Dla szkół · Fundacja Usuwanie Hejtu
Pytania i odpowiedzi dla kadry szkolnej
Zebraliśmy pytania, które padają najczęściej podczas szkoleń, audytów i konsultacji przy trwających sprawach. Odpowiedzi opieramy na prowadzonych sprawach, a nie na opracowaniach – łącznie z tymi, w których uczciwa odpowiedź brzmi „nie da się”.
Materiał informacyjny. Nie jesteśmy kancelarią i nie zastępujemy obsługi prawnej placówki ani inspektora ochrony danych.
Zanim zaczną Państwo czytać
Jeżeli sprawa trwa właśnie teraz
Ten materiał jest do czytania na spokojnie. Przy trwającej sprawie prosimy zacząć od telefonu, a nie od szukania właściwego pytania.
Jak korzystać z tej strony: pytania są pogrupowane według sytuacji, a nie według przepisów. Materiał można drukować, kopiować i przekazywać dalej bez pytania nas o zgodę – również umieszczać we własnych procedurach.
Podstawy
Obowiązki szkoły – gdzie się zaczynają i gdzie kończą
Pytania, od których zaczyna się prawie każde szkolenie. Odpowiadamy na nie w pierwszej kolejności, bo od nich zależy, czy placówka w ogóle podejmie działanie.
Czy szkoła musi reagować, jeżeli wszystko wydarzyło się poza jej terenem?
Tak, jeżeli sprawa dotyczy relacji między uczniami tej placówki i przekłada się na ich funkcjonowanie w szkole. Miejsce zdarzenia nie jest okolicznością zwalniającą z reakcji, a odpowiedź „to nie wydarzyło się u nas” jest najczęstszym błędem pierwszej reakcji.
Warto przy tym rozróżnić dwie rzeczy: obowiązek podjęcia działań wychowawczych i opiekuńczych, który istnieje, oraz podstawę do stosowania konsekwencji statutowych, która zależy od treści statutu. Jeżeli statut ogranicza się do zdarzeń na terenie placówki, druga z tych rzeczy bywa problematyczna – i jest to najprostsza zmiana o największym znaczeniu praktycznym.
Skąd mamy wiedzieć, czy to już przemoc, czy jeszcze konflikt?
Trzy pytania zwykle wystarczają. Czy kieruje się to zawsze w tę samą osobę. Czy się powtarza. Czy ta osoba miała realną możliwość obrony. Przy odpowiedzi twierdzącej na wszystkie trzy jest to przemoc, niezależnie od tego, jak łagodne wydaje się pojedyncze zdarzenie.
Rozróżnienie to ma znaczenie praktyczne, ponieważ przy konflikcie sensowne bywają mediacja i rozmowa wspólna, a przy przemocy obie te metody szkodzą – stawiają osobę pokrzywdzoną w pozycji negocjującej warunki zaprzestania krzywdzenia.
Czy musimy reagować, gdy poszkodowany uczeń nie chce, żebyśmy cokolwiek robili?
Placówka nie może uzależnić reakcji wyłącznie od zgody ucznia, zwłaszcza przy sprawach poważniejszych. Może natomiast – i powinna – uwzględnić jego zdanie przy doborze sposobu działania.
W praktyce oznacza to rozmowę, w której wyjaśniamy, co musi się wydarzyć, a co zależy od jego decyzji: czy rozmawiamy z klasą, czy prowadzimy rozmowę wspólną z drugą stroną, w jakiej formie informujemy rodziców. Uczeń, który usłyszy to na początku, zwykle przyjmuje sytuację. Uczeń postawiony przed faktem dokonanym przestaje zgłaszać.
Kto w szkole odpowiada za prowadzenie takich spraw?
Formalnie za bezpieczeństwo uczniów i za funkcjonowanie procedur odpowiada dyrektor. Nie oznacza to jednak, że każda sprawa musi być prowadzona przez niego osobiście – i właśnie takie założenie jest najczęstszą przyczyną opóźnień.
Sensowne rozwiązanie polega na imiennym przypisaniu ról wraz z zastępstwami: kto przyjmuje zgłoszenie, kto zabezpiecza materiał, kto powiadamia rodziców, kto podejmuje decyzję o zawiadomieniu organów. W placówkach, w których to rozstrzygnięto, czas reakcji skraca się z dni do godzin bez żadnych innych zmian.
Czy mamy obowiązek posiadania osobnej procedury na sprawy internetowe?
Przepisy nie wymagają odrębnego dokumentu o takiej nazwie. Wymagają natomiast standardów ochrony małoletnich, a w praktyce część dotycząca internetu jest w nich najsłabsza – ograniczona do ogólnego stwierdzenia o bezpieczeństwie cyfrowym.
Zalecamy jedno rozwiązanie: rozbudować tę część w istniejącym dokumencie, zamiast tworzyć drugi, konkurencyjny. Dwa dokumenty opisujące tę samą sytuację w różny sposób są w momencie zdarzenia gorsze niż jeden niedoskonały.
Czy szkoła odpowiada za to, co uczniowie piszą w grupie klasowej na komunikatorze?
Placówka nie odpowiada za treść prywatnych rozmów uczniów i nie ma uprawnień do monitorowania takich grup. Odpowiada natomiast za reakcję, gdy dowie się, że w takiej grupie dochodzi do przemocy wobec jej ucznia.
Nie zalecamy rozwiązań polegających na dołączaniu wychowawcy do grupy. Nie działają i przenoszą rozmowy w miejsce jeszcze mniej widoczne. Skuteczniejsza jest praca z uczniami nad reagowaniem od wewnątrz oraz zasady wypracowane przez samą klasę.
Co zrobić, gdy sprawa dotyczy uczniów dwóch różnych szkół?
Każda placówka prowadzi sprawę wobec własnego ucznia i nie ma uprawnień do podejmowania działań wobec ucznia innej szkoły. Kontakt między placówkami jest natomiast wskazany i w praktyce przesądza o tym, czy sprawa zostanie zakończona.
Przy przekazywaniu informacji obowiązują ograniczenia wynikające z ochrony danych – przekazujemy to, co niezbędne do podjęcia działań, a nie całość dokumentacji. Przy sprawach poważniejszych właściwą drogą bywa zawiadomienie organów, które mają uprawnienia wobec obu stron.
Czy możemy odmówić zajęcia się sprawą, bo dotyczy weekendu albo ferii?
Nie. Sprawy internetowe rozwijają się najszybciej właśnie poza godzinami pracy placówki, a materiał opublikowany w czwartek wieczorem osiąga szczyt zasięgu w sobotę.
Rozwiązanie nie wymaga organizowania dyżurów. Wystarczy, żeby uczniowie i rodzice znali numer działający całodobowo – również numer podmiotu zewnętrznego. W materiałach szkoły warto podawać obok kontaktu do placówki numery 116 111 oraz naszą infolinię.
Ile spraw internetowych rocznie to „dużo” jak na szkołę?
Nie ma takiej liczby i porównywanie się z innymi placówkami prowadzi do błędnych wniosków. Szkoła, która zgłasza więcej spraw, zwykle nie ma większego problemu – ma sprawniejszy kanał zgłoszeniowy.
Wzrost liczby zgłoszeń po wprowadzeniu działań profilaktycznych jest zjawiskiem typowym i oznacza, że uczniowie zaczęli zgłaszać sprawy, które wcześniej pozostawały nieujawnione. Przy rozmowie z organem prowadzącym warto to wyjaśnić, zanim liczby zostaną odczytane jako pogorszenie.
Czy mamy obowiązek informować rodziców o każdej sprawie?
Przy sprawach dotyczących bezpieczeństwa ucznia informacja do rodziców jest zasadą, a nie wyjątkiem. Zakres i moment jej przekazania warto natomiast ustalić w procedurze, żeby nie zapadało to doraźnie.
Osobną sytuacją jest prośba ucznia o nieinformowanie rodziców. Nie można składać obietnicy, której się nie dotrzyma – uczciwsze jest wyjaśnienie, przy których czynnościach udział rodzica będzie konieczny i dlaczego. Przy podejrzeniu, że informacja może zagrozić bezpieczeństwu ucznia w domu, sprawa wymaga odrębnej oceny i zwykle kontaktu z instytucjami zewnętrznymi.
Całodobowa infolinia i czat
Numer 222 900 142 działa dziś w określonych godzinach. Zbieramy na obsadę psychologa i prawnika przez całą dobę – także dla kadry szkolnej, która potrzebuje konsultacji w piątek wieczorem, gdy sprawa dopiero się zaczyna, a nie w poniedziałek, gdy trwa już trzeci dzień.
Konsultacje przy sprawach uczniów prowadzimy bez opłat niezależnie od tego, czy placówka cokolwiek u nas zamówiła. Zbiórka finansuje wyłącznie wydłużenie godzin działania.
Pierwsza doba
Pierwsze 24 godziny po zgłoszeniu
Okres, w którym rozstrzyga się wszystko: czy uda się zabezpieczyć materiał, czy uczeń zgłosi się ponownie i czy placówka będzie miała czym się wykazać przy późniejszym pytaniu o przebieg sprawy.
Od czego konkretnie zacząć, gdy uczeń przychodzi ze sprawą?
Od rozmowy prowadzonej bez oceniania i bez pytań, które brzmią jak zarzut. Nie pytamy, dlaczego coś opublikował, dlaczego nie zgłosił wcześniej ani dlaczego w ogóle korzystał z danej aplikacji. Każde z tych pytań jest naturalne i każde kończy rozmowę.
Warto powiedzieć trzy rzeczy: że dobrze zrobił, zgłaszając, co stanie się dalej krok po kroku oraz czego placówka nie zrobi bez jego wiedzy. Ostatni element jest pomijany najczęściej, a to on decyduje o zaufaniu i o tym, czy uczeń przyjdzie następnym razem.
Dopiero potem przechodzimy do materiału. W praktyce najlepiej działa prośba „pokaż mi, proszę, co dokładnie się pojawiło” – pokazanie ekranu jest dla ucznia łatwiejsze niż opowiadanie i od razu przenosi rozmowę na konkret.
Co zrobić najpierw: zabezpieczyć materiał czy zgłosić treść?
Zabezpieczyć. Zgłoszenie bywa rozpatrzone w ciągu kilkunastu minut i jeżeli treść zostanie usunięta, materiał przepada razem z nią. Bez niego nie da się później ani wykazać przebiegu sprawy, ani złożyć odwołania, ani przygotować zawiadomienia.
Ta sama zasada obowiązuje przy blokowaniu kontaktu. Po zablokowaniu użytkownika w części komunikatorów traci się dostęp do całej rozmowy – czyli do jedynego dowodu nękania. Kolejność brzmi więc: zrzuty, potem blokada albo wyciszenie, potem zgłoszenie.
Jest to jedno z dwóch ustaleń, które najbardziej podnoszą skuteczność działań placówki. Drugim jest uznanie, że sprawa kończy się dopiero po rozpatrzeniu odwołania, a nie po pierwszej odmowie serwisu.
Kto powinien wykonać zabezpieczenie materiału?
Osoba wskazana imiennie w procedurze, a nie ta, która akurat jest w pokoju nauczycielskim. Przy tej czynności liczy się umiejętność, a nie dostępność – materiał zabezpieczony nieprawidłowo jest bezużyteczny, choć wygląda na zebrany.
Zalecamy wskazanie co najmniej dwóch osób wraz z zastępstwem, ponieważ jedna bywa nieobecna dokładnie wtedy, gdy jest potrzebna. Warto też, aby były to osoby, które robią to regularnie, a nie raz na kilka lat.
Jeżeli w placówce nie ma nikogo takiego, prosimy zadzwonić. Przy sprawach uczniów wykonujemy zabezpieczenie i zgłoszenia bez opłat, również dla szkół, które nie są naszymi klientami – jest to część, której nie sprzedajemy.
W jakim czasie powinniśmy powiadomić rodziców?
Przy sprawach dotyczących bezpieczeństwa ucznia zasadą jest ten sam dzień. Odkładanie kontaktu do zebrania pełnej wiedzy o sprawie bywa kuszące i prawie zawsze kończy się gorzej: rodzic dowiaduje się od dziecka albo od innego rodzica, a placówka zaczyna rozmowę z pozycji tłumaczącej się.
Nie trzeba mieć wtedy wszystkich ustaleń. Wystarczy przekazać, co wiemy, co już zrobiliśmy i kiedy skontaktujemy się ponownie. Komunikat krótki i szybki działa lepiej niż pełny po trzech dniach.
Wyjątkiem są sytuacje, w których informacja może zagrozić bezpieczeństwu ucznia w domu. Wymagają one odrębnej oceny i zwykle kontaktu z instytucjami zewnętrznymi, a nie samodzielnego rozstrzygnięcia przez placówkę.
Czego nie robić w pierwszej dobie?
Nie organizować konfrontacji między uczniami. Nie informować klasy o sprawie. Nie żądać od ucznia pokazania całej zawartości telefonu. Nie kontaktować się z rodzicami drugiej strony bez ustalenia z dyrekcją. Nie odkładać zabezpieczenia materiału na następny dzień.
Każde z tych działań wydaje się uzasadnione i każde regularnie pogarsza sytuację. Konfrontacja powoduje wycofanie się osoby pokrzywdzonej z relacji zdarzeń. Poinformowanie klasy uruchamia ustalanie, kto zgłosił, co bywa początkiem drugiej fali – tym razem przeciwko osobie zgłaszającej.
Jeżeli mają Państwo wątpliwość co do konkretnego kroku, taniej jest zadzwonić przed jego wykonaniem niż odkręcać skutki. Konsultacja przy sprawie ucznia jest bezpłatna.
Czy możemy przejrzeć telefon ucznia, żeby ustalić, co się stało?
Zasady korzystania z urządzeń w szkole określa statut, więc odebranie telefonu na czas zajęć bywa dopuszczalne. Przeglądanie zawartości jest jednak czym innym – dotyka prywatności i tajemnicy korespondencji, a takich uprawnień placówka co do zasady nie ma.
Właściwym rozwiązaniem jest poproszenie ucznia o pokazanie konkretnej treści i wykonanie zrzutu. Materiał ma wtedy tę samą wartość, a szkoła nie wchodzi w obszar, w którym nie ma podstaw.
Żądanie wydania urządzenia w celu przejrzenia go jest jednym z częstszych powodów skarg rodziców, które kończą się dla placówki niekorzystnie mimo dobrych intencji.
Jak długo mamy na zabezpieczenie materiału?
W praktyce godziny, nie dni. Treści bywają usuwane przez samych autorów, gdy zorientują się, że sprawa wyszła – a to następuje zwykle po pierwszej rozmowie w szkole. Materiały publikowane w formie znikającej przestają być dostępne po dobie.
Dlatego w procedurze warto zastąpić sformułowanie o niezwłocznym działaniu konkretną wielkością: zabezpieczenie w ciągu czterech godzin od zgłoszenia. Oba zapisy opisują tę samą intencję, a prowadzą do zupełnie różnych zachowań.
Przy materiałach, które już zniknęły, sprawa nie jest przegrana – pozostają zrzuty wykonane przez innych uczniów, powiadomienia i korespondencja. Warto o nie zapytać, zanim uzna się, że nie ma czego zbierać.
Co zrobić, gdy sprawa wybucha w piątek po południu?
Zabezpieczyć materiał tego samego dnia, nawet jeżeli wszystkie pozostałe czynności zostaną podjęte w poniedziałek. Jest to jedyna rzecz, której nie da się odłożyć – reszta może zaczekać, materiał nie.
Drugą czynnością jest kontakt z rodzicami i przekazanie uczniowi numeru działającego całodobowo. Weekend bez żadnego kontaktu ze strony szkoły jest odbierany jako brak reakcji i bywa okresem, w którym sytuacja ucznia pogarsza się najbardziej.
Jeżeli sprawa ma charakter poważny – groźby, ujawnienie danych, materiały intymne – nie czeka się do poniedziałku. Wtedy właściwym numerem jest 112, a nie procedura wewnętrzna.
Czy mamy obowiązek zawiadomić policję jeszcze tego samego dnia?
Przy podejrzeniu przestępstwa ściganego z urzędu oraz przy zagrożeniu życia i zdrowia – tak, bez zwłoki. Do tej kategorii należą groźby, uporczywe nękanie, rozpowszechnianie materiałów intymnych, podejrzenie kontaktu dorosłego z dzieckiem w celu jego wykorzystania oraz publikacja danych ucznia połączona z zachętą do działania.
W pozostałych sprawach decyzja należy do placówki i warto ją zapisać wraz z uzasadnieniem – również wtedy, gdy jest odmowna. Zapis „rozważono i nie stwierdzono podstaw, ponieważ…” jest odpowiedzią na późniejsze pytanie, a jego brak wygląda na przeoczenie.
Najczęstszą obawą jest to, że zawiadomienie zaszkodzi uczniowi albo obróci się przeciwko szkole. W praktyce znacznie większym ryzykiem jest sytuacja odwrotna: niezgłoszenie sprawy, która powinna była zostać zgłoszona, przy późniejszym ujawnieniu jej przez kogoś innego.
Co zapisać w notatce z pierwszego dnia?
Datę i godzinę zgłoszenia, kto zgłosił, czego dotyczyło zgłoszenie w formie opisowej, jakie czynności podjęto i kto je wykonał. Do tego informację o powiadomieniu rodziców i dyrekcji wraz z godziną.
Obowiązuje zasada: opisujemy, a nie oceniamy. „Uczeń zachowywał się agresywnie” to ocena. „Uczeń trzykrotnie podniósł głos i opuścił salę bez zgody nauczyciela” to opis, z którego każdy wyciągnie wniosek sam. Przy sprawach, które trafiają dalej, różnica między tymi sformułowaniami bywa decydująca.
Notatkę warto sporządzić tego samego dnia. Dokument spisany po tygodniu zawiera mniej szczegółów i więcej interpretacji, a przy pytaniu o przebieg sprawy różnica jest widoczna natychmiast.
Czy uczeń może zgłosić sprawę anonimowo?
