Wpis na grupie roku, seria anonimowych komentarzy w serwisie z ocenami, zrzut ekranu z wykładu z dopisanym wyzwiskiem. Nauczyciel akademicki zwykle dowiaduje się o tym przypadkiem, od innego studenta albo od kolegi z katedry.
Studenci mają prawo oceniać zajęcia, także ostro. Nie mają prawa obrażać, przypisywać zmyślonych zachowań ani nękać. W tym tekście pokazujemy, gdzie przebiega ta granica, czym ankieta studencka różni się od anonimowego wpisu, jakie narzędzia ma uczelnia i co możecie zrobić sami.
W skrócie
- Krytyka dotyczy zajęć i da się ją sprawdzić. Hejt dotyczy osoby: wyglądu, życia prywatnego, pochodzenia, zdrowia albo zawiera zmyślone zarzuty.
- Ankieta studencka ma podstawę w ustawie: uczelnia musi umożliwić ocenę nauczyciela co najmniej raz w roku akademickim i uwzględnia ją w ocenie okresowej. Wpis w grupie lub serwisie z ocenami takiej roli nie ma.
- Student odpowiada dyscyplinarnie za czyn uchybiający godności studenta. Kary sięgają od upomnienia do wydalenia z uczelni, a sprawę uruchamia rektor.
- Rzecznik akademicki to poufne i nieformalne wsparcie. Na Uniwersytecie Warszawskim w 2025 r. wpłynęły do niego 433 nowe sprawy, z czego 28% zgłosili pracownicy (sprawozdanie Rzecznika Akademickiego UW za 2025 r.).
- W Polsce nie ma ogólnokrajowych danych o hejcie wobec wykładowców. W szwedzkim badaniu z 2024 r. cztery na dziesięć osób uczących i prowadzących badania na uczelniach wskazało doświadczenie gróźb, nękania lub przemocy (Uniwersytet w Göteborgu).
- Nie musicie działać sami. Uczelnia jest Waszym pracodawcą i ma obowiązek szanować Waszą godność, a treści bezprawne można zgłaszać serwisom.
Gdzie kończy się krytyka zajęć, a zaczyna hejt na wykładowcę?
Granica nie zależy od tego, czy opinia jest miła. Zależy od tego, czego dotyczy i czy opiera się na faktach.
Krytyka, którą trzeba znieść.
„Wykłady są chaotyczne”, „slajdy czytane z kartki”, „kryteria zaliczenia zmieniły się w trakcie semestru”, „odpowiada na maile po dwóch tygodniach”. To oceny pracy dydaktycznej. Mogą być niesprawiedliwe, ale mieszczą się w wolności wypowiedzi.
Zarzut, który musi być prawdziwy.
„Bierze pieniądze za zaliczenia”, „zaniża oceny kobietom”, „przychodzi na zajęcia pod wpływem alkoholu”. To twierdzenia o faktach. Jeśli są nieprawdziwe, mogą być zniesławieniem, czyli pomówieniem o postępowanie, które poniża w opinii publicznej albo naraża na utratę zaufania potrzebnego w zawodzie.
Wypowiedź, której nic nie usprawiedliwia.
Wyzwiska, wyśmiewanie wyglądu, akcentu, wieku albo choroby, komentarze o życiu prywatnym, przeróbki zdjęć, publikowanie adresu, namawianie innych do pisania skarg „hurtem”. To już nie jest ocena zajęć.
Pomaga prosty test z trzech pytań. Czy wypowiedź dotyczy zajęć, czy osoby? Czy da się ją sprawdzić? Czy autor chce coś poprawić, czy kogoś poniżyć? Podobną granicę opisujemy we wpisie o granicach krytyki osób pełniących funkcje publiczne.
Co mówi prawo karne i cywilne?
