Obraźliwy komentarz, fałszywy wpis o firmie, wiadomość z groźbą, przerobione zdjęcie dziecka. Pierwszy odruch jest zwykle ten sam: zgłosić, zablokować i jak najszybciej przestać na to patrzeć. To zrozumiałe, ale po takim ruchu treść często znika razem z jedynym śladem, że w ogóle istniała.
Dlatego najpierw zabezpieczcie dowody, a dopiero potem zgłaszajcie i blokujcie. Potrzebne są zrzuty ekranu z adresem i datą, linki do wpisu i do profilu, kopie rozmów oraz prosty dziennik zdarzeń. Zajmuje to kilkanaście minut, a potem pomaga na platformie, na policji i w sądzie.
Dlaczego najpierw dowody, a dopiero potem zgłoszenie i blokowanie?
Treść w internecie nie jest trwała. Autor może ją usunąć, gdy zorientuje się, że sprawa robi się poważna. Platforma może ją zdjąć po Waszym zgłoszeniu. Relacja znika sama po kilkunastu godzinach. W każdym z tych przypadków zostajecie z tym, co zdążyliście zapisać.
Zgłoszenie może usunąć wpis.
To dobry wynik, bo o to chodzi. Jeśli jednak nie macie kopii, później trudno pokazać policji lub sądowi, co dokładnie zostało napisane, kiedy i z jakiego konta.
Blokada zasłania Wam widok.
Po zablokowaniu konta często nie widać już jego wpisów, komentarzy ani profilu. W części komunikatorów znika też dostęp do rozmowy. Najpierw więc zapis, potem blokada.
Platformy przechowują dane przez ograniczony czas.
Serwis wie, z jakiego konta i kiedy dodano wpis. Policja i prokuratura mogą wystąpić do niego o te dane. Nie są one jednak trzymane bez końca, dlatego warto działać szybko i od początku mieć dokładne linki.
Zabezpieczanie dowodów nie oznacza, że musicie iść do sądu. Oznacza tylko, że zostawiacie sobie wybór. Decyzję o dalszych krokach można podjąć za tydzień albo za miesiąc, na spokojnie. Bez materiału tej decyzji nie będzie z czego podjąć.
Nie musicie też robić tego sami. Jeśli czytanie tych treści jest dla Was zbyt trudne, poproście zaufaną osobę, żeby wykonała zrzuty i zapisała linki. Dowód jest tak samo dobry, gdy przygotuje go ktoś bliski.
Co musi być widać na dobrym zrzucie ekranu?
Sąd ocenia zrzuty ekranu tak jak inne dowody. Druga strona może twierdzić, że obraz jest przerobiony albo że wpisu nigdy nie było. Dlatego liczy się nie tylko sama treść, ale też wszystko, co pozwala ustalić, skąd pochodzi i kiedy została utrwalona.
Adres strony, nazwa konta, data i godzina
Adres strony.
Na komputerze zróbcie zrzut całego okna przeglądarki, razem z paskiem adresu. Sam wycięty komentarz, bez adresu, jest dużo słabszy, bo nie widać, gdzie się znajdował.
Nazwa konta.
Powinna być widoczna nazwa wyświetlana oraz nazwa użytkownika, czyli ta ze znakiem @ albo ta z adresu profilu. Nazwę wyświetlaną autor zmieni w kilka sekund. Nazwa użytkownika i adres profilu są trwalsze.
Data i godzina wpisu.
Wiele serwisów pokazuje tylko „2 godz.” albo „wczoraj”. Po najechaniu kursorem albo kliknięciu w taki opis zwykle pojawia się pełna data. Zróbcie zrzut właśnie wtedy.
Data i godzina wykonania zrzutu.
Na komputerze niech będzie widoczny zegar systemowy w rogu ekranu. Na telefonie godzina jest na górnym pasku. Zapiszcie ją dodatkowo w dzienniku zdarzeń, o którym piszemy niżej.
Cała treść i kontekst wątku
Długi wpis nie mieści się na jednym ekranie. Zróbcie wtedy kilka zrzutów po kolei, tak żeby fragmenty lekko na siebie zachodziły. Dzięki temu widać, że niczego nie pominięto.
Jeśli treść jest zwinięta, kliknijcie „zobacz więcej” i dopiero wtedy ją utrwalcie. To samo dotyczy odpowiedzi pod komentarzem. Rozwińcie wątek, żeby było widać, na co ktoś odpowiadał.
Kontekst ma znaczenie.
