Otwiera się w nowej karcie

Autocenzura po hejcie - ile osób przestaje zabierać głos? Dane z badań

Hejt szkodzi nie tylko wtedy, gdy ktoś go czyta. Szkodzi także wtedy, gdy ktoś z jego powodu nie napisze komentarza, nie opublikuje tekstu albo zamknie konto. Tego skutku nie widać, bo po wycofanej wypowiedzi nie zostaje żaden ślad. Prawnicy i…

ZespółŁukasz WudykaDorośli

Hejt szkodzi nie tylko wtedy, gdy ktoś go czyta. Szkodzi także wtedy, gdy ktoś z jego powodu nie napisze komentarza, nie opublikuje tekstu albo zamknie konto. Tego skutku nie widać, bo po wycofanej wypowiedzi nie zostaje żaden ślad.

Prawnicy i badacze nazywają to zjawisko efektem mrożącym. Zebraliśmy badania, które próbują je policzyć: wśród zwykłych użytkowników, dziennikarzy, autorów i osób publicznych. Przy każdej liczbie podajemy, kto ją podał, kiedy i kogo pytał.

W skrócie

  • W Unii Europejskiej 48% osób, które śledzą debaty w mediach społecznościowych i zetknęły się tam z obelgami, mową nienawiści lub groźbami, przyznało, że przez to waha się przed zabraniem głosu (Eurobarometr 452, Komisja Europejska, 2016).
  • W Stanach Zjednoczonych 27% dorosłych zrezygnowało z opublikowania czegoś po tym, jak zobaczyli nękanie innych osób, a 13% przestało korzystać z jakiegoś serwisu (Pew Research Center, raport z 2017 r.).
  • 30% dziennikarek pytanych o skutki przemocy w sieci odpowiedziało, że stosuje autocenzurę w mediach społecznościowych, a 20% wycofało się z wszelkich kontaktów w sieci (UNESCO i ICFJ, ankieta z 2020 r.).
  • 32% kobiet, które doświadczyły nękania w mediach społecznościowych, przestało publikować opinie na niektóre tematy (Amnesty International, 2017; badanie objęło także Polskę).
  • W Polsce z hejtem zetknęło się osobiście 45% internautów (Uniwersytet SWPS, 2024). Nie znaleźliśmy natomiast polskiego badania, które wprost mierzy, ilu z nich przestało się wypowiadać.
  • Wyników nie wolno sumować ani uśredniać. Każde badanie pytało inną grupę, w innym roku i innymi słowami.

Czym jest efekt mrożący hejtu?

Efekt mrożący to sytuacja, w której ludzie rezygnują z wypowiedzi dozwolonej prawem, bo boją się jej skutków. Pojęcie pochodzi z prawa i pierwotnie opisywało strach przed karą lub procesem. Dziś używa się go także wobec hejtu: nikt formalnie nie zakazuje Wam mówić, ale koszt zabrania głosu staje się zbyt wysoki.

Autocenzura to jedna z postaci tego zjawiska. Badacze pytają o nią na różne sposoby, dlatego warto wiedzieć, co dokładnie kryje się za liczbami.

Rezygnacja z pojedynczej wypowiedzi.
Ktoś pisze komentarz i usuwa go przed wysłaniem. Ktoś ma gotowy wpis i zostawia go w szkicach. To najczęstsza i najtrudniejsza do zmierzenia postać.

Omijanie tematów.
Autor nadal publikuje, ale przestaje pisać o sprawach, które wcześniej ściągały ataki. Dla odbiorców wygląda to tak, jakby temat sam zniknął.

Ograniczenie obecności.
Zamknięcie komentarzy, przejście na konto prywatne, rezygnacja z jednego serwisu albo całkowite zniknięcie z sieci.

Odejście z roli.
Najrzadsze i najpoważniejsze: zmiana pracy, rezygnacja z zawodu lub z funkcji publicznej.