Kodeks karny zna dwa przestępstwa, które najczęściej pasują do takich spraw. Zniesławienie opisuje art. 212, a znieważenie art. 216. Gdy sprawca działa za pomocą środków masowego komunikowania, a do nich zalicza się internet, w obu przypadkach grozi grzywna, ograniczenie wolności albo pozbawienie wolności do roku. Oba przestępstwa ściga się z oskarżenia prywatnego, czyli to pokrzywdzony wnosi sprawę.
Ważny jest też art. 213. Nie popełnia zniesławienia ten, kto publicznie podnosi zarzut prawdziwy, który służy obronie społecznie uzasadnionego interesu. Student, który opisuje rzeczywiste nieprawidłowości na zajęciach, korzysta więc z ochrony. Różnice między tymi przestępstwami wyjaśniamy we wpisie zniesławienie a zniewaga w internecie.
Przy długotrwałych atakach w grę wchodzi art. 190a, czyli uporczywe nękanie. Ściga się je na wniosek pokrzywdzonego. Niezależnie od prawa karnego Kodeks cywilny chroni dobra osobiste, w tym cześć, nazwisko i wizerunek (art. 23). Można żądać zaprzestania naruszeń, usunięcia ich skutków, na przykład przeprosin, oraz zadośćuczynienia (art. 24 i 448). O kwotach piszemy we wpisie zadośćuczynienie za hejt.
Czy wykładowca jest chroniony tak jak nauczyciel w szkole?
Nie w ten sam sposób. Nauczyciele szkolni podczas pełnienia obowiązków korzystają z ochrony przewidzianej dla funkcjonariuszy publicznych, a wynika to z odrębnej ustawy. Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce nie zawiera przepisu, który dawałby taką ochronę nauczycielom akademickim. Dlatego wykładowca korzysta z ogólnych dróg: oskarżenia prywatnego, pozwu o ochronę dóbr osobistych i postępowania dyscyplinarnego wobec studenta.
Ten tekst nie zastępuje porady prawnika. W konkretnej sprawie warto skonsultować się z radcą prawnym lub adwokatem.

Ankieta studencka a anonimowy wpis w internecie: czym się różnią?
Obie formy są anonimowe i obie bywają bolesne. Na tym podobieństwa się kończą.
Ankieta ma podstawę w ustawie
Zgodnie z art. 128 Prawa o szkolnictwie wyższym i nauce uczelnia umożliwia studentom i doktorantom ocenę nauczyciela akademickiego co najmniej raz w roku akademickim. Ocena dotyczy wypełniania obowiązków związanych z kształceniem. Zasady ustala rektor, a wynik uwzględnia się w ocenie okresowej nauczyciela, którą przeprowadza się nie rzadziej niż raz na 4 lata.
Ankieta ma więc adresata i procedurę. Trafia do władz jednostki, a nie do publiczności. Ocenia zwykle cała grupa, nie tylko osoby najbardziej niezadowolone. Od wyniku oceny okresowej przysługuje odwołanie do rektora.
Wpis w grupie lub serwisie z ocenami nie ma żadnej z tych cech
Pisać może każdy, także osoba, która nigdy nie była na Waszych zajęciach. Nikt nie sprawdza treści przed publikacją. Wpis widzą obecni i przyszli studenci, a czasem także wyszukiwarka. Jedna osoba może napisać kilka opinii z różnych kont.
| Cecha | Ankieta uczelniana | Wpis w grupie lub serwisie z ocenami |
|---|---|---|
| Podstawa | art. 128 ustawy i zarządzenie rektora | regulamin serwisu lub grupy |
| Kto ocenia | studenci i doktoranci danych zajęć | każdy, kto ma konto |
| Kto widzi wynik | nauczyciel i władze jednostki | członkowie grupy albo wszyscy |
| Skutek | element oceny okresowej | brak skutku formalnego, wpływ na opinię |
| Droga sprzeciwu | odwołanie od oceny okresowej do rektora | zgłoszenie do serwisu, droga prawna |
Źródło: opracowanie własne na podstawie ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (art. 128).
A jeśli obraźliwy komentarz pojawił się w samej ankiecie?
