Wpis na grupie wsi czyta pół sołectwa jeszcze tego samego wieczoru. Rano spotykacie autora w sklepie, a jego dzieci chodzą do klasy z Waszymi. Hejt na sołtysa różni się od hejtu w dużym mieście jednym: prawie zawsze wiadomo, kto pisze.
To utrudnienie i zarazem szansa. Z sąsiadem da się porozmawiać, sprawę można wyjaśnić na zebraniu wiejskim, a administrator grupy mieszka dwie ulice dalej. Droga prawna istnieje i czasem jest potrzebna, ale w małej społeczności warto po nią sięgać na końcu, a nie na początku.
W skrócie
- Sołtys pełni funkcję publiczną, więc mieszkańcy mogą oceniać jego pracę, także ostro. Wyzwiska, zmyślone zarzuty i ataki na rodzinę krytyką nie są.
- Kolejność, która na wsi sprawdza się najczęściej: zabezpieczenie wpisów, rozmowa w cztery oczy, prośba do administratora grupy, wyjaśnienie na zebraniu wiejskim, mediacja, a dopiero potem pismo i sąd.
- Sołtys korzysta z ochrony prawnej przysługującej funkcjonariuszom publicznym. Tak stanowi art. 36 ust. 3 ustawy o samorządzie gminnym.
- Zniesławienie i zniewaga są ścigane z oskarżenia prywatnego. Karalność ustaje po roku od dnia, w którym dowiedzieliście się, kto jest sprawcą, i nie później niż po 3 latach od czynu (art. 101 § 2 Kodeksu karnego).
- Mediacja ma sens: według statystyk Ministerstwa Sprawiedliwości w 2025 roku ugodą zakończyło się 2151 z 3408 mediacji w sprawach karnych, czyli około 63%.
- Groźby i uporczywe nękanie to inna kategoria. Wtedy nie czekacie na zebranie, tylko zgłaszacie sprawę policji.
Dlaczego hejt na wsi boli inaczej niż w mieście?
W mieście obraźliwy komentarz pisze zwykle ktoś obcy. Na wsi pisze osoba, z którą od lat mijacie się pod kościołem, w remizie i na przystanku. Komentują go krewni, sąsiedzi i rodzice kolegów Waszych dzieci.
Wszyscy czytają, mało kto się odzywa.
Grupa wsi ma często więcej członków, niż wieś ma dorosłych mieszkańców. Większość czyta i milczy. Milczenie nie oznacza zgody z autorem. Najczęściej oznacza, że ludzie nie chcą wchodzić w spór z sąsiadem.
Nie da się wylogować ze wsi.
Po wyłączeniu telefonu sprawa zostaje: w rozmowach przed sklepem, na zebraniu, na zabawie strażackiej. Dlatego rozwiązanie musi działać także poza internetem.
Funkcja jest społeczna.
Sołtys nie ma biura prasowego ani prawnika urzędu na co dzień. Często pełni funkcję po pracy, a atak odbiera jako atak na siebie i rodzinę, nie na urząd.
Jest też dobra wiadomość. W badaniu CBOS „Zaufanie społeczne” z lutego 2026 roku 69% dorosłych Polaków zadeklarowało zaufanie do władz lokalnych swojego miasta lub gminy. To jeden z najwyższych wyników wśród badanych instytucji. W tym samym badaniu 75% ankietowanych uznało, że w stosunkach z innymi ludźmi trzeba być bardzo ostrożnym, a tylko 22%, że większości ludzi można ufać.
Te liczby dotyczą władz gminy, a nie samych sołtysów, i całej Polski, a nie tylko wsi. Nie znaleźliśmy wiarygodnych ogólnopolskich badań o tym, jak często sołtysi doświadczają hejtu w internecie. Dane pokazują jednak tło: do samorządu najbliżej ludzi zaufanie jest wysokie, a do siebie nawzajem dużo niższe. Jeden głośny wpis nie przekreśla więc opinii, na którą pracowaliście latami.
Krytyka czy hejt? Gdzie jest granica wobec sołtysa
Zanim zareagujecie, odpowiedzcie sobie uczciwie na jedno pytanie: czy to jest hejt, czy niewygodna krytyka. Od odpowiedzi zależy wszystko, co zrobicie dalej.