Warto taką możliwość stworzyć, ponieważ najczęstszą barierą zgłoszeniową w szkole nie jest brak zaufania do dorosłych, lecz obawa, że wejście do gabinetu zauważy pół korytarza. Skrzynka, formularz albo adres poczty obsługiwany przez wskazaną osobę tę barierę usuwają.
Wadą jest ograniczona możliwość prowadzenia sprawy bez kontaktu ze zgłaszającym. Kanał anonimowy sprawdza się więc przede wszystkim jako sygnał, po którym placówka podejmuje obserwację, a nie jako pełna ścieżka postępowania.
Przy uruchomieniu takiego kanału trzeba jednoznacznie ustalić, kto sprawdza zgłoszenia i jak często. Skrzynka sprawdzana raz na kwartał jest gorsza niż jej brak, ponieważ tworzy u uczniów przekonanie, że zgłoszenie zostało zignorowane.
Co jeżeli zorientujemy się, że pierwsza reakcja była błędna?
Odnotować to i skorygować kierunek, zamiast prowadzić sprawę dalej w przyjętym trybie. Przy sprawach, które trafiają do organu prowadzącego albo kuratorium, świadoma korekta udokumentowana w aktach wygląda lepiej niż konsekwentne trwanie przy błędnym rozwiązaniu.
Najczęstsze błędy pierwszej doby są odwracalne: konfrontację można zakończyć i przejść na rozmowy indywidualne, przedwczesne poinformowanie klasy można domknąć komunikatem o zasadach zamiast o sprawie, brak zabezpieczenia materiału można częściowo nadrobić, pytając innych uczniów o ich zrzuty.
Nieodwracalne są dwie rzeczy: utrata zaufania ucznia oraz materiał, który zniknął bezpowrotnie. Dlatego przy wątpliwości warto zadzwonić przed wykonaniem czynności, a nie po.
Materiał
Zabezpieczanie dowodów
Najczęstszy punkt, w którym sprawy przepadają. Nie na etapie decyzji, tylko na etapie materiału – który wygląda na zebrany, a nie nadaje się do niczego.
Co musi zawierać poprawny zrzut ekranu?
Cztery elementy: nazwę konta, które opublikowało treść, datę i godzinę, całą treść bez ucięcia oraz adres strony widoczny w przeglądarce. Ten ostatni jest pomijany najczęściej i to on przesądza o przydatności materiału.
Bez adresu nie da się odnaleźć treści ani wykazać, skąd pochodzi. Jeżeli robią Państwo zrzut w aplikacji, w której adresu nie widać, warto otworzyć tę samą treść w przeglądarce i wykonać drugi zrzut – albo przynajmniej skopiować bezpośredni odnośnik.
Sam odnośnik jest przy zgłoszeniu ważniejszy niż najładniejszy obrazek. Zrzut pokazuje, co było; odnośnik pozwala to sprawdzić.
Jeden zbiorczy zrzut czy osobne dla każdej treści?
Osobne. Zgłoszenia do serwisów składa się pojedynczo, więc przy dwunastu obraźliwych komentarzach potrzeba dwunastu zrzutów. Zbiorczy zrzut całej strony nie zastępuje pojedynczych.
Zbiorczy przydaje się natomiast dodatkowo, do pokazania skali zjawiska – zarówno w zgłoszeniu opisowym, jak i w dokumentacji szkolnej. Warto go zrobić obok, a nie zamiast.
Przy dużej liczbie materiałów sprawdza się nagranie ekranu obejmujące przewinięcie całego wątku. Pokazuje kolejność i ciągłość, czego zrzuty nie oddają.
Gdzie przechowywać zabezpieczony materiał?
W miejscu ustalonym z góry w procedurze i uzgodnionym z inspektorem ochrony danych, a nie na prywatnym telefonie pracownika. Materiał zawiera dane osobowe kilku osób jednocześnie, w tym osób postronnych obecnych w treściach.
Rozstrzygnięcia wymagają trzy rzeczy: gdzie materiał leży, kto ma do niego dostęp i po jakim czasie podlega usunięciu – z uwzględnieniem sytuacji, w której sprawa toczy się dalej poza placówką.
Najczęstszym rozwiązaniem faktycznym w szkołach jest obecnie przechowywanie na urządzeniu osoby, która akurat zabezpieczała. Nie jest to rozwiązanie żadne i przy kontroli bywa stwierdzane bez trudu.
Co zrobić, gdy treść już zniknęła?
Nie uznawać sprawy za zamkniętą. Pozostają zwykle trzy źródła: zrzuty wykonane przez innych uczniów, powiadomienia z aplikacji zawierające fragment treści oraz korespondencja, w której materiał był przekazywany dalej.
Warto zapytać o to wprost – uczniowie często mają zrzuty, ale nie proponują ich sami, zakładając, że skoro treść zniknęła, sprawa się skończyła. Przy zbieraniu takich materiałów trzeba jednak pamiętać, że pochodzą od osób trzecich i podlegają tym samym zasadom ochrony danych.
Samo usunięcie treści przez autora bywa też okolicznością istotną: pokazuje, że wiedział o charakterze publikacji. Fakt ten warto odnotować w chronologii wraz z datą.
Czy zrzut ekranu jest dowodem w sądzie?
O tym, co i jak zostanie wykorzystane w postępowaniu, decydują organy i sąd, a nie placówka. Zadaniem szkoły jest zabezpieczyć materiał tak, żeby nadawał się do zgłoszenia i żeby nie przepadł – ocena jego wartości dowodowej należy do innych.
W praktyce im materiał jest pełniejszy, tym większa jego użyteczność: kompletny zrzut z adresem, odnośnik, data zabezpieczenia i informacja, kto je wykonał. Warto tę ostatnią rzecz odnotowywać, bo bywa przedmiotem pytania.
Nie zalecamy natomiast angażowania placówki w rozważania o mocy dowodowej. Przy sprawach idących na drogę prawną jest to zadanie pełnomocnika, a szkoła dostarcza materiał i dokumentację.
Jak dokumentować sprawę, która ciągnie się tygodniami?
Chronologią: data, opis zdarzenia, odnośnik, podjęte działanie i jego skutek. Dokument prosty do prowadzenia i decydujący o tym, jak sprawa zostanie oceniona przez każdy podmiot, do którego trafi.
Powód jest praktyczny. Pojedyncze zdarzenie jest oceniane jako pojedyncze. Ta sama sprawa przedstawiona jako dwadzieścia zdarzeń w ciągu sześciu tygodni pokazuje uporczywość, a przy części kwalifikacji prawnych właśnie ona przesądza o ocenie.
W chronologii warto odnotowywać nie tylko zdarzenia, ale i reakcje: prośby o zaprzestanie, blokady, zgłoszenia. Wykazują one, że zachowanie było kontynuowane mimo wyraźnego sprzeciwu.
Czy możemy zbierać zrzuty od innych uczniów?
Tak, jest to często jedyna droga do odtworzenia przebiegu sprawy. Warto przy tym pamiętać o dwóch rzeczach: materiał pochodzi od osoby trzeciej i podlega zasadom ochrony danych, a uczeń przekazujący go nie powinien z tego powodu znaleźć się w centrum uwagi klasy.
Praktycznie sprawdza się prośba indywidualna, a nie apel do całej klasy. Apel uruchamia ustalanie, kto co przekazał, i bywa początkiem drugiej fali skierowanej przeciwko osobom współpracującym ze szkołą.
Przekazane materiały warto odnotować w chronologii ze wskazaniem, kiedy i w jakiej formie wpłynęły – bez wskazywania w dokumentacji przekazujących uczniów, jeżeli nie jest to niezbędne.
Jak zabezpieczyć treść z transmisji na żywo albo z materiału, który znika?
Nagraniem ekranu, wykonanym natychmiast. Przy takich treściach nie ma czasu na zastanawianie się, czy sprawa jest wystarczająco poważna – po kilku godzinach nie będzie czego zabezpieczać.
Jeżeli nikt z pracowników nie ma takiej możliwości, warto poprosić ucznia zgłaszającego, żeby zrobił to od razu na swoim urządzeniu, i dopiero potem przekazał materiał. Jest to jedna z niewielu sytuacji, w których zwłoka przesądza o wszystkim.
Przy materiałach o charakterze intymnym obowiązuje zasada odwrotna: placówka nie gromadzi ani nie przegląda takich treści. Zawiadamiamy organy i przekazujemy informację o adresie i okolicznościach, a nie sam materiał.
Czy trzeba anonimizować materiał przed przekazaniem go dalej?
Zależy od adresata. Przy zgłoszeniu do serwisu i przy zawiadomieniu organów materiał przekazujemy w postaci pełnej, ponieważ ma służyć identyfikacji treści. Przy omawianiu sprawy wewnątrz placówki albo przy materiałach szkoleniowych – tak, i zwykle głębiej, niż się zakłada.
Zakrycie samego nazwiska nie wystarcza. Nazwa szkoły, klasa i opis sytuacji pozwalają rozpoznać osobę w społeczności liczącej kilkaset osób. Sprawdzian jest prosty: czy osoba z tej samej klasy rozpozna, o kogo chodzi.
Przekazanie materiału rodzicowi drugiej strony sporu jest natomiast czynnością, której nie należy wykonywać bez ustalenia z inspektorem ochrony danych. To jeden z częstszych incydentów w sprawach tego rodzaju.
Jak długo przechowywać materiał po zakończeniu sprawy?
Tak długo, jak jest to niezbędne do celu, dla którego został zebrany, z uwzględnieniem terminów przedawnienia roszczeń. Konkretny okres warto ustalić raz, ogólnie dla wszystkich spraw tego rodzaju, a nie rozstrzygać przy każdej osobno.
Materiał przechowywany bezterminowo, bez ustalonej podstawy i miejsca, jest naruszeniem łatwym do stwierdzenia. Materiał usunięty zbyt wcześnie bywa natomiast potrzebny, gdy sprawa wraca po miesiącach – a przy tego rodzaju sprawach wraca często.
Rozsądnym rozwiązaniem jest ustalenie dwóch okresów: krótszego dla spraw zakończonych bez dalszych kroków i dłuższego dla tych, w których złożono zawiadomienie albo toczy się postępowanie.
Czy warto wykonać zabezpieczenie u notariusza?
Przy sprawach idących na drogę sądową bywa to rozważane, ale rzadko konieczne i zawsze kosztowne. Decyzja należy do pełnomocnika strony, a nie do placówki – szkoła nie powinna sugerować takiego rozwiązania rodzicom jako standardu.
W większości spraw wystarczy staranne zabezpieczenie własne: komplet zrzutów z adresami, odnośniki, chronologia i informacja, kto i kiedy materiał zabezpieczał.
Jeżeli rodzic pyta o tę możliwość, właściwą odpowiedzią jest skierowanie do prawnika, a nie rozstrzyganie kwestii przez placówkę.
Czy szkoła może zlecić zabezpieczenie materiału komuś z zewnątrz?
Tak i przy sprawach uczniów robimy to bez opłat, również dla placówek, które nie są naszymi klientami. Jest to część, której nie sprzedajemy, i nie wymaga żadnej wcześniejszej współpracy.
Przy powierzeniu takich czynności podmiotowi zewnętrznemu powstaje kwestia przekazania danych ucznia – wymaga to podstawy, a zwykle także zgody rodzica przy działaniach wykraczających poza doradztwo. Warto mieć na to jeden wzór zamiast ustalać go przy każdej sprawie.
Nie zwalnia to placówki z prowadzenia własnej dokumentacji. Materiał zabezpieczony przez kogoś z zewnątrz nie zastępuje chronologii i notatek, które pozostają po stronie szkoły.
Zgłoszenia
Zgłaszanie treści i odwołania
Etap, na którym większość placówek zatrzymuje się po pierwszej odmowie – czyli dokładnie przed krokiem, po którym usuwa się najwięcej treści.
Co napisać w zgłoszeniu, żeby miało szansę?
Cztery rzeczy: dokładny odnośnik do treści, wskazanie, co konkretnie narusza, informację, kogo dotyczy, oraz zdanie, że dotyczy osoby niepełnoletniej. Trzy albo cztery zdania wystarczą.
Opis całej sytuacji klasowej nie pomaga. Osoba rozpatrująca zgłoszenie ocenia jedną konkretną treść według zasad serwisu, a nie rozstrzyga, kto zaczął i kto ma rację. Długa historia wydłuża czytanie i nie zmienia wyniku.
Warto przygotować jeden wzór opisu i przechowywać go razem z procedurą. Brak takiego opisu jest najczęstszą przyczyną nieskutecznych zgłoszeń składanych przez szkoły.
Dlaczego nasze zgłoszenia są odrzucane?
Najczęściej z powodu niewłaściwie dobranej kategorii. Kategoria decyduje, według jakich zasad treść zostanie oceniona i niekiedy przez kogo – ta sama treść zgłoszona jako spam zostanie odrzucona, a zgłoszona jako nękanie ma realną szansę.
Druga przyczyna to brak informacji, że sprawa dotyczy osoby niepełnoletniej. Serwisy traktują takie zgłoszenia priorytetowo i stosują wobec nich dalej idące zasady. Jest to jedno zdanie, które realnie zmienia wynik.
Trzecia to zgłaszanie zbiorcze zamiast pojedynczego. Zgłoszenie wskazujące „całą dyskusję” bywa odrzucane jako niewskazujące konkretnej treści.
Czy odmowa kończy sprawę?
Nie i jest to najważniejsza informacja w całym tym dziale. Na odwołaniu usuwa się najwięcej treści, a jednocześnie na tym etapie rezygnuje najwięcej zgłaszających – odmowa jest formułowana w sposób sugerujący ostateczność, choć nią nie jest.
Odwołanie nie jest powtórzeniem zgłoszenia. Jego wartość polega na dołożeniu kontekstu: że zdarzenie jest elementem serii, że trwa od określonego czasu, że dotyczy osoby niepełnoletniej i że zgłaszającym jest placówka oświatowa prowadząca sprawę ucznia.
Warto ustalić w procedurze, że zgłoszenie uznaje się za zakończone dopiero po rozpatrzeniu odwołania. Jest to pojedyncza zmiana, która najbardziej podnosi skuteczność działań szkoły.
Gdzie znaleźć przycisk odwołania?
Bywa umieszczony głęboko w interfejsie albo dostępny wyłącznie przez powiadomienie o decyzji, które łatwo przeoczyć. W części serwisów znika po kilku dniach, więc warto sprawdzić powiadomienia od razu po otrzymaniu odmowy.
Jeżeli przycisku nie ma, pozostaje droga korespondencyjna – adres do kontaktu znajduje się zwykle w regulaminie serwisu. Przy pierwszej poważnej sprawie z danym serwisem warto go odszukać i zapisać razem z procedurą.
Ta druga droga bywa skuteczniejsza, ponieważ pismo trafia poza zautomatyzowaną ścieżkę. Przy sprawach poważniejszych zalecamy ją niezależnie od istnienia przycisku.
Czym jest zawiadomienie o bezprawnym charakterze treści?
Pismem informującym usługodawcę, że przechowywana przez niego treść ma charakter bezprawny. Uruchamia mechanizm odmienny od zwykłego zgłoszenia: od momentu otrzymania takiej wiadomości usługodawca posiada wiedzę o treści, a wraz z nią własną odpowiedzialność za jej pozostawienie.
W praktyce jest to pismo trudniejsze do pominięcia niż zgłoszenie złożone przyciskiem. Treść jest zbliżona – wskazanie treści odnośnikiem, opis naruszenia, informacja, kogo dotyczy – z dodaniem wyraźnego oświadczenia i wniosku o uniemożliwienie dostępu.
Po tę formę warto sięgać po odrzuceniu zwykłego zgłoszenia oraz przy sprawach poważniejszych. Przygotowujemy takie pisma i przy sprawach uczniów robimy to bez opłat.
Czy zgłoszenie do serwisu wystarczy, żeby treść zniknęła z wyszukiwarki?
Nie. Usunięcie treści ze strony i usunięcie odnośnika z wyników wyszukiwania to dwie różne sprawy prowadzone w dwóch różnych miejscach. Bywa, że serwis odmawia, a wyszukiwarka i tak zdejmuje odnośnik.
Wniosek do wyszukiwarki warto składać równolegle ze zgłoszeniem, a nie po otrzymaniu odmowy. Postępowania są niezależne, a czas działa na niekorzyść sprawy.
Przy materiałach zawierających zdjęcia konieczny jest odrębny wniosek dotyczący wyników graficznych. Jest to element pomijany najczęściej, przez co zdjęcie pozostaje widoczne mimo usunięcia wyniku tekstowego.
Ile trwa rozpatrzenie zgłoszenia?
Od kilkunastu minut do kilku tygodni, zależnie od serwisu, kategorii i tego, czy zgłoszenie trafiło do oceny automatycznej, czy do człowieka. Przy sprawach dotyczących osób niepełnoletnich terminy bywają krótsze.
Nie warto zakładać żadnego terminu w rozmowie z uczniem ani z rodzicem. Obietnica, że „w ciągu dwóch dni to zniknie”, jest częstą przyczyną utraty zaufania do placówki, gdy się nie spełni.
Warto natomiast zapisać datę zgłoszenia i numer sprawy, jeżeli został nadany. Bez tego nie da się złożyć odwołania ani wykazać, że placówka działała.
Czy szkoła może zgłaszać treści w imieniu ucznia?
Tak i przy większości serwisów jest to dopuszczalne – zgłoszenia przyjmowane są również od osób trzecich. Skuteczniejsze bywa jednak zgłoszenie złożone przez osobę, której treść dotyczy, ponieważ część kategorii jest dostępna wyłącznie dla niej.
Rozsądnym rozwiązaniem jest zgłoszenie równoległe: uczeń albo rodzic zgłasza jako osoba, której dotyczy, a placówka jako podmiot obserwujący sytuację. Dwa zgłoszenia tej samej treści nie szkodzą.