Jedno zdanie wyrwane z rozmowy bywa niejasne. Zróbcie zrzut wpisu, pod którym pojawił się komentarz, oraz kilku wypowiedzi przed nim i po nim. Zapiszcie także Wasze własne odpowiedzi, nawet jeśli nie jesteście z nich zadowoleni. Druga strona i tak może je pokazać, a pełny obraz działa na Waszą korzyść.
Liczby też są informacją.
Liczba reakcji, udostępnień i wyświetleń pokazuje, do ilu osób treść dotarła. Przy sprawach firmowych i przy naruszeniu dobrego imienia to ważny szczegół.
Na telefonie pasek adresu często się chowa, a aplikacje w ogóle go nie pokazują. Wtedy do zrzutu dołączcie link skopiowany przez „udostępnij” albo „kopiuj link” i wklejcie go do notatki. Jeśli macie taką możliwość, powtórzcie zrzut na komputerze, w przeglądarce.
Linki bezpośrednie do wpisu i do profilu
Zrzut pokazuje, jak treść wyglądała. Link mówi, gdzie dokładnie była. Jedno bez drugiego jest niepełne.
Link do konkretnego wpisu.
Nie wystarczy adres strony głównej serwisu ani adres grupy. Potrzebny jest adres tego jednego wpisu, komentarza, filmu albo opinii. Najczęściej znajdziecie go pod datą wpisu albo w menu z trzema kropkami, jako „kopiuj link”.
Link do profilu autora.
Zapiszcie adres profilu i zróbcie zrzut jego strony głównej: zdjęcia, opisu, daty założenia konta, jeśli jest widoczna. Gdy autor zmieni nazwę albo zdjęcie, zostanie ślad tego, jak konto wyglądało wcześniej.
Identyfikator konta.
Część serwisów nadaje kontu numer, który nie zmienia się nawet po zmianie nazwy. Bywa widoczny w adresie profilu. Jeśli go widzicie, zapiszcie go. Po takich danych serwis jest w stanie wskazać konto organom ścigania.
Linki wklejcie do zwykłego pliku tekstowego lub do notatki, każdy w osobnym wierszu, z krótkim opisem. Przepisywanie adresu ręcznie z kartki kończy się błędami, więc zawsze kopiujcie.

Jak utrwalić treści, które znikają albo mogą się zmienić?
Relacje, transmisje na żywo, krótkie filmy i wiadomości głosowe trudno uchwycić jednym zrzutem. Do nich potrzebne są inne sposoby. Dobrze też mieć zapis całej strony, a nie tylko jej obrazu.
Nagranie ekranu przy relacjach i filmach
Telefon i komputer mają wbudowaną funkcję nagrywania ekranu. Włączcie ją, zanim otworzycie relację albo film. Nagranie zacznijcie od profilu autora, potem otwórzcie materiał i odtwórzcie go do końca z dźwiękiem.
Pokażcie drogę do treści.
Najlepsze nagranie to takie, na którym widać kolejno: adres lub nazwę profilu, wejście w konkretny film, jego opis, datę i komentarze. Taki zapis trudniej podważyć niż pojedynczy kadr.
Uważajcie na powiadomienia.
Niektóre aplikacje informują drugą osobę, że zrobiono zrzut ekranu albo nagranie. Jeśli nie chcecie, żeby autor o tym wiedział, sfotografujcie lub nagrajcie ekran drugim telefonem. Jakość będzie słabsza, ale treść zostanie.
Transmisje na żywo.
Po zakończeniu transmisja często znika albo zostaje przycięta. Jeśli trafiacie na nią w trakcie, od razu włączcie nagrywanie ekranu i zanotujcie godzinę.
Zapis strony do PDF
W każdej przeglądarce na komputerze jest polecenie „drukuj”. Zamiast drukarki wybierzcie „zapisz jako PDF”. W ustawieniach wydruku włączcie nagłówki i stopki. Wtedy na każdej kartce pojawi się adres strony oraz data i godzina zapisu.
Taki plik dobrze uzupełnia zrzuty. Zawiera całą stronę, a tekst można w nim wyszukiwać i kopiować. Nie zastępuje jednak zrzutów, bo część serwisów źle układa się w wydruku i gubi komentarze.
Zapis w archiwach internetowych
Istnieją serwisy, które na żądanie zapisują kopię wskazanej strony i nadają jej własny, stały adres z datą. Najbardziej znany to Wayback Machine. Wklejacie tam link, a archiwum robi kopię na swoich serwerach.
Dlaczego to cenne.
Kopię przechowuje ktoś trzeci, niezależny od Was i od autora. Trudno zarzucić, że sami coś w niej zmieniliście. Adres kopii zapiszcie obok pierwotnego linku.
Kiedy to nie zadziała.