Sołtys jest organem wykonawczym sołectwa, wybieranym przez mieszkańców w głosowaniu tajnym i bezpośrednim. Gospodaruje wspólnymi pieniędzmi i reprezentuje wieś wobec gminy. Mieszkańcy mają prawo pytać, na co poszły środki, dlaczego nie ma lampy przy drodze i czemu zebranie zwołano w środku żniw. Mają też prawo pisać o tym nieuprzejmie.
Prawo chroni taką krytykę wprost. Zgodnie z art. 213 § 2 Kodeksu karnego nie popełnia zniesławienia ten, kto publicznie podnosi prawdziwy zarzut dotyczący postępowania osoby pełniącej funkcję publiczną. Słowo „prawdziwy” jest tu najważniejsze. Szerzej opisujemy to w tekście o granicach krytyki radnego, wójta i urzędnika.
Co mieści się w krytyce
Ocena Waszych decyzji, pytania o pieniądze sołectwa, zarzut, że czegoś nie dopilnowaliście, porównanie z poprzednim sołtysem, wezwanie do zmiany przy następnych wyborach. Nawet jeśli ton jest przykry, to są sprawy publiczne.
Co jest już hejtem
Wyzwiska i poniżające określenia. Zarzuty kradzieży, łapówek albo oszustwa bez żadnych podstaw. Komentarze o wyglądzie, zdrowiu, małżeństwie i dzieciach. Publikowanie zdjęć domu lub prywatnych wiadomości. Nawoływanie, żeby „ktoś się z nim wreszcie policzył”.
Przykład pierwszy.
„Sołtys znowu wydał fundusz na plac zabaw, a droga do pól dalej w dziurach. Kto to uchwalił?” To krytyka. Warto odpowiedzieć faktami.
Przykład drugi.
„Sołtys kradnie z funduszu, wszyscy wiedzą, że dom postawił za nasze.” To zarzut popełnienia przestępstwa. Jeśli jest nieprawdziwy, narusza Wasze dobre imię.
Przykład trzeci.
Wulgarne określenie Was albo Waszej żony pod zdjęciem z dożynek. To zniewaga, bez względu na to, o co autor ma żal.

Co zrobić w pierwszej dobie po wpisie?
Pierwsza doba nie służy do wygrania sporu. Służy do tego, żeby go nie zaognić i niczego nie stracić.
- Nie odpowiadajcie od razu. Odpowiedź pisana w nerwach o północy zostanie w grupie na długo i będzie cytowana. Odłóżcie ją co najmniej do rana.
- Zabezpieczcie wpis i komentarze. Zróbcie zrzuty ekranu z nazwą grupy, nazwiskiem autora, datą i godziną. Zapiszcie adres wpisu. Autor może go usunąć, a wtedy zostaną tylko Wasze kopie. Szczegóły znajdziecie w tekście o tym, jak zabezpieczyć dowody hejtu w internecie.
- Sprawdźcie fakty. Jeśli wpis dotyczy pieniędzy albo decyzji, zajrzyjcie do protokołu zebrania, uchwały i rozliczenia. Może autor ma w czymś rację. Lepiej wiedzieć to przed rozmową niż po niej.
- Powiedzcie radzie sołeckiej. Rada wspomaga sołtysa także w takich chwilach. Jedna zaufana osoba może śledzić komentarze za Was, żebyście nie musieli czytać wszystkiego sami.
- Poproście bliskich, żeby nie odpisywali. Żona, mąż, syn albo szwagier, którzy bronią Was w komentarzach, zwykle dolewają oliwy do ognia. Spór sołtysa z mieszkańcem zamienia się wtedy w spór dwóch rodzin.
- Oceńcie, czy jest groźba. Jeśli ktoś grozi Wam, rodzinie albo mieniu, pomińcie kolejne kroki i zgłoście sprawę policji. W nagłym zagrożeniu dzwońcie pod 112.
Krok pierwszy: rozmowa w cztery oczy
W mieście rada „porozmawiajcie z autorem” bywa nierealna. Na wsi jest najkrótszą drogą. Za ostrym wpisem często stoi konkretna, stara sprawa: odmowa podpisu, miedza, rów, nieodśnieżona droga, przegrane wybory.
