Otwiera się w nowej karcie

Anonimowe konta obrażające uczniów - czwarta sprawa Fundacji

Fundacja Usuwanie Hejtu przyjęła sprawę dotyczącą anonimowych kont w mediach społecznościowych, które publikują obraźliwe wpisy o uczniach i nauczycielach. Wpisy podają nazwy szkół i klas, a czasem imiona i nazwiska dzieci. Towarzyszą im zdjęcia osób, które nigdy nie zgodziły się…

ZespółŁukasz WudykaRejestr spraw

Fundacja Usuwanie Hejtu przyjęła sprawę dotyczącą anonimowych kont w mediach społecznościowych, które publikują obraźliwe wpisy o uczniach i nauczycielach. Wpisy podają nazwy szkół i klas, a czasem imiona i nazwiska dzieci. Towarzyszą im zdjęcia osób, które nigdy nie zgodziły się na ich publikację. Zgłoszenia składane wcześniej do platform nie przyniosły żadnej reakcji, a konta zyskują kolejnych obserwujących z dnia na dzień. To czwarta sprawa w rejestrze spraw Fundacji.

Nie podajemy, której szkoły ani jakiej miejscowości dotyczy sprawa, ani kto ją zgłosił. Dzieci, o których piszą te konta, mają już wystarczająco dużo uwagi, której nie chciały. Wpis w rejestrze ma pokazać, czym się zajmujemy, a nie dać komukolwiek wskazówkę, gdzie szukać.

Sprawa nr 004
Kogo dotyczy uczniów i nauczycieli jednej ze szkół; zgłoszenie złożyła osoba dorosła
Co się stało anonimowe konta publikują nadsyłane im obraźliwe wpisy o uczniach i nauczycielach, z nazwami szkół i klas oraz zdjęciami bez zgody osób, które na nich widać
Co robi Fundacja zabezpieczenie opublikowanych treści, zgłoszenia do platform oparte na konkretnych przepisach, wsparcie szkoły w rozmowach z uczniami i rodzicami
Status sprawa przyjęta, w toku
Ciąg dalszy po zakończeniu opiszemy, co zadziałało, bez danych osób, których sprawa dotyczy

Konta, na które każdy może coś nadesłać

Mechanizm jest prosty i właśnie dlatego tak szybko się rozprzestrzenia. Ktoś zakłada konto, którego nazwa nawiązuje do miasta albo szkoły, i ogłasza, że przyjmuje anonimowe wiadomości. Uczniowie piszą, administrator publikuje. Samo konto prawie nic nie pisze od siebie, więc jego twórca ma poczucie, że za nic nie odpowiada. Publikuje przecież tylko to, co mu przysłano.

Treść takich wpisów rzadko jest ogólna. Pada nazwa szkoły, numer klasy, imię, czasem nazwisko. Do tego zdjęcie zrobione na przerwie, wycięte z czyjegoś profilu albo przesłane przez kogoś, komu ktoś kiedyś zaufał. Osoba, której dotyczy wpis, dowiaduje się o nim zwykle jako ostatnia, kiedy wie już o nim cała klasa.

Takie konta rosną szybko, bo żyją ze strachu. Uczniowie obserwują je nie dlatego, że im się podobają, tylko po to, żeby wiedzieć, czy nie ma tam czegoś o nich. Każdy nowy obserwujący to kolejna osoba, która zobaczy następny wpis. Każdy, kto przesyła wiadomość, staje się częścią mechanizmu, nawet jeśli w jego przekonaniu był to tylko żart.

Dlaczego pojedyncze zgłoszenia nie wystarczają

Każdy wpis można zgłosić platformie. W praktyce takie zgłoszenie trafia najpierw do systemu automatycznego, który ocenia pojedynczą treść w oderwaniu od reszty konta. Obraźliwy komentarz o kimś, kogo system nie zna, często nie spełnia jego kryteriów. Odpowiedź bywa ta sama: treść nie narusza zasad społeczności. Platformy deklarują ochronę nieletnich, ale skuteczność tych deklaracji w sprawach takich jak ta jest niewielka, i mówimy to wprost.

Drugi problem polega na tym, że zgłaszający często nie jest osobą przedstawioną na zdjęciu. Wiele procedur dotyczących wizerunku zakłada, że zgłasza sam zainteresowany albo jego rodzic. Nauczyciel czy wychowawca, który widzi problem w całej szkole, zostaje z formularzem, który do jego sytuacji nie pasuje.

Trzeci problem to tempo. Usunięcie jednego wpisu niczego nie zmienia, jeśli w tym czasie pojawiają się trzy nowe. A usunięcie całego konta, jeśli w ogóle nastąpi, kończy się często tym, że po kilku dniach pojawia się nowe, z podobną nazwą i tymi samymi obserwującymi.