To się zdarza. Pole na uwagi bywa wykorzystywane do wyzwisk. Nie próbujcie ustalać autora ani nie pytajcie o to grupy. Poufność ankiet jest warunkiem tego, że studenci w ogóle je wypełniają.
Zgłoście wpis osobie, która odpowiada za ankiety w jednostce, z prośbą o pominięcie go przy ocenie okresowej. Zaproponujcie też rozwiązanie na przyszłość: krótką informację przed ankietą, że komentarze obraźliwe nie są brane pod uwagę.
Co zrobić, gdy znajdziecie taki wpis o sobie?
- Zabezpieczcie treść. Zróbcie zrzuty ekranu z widoczną datą, nazwą grupy lub serwisu, nazwą konta i adresem strony. Jeśli sami nie należycie do grupy, poproście o zrzuty osobę, która Wam o wpisie powiedziała. Szczegóły znajdziecie we wpisie jak zabezpieczyć dowody hejtu w internecie.
- Nie odpowiadajcie w wątku i nie komentujcie sprawy na zajęciach. Publiczna odpowiedź przedłuża dyskusję, a uwaga rzucona na wykładzie może zostać nagrana i wrócić do sieci.
- Oceńcie, z czym macie do czynienia. Użyjcie testu z trzech pytań. Jeśli to ostra, ale rzeczowa krytyka, lepiej potraktować ją jak informację zwrotną. Jeśli to wyzwiska lub zmyślone zarzuty, przejdźcie dalej.
- Powiedzcie przełożonemu. Kierownik katedry lub dziekan powinien wiedzieć o sprawie od Was, a nie z plotek. Wyślijcie krótki mail ze zrzutami, żeby został ślad.
- Zgłoście treść. Najpierw administratorowi grupy lub serwisowi, potem, jeśli to potrzebne, uczelni w trybie dyscyplinarnym.
- Zadbajcie o siebie. Porozmawiajcie z kimś zaufanym. Część uczelni zapewnia pracownikom pomoc psychologiczną.
Zdarza się, że autor usuwa wpis po kilku godzinach. Dlatego zrzuty robi się od razu. Co zrobić, gdy treść zniknęła wcześniej, opisujemy we wpisie hejter usunął wpis lub konto.
Czego nie robić?
Nie szukajcie autora na własną rękę.
Porównywanie stylu, przepytywanie starostów i zgadywanie po godzinie publikacji kończy się zwykle fałszywym oskarżeniem. Jeśli podejrzewacie konkretną osobę, przeczytajcie wpis anonimowe konto nęka Was od miesięcy.
Nie odreagowujcie na ocenach.
Surowsze zaliczenie „za karę” krzywdzi osoby, które nic nie napisały. Nauczyciel akademicki sam odpowiada dyscyplinarnie za czyn uchybiający obowiązkom lub godności zawodu (art. 275 ustawy). Jedna taka decyzja może odwrócić role w całej sprawie.
Nie proście studentów o „kontropinie”.
Opinie pisane na prośbę prowadzącego łatwo rozpoznać, a zależność studentów od oceny sprawia, że taka prośba jest po prostu nie w porządku.
Jak usunąć wpis z grupy studenckiej lub serwisu z ocenami?
Grupa roku lub kierunku
Grupy prowadzą zwykle sami studenci: starosta, samorząd albo osoba, która założyła grupę na pierwszym roku. Administrator może usunąć wpis i komentarze oraz wyłączyć komentowanie. Najprościej poprosić o to przez opiekuna roku albo samorząd studencki.
Wzór wiadomości do administratora grupy:
„Dzień dobry, piszę w sprawie wpisu z dnia [data] w grupie [nazwa]. Wpis zawiera wyzwiska i nieprawdziwe twierdzenia na mój temat [krótko, bez cytowania całości]. Nie kwestionuję prawa do oceniania moich zajęć. Proszę o usunięcie tego wpisu i komentarzy pod nim, ponieważ naruszają moje dobra osobiste. Uwagi do zajęć chętnie przyjmę na dyżurze albo przez starostę roku. Z poważaniem, [imię i nazwisko]”.