Przy zgłoszeniu w imieniu ucznia warto uzyskać jego wiedzę o tym fakcie. Uczeń, który dowiaduje się o działaniach szkoły po fakcie, bywa zaskoczony ich skutkami – na przykład tym, że treść zniknęła, a klasa zaczęła ustalać, kto zgłosił.
Co zrobić, gdy treść wraca spod nowych kont?
Zbierać to w jedną chronologię zamiast traktować jako osobne sprawy. Powtarzalność jest okolicznością, która zmienia kwalifikację prawną i sposób rozpatrzenia przez serwis – a widać ją wyłącznie w zestawieniu.
W kolejnych zgłoszeniach warto wskazywać wprost, że jest to kontynuacja wcześniejszych, z podaniem dat i numerów spraw. Zgłoszenie opisane jako powtórzenie jest rozpatrywane inaczej niż zgłoszenie pojedyncze.
Przy uporczywym powtarzaniu sprawa wykracza poza możliwości moderacji serwisu. Jest to moment, w którym właściwą drogą staje się zawiadomienie organów.
Czy możemy zgłosić konto, a nie pojedynczą treść?
Tak i przy części spraw jest to jedyna właściwa droga – dotyczy to zwłaszcza kont podszywających się pod ucznia albo pracownika. Jest to odrębna kategoria zgłoszenia i częsty powód odrzuceń, gdy zgłoszono pojedynczy wpis zamiast całego profilu.
Przy zgłoszeniu profilu warto dołączyć materiał wskazujący, kto jest osobą podszywaną, oraz zrzuty wiadomości otrzymanych przez inne osoby. Pokazuje to skalę i cel działania.
Zgłoszenie konta nie kończy sprawy, jeżeli pojawiają się kolejne. Wtedy obowiązuje ta sama zasada co przy powracających treściach: chronologia i zawiadomienie organów.
Pięćdziesiąt albo sto złotych miesięcznie
Darowizna nie jest zbiórką i nie idzie na wskazany cel. Finansuje bieżące prowadzenie działalności: odbieranie telefonów od kadry i uczniów, prowadzenie spraw bez opłat, pisanie odwołań, aktualizowanie materiałów i wzorów pism. To jest ta część, której nie da się rozpisać na kosztorys, a bez której nie działa nic pozostałego.
Darowiznę może przekazać osoba prywatna, placówka albo rada rodziców. Wpłatę cykliczną odwołuje się jedną wiadomością, bez pytań o powód. Nie prowadzimy zbiórek wśród uczniów i nie przyjmujemy wpłat od dzieci.
Papiery
Dokumentacja i notatki
Sprawa prowadzona prawidłowo, lecz nieudokumentowana, wygląda przy pytaniu o przebieg identycznie jak zaniedbana. To jest cały problem tego działu.
Co dokładnie powinno znaleźć się w dokumentacji sprawy?
Kto zgłosił i kiedy, czego dotyczyło zgłoszenie, jakie czynności podjęto, kto je wykonał, w jakich terminach i z jakim skutkiem. Do tego informacja o powiadomieniach – rodziców, dyrekcji, organów – wraz z datami.
Warto dokumentować również działania, które nie przyniosły skutku, oraz decyzje, których nie podjęto, wraz z uzasadnieniem. Zapis „rozważono zawiadomienie organów i nie stwierdzono podstaw, ponieważ…” jest odpowiedzią na późniejsze pytanie; jego brak wygląda na przeoczenie.
Dokumentacja nie musi być obszerna. Jedna strona zawierająca fakty jest warta więcej niż pięć stron opisu emocji i ocen.
Jak formułować notatki, żeby nie zaszkodziły placówce?
Opisowo, nie oceniająco. „Uczeń jest agresywny” to ocena i przy sporze staje się przedmiotem podważania. „Uczeń trzykrotnie podniósł głos i opuścił salę bez zgody nauczyciela” to opis, z którego wniosek wyciąga czytający.
Fakty i wnioski warto oddzielać wyraźnie. Jeżeli formułujemy wniosek, oznaczamy go jako wniosek – przy późniejszym czytaniu nikt nie musi się domyślać, co było obserwacją, a co interpretacją.
Notatkę sporządzamy tego samego dnia. Dokument spisany po tygodniu zawiera mniej szczegółów i więcej interpretacji, a przy pytaniu o przebieg sprawy jest to widoczne natychmiast.
Czego nie zapisywać w notatce?
Informacji o zdrowiu, sytuacji rodzinnej i innych okoliczności niemających znaczenia dla sprawy – nawet jeżeli uczeń sam o nich powiedział. Są to dane szczególnych kategorii albo informacje zbędne, a ich obecność w aktach rodzi odrębne konsekwencje.
Nie zapisujemy również domysłów o motywach, ocen dotyczących wychowania w rodzinie ani porównań z innymi uczniami. Przy sporze są to fragmenty, które zostaną zacytowane w pierwszej kolejności.
Treści wypowiedzi warto natomiast zapisywać dosłownie, a nie streszczać. Przy kwalifikacjach prawnych o ocenie decyduje konkretne sformułowanie, a nie jego opis.
Czy rodzic ma prawo wglądu do dokumentacji sprawy?
Zakres dostępu zależy od rodzaju dokumentu i od tego, czyich danych dotyczy. Rodzic ma prawo do informacji o sprawie swojego dziecka, ale nie do dostępu do danych innych uczniów zawartych w tych samych materiałach.
W praktyce oznacza to konieczność przygotowania odpowiedzi opisującej przebieg sprawy zamiast przekazania kompletu akt. Jest to również powód, dla którego warto prowadzić chronologię – nadaje się do przekazania w formie streszczenia bez ujawniania danych osób trzecich.
Przy wątpliwościach co do zakresu warto zapytać inspektora ochrony danych przed przekazaniem czegokolwiek. Przekazanie zbyt szerokie jest incydentem, którego nie da się cofnąć.
Jak odpowiadać na pytanie kuratorium o przebieg sprawy?
Chronologią: przebieg zdarzeń z datami, podjęte czynności, wskazanie osób odpowiedzialnych oraz informacja o dalszych krokach. Odpowiedź opisowa, bez odwołania do zapisów, wywołuje kolejne pytania.
Warto przygotować jeden wzór takiej odpowiedzi i stosować go konsekwentnie. Przygotowanie zajmuje wtedy godzinę zamiast dnia, a odpowiedzi w kolejnych sprawach są spójne.
Nie należy uzupełniać dokumentacji po otrzymaniu pisma. Notatki sporządzone z datą wsteczną są rozpoznawalne i pogarszają sytuację placówki bardziej niż pierwotny brak zapisu.
Czy prowadzić zbiorczą ewidencję wszystkich spraw?
Warto, choć nie jest to wymóg. Wartość ujawnia się w skali roku: widać, w których klasach zdarzenia się kumulują, w jakich okresach występują częściej, jaka jest średnia długość prowadzenia sprawy i które kategorie dominują.
Jest to również jedyne źródło danych pozwalające odpowiedzieć organowi prowadzącemu na pytanie o skalę zjawiska inaczej niż odczuciem. Przy staraniach o środki bywa argumentem rozstrzygającym.
Ewidencja nie musi być rozbudowana – wystarczy tabela z sześcioma kolumnami prowadzona przez jedną osobę. Warto natomiast ustalić, że jest uzupełniana przy każdym zgłoszeniu, a nie odtwarzana na koniec roku.
Co zapisać po zakończeniu sprawy?
Sposób zakończenia, datę oraz ustalenia dotyczące dalszego postępowania – w tym terminy sprawdzenia, czy sytuacja się nie powtórzyła. Bez tego ostatniego elementu sprawa kończy się w dokumentacji, ale nie w rzeczywistości.
Warto również odnotować krótko, co zadziałało, a co nie. Przy kolejnej sprawie tego rodzaju jest to informacja cenniejsza niż jakiekolwiek opracowanie zewnętrzne.
Zalecamy wpisanie do procedury dwóch terminów: kontakt z uczniem po dwóch tygodniach i sprawdzenie sytuacji po miesiącu. Są to dwie krótkie czynności, które najbardziej wpływają na to, czy uczniowie zgłaszają sprawy w tej placówce.
Czy dokumentować sprawy, które nie zakończyły się żadnym działaniem?
Tak. Zgłoszenie, po którym nie podjęto czynności, jest informacją równie istotną jak sprawa prowadzona – zwłaszcza gdy powtarza się w tej samej klasie albo wobec tego samego ucznia.
Przy późniejszym pytaniu o to, czy placówka wiedziała o sytuacji, zapis o zgłoszeniu i o powodach niepodjęcia działań jest jedyną możliwą odpowiedzią. Brak zapisu oznacza, że placówka nie wiedziała – co bywa trudne do obrony, gdy uczniowie twierdzą inaczej.
Nie chodzi o rozbudowywanie dokumentacji. Wystarczy jedno zdanie z datą.
Rozmowy
Rozmowa z uczniem
Od jej przebiegu zależą dwie rzeczy: czy uczeń przekaże pełną informację i czy zgłosi się ponownie przy kolejnym zdarzeniu.
Jak zacząć rozmowę, żeby uczeń się nie zamknął?
Najlepiej od prośby o pokazanie, a nie od pytania o wyjaśnienie. Zdanie „pokaż mi, proszę, co się pojawiło” jest dla nastolatka znacznie łatwiejsze niż opowiadanie własnymi słowami i od razu przenosi rozmowę na konkret.
Unikamy pytań zaczynających się od „dlaczego”. Dlaczego to opublikowałeś, dlaczego nie zgłosiłeś wcześniej, dlaczego w ogóle z tego korzystasz – każde z nich brzmi jak zarzut, niezależnie od intencji pytającego.
Warto też od razu powiedzieć, co się stanie dalej. Uczeń, który nie wie, czy za chwilę zostanie wezwana jego mama i cała klasa się dowie, odpowiada wymijająco i przestaje mówić po kilku minutach.
Co powiedzieć uczniowi, który mówi, że to jego wina?
Że nie jest. Przy sprawach dotyczących rozpowszechniania materiałów, także tych, które uczeń sam kiedyś komuś wysłał, poczucie winy jest niemal regułą i jest głównym powodem, dla którego sprawy pozostają nieujawnione.
Zdanie to warto powiedzieć wprost i powtórzyć. Nie w formie pocieszenia, tylko jako informację: nikt nie miał prawa przekazać tego dalej, niezależnie od tego, jak materiał powstał.
Nie należy natomiast wchodzić w rozmowę o tym, czy uczeń „powinien był” coś zrobić inaczej. Jest to rozmowa na inny czas i przy pierwszym kontakcie zamyka drogę do pomocy.
Uczeń prosi, żeby nie informować rodziców. Co zrobić?
Nie składać obietnicy, której nie da się dotrzymać. Uczciwsze jest wyjaśnienie, przy których czynnościach udział rodzica będzie konieczny i dlaczego – uczeń, który usłyszy to na początku, zwykle to przyjmuje.
Warto przy tym oddzielić rzeczy, które od niego zależą, od tych, które nie. Na przykład: o sprawie musimy powiedzieć rodzicom, ale sposób i moment możemy ustalić razem, a o tym, czy rozmawiamy z klasą, decydujemy wspólnie.
Jeżeli uczeń wskazuje, że kontakt z rodzicem może mu zagrozić, jest to sytuacja wymagająca odrębnej oceny i zwykle zaangażowania instytucji zewnętrznych, a nie samodzielnego rozstrzygnięcia przez placówkę.
Czy prowadzić rozmowę wspólną z obiema stronami?
Przy przemocy – nie, przynajmniej nie na początku. Osoba pokrzywdzona w obecności sprawcy wycofuje się z relacji zdarzeń, a spotkanie kończy się ustaleniem, że „obie strony zawiniły”. Dla ucznia nękanego jest to potwierdzenie, że zgłoszenie było błędem.
Konfrontacja bywa uzasadniona przy konflikcie o zbliżonej sile stron i dopiero po ustaleniu faktów. Nie jest narzędziem wyjaśniania, tylko domykania sprawy, której przebieg jest już znany.
Warto zapytać ucznia wprost, czy zgadza się na rozmowę wspólną, i uszanować odmowę. Jest to prośba uzasadniona, a sprawę da się prowadzić w oparciu o rozmowy indywidualne.
Jak rozmawiać z uczniem, który jest sprawcą?
Na materiale, a nie na ocenach. Rozmowa zaczynająca się od stwierdzenia, że zachował się podle, uruchamia obronę i kończy się sporem o to, czy naprawdę jest taki. Rozmowa zaczynająca się od pokazania konkretnych treści z datami przenosi ją na fakty.
Warto też wiedzieć, że uczniowie dopuszczający się takich zachowań rzadko są okrutni z natury – częściej działa grupa, potrzeba pozycji albo coś, co dzieje się u nich samych. Nie jest to usprawiedliwienie, ale zmienia dobór dalszych działań.
Na koniec rozmowy powinny paść trzy rzeczy: co konkretnie ma przestać robić, co się stanie, jeżeli to się powtórzy, oraz czego oczekujemy wobec osoby pokrzywdzonej. Rozmowa bez tych elementów jest rozmową o wrażeniach.
Czy uczeń może odmówić rozmowy?
Formalnie placówka prowadzi działania wychowawcze i rozmowa mieści się w ich zakresie. W praktyce rozmowa prowadzona wbrew uczniowi nie przynosi żadnej informacji, a przy osobie pokrzywdzonej bywa szkodliwa.
Sensowniejsze jest przełożenie jej, wskazanie innej osoby prowadzącej albo zaproponowanie formy pisemnej. Część uczniów, którzy nie chcą rozmawiać, jest gotowa napisać, co się stało.
Odmowa bywa również sygnałem: uczeń obawia się konsekwencji rozmowy – reakcji klasy, kontaktu z rodzicami albo tego, że sprawa się rozejdzie. Warto o to zapytać wprost, zanim uzna się, że nie chce współpracować.
Co zrobić, gdy w rozmowie pojawiają się sygnały kryzysu psychicznego?
Przerwać ustalanie przebiegu sprawy i zająć się tym, co usłyszeliśmy. Sprawa poczeka, a rozmowa, w której uczeń sygnalizuje coś poważnego i zostaje przekierowany z powrotem na temat zgłoszenia, zwykle się nie powtórzy.
Przy sygnałach wskazujących na bezpośrednie zagrożenie życia albo zdrowia właściwą reakcją jest numer 112 oraz niezwłoczne zaangażowanie specjalistów. Nie jest to moment na samodzielne prowadzenie rozmowy o charakterze terapeutycznym.
Warto mieć ustaloną i zapisaną ścieżkę na taką sytuację: kto rozmawia, kto powiadamia rodziców, kto kontaktuje się ze specjalistą i co robimy, gdy zdarzy się to po godzinach pracy pedagoga.
Czy mówić uczniowi, że sprawa może trafić na policję?
Tak, jeżeli taka możliwość realnie istnieje – i lepiej powiedzieć to wcześniej niż postawić go przed faktem. Uczeń, który dowiaduje się o zawiadomieniu po fakcie, odbiera to jako złamanie zaufania, nawet gdy decyzja była właściwa.
Warto przy tym wyjaśnić, co to oznacza w praktyce: że postępowanie prowadzą organy, a nie szkoła, i że jego rola sprowadza się zwykle do złożenia zeznań w obecności osoby dorosłej.
Nie należy natomiast używać tej informacji jako argumentu dyscyplinującego wobec ucznia pokrzywdzonego ani jako zapowiedzi wobec sprawcy. W pierwszym przypadku zniechęca do zgłaszania, w drugim brzmi jak groźba.
Rodzice
Rozmowy z rodzicami
Dwie najtrudniejsze rozmowy w pracy wychowawcy: z rodzicem sprawcy i z rodzicem osoby pokrzywdzonej. Żadna nie udaje się bez przygotowanego materiału.
Jak zacząć rozmowę z rodzicem ucznia, który dopuścił się przemocy?
Od faktów, nie od ocen. Zdanie o tym, że dziecko „źle się zachowuje”, uruchamia obronę, ponieważ jest oceną dziecka. Dwadzieścia zrzutów z datami przenosi spotkanie na okoliczności, o których da się rozmawiać bez poczucia oskarżenia.
Materiał warto przygotować przed zaproszeniem rodzica, a nie zbierać w trakcie. Spotkanie, na którym szkoła nie potrafi pokazać, o czym mówi, kończy się sporem o wiarygodność placówki zamiast rozmową o sprawie.
Trzy rzeczy, których nie robimy: nie porównujemy ucznia z innymi, nie przewidujemy jego przyszłości i nie formułujemy ocen dotyczących wychowania w rodzinie. Każde z tych sformułowań kończy rozmowę niezależnie od tego, jak mocny jest materiał.
Co zrobić, gdy rodzic zaprzecza wszystkiemu?
Nie przekonywać. Zadaniem spotkania nie jest uzyskanie przyznania się, tylko przekazanie informacji i ustalenie dalszego postępowania. Rodzic ma prawo mieć inne zdanie, a placówka i tak prowadzi sprawę.
W takiej sytuacji warto zakończyć spotkanie zapisem ustaleń przekazanym obu stronom: co zostało przekazane, jakie działania podejmuje szkoła i jakie będą konsekwencje powtórzenia. Dokument zamyka dyskusję o tym, co właściwie powiedziano.
Część rodziców przyjmuje informację dopiero po kilku dniach, już bez świadków. Warto zostawić otwartą furtkę do kontaktu, zamiast domykać rozmowę stanowczym podsumowaniem.
Rodzic grozi skargą do kuratorium. Jak zareagować?
Spokojnie i rzeczowo: poinformować, że jest to jego prawo, oraz że placówka udzieli odpowiedzi w oparciu o dokumentację. Nie warto traktować tego jako ataku ani zmieniać z tego powodu prowadzenia sprawy.
Praktycznie oznacza to jedno: dokumentacja powinna być uporządkowana natychmiast, a nie po otrzymaniu pisma. Uzupełnianie notatek z datą wsteczną jest rozpoznawalne i pogarsza sytuację bardziej niż pierwotny brak zapisu.
