Otwiera się w nowej karcie

Efekt widza w sieci: ile osób widzi hejt, a ile reaguje? Wyniki badań

Ktoś wrzuca na grupę klasową przerobione zdjęcie koleżanki. Widzi to dwadzieścia kilka osób. Kilka dodaje śmiejącą się buźkę, reszta milczy. Nikt nie pisze „przestań”. Psychologia ma na to nazwę: efekt widza. Im więcej osób patrzy, tym słabiej każda z nich…

ZespółŁukasz WudykaMłodzież

Ktoś wrzuca na grupę klasową przerobione zdjęcie koleżanki. Widzi to dwadzieścia kilka osób. Kilka dodaje śmiejącą się buźkę, reszta milczy. Nikt nie pisze „przestań”.

Psychologia ma na to nazwę: efekt widza. Im więcej osób patrzy, tym słabiej każda z nich czuje, że to ona powinna coś zrobić. Sprawdziliśmy, co na ten temat mówią badania: ile osób widzi hejt, ile reaguje i co zmienia reakcja jednej osoby.

W skrócie

  • 44,6% polskich nastolatków widziało w sieci wyzywanie swoich znajomych. Tak wynika z badania NASK „Nastolatki 3.0”, przeprowadzonego w 2022 roku.
  • W Rumunii 45% młodych świadków przemocy w sieci nie zrobiło nic, a prawie połowa próbowała pomóc. We Włoszech nie zareagowała połowa świadków. To dane z raportu EU Kids Online 2020, zebrane w latach 2017-2019.
  • W klasycznym eksperymencie z 1968 roku pomoc wezwało 85% osób, które myślały, że są jedynym świadkiem, i tylko 31% osób, które myślały, że świadków jest pięcioro.
  • W eksperymencie na czacie z 2015 roku tylko 10,4% uczestników wprost zareagowało na obrażanie innej osoby. Wielu pozostałych mówiło potem, że chciało zareagować, ale nie wiedziało jak.
  • Reakcja ma sens. W obserwacjach na szkolnych boiskach z 2001 roku 57% reakcji rówieśników zatrzymało dokuczanie.
  • Nie musicie pisać do sprawcy. Wiadomość do osoby atakowanej, zgłoszenie treści i rozmowa z dorosłym to też reakcja, a do tego bezpieczna.

Co to jest efekt widza?

Efekt widza, po angielsku bystander effect, to zjawisko opisane przez psychologów społecznych w latach 60. XX wieku. Polega na tym, że obecność innych świadków zmniejsza szansę, że pojedyncza osoba pomoże komuś w potrzebie.

Nie chodzi o to, że ludzie są obojętni albo źli. Autorzy pierwszych badań, John Darley i Bibb Latané, napisali wprost, że bierność świadków wynika raczej z ich reakcji na innych obserwatorów niż z braku współczucia dla osoby poszkodowanej. Tak brzmi wniosek z ich artykułu z 1968 roku.

Rozproszenie odpowiedzialności

Gdy widzicie coś złego sami, cała odpowiedzialność leży na Was. Gdy widzi to trzydzieści osób, każda ma w głowie tę samą myśl: ktoś inny na pewno już zareagował. W efekcie nie reaguje nikt.

Psychologowie nazywają to rozproszeniem odpowiedzialności. Odpowiedzialność nie znika. Dzieli się na tyle małych części, że żadna nie wystarcza, żeby ktoś ruszył się z miejsca.

Wszyscy milczą, więc chyba nic się nie dzieje

Drugi mechanizm to patrzenie na innych. Kiedy nie jesteście pewni, czy sytuacja jest poważna, sprawdzacie, jak zachowują się pozostali. Oni robią to samo. Każdy widzi spokojne twarze albo ciszę na czacie i uznaje, że to pewnie nic takiego.

Obawa przed oceną

Trzeci mechanizm to lęk, że wyjdziecie na kogoś przewrażliwionego albo że następnym celem będziecie Wy. W klasie ten lęk jest szczególnie silny, bo z tymi samymi osobami spotkacie się jutro o ósmej rano.

Eksperymenty o efekcie widza: co pokazały?