Jeśli administrator nie reaguje, zgłoście treść serwisowi, w którym działa grupa.
Zgłoszenie do serwisu na podstawie aktu o usługach cyfrowych
Unijny akt o usługach cyfrowych (DSA, od angielskiej nazwy Digital Services Act) nakłada na serwisy przechowujące treści użytkowników obowiązek przyjmowania zgłoszeń treści nielegalnych drogą elektroniczną (art. 16). Dotyczy to zarówno dużych platform społecznościowych, jak i mniejszych serwisów z opiniami.
Dobre zgłoszenie zawiera cztery elementy:
- dokładny adres wpisu lub komentarza,
- wyjaśnienie, dlaczego treść jest nielegalna, na przykład „zawiera nieprawdziwy zarzut przyjmowania korzyści za zaliczenia, co jest zniesławieniem”,
- Wasze imię, nazwisko i adres e-mail,
- oświadczenie, że zgłoszenie składacie w dobrej wierze, a informacje są prawdziwe.
Platforma internetowa musi poinformować Was o decyzji. Jeśli odmówi, przez co najmniej sześć miesięcy możecie złożyć skargę w jej wewnętrznym systemie, bez opłat (art. 20). Kolejny krok to pozasądowe rozstrzyganie sporów (art. 21) albo sąd. Ogólne zasady opisuje Komisja Europejska.
Serwis z ocenami wykładowców a dane osobowe
Imię i nazwisko połączone z nazwą uczelni to dane osobowe. Możecie żądać sprostowania danych nieprawidłowych (art. 16 RODO) i wnieść sprzeciw wobec przetwarzania (art. 21). Trzeba jednak wiedzieć, że prawo do usunięcia danych nie działa, gdy przetwarzanie jest niezbędne do korzystania z wolności wypowiedzi i informacji (art. 17 ust. 3 lit. a RODO).
W praktyce serwis rzadko usunie cały profil wykładowcy tylko dlatego, że ten sobie tego nie życzy. Częściej usuwa konkretne opinie, które zawierają wyzwiska, dane prywatne albo zmyślone zarzuty. Dlatego wskazujcie pojedyncze wpisy i przy każdym krótko wyjaśniajcie, co jest w nim bezprawne. Gdy administrator nie odpowiada, można złożyć skargę do Prezesa UODO.
Jak reaguje uczelnia? Obowiązki i narzędzia
Uczelnia występuje w tej sprawie w dwóch rolach. Jest pracodawcą nauczyciela i jednocześnie ma władzę dyscyplinarną nad studentami.
Uczelnia jako pracodawca
Kodeks pracy zobowiązuje pracodawcę do szanowania godności i innych dóbr osobistych pracownika (art. 11¹) oraz do zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. Atak na wykładowcę w związku z prowadzonymi zajęciami jest więc sprawą uczelni, a nie tylko prywatnym kłopotem pracownika.
Od 5 listopada 2026 r. wchodzą w życie zmienione przepisy Kodeksu pracy. Pracodawca zatrudniający co najmniej 10 pracowników ma ustalić reguły i procedury przeciwdziałania naruszaniu godności i innych dóbr osobistych pracownika, dyskryminacji i mobbingowi. To dobry moment, żeby w uczelnianych regulacjach opisać także reakcję na ataki ze strony studentów i osób z zewnątrz. Szerzej o obowiązkach pracodawcy piszemy we wpisie klienci hejtują pracownika.
Odpowiedzialność dyscyplinarna studenta
Student odpowiada dyscyplinarnie za naruszenie przepisów obowiązujących w uczelni oraz za czyn uchybiający godności studenta (art. 307 ustawy). Publiczne znieważanie prowadzącego może zostać uznane za taki czyn. Ocenia to rzecznik dyscyplinarny i komisja, nie pokrzywdzony.