Wybierzcie miejsce i porę.
Nie pod sklepem i nie przy świadkach, przed którymi autor będzie musiał zachować twarz. Najlepiej u niego na podwórku albo w świetlicy, po wcześniejszym umówieniu się.
Zacznijcie od pytania, nie od zarzutu.
„Przeczytałem, co napisałeś. Powiedz mi, o co naprawdę chodzi” działa lepiej niż „jak śmiałeś”. Wysłuchajcie do końca, nawet jeśli nie zgadzacie się z połową.
Oddzielcie sprawę od formy.
Możecie przyznać, że w sprawie drogi autor ma powód do złości, i jednocześnie powiedzieć, że zarzut kradzieży jest nieprawdziwy i ma zniknąć.
Poproście o konkret.
Usunięcie wpisu albo jego sprostowanie w tej samej grupie. Bez upokarzania i bez żądania publicznej pokuty.
Jeśli nie macie odwagi albo siły na rozmowę twarzą w twarz, napiszcie prywatną wiadomość. Nie w komentarzu, tylko bezpośrednio do autora.
Wzór prywatnej wiadomości do autora
„Dzień dobry, Panie Janie. Przeczytałem Pana wpis na grupie o funduszu sołeckim. Rozumiem, że sprawa drogi do pól Pana złości, i chętnie pokażę Panu rozliczenie oraz uchwałę zebrania. Zarzut, że przywłaszczyłem pieniądze, jest nieprawdziwy i krzywdzi mnie oraz moją rodzinę. Proszę o jego usunięcie do piątku. Jestem do dyspozycji w świetlicy we wtorek po 17, możemy też porozmawiać u Pana. Pozdrawiam, [imię i nazwisko], sołtys”.
Taka wiadomość ma dodatkową wartość. Jeśli sprawa trafi kiedyś do mediatora albo sądu, pokaże, że zaczęliście od spokojnej próby porozumienia.
Krok drugi: administrator grupy wsi
Grupą mieszkańców zwykle kieruje ktoś z sąsiadów. To on ustala zasady, akceptuje członków i może usunąć wpis albo wyłączyć pod nim komentarze. Często nie reaguje, bo nie chce być stroną w sporze.
Napiszcie prywatnie, nie publicznie.
Publiczne wezwanie „administrator, zrób coś” stawia go w trudnym położeniu i wydłuża wątek.
Wskażcie konkretne treści.
Nie cały wątek, tylko te wpisy i komentarze, które zawierają wyzwiska, zmyślone zarzuty albo dane prywatne. Dołączcie adresy i zrzuty.
Odwołajcie się do zasad grupy.
Jeśli grupa ma regulamin, wskażcie punkt o zakazie obrażania. Jeśli nie ma, zaproponujcie jego wprowadzenie. To pomaga wszystkim, nie tylko Wam.
Nie żądajcie usunięcia krytyki.
Prośba o usunięcie pytań o fundusz sołecki skończy się zarzutem cenzury. Proście o usunięcie tego, co obraźliwe i nieprawdziwe.
Wzór wiadomości do administratora
„Dzień dobry. Piszę w sprawie wpisu z 12 maja w grupie [nazwa]. Nie proszę o usuwanie pytań o fundusz sołecki, odpowiem na nie na zebraniu. Proszę o usunięcie trzech komentarzy z wyzwiskami i zarzutem kradzieży, których adresy i zrzuty załączam. Zarzut jest nieprawdziwy. Proszę też o rozważenie wyłączenia komentarzy pod tym wpisem do czasu zebrania. Dziękuję, [imię i nazwisko]”.
Jeśli administrator nie odpowiada, zgłoście treści samemu serwisowi. Drogę opisujemy w tekście o tym, jak zgłosić hejt na Facebooku i Messengerze. Podobną sytuację od strony przedsiębiorcy omawiamy we wpisie o zarzutach na grupie mieszkańców.
Gdy sami administrujecie grupą wsi
To częsta i niewygodna sytuacja. Sołtys, który usuwa wpisy o sobie, jest sędzią we własnej sprawie. Nawet słuszna decyzja będzie wyglądać źle.