Eksperyment z 1968 roku: im więcej świadków, tym mniej pomocy

Darley i Latané zaprosili studentów do rozmowy przez interkom. Każdy siedział w osobnym pokoju. W trakcie rozmowy jeden z rozmówców, w rzeczywistości podstawiony przez badaczy, zaczynał mieć atak podobny do napadu padaczki i prosił o pomoc.

Badacze zmieniali tylko jedno: liczbę osób, które według uczestnika słyszały to samo. Wyniki opisuje między innymi akademicki podręcznik „Research Methods in Psychology”.

Co myślał uczestnikIlu uczestników wyszło szukać pomocy
Słyszę to tylko ja85%
Słyszy to jeszcze jedna osoba62%
Słyszą to jeszcze cztery osoby31%

Źródło: J. Darley, B. Latané, „Bystander intervention in emergencies: diffusion of responsibility”, Journal of Personality and Social Psychology, 1968. Wartości procentowe za podręcznikiem „Research Methods in Psychology”.

Uczestnicy byli tymi samymi ludźmi, z tym samym charakterem. Różniła ich tylko wiedza o tym, ilu jest innych świadków. To wystarczyło, żeby odsetek pomagających spadł prawie trzykrotnie.

Efekt widza w badaniach: w eksperymencie z 1968 roku pomoc wezwało 85, 62 lub 31 procent osób zależnie od liczby świadków.

Przegląd 50 lat badań: efekt istnieje, ale nie zawsze

W 2011 roku zespół Petera Fischera zebrał badania o efekcie widza z lat 1960-2010. W analizie znalazło się 105 niezależnych wyników i ponad 7700 uczestników. Metaanaliza opublikowana w Psychological Bulletin potwierdziła, że obecność innych osób zmniejsza gotowość do pomocy.

Ważniejsze są jednak wyjątki. Efekt widza słabł, gdy sytuacja była wyraźnie groźna, gdy sprawca był na miejscu i gdy świadkowie nie byli dla siebie obcy. To dobra wiadomość dla klasy. Znacie się, więc łatwiej Wam działać razem niż grupie przypadkowych przechodniów.

Nagrania z kamer: zwykle ktoś pomaga

W 2019 roku w czasopiśmie American Psychologist ukazała się analiza nagrań z kamer miejskich z Wielkiej Brytanii, Holandii i Republiki Południowej Afryki. Badacze obejrzeli 219 prawdziwych konfliktów w miejscach publicznych.

W 9 na 10 konfliktów przynajmniej jeden świadek zrobił coś, żeby pomóc. Co więcej, im więcej było świadków, tym większa była szansa, że ktoś z nich zareaguje. Autorzy piszą, że czas przestać opowiadać o świadkach wyłącznie jako o ludziach, którzy nie pomagają.

Te dwa wyniki nie są sprzeczne. Pojedyncza osoba w tłumie reaguje rzadziej niż wtedy, gdy jest sama. Ale w dużej grupie prawie zawsze znajdzie się ktoś, kto zrobi pierwszy krok. Pytanie brzmi, czy tym kimś będziecie Wy.

Czy efekt widza działa też w internecie?

Tak, a kilka cech sieci go wzmacnia. Nie widzicie twarzy osoby atakowanej, więc trudniej ocenić, jak bardzo ją to boli. Nie widzicie też innych świadków. Licznik wyświetleń pokazuje 3 tysiące, a Wy nie wiecie, czy ktokolwiek zareagował.

Eksperyment na czacie: 10,4% reaguje wprost

Kelly Dillon i Brad Bushman z Uniwersytetu Stanowego Ohio zaprosili 241 studentów do testowania czatu. W trakcie testu osoba prowadząca czat zaczynała obrażać jednego z uczestników, który w rzeczywistości należał do zespołu badawczego.

Wprost zareagowało tylko 10,4% badanych. Jednocześnie około 70% osób, które zauważyły obrażanie, zareagowało pośrednio: wystawiło czatowi i prowadzącemu złą ocenę w ankiecie po badaniu. Wyniki opisuje komunikat Uniwersytetu Stanowego Ohio z 2015 roku.

Najciekawsze było to, co uczestnicy mówili na koniec. Wielu z tych, którzy nie zareagowali albo zareagowali pośrednio, żałowało, że nie odezwało się wprost. Mówili, że chcieli coś zrobić, ale nie wiedzieli co. Bierność nie oznaczała więc zgody. Oznaczała brak gotowego sposobu działania.