Droga wygląda tak:
- Zawiadamiacie rektora, zwykle za pośrednictwem dziekana.
- Rektor poleca rzecznikowi dyscyplinarnemu do spraw studentów wszczęcie postępowania wyjaśniającego. Przy przewinieniu mniejszej wagi może sam wymierzyć karę upomnienia po wysłuchaniu studenta.
- Rzecznik umarza postępowanie albo kieruje wniosek o ukaranie do komisji dyscyplinarnej. W komisji zasiadają nauczyciele akademiccy i studenci.
- Komisja orzeka jedną z kar: upomnienie, naganę, naganę z ostrzeżeniem, zawieszenie w określonych prawach studenta na okres do 1 roku albo wydalenie z uczelni (art. 308).
Liczy się czas. Postępowania dyscyplinarnego nie można wszcząć po upływie 6 miesięcy od dnia, w którym rektor dowiedział się o czynie, ani po upływie 3 lat od jego popełnienia. Jeżeli czyn jest przestępstwem, termin wyznacza przedawnienie karalności (art. 314).
Dwie uwagi praktyczne. Postępowanie dyscyplinarne dotyczy tylko studentów danej uczelni, a doktorantów obejmują osobne przepisy. Absolwent, kandydat czy osoba z zewnątrz mu nie podlega. Po drugie, uczelnia potrzebuje wskazania autora. Przy wpisach anonimowych zostaje zgłoszenie do serwisu i droga prawna, w której o dane autora może wystąpić sąd lub prokuratura.
Wzór pisma do dziekana lub rektora
„Szanowny Panie Dziekanie, zawiadamiam, że w dniu [data] w grupie [nazwa, serwis] opublikowano wpis na mój temat, który zawiera [wyzwiska, nieprawdziwy zarzut, dane prywatne]. Wpis dotyczy zajęć [nazwa przedmiotu], które prowadzę. W załączeniu przekazuję zrzuty ekranu z datą i adresem. Proszę o: 1) przekazanie sprawy Rektorowi w celu rozważenia polecenia wszczęcia postępowania wyjaśniającego przez rzecznika dyscyplinarnego do spraw studentów, 2) wystąpienie w imieniu uczelni do administratorów grupy o usunięcie wpisu, 3) informację o wsparciu prawnym i psychologicznym dostępnym dla pracowników. Proszę o potwierdzenie wpływu pisma. Z poważaniem, [imię i nazwisko, stanowisko]”.
Rzecznik akademicki: kiedy warto do niego pójść?
Rzecznik akademicki, nazywany też ombudsmanem, to osoba, do której członkowie wspólnoty uczelni mogą zwrócić się nieformalnie i poufnie. Ustawa takiej funkcji nie przewiduje. Uczelnie tworzą ją same, zarządzeniem rektora, dlatego nazwa i zakres zadań różnią się między uczelniami. Sprawdźcie na stronie swojej uczelni, czy taka osoba działa także u Was.
Co robi rzecznik akademicki.
Wysłuchuje, pomaga nazwać problem, informuje o uprawnieniach i procedurach, podejmuje nieformalne interwencje w jednostkach i prowadzi mediacje. Rzecznik Akademicki Uniwersytetu Warszawskiego opisuje swoją pracę czterema zasadami: niezależność, bezstronność, poufność i dążenie do polubownego rozwiązania sporu.
Czego nie robi.
Nie wymierza kar, nie ustala autora anonimowego wpisu i nie zastępuje rzecznika dyscyplinarnego. To dwie różne funkcje. Rzecznik dyscyplinarny prowadzi formalne postępowanie na polecenie rektora. Rzecznik akademicki pomaga rozwiązać konflikt, zanim będzie ono potrzebne, albo obok niego.
Kiedy to dobra droga.
Gdy wiecie, z którą grupą jest konflikt, i chcecie go wyjaśnić, a nie karać. Gdy nie wiecie, od czego zacząć. Gdy przełożony bagatelizuje sprawę. Mediacja ze starostą i grupą często kończy sprawę szybciej niż komisja.