Rozwiązaniem jest drugi administrator spoza rady sołeckiej, na przykład osoba z koła gospodyń albo straży, oraz krótki regulamin przyjęty jawnie. W sprawach, które dotyczą Was osobiście, decyzję podejmuje ta druga osoba.
Krok trzeci: zebranie wiejskie i jawne informacje
Zebranie wiejskie jest organem uchwałodawczym sołectwa. To naturalne miejsce na sprawy, o które toczy się spór: pieniądze, inwestycje, podział prac. Internetowa plotka słabnie, gdy mieszkańcy widzą dokumenty.
Mówcie o sprawie, nie o autorze.
Przedstawcie rozliczenie, uchwały, pisma z gminy. Nie wymieniajcie nazwiska autora wpisu i nie czytajcie jego komentarzy na głos. Zebranie nie jest sądem nad sąsiadem.
Dajcie czas na pytania.
Osoba, która pisała w grupie, ma prawo zapytać także na sali. Odpowiedź przy wszystkich zamyka temat skuteczniej niż dziesięć komentarzy.
Zadbajcie o protokół.
Zapis, że rozliczenie przedstawiono i nikt nie zgłosił zastrzeżeń, przyda się, jeśli zarzuty wrócą.
Publikujcie informacje na bieżąco.
Tablica ogłoszeń, strona sołectwa, krótki wpis w grupie po każdym zebraniu: co uchwalono, ile kosztowało, kto wykonał. Im mniej domysłów, tym mniej miejsca na pomówienia.
Jeśli spór dotyczy zadań gminy, poproście o obecność wójta, burmistrza albo pracownika urzędu. Część żalu kierowanego do sołtysa dotyczy decyzji, które zapadają gdzie indziej.

Krok czwarty: mediacja. Czy to działa między sąsiadami?
Mediacja to rozmowa dwóch stron z udziałem bezstronnej osoby, która nie rozstrzyga, kto ma rację, tylko pomaga dojść do porozumienia. Jest dobrowolna i poufna. W sporze sąsiedzkim ma dużą zaletę: po jej zakończeniu obie strony nadal mogą sobie mówić „dzień dobry”.
Mediacja nieformalna
Na wsi rolę mediatora często pełni osoba, której ufają obie strony: wójt, radny z innej miejscowości, dyrektor szkoły, prezes straży. Warunek jest jeden: ta osoba nie może być związana z żadną ze stron. Szwagier sołtysa mediatorem nie będzie.
Mediacja z zawodowym mediatorem
Można ją przeprowadzić przed sprawą sądową, na podstawie umowy o mediację, albo już w jej trakcie. Według Kodeksu postępowania cywilnego mediacja jest dobrowolna, a ugoda zawarta przed mediatorem po zatwierdzeniu przez sąd ma moc ugody sądowej. Informacje o zasadach i listach mediatorów publikuje Ministerstwo Sprawiedliwości.
Mediacja w sprawie karnej
Jeśli wniesiecie prywatny akt oskarżenia o zniesławienie lub zniewagę, rozprawę poprzedza posiedzenie pojednawcze. Na wniosek lub za zgodą stron sąd może zamiast niego skierować sprawę do mediacji (art. 489 Kodeksu postępowania karnego). Postępowanie mediacyjne nie powinno trwać dłużej niż miesiąc. W razie pojednania sąd umarza postępowanie.
Ile takich spraw kończy się porozumieniem, pokazują dane resortu.
| Rok | Zakończone mediacje w sprawach karnych | W tym ugody | Udział ugód |
|---|---|---|---|
| 2023 | 3459 | 2106 | około 61% |
| 2024 | 3333 | 2085 | około 63% |
| 2025 | 3408 | 2151 | około 63% |
Źródło: Ministerstwo Sprawiedliwości, „Mediacje karne w latach 1998-2025”. Udział ugód to nasze wyliczenie z liczb podanych w zestawieniu.