Więcej widzów, mniej poczucia odpowiedzialności

Dwa inne zespoły sprawdziły, czy liczba świadków ma znaczenie także w sieci. W badaniu Obermaier, Fawzi i Kocha z 2014 roku uczestnicy czuli się mniej odpowiedzialni i mniej chętni do pomocy, gdy wpis widziało już dużo osób, a nie kilka. Bardzo poważne ataki zwiększały za to gotowość do reakcji, bo łatwiej było uznać sytuację za nagłą.

Podobny wynik przyniosły badania Brody’ego i Vangelisti z 2015 roku. Większa liczba świadków i poczucie anonimowości wiązały się z rzadszą reakcją. Bliska relacja z osobą atakowaną działała odwrotnie: znajomi częściej stawali w jej obronie i częściej ją wspierali.

Polskie badanie: w sieci łatwiej dołączyć do ataku

Julia Barlińska, Anna Szuster i Mikołaj Winiewski przeprowadzili trzy eksperymenty z udziałem nastolatków. Sprawdzali, kiedy świadek sam przyłącza się do ataku na inną osobę. Wyniki opublikowane w 2013 roku pokazały, że kontakt przez internet zwiększa ryzyko takiego zachowania w porównaniu z kontaktem twarzą w twarz.

Ten sam zespół pokazał też, co pomaga. Gdy badacze najpierw skłonili uczestników do wyobrażenia sobie, co czuje i myśli druga osoba, nastolatki rzadziej przyłączały się do ataku. Krótkie zatrzymanie się i pytanie „jak ja bym się czuł na jej miejscu” realnie zmienia zachowanie.

Ile osób widzi hejt, a ile reaguje?

Polska: prawie połowa nastolatków widziała wyzywanie znajomych

Największe polskie badanie na ten temat to „Nastolatki 3.0”. NASK przebadał w 2022 roku 4984 uczniów klas siódmych i ósmych oraz pierwszych i drugich klas szkół średnich. Na pytanie o przemoc w internecie wobec znajomych uczniowie odpowiedzieli tak:

  • 44,6% widziało wyzywanie kogoś ze znajomych,
  • 33,2% widziało ośmieszanie,
  • 29,6% widziało poniżanie,
  • 18,8% widziało rozpowszechnianie kompromitujących materiałów,
  • 29,7% nie spotkało się z żadną z tych sytuacji.

Im starsi uczniowie, tym częściej są świadkami. Wyzywanie znajomych w sieci widziało 39,1% siódmoklasistów i 48,7% uczniów drugich klas szkół średnich. Wszystkie te liczby pochodzą z raportu NASK „Nastolatki 3.0”.

To samo badanie mówi coś ważnego o osobach atakowanych. Na pytanie, jak zareagowali, gdy sami doświadczyli przemocy w sieci, 38,5% uczniów odpowiedziało, że nic nie zrobiło i nikomu nie powiedziało. W 2020 roku było to 32,4%. Pomocy u przyjaciół i znajomych szukało 20,3%, u nauczycieli 5,5%. Jeśli ktoś w ogóle komuś mówi, to bardzo często rówieśnikowi. Możecie być jedyną osobą, która się dowie.

Europa: połowa młodych świadków nie robi nic

Raport NASK nie pyta, co zrobili świadkowie. Takie pytanie zadano w badaniu EU Kids Online w kilku krajach Europy. W Rumunii, gdzie dane zbierano w latach 2018-2019, jedna trzecia dzieci i nastolatków w wieku 9-17 lat widziała w ostatnim roku, jak ktoś jest prześladowany w sieci. Wśród najmłodszych było to 21%, wśród osób w wieku 15-17 lat 45%.

Spośród rumuńskich świadków prawie połowa próbowała pomóc osobie atakowanej, 45% nie zrobiło nic, a 7% zachęcało sprawcę. We Włoszech, gdzie badanie przeprowadzono w 2017 roku, nic nie zrobiła połowa świadków prześladowania w sieci i 58% osób, które widziały mowę nienawiści. Dane podaje raport EU Kids Online 2020.