Warto też sprawdzić, czy zapowiedź skargi nie wynika z tego, że rodzic nie otrzymał informacji o podjętych działaniach. W części spraw wystarcza rzetelne podsumowanie na piśmie.
Jak rozmawiać z rodzicem dziecka pokrzywdzonego, który jest w silnych emocjach?
Najpierw przekazać, co się stało i co placówka już zrobiła, dopiero potem ustalać dalsze kroki. Rodzic, który nie wie, czy ktokolwiek zareagował, nie jest w stanie rozmawiać o planie.
Warto uprzedzić o reakcjach, które szkodzą dziecku: kontakcie z rodzicami sprawcy, wpisie w mediach społecznościowych, odpisywaniu pod treścią z własnego konta oraz odebraniu dziecku telefonu. Każda wydaje się naturalna i każda pogarsza sytuację ucznia.
Nie należy natomiast obiecywać rzeczy, na które placówka nie ma wpływu – usunięcia treści w określonym terminie ani konkretnych konsekwencji wobec drugiego ucznia. Obietnice bez pokrycia niszczą zaufanie szybciej niż brak reakcji.
Co odpowiedzieć rodzicowi, który żąda wyrzucenia sprawcy ze szkoły?
Że decyzje o konsekwencjach podejmuje placówka na podstawie statutu i przepisów, a nie na żądanie strony – oraz że o podjętych działaniach poinformujemy w zakresie, w jakim wolno nam to zrobić.
Ograniczenie informacyjne bywa odbierane jako uchylanie się i warto je wyjaśnić: placówka nie może przekazywać rodzicowi jednego ucznia szczegółów dotyczących innego. Jest to ochrona działająca również w drugą stronę.
Warto natomiast przekazać to, co dotyczy jego dziecka: jakie działania podjęto dla jego bezpieczeństwa, co zmieniono w organizacji i kiedy sprawdzimy sytuację ponownie.
Rodzic chce nagrać spotkanie. Czy może?
Jest to obszar sporny i zależny od okoliczności. Placówka może wyrazić sprzeciw, ale warto rozważyć, czy odmowa nie pogorszy relacji bardziej niż samo nagranie.
Rozwiązaniem, które zwykle rozbraja sytuację, jest zaproponowanie protokołu albo notatki podpisanej przez obie strony. Rodzic, który chce mieć zapis ustaleń, zwykle przyjmuje taką formę.
Niezależnie od rozstrzygnięcia warto prowadzić spotkanie tak, jakby było nagrywane. Jest to dobra zasada również poza sytuacjami spornymi.
Jak informować rodziców klasy o zdarzeniu, które dotyczy jednego ucznia?
Co do zasady – nie informować o zdarzeniu, tylko o zasadach. Komunikat dotyczący konkretnej sprawy, nawet bez nazwisk, zostaje rozszyfrowany przez społeczność w ciągu godzin i wystawia osobę pokrzywdzoną na uwagę.
Jeżeli sprawa jest już powszechnie znana i milczenie placówki pogarsza sytuację, komunikat powinien dotyczyć tego, co szkoła robi i czego oczekuje – bez szczegółów przebiegu i bez odniesień, które da się powiązać z konkretnym uczniem.
Przed wysłaniem takiego komunikatu warto sprawdzić go jednym pytaniem: czy osoba z tej klasy rozpozna, o kogo chodzi. Jeżeli tak, komunikat wymaga przeredagowania.
Czy organizować spotkanie dla rodziców po poważnym incydencie?
Bywa uzasadnione, ale rzadko jako pierwsza reakcja. Spotkanie zwołane w pośpiechu, przy niepełnej wiedzy, zamienia się zwykle w wymianę emocji i pogarsza sytuację rodziny, której sprawa dotyczy.
Sensowniejsze bywa spotkanie po kilku tygodniach, poświęcone mechanizmom i zasadom, a nie konkretnemu zdarzeniu. Taka forma daje rodzicom to, czego faktycznie potrzebują: wiedzę, co robić we własnym domu.
Frekwencja zależy przy tym bardziej od tego, kto zaprasza, niż od tematu. Spotkanie zapowiedziane przez radę rodziców ma zwykle wyższą frekwencję niż to samo spotkanie zapowiedziane przez dyrekcję.
Rodzice dwóch stron kontaktują się między sobą i sytuacja się zaostrza. Co robić?
Poinformować obie strony, że placówka prowadzi sprawę i że kontakt między rodzicami nie jest jej elementem. Nie da się tego zakazać, ale można wyraźnie oddzielić działania szkoły od prywatnych ustaleń dorosłych.
Warto przy tym obserwować, czy konflikt rodziców nie przenosi się na dzieci – przy sporach dorosłych następuje to szybko i bywa dotkliwsze niż pierwotne zdarzenie.
Jeżeli kontakt między rodzicami przybiera formę nękania albo gróźb, jest to sprawa dla organów, a nie dla placówki. Szkoła nie moderuje sporów między dorosłymi.
Jak rozmawiać z rodzicem, który bagatelizuje sprawę?
Pokazać skalę, nie straszyć. Zdanie „to poważna sprawa” jest oceną, którą łatwo odrzucić. Wykaz czterdziestu wiadomości w ciągu trzech tygodni jest faktem, który trudno skomentować.
Warto również przekazać informację o odpowiedzialności – w tym o tym, że przy żądaniu zadośćuczynienia obowiązek finansowy może obciążyć rodziców. Jest to wiedza, której rodzice zwykle nie mają, a która istotnie zmienia podejście do sprawy.
Informację tę przekazujemy rzeczowo, jako element opisu sytuacji, a nie jako zapowiedź. Sformułowanie „zależy to od decyzji drugiej strony, a nie od szkoły” jest ścisłe i nie stawia placówki w roli straszącej.
Prawo
Co grozi i kto odpowiada
Pytania, które padają najczęściej podczas szkoleń dla kadry – i przy których najwięcej jest utrwalonych nieporozumień.
Czy nieletniemu naprawdę nic nie grozi?
Grozi. Przy uczniach poniżej siedemnastego roku życia sprawą zajmuje się sąd rodzinny, który dysponuje katalogiem środków obejmującym upomnienie, zobowiązanie do określonego postępowania, naprawienie szkody, nadzór kuratora oraz środki dalej idące.
Postępowanie angażuje rodziców, trwa miesiącami i pozostawia ślad w dokumentacji. Twierdzenie, że wobec nieletniego nie da się nic zrobić, jest jednym z najbardziej szkodliwych nieporozumień funkcjonujących wśród uczniów.
Odrębną kwestią jest odpowiedzialność cywilna: przy żądaniu zadośćuczynienia obowiązek finansowy może obciążyć rodziców jako sprawujących nadzór. Komentarz napisany w kilka sekund bywa dla rodziny realnym wydatkiem.
Czym różni się zniesławienie od znieważenia?
Zniesławienie dotyczy twierdzeń o faktach: pomawiania kogoś o postępowanie albo właściwości mogące go poniżyć lub narazić na utratę zaufania. Znieważenie dotyczy samej formy wypowiedzi, czyli wyzwisk.
Rozróżnienie ma znaczenie praktyczne, ponieważ przy zniesławieniu znaczenie ma także prawdziwość zarzutu – choć nie działa ona jak automatyczna tarcza, zwłaszcza przy sprawach ze sfery prywatnej.
Oba czyny ścigane są z oskarżenia prywatnego, czyli sprawę wnosi do sądu sam pokrzywdzony, a przy uczniu rodzic albo opiekun. Placówka nie występuje w tej roli, ale może istotnie pomóc, zabezpieczając materiał i dokumentując przebieg.
Które zachowania są ścigane z urzędu?
Do tej grupy należą między innymi groźby, uporczywe nękanie oraz podszywanie się pod inną osobę w celu wyrządzenia szkody. Oznacza to, że wystarczy zawiadomienie, a dalsze czynności prowadzą organy bez konieczności inicjatywy pokrzywdzonego.
Jest to istotna różnica wobec zniesławienia i znieważenia, przy których konieczne jest samodzielne wniesienie sprawy do sądu. Przy sprawach uczniowskich ta druga droga bywa barierą nie do pokonania ze względu na koszty i czas.
Przy kwalifikacji nękania decydujące znaczenie ma uporczywość, czyli powtarzalność i trwanie mimo sprzeciwu. Właśnie dlatego chronologia zdarzeń ma tu wartość rozstrzygającą.
Czy udostępnienie cudzej treści też jest karalne?
Może rodzić odpowiedzialność, zwłaszcza gdy osoba udostępniająca wie, czego materiał dotyczy. Przy materiałach intymnych przedstawiających osoby niepełnoletnie sprawa jest bardzo poważna niezależnie od tego, kto materiał wytworzył.
Zdanie „ja tylko podałem dalej” nie jest obroną i warto, żeby uczniowie to wiedzieli. Jest to również najskuteczniejszy punkt oddziaływania: autor jest jeden, a osób decydujących o zasięgu są dziesiątki.
Przy pracy z klasą warto przenieść nacisk właśnie na ten moment – na decyzję o podaniu dalej, a nie na potępienie autora. Jest to jedyny etap, na którym pojedynczy uczeń ma realny wpływ.
Czy uczeń może odpowiadać za treści opublikowane z konta rodzeństwa albo rodzica?
Odpowiedzialność wiąże się z osobą, która treść opublikowała, a nie z właścicielem konta. Ustalenie tego bywa jednak trudne i jest zadaniem organów, a nie placówki.
Dla szkoły oznacza to jedno: nie prowadzimy dochodzenia wśród uczniów w celu ustalenia autora. Zabezpieczamy materiał, dokumentujemy okoliczności i przekazujemy sprawę dalej, jeżeli jej charakter tego wymaga.
Przy sprawach wewnętrznych, rozstrzyganych na poziomie wychowawczym, obowiązuje ostrożność: przypisanie autorstwa na podstawie domysłów bywa źródłem poważnych sporów z rodzicami.
Co grozi za nagrywanie i publikowanie lekcji?
Publikacja nagrania narusza wizerunek nauczyciela oraz wszystkich uczniów widocznych w kadrze. Przy treści przedstawiającej kogoś w niekorzystnym świetle w grę wchodzi również naruszenie dóbr osobistych, a przy określonych okolicznościach odpowiedzialność karna.
Odrębną podstawą reakcji jest statut placówki, o ile obejmuje nagrywanie, a nie wyłącznie korzystanie z telefonu. Warto sprawdzić to sformułowanie, ponieważ różnica bywa istotna.
Placówka dysponuje przy takich sprawach dwiema niezależnymi drogami: zgłoszeniem naruszenia wizerunku do serwisu oraz konsekwencjami statutowymi. Warto korzystać z obu równolegle.
Czy nauczyciel może sam wystąpić na drogę prawną?
Tak, przy naruszeniu jego dóbr osobistych albo przy czynach ściganych z oskarżenia prywatnego. Jest to jego indywidualne uprawnienie, niezależne od stanowiska placówki.
Rolą szkoły jest wtedy przede wszystkim wsparcie: pomoc w zabezpieczeniu materiału, jasne stanowisko wobec zespołu oraz informacja o możliwościach. Pracownik, który zostaje z taką sprawą sam, przy kolejnym zgłoszeniu reaguje później i ostrożniej.
Warto ustalić z góry, co placówka robi w takiej sytuacji – kto pomaga, czy szkoła wspiera zgłoszenia i w jakich sytuacjach angażuje obsługę prawną. Brak takiego ustalenia wpływa na gotowość całej kadry do zgłaszania czegokolwiek.
Czy opinia o szkole może być podstawą sprawy?
Opinia krytyczna, także ostra i niesprawiedliwa, co do zasady nie jest bezprawna i nie podlega usunięciu. Podstawą działania jest natomiast nieprawdziwe twierdzenie o zdarzeniu, które nie miało miejsca.
Rozróżnienie to wraca przy niemal każdej sprawie dotyczącej wizerunku placówki. Wpis o tym, że szkoła jest źle zarządzana, jest opinią. Wpis o konkretnym zdarzeniu, które się nie wydarzyło, jest twierdzeniem o fakcie.
Przy zgłoszeniach warto wskazywać wprost, które zdanie zawiera nieprawdziwe twierdzenie, zamiast opisywać, jak bardzo treść jest krzywdząca. Zgłoszenie oparte na pierwszym ma szanse, oparte na drugim zwykle nie.
Kto ponosi odpowiedzialność, gdy do przemocy dochodzi w grupie klasowej?
Osoby, które publikowały treści – na zasadach ogólnych, z uwzględnieniem wieku. Administrator grupy, jeżeli jest nim uczeń, nie odpowiada automatycznie za cudze wpisy, choć jego bierność bywa oceniana w kategoriach wychowawczych.
Placówka nie odpowiada za treść prywatnych rozmów uczniów i nie ma uprawnień do ich monitorowania. Odpowiada natomiast za reakcję, gdy dowie się o przemocy wobec swojego ucznia.
Warto przy tym pamiętać, że najczęstsza forma przemocy w takich grupach – założenie drugiej grupy bez jednej osoby – nie generuje żadnej treści do zgłoszenia i wymaga działań wychowawczych, a nie proceduralnych.
Czy można żądać ujawnienia, kto stoi za anonimowym kontem?
Nie bezpośrednio przez placówkę i nie przez osobę prywatną. Dane konta może uzyskać sąd, prokuratura albo policja w toku postępowania, a w określonych sytuacjach organ nadzorczy w drodze decyzji.
Oznacza to, że przy sprawach anonimowych drogą jest zawiadomienie, a nie samodzielne ustalenia. Próby namierzania autora przez szkołę albo rodziców bywają nieskuteczne i niosą własne ryzyko.
Warto też wiedzieć, że ustalenia nie zawsze się udają – przy sieciach współdzielonych, narzędziach maskujących i starych treściach droga bywa zamknięta. Uczciwiej jest powiedzieć to rodzicowi na początku niż budować oczekiwania.
Otwarta biblioteka wzorów pism
Czterdzieści gotowych dokumentów do wykorzystania również przez placówki: zgłoszenia do serwisów, odwołania od decyzji, wnioski o usunięcie odnośników z wyników wyszukiwania, zawiadomienia o bezprawnym charakterze treści. Do pobrania bez opłat, bez zakładania konta, z aktualizacją raz w roku.
Wzory udostępniamy wszystkim, także szkołom, które nigdy niczego u nas nie zamówiły. Zbiórka finansuje ich opracowanie i coroczną aktualizację, a nie dostęp do nich.
Instytucje
Zawiadomienia i współpraca z organami
Moment, w którym sprawa wychodzi poza placówkę – i pytania, przy których najczęściej pojawia się niepewność.
Kiedy powstaje obowiązek zawiadomienia, a kiedy jest to decyzja?
Obowiązek powstaje przy podejrzeniu popełnienia przestępstwa ściganego z urzędu oraz przy sytuacjach zagrażających życiu i zdrowiu dziecka. W pozostałych sprawach decyzja należy do placówki.
Do sytuacji wymagających reakcji natychmiastowej należą: groźby, uporczywe nękanie, rozpowszechnianie materiałów intymnych, podejrzenie kontaktu dorosłego z dzieckiem w celu jego wykorzystania oraz publikacja danych ucznia połączona z zachętą do działania.
Listę tych sytuacji warto umieścić w procedurze w formie wyliczenia. Osoba przyjmująca zgłoszenie podejmuje wtedy decyzję na podstawie kryteriów, a nie własnej oceny powagi sprawy.
Do kogo kierować zawiadomienie?
Przy podejrzeniu przestępstwa – na policję albo do prokuratury. Przy okolicznościach wskazujących na demoralizację albo czyn karalny nieletniego – do sądu rodzinnego albo na policję, która przekaże sprawę dalej.
Placówka nie kieruje sprawy do sądu rodzinnego bezpośrednio w każdym przypadku i przy wątpliwości co do trybu warto to skonsultować przed sporządzeniem pisma. Nieprawidłowo zaadresowane zawiadomienie opóźnia sprawę o tygodnie.
Przy sprawach dotyczących sytuacji rodzinnej ucznia właściwym adresatem bywa również sąd rodzinny w zakresie władzy rodzicielskiej – jest to jednak odrębna ścieżka i odrębna ocena.
Co napisać w zawiadomieniu?
Kto zawiadamia, czego dotyczy sprawa, kiedy i w jakich okolicznościach placówka powzięła informację, jakie czynności podjęła oraz co dołącza. Opis zdarzeń powinien być chronologiczny i opisowy, bez ocen.
Do pisma dołączamy zabezpieczony materiał: zrzuty z widocznymi adresami, odnośniki oraz chronologię. Jakość tego załącznika przesądza o tym, jak szybko sprawa ruszy – i jest to element, na który placówka ma realny wpływ.
Nie dołączamy dokumentacji wykraczającej poza sprawę ani informacji o zdrowiu i sytuacji rodzinnej, jeżeli nie mają znaczenia. Zakres przekazywanych danych warto skonsultować z inspektorem ochrony danych.
Czy zawiadomienie zaszkodzi uczniowi?
Jest to najczęstsza obawa i zwykle nieuzasadniona w stopniu, w jakim się ją odczuwa. Postępowanie wobec nieletniego prowadzone jest w trybie odrębnym od postępowania karnego wobec dorosłych, a jego celem jest oddziaływanie wychowawcze.
Znacznie większym ryzykiem jest sytuacja odwrotna: niezgłoszenie sprawy, która powinna była zostać zgłoszona, przy późniejszym ujawnieniu jej przez kogoś innego. Wtedy pytanie dotyczy nie tylko zdarzenia, ale i postępowania placówki.
Przy sprawach, w których uczeń pokrzywdzony obawia się zawiadomienia, warto z nim o tym porozmawiać i wyjaśnić, jak to wygląda w praktyce. Obawa wynika zwykle z wyobrażeń zbudowanych na filmach, a nie z rzeczywistego przebiegu.
Co dzieje się po złożeniu zawiadomienia?