Te dane mają ograniczenia. Obejmują wszystkie sprawy karne w sądach powszechnych, nie tylko zniesławienia i zniewagi, i nie mówią nic o tym, czy strony mieszkały na wsi. Nie obejmują też mediacji nieformalnych. Pokazują jednak, że gdy obie strony zgodzą się usiąść do rozmowy, mniej więcej trzy sprawy na pięć kończą się ugodą.

Co wpisać do porozumienia
Usunięcie wskazanych wpisów. Krótkie sprostowanie w tej samej grupie. Zobowiązanie obu stron, że o sprawie nie będą już pisać publicznie. Czasem wpłatę na cel społeczny we wsi, na przykład na straż albo koło gospodyń. Pełną listę znajdziecie w tekście o tym, co wpisać do ugody z hejterem.
Kiedy droga prawna i jakie przepisy chronią sołtysa?
Po przepisy warto sięgnąć, gdy rozmowa, administrator i zebranie nie pomogły, gdy autor powtarza zarzuty albo gdy treści są od początku tak poważne, że nie ma na co czekać. Poniżej najważniejsze przepisy według tekstów jednolitych ustaw, do których linkujemy. Ten tekst nie zastępuje porady prawnika.
Zniesławienie i zniewaga
Zniesławienie (art. 212 Kodeksu karnego) to pomówienie o postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć w opinii publicznej albo narazić na utratę zaufania potrzebnego do pełnienia funkcji. Zniewaga (art. 216) to obraźliwa forma: wyzwiska, wulgaryzmy, poniżające określenia.
Gdy czyn popełniono za pomocą środków masowego komunikowania, a tak co do zasady traktuje się publiczne wpisy w internecie, za oba czyny grozi grzywna, ograniczenie wolności albo pozbawienie wolności do roku. Przy małej, zamkniętej grupie ocena może być inna. Oba czyny są ścigane z oskarżenia prywatnego. Różnice opisujemy w tekście zniesławienie a zniewaga w internecie.
Jak to wygląda w praktyce.
Sami wnosicie do sądu rejonowego prywatny akt oskarżenia albo składacie skargę na policji, która ma obowiązek ją przyjąć, w razie potrzeby zabezpieczyć dowody i przesłać skargę do sądu (art. 488 Kodeksu postępowania karnego). Na wsi zwykle znacie autora, więc odpada najtrudniejsza część, czyli ustalanie, kto stoi za kontem.
Pilnujcie terminu.
Karalność ustaje z upływem roku od dnia, w którym dowiedzieliście się o osobie sprawcy, i nie później niż z upływem 3 lat od czynu. Rozmowy i mediacja nieformalna nie zatrzymują tego terminu. Jeśli próby porozumienia trwają miesiącami, zanotujcie datę i nie przekroczcie roku.
Ochrona jak dla funkcjonariusza publicznego
Ustawa o samorządzie gminnym przyznaje sołtysowi ochronę prawną przysługującą funkcjonariuszom publicznym. W praktyce chodzi między innymi o art. 226 Kodeksu karnego, czyli znieważenie funkcjonariusza publicznego. To przestępstwo ścigane z urzędu.
Przepis ma jednak ważny warunek: zniewaga musi nastąpić podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych. Obelga rzucona na zebraniu wiejskim, które prowadzicie, może ten warunek spełniać. Wieczorny komentarz w grupie zwykle go nie spełnia i wtedy zostaje zwykła zniewaga z art. 216. Ocena należy do prokuratora i sądu. Więcej w tekście o znieważeniu funkcjonariusza w internecie.
Groźby i uporczywe nękanie
Groźba popełnienia przestępstwa na szkodę Waszą lub osoby najbliższej, jeśli wzbudza uzasadnioną obawę spełnienia, jest zagrożona karą pozbawienia wolności do 3 lat (art. 190). Uporczywe nękanie, które wzbudza poczucie zagrożenia, poniżenia lub udręczenia albo istotnie narusza prywatność, jest zagrożone karą od 6 miesięcy do 8 lat (art. 190a). Oba przestępstwa są ścigane na wniosek pokrzywdzonego. Zgłaszacie je policji lub prokuraturze i tu nie czekacie na zebranie ani mediację.