Ważne jest też to, że efekt mrożący dotyka świadków. Żeby zamilknąć, nie trzeba samemu zostać zaatakowanym. Wystarczy zobaczyć, co spotkało kogoś innego.

Ile osób przestaje zabierać głos po zobaczeniu hejtu?

Najszersze dane dotyczą zwykłych użytkowników, którzy hejt częściej oglądają, niż go doświadczają.

Unia Europejska: prawie połowa się waha

Komisja Europejska zapytała o to w badaniu Eurobarometr 452 „Pluralizm mediów i demokracja”. Wywiady przeprowadzono twarzą w twarz od 24 września do 3 października 2016 r. z 27 768 mieszkańcami 28 państw ówczesnej Unii.

Debaty w mediach społecznościowych śledziło 53% badanych, ale brało w nich udział tylko 28%. Wśród osób, które debaty śledzą lub w nich uczestniczą, 75% widziało, słyszało lub samo doświadczyło obelg, mowy nienawiści albo gróźb. W tej grupie 48% odpowiedziało, że takie przypadki sprawiają, że wahają się przed włączeniem do dyskusji.

Ta liczba nie oznacza, że połowa Europejczyków zamilkła. Oznacza, że blisko połowa osób, które widziały hejt w debacie, odczuwa opór przed zabraniem głosu. Druga połowa odpowiedziała, że się nie waha.

Stany Zjednoczone: co czwarty dorosły coś wycofał

Ośrodek Pew Research Center opisał reakcje świadków w raporcie z 2017 r., opartym na reprezentatywnej próbie 4248 dorosłych Amerykanów. Według rozdziału o świadkach nękania 27% badanych zrezygnowało z opublikowania czegoś po tym, jak zobaczyli nękanie innych. 28% zmieniło ustawienia prywatności, a 13% przestało korzystać z jakiegoś serwisu.

Pew mierzy też samą skalę zjawiska. W badaniu z września 2020 r. na próbie 10 093 dorosłych 41% Amerykanów odpowiedziało, że osobiście doświadczyło jakiejś formy nękania w sieci, a 25% doświadczyło form cięższych, takich jak groźby, śledzenie czy nękanie długotrwałe (Pew Research Center, The State of Online Harassment, 2021). Ten nowszy raport nie powtórzył jednak pytania o rezygnację z wypowiedzi, więc liczba 27% pozostaje najnowszą z tego źródła.

Nastolatki: obawa przed ośmieszeniem

W raporcie Pew z 2022 r. o amerykańskich nastolatkach 40% badanych odpowiedziało, że często lub czasami rezygnuje z publikacji, bo obawia się, że ktoś użyje jej, żeby ich ośmieszyć (Pew Research Center, 2022). To pytanie dotyczy obawy, a nie przeżytego hejtu, ale pokazuje ten sam mechanizm u młodszych użytkowników. O tym, jak wykluczenie rówieśnicze wygląda w liczbach, piszemy w tekście o samotności w klasie w danych.

Wielka Brytania: różnica między kobietami a mężczyznami

Brytyjski regulator Ofcom pod koniec 2021 r. zbadał 6619 użytkowników internetu w wieku od 13 do 85 lat. Poczucie, że mogą w sieci dzielić się opiniami i mieć głos, zadeklarowało 42% kobiet i 48% mężczyzn (Ofcom, dane z 2021 r., publikacja w 2022 r.). To nie jest miara autocenzury wprost, ale pokazuje, że swoboda wypowiedzi w sieci nie rozkłada się równo.

Efekt mrożący hejtu w liczbach: 48% waha się przed dyskusją w UE, 27% dorosłych w USA zrezygnowało z publikacji

Co robią osoby, które same doświadczyły hejtu?

Wśród osób zaatakowanych odsetki są wyższe niż wśród świadków. Najlepiej opisane są kobiety, bo to o nie badacze pytali najczęściej.