Co robimy w tej sprawie

Zaczynamy od zabezpieczenia materiału. Każdy wpis zapisujemy z adresem, datą i identyfikatorem konta, tak żeby dało się go pokazać platformie, rodzicom albo organom, także wtedy, gdy zniknie z sieci. Bez tego żadne dalsze kroki nie mają oparcia.

Następnie przygotowujemy zgłoszenia, które nie ograniczają się do kliknięcia flagi. Wskazujemy konkretne treści i konkretne podstawy: rozpowszechnianie wizerunku bez zezwolenia osoby na nim przedstawionej, czego zakazuje art. 81 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, naruszenie dóbr osobistych chronionych przez art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego oraz publikowanie danych dzieci. Zgłoszenia składamy w trybie przewidzianym w art. 16 unijnego aktu o usługach cyfrowych, który zobowiązuje platformę do rozpatrzenia zawiadomienia i uzasadnienia swojej decyzji. Dotyczy to zarówno pojedynczych wpisów, jak i konta jako całości, bo to konto jest narzędziem, a nie jeden wpis.

Równolegle wspieramy szkołę w tym, co dzieje się poza internetem. Konto przestaje działać nie tylko wtedy, gdy usunie je platforma, ale też wtedy, gdy przestaje dostawać wiadomości. Rozmowa z uczniami o tym, że przesłanie komuś treści o koledze to udział w hejcie, a nie zabawa, bywa skuteczniejsza niż dziesięć zgłoszeń. Pomagamy przygotować tę rozmowę oraz informację dla rodziców, w tym dla tych, których dzieci zostały opisane, i tych, których dzieci mogą wpisy nadsyłać.

Jeśli w zabezpieczonym materiale znajdą się treści, które uzasadniają dalsze kroki prawne, rodzice dzieci, których dotyczą, otrzymają od nas informację, jakie mają możliwości i jak je wykorzystać. Decyzja zawsze należy do nich.

Co może zrobić szkoła, która ma ten sam problem

Konta tego rodzaju działają w wielu miastach i przy wielu szkołach. Jeśli podobne konto pojawiło się przy Państwa szkole, kilka rzeczy warto zrobić od razu, zanim sprawa urośnie.

Najpierw zapisać, co zostało opublikowane: zrzuty ekranu z widocznym adresem konta i datą, adresy poszczególnych wpisów, liczbę obserwujących. Nie udostępniać tych treści dalej, nawet w dobrej wierze, na przykład w grupie rodziców, bo każde kolejne udostępnienie zwiększa ich zasięg. Porozmawiać z uczniami, nie szukając na siłę winnych, ale jasno mówiąc, że nadsyłanie wpisów o innych jest częścią problemu. Poinformować rodziców dzieci, których dotyczą wpisy, że mogą zgłaszać treści jako opiekunowie osób przedstawionych na zdjęciach, bo takie zgłoszenia platformy traktują inaczej niż zgłoszenia osób postronnych.

Jeśli to nie wystarcza, a zwykle nie wystarcza, prosimy o kontakt z Fundacją. Szkoła nie musi zostawać z tym sama. Placówki, które chcą, żeby uczniowie wiedzieli, gdzie szukać pomocy, zanim taka sprawa się wydarzy, mogą też dołączyć do programu Szkoły walczące z hejtem.

Dlaczego ten wpis jest taki ogólny

W rejestrze spraw opisujemy to, co robimy, bo osoby, które do nas trafiają, powinny wiedzieć, czego mogą się spodziewać. W sprawach dzieci zasada jest jednak jedna: żaden opis nie może ułatwić znalezienia ani tych kont, ani dzieci, o których piszą. Dlatego nie podajemy nazw, miejsc, platform ani żadnych szczegółów, po których dałoby się sprawę rozpoznać. Gdy sprawa się zakończy, opiszemy, co zadziałało, a co nie, tak żeby skorzystały z tego inne szkoły.

Jeśli przy Państwa szkole działa podobne konto, prosimy o kontakt: tel. 222 900 142 lub biuro@usuwaniehejtu.pl.

Udostępnij wpis
Zespół
Łukasz Wudyka

Właściciel firmy Pozycjonowanie Stron i prezes Fundacji Usuwanie Hejtu. Zajmuje się PR, SEO i ochroną reputacji w sieci.

Komentarze

Wszystkie komentarze sprawdzamy przed publikacją. Emblemat przy nicku to ranga za wsparcie fundacji. Zdobądź swój emblemat