Droga cywilna: ochrona dóbr osobistych
Dobre imię i wizerunek to dobra osobiste chronione przez Kodeks cywilny. Na podstawie art. 24 możecie żądać zaniechania naruszeń, usunięcia ich skutków, w tym oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie, a także zadośćuczynienia albo zapłaty odpowiedniej sumy na wskazany cel społeczny.
Zanim pójdziecie do sądu, wyślijcie pisemne wezwanie do usunięcia wpisu i przeprosin, z konkretnym terminem. W małej miejscowości samo pismo, wysłane listem poleconym, często kończy sprawę. Można też złożyć w sądzie rejonowym wniosek o zawezwanie do próby ugodowej, co pozwala zawrzeć ugodę przed sądem bez procesu.
Wzór krótkiego wezwania
„[Miejscowość, data]. Szanowny Panie, 12 maja w grupie [nazwa] opublikował Pan wpis, w którym zarzucił mi Pan przywłaszczenie środków funduszu sołeckiego. Zarzut jest nieprawdziwy i narusza moje dobre imię. Wzywam Pana do usunięcia wpisu oraz opublikowania w tej samej grupie sprostowania o treści: [treść], w terminie 7 dni od otrzymania pisma. Jestem gotów do rozmowy lub mediacji. Po bezskutecznym upływie terminu skieruję sprawę na drogę sądową. [Podpis]”.
Czego nie robić, nawet gdy emocje są duże?
Nie odpowiadajcie tym samym.
Przy zniewadze wzajemnej sąd może odstąpić od wymierzenia kary. Jedno obraźliwe zdanie w odpowiedzi osłabia całą Waszą sprawę.
Nie publikujcie prywatnych wiadomości autora.
Zrzuty rozmów pokazujcie mediatorowi, policji albo sądowi, a nie całej grupie.
Nie wykorzystujcie funkcji.
Odmowa załatwienia sprawy, pominięcie przy informacjach, uwaga na zebraniu „niektórzy tylko piszą w internecie” to gotowy materiał na kolejny wpis, tym razem uzasadniony.
Nie usuwajcie wszystkiego.
Jeśli zarządzacie grupą lub stroną sołectwa, zostawcie rzeczową krytykę. Usuwajcie tylko wyzwiska, pomówienia i dane prywatne, zawsze po zrobieniu zrzutu.
Nie zbierajcie podpisów przeciw autorowi.
Lista poparcia dla sołtysa dzieli wieś na dwa obozy na lata.
Nie rezygnujcie w złości.
Decyzję o dalszym pełnieniu funkcji podejmijcie po kilku tygodniach, nie po jednym wieczorze.
Jak zadbać o siebie i rodzinę?
Hejt od sąsiadów uderza mocniej niż od obcych, bo podważa poczucie, że jesteście u siebie. Bezsenność, niechęć do wyjścia do sklepu czy rozdrażnienie w domu to częste i zrozumiałe reakcje. Nie świadczą o słabości.
Ograniczcie czytanie.
Ustalcie jedną porę dnia na sprawdzenie grupy albo poproście o to zaufaną osobę. Wyłączcie powiadomienia.
Porozmawiajcie z dziećmi.
Dzieci usłyszą o sprawie w szkole. Lepiej, żeby wcześniej usłyszały od Was, że to spór dorosłych, że sobie z nim radzicie i że nie muszą Was bronić.
Szukajcie sprzymierzeńców poza wsią.
Inni sołtysi z gminy często przeszli to samo. Rozmowa z kimś, kto zna tę funkcję od środka, pomaga bardziej niż ogólne pocieszenie.
Skorzystajcie ze wsparcia.
Telefon 116 123 jest przeznaczony dla dorosłych w kryzysie emocjonalnym. Jeśli napięcie trwa tygodniami, rozmowa z psychologiem jest tak samo rozsądnym krokiem jak rozmowa z prawnikiem.
Jeżeli autor usunie wpis po rozmowie, a Wy chcecie mieć pewność, że materiał się zachował, zajrzyjcie do tekstu o tym, co zrobić, gdy hejter usunął wpis albo konto.
Podsumowanie: najpierw sąsiad, potem paragraf
W małej społeczności wygrany proces nie zawsze oznacza rozwiązany problem. Autor wpisu zostanie Waszym sąsiadem, a Wy sołtysem całej wsi, także jego.