Organ podejmuje czynności sprawdzające i decyduje o wszczęciu postępowania. Placówka bywa proszona o uzupełnienie informacji, a pracownicy o złożenie zeznań. Terminy liczone są w tygodniach i miesiącach, nie w dniach.
Szkoła nie jest stroną postępowania i nie otrzymuje automatycznie informacji o jego przebiegu. Warto uprzedzić o tym rodziców, ponieważ brak wiadomości bywa odbierany jako brak działania.
Niezależnie od postępowania placówka prowadzi własne działania wychowawcze. Oczekiwanie na rozstrzygnięcie organu nie jest powodem do wstrzymania pracy z klasą ani z uczniami.
Czy uczeń będzie przesłuchiwany?
Bywa i przy sprawach z udziałem małoletnich stosuje się szczególny tryb przesłuchania. Warto uprzedzić o tym rodziców i samego ucznia, wyjaśniając, że nie jest to sytuacja, w której ktokolwiek go oskarża.
Placówka nie przygotowuje ucznia do zeznań i nie ustala z nim wersji zdarzeń – jest to działanie, które szkodzi sprawie i może zostać źle ocenione. Rolą szkoły jest wsparcie, a nie przygotowanie merytoryczne.
Warto natomiast zadbać o to, żeby uczeń wiedział, do kogo może się zwrócić po takiej czynności. Rozmowa po przesłuchaniu bywa potrzebna bardziej niż przed.
Kiedy angażować poradnię psychologiczno-pedagogiczną?
Przy utrzymujących się objawach u ucznia, przy trudnościach rodziny w poradzeniu sobie z sytuacją oraz przy potrzebie wsparcia dla klasy po poważnym incydencie. Poradnie przyjmują bez skierowania i bez opłat.
Poradnie prowadzą również konsultacje dla nauczycieli, co jest zasobem wykorzystywanym rzadko, a przydatnym zwłaszcza przy sprawach, w których placówka nie ma pewności co do dalszych kroków.
Informację o poradni warto przekazywać rodzicowi wraz z konkretnym adresem i telefonem, a nie jako ogólne skierowanie. Różnica w tym, ile osób faktycznie się zgłosi, jest znacząca.
Czy kuratorium może ukarać szkołę za sposób prowadzenia sprawy?
Nadzór pedagogiczny obejmuje sposób realizacji zadań przez placówkę. Przy sprawach internetowych pytanie dotyczy zwykle procedur i ich zastosowania, a nie oceny samego zdarzenia.
Z perspektywy szkoły najistotniejsze jest to, że odpowiedź opiera się wyłącznie na dokumentacji. Działania podjęte, lecz nieudokumentowane, w takiej korespondencji nie istnieją.
Warto też pamiętać, że kuratorium bywa adresatem, do którego placówka sama może się zwrócić z pytaniem o wykładnię, zanim podejmie decyzję budzącą wątpliwości.
Dane
Ochrona danych i wizerunek
Obszar, w którym placówki mają najwięcej zaległości, a jednocześnie ten, w którym najłatwiej o incydent przy prowadzeniu sprawy.
Czy możemy przechowywać zrzuty ekranu zawierające dane uczniów?
Tak, w zakresie niezbędnym do prowadzenia sprawy i przez okres uzasadniony tym celem. Rozstrzygnięcia wymagają jednak trzy rzeczy: gdzie materiał leży, kto ma do niego dostęp i po jakim czasie podlega usunięciu.
Zasady te warto ustalić z inspektorem ochrony danych raz, ogólnie dla wszystkich spraw tego rodzaju, a nie przy każdej z osobna. Pytanie zadane w trakcie trwającego postępowania przychodzi za późno, bo materiał jest już zebrany i przechowywany przypadkowo.
Najczęstszym rozwiązaniem faktycznym jest obecnie przechowywanie na prywatnym urządzeniu pracownika. Nie jest to rozwiązanie żadne i przy kontroli bywa stwierdzane bez trudu.
Czy możemy przekazać materiał rodzicowi drugiej strony?
Co do zasady nie w postaci pełnej. Materiał zawiera dane osobowe kilku osób jednocześnie, a przekazanie go rodzicowi jednego ucznia oznacza udostępnienie danych innego.
Właściwym rozwiązaniem jest przekazanie informacji o sprawie w zakresie dotyczącym jego dziecka oraz pokazanie materiału w sposób ograniczony – bez wydawania kopii. Przy wątpliwościach warto zapytać inspektora ochrony danych przed spotkaniem.
Przekazanie kompletu materiału rodzicowi drugiej strony jest jednym z częstszych incydentów w sprawach tego rodzaju i nie da się go cofnąć.
Na jakiej podstawie publikujemy zdjęcia uczniów?
Na podstawie zgody rodzica albo opiekuna, o określonym zakresie i z możliwością wycofania. Zgody zbierane raz, na całą edukację, bez wskazania zakresu i bez trybu wycofania, są w razie sporu trudne do obrony.
Warto przejrzeć wzór zgody pod kątem trzech elementów: zakresu, czasu i sposobu wycofania. Poprawienie tego zajmuje jedno spotkanie, a rozwiązuje większość przyszłych sporów.
Osobną kwestią jest to, co widać na zdjęciu poza samą osobą: nazwiska na listach, plany zajęć, numery sal. Jest to element pomijany przy publikacji fotorelacji niemal zawsze.
Absolwent prosi o usunięcie swoich zdjęć sprzed lat. Musimy?
Osoba, której dane dotyczą, może żądać ich usunięcia i przy zdjęciach publikowanych na stronie placówki jest to żądanie, które zwykle należy uwzględnić. Odmowa oparta na tym, że zgodę podpisał kiedyś rodzic, jest stanowiskiem trudnym do obrony.
Wnioski takie wpływają coraz częściej i warto mieć na nie ustaloną ścieżkę: kto je przyjmuje, w jakim terminie odpowiadamy i kto wykonuje usunięcie. Bez tego sprawa leży tygodniami i wraca jako skarga.
Najprostszą zmianą zapobiegającą takim wnioskom jest rezygnacja z pełnych nazwisk w podpisach pod zdjęciami. Rozwiązuje to większość przyszłych spraw, zanim powstaną.
Czy uczeń może nagrywać lekcje i publikować fragmenty?
Nagranie, pokazanie go jednej osobie i publikacja to trzy różne czynności o różnych konsekwencjach. Publikacja narusza wizerunek nauczyciela i wszystkich uczniów widocznych w kadrze.
Zasady korzystania z urządzeń określa statut i warto sprawdzić, czy obejmuje on wprost nagrywanie, a nie wyłącznie korzystanie z telefonu. Różnica bywa istotna przy stosowaniu konsekwencji.
Przy publikacji placówka dysponuje dwiema niezależnymi drogami: zgłoszeniem naruszenia wizerunku do serwisu oraz konsekwencjami statutowymi wobec ucznia. Warto korzystać z obu równolegle.
Czy monitoring wizyjny pomoże przy sprawach internetowych?
Rzadko. Większość zdarzeń istotnych dla takich spraw odbywa się w całości w przestrzeni cyfrowej i pozostaje poza zasięgiem kamer. Monitoring bywa materiałem uzupełniającym, ale prawie nigdy nie rozstrzyga sprawy.
Jego stosowanie podlega przy tym ograniczeniom co do miejsc objętych nagrywaniem, okresu przechowywania i zasad udostępniania. Nagrania nie mogą być udostępniane rodzicom w celu samodzielnego ustalania przebiegu zdarzenia.
Przy wniosku rodzica o udostępnienie nagrania warto mieć przygotowaną odpowiedź opisującą tryb postępowania. Odmowa uzasadniona procedurą jest przyjmowana inaczej niż odmowa uzasadniona decyzją dyrektora.
Co zrobić, gdy dojdzie do incydentu ochrony danych?
Ocenić ryzyko dla praw osób, których dane dotyczą, i przy stwierdzeniu naruszenia zgłosić je organowi nadzorczemu w przewidzianym terminie. Przy wysokim ryzyku zawiadamia się również te osoby.
Przy sprawach internetowych incydentem bywa wysłanie korespondencji do niewłaściwego adresata, przekazanie zabezpieczonego materiału osobie nieuprawnionej oraz opublikowanie przez pracownika zdjęcia, na którym widoczne są dane innych osób.
Ocenę i zgłoszenie prowadzi się we współpracy z inspektorem ochrony danych. Nie jest to decyzja, którą placówka podejmuje samodzielnie w pośpiechu.
Czy możemy korzystać z darmowych aplikacji edukacyjnych?
Decyzja o użyciu narzędzia zewnętrznego oznacza przekazanie danych uczniów podmiotowi, z którym placówka zwykle nie zawarła żadnej umowy. Wymaga to podstawy, a przy powierzeniu przetwarzania również umowy powierzenia.
Rozwiązaniem prostszym i skuteczniejszym niż zakazy jest lista narzędzi zaakceptowanych przez szkołę. Nauczyciele i tak będą korzystać z czegoś – pytanie tylko, czy sprawdzonego.
Warto też pamiętać o trwałości: materiały tworzone przez lata w darmowym narzędziu znikają wraz ze zmianą jego zasad albo zamknięciem usługi, a wraz z nimi dorobek nauczyciela.
Kadra
Hejt wobec nauczycieli i pracowników
Obszar pomijany w większości procedur, a dotyczący bardzo wielu osób. Pracownik zostawiony z taką sprawą sam reaguje przy kolejnych zgłoszeniach później i ostrożniej.
Czy hejt wobec nauczyciela to sprawa szkoły, czy jego prywatna?
Jeżeli dotyczy wykonywania obowiązków służbowych, jest to również sprawa placówki – zarówno w wymiarze pracowniczym, jak i wizerunkowym. Traktowanie jej jako wyłącznie prywatnej jest częstym błędem, który kosztuje zaufanie całego zespołu.
Rozróżnić warto trzy kategorie o różnych konsekwencjach: pracowniczą, cywilną przy naruszeniu dóbr osobistych oraz karną przy zniesławieniu, znieważeniu, groźbach i podszywaniu się.
Warto ustalić z góry, co placówka robi, gdy pracownik zgłasza taką sprawę: kto pomaga zabezpieczyć materiał, czy szkoła wspiera zgłoszenia i w jakich sytuacjach angażuje obsługę prawną.
Nauczyciel jest oceniany w serwisie z opiniami. Co można zrobić?
Zależy od treści. Opinia krytyczna, także ostra, nie jest bezprawna i nie podlega usunięciu. Podstawą działania są treści nieprawdziwe, znieważające albo ujawniające dane osobowe bez podstawy.
Przy takich sprawach droga zwykle prowadzi dwutorowo: zgłoszenie do serwisu oraz wniosek o usunięcie odnośnika z wyników wyszukiwania. Postępowania są niezależne i warto prowadzić je równolegle.
Nie zajmujemy się usuwaniem niewygodnych opinii i mówimy to wprost również wtedy, gdy oczekiwanie jest inne. Przy treściach mieszczących się w granicach krytyki skuteczniejsze bywa budowanie widoczności innych materiałów niż próby usunięcia.
Nagranie z lekcji krąży po sieci. Od czego zacząć?
Od zabezpieczenia materiału, zanim zacznie znikać, i od ustalenia, kto wypowiada się w imieniu placówki. Te dwie czynności wykonuje się równolegle i w pierwszej godzinie.
Następnie zgłoszenie naruszenia wizerunku do serwisu – osobno dla każdej kopii – oraz rozważenie konsekwencji statutowych wobec ucznia, jeżeli udało się ustalić, kto publikował.
Osobnym rozstrzygnięciem jest decyzja o reakcji publicznej. W części spraw oświadczenie placówki nagłaśnia sprawę bardziej niż samo nagranie i lepszym rozwiązaniem jest działanie bez komunikacji zewnętrznej.
Ktoś założył fałszywe konto na nazwisko nauczyciela. Co robić?
Zgłosić cały profil w kategorii dotyczącej podszywania się, a nie pojedynczy wpis – jest to odrębna ścieżka i częsty powód odrzuceń. Do zgłoszenia warto dołączyć materiał wskazujący, kto jest osobą podszywaną.
Równolegle uprzedzić odbiorców, do których konto pisało: rodziców, uczniów, pracowników. Szkoda powstaje szybciej, niż da się ją zatrzymać, ponieważ odbiorcy reagują na treść, zanim dowiedzą się, że autor był kim innym.
Podszywanie się jest opisane wprost w przepisach jako przestępstwo, gdy służy wyrządzeniu szkody. Przy skali wykraczającej poza pojedynczą wiadomość jest to sprawa dla organów, a nie dla moderacji serwisu.
Czy placówka powinna zajmować publiczne stanowisko w obronie pracownika?
Zależy od skali i od tego, czy sprawa jest już powszechnie znana. Milczenie przy sprawie głośnej bywa odbierane jako przyzwolenie i wpływa na gotowość całej kadry do zgłaszania czegokolwiek.
Stanowisko warto natomiast zająć przede wszystkim wobec zespołu, a nie wyłącznie publicznie. Jest to element, który realnie wpływa na funkcjonowanie placówki, a bywa pomijany.
Przy komunikacji zewnętrznej obowiązują te same zasady co przy kryzysie: jedna osoba, jeden przekaz, krótko i bez szczegółów dotyczących osób.
Co zrobić po zakończeniu takiej sprawy?
Wrócić do pracownika. Rozmowa podsumowująca, odciążenie z części obowiązków na kilka dni i jasne stanowisko wobec zarzutów są działaniami dostępnymi w każdej szkole i kosztują wyłącznie uwagę.
Jest to obszar, którego procedury szkolne praktycznie nie obejmują, a którego brak ma konsekwencje wykraczające poza sytuację jednej osoby. Pracownik zostawiony sam przy kolejnym zgłoszeniu reaguje później.
Warto również przeprowadzić krótki przegląd: co zadziałało, co zawiodło i co zmienić. Analiza bez zmiany zapisu w procedurze nie utrwala się i przy kolejnej sprawie wraca ten sam problem.
Kryzys
Gdy atakowana jest placówka
Fala komentarzy pod profilem, nagranie krążące w sieci, wpis rodzica z tysiącem reakcji, telefon z redakcji. Pierwsze godziny decydują, czy sprawa wygaśnie, czy będzie rosła przez tydzień.
Co zrobić w pierwszej godzinie?
Ustalić jedną osobę wypowiadającą się w imieniu placówki i jeden przekaz. Rozbieżne wypowiedzi pracowników są głównym czynnikiem eskalacji i częstszą przyczyną pogorszenia sytuacji niż samo zdarzenie.
Równolegle zabezpieczyć materiał – zarówno treści dotyczące placówki, jak i ewentualne materiały dotyczące uczniów. Przy fali rosnącej treści bywają usuwane i modyfikowane w ciągu godzin.
Dopiero potem decyzja o komunikacie. Krótki wydany szybko działa lepiej niż wyczerpujący wydany po trzech dniach – ten drugi ukazuje się zwykle z adnotacją, że szkoła nie odpowiedziała.
Czy usuwać krytyczne komentarze z profilu szkoły?
Nie bez podstawy. Przy instytucji publicznej usuwanie krytyki bywa odbierane jako cenzura i nagłaśnia sprawę bardziej niż jej przedmiot. Zdjęcia komentarza zwykle nie da się ukryć – zostaje zrzut.
Ukrywać i usuwać można treści naruszające prawo: dane osobowe, groźby, treści znieważające konkretne osoby. Warto mieć na to ustaloną zasadę zapisaną przed kryzysem, a nie podejmowaną doraźnie.
Nie należy natomiast wdawać się w dyskusje pod wpisami. Każda odpowiedź podnosi widoczność wątku i dołączają kolejne osoby nieznające początku sprawy.
Dzwoni dziennikarz. Co powiedzieć?
Przede wszystkim oddzwonić, i to szybko. Brak odpowiedzi nie zatrzymuje materiału – powoduje, że ukazuje się on bez stanowiska placówki, co przy sprawach dotyczących uczniów jest gorsze niż jakakolwiek wypowiedź.
Wypowiedź powinna być krótka, dotyczyć procedur i działań, a nie osób, i nie może zawierać niczego, co pozwala zidentyfikować ucznia – łącznie z klasą i opisem sytuacji. Jest to najczęstszy błąd oświadczeń wydawanych pod presją.
Warto zapytać o godzinę zamknięcia materiału i dotrzymać terminu. Redakcja, która dostanie stanowisko na czas, zwykle je uwzględni.
Czy w ogóle wydawać oświadczenie?
Nie zawsze. W części spraw każda wypowiedź placówki wydłuża temat, a brak reakcji publicznej przy jednoczesnym działaniu wewnątrz jest rozwiązaniem właściwszym. Milczenie bywa decyzją, a nie zaniechaniem.
Kryterium jest proste: czy sprawa jest już znana poza wąskim kręgiem i czy brak stanowiska pogarsza sytuację. Przy sprawie znanej trzem osobom oświadczenie ją rozpowszechnia.
Jeżeli oświadczenie ma powstać, warto je przygotować raz i konsekwentnie przy nim zostać. Wersje zmieniające się w kolejnych dniach są największym paliwem dla fali.
Jak chronić ucznia, gdy sprawa dotyczy jego sytuacji?
Nie podawać żadnych szczegółów pozwalających na identyfikację – również pośrednio. Klasa, płeć, opis sytuacji i nazwa placówki w połączeniu wystarczają, żeby cała społeczność wiedziała, o kogo chodzi.
Warto też uprzedzić rodziców, że materiały medialne mogą pojawić się bez ich wiedzy, i ustalić, kto po stronie szkoły utrzymuje z nimi kontakt. Rodzina dowiadująca się o publikacji z internetu traci zaufanie do placówki natychmiast.
Jeżeli redakcja prosi o kontakt z rodziną, placówka nie pośredniczy. Jest to decyzja rodziny, podejmowana bez udziału szkoły.
Skąd mamy wiedzieć, że coś się dzieje, zanim będzie za późno?
Zwykle placówka dowiaduje się ostatnia, ponieważ rozmowa toczy się w grupach lokalnych i klasowych, do których nie ma dostępu. Jest to sytuacja normalna i nie da się jej całkowicie zmienić.