Archiwa widzą tylko to, co jest publiczne. Nie zapiszą zamkniętej grupy, prywatnego profilu ani treści dostępnych po zalogowaniu. Wiele serwisów społecznościowych w ogóle blokuje takie kopie. Zawsze sprawdźcie, czy zapisana strona faktycznie pokazuje wpis, o który Wam chodzi.
Jest jeszcze jedna rzecz, o której warto pamiętać. Kopia w archiwum jest publiczna i może tam zostać na długo. Jeśli wpis zawiera Wasze prywatne dane, zdjęcia dziecka albo treści intymne, nie używajcie archiwów. Wystarczą zrzuty, plik PDF i nagranie ekranu.
Wiadomości prywatne i komunikatory: jak nie stracić rozmowy?
Groźby i wyzwiska bardzo często przychodzą w wiadomościach prywatnych. Tu nie ma publicznego linku, który każdy może otworzyć. Dowodem jest sama rozmowa na Waszym koncie, dlatego trzeba o nią zadbać szczególnie.
Zrzuty i eksport całej rozmowy
Zrzuty z nazwą rozmówcy.
Na każdym zrzucie powinna być widoczna góra okna rozmowy z nazwą konta albo numerem telefonu. Przewijajcie rozmowę po kolei i pilnujcie, żeby było widać daty i godziny wiadomości.
Eksport rozmowy.
Wiele komunikatorów pozwala zapisać cały wątek do pliku. W WhatsAppie służy do tego polecenie „eksportuj czat”. Duże serwisy społecznościowe mają w ustawieniach funkcję pobrania kopii swoich danych, w której są także wiadomości. Taki plik zawiera pełny tekst z datami i jest wygodny dla policji.
Wiadomości głosowe i załączniki.
Zapiszcie je jako pliki, jeśli aplikacja na to pozwala. Jeśli nie, odtwórzcie wiadomość przy włączonym nagrywaniu ekranu z dźwiękiem. Zdjęcia i filmy przysłane w rozmowie zachowajcie osobno.
Zapiszcie też profil nadawcy.
Otwórzcie profil osoby, która pisze, i zróbcie zrzut oraz skopiujcie link. W rozmowie widać tylko nazwę, a tę łatwo zmienić.
Nie usuwajcie wątku
Chęć usunięcia rozmowy jest naturalna. Nikt nie chce mieć tego w telefonie. Usunięty wątek znika jednak z Waszego konta, a odzyskanie go bywa niemożliwe.
Zamiast usuwać, zarchiwizujcie albo wyciszcie rozmowę. Zniknie z głównej listy i nie będzie przysyłać powiadomień, ale zostanie na koncie. Nie zgłaszajcie też wątku jako spam, zanim go nie zapiszecie, bo w części aplikacji rozmowa od razu się usuwa.
Sprawdźcie, czy w rozmowie nie włączono znikających wiadomości. Jeśli tak, zabezpieczcie treść od razu. Nie usuwajcie również własnego konta w serwisie w trakcie sprawy, bo razem z nim przepadają wiadomości i historia zgłoszeń.
E-maile, SMS-y i połączenia.
E-maila nie przesyłajcie dalej jako jedynej kopii. Zostawcie oryginał w skrzynce, bo zawiera szczegółowe dane techniczne o nadawcy, które specjalista potrafi odczytać. SMS-y utrwalcie zrzutami z widocznym numerem. Przy uporczywych telefonach zróbcie zrzuty listy połączeń z datami i godzinami.
Jeśli autor pisze nie tylko do Was, ale też do bliskich, szefa lub kontrahentów, poproście te osoby o zachowanie wiadomości. Więcej o takiej sytuacji znajdziecie we wpisie o tym, co robić, gdy hejter pisze do Waszego pracodawcy, rodziny albo klientów.
Jak prowadzić dziennik zdarzeń i utrzymać porządek w plikach?
Pojedynczy zrzut pokazuje jedno zdarzenie. Dziennik pokazuje całość: jak długo to trwa, jak często się powtarza i co już zrobiliście. Przy nękaniu właśnie powtarzalność ma największe znaczenie.
Prosty dziennik zdarzeń
Wystarczy zeszyt, plik tekstowy albo arkusz. Każde zdarzenie to jeden wpis. Notujcie go tego samego dnia, bo po tygodniu szczegóły się zacierają.
W każdym wpisie zapiszcie:
- datę i godzinę zdarzenia oraz datę, kiedy je zauważyliście,
- miejsce, czyli nazwę serwisu, grupy lub rozmowy, razem z linkiem,
- co się stało, najlepiej dosłownym cytatem bez własnych ocen,
- kto to zrobił, czyli nazwę konta i adres profilu,
- świadków, czyli osoby, które widziały treść,
- co zrobiliście, na przykład zgłoszenie do platformy i jego numer,
- nazwy plików ze zrzutami, które należą do tego zdarzenia.