Dlatego zacznijcie od zabezpieczenia treści i od rozmowy. Poproście administratora o usunięcie tego, co obraźliwe i nieprawdziwe. Sprawy publiczne wyjaśnijcie na zebraniu, z dokumentami. Gdy to nie wystarcza, zaproponujcie mediację. Pismo, policja i sąd są po to, żeby z nich skorzystać, gdy poprzednie kroki zawiodą albo gdy pojawiają się groźby i nękanie.
Przez cały czas pilnujcie dwóch rzeczy: kopii wpisów i rocznego terminu na prywatny akt oskarżenia.
Gdzie szukać pomocy?
Fundacja Usuwanie Hejtu.
Pomagamy zabezpieczyć materiał, przygotować zgłoszenia do serwisu i administratora oraz prowadzimy je do końca. Gdy sprawa wymaga pisma lub pozwu, kierujemy do prawnika, a gdy potrzebne jest wsparcie emocjonalne, do psychologa. Nie zastępujemy prawnika. Telefon: 222 900 142, e-mail: biuro@usuwaniehejtu.pl.
Urząd gminy.
Wójt lub burmistrz może pomóc w wyjaśnieniu spraw, które dotyczą zadań gminy, a czasem także w nieformalnej mediacji. Zapytajcie również, czy urząd zapewnia sołtysom wsparcie prawne.
Policja i prokuratura.
Przy groźbach i nękaniu składacie zawiadomienie. Przy zniesławieniu i zniewadze policja przyjmuje skargę i przesyła ją do sądu. W nagłym zagrożeniu: 112.
Mediatorzy.
Informacje o mediacji i mediatorach publikuje Ministerstwo Sprawiedliwości, a listy mediatorów prowadzą sądy okręgowe.
Telefony wsparcia.
116 123 dla dorosłych w kryzysie emocjonalnym. Jeśli sprawa dotknęła Wasze dzieci: 116 111 dla dzieci i młodzieży oraz 800 100 100 dla rodziców i nauczycieli.
Działania Fundacji można wesprzeć darowizną na stronie usuwaniehejtu.pl.
Najczęściej zadawane pytania
1. Czy sołtys jest funkcjonariuszem publicznym?
Kodeks karny nie wymienia sołtysa wśród funkcjonariuszy publicznych. Ustawa o samorządzie gminnym w art. 36 ust. 3 przyznaje mu jednak ochronę prawną, która takim funkcjonariuszom przysługuje.
2. Czy mieszkaniec może krytykować sołtysa na grupie wsi?
Tak. Sołtys pełni funkcję publiczną, a prawdziwe zarzuty dotyczące jego postępowania w tej roli są dozwolone. Granicą są wyzwiska, nieprawdziwe zarzuty i wchodzenie w życie prywatne.
3. Czy wpis w zamkniętej grupie wsi może być zniesławieniem?
Może. Zniesławienie nie wymaga, żeby treść zobaczył cały internet, wystarczy przekazanie zarzutu innym osobom. Od okoliczności zależy tylko to, czy sąd uzna grupę za środek masowego komunikowania, co wpływa na wysokość kary.
4. Ile mam czasu na prywatny akt oskarżenia?
Rok od dnia, w którym dowiedzieliście się, kto jest sprawcą, jednak nie dłużej niż 3 lata od czynu. Rozmowy z autorem i nieformalna mediacja nie wydłużają tego terminu.
5. Czy muszę najpierw próbować rozmowy, zanim pójdę do sądu?
Przepisy tego nie wymagają. W małej miejscowości rozmowa i mediacja zwykle dają jednak szybszy i trwalszy efekt, a w sprawie z oskarżenia prywatnego sąd i tak zacznie od posiedzenia pojednawczego.
6. Co zrobić, gdy administrator grupy jest krewnym autora wpisu?
Poproście go o reakcję na piśmie i zachowajcie tę wiadomość. Jeśli nie zareaguje, zgłoście treści bezpośrednio serwisowi, a sprawy publiczne wyjaśnijcie na zebraniu wiejskim, gdzie administrator grupy nie ma wpływu na przebieg rozmowy.