Amnesty International zleciła w 2017 r. firmie Ipsos MORI sondaż wśród około 4000 kobiet w wieku 18-55 lat w ośmiu krajach: Danii, Hiszpanii, Nowej Zelandii, Polsce, Szwecji, Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych i we Włoszech. Nękania lub obelg w sieci doświadczyło co najmniej raz 23% badanych, od 16% we Włoszech do 33% w Stanach Zjednoczonych.

Z kobiet, które spotkało to w mediach społecznościowych, 76% zmieniło sposób korzystania z tych serwisów. 32% przestało publikować treści wyrażające ich opinie na niektóre tematy (Amnesty International, 2017). W polskiej części badania o doświadczeniu nękania lub obelg w sieci powiedziało 86 z 501 ankietowanych kobiet.

Osobną grupą są mniejszości. Agencja Praw Podstawowych Unii Europejskiej zbadała w pierwszej połowie 2023 r. prawie 8000 Żydów w 13 państwach Unii, w tym w Polsce. Z antysemityzmem w sieci zetknęło się w roku przed badaniem 90% z nich. 24% unika publikowania treści, które pozwalałyby rozpoznać ich jako Żydów, 23% ograniczyło udział w dyskusjach w sieci, a 16% ograniczyło korzystanie z niektórych serwisów (FRA, dane z 2023 r., publikacja w 2024 r.).

Wniosek z tych dwóch badań jest podobny. Sama zmiana zachowania jest powszechna, a pełne zamilknięcie dotyczy mniejszej części osób: mniej więcej od jednej czwartej do jednej trzeciej badanych.

Dziennikarze i autorzy: ile tematów znika po atakach?

Przy dziennikarzach i autorach stawka jest inna. Gdy oni rezygnują z tematu, tracą także czytelnicy, którzy nigdy się o tym nie dowiedzą.

Dziennikarki na świecie

Największe badanie przeprowadziły UNESCO i Międzynarodowe Centrum dla Dziennikarzy (ICFJ). W ankiecie z 2020 r. analizowano odpowiedzi 901 osób, z czego 714 to kobiety. Przemocy w sieci doświadczyło 73% dziennikarek.

Pytane o skutki, najczęściej wskazywały autocenzurę w mediach społecznościowych: 30%. Kolejne 20% wycofało się z wszelkich kontaktów w sieci, a 18% unikało kontaktu z odbiorcami. 11% opuszczało dni pracy, 4% odeszło z pracy, a 2% porzuciło zawód (The Chilling, UNESCO i ICFJ, ankieta z 2020 r., pełny raport z 2022 r.).

Dziennikarze w Europie

Rada Europy zbadała od kwietnia do lipca 2016 r. 940 dziennikarzy z 47 państw członkowskich i z Białorusi. Przemocy psychicznej doświadczyło 69% z nich, a nękania w sieci 53%. Było to drugie najczęstsze naruszenie.

Pod wpływem nacisków i obaw 31% badanych łagodziło kontrowersyjne materiały, 23% zatajało informacje, a 15% porzucało temat w całości (Rada Europy, Journalists under pressure, 2017). Trzeba tu uczciwie dodać, że te odsetki dotyczą wszystkich nacisków łącznie, także gróźb prawnych i presji w redakcji, a nie samego hejtu w sieci.

Pisarze i publicyści

Organizacja PEN America przepytała jesienią 2017 r. ponad 230 pisarzy i dziennikarzy, którzy wcześniej doświadczyli nękania w sieci. Ponad jedna trzecia unikała potem pewnych tematów w swoich tekstach. 16% trwale usunęło konto w mediach społecznościowych, a 62% odpowiedziało, że ataki odbiły się na ich życiu prywatnym lub zdrowiu (PEN America, 2017).

Polityczki

Unia Międzyparlamentarna i Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy przeprowadziły rozmowy ze 123 kobietami z 45 krajów Europy: 81 parlamentarzystkami i 42 pracownicami parlamentów. Seksistowskich ataków w mediach społecznościowych doświadczyło 58% parlamentarzystek (IPU i PACE, 2018). Według pełnego raportu 33,3% odpowiedziało, że przemoc, której doświadczyły, wpłynęła na ich swobodę wypowiedzi i zakres działania.