Dorośli: dwie trzecie widzi, trzy osoby na dziesięć reagują

Pew Research Center zapytał w styczniu 2017 roku 4248 dorosłych Amerykanów o nękanie w internecie. 66% widziało, jak ktoś inny jest nękany. W jakikolwiek sposób zareagowało 30% wszystkich badanych, a 35% widziało i nigdy nie zareagowało.

Reakcje były różne. 18% badanych odpowiedziało bezpośrednio sprawcy, 17% okazało wsparcie osobie atakowanej, 17% oznaczyło treść jako obraźliwą, a 12% zgłosiło sprawcę do serwisu. Dane pochodzą z raportu Pew Research Center o świadkach nękania w sieci.

Zestawienie: świadkowie w liczbach

Badanie i rokKogo badanoIlu widziałoJak reagowali
NASK, 20224984 uczniów w Polsce44,6% widziało wyzywanie znajomychNie pytano o reakcję świadków
EU Kids Online, Rumunia, 2018-2019Dzieci i młodzież 9-17 latJedna trzecia w ostatnim rokuPrawie połowa pomagała, 45% nic nie zrobiło, 7% zachęcało sprawcę
EU Kids Online, Włochy, 2017Dzieci i młodzież 9-17 latRaport nie podaje odsetka świadków50% świadków nic nie zrobiło
Pew Research Center, 20174248 dorosłych w USA66%30% zareagowało, 35% nigdy nie zareagowało
Dillon i Bushman, 2015241 studentów na czacieEksperyment10,4% zareagowało wprost

Źródło: NASK „Nastolatki 3.0”, EU Kids Online 2020, Pew Research Center, Uniwersytet Stanowy Ohio.

Efekt widza a cyberprzemoc w badaniach: 44,6 procent nastolatków widzi hejt w sieci, a około połowy świadków nie reaguje.

Czego te dane nie mówią?

Uczciwie trzeba powiedzieć, że tych liczb nie wolno prosto porównywać. Badania ankietowe opierają się na tym, co ludzie sami o sobie mówią, a w ankiecie łatwiej przyznać się do pomocy niż do bierności. NASK pytał o przemoc wobec znajomych, a nie o to, co zrobili świadkowie. Dane o reakcjach młodych świadków pochodzą z Rumunii i Włoch, a nie z Polski, i mają już kilka lat. Nie znaleźliśmy reprezentatywnych polskich danych o tym, jak reagują nastoletni świadkowie hejtu.

Badanie Pew dotyczy dorosłych Amerykanów i liczy każdą reakcję z całego życia, a nie reakcję na konkretną sytuację. Eksperymenty z 1968 i 2015 roku prowadzono na studentach, w sztucznych warunkach i nie w grupie klasowej. Obserwacje na boiskach z 2001 roku objęły dzieci z klas 1-6 i dotyczyły dokuczania twarzą w twarz. Te badania pokazują kierunek zjawiska. Nie pokazują dokładnego odsetka dla Waszej klasy.

Co zmienia reakcja jednej osoby?

Ponad połowa reakcji rówieśników zatrzymuje dokuczanie

Badaczki Lynn Hawkins, Debra Pepler i Wendy Craig obserwowały dzieci na szkolnych boiskach. Rówieśnicy byli obecni przy 88% sytuacji dokuczania, ale zareagowali tylko w 19%. Kiedy już reagowali, 57% ich reakcji skutecznie zatrzymało dokuczanie. Wyniki opublikowano w 2001 roku w czasopiśmie Social Development.

W tym samym badaniu widać też ostrzeżenie. W 47% przypadków rówieśnicy reagowali agresywnie, zwłaszcza gdy zwracali się do sprawcy. Reakcje skierowane do osoby atakowanej były częściej spokojne. Stąd ważna wskazówka: nie musicie i nie powinniście odpowiadać atakiem na atak.

Klasa, w której się broni, to klasa z mniejszą przemocą

Zespół Christiny Salmivalli z Uniwersytetu w Turku przebadał 6764 uczniów z 385 klas w 77 szkołach. Okazało się, że w klasach, w których uczniowie częściej bronili osób atakowanych, dokuczania było mniej. W klasach, w których świadkowie śmiali się i dopingowali sprawcę, było go wyraźnie więcej. Tak wynika z badania opublikowanego w 2011 roku.