7. Czy sołtys może usuwać komentarze na stronie sołectwa?
Wyzwiska, pomówienia i dane prywatne można usuwać, najlepiej po zrobieniu zrzutu ekranu i według jawnych zasad. Usuwanie rzeczowej krytyki i pytań o sprawy sołectwa podważa zaufanie i zwykle zaostrza spór.
8. Czy warto odpowiadać publicznie w grupie?
Na pytania o fakty tak, raz, spokojnie i z dokumentem albo zapowiedzią wyjaśnienia na zebraniu. Na wyzwiska nie warto odpowiadać wcale, bo każda odpowiedź przedłuża wątek.
9. Kto może być mediatorem w sporze sołtysa z mieszkańcem?
Nieformalnie każda osoba, której ufają obie strony i która nie jest związana z żadną z nich. Formalnie mediator wybrany przez strony albo wskazany przez sąd; informacje o mediatorach publikuje Ministerstwo Sprawiedliwości.
10. Co, jeśli autor pisze z fałszywego konta?
Na wsi styl i szczegóły często zdradzają autora, ale domysł to nie dowód i nie należy nikogo publicznie wskazywać. Zabezpieczcie treści i zgłoście je serwisowi, a ustalenie tożsamości zostawcie policji lub sądowi.
11. Czy hejt jest powodem, żeby zrezygnować z funkcji sołtysa?
To Wasza decyzja, ale nie warto podejmować jej w pierwszych dniach po ataku. Odczekajcie kilka tygodni, porozmawiajcie z radą sołecką i bliskimi, a ocenę swojej pracy zostawcie zebraniu wiejskiemu i wyborom.
12. Co zrobić, gdy atakowana jest rodzina sołtysa, a nie on sam?
Członek rodziny jest wtedy osobą pokrzywdzoną i sam może żądać usunięcia treści oraz dochodzić swoich praw. Jeśli hejt dotyka dziecka, działajcie zawsze razem z nim jako dorośli i powiadomcie szkołę.
13. Czy gmina ma obowiązek pomóc sołtysowi w takiej sprawie?
Przepisy, które tu omawiamy, nie nakładają na gminę takiego obowiązku wprost. Warto jednak zapytać w urzędzie o wsparcie prawne i o udział przedstawiciela gminy w zebraniu, zwłaszcza gdy zarzuty dotyczą decyzji gminy.
Źródła
- Sejm RP, 2024: Ustawa z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (tekst jednolity, Dz.U. 2024 poz. 1465)
- Sejm RP, 2025: Kodeks karny (tekst jednolity, Dz.U. 2025 poz. 383)
- Sejm RP, 2025: Kodeks postępowania karnego (tekst jednolity, Dz.U. 2025 poz. 46)
- Sejm RP, 2024: Kodeks postępowania cywilnego (tekst jednolity, Dz.U. 2024 poz. 1568)
- Sejm RP, 2025: Kodeks cywilny (tekst jednolity, Dz.U. 2025 poz. 1071)
- CBOS, 2026: Zaufanie społeczne. Komunikat z badań nr 30/2026
- Ministerstwo Sprawiedliwości, Informator Statystyczny Wymiaru Sprawiedliwości, 2026: Mediacje karne w latach 1998-2025
- Ministerstwo Sprawiedliwości, 2026: Opracowania wieloletnie. Baza statystyczna
- Ministerstwo Sprawiedliwości, 2026: Mediacje
A jak to wyglądało w Waszej wsi? Napiszcie w komentarzu
Czy rozmowa w cztery oczy albo wyjaśnienie sprawy na zebraniu wiejskim zakończyły u Was spór, czy potrzebny był ktoś trzeci? Jak w Waszym sołectwie ustalono zasady grupy mieszkańców i kto nią zarządza? Napiszcie, co zadziałało i czego w tym tekście zabrakło. Prosimy, by w komentarzach nie podawać nazwisk, nazw miejscowości ani danych innych osób.
Komentarze
Wszystkie komentarze sprawdzamy przed publikacją. Emblemat przy nicku to ranga za wsparcie fundacji. Zdobądź swój emblemat