Zestawienie badań: kto pytał, kogo i co wyszło

Badanie i rokKogo pytanoWynik dotyczący wycofania się
Eurobarometr 452, Komisja Europejska, 2016Mieszkańcy 28 państw UE, którzy zetknęli się z hejtem w debatach w sieci48% waha się przed udziałem w dyskusji
Pew Research Center, 2017Dorośli w USA, 4248 osób27% zrezygnowało z publikacji po zobaczeniu nękania innych, 13% porzuciło serwis
Amnesty International i Ipsos MORI, 2017Kobiety w 8 krajach, które doświadczyły nękania w mediach społecznościowych32% przestało publikować opinie na niektóre tematy
Rada Europy, 2016940 dziennikarzy z Europy31% łagodziło materiały, 15% porzucało tematy (wszystkie naciski łącznie)
PEN America, 2017Ponad 230 nękanych pisarzy i dziennikarzyPonad jedna trzecia unikała tematów, 16% usunęło konto
IPU i PACE, 2018Parlamentarzystki z Europy33,3%: przemoc wpłynęła na swobodę wypowiedzi
UNESCO i ICFJ, 2020714 dziennikarek z całego świata30% stosuje autocenzurę, 20% wycofało się z sieci, 2% porzuciło zawód
FRA, 2023Prawie 8000 Żydów w 13 państwach UE23% ograniczyło udział w dyskusjach w sieci

Źródło: opracowanie własne na podstawie raportów Komisji Europejskiej, Pew Research Center, Amnesty International, Rady Europy, PEN America, IPU i PACE, UNESCO i ICFJ oraz FRA.

Porównanie badań o autocenzurze po hejcie: od 23% do 48% pytanych ogranicza wypowiedzi, zależnie od grupy i roku

Co wiemy o Polsce?

Polskich danych o samym hejcie jest sporo. Danych o autocenzurze po hejcie jest bardzo mało i trzeba to powiedzieć wprost.

Najlepszym porównaniem w czasie jest badanie Uniwersytetu SWPS zrealizowane przez ARC Rynek i Opinia. W marcu 2019 r. i w listopadzie 2024 r. przepytano po 815 internautów powyżej 15. roku życia. Osobiście z hejtem zetknęło się 52% badanych w 2019 r. i 45% w 2024 r. Adresatem krytycznych uwag w sieci było odpowiednio 30% i 28% (raport „Polscy internauci wobec hejtu 2019-2024”).

W tym samym badaniu spadł odsetek osób, które same publikują w sieci krytyczne opinie: z 45% w 2019 r. do 37% w 2024 r. Autorzy nie pytali o powody, więc nie wiemy, czy stoi za tym obawa przed atakiem, zmęczenie sporami, czy coś innego. Nie wolno czytać tej liczby jako dowodu autocenzury.

Raport pokazuje za to, jak Polacy oceniają sam problem. W 2024 r. 87% badanych uznało hejt za poważny problem społeczny, a 66% chciało z nim walczyć bez ograniczania wolności słowa (Uniwersytet SWPS, 2024).

Polska pojawia się też w trzech badaniach międzynarodowych opisanych wyżej: Eurobarometrze, sondażu Amnesty International i badaniu FRA. Żadne z nich nie podaje jednak w przytaczanych tu materiałach osobnego polskiego odsetka osób, które przestały się wypowiadać. Nie znaleźliśmy też reprezentatywnego polskiego badania dziennikarzy lub twórców internetowych, które mierzy wycofanie się po hejcie. To luka, którą warto wypełnić.

Czego te liczby nie mówią? Ograniczenia danych

Zanim ktokolwiek zacytuje powyższe wyniki, powinien znać ich słabe strony.