W sieci „dopingiem” jest polubienie, śmiejąca się buźka, przekazanie dalej. Sprawca traktuje je jak oklaski. Brak reakcji też odczytuje po swojemu: skoro nikt nie protestuje, to wolno.

Pierwsza osoba przełamuje ciszę

Skoro efekt widza bierze się z patrzenia na innych, to działa także w drugą stronę. Kiedy jedna osoba napisze spokojnie „to nie jest w porządku”, pozostali dostają sygnał, że sytuacja jest poważna i że można się odezwać. Druga osoba ma już dużo łatwiej niż pierwsza.

Dla osoby atakowanej nawet jedna prywatna wiadomość zmienia bardzo wiele. Przestaje myśleć, że wszyscy są przeciwko niej. O tym, jak mocno hejt łączy się z poczuciem osamotnienia, piszemy w tekście o samotności w klasie w danych.

Czy reagowania można się nauczyć?

Wyniki są zachęcające, choć niejednoznaczne. Metaanaliza Joshuy Polanina i współpracowników z 2012 roku objęła 12 programów szkolnych i 12 874 uczniów. Programy te zwiększały gotowość świadków do reakcji, a efekt był silniejszy w szkołach średnich. Opisuje to artykuł w School Psychology Review.

Nowsza metaanaliza 49 badań, obejmująca prace opublikowane do marca 2024 roku, również wykazała niewielki pozytywny efekt programów dla świadków. Najbardziej pomagały wiedza, wiara we własną skuteczność i konkretne umiejętności. Z kolei przegląd 44 badań szkolnych programów przeciw cyberprzemocy z 2025 roku nie potwierdził istotnego wpływu na zachowanie świadków w sieci. Wniosek jest prosty: sama lekcja nie wystarczy, potrzebne są przećwiczone, konkretne sposoby działania.

Co możecie zrobić jako świadkowie hejtu w sieci?

Eksperyment na czacie pokazał, że ludzie milczą głównie dlatego, że nie wiedzą, co zrobić. Poniżej jest pięć sposobów, od najłatwiejszego. Żaden nie wymaga kłótni ze sprawcą.

Nie dokładajcie się.
Nie lubcie wpisu, nie dodawajcie reakcji, nie przekazujcie dalej. Nawet „żeby pokazać, jakie to okropne”. Każde przekazanie powiększa widownię.

Napiszcie do osoby atakowanej.
Prywatnie i krótko. To najbezpieczniejsza reakcja i jedna z najważniejszych. Nie musicie niczego rozwiązywać. Wystarczy dać znać, że nie jesteście po stronie sprawcy.

Zgłoście treść w serwisie.
Serwisy mają formularze zgłoszeń. YouTube podaje w swojej pomocy, że zgłoszenie jest anonimowe i użytkownicy nie wiedzą, kto zgłosił film. Zasady innych serwisów sprawdźcie w ich centrach pomocy. Jak zgłaszać krok po kroku, opisujemy w tekstach o hejcie na TikToku i Instagramie oraz o zgłaszaniu filmów i komentarzy na YouTube.

Zróbcie zrzut ekranu.
Wpis może zniknąć za godzinę, a osoba atakowana może potrzebować dowodu. Na zrzucie powinna być widoczna nazwa konta, data i treść. Więcej w tekście o zabezpieczaniu dowodów hejtu. Wyjątek: jeśli materiał pokazuje nagość osoby niepełnoletniej, niczego nie zapisujcie i nie przesyłajcie, tylko od razu powiedzcie dorosłemu.

Powiedzcie dorosłemu.
Wychowawcy, pedagogowi, rodzicowi. To nie jest donoszenie. Donosi się po to, żeby komuś zaszkodzić. Wy mówicie po to, żeby komuś przestała dziać się krzywda.

Gotowe wiadomości do skopiowania

Do osoby atakowanej, prywatnie:

  • „Widziałam, co napisali na grupie. To nie w porządku. Jak się trzymasz?”
  • „Nie zgadzam się z tym, co o Tobie piszą. Jeśli chcesz, pójdę z Tobą do wychowawcy.”
  • „Zrobiłem zrzuty ekranu. Mam je, gdybyś ich potrzebowała.”