Ile spraw trafia do rzeczników akademickich?
Dane publikują tylko niektóre uczelnie. Według sprawozdania Rzecznika Akademickiego UW w 2025 r. zgłoszono 433 nowe sprawy, a łącznie z kontynuowanymi prowadzono ich 444. W 2020 r. było ich 265. Studenci zgłosili 61% spraw, pracownicy 28%. Kategoria „skarga na wykładowcę/promotora” objęła 12 spraw.
| Rok | 2020 | 2022 | 2024 | 2025 |
|---|---|---|---|---|
| Sprawy u Rzecznika Akademickiego UW (łącznie z kontynuowanymi) | 265 | 332 | 411 | 444 |
Źródło: Sprawozdanie z działania Rzecznika Akademickiego ds. studenckich i pracowniczych UW za 2025 r., tabela nr 1.
To samo sprawozdanie odnotowuje zgłoszenia dotyczące hejtu i mowy nienawiści. Ich liczba była „relatywnie niewielka”, ale sprawy były złożone: krąg autorów obejmował kilka lub kilkanaście osób, a liczba nienawistnych komentarzy na platformach społecznościowych „nierzadko sięga kilkuset”. W 2025 r. na UW powołano zespół rektorski, który ma przygotować procedurę szybkiej reakcji na hejt.
Na Uniwersytecie Łódzkim funkcję Rzecznika Praw Akademickich utworzono w grudniu 2024 r. W 2025 r. wpłynęło do niego 31 spraw, z czego 23% dotyczyło nauczycieli akademickich. Wśród nich były sytuacje, w których drugą stroną były osoby studiujące (sprawozdanie Rzecznika Praw Akademickich UŁ za 2025 r.).
Jak często wykładowcy doświadczają ataków? Co wiadomo z badań
Skala zjawiska w Polsce nie jest znana. Nie znaleźliśmy ogólnopolskiego badania, które mierzyłoby hejt studentów wobec nauczycieli akademickich. Wiadomo tylko, jak duża jest wspólnota, której to dotyczy: według Głównego Urzędu Statystycznego 31 grudnia 2024 r. w polskich uczelniach kształciło się 1280,1 tys. osób, a w roku akademickim 2024/25 działały 352 uczelnie.
Najbliższe tematowi dane pochodzą ze Szwecji. Krajowy Sekretariat Badań nad Płcią przy Uniwersytecie w Göteborgu opublikował w grudniu 2024 r. raport oparty na ankiecie wśród członków związku nauczycieli akademickich i badaczy. Ankietę wysłano do 17 459 osób, w całości wypełniło ją 2995.
- Cztery na dziesięć osób wskazały, że doświadczyły nękania, gróźb lub przemocy.
- 18% wskazało wiadomości e-mail z groźbami, 11% groźby wypowiedziane w bezpośredniej rozmowie, a 9% groźby lub ataki w mediach społecznościowych.
- Wśród osób, które doświadczyły tego w ostatnim roku, połowa wskazała jako sprawcę studenta.
- W naukach humanistycznych takie doświadczenia zgłosiło 47% badanych, w społecznych 43%.
Ograniczenia tych danych
Szwedzkie badanie objęło członków jednego związku zawodowego, a odpowiedziało około 17% zaproszonych. Osoby z trudnymi doświadczeniami mogły wypełniać ankietę chętniej. Wyniki dotyczą szerokiej kategorii gróźb, nękania i przemocy, nie tylko wpisów w internecie, i nie można ich przenosić wprost na Polskę.
Sprawozdania rzeczników akademickich pokazują z kolei liczbę zgłoszeń, a nie liczbę zdarzeń. Obejmują wszystkie tematy, od toku studiów po warunki pracy. Wzrost liczby spraw może oznaczać większe zaufanie do biura, a nie pogorszenie sytuacji. Dane z dwóch uczelni nie opisują całego kraju.