Pomaga natomiast ustalenie, kto w szkole raz w tygodniu sprawdza, co pojawia się po wpisaniu nazwy placówki, oraz kto obsługuje profil i powiadomienia. Bez przypisania tej czynności nikt jej nie wykonuje.
Drugim źródłem są uczniowie i rodzice, którzy zwykle wiedzą wcześniej. Kanał, którym mogą to przekazać bez formalności, bywa najskuteczniejszym systemem wczesnego ostrzegania w placówce.
Klasa
Praca z klasą po incydencie
Moment, w którym najłatwiej zaszkodzić. Źle poprowadzona rozmowa potrafi pogłębić izolację osoby pokrzywdzonej bardziej niż samo zdarzenie.
Czy omawiać sprawę z klasą?
Co do zasady nie omawiamy zdarzenia, tylko zasady. Komunikat dotyczący konkretnej sprawy zostaje rozszyfrowany w ciągu godzin i wystawia osobę pokrzywdzoną na uwagę wszystkich dokładnie wtedy, gdy najbardziej potrzebuje spokoju.
Uruchamia też mechanizm, który bywa gorszy od pierwotnego zdarzenia: uczniowie zaczynają ustalać, kto zgłosił. Bywa to początkiem drugiej fali, tym razem skierowanej przeciwko osobie zgłaszającej.
Jeżeli konieczne jest zajęcie stanowiska, komunikat powinien dotyczyć tego, co w tej szkole jest niedopuszczalne i co się dzieje po zgłoszeniu. Przy takiej formule nikt nie zostaje wskazany, a przekaz dociera.
Czego nie robić na godzinie wychowawczej po incydencie?
Nie organizować konfrontacji, nie prosić osoby pokrzywdzonej o opowiedzenie klasie, jak się czuła, nie przeprowadzać głosowań ani ankiet dotyczących zdarzenia i nie piętnować sprawcy publicznie.
Każde z tych działań wydaje się uzasadnione i każde pogłębia problem. Publiczne piętnowanie sprawcy buduje wokół niego grupę wsparcia, a prośba o opowiedzenie przeżyć umieszcza osobę pokrzywdzoną w roli, z której trudno wyjść.
Skuteczniejsze są rozmowy indywidualne oraz praca na mechanizmie: jak działa fala, co robi jedna reakcja, dlaczego świadkowie milczą. Klasa rozpoznaje w tym własną sytuację bez konieczności jej nazywania.
Klasa dzieli się na dwa obozy. Co zrobić?
Nie rozstrzygać sporu na forum. Każde publiczne rozstrzygnięcie utrwala podział i przenosi konflikt na poziom lojalności wobec stron, co przy nastolatkach kończy się eskalacją.
Sensowniejsza jest praca na organizacji zajęć: zmiana sposobu doboru grup, rotacja miejsc, zadania wymagające współpracy w zmiennych składach. Zmiana struktury działa skuteczniej niż jakakolwiek rozmowa o integracji.
Warto również prowadzić rozmowy indywidualne z osobami, które nie należą do żadnego obozu. To one zwykle decydują o tym, w którą stronę pójdzie klasa.
Uczniowie obwiniają osobę pokrzywdzoną o to, że sprawa wyszła. Jak reagować?
Nazwać to wprost w rozmowach indywidualnych i wobec klasy jako zasadę: zgłoszenie sprawy nie jest donoszeniem. Jest to jedno z nielicznych stwierdzeń, które warto powiedzieć otwarcie, bo mechanizm obwiniania jest w szkołach silny i powszechny.
Równolegle warto zadbać o to, żeby osoba pokrzywdzona nie została pozostawiona sama w przestrzeni fizycznej – przerwy, przejścia, dojazdy. To tam konsekwencje są odczuwalne najbardziej.
Jest to również moment na sprawdzenie, czy reakcja placówki nie była zbyt widoczna. Działania prowadzone dyskretnie rzadziej wywołują ten efekt.
Czy prowadzić zajęcia profilaktyczne bezpośrednio po zdarzeniu?
Lepiej odczekać kilka tygodni. Zajęcia prowadzone w pierwszych dniach są odbierane jako komentarz do konkretnej sprawy i wtedy nikt nie słucha treści, tylko szuka aluzji.
Wyjątkiem jest praca z klasą prowadzona przez osobę spoza niej, skupiona na uporządkowaniu reakcji grupy, a nie na omawianiu zdarzenia. Taka forma bywa potrzebna od razu.
Zajęcia właściwe warto zaplanować na później i oprzeć na mechanizmach. Klasa, która ma za sobą realne zdarzenie, rozumie je znacznie lepiej niż przed.
Kto powinien prowadzić pracę z klasą po poważnym incydencie?
Osoba spoza klasy, a nie wychowawca, który sam jest uczestnikiem sytuacji i bywa postrzegany jako strona. Poradnia psychologiczno-pedagogiczna prowadzi takie wsparcie nieodpłatnie i jest to zasób wykorzystywany rzadziej, niż mógłby być.
Wychowawca pozostaje natomiast kluczowy w pracy długofalowej: to on zmienia organizację zajęć, prowadzi rozmowy indywidualne i wraca do tematu po kilku tygodniach.
Warto z góry rozdzielić te dwie role, zamiast obciążać jedną osobę wszystkim naraz. Przy poważnych sprawach jest to również kwestia wsparcia dla samego wychowawcy.
Kiedy wrócić do tematu?
Po dwóch tygodniach i po miesiącu. Są to dwa krótkie działania, które najbardziej wpływają na to, czy uczniowie zgłaszają sprawy w tej placówce – brak jakiegokolwiek powrotu bywa odbierany jako zajęcie się formalnością.
Powrót nie musi oznaczać rozmowy o zdarzeniu. Wystarczy sprawdzenie sytuacji, krótka rozmowa z osobą pokrzywdzoną i obserwacja relacji w klasie.
Przy sprawach internetowych warto również sprawdzić, czy treści nie wróciły. Publikacje bywają powtarzane po kilku tygodniach, często z nowych kont, a placówka dowiaduje się o tym dopiero przy kolejnym zgłoszeniu.
Zapobieganie
Profilaktyka, szkolenia i program
Pytania o to, co faktycznie działa, i o to, co dobrze wygląda w sprawozdaniu, a nie zmienia niczego.
Co działa lepiej: zajęcia dla uczniów czy szkolenie dla kadry?
Przy jednym terminie w roku – zdecydowanie szkolenie dla kadry. Jedno szkolenie zmienia sposób prowadzenia wszystkich przyszłych spraw w placówce, a jedne zajęcia dla jednej klasy zmieniają sytuację tej jednej klasy.
Jest to rekomendacja, którą podajemy nawet wtedy, gdy szkoła prosi o coś innego, ponieważ przy ograniczonym budżecie stosunek efektu do kosztu jest tu nieporównanie lepszy.
Przy placówce, która nie miała jeszcze poważnej sprawy, kolejność ma dodatkowe uzasadnienie: zajęcia dla uczniów zwykle ujawniają sprawy dotąd niezgłaszane i szkoła powinna być na to gotowa, zanim zaczną wpływać.
Czy apel dla całej szkoły ma sens?
Jako forma profilaktyki – nie. Przekaz jest jednakowy dla wszystkich roczników, nie ma możliwości ćwiczenia czegokolwiek, a uczniowie odbierają go jako obowiązkowy punkt programu. Po apelu nie zostaje nic poza wpisem w dzienniku.
Apel bywa natomiast użyteczny jako krótkie ogłoszenie informacyjne: gdzie i do kogo można się zgłosić. Pod warunkiem, że ta sama informacja jest jednocześnie dostępna w formie trwałej – w gablocie albo na stronie placówki.
Przy tym samym koszcie znacznie większy efekt dają pojedyncze zajęcia w klasach. Mówimy to również wtedy, gdy oznacza to mniejsze zlecenie.
Jak często powtarzać szkolenia?
Raz na rok albo dwa lata. Przy tym temacie wiedza starzeje się szybciej niż w innych dziedzinach: serwisy przestawiają ekrany co kilka miesięcy, pojawiają się nowe narzędzia, zmieniają się przepisy.
Najlepiej łączyć odświeżenie z omówieniem spraw, które w międzyczasie wydarzyły się w placówce. Zajęcia są wtedy konkretne, a nie teoretyczne, i zwykle ujawniają braki w procedurze.
Szkolenie jednorazowe, po którym nikt nie wraca do tematu, zmienia sytuację na kilka tygodni. Jest to uczciwa informacja, którą warto uwzględnić przy planowaniu budżetu.
Jak zmierzyć, czy działania cokolwiek dały?
Czterema wskaźnikami dostępnymi bez żadnych narzędzi badawczych: liczbą zgłoszeń przyjętych przez placówkę, czasem od zgłoszenia do pierwszej czynności, odsetkiem spraw z poprawnie zabezpieczonym materiałem i liczbą spraw zakończonych usunięciem treści.
Wskaźniki trzeba ustalić przed rozpoczęciem działań. Bez punktu odniesienia po roku nie da się stwierdzić, czy cokolwiek się zmieniło, a rozmowa o kontynuacji sprowadza się do wrażeń uczestników.
Wzrost liczby zgłoszeń bywa przy tym mylnie odczytywany jako pogorszenie. Zwykle oznacza coś odwrotnego – że uczniowie zaczęli zgłaszać sprawy, które wcześniej pozostawały nieujawnione.
Czy ankiety wśród uczniów są dobrym narzędziem?
Ankieta dotycząca skali zjawiska bywa użyteczna, jeżeli jest anonimowa i powtarzana w tej samej formie. Ankieta zadowolenia po zajęciach nie mówi nic o skuteczności i nie warto na niej opierać wniosków.
Ostrożności wymagają narzędzia oparte na wskazywaniu przez uczniów, z kim chcieliby albo nie chcieliby pracować. Ujawniają wykluczenie i jednocześnie mogą je pogłębić, zwłaszcza gdy wyniki są omawiane w klasie.
Bezpieczniejsza jest obserwacja prowadzona podczas zwykłych zajęć: kto zostaje sam przy dobieraniu grup, kto nie jest zapraszany do projektów, przy kim milknie rozmowa.
Czy warto angażować uczniów w działania profilaktyczne?
Tak i jest to jedno ze skuteczniejszych rozwiązań, ponieważ informacja przekazana przez rówieśnika jest odbierana inaczej niż ta sama informacja podana przez nauczyciela. Dotyczy to zwłaszcza numerów pomocowych i wiedzy o tym, gdzie się zgłosić.
Wymaga natomiast wyraźnych granic. Uczniowie nie powinni prowadzić spraw, przyjmować zgłoszeń dotyczących poważnych zdarzeń ani pełnić funkcji pośrednika między rówieśnikiem a dorosłym.
Konieczny jest również dorosły opiekun, do którego wolontariusze mogą zgłosić sprawę przerastającą ich rolę. Bez tego przejmują ciężar, którego nie powinni dźwigać.
Od czego zacząć, jeżeli nie mamy niczego?
Od dwóch pytań zadanych w korytarzu. Do ucznia: do kogo poszedłbyś ze sprawą z internetu. Do nauczyciela: co robisz w pierwszej godzinie po takim zgłoszeniu. Odpowiedzi mówią więcej niż przegląd dokumentacji.
Następnie od rzeczy najtańszej i najskuteczniejszej: przypisania ról imiennie w procedurze wraz z zastępstwami i zastąpienia zwrotów o niezwłoczności konkretnymi terminami w godzinach.
Dopiero potem szkolenia i materiały. Placówka, która ma przeszkoloną kadrę i nieustaloną procedurę, nadal reaguje po kilku dniach – bo nikt nie wie, czy wolno mu działać bez zgody dyrektora.
Dokumenty
Standardy ochrony małoletnich i procedura reagowania
Dwa dokumenty, które w większości placówek istnieją i nie wpływają na przebieg spraw. Pytania o to, co zrobić, żeby zaczęły.
Czy potrzebujemy osobnej procedury na sprawy internetowe?
Nie w formie odrębnego dokumentu. Zalecamy rozbudowanie części dotyczącej internetu w standardach ochrony małoletnich, zamiast tworzenia drugiego, konkurencyjnego zapisu.
Dwa dokumenty opisujące tę samą sytuację w odmienny sposób są w momencie zdarzenia gorsze niż jeden niedoskonały. Osoba działająca pod presją czasu sięga po ten, który akurat znajdzie, i wtedy rozbieżności stają się problemem.
Część dotycząca internetu jest w tych dokumentach niemal zawsze najsłabsza – sprowadza się do ogólnego stwierdzenia o bezpieczeństwie cyfrowym, bez wskazania osób i kroków.
Po czym poznać, że procedura jest dobra?
Jako forma profilaktyki – nie. Przekaz jest jednakowy dla wszystkich roczników, nie ma możliwości ćwiczenia czegokolwiek, a uczniowie odbierają go jako obowiązkowy punkt programu. Po apelu nie zostaje nic poza wpisem w dzienniku.
Apel bywa natomiast użyteczny jako krótkie ogłoszenie informacyjne: gdzie i do kogo można się zgłosić. Pod warunkiem, że ta sama informacja jest jednocześnie dostępna w formie trwałej – w gablocie albo na stronie placówki.
Przy tym samym koszcie znacznie większy efekt dają pojedyncze zajęcia w klasach. Mówimy to również wtedy, gdy oznacza to mniejsze zlecenie.
Co powinna zawierać wersja dla uczniów?
Informację, do kogo iść, w jakiej formie można zgłosić sprawę, co się stanie po zgłoszeniu i czego szkoła nie zrobi bez wiedzy ucznia. Napisaną językiem, który nastolatek przeczyta bez tłumaczenia.
Wersja dla uczniów albo nie istnieje, albo jest przepisaniem wersji urzędowej – i to drugie rozwiązanie jest gorsze, bo tworzy pozór spełnienia wymogu. Dokument, którego nikt nie czyta, nie pełni funkcji, dla której powstał.
Warto sprawdzić jedną rzecz: czy uczniowie w ogóle wiedzą, że taki dokument istnieje i gdzie go znaleźć. Odpowiedź zwykle zaskakuje.
Jak często aktualizować te dokumenty?
Przegląd raz w roku i po każdym poważnym incydencie. Ten drugi moment jest ważniejszy, bo wtedy widać, które zapisy nie zadziałały w praktyce.
Przegląd warto przeprowadzić w ciągu dwóch tygodni od zakończenia sprawy, gdy szczegóły są jeszcze pamiętane, i zakończyć go jedną konkretną zmianą w zapisie. Analiza bez zmiany dokumentu nie utrwala się.
Pytania, które warto zadać: ile czasu upłynęło od zdarzenia do zgłoszenia, ile od zgłoszenia do pierwszej czynności, czy materiał udało się zabezpieczyć i w którym momencie sprawa utknęła.
Kto powinien opracować procedurę?
Zespół obejmujący dyrekcję, pedagoga i przynajmniej jednego wychowawcę, a nie pojedyncza osoba. Dokument napisany przez jedną osobę bywa poprawny i jednocześnie nieosadzony w realiach pracy zespołu.
Warto włączyć również osobę odpowiadającą za kwestie techniczne, jeżeli taka w placówce jest. Część zapisów dotyczy zabezpieczania materiału i dostępów, a to obszar, w którym dyrekcja zwykle nie ma wiedzy operacyjnej.
Ocenę zgodności z przepisami warto powierzyć obsłudze prawnej placówki i inspektorowi ochrony danych. My pomagamy uczynić dokument używalnym w praktyce – nie wydajemy opinii prawnych.
Czy statut też wymaga zmiany?
Warto sprawdzić jedną rzecz: czy katalog konsekwencji da się zastosować do zdarzenia, które nastąpiło wieczorem, w domu i z prywatnego konta ucznia. Statuty ograniczone do zdarzeń na terenie placówki utrudniają reakcję.
Jest to najprostsza zmiana o największym znaczeniu praktycznym i bywa wykorzystywana jako argument przez rodziców kwestionujących decyzje szkoły.
Drugą rzeczą wartą sprawdzenia jest to, czy zapisy o korzystaniu z urządzeń obejmują wprost nagrywanie, a nie wyłącznie używanie telefonu. Różnica bywa istotna przy sprawach o publikację nagrań z lekcji.
Czy procedura musi przewidywać sytuacje poza godzinami pracy?
Powinna, ponieważ sprawy internetowe rozwijają się najszybciej właśnie wtedy. Nie oznacza to konieczności organizowania dyżurów – wystarczy ustalić, co uczeń i rodzic mają zrobić w takiej sytuacji.
Praktycznym rozwiązaniem jest podawanie w materiałach placówki obok kontaktu do szkoły numerów działających całodobowo: 116 111 oraz naszej infolinii. Rozwiązuje to problem dostępności bez obciążania kadry.
Warto również rozstrzygnąć, kto po stronie placówki podejmuje decyzje w poniedziałek rano i w jakiej kolejności przegląda się to, co wydarzyło się przez weekend.
Jak wdrożyć procedurę, żeby nie została w segregatorze?
Przez przypisanie ról imiennie i przez jedno ćwiczenie na przykładowym przypadku. Zespół przechodzący raz przez całą ścieżkę w warunkach spokojnych wykonuje ją potem znacznie sprawniej pod presją.
Drugim elementem jest lista kontrolna zabezpieczania materiału wydrukowana i umieszczona tam, gdzie znajdzie ją osoba działająca w pośpiechu: w gabinecie pedagoga, w sekretariacie i w pokoju nauczycielskim.
Trzecim – powtórzenie po pół roku. Procedura przyjęta i nigdy niesprawdzona zachowuje się przy pierwszym zdarzeniu tak, jakby nie istniała.
Sytuacje szczególne
Grooming, materiały intymne, szantaż
Kategorie, w których procedura szkolna kończy się na jednym kroku: zawiadomieniu organów. Pytania o to, gdzie dokładnie przebiega ta granica.
Po czym poznać, że dorosły nawiązuje kontakt z dzieckiem w złym celu?