Przykładowy wpis może wyglądać tak: „Wtorek, godz. 21.40. Grupa mieszkańców osiedla na Facebooku. Konto o nazwie Jan K. napisało pod moim ogłoszeniem, że oszukuję klientów. Komentarz widziała sąsiadka. Zrzuty 014 i 015, link w pliku z linkami. Zgłoszone do administratora grupy o 22.05”.
Piszcie fakty, nie domysły.
W dzienniku nie wskazujcie, kto Waszym zdaniem stoi za anonimowym kontem. Zapiszcie to, co widać. Podejrzenia przekażecie policji osobno, jako podejrzenia.
Notujcie także skutki.
Odwołane zlecenie, wizyta u lekarza, dziecko, które nie poszło do szkoły, klient, który zapytał o wpis. Takie informacje pokazują, jaką szkodę wyrządziła treść. Zachowajcie potwierdzenia, na przykład wiadomość od klienta.
Porządek w plikach i kopia w drugim miejscu
Załóżcie jeden folder na całą sprawę. W środku podfoldery według dat albo serwisów. Plikom nadajcie nazwy, z których coś wynika: data, serwis, kolejny numer. Po miesiącu nazwa „zrzut ekranu 37” nic Wam nie powie.
Oryginał zostaje nietknięty.
Pliku prosto z telefonu lub komputera nie przycinajcie i nie zapisujcie ponownie w innym programie. Plik przechowuje informacje o tym, kiedy i na jakim urządzeniu powstał. Do pracy używajcie kopii.
Komunikator to nie archiwum.
Zdjęcie przesłane przez komunikator jest zwykle pomniejszane i traci część zapisanych w nim informacji. Pliki przenoście kablem, przez dysk w chmurze albo jako załącznik w pełnej jakości.
Kopia w drugim miejscu.
Telefon można zgubić, a komputer może się zepsuć. Trzymajcie drugi komplet na pendrivie albo na dysku w chmurze zabezpieczonym mocnym hasłem. Jeśli autorem może być ktoś z Waszego otoczenia, wybierzcie miejsce, do którego ta osoba nie ma dostępu.
Nie usuwajcie też zrzutów z telefonu zaraz po skopiowaniu. Urządzenie, na którym powstały, samo jest potwierdzeniem, że są prawdziwe.

Świadkowie i potwierdzenia zgłoszeń też są dowodem
Dowodem jest nie tylko to, co zapisaliście na dysku. Liczą się również ludzie, którzy widzieli treść, oraz wiadomości, które przysłała Wam platforma.
Kto może być świadkiem.
Każdy, kto widział wpis na własnym urządzeniu: znajomy, sąsiad, pracownik, klient, inny rodzic z klasy. Zapiszcie imię, nazwisko i kontakt do takiej osoby oraz to, kiedy i gdzie zobaczyła treść.
Poproście o własny zrzut.
Zrzut wykonany przez drugą osobę, z jej konta i na jej urządzeniu, potwierdza, że treść była widoczna dla innych. To ważne zwłaszcza wtedy, gdy autor zdąży ją usunąć albo Was zablokuje.
Prośba może być krótka: „Widziałaś wczoraj komentarz pod moim wpisem. Czy możesz zrobić zrzut ekranu z widoczną datą i przesłać mi go mailem? Zbieram materiał do zgłoszenia”. Nie proście nikogo o odpowiadanie autorowi ani o wchodzenie z nim w spór.
Potwierdzenia od platformy.
Po zgłoszeniu serwis zwykle przysyła wiadomość z numerem sprawy, a potem z decyzją. Zachowajcie obie. Zróbcie też zrzut samego formularza przed wysłaniem, żeby było widać, co i jak zgłosiliście.
Do czego to służy.
Potwierdzenie pokazuje, że serwis dowiedział się o treści i kiedy to nastąpiło. Pokazuje też, że reagowaliście od początku. Jeśli platforma odmówi, ta wiadomość będzie podstawą odwołania. Jeśli usunie wpis, będzie potwierdzeniem, że uznała go za naruszenie.
Zapisujcie również odpowiedzi administratorów grup, moderatorów forów, szkoły czy pracodawcy. Przy opiniach o firmie przyda się wiedza z wpisu o tym, jak zgłaszać fałszywe opinie w Google Maps.
Kiedy warto iść do notariusza albo do komornika?
