Gdzie znajdę formularz Google do usuwania wyników z danymi osobowymi?
Formularz jest w pomocy Google, w części dotyczącej usuwania treści na podstawie europejskich przepisów o ochronie prywatności. Najłatwiej znaleźć go, wpisując w wyszukiwarkę hasło „prawo do bycia zapomnianym formularz Google”. Jest dostępny po polsku.
6. Jakie hasło wyszukiwania podać we wniosku?
Podajcie imię i nazwisko dokładnie w takiej postaci, po której wynik się wyświetla. Jeśli pokazuje się także po nazwisku panieńskim, pseudonimie albo zapisie bez polskich znaków, wpiszcie wszystkie te wersje. Usunięcie działa dla haseł wskazanych we wniosku.
7. Czy Google wymaga dokumentu tożsamości?
Wyszukiwarka musi mieć pewność, że wniosek składa osoba, której dane dotyczą, i może poprosić o dokument potwierdzający tożsamość. Przygotujcie czytelną kopię i zasłońcie dane, które nie są potrzebne do potwierdzenia imienia i nazwiska. Osoba działająca w cudzym imieniu powinna wykazać, że ma do tego prawo.
8. Ile adresów można zgłosić w jednym wniosku?
W jednym wniosku można podać wiele adresów, każdy w osobnym wierszu. Ważne, żeby przy każdym było własne uzasadnienie. Lepiej zgłosić kilka dobrze opisanych adresów niż długą listę bez wyjaśnień.
9. Czy wniosek do Google działa także w Bing?
Nie. Każdy operator wyszukiwarki rozpatruje wnioski samodzielnie. Do Binga trzeba złożyć osobny wniosek przez jego własny formularz dla mieszkańców Europy.
10. Jak długo czeka się na odpowiedź wyszukiwarki?
Zwykle od kilku dni do kilku tygodni. Proste wnioski o odświeżenie nieaktualnego wyniku są załatwiane szybciej. Sprawy, w których trzeba ocenić prywatność i interes publiczny, trwają dłużej.
11. Co zrobić, gdy Google odmówi usunięcia wyniku?
Przeczytajcie uzasadnienie odmowy i złóżcie ponowny wniosek, który odpowiada na podane w niej argumenty. Możecie też złożyć skargę do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych albo skierować sprawę do sądu. Równolegle nadal warto pisać do właściciela strony.
12. Czy mogę usunąć z Google artykuł prasowy o sobie?
To zależy od tego, czego dotyczy artykuł, ile czasu minęło i czy pełnicie rolę publiczną. Przy nieprawdziwych informacjach możecie żądać od redakcji sprostowania na podstawie prawa prasowego. Przy starych tekstach warto prosić redakcję o zastąpienie nazwiska inicjałami albo o wyłączenie tekstu z wyszukiwarek.
13. Czy osoba publiczna może skorzystać z prawa do bycia zapomnianym?
Może złożyć wniosek, ale ma mniejsze szanse, gdy treść dotyczy jej funkcji lub działalności publicznej. Wyszukiwarka waży prawo do prywatności z prawem opinii publicznej do informacji. Treści o życiu prywatnym, zdrowiu czy rodzinie są chronione także u osób znanych.
14. Administrator usunął wpis, a Google nadal go pokazuje. Co robić?
Skorzystajcie z narzędzia Google do usuwania nieaktualnych treści. Wklejacie adres strony, a Google sprawdza, czy treść rzeczywiście została usunięta lub zmieniona, i odświeża wynik. Nie trzeba przy tym składać wniosku o prawo do bycia zapomnianym.
15. Jak usunąć z wyników swój adres domowy lub numer telefonu?
Google osobno rozpatruje wnioski o usunięcie wyników z danymi kontaktowymi i numerami dokumentów. Służy do tego narzędzie „Wyniki o Tobie” na koncie Google oraz formularz w pomocy Google. Dodatkowo napiszcie do właściciela strony, na której dane zostały ujawnione.
16. Jak usunąć swoje zdjęcie z wyszukiwarki grafiki?
Potrzebny jest adres strony ze zdjęciem i adres samego pliku. Jeśli zdjęcie nadal jest na stronie, napiszcie do jej właściciela i złóżcie wniosek dotyczący danych osobowych. Jeśli zostało już usunięte, użyjcie narzędzia do nieaktualnych treści.
17. Co zrobić z krzywdzącą podpowiedzią, która pojawia się przy nazwisku?
Pod listą podpowiedzi znajduje się odnośnik do zgłaszania nieodpowiednich podpowiedzi. Zaznaczcie tę, która Was dotyczy, i wybierzcie powód. Nie wpisujcie tego hasła wielokrotnie, bo każde wyszukiwanie utrwala podpowiedź.
18. Czy przedsiębiorca jednoosobowy może żądać usunięcia wyników o swojej firmie?
Prawo do bycia zapomnianym chroni osoby fizyczne, więc osoba prowadząca działalność pod własnym nazwiskiem może złożyć wniosek. Aktualne informacje o działalności zawodowej i opinie klientów zwykle jednak zostają w wynikach. Większe szanse mają treści dotyczące życia prywatnego albo dawno zamkniętej działalności.
19. Kto składa wniosek o usunięcie wyników dotyczących dziecka?
Wniosek składa rodzic albo opiekun prawny i zaznacza w formularzu, że działa w imieniu innej osoby. W uzasadnieniu trzeba podać wiek dziecka, bo treści o małoletnich są oceniane ze szczególną ostrożnością. Osoba dorosła może też sama wnioskować o usunięcie wyników z czasów, gdy była niepełnoletnia.
20. Czy własne treści naprawdę pomagają, skoro stary wpis nadal istnieje?
Tak, bo o wrażeniu decyduje cała pierwsza strona wyników, a nie jeden adres. Profil zawodowy, własna strona i informacje o prawdziwej aktywności z czasem zajmują wyższe miejsca. Jedna stara wzmianka obok wielu rzetelnych informacji ma dużo mniejszą wagę.
Komentarze
Wszystkie komentarze sprawdzamy przed publikacją. Emblemat przy nicku to ranga za wsparcie fundacji. Zdobądź swój emblemat