Na grupie, jeśli czujecie się na siłach:

  • „To już nie jest śmieszne. Dajmy spokój.”
  • „Nie przesyłajcie tego dalej.”

Do dorosłego:

  • „Na naszej grupie klasowej od kilku dni wyśmiewana jest jedna osoba. Mam zrzuty ekranu. Nie wiem, co z tym zrobić, i potrzebuję pomocy.”

Jak ominąć efekt widza w praktyce?

  1. Załóżcie, że nikt inny jeszcze nie zareagował. Dane pokazują, że to bardzo prawdopodobne.
  2. Nazwijcie sytuację w myślach: to nie żart, to atak na konkretną osobę.
  3. Wybierzcie jedną rzecz z listy wyżej i zróbcie ją od razu. Im dłużej czekacie, tym trudniej zacząć.
  4. Napiszcie do jednej zaufanej osoby z klasy: „Widziałeś to? Zgłośmy to razem”. We dwoje jest o wiele łatwiej.
  5. Wróćcie do sprawy następnego dnia i sprawdźcie, czy wpis zniknął i jak czuje się osoba atakowana.

Szerzej o rozmowie z osobą atakowaną i o tym, czego nie mówić, piszemy w tekście Hejt w klasie. Jak pomóc osobie hejtowanej, gdy jesteście świadkami?

Efekt widza a cyberprzemoc: sześć bezpiecznych reakcji świadka hejtu w sieci, od wiadomości po zgłoszenie.

Czego lepiej nie robić?

Nie odpowiadajcie hejtem na hejt.
Obrażanie sprawcy zmienia Was w kolejną stronę konfliktu i daje mu powód do dalszych ataków. Badanie z boisk pokazało, że rówieśnicy bardzo często reagują agresywnie. Spokojne zdanie działa lepiej.

Nie ustalajcie na własną rękę, kto stoi za anonimowym kontem.
Łatwo oskarżyć niewinną osobę. Tożsamość autora może ustalić policja albo sąd.

Nie publikujcie zrzutów „ku przestrodze”.
Zrzut ekranu jest dowodem dla dorosłych i dla serwisu. Wrzucony na inną grupę staje się dalszym ciągiem tego samego hejtu.

Nie narażajcie się.
Jeśli boicie się odezwać publicznie, nie musicie. Wiadomość prywatna, zgłoszenie i rozmowa z dorosłym nie wymagają wychodzenia przed szereg. Jeśli atmosfera na grupie Wam szkodzi, przeczytajcie tekst o tym, jak bezpiecznie opuścić grupę lub rozmowę. Zanim wyjdziecie, zróbcie zrzuty ekranu.

Kiedy trzeba od razu powiedzieć dorosłemu?

Są sytuacje, w których nie czekacie i nie próbujecie radzić sobie sami:

  • ktoś grozi pobiciem albo inną krzywdą,
  • krąży nagie lub intymne zdjęcie albo film,
  • osoba atakowana pisze, że nie chce żyć albo że zrobi sobie krzywdę,
  • ktoś publikuje adres, numer telefonu lub inne dane tej osoby,
  • hejt trwa od wielu dni i się nasila.

W takich sprawach zawsze działa się razem z dorosłym: rodzicem, wychowawcą, pedagogiem. Gdy czyjeś życie lub zdrowie jest zagrożone, dzwoni się pod numer 112. Jeśli nie macie komu powiedzieć, zadzwońcie pod 116 111. To telefon zaufania dla dzieci i młodzieży.

Co mogą zrobić wychowawca i szkoła?

Badania podpowiadają trzy rzeczy. Po pierwsze, uczniowie potrzebują konkretnych zdań i kroków, a nie ogólnego hasła „reagujcie”. Warto je przećwiczyć na godzinie wychowawczej, na przykładzie zmyślonej sytuacji.

Po drugie, szkoła powinna mieć bezpieczną drogę zgłoszenia, na przykład skrzynkę albo formularz, z którego można skorzystać bez podpisu. Uczeń, który boi się odwetu, nie przyjdzie do pokoju nauczycielskiego przy całej klasie.