Różne grupy, różne podstawy procentów.
48% z Eurobarometru to odsetek osób, które zetknęły się z hejtem w debatach. 27% z Pew to odsetek wszystkich dorosłych. 32% z Amnesty to odsetek kobiet nękanych w mediach społecznościowych. Tych liczb nie da się zestawić w jeden ranking bez tego zastrzeżenia.

Dobór badanych.
Eurobarometr, Pew, Ofcom i SWPS opierają się na próbach reprezentatywnych. Ankieta UNESCO i ICFJ, badanie PEN America i badanie FRA zbierały odpowiedzi od osób, które same się zgłosiły. Takie wyniki dobrze opisują doświadczenia uczestników, ale nie pozwalają twierdzić, że dotyczą całego zawodu lub całej społeczności. Badanie IPU i PACE to 123 rozmowy, a nie sondaż.

Wiek danych.
Kluczowe pomiary wśród zwykłych użytkowników pochodzą z lat 2016-2017. Od tego czasu zmieniły się serwisy, zasady moderacji i przepisy. Nowszych danych porównywalnej jakości jest mało.

Deklaracje zamiast zachowań.
Wszystkie badania pytają ludzi, co zrobili lub co czują. Nikt nie liczy wpisów, które nie powstały. Jedni badani mogą swoją ostrożność zaniżać, inni zawyżać.

Różne słowa.
„Waham się”, „zrezygnowałem z publikacji”, „stosuję autocenzurę” i „ograniczyłem udział” to nie to samo. Do tego definicje hejtu i nękania różnią się między badaniami.

Brak grupy twórców.
Dla twórców internetowych, czyli youtuberów, streamerów i autorów podcastów, nie znaleźliśmy badania, które spełniałoby te same wymagania co źródła powyżej. Dlatego nie podajemy dla nich żadnej liczby.

Ograniczenia danych o autocenzurze po hejcie: co badania efektu mrożącego hejtu pokazują, a czego nie mierzą

Dlaczego autocenzura po hejcie to sprawa nas wszystkich?

Z danych wynika kilka rzeczy ważnych dla redakcji, organizacji społecznych i każdego, kto prowadzi dyskusję w sieci.

Milczenie nie jest zgodą.
Jeśli debaty śledzi 53% badanych, a bierze w nich udział 28%, to komentarze pod wpisem nie pokazują opinii ogółu. Pokazują opinie tych, którzy zdecydowali się napisać.

Tracą nie tylko zaatakowani.
Gdy 15% dziennikarzy porzuca tematy, a ponad jedna trzecia nękanych autorów pewne sprawy omija, odbiorcy dostają uboższy obraz świata i nawet o tym nie wiedzą.

Skutki rozkładają się nierówno.
Badania wśród kobiet, dziennikarek i mniejszości pokazują wyższe odsetki niż badania ogółu. Z debaty wypadają więc częściej głosy, których i tak jest w niej mniej.

Większość zostaje.
To równie ważny wniosek. W każdym z przytoczonych badań większość osób nadal się wypowiada, choć często ostrożniej. Zawód porzuciło 2% dziennikarek, a nie 30%. Wycofanie się bywa też rozsądną, czasową decyzją, a nie porażką.

Co pomaga zostać przy głosie?

Ten tekst jest o liczbach, więc o działaniach piszemy krótko. Cztery rzeczy warto rozważyć, zanim po ataku zrezygnujecie z publikowania.

  1. Przerwa zamiast zamknięcia konta. Wyłączenie komentarzy lub powiadomień na kilka dni nie odbiera Wam miejsca, które budowaliście latami.
  2. Zabezpieczenie materiału, zanim cokolwiek zniknie. Jak to zrobić, opisujemy w tekście o tym, jak zabezpieczyć dowody hejtu w internecie.
  3. Plan na pierwsze dni. Gdy fala dopiero rośnie, przyda się plan na pierwsze 72 godziny po tym, jak wpis stał się viralem.
  4. Wsparcie innych osób. Redakcja, organizacja lub znajomi mogą przejąć czytanie komentarzy i zgłaszanie treści. Streamerom pomagają też narzędzia opisane w tekście o najazdach nienawiści na Twitchu.