Po sygnałach pośrednich, ponieważ dziecko zwykle takiej sytuacji nie zgłasza i często broni kontaktu. Do sygnałów należą nowe, nieokreślone znajomości, tajemniczość dotycząca telefonu, przedmioty albo środki niewiadomego pochodzenia oraz wycofanie z dotychczasowych relacji.
Charakterystyczne jest odcinanie od dorosłych: sugestie, że rodzice nie zrozumieją, że szkoła zareaguje źle, że lepiej nikomu nie mówić. Właśnie dlatego zdanie „przecież widać, że to podejrzane” jest nieprawdziwe – z zewnątrz widać, z wewnątrz relacji nie.
Przy podejrzeniu takiej sytuacji sprawa nie jest przedmiotem ustaleń wewnętrznych. Zawiadamiamy policję, a placówka zabezpiecza to, czym dysponuje.
Uczeń mówi, że jego intymne zdjęcia krążą po szkole. Co robimy?
Nie gromadzimy i nie przeglądamy materiału. Jest to zasada, którą warto zapisać w procedurze wprost, ponieważ odruch sprawdzenia, czego dotyczy zgłoszenie, jest naturalny i w tej kategorii spraw nieprawidłowy.
Zawiadamiamy organy, zabezpieczamy informacje, którymi już dysponujemy – adres treści, datę i okoliczności zgłoszenia – oraz zapewniamy uczniowi wsparcie. Równolegle informujemy rodziców, chyba że zachodzą okoliczności wymagające odrębnej oceny.
Uczniowi trzeba powiedzieć wprost, że nie ponosi winy, również wtedy, gdy materiał powstał z jego udziałem i został przez niego komuś wysłany. Jest to zdanie, które przesądza o tym, czy w ogóle dokończy zgłoszenie.
Co powiedzieć uczniowi, który jest szantażowany?
Cztery rzeczy naraz: nie płacić, nie wysyłać niczego więcej, nie negocjować i nie usuwać korespondencji. Oraz że spełnienie żądania nigdy nie kończy sprawy – po pierwszej wpłacie albo pierwszym przekazanym materiale przychodzi kolejne żądanie.
Presja czasu jest narzędziem, a nie okolicznością faktyczną. Jej celem jest doprowadzenie do decyzji przed rozmową z kimkolwiek dorosłym. Zdarza się również, że materiał, którym ktoś grozi, w ogóle nie istnieje.
Jest to kategoria, w której placówka nie prowadzi ustaleń wewnętrznych. Zawiadamiamy organy tego samego dnia.
Czy zawiadamiać, gdy sprawcą jest inny uczeń?
Przy rozpowszechnianiu materiałów intymnych przedstawiających osoby niepełnoletnie – tak, niezależnie od tego, że sprawcą jest rówieśnik. Jest to kategoria, w której wiek sprawcy nie zmienia kwalifikacji czynu.
Uczniowie zwykle nie mają tej świadomości i traktują przekazanie materiału dalej jako drobiazg. Jest to argument za omawianiem tego tematu w klasach starszych, zanim sprawa wystąpi.
Sposób poinformowania rodziców obu stron warto przygotować wcześniej. Przy tej kategorii spraw improwizacja kosztuje najwięcej.
Jak rozmawiać z uczniem przy takiej sprawie?
Krótko, bez pytań o szczegóły i bez ustalania przebiegu. Rolą placówki nie jest odtworzenie zdarzenia – to zadanie organów, a nieumiejętnie przeprowadzona rozmowa potrafi utrudnić późniejsze postępowanie.
Warto ustalić w zespole, kto prowadzi pierwszą rozmowę, i żeby była to zawsze ta sama osoba. Przy sprawach tego rodzaju zmiana rozmówcy oznacza dla ucznia konieczność zaczynania od początku.
Rozmowa powinna kończyć się dwiema informacjami: co się stanie dalej i gdzie uczeń może zadzwonić o każdej porze. Numer 116 111 warto podać nawet wtedy, gdy sprawę prowadzi już szkoła.
Czy informować klasę, gdy sprawa jest już powszechnie znana?
Nie o sprawie, tylko o zasadach. Komunikat powinien dotyczyć tego, co jest niedopuszczalne i jakie są konsekwencje przekazywania takich materiałów dalej – bez szczegółów i bez odniesień, które da się powiązać z konkretną osobą.
Przy materiałach intymnych warto dodać informację o odpowiedzialności osób przekazujących dalej. Jest to jedyny etap, na którym uczniowie mają realny wpływ, i jedyna informacja, która w takiej chwili cokolwiek zmienia.
Nie należy natomiast prowadzić zajęć poświęconych zjawisku bezpośrednio po zdarzeniu. Zostaną odebrane jako komentarz do sprawy.
Co zrobić, gdy uczeń prosi, żeby nikomu nie mówić?
Wyjaśnić, że przy tej kategorii spraw placówka nie ma wyboru, i powiedzieć to zanim uczeń opowie wszystko. Obietnica poufności, której nie da się dotrzymać, kosztuje więcej niż odmowa jej złożenia.
Warto natomiast oddzielić rzeczy, na które uczeń ma wpływ: kto z nim rozmawia, w jakiej formie informujemy rodziców, czy jest obecny przy tej rozmowie, co mówimy klasie.
Uczeń, który usłyszy to na początku, zwykle przyjmuje sytuację. Uczeń postawiony przed faktem dokonanym po zwierzeniu się przestaje ufać placówce na lata.
Kiedy dzwonić pod 112, a nie prowadzić procedurę?
Przy groźbach, przy ujawnieniu danych ucznia połączonym z zachętą do działania, przy szantażu w toku oraz przy sygnałach wskazujących na bezpośrednie zagrożenie życia albo zdrowia.
W tych sytuacjach nie czeka się na reakcję serwisu, nie zwołuje zespołu i nie prowadzi ustaleń wewnętrznych. Procedura wewnętrzna uruchamia się równolegle, ale nie jest pierwszym krokiem.
Listę tych sytuacji warto umieścić w procedurze jako wyliczenie. Osoba przyjmująca zgłoszenie podejmuje wtedy decyzję na podstawie kryteriów, a nie własnej oceny powagi sprawy.
Trzydzieści wideoinstrukcji „jak zgłosić”
Opis procedury tekstem nie wystarcza, gdy sprawa trwa i trzęsą się ręce. Zbieramy na nagrania pokazujące krok po kroku, co dokładnie kliknąć w poszczególnych serwisach – łącznie z odwołaniem po odmowie, którego większość osób nigdy nie znalazła. Materiał przydatny również dla kadry: można go pokazać na radzie pedagogicznej albo przekazać rodzicom.
Nagrania będą dostępne bez opłat i bez logowania, z możliwością osadzania na stronach szkół i poradni bez pytania nas o zgodę.
Grupy i komunikatory
Grupy klasowe, komunikatory i gry sieciowe
Miejsca, w których dzieje się najwięcej i których placówka nie widzi. Pytania o to, co wolno, co działa i czego lepiej nie robić.
Czy wychowawca powinien być w grupie klasowej?
Nie zalecamy tego rozwiązania. Nie działa, a przede wszystkim przenosi rozmowy do drugiej grupy, o której dorośli już nie wiedzą – czyli pogarsza sytuację, którą miało poprawić.
Skuteczniejsza jest praca z uczniami nad reagowaniem od wewnątrz oraz zasady dotyczące grupy wypracowane przez samą klasę. Zasady ustalone przez uczniów mają szansę przetrwać semestr, regulamin przyklejony przez wychowawcę nie.
Placówka nie ma uprawnień do monitorowania prywatnych rozmów uczniów. Odpowiada natomiast za reakcję, gdy dowie się, że dochodzi tam do przemocy wobec jej ucznia.
Jak reagować na przemoc w grupie, której nie widzimy?
Tak samo jak na każdą inną – na podstawie materiału przekazanego przez ucznia albo rodzica. Brak dostępu do grupy nie jest przeszkodą, ponieważ i tak pracujemy na zrzutach.
Najczęstszym problemem jest nie brak dostępu, tylko to, że uczniowie nie przekazują materiału, obawiając się reakcji klasy. Rozwiązaniem jest kanał zgłoszeniowy niewymagający wchodzenia do gabinetu na oczach korytarza.
Warto też pamiętać, że najczęstsza forma przemocy w takich grupach – założenie drugiej grupy bez jednej osoby – nie generuje żadnej treści do zgłoszenia i wymaga działań wychowawczych, a nie proceduralnych.
Uczniowie przekazują sobie zrzuty z prywatnych rozmów. Czy to problem?
Bywa poważniejszy, niż się wydaje, i uczniowie zwykle nie traktują tego jako naruszenia. Zrzut z prywatnej rozmowy przekazany dalej potrafi wyrządzić większą szkodę niż publiczny komentarz, ponieważ dotyczy treści, które ktoś powiedział w zaufaniu.
Przy pracy z klasą warto to nazwać wprost jako osobne zachowanie, a nie jako element szerszego tematu. Jest to również dobry punkt wyjścia do rozmowy o tym, że wysłanie czegoś jednej osobie nie jest tym samym co powiedzenie jej tego na ucho.
Przy sprawach, w których taki zrzut stał się podstawą fali, materiał należy zabezpieczyć tak samo jak każdy inny – łącznie z kontekstem pokazującym, skąd pochodził.
Czy sprawy z gier sieciowych to sprawa szkoły?
Jeżeli dotyczą relacji między uczniami placówki i przekładają się na ich funkcjonowanie w szkole – tak, na tych samych zasadach co inne zdarzenia poza terenem.
Specyfika utrudnia jednak prowadzenie sprawy: komunikacja odbywa się głosowo i nie zostawia śladu, agresja bywa traktowana jako element rozgrywki, a wykluczenie z drużyny jest formą przemocy, której nie da się zgłosić ani udokumentować.
Oznacza to sprawy trafiające do pedagoga bez żadnego materiału, z relacją ucznia jako jedynym źródłem. Nie czyni ich to mniej realnymi, ale wymaga innego sposobu prowadzenia.
Jak zabezpieczyć materiał ze sprawy dotyczącej gry?
Warto od razu zapytać, czy rozgrywka była nagrywana – część uczniów rejestruje ją standardowo i bywa to jedyny dostępny materiał. Jeżeli nagrania nie ma, podstawą staje się chronologia zdarzeń spisana wspólnie z uczniem.
W części platform istnieje historia rozmów tekstowych i system zgłoszeń, które generują potwierdzenia. Te dokumenty również warto zabezpieczyć, ponieważ pokazują, że uczeń zgłaszał i że sytuacja trwała mimo reakcji.
Przy komunikacji głosowej zwykle nie ma czego zabezpieczać i trzeba to powiedzieć rodzicom wprost, zanim zbudują oczekiwania wobec możliwości placówki.
Czy zakaz telefonów w szkole rozwiązuje problem?
Ogranicza część zdarzeń w czasie zajęć i porządkuje przerwy. Nie zmienia natomiast niczego w obszarze, w którym dzieje się najwięcej – czyli wieczorem, w domu, w grupach i komunikatorach.
Bywa również odbierany jako rozwiązanie całościowe, co jest jego głównym ryzykiem: placówka uznaje temat za zamknięty i nie podejmuje działań, które faktycznie zmieniają sytuację.
Przy wprowadzaniu takiego rozwiązania warto od razu wskazać, co robimy z pozostałą częścią zjawiska. Inaczej pierwsza poważna sprawa ujawni, że nikt nie wie, co dalej.
Co zrobić, gdy uczniowie nagrywają bójki i przekazują je dalej?
Zabezpieczyć materiał, ustalić skalę rozpowszechnienia i zawiadomić organy, jeżeli treść przedstawia czyn zabroniony. Równolegle pracować z klasą nad odpowiedzialnością osób przekazujących dalej, a nie wyłącznie nad uczestnikami zdarzenia.
Nagrywanie takich sytuacji zamiast reagowania jest osobnym problemem wychowawczym i warto nazwać je wprost. Obecność kamery zmienia przy tym przebieg zdarzenia – część sytuacji nie miałaby miejsca, gdyby nikt ich nie rejestrował.
Przy pracy z klasą nacisk warto przenieść na moment decyzji o podaniu dalej. Autor jest jeden, a osób decydujących o zasięgu są dziesiątki.
Czy blokowanie stron i aplikacji w szkolnej sieci ma sens?
Ma ograniczony, ponieważ dotyczy wyłącznie czasu spędzanego w placówce i jest obchodzone przez uczniów przy użyciu transmisji danych. Traktowanie tego jako rozwiązania problemu jest błędem.
Sensowne bywa natomiast jako element porządkujący i jako zabezpieczenie przed treściami przypadkowymi, zwłaszcza przy młodszych klasach.
Znacznie większy efekt daje praca nad tym, co uczniowie robią z urządzeniami poza szkołą – a tam blokady nie sięgają i nigdy nie sięgną.
Uczniowie ze szczególnymi potrzebami
Grupy o podwyższonym ryzyku
Uczniowie, którzy doświadczają przemocy rówieśniczej częściej i zgłaszają ją rzadziej. Przy nich obserwacja ma większe znaczenie niż oczekiwanie na zgłoszenie.
Dlaczego ci uczniowie są narażeni bardziej?
Składa się na to kilka czynników naraz: widoczna odmienność jako punkt zaczepienia, trudność w rozpoznaniu intencji rówieśników, mniejsza umiejętność obrony werbalnej oraz częstsze przebywanie poza nieformalnymi strukturami klasy.
Dochodzi do tego mechanizm interpretacyjny po stronie otoczenia: zachowania wobec tych uczniów bywają odczytywane jako żarty albo jako element relacji, a nie jako przemoc.
W praktyce oznacza to sprawy trwające dłużej, zanim ktokolwiek je zauważy – i zwykle zgłoszone nie przez ucznia, tylko przez nauczyciela albo rodzica.
Jak rozpoznać sytuację, gdy uczeń nie potrafi jej opisać?
Przez obserwację zmian, a nie przez pytania. Zmiana rutyny, unikanie określonych miejsc albo osób, nagła rezygnacja z zajęć, które lubił, pogorszenie funkcjonowania bez widocznej przyczyny.
Część uczniów nie rozpoznaje sytuacji jako przemocy albo nie potrafi jej nazwać. Pytanie „czy ktoś ci dokucza” bywa więc nieskuteczne – lepiej działa pytanie o konkretne sytuacje: z kim siedzisz, z kim pracujesz w grupie, co się dzieje na przerwach.
Warto również pytać o to samo rówieśników, którzy zwykle wiedzą wcześniej i chętniej odpowiadają na pytania konkretne niż ogólne.
Czy prowadzić z takim uczniem rozmowę tak samo jak z innymi?
Zasady są te same, ale forma wymaga dopasowania: krótsze pytania, konkretne odniesienia do sytuacji, więcej czasu i unikanie pytań otwartych, które wymagają samodzielnego uporządkowania relacji.
Przy uczniach objętych pomocą psychologiczno-pedagogiczną warto włączyć do rozmowy osobę, która z nimi pracuje i zna sposób komunikowania się. Nie chodzi o obecność dodatkowego dorosłego, tylko o właściwy dobór rozmówcy.
Nie należy natomiast zakładać, że uczeń nie jest w stanie opowiedzieć, co się stało. Założenie to prowadzi do prowadzenia sprawy ponad jego głową, co pogłębia bezradność.
Jak pracować z klasą, w której dochodzi do wykluczania takiego ucznia?
Przez zmianę organizacji zajęć, a nie przez rozmowy o akceptacji. Dobieranie grup przez nauczyciela zamiast przez uczniów, rotacja miejsc, zadania wymagające współpracy w zmiennych składach.
Nie stosujemy ćwiczeń polegających na dobieraniu się w pary ani narzędzi opartych na wskazywaniu przez uczniów, z kim chcą pracować. Ujawniają wykluczenie i jednocześnie je pogłębiają.
Nie prowadzimy również rozmów, w których uczeń wykluczany jest przedmiotem publicznego omówienia. Nawet życzliwe intencje kończą się umocnieniem jego szczególnej pozycji w grupie.
Czy informować klasę o trudnościach ucznia, żeby lepiej rozumiała?
Wyłącznie za wiedzą i zgodą ucznia oraz rodziców, i wyłącznie w zakresie, który sami wskażą. Informacja o diagnozie należy do sfery szczególnie chronionej i nie jest narzędziem wychowawczym.
W praktyce lepiej działa praca na zasadach obowiązujących wszystkich niż tłumaczenie klasie, dlaczego jedna osoba funkcjonuje inaczej. Drugie rozwiązanie utrwala jej odrębność.
Jeżeli rodzina sama chce podzielić się taką informacją, warto ustalić z nią zakres i formę oraz zadbać, żeby nie odbyło się to jako wystąpienie przed całą klasą.
Co zrobić, gdy uczeń ze szczególnymi potrzebami jest sprawcą?
Prowadzić sprawę tak samo, z uwzględnieniem możliwości rozumienia konsekwencji przez ucznia. Rezygnacja z reakcji z powodu trudności ucznia jest krzywdząca wobec osoby pokrzywdzonej i nie pomaga również sprawcy.
Dobór konsekwencji warto skonsultować z osobą pracującą z uczniem, ponieważ część standardowych środków bywa nieskuteczna albo nieadekwatna.
Istotne jest również sprawdzenie, czy zachowanie nie jest reakcją na sytuację, której uczeń sam doświadcza. Przy tej grupie uczniów taki układ zdarza się częściej niż w pozostałych.
Albo raz w roku
Ta sama zasada przy wpłatach rocznych: środki nie są przypisane do żadnego przedsięwzięcia, tylko finansują to, co robimy na co dzień – odbieranie telefonów od kadry i uczniów, prowadzenie spraw bez opłat, aktualizowanie materiałów. Przy placówkach i radach rodziców jest to forma wybierana najczęściej, ponieważ odpowiada rytmowi roku szkolnego.
Na życzenie wystawiamy potwierdzenie przekazania darowizny. Kwestie podatkowe warto sprawdzić z własną księgowością – nie doradzamy w tym zakresie i nie jesteśmy kancelarią.
