Fundacja Usuwanie Hejtu przyjęła do wyjaśnienia zgłoszenie osoby, do której dotarły informacje, że jedno z popularnych kont w mediach społecznościowych może utrzymywać kontakt z osobami, które uważa za swoich hejterów, i rozmawiać z nimi na jej temat. Zgłaszająca sama podkreśla, że nie ma pewności, czy te informacje są prawdziwe, i prosi o rzetelne sprawdzenie sprawy, tak żeby nikt nie został niesłusznie oskarżony. Zaczynamy od faktów. Żadne konto nie zostanie zgłoszone na podstawie informacji, których nie da się potwierdzić. To piąta sprawa w rejestrze spraw Fundacji.
Nie podajemy, kogo dotyczy zgłoszenie ani kto je złożył. W sprawie, w której nic jeszcze nie zostało potwierdzone, każda wskazówka mogłaby skrzywdzić kogoś, kto być może nie zrobił nic złego. Dokładnie tego zgłaszająca chce uniknąć i dokładnie tego chcemy uniknąć my.
| Sprawa nr 005 | |
|---|---|
| Kogo dotyczy | osoby, która czuje się celem hejtu, oraz konta, o którego kontaktach z hejterami dotarły do niej informacje |
| Co się stało | niepotwierdzone informacje, że za plecami zgłaszającej toczą się rozmowy z osobami, które ją atakują |
| Co robi Fundacja | zebranie i ocena materiałów od zgłaszającej, sprawdzenie publicznie dostępnych treści, ocena, czy doszło do naruszenia prawa lub regulaminów platform |
| Status | sprawa przyjęta do wyjaśnienia |
| Ciąg dalszy | zgłoszenia do platform wyłącznie w razie potwierdzenia naruszeń; wynik przekażemy zgłaszającej |
Najpierw fakty, potem zgłoszenia
W sprawach hejtu łatwo o odruch: skoro ktoś może mieć związek z atakami, trzeba go zgłosić. Problem polega na tym, że zgłoszenie oparte na plotce samo może stać się formą hejtu. Seria zgłoszeń wobec jednego konta potrafi doprowadzić do jego ograniczenia lub zablokowania, zanim ktokolwiek sprawdzi, czy zarzut ma pokrycie. Platformy reagują na liczbę zgłoszeń znacznie szybciej niż na ich treść, i to wiemy z praktyki, niezależnie od tego, co same deklarują.
Dlatego w tej sprawie kolejność jest odwrócona. Najpierw ustalamy, co faktycznie się wydarzyło. Dopiero potem, jeśli jest ku temu podstawa, podejmujemy kroki wobec kogokolwiek. Zgłaszająca o to właśnie prosiła i jest to postawa, której chcielibyśmy widzieć w sieci znacznie więcej.
Co sprawdzamy
Zaczynamy od materiałów, które ma osoba zgłaszająca: od kogo pochodzą informacje, co dokładnie zostało powiedziane, kiedy i w jakiej formie. Informacja z drugiej ręki to co innego niż zrzut ekranu, a zrzut ekranu bez adresu i daty to co innego niż zabezpieczona treść. Każdy z tych materiałów oceniamy osobno.
Następnie sprawdzamy to, co jest publicznie dostępne: wpisy, komentarze, udostępnienia i reakcje, w których pojawia się osoba zgłaszająca albo konta, które ją atakują. Nie sięgamy do prywatnych wiadomości, nie śledzimy niczyjego życia prywatnego i nie zbieramy informacji o nikim poza tym, co ma bezpośredni związek ze sprawą. Wyjaśnianie podejrzeń nie może samo zamieniać się w naruszanie czyjejś prywatności.
Kiedy kontakt z hejterem staje się problemem
Sam fakt, że ktoś zna osobę, która hejtuje, albo z nią rozmawia, nie jest naruszeniem. Ludzie znają się z różnych miejsc, obserwują te same konta i rozmawiają z osobami, z którymi nie we wszystkim się zgadzają. Problem zaczyna się wtedy, gdy kontakt przestaje być zwykłą znajomością, a staje się udziałem w atakach.
Tak jest na przykład wtedy, gdy ktoś przekazuje hejterom prywatne informacje lub zdjęcia osoby atakowanej, zachęca do kolejnych wpisów, koordynuje zgłoszenia przeciwko niej, rozpowszechnia nieprawdziwe informacje albo nagłaśnia ataki swoim zasięgiem. Takie działania mogą naruszać regulaminy platform, a w poważniejszych przypadkach także dobra osobiste chronione przez art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego. To właśnie tę granicę sprawdzamy.
Co dalej
Jeśli sprawdzenie potwierdzi naruszenia, przygotujemy zgłoszenia do właściwych platform oparte na konkretnych treściach i konkretnych przepisach, w trybie przewidzianym w art. 16 unijnego aktu o usługach cyfrowych. Zgłaszająca otrzyma też informację, jakie ma możliwości prawne i jak z nich skorzystać.
Jeśli sprawdzenie niczego nie potwierdzi, powiemy to wprost. Nikt nie zostanie zgłoszony, a zgłaszająca otrzyma od nas pomoc w tym, co faktycznie jej szkodzi, czyli w sprawie samych ataków, z którymi się mierzy. Wynik negatywny też jest wynikiem i czasem przynosi więcej spokoju niż dalsze podejrzenia.
Co może zrobić osoba w podobnej sytuacji
Gdy docierają do kogoś informacje, że ktoś za jego plecami rozmawia z osobami, które go atakują, pierwszym odruchem bywa publiczna konfrontacja. Warto się przed nią powstrzymać. Publiczne oskarżenie, które później okaże się nietrafione, może zaszkodzić obu stronom i dać hejterom nowy temat.
Lepiej poprosić osobę, od której pochodzi informacja, o konkretne materiały, zapisać to, co da się zapisać, z adresem i datą, i zabezpieczyć dowody samych ataków, niezależnie od tego, kto za nimi stoi. Z takim materiałem można zgłosić się do Fundacji. Sprawdzimy go spokojnie i bez z góry przyjętej tezy.
Dlaczego ten wpis jest taki ogólny
W rejestrze spraw opisujemy to, co robimy, żeby osoby, które do nas trafiają, wiedziały, czego mogą się spodziewać. W sprawie, w której nic nie zostało jeszcze potwierdzone, nie podajemy żadnych szczegółów, po których dałoby się rozpoznać którąkolwiek ze stron. Gdy wyjaśnienie się zakończy, opiszemy, jak przebiegało, nadal bez danych osób.
Jeśli są Państwo w podobnej sytuacji, prosimy o kontakt: tel. 222 900 142 lub biuro@usuwaniehejtu.pl.
Komentarze
Wszystkie komentarze sprawdzamy przed publikacją. Emblemat przy nicku to ranga za wsparcie fundacji. Zdobądź swój emblemat