Po trzecie, warto wiedzieć, jak jest naprawdę. Anonimowa ankieta pokaże, ilu uczniów widzi hejt i co ich powstrzymuje przed reakcją. Gotowe pytania znajdziecie w tekście o ankiecie o hejcie i cyberprzemocy w szkole.

Podsumowanie: efekt widza w sieci da się przełamać

Hejt w internecie widzi bardzo wiele osób. W Polsce wyzywanie znajomych w sieci widziało 44,6% nastolatków badanych przez NASK w 2022 roku. Reaguje mniejszość: w europejskich badaniach z lat 2017-2019 mniej więcej połowa młodych świadków nie zrobiła nic, a w eksperymencie na czacie z 2015 roku wprost odezwała się jedna osoba na dziesięć.

Powodem nie jest obojętność. Powodem jest rozproszenie odpowiedzialności, patrzenie na innych i brak pomysłu, co zrobić. Dlatego warto mieć gotowy plan: nie dokładać się, napisać do osoby atakowanej, zgłosić treść, zrobić zrzut ekranu, powiedzieć dorosłemu.

Reakcja jednej osoby naprawdę coś zmienia. Ponad połowa reakcji rówieśników w badaniu z 2001 roku zatrzymała dokuczanie, a w klasach, w których uczniowie się bronią, przemocy jest mniej. Ktoś musi być pierwszy. Możecie to być Wy.

Gdzie szukać pomocy?

Fundacja Usuwanie Hejtu
tel. 222 900 142, biuro@usuwaniehejtu.pl
Pomagamy przygotować zgłoszenia do serwisów i prowadzimy je do końca, pomagamy zabezpieczyć materiał i kierujemy do prawnika lub psychologa. Sprawy osób niepełnoletnich prowadzimy zawsze razem z rodzicem lub opiekunem.

Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży
116 111

Telefon dla rodziców i nauczycieli w sprawach bezpieczeństwa dzieci
800 100 100

Telefon zaufania dla dorosłych w kryzysie emocjonalnym
116 123

Zagrożenie życia lub zdrowia
112

W szkole
Wychowawca, pedagog albo psycholog szkolny.

Działania Fundacji można wesprzeć darowizną na stronie usuwaniehejtu.pl.

Najczęściej zadawane pytania

1. Co to jest efekt widza?
To zjawisko, w którym obecność innych świadków zmniejsza szansę, że pojedyncza osoba pomoże komuś w potrzebie. Opisali je psychologowie John Darley i Bibb Latané w 1968 roku. Nie wynika z obojętności, tylko z tego, jak ludzie reagują na siebie nawzajem.

2. Co to jest rozproszenie odpowiedzialności?
To główny mechanizm efektu widza. Gdy świadków jest wielu, każdy zakłada, że zareaguje ktoś inny, więc poczucie obowiązku rozkłada się na całą grupę. W rezultacie często nie reaguje nikt.

3. Czy efekt widza działa w internecie?
Tak. Eksperymenty z lat 2014-2015 pokazały, że im więcej osób widziało wpis, tym mniej odpowiedzialni czuli się pojedynczy świadkowie. W sieci dochodzi do tego anonimowość i brak widoku twarzy osoby atakowanej.

4. Ilu nastolatków w Polsce widzi hejt w sieci?
W badaniu NASK z 2022 roku 44,6% uczniów widziało wyzywanie znajomych w internecie, 33,2% ośmieszanie, a 29,6% poniżanie. Starsi uczniowie są świadkami częściej niż młodsi.

5. Ilu świadków hejtu reaguje?
Zależy od badania. W Rumunii w latach 2018-2019 prawie połowa młodych świadków próbowała pomóc, a 45% nie zrobiło nic. W eksperymencie na czacie z 2015 roku wprost zareagowało 10,4% uczestników. Polskich reprezentatywnych danych o reakcjach nastoletnich świadków nie znaleźliśmy.

6. Dlaczego ludzie nie reagują, chociaż widzą, że komuś dzieje się krzywda?
Najczęściej dlatego, że czekają na innych, nie są pewni, czy to poważne, albo boją się oceny. Uczestnicy eksperymentu z 2015 roku mówili też, że chcieli zareagować, ale nie wiedzieli, co konkretnie zrobić.