Jeśli atak wyszedł poza sieć i ktoś pisze do Waszej redakcji, pracodawcy lub rodziny, zajrzyjcie do tekstu o hejterze, który pisze do pracodawcy, rodziny albo klientów. Organizacje i szkoły, które chcą same zmierzyć skalę problemu u siebie, mogą skorzystać z wzoru pytań do ankiety o hejcie i dodać do niego pytanie o rezygnację z wypowiedzi.

Podsumowanie: ile osób milknie po hejcie?

Jednej liczby nie ma. Najuczciwsza odpowiedź brzmi: w badaniach z lat 2016-2023 od około jednej czwartej do blisko połowy pytanych przyznaje, że hejt ogranicza ich wypowiedzi. Wśród świadków w USA było to 27%, wśród nękanych kobiet w ośmiu krajach 32%, wśród dziennikarek 30%, a wśród Europejczyków, którzy widzieli hejt w debatach, 48% mówiło o wahaniu.

Całkowite odejście jest dużo rzadsze: 13% świadków porzuciło jakiś serwis, 16% nękanych autorów usunęło konto, 2% dziennikarek odeszło z zawodu. Dla Polski brakuje bezpośredniego pomiaru, choć wiemy, że z hejtem zetknęło się tu osobiście 45% internautów.

Z tych danych płynie też otucha. Jeśli po ataku macie ochotę zamilknąć, to reakcja częsta i zrozumiała, a nie oznaka słabości. W każdym z tych badań większość pytanych nadal się wypowiada, a wsparcie innych osób ułatwia powrót do głosu.

Gdzie szukać pomocy?

Fundacja Usuwanie Hejtu pomaga przygotować zgłoszenia do serwisów i prowadzi je do końca, pomaga zabezpieczyć materiał oraz kieruje do prawnika lub psychologa. Nie ustala tożsamości autorów poza drogą prawną i nie zastępuje prawnika. Kontakt: tel. 222 900 142, e-mail biuro@usuwaniehejtu.pl.

Dorośli w kryzysie emocjonalnym mogą zadzwonić pod numer 116 123. Dzieci i młodzież mają do dyspozycji telefon zaufania 116 111, a rodzice i nauczyciele numer 800 100 100. Gdy zagrożone jest życie lub zdrowie, dzwońcie pod 112. Groźby i uporczywe nękanie można zgłosić na policji, a dziennikarze mogą dodatkowo zwrócić się do swojej redakcji i organizacji zawodowych.

Działania Fundacji można wesprzeć darowizną na stronie usuwaniehejtu.pl.

Najczęściej zadawane pytania

1. Co to jest efekt mrożący?
To rezygnacja z dozwolonej wypowiedzi z obawy przed jej skutkami. Pojęcie pochodzi z prawa, a dziś opisuje także milknięcie pod wpływem hejtu, gdy nikt formalnie niczego nie zakazuje.

2. Czym autocenzura różni się od zwykłej ostrożności?
Ostrożność to wybór formy: spokojniejszy ton, sprawdzone fakty. Autocenzura to rezygnacja z treści, którą uważacie za prawdziwą i ważną, tylko dlatego, że spodziewacie się ataku.

3. Ile osób przestaje się wypowiadać po zobaczeniu hejtu?
W raporcie Pew Research Center z 2017 r. 27% dorosłych Amerykanów zrezygnowało z publikacji po zobaczeniu nękania innych. W Eurobarometrze z 2016 r. o wahaniu mówiło 48% osób, które zetknęły się z hejtem w debatach.

4. Czy są dane o autocenzurze po hejcie w Polsce?
Bezpośrednich nie znaleźliśmy. Badanie Uniwersytetu SWPS z 2024 r. pokazuje, że z hejtem zetknęło się osobiście 45% internautów, ale nie pyta o rezygnację z wypowiedzi.