Własne zrzuty w większości spraw wystarczą. Są jednak sytuacje, w których lepiej mieć dokument sporządzony przez osobę zaufania publicznego. Taki dokument dużo trudniej podważyć.
Notariusz: protokół z otwarcia strony internetowej
Notariusz może sporządzić protokół z przebiegu czynności. Taką czynnością jest na przykład otwarcie strony internetowej w jego kancelarii. Notariusz sam wpisuje adres, ogląda stronę i opisuje, co na niej zobaczył, z datą i godziną. Do protokołu dołącza się wydruki.
Na spotkanie przynieście listę dokładnych linków. Jeśli treść jest w zamkniętej grupie albo w wiadomościach, uprzedźcie o tym przy umawianiu wizyty, bo wtedy trzeba będzie zalogować się na Wasze konto.
Komornik: protokół stanu faktycznego
Komornik sądowy może na zlecenie sporządzić protokół stanu faktycznego. Opisuje w nim to, co sam stwierdził, na przykład zawartość wskazanej strony w danym dniu i o danej godzinie. Robi się to zwykle przed wniesieniem sprawy do sądu albo w jej trakcie.
Obie drogi prowadzą do podobnego celu. O wyborze często decyduje to, kto szybciej znajdzie termin. Obie usługi są płatne, więc o koszt zapytajcie przy umawianiu.
Kiedy to ma sens.
Gdy planujecie pozew albo prywatny akt oskarżenia. Gdy stawką jest dobre imię firmy lub duże pieniądze. Gdy spodziewacie się, że autor wszystkiemu zaprzeczy. Gdy treść jest publiczna i może zniknąć w każdej chwili.
Kiedy nie jest to konieczne.
Przy zwykłym zgłoszeniu do platformy nikt nie wymaga protokołu. Policja także przyjmie zawiadomienie z własnymi zrzutami. Jeśli nie macie pewności, zapytajcie prawnika, zanim poniesiecie koszt.
Pamiętajcie o kolejności. Notariusz i komornik opiszą tylko to, co jest widoczne w chwili czynności. Jeśli wpis już zniknął, protokół go nie odtworzy. Dlatego własne zrzuty robi się zawsze i od razu, a wizytę umawia się jak najszybciej potem.
Czego nie robić przy zbieraniu dowodów?
Kilka błędów potrafi osłabić dobrą sprawę. Niektóre z nich mogą nawet obrócić się przeciwko Wam. Żaden z nich nie przekreśla szans, ale lepiej ich uniknąć.
Nie przerabiajcie zrzutów.
Żadnego dopisywania strzałek, podkreśleń, zamazywania czy poprawiania kolorów na oryginale. Jeśli chcecie coś zaznaczyć, zróbcie to na kopii i podpiszcie ją jako kopię z oznaczeniami. Przerobiony plik bez oryginału budzi wątpliwości co do całego materiału.
Nie wycinajcie fragmentów bez zachowania całości.
Wycięty komentarz jest wygodny w zgłoszeniu, ale obok musi istnieć pełny zrzut z adresem i datą. Sam wycinek łatwo zakwestionować.
Nie prowokujcie autora.
Pisanie do niego po to, żeby „powiedział coś jeszcze”, szkodzi. Wasze wiadomości również trafią do akt. Przy nękaniu ważne jest, że kontakt był niechciany, a ożywiona wymiana zdań zaciera ten obraz. Wystarczy jedna spokojna wiadomość, że nie życzycie sobie kontaktu, albo żadna.
Nie włamujcie się na cudze konta.
Odgadnięcie hasła, wejście na konto z cudzego telefonu, podszycie się pod kogoś, żeby zdobyć dostęp do zamkniętej grupy. To może być przestępstwo, a tak zdobyty materiał przysporzy Wam kłopotów zamiast pomóc.
Nie ustalajcie tożsamości na własną rękę.
Porównywanie stylu pisania i zdjęć łatwo prowadzi do oskarżenia niewinnej osoby. Tożsamość autora może ustalić policja, prokuratura albo sąd. Szerzej piszemy o tym we wpisie o sytuacji, gdy anonimowe konto nęka Was od miesięcy.
Nie publikujcie zrzutów z danymi innych osób.
Opublikowanie zrzutu z nazwiskiem autora, zdjęciami osób postronnych albo prywatną rozmową może naruszyć ich prawa. Może też wywołać falę ataków na kogoś, kto nie miał ze sprawą nic wspólnego. Materiał jest dla platformy, policji, prawnika i sądu, a nie dla obserwujących.
Nie zwlekajcie.
Im dłużej czekacie, tym większe ryzyko, że treść zniknie, a serwis nie będzie już miał danych o koncie. Lepszy niedoskonały zrzut dziś niż idealny za tydzień.