Liczby
Mierzenie, raportowanie i rozmowa z organem prowadzącym
Pytania o to, jak pokazać, że placówka coś robi, i jak nie dać się zaskoczyć przy pytaniu o skalę zjawiska.
Jak odpowiedzieć na pytanie o skalę zjawiska w naszej szkole?
Wyłącznie na podstawie ewidencji zdarzeń. Odpowiedź oparta na odczuciu jest pierwszym elementem, który zostanie podważony, a przy staraniach o środki nie ma żadnej wartości.
Ewidencja nie musi być rozbudowana: data, rodzaj zdarzenia, klasa, podjęte działania, sposób zakończenia. Sześć kolumn prowadzonych przez jedną osobę wystarcza.
Warto natomiast ustalić, że jest uzupełniana przy każdym zgłoszeniu, a nie odtwarzana na koniec roku. Odtworzona traci całą wartość i zwykle zaniża liczby.
Czy wysoka liczba zgłoszeń źle o nas świadczy?
Nie i warto to wyjaśnić, zanim liczby zostaną odczytane inaczej. Placówka zgłaszająca więcej spraw zwykle nie ma większego problemu – ma sprawniejszy kanał zgłoszeniowy.
Wzrost po wprowadzeniu działań profilaktycznych jest zjawiskiem typowym i oznacza, że uczniowie zaczęli zgłaszać sprawy, które wcześniej pozostawały nieujawnione. Spadek bywa natomiast sygnałem niepokojącym.
Przy raportowaniu warto podawać obok liczby zgłoszeń również czas reakcji i odsetek spraw zakończonych. Same liczby zgłoszeń bez tego kontekstu mylą.
Jakie wskaźniki mają sens przy tym temacie?
Cztery, dostępne bez żadnych narzędzi badawczych: liczba zgłoszeń przyjętych przez placówkę, czas od zgłoszenia do pierwszej czynności, odsetek spraw z poprawnie zabezpieczonym materiałem i liczba spraw zakończonych usunięciem treści.
Najbardziej użyteczny jest drugi. Czas reakcji zależy w niewielkim stopniu od wiedzy kadry, a w dużym od tego, czy role są przypisane imiennie – i pokazuje zmianę w placówce w sposób obiektywny.
Wskaźniki trzeba ustalić przed rozpoczęciem działań. Bez punktu odniesienia po roku nie da się stwierdzić, czy cokolwiek się zmieniło.
Jak uzasadnić wniosek o środki na te działania?
Danymi z własnej ewidencji oraz kosztem alternatywy. Przy szkołach niepublicznych argumentem bywa nabór, przy publicznych – czas pracy kadry i ryzyko związane ze sprawami prowadzonymi nieprawidłowo.
Skuteczniejszy bywa wniosek obejmujący kilka placówek naraz. Organ prowadzący, który obejmie programem kilka szkół, płaci za każdą kolejną mniej, ponieważ część pracy wykonuje się raz.
Warto również wskazać, co placówka zrobiła własnymi siłami. Wniosek składany przez szkołę, która wcześniej uporządkowała procedurę i przypisała role, wypada zupełnie inaczej niż wniosek składany od zera.
Co raportować po zakończeniu roku szkolnego?
Liczbę zgłoszeń w podziale na kategorie, średni czas reakcji, liczbę spraw zakończonych i liczbę tych, które trwają. Do tego krótki opis zmian wprowadzonych w procedurach po incydentach.
Ostatni element jest najczęściej pomijany, a najlepiej pokazuje, że placówka wyciąga wnioski. Dwa zdania o tym, co zmieniono i dlaczego, ważą więcej niż strona opisu działań.
Raport warto przygotować również wtedy, gdy nikt o niego nie prosi. Przy pierwszym pytaniu z zewnątrz dokument już jest, zamiast powstawać w pośpiechu.
Jak sprawdzić, czy uczniowie wiedzą, do kogo się zgłosić?
Pytaniem zadanym wprost, najlepiej przez osobę spoza grona wychowawców, przy okazji innej rozmowy. Ankieta daje odpowiedzi poprawne, rozmowa daje odpowiedzi prawdziwe.
Warto zapytać również o drugą rzecz: czy ktokolwiek ze znajomych faktycznie to zrobił i co się wtedy stało. Odpowiedź na to pytanie mówi o placówce więcej niż jakikolwiek dokument.
Jest to jedno z dwóch kryteriów, których nie da się przygotować dokumentami – i dlatego umieszczamy je w audycie gotowości.
Współpraca
Co robimy dla szkół i ile to kosztuje
Jawny opis tego, co jest bezpłatne, a co odpłatne – żeby nie trzeba było tego ustalać przy pierwszym telefonie.
Co dokładnie jest u Was bezpłatne?
Pomoc uczniom: zabezpieczanie materiału, zgłoszenia do serwisów, odwołania po odmowie, wnioski o usunięcie odnośników z wyników wyszukiwania oraz zawiadomienia o bezprawnym charakterze treści. Prowadzimy to bez opłat i bez kolejki.
Bezpłatne są również wszystkie nasze materiały: wzory pism, słowniczki, opracowania i zestawy dla rodziców. Można je drukować, kopiować i umieszczać we własnych procedurach bez pytania nas o zgodę.
Nie wymaga to wcześniejszej współpracy. Dotyczy również placówek, które nigdy niczego u nas nie zamówiły i które nigdy nie zamówią.
Wyłącznie na podstawie ewidencji zdarzeń. Odpowiedź oparta na odczuciu jest pierwszym elementem, który zostanie podważony, a przy staraniach o środki nie ma żadnej wartości.
Ewidencja nie musi być rozbudowana: data, rodzaj zdarzenia, klasa, podjęte działania, sposób zakończenia. Sześć kolumn prowadzonych przez jedną osobę wystarcza.
Warto natomiast ustalić, że jest uzupełniana przy każdym zgłoszeniu, a nie odtwarzana na koniec roku. Odtworzona traci całą wartość i zwykle zaniża liczby.
Czy wysoka liczba zgłoszeń źle o nas świadczy?
Pomoc uczniom: zabezpieczanie materiału, zgłoszenia do serwisów, odwołania po odmowie, wnioski o usunięcie odnośników z wyników wyszukiwania oraz zawiadomienia o bezprawnym charakterze treści. Prowadzimy to bez opłat i bez kolejki.
Bezpłatne są również wszystkie nasze materiały: wzory pism, słowniczki, opracowania i zestawy dla rodziców. Można je drukować, kopiować i umieszczać we własnych procedurach bez pytania nas o zgodę.
Nie wymaga to wcześniejszej współpracy. Dotyczy również placówek, które nigdy niczego u nas nie zamówiły i które nigdy nie zamówią.
Co jest odpłatne?
Usługi świadczone na rzecz samej placówki: szkolenia dla kadry i uczniów, audyt gotowości wraz z certyfikatem oraz konsultacje wdrożeniowe przy procedurach, dokumentacji i kryzysach.
Cenniki są jawne i jednakowe dla wszystkich placówek. Nie wyceniamy po obejrzeniu budżetu szkoły i nie stosujemy widełek, ponieważ w praktyce oznaczają one cenę zależną od tego, jak zamożna wydaje się placówka.
Przy placówkach bez środków własnych prosimy o kontakt mimo wszystko. Część działań finansujemy ze zbiórek, choć możliwości są ograniczone i nie obiecujemy tego każdemu, kto zapyta.
Czy zamówienie szkolenia daje jakiekolwiek pierwszeństwo?
Nie. Sprawy uczniów prowadzimy bez opłat i bez kolejki niezależnie od tego, czy placówka jest naszym klientem, czy odmówiła współpracy.
Jest to jedyna rzecz w całej ofercie, której nie sprzedajemy, i zasada bez wyjątków. Gdyby było inaczej, cała nasza działalność byłaby sprzedażą dostępu do pomocy dziecku.
Dotyczy to również sytuacji odwrotnej: placówka, która publicznie nas krytykuje, nie traci przez to niczego.
Od czego zacząć współpracę?
Od telefonu pod 222 900 142. Pierwsza rozmowa jest bezpłatna, trwa kilkanaście minut i służy ustaleniu, czego sprawa dotyczy, czy jesteśmy właściwym podmiotem i która forma ma sens.
Zdarza się, że kończy się ona stwierdzeniem, że placówka poradzi sobie sama albo że potrzebuje prawnika, a nie nas. Uważamy to za dobre zakończenie takiej rozmowy.
Przy trwającej sprawie ucznia nie trzeba niczego ustalać wcześniej – pomoc jest bezpłatna i zaczynamy od razu.
Czy audyt jest narzędziem sprzedaży szkoleń?
Nie i piszemy to wprost w raportach. Wskazujemy w nich, co placówka może uzupełnić samodzielnie, bez zamawiania u nas czegokolwiek – część braków da się usunąć w tydzień i bez żadnych kosztów.
Zamienienie audytu w lejek sprzedażowy jest najkrótszą drogą do tego, żeby nikt nam nie wierzył. Przy tego rodzaju działalności wiarygodność jest jedynym zasobem, którego nie da się odbudować.
Certyfikat przy spełnieniu kryteriów wydajemy w cenie audytu. Nie pobieramy opłaty za sam znak, ponieważ powstałby wtedy oczywisty konflikt: im więcej certyfikatów, tym większy przychód.
Czy prowadzicie sprawy nauczycieli?
Tak, ale są to sprawy osób dorosłych i wtedy obowiązuje cennik. Przy sprawach uczniów pomoc jest bezpłatna – to jest granica, którą rozdzielamy konsekwentnie.
Przy pierwszej rozmowie mówimy wprost, do której kategorii sprawa należy i ile będzie kosztowała, zanim cokolwiek zaczniemy. Nie prowadzimy działań, których zakres i koszt nie zostały wcześniej ustalone.
Część spraw pracowniczych placówka może poprowadzić sama na podstawie naszych materiałów i mówimy o tym, jeżeli tak jest.
Czy możemy skorzystać z Waszych materiałów we własnych dokumentach?
Tak, bez pytania nas o zgodę i bez opłat. Dotyczy to wzorów pism, słowniczków, list kontrolnych i opracowań – można je kopiować, drukować, umieszczać w procedurach i publikować na stronie placówki.
Nie wymagamy oznaczania źródła, choć jest ono mile widziane, ponieważ ułatwia innym placówkom trafienie do aktualnej wersji.
Jedyne, o co prosimy, to nieprzedstawianie ich jako materiałów certyfikowanych przez nas, jeżeli zostały zmienione. Zmodyfikowany wzór przestaje być naszym wzorem.
Czy pomagacie przy sprawach, które już trafiły do sądu?
Nie prowadzimy reprezentacji prawnej i nie występujemy w imieniu placówki ani rodziny wobec sądu. Przy takich sprawach właściwym podmiotem jest pełnomocnik.
Możemy natomiast pomóc w zakresie, który do nas należy: uporządkować dokumentację, przygotować chronologię, zabezpieczyć materiał i prowadzić działania zmierzające do usunięcia treści równolegle do postępowania.
Przy sprawach uczniów ta część pozostaje bezpłatna również wtedy, gdy toczy się postępowanie sądowe.
Zbiórki i darowizny
Jak można nas wesprzeć i czym różnią się te dwie rzeczy
Rozdzielamy je konsekwentnie, bo służą czemu innemu i są inaczej rozliczane. Poniżej pytania, które padają najczęściej.
Co dokładnie jest u Was bezpłatne?
Zbiórka finansuje rzecz policzalną: gablotę, nagranie, opłatę sądową, nakład poradnika. Przy każdej wiadomo, ile kosztuje, ile zebrano i kiedy się kończy. Każda jest rozliczana oddzielnie.
Darowizna finansuje bieżące prowadzenie działalności: odbieranie telefonów, prowadzenie spraw uczniów bez opłat, pisanie odwołań, aktualizowanie materiałów. Tego nie da się zamknąć w kosztorysie i dlatego nie prowadzimy na to zbiórki.
Wpłata na zbiórkę idzie na wskazany cel. Darowizna wpływa na rachunek Fundacji i nie jest przypisana do żadnej ze zbiórek.
Czy placówka może przekazać darowiznę?
Tak, podobnie jak rada rodziców albo osoba prywatna. Przy jednostkach finansowanych ze środków publicznych warto jednak sprawdzić zasady wydatkowania obowiązujące w danej placówce i u organu prowadzącego.
W praktyce częściej darowizny przekazują rady rodziców i osoby prywatne, a placówki korzystają z usług odpłatnych. Obie drogi są dla nas równorzędne i żadna nie daje pierwszeństwa w sprawach uczniów.
Na życzenie wystawiamy potwierdzenie przekazania darowizny. Kwestie podatkowe warto sprawdzić z własną księgowością – nie doradzamy w tym zakresie i nie jesteśmy kancelarią.
Czy wpłata daje pierwszeństwo w prowadzeniu spraw?
Nie i jest to jedyna rzecz w całej naszej ofercie, której nie sprzedajemy. Sprawy uczniów prowadzimy bez opłat i bez kolejki niezależnie od tego, czy placówka cokolwiek u nas zamówiła albo wpłaciła.
Gdyby było inaczej, cała nasza działalność byłaby sprzedażą dostępu do pomocy dziecku. Zasada ta nie ma wyjątków i nie podlega negocjacji w żadną stronę.
Odpłatne są wyłącznie usługi świadczone na rzecz samej placówki: szkolenia, audyt i konsultacje wdrożeniowe. Opisujemy je osobno i z jawnym cennikiem.
Czy przyjmujecie wsparcie rzeczowe zamiast pieniędzy?
Nie. Przyjmujemy wyłącznie wsparcie pieniężne – darowizny na działalność oraz wpłaty na zbiórki celowe. Jest to decyzja świadoma i nie robimy od niej wyjątków.
Powodem jest rozliczalność. Darowizny rzeczowe wymagają wyceny, ewidencji i rozliczenia, które przy naszej skali kosztowałyby więcej uwagi, niż przynoszą pożytku, a jednocześnie utrudniałyby jednoznaczne pokazanie, na co poszły środki.
Jeżeli chcą Państwo pomóc bez wpłaty, najbardziej realną formą jest przekazanie naszych materiałów dalej – do innych placówek, do rodziców i do uczniów. Dla nas jest to więcej warte niż niejedna wpłata.
Czy zbieracie pieniądze wśród uczniów?
Nie i nie zamierzamy. Nie prowadzimy zbiórek w szkołach, nie przyjmujemy wpłat od dzieci i nie kierujemy do nich materiałów zachęcających do wsparcia.
Jest to zasada, którą stosujemy również w materiałach przeznaczonych dla młodzieży: ramki informujące o zbiórkach są tam wprost adresowane do dorosłych czytelników wraz z prośbą, żeby osoby poniżej osiemnastu lat nic nie wpłacały.
Jeżeli uczeń chce pomóc, proponujemy jedno: przekazanie materiałów komuś, komu się przydadzą. Jest to realna pomoc i nie wiąże się z żadnym wydatkiem.
Na co konkretnie idą środki ze zbiórek?
Każda zbiórka ma wskazany cel, kosztorys i odrębne rozliczenie. Prowadzimy między innymi zbiórki na całodobową infolinię, gabloty informacyjne dla szkół, wideoinstrukcje pokazujące, jak zgłaszać treści, bibliotekę wzorów pism oraz poradnik przekazywany szkołom bez opłat.
Przy każdej podajemy, ile kosztuje jednostka: jedna gablota wraz z materiałami na rok to 800 zł, jedno nagranie instruktażowe 5 000 zł, prowadzenie jednej sprawy o ustalenie tożsamości autora około 2 500 zł.
Wszystkie wytworzone materiały udostępniamy bez opłat, również placówkom, które nigdy niczego u nas nie zamówiły. Zbiórki finansują ich powstanie i aktualizację, a nie dostęp do nich.
Czy usługi odpłatne dla szkół też finansują pomoc?
Tak i mówimy to wprost, ponieważ uważamy, że placówka płacąca za szkolenie ma prawo wiedzieć, co się dzieje z tą kwotą. Szkolenia, audyty i konsultacje są działalnością odpłatną Fundacji i finansują pomoc udzielaną bez opłat.
Nie zamieniamy przy tym jednego w narzędzie sprzedaży drugiego. W raportach z audytów wskazujemy wprost, co placówka może zrobić samodzielnie, bez zamawiania u nas czegokolwiek.
Przy placówkach bez środków własnych prosimy o kontakt mimo wszystko – część działań finansujemy ze zbiórek, choć możliwości są ograniczone i nie obiecujemy tego każdemu, kto zapyta.
Chcemy pomóc, ale nie mamy budżetu. Co możemy zrobić?
Przekazać materiały dalej. Nasze opracowania, wzory pism i słowniczki można drukować, kopiować i umieszczać we własnych procedurach bez pytania nas o zgodę – również na stronie placówki.
Drugą rzeczą jest zgłoszenie szkoły do programu gablot. Zgłoszenie nie wiąże się z żadną opłatą, nie zobowiązuje do niczego i przyjmujemy je również od nauczycieli, rodziców i uczniów.
Trzecią – informacja zwrotna. Placówki, które mówią nam, co w naszych materiałach nie działa albo czego brakuje, wpływają na kolejne wydania bardziej niż jakakolwiek wpłata.
Na koniec
Najczęstszym problemem nie jest brak wiedzy
W placówkach, w których prowadziliśmy audyty, wiedza zwykle była – brakowało ustalenia, kto konkretnie wykonuje którą czynność i w jakim czasie. To jest zmiana tańsza i szybsza niż jakiekolwiek szkolenie: przypisanie ról imiennie, wskazanie zastępstw i zastąpienie zwrotów o niezwłoczności terminami wyrażonymi w godzinach.
Konsultacja przy trwającej sprawie: 222 900 142. Sprawy uczniów prowadzimy bez opłat niezależnie od wszystkiego innego. Telefon zaufania dla uczniów: 116 111, całą dobę.