5. Czy hejt częściej ucisza kobiety?
Badania wskazują na taką różnicę. W danych Ofcom z 2021 r. poczucie, że mogą mieć głos w sieci, zadeklarowało 42% kobiet i 48% mężczyzn, a w sondażu Amnesty z 2017 r. 32% nękanych kobiet przestało publikować opinie na niektóre tematy.

6. Ilu dziennikarzy rezygnuje z tematów?
W badaniu Rady Europy z 2016 r. 15% dziennikarzy porzucało tematy, a 31% łagodziło kontrowersyjne materiały. Odsetki te dotyczą jednak wszystkich nacisków łącznie, nie tylko hejtu w sieci.

7. Ile dziennikarek odchodzi z zawodu przez przemoc w sieci?
W ankiecie UNESCO i ICFJ z 2020 r. 4% dziennikarek odeszło z pracy, a 2% porzuciło dziennikarstwo. Znacznie częstsza była autocenzura w mediach społecznościowych, którą wskazało 30%.

8. Czy świadkowie hejtu też się wycofują?
Tak, i to jest istota efektu mrożącego. Dane Pew z 2017 r. dotyczą właśnie świadków: 27% coś wycofało, a 13% przestało korzystać z jakiegoś serwisu.

9. Czy można te wyniki porównywać między sobą?
Tylko ostrożnie. Badania pytały różne grupy, w różnych latach i różnymi słowami, a procenty liczono od różnych podstaw. Nie należy ich sumować ani wyciągać z nich średniej.

10. Dlaczego większość danych jest sprzed kilku lat?
Bo duże, reprezentatywne badania z pytaniem o rezygnację z wypowiedzi prowadzono głównie w latach 2016-2017. Nowsze raporty częściej mierzą skalę nękania niż jego wpływ na zabieranie głosu.

11. Czy są dane o twórcach internetowych?
Nie znaleźliśmy badania twórców, które spełniałoby te same wymagania co cytowane źródła. Dlatego w tekście nie podajemy dla tej grupy żadnej liczby.

12. Czy wycofanie się z sieci to zła decyzja?
Nie. Przerwa albo ograniczenie obecności bywa rozsądnym sposobem zadbania o siebie. Warto tylko, żeby była to Wasza decyzja, podjęta po zabezpieczeniu materiału i rozmowie z kimś zaufanym.

13. Jak mogę powołać się na te dane w artykule lub pracy?
Cytujcie zawsze raport źródłowy, z rokiem badania i opisem grupy, której dotyczy wynik. Linki do wszystkich raportów znajdują się w tekście i w wykazie źródeł pod nim.

14. Jak organizacja może sama zmierzyć efekt mrożący?
Wystarczy anonimowa ankieta z pytaniem, czy w ostatnim roku ktoś zrezygnował z wypowiedzi z obawy przed atakiem i jak często. Dobrze jest oddzielić pytanie o własne doświadczenie hejtu od pytania o bycie świadkiem.

Źródła

A jak to wyglądało u Was? Napiszcie w komentarzu

Czy zdarzyło się Wam usunąć gotowy wpis albo ominąć temat z obawy przed reakcją, a jeśli tak, to co pomogło Wam wrócić do publikowania? Znacie polskie badanie o autocenzurze po hejcie wśród dziennikarzy lub twórców, którego tu zabrakło? Prosimy, nie podawajcie w komentarzach nazwisk ani danych innych osób.

Udostępnij wpis
Zespół
Łukasz Wudyka

Właściciel firmy Pozycjonowanie Stron i prezes Fundacji Usuwanie Hejtu. Zajmuje się PR, SEO i ochroną reputacji w sieci.

Komentarze

Wszystkie komentarze sprawdzamy przed publikacją. Emblemat przy nicku to ranga za wsparcie fundacji. Zdobądź swój emblemat