Jak przekazać materiał policji?
Policjant, który przyjmuje zawiadomienie, widzi sprawę pierwszy raz. Im łatwiej się w niej odnajdzie, tym sprawniej pójdą dalsze kroki. Uporządkowany materiał pokazuje też, że sprawa jest poważna.
Nośnik.
Nagrajcie pliki na pendrive albo płytę: zrzuty, nagrania ekranu, pliki PDF, eksport rozmów. To ma być kopia, którą zostawicie. Oryginały zostają u Was. Nośnik podpiszcie imieniem, nazwiskiem i datą.
Wydruki.
Wydrukujcie najważniejsze zrzuty, najlepiej w kolorze i po jednym na stronie. Ponumerujcie kartki. Na wydruku ma być czytelny adres, nazwa konta i data. Wydruki pozwalają od razu zobaczyć, o co chodzi, bez włączania komputera.
Spis.
Jedna lub dwie kartki, na których wymieniacie po kolei, co przekazujecie. Dobry spis zawiera:
- numer wydruku i nazwę pliku na nośniku,
- datę i godzinę wpisu,
- pełny link do wpisu i link do profilu autora,
- jedno zdanie o tym, co widać na danym zrzucie.
Do tego dołóżcie wydruk dziennika zdarzeń, listę świadków z kontaktami oraz potwierdzenia zgłoszeń do platform. Linki powinny być też w pliku na nośniku, żeby nikt nie musiał ich przepisywać z papieru.
Poproście o potwierdzenie.
Macie prawo otrzymać potwierdzenie złożenia zawiadomienia. Zapytajcie także, czy przekazany nośnik został wpisany do protokołu. Zanotujcie datę, jednostkę i nazwisko osoby przyjmującej.
Policjant może poprosić o pokazanie treści na Waszym telefonie. Dlatego niczego z niego nie usuwajcie. Zwykle nie trzeba zostawiać urządzenia, ale warto mieć je przy sobie.
Rodzaj sprawy ma znaczenie.
Uporczywe nękanie (art. 190a Kodeksu karnego) i groźba karalna (art. 190) są ścigane na wniosek pokrzywdzonego. Policja prowadzi sprawę, jeśli złożycie taki wniosek razem z zawiadomieniem. Zniesławienie (art. 212) i zniewaga (art. 216) są ścigane z oskarżenia prywatnego. Tu to Wy występujecie w roli oskarżyciela, więc Wasze własne dowody ważą jeszcze więcej.
W obu przypadkach najważniejsze są linki i nazwy kont. To po nich organy ścigania mogą zwrócić się do serwisu o dane. Jeśli nie wiecie, która droga pasuje do Waszej sytuacji, zapytajcie prawnika. Terminy w takich sprawach bywają krótkie, więc nie odkładajcie tej rozmowy.
Jak zabezpieczyć dowody, gdy hejt dotyczy dziecka?
Zasady są te same, ale wykonuje je dorosły. Dziecko, które zostało ośmieszone albo zaatakowane, nie powinno po raz kolejny czytać każdego komentarza tylko po to, żeby zrobić zrzut.
Zrzuty robi dorosły.
Poproście dziecko, żeby pokazało, gdzie to jest, i przekazało Wam telefon albo zalogowało Was na swoje konto. Resztę zróbcie sami, najlepiej w innym pokoju. Dziecko nie musi siedzieć obok.
Zacznijcie od spokoju.
Wystarczy jedno zdanie: „Dobrze, że mi to pokazałeś. Zapiszę to, żebyśmy mogli to zgłosić, i zajmę się resztą”. Bez wyrzutów o to, dlaczego dopiero teraz, i bez zabierania telefonu za karę. Dziecko, które boi się utraty telefonu, następnym razem nie powie nic.
Nie każcie dziecku niczego usuwać.
Dzieci często usuwają wiadomości ze wstydu. Wytłumaczcie, że rozmowę można wyciszyć albo ukryć, a usuniecie ją razem, gdy sprawa się zakończy.
Nie odpisujcie z konta dziecka.
Wiadomość od rodzica do rówieśników zwykle pogarsza sytuację w klasie. Materiał przekażcie wychowawcy, pedagogowi lub dyrekcji, a w poważnych sprawach policji.
Treści intymne z udziałem dziecka.
To wyjątek od zasady „zapiszcie wszystko”. Takich zdjęć i filmów nie kopiujcie, nie przesyłajcie dalej i nie pokazujcie innym rodzicom. Zapiszcie link, nazwę konta, datę i godzinę, a sprawę od razu zgłoście policji. Urządzenie z rozmową zostawcie nietknięte.