7. Czy reakcja jednej osoby może coś zmienić?
Tak. W obserwacjach na szkolnych boiskach z 2001 roku 57% reakcji rówieśników zatrzymało dokuczanie. Pierwsza osoba, która się odezwie, ułatwia też reakcję kolejnym.

8. Boję się, że następnym celem będę ja. Co mogę zrobić?
Wybierzcie reakcje, których sprawca nie widzi. Możecie napisać prywatnie do osoby atakowanej, zgłosić treść w serwisie i powiedzieć o sprawie dorosłemu. Nie macie obowiązku odzywać się publicznie.

9. Czy sprawca dowie się, że to ja zgłosiłem wpis?
YouTube podaje w swojej pomocy, że zgłoszenia są anonimowe i użytkownicy nie wiedzą, kto zgłosił film. Zasady innych serwisów warto sprawdzić w ich centrach pomocy przed wysłaniem zgłoszenia.

10. Czy powiedzenie nauczycielowi o hejcie to donosicielstwo?
Nie. Donosi się po to, żeby komuś zaszkodzić, a zgłoszenie hejtu ma przerwać czyjąś krzywdę. Możecie poprosić nauczyciela, żeby nie ujawniał, od kogo wie.

11. Czy polubienie albo śmiejąca się buźka pod hejtem to coś złego?
Sprawca odbiera takie reakcje jak poparcie. Badanie z 2011 roku pokazało, że w klasach, w których świadkowie wzmacniają sprawcę, dokuczania jest wyraźnie więcej. Najprostsza pomoc to niczego nie dodawać i niczego nie przesyłać.

12. Co napisać do osoby, która jest hejtowana?
Krótko i prywatnie, na przykład: widziałam, co napisali, to nie w porządku, jak się trzymasz. Nie musicie dawać rad. Najważniejsza jest informacja, że ktoś jest po jej stronie.

13. Czy powinienem odpisać hejterowi?
Nie musicie. Jeśli chcecie, napiszcie jedno spokojne zdanie, bez obrażania. Kłótnia ze sprawcą zwykle przedłuża atak, a obraźliwa odpowiedź robi z Was kolejną stronę konfliktu.

14. Kiedy trzeba od razu zawiadomić dorosłego?
Gdy pojawiają się groźby, krążą intymne zdjęcia, ktoś publikuje czyjeś dane albo osoba atakowana pisze, że chce zrobić sobie krzywdę. Przy zagrożeniu życia dzwoni się pod 112. Wsparcie dla dzieci i młodzieży daje telefon 116 111.

15. Czy szkolne zajęcia o reagowaniu działają?
Metaanaliza z 2012 roku, obejmująca 12 programów i 12 874 uczniów, wykazała, że programy zwiększają gotowość świadków do reakcji. Przegląd z 2025 roku nie potwierdził jednak istotnego wpływu na zachowanie świadków w sieci. Najlepiej działa ćwiczenie konkretnych kroków.

16. Czy efekt widza oznacza, że ludzie nigdy nie pomagają?
Nie. Analiza nagrań z kamer miejskich opublikowana w 2019 roku wykazała, że w 9 na 10 konfliktów w miejscach publicznych pomógł przynajmniej jeden świadek. Efekt widza opisuje pojedynczą osobę w grupie, a nie całą grupę.

Źródła

A jak to wyglądało u Was? Napiszcie w komentarzu

Czy zdarzyło się Wam widzieć hejt na grupie i nie wiedzieć, co zrobić? Co Was wtedy powstrzymało: obawa przed reakcją klasy, czy myśl, że ktoś inny już to zgłosił? A jeśli kiedyś ktoś stanął w Waszej obronie, napiszcie, które zdanie albo który gest pomogły najbardziej. Prosimy, nie podawajcie w komentarzach nazwisk, nazw szkół ani danych innych osób.

Udostępnij wpis
Zespół
Łukasz Wudyka

Właściciel firmy Pozycjonowanie Stron i prezes Fundacji Usuwanie Hejtu. Zajmuje się PR, SEO i ochroną reputacji w sieci.

Komentarze

Wszystkie komentarze sprawdzamy przed publikacją. Emblemat przy nicku to ranga za wsparcie fundacji. Zdobądź swój emblemat