Dziennik zdarzeń prowadźcie także tutaj. Zapiszcie w nim, komu w szkole i kiedy przekazaliście informację oraz jaką odpowiedź dostaliście. Dziecko może porozmawiać o tym, co przeżywa, pod numerem 116 111.
Podsumowanie: dowody hejtu w kilku krokach
- Najpierw zapis, potem zgłoszenie i blokada.
- Zrzut całego okna: adres, nazwa konta, data i godzina, pełna treść, kontekst wątku.
- Link do wpisu i link do profilu, skopiowane do pliku.
- Nagranie ekranu przy relacjach i filmach, plik PDF przy stronach.
- Rozmów nie usuwacie, tylko je eksportujecie i wyciszacie.
- Dziennik zdarzeń, porządek w folderze i kopia w drugim miejscu.
- Oryginałów nie przerabiacie, autora nie prowokujecie, niczego nie publikujecie.
- Przy poważnych sprawach rozważcie notariusza albo komornika.
Dobrze zebrany materiał nie cofnie tego, co się stało. Daje za to realną możliwość działania: usunięcia treści, ustalenia autora drogą prawną i zakończenia sprawy. To, że ktoś Was zaatakował, nie jest Waszą winą, a zadbanie o dowody to pierwszy krok do odzyskania wpływu na sytuację.
Gdzie szukać pomocy?
Fundacja Usuwanie Hejtu.
Pomagamy uporządkować materiał, przygotować zgłoszenia do platform i poprowadzić je do końca. W razie potrzeby kierujemy do prawnika lub psychologa. Infolinia: 222 900 142, e-mail: biuro@usuwaniehejtu.pl. Fundacja nie ustala tożsamości autorów poza drogą prawną i nie zastępuje prawnika.
Policja i prokuratura.
Zawiadomienie można złożyć w każdej jednostce policji. Przy groźbach i nękaniu nie czekajcie, aż sytuacja się powtórzy.
Prawnik.
Adwokat lub radca prawny pomoże wybrać drogę: zawiadomienie, prywatny akt oskarżenia albo pozew o ochronę dóbr osobistych. Oceni też, czy potrzebny jest protokół notariusza lub komornika.
Telefony pomocowe.
116 111 to telefon zaufania dla dzieci i młodzieży. 116 123 to telefon dla dorosłych w kryzysie emocjonalnym. Jeśli ktoś grozi Wam przemocą albo zagrożone jest życie, dzwońcie pod 112.
Działania Fundacji można wesprzeć darowizną na stronie usuwaniehejtu.pl.
Najczęściej zadawane pytania
1. Czy zrzut ekranu jest dowodem w sądzie?
Tak. Sąd ocenia zrzut ekranu tak jak inne dowody. Druga strona może kwestionować jego prawdziwość, dlatego na zrzucie powinien być adres strony, nazwa konta i data, a obok warto mieć link do źródła.
2. Co zrobić najpierw: zgłosić wpis czy zrobić zrzut ekranu?
Najpierw zrzut ekranu i zapis linku, potem zgłoszenie. Po zgłoszeniu platforma może usunąć treść i nie będzie już czego utrwalić. Cała czynność zajmuje kilka minut.
3. Czy mogę zablokować hejtera od razu?
Możecie, ale dopiero po zapisaniu dowodów. Po blokadzie często nie widać już wpisów, profilu ani rozmowy z tą osobą. Zróbcie zrzuty, skopiujcie linki i wtedy blokujcie.
4. Wpis został już usunięty. Czy da się jeszcze coś zrobić?
Często tak. Sprawdźcie, czy ktoś ze znajomych zrobił zrzut, czy treść została w powiadomieniach na e-mailu i czy strona ma kopię w archiwum internetowym. Zapiszcie w dzienniku, co pamiętacie, i zgłoście sprawę szybko, bo serwis może mieć jeszcze dane o koncie.
5. Co powinno być widać na zrzucie ekranu z hejtem?
Adres strony, nazwa konta autora, data i godzina wpisu, cała treść oraz sąsiednie wypowiedzi z wątku. Dobrze, gdy widać także zegar urządzenia, na którym powstał zrzut. Najlepiej utrwalić całe okno przeglądarki.
6. Jak zrobić dobry zrzut ekranu na telefonie, skoro nie widać adresu?
Zróbcie zrzut w aplikacji, a link skopiujcie przez polecenie udostępniania i wklejcie do notatki. Jeśli to możliwe, otwórzcie ten sam wpis na komputerze i powtórzcie zrzut z widocznym paskiem adresu.
7. Po co zapisywać link do profilu, skoro mam zrzut?
Nazwę i zdjęcie konta autor zmieni w chwilę, a adres profilu i identyfikator konta są trwalsze. To po nich serwis potrafi wskazać konto, gdy policja lub prokuratura wystąpi o dane.
8. Jak zapisać relację albo film, który zniknie po kilkunastu godzinach?
Włączcie nagrywanie ekranu, otwórzcie profil autora, a potem odtwórzcie materiał do końca z dźwiękiem. Jeśli aplikacja powiadamia o nagrywaniu, a nie chcecie tego ujawniać, nagrajcie ekran drugim telefonem.
9. Czy autor dowie się, że zrobiłem zrzut ekranu?
W większości serwisów nie. Niektóre aplikacje informują jednak o zrzucie w rozmowach prywatnych albo przy znikających zdjęciach. Wtedy bezpieczniej jest sfotografować ekran innym urządzeniem.
10. Czy mogę usunąć rozmowę z hejterem z telefonu?
Lepiej tego nie robić, dopóki sprawa trwa. Zarchiwizujcie lub wyciszcie wątek, żeby zniknął z listy, ale został na koncie. Wcześniej zróbcie zrzuty i eksport rozmowy do pliku.
11. Jak wyeksportować rozmowę z komunikatora?
W WhatsAppie służy do tego polecenie eksportu czatu w ustawieniach rozmowy. Duże serwisy społecznościowe mają w ustawieniach konta funkcję pobrania kopii swoich danych razem z wiadomościami. Plik zapiszcie w folderze sprawy i zróbcie jego kopię.
12. Czy mogę zaznaczyć na zrzucie najważniejszy fragment?
Tak, ale tylko na kopii. Oryginalny plik zostawcie bez zmian i przechowujcie osobno. Kopię z oznaczeniami opiszcie tak, żeby było jasne, że to wersja pomocnicza.
13. Kiedy warto iść do notariusza z hejtem w internecie?
Gdy planujecie sprawę w sądzie, a treść jest publiczna i może zniknąć. Notariusz sporządza protokół z otwarcia strony internetowej i opisuje jej zawartość z datą i godziną. Taki dokument trudniej podważyć niż zwykły zrzut.
14. Czym jest protokół stanu faktycznego u komornika?
To dokument, w którym komornik sądowy opisuje to, co sam stwierdził, na przykład zawartość wskazanej strony w określonym dniu. Sporządza go na zlecenie, zwykle przed sprawą sądową albo w jej trakcie.
15. Czy policja przyjmie zawiadomienie bez protokołu notariusza?
Tak. Do zawiadomienia wystarczą własne zrzuty, linki, dziennik zdarzeń i lista świadków. Protokół notariusza lub komornika jest dodatkowym wzmocnieniem, a nie warunkiem.
16. Co zabrać na policję, zgłaszając hejt?
Nośnik z plikami, ponumerowane wydruki najważniejszych zrzutów, spis materiału z linkami, dziennik zdarzeń i dane świadków. Weźcie też telefon, na którym widać treść, oraz potwierdzenia zgłoszeń do platform.
17. Czy mogę opublikować zrzut z hejtem, żeby pokazać, co mnie spotyka?
Odradzamy publikowanie zrzutów z nazwiskami, zdjęciami lub prywatnymi wiadomościami innych osób. Może to naruszyć ich prawa i wywołać ataki na osoby postronne. Materiał przekażcie platformie, policji albo prawnikowi.
18. Kto powinien robić zrzuty, gdy hejt dotyczy dziecka?
Dorosły: rodzic, opiekun albo inna zaufana osoba. Dziecko pokazuje, gdzie jest treść, a resztę wykonujecie sami, żeby nie musiało czytać wszystkiego ponownie. Treści intymnych z udziałem dziecka nie kopiujcie, tylko zapiszcie link i zgłoście sprawę policji.
19. Czy potwierdzenie zgłoszenia do platformy jest dowodem?
Tak. Pokazuje, kiedy serwis dowiedział się o treści i jak zareagował. Zachowajcie wiadomość z numerem zgłoszenia oraz wiadomość z decyzją, także odmowną.
20. Jak długo przechowywać zebrane dowody?
Co najmniej do zakończenia sprawy, a najlepiej dłużej, bo hejt potrafi wrócić po przerwie. Trzymajcie dwa komplety w dwóch różnych miejscach i nie usuwajcie oryginałów z urządzenia, na którym powstały.
Komentarze
Wszystkie komentarze sprawdzamy przed publikacją. Emblemat przy nicku to ranga za wsparcie fundacji. Zdobądź swój emblemat