Z badań o skutkach wiadomo natomiast, że osoby atakowane w sieci często ograniczają swoją aktywność publiczną. Autorzy szwedzkiego raportu piszą o unikaniu niektórych tematów i wypowiedzi. Więcej danych zebraliśmy we wpisie autocenzura po hejcie.

Co mogą zrobić władze wydziału, zanim pojawi się kolejna sprawa?
Większość wydziałów reaguje dopiero wtedy, gdy ktoś przyjdzie ze zrzutem ekranu. Wtedy brakuje czasu na ustalanie zasad. Lepiej przygotować je wcześniej.
Wyznaczcie osobę pierwszego kontaktu.
Pracownik powinien wiedzieć, do kogo pisze: do prodziekana, pełnomocnika albo biura rzecznika. Jedna osoba zbiera materiał i pilnuje terminów.
Opiszcie krótką ścieżkę reakcji.
Jedna strona wystarczy: zabezpieczenie treści, rozmowa z pracownikiem, prośba do administratora grupy, zgłoszenie do serwisu, decyzja o zawiadomieniu rektora, wsparcie.
Rozmawiajcie z samorządem i starostami.
To oni prowadzą grupy roku. Wspólnie ustalony regulamin grupy, na przykład zakaz wyzwisk i publikowania wizerunku prowadzących, działa lepiej niż zarządzenie.
Dajcie studentom realny kanał krytyki.
Hejt w grupach nasila się tam, gdzie studenci nie wierzą, że ankieta lub skarga coś zmieni. Informujcie, co zrobiono po poprzedniej ankietyzacji. Wskazujcie opiekuna roku, prodziekana do spraw studenckich i rzecznika akademickiego jako miejsca, w których skarga ma skutek.
Nie zostawiajcie pracownika samego.
Pierwsze zdanie przełożonego ma znaczenie. „Zajmiemy się tym razem” zmienia więcej niż najlepsza procedura. Zapytajcie, czy pracownik potrzebuje zastępstwa na najbliższych zajęciach z daną grupą.
Sprawdźcie także treść zarzutów.
Jeśli we wpisach powtarza się konkretny, sprawdzalny zarzut, wyjaśnijcie go rzetelnie i osobno. Reakcja na formę wypowiedzi nie zwalnia z odpowiedzi na jej treść. Chroni to również pracownika, którego wyjaśnienie oczyszcza.

Trzy sytuacje i możliwe reakcje
Ostra opinia w serwisie z ocenami.
„Najgorszy prowadzący na wydziale, niczego nie tłumaczy, a na egzaminie pyta o rzeczy spoza wykładu”. To ocena zajęć, choć przykra. Zgłoszenie do serwisu raczej nic nie da. Warto sprawdzić, czy sylabus jasno opisuje zakres egzaminu, i powiedzieć o tym na pierwszych zajęciach.
Zmyślony zarzut w grupie roku.
Ktoś pisze, że prowadzący „zalicza za prezenty”. To twierdzenie o fakcie, które podważa zaufanie potrzebne w zawodzie. Zrzuty, mail do dziekana, prośba do administratora o usunięcie, a przy znanym autorze zawiadomienie rektora. Można też rozważyć drogę prawną.
Seria wpisów o wyglądzie i życiu prywatnym.
Przez kilka tygodni na anonimowym profilu pojawiają się przeróbki zdjęć z wykładu i komentarze o rodzinie prowadzącej. To już może być uporczywe nękanie. Zabezpieczenie całości, zgłoszenia do serwisu, wsparcie uczelni i konsultacja z prawnikiem w sprawie zawiadomienia organów ścigania.
Podsumowanie: krytykę zajęć przyjmujemy, ataków na osobę nie
Studenci mogą oceniać zajęcia w ankiecie, w rozmowie i w internecie. Uczelnia ma im to ułatwiać. Nikt nie ma jednak prawa znieważać wykładowcy, przypisywać mu zmyślonych zachowań ani go nękać.
Macie do dyspozycji kilka dróg naraz: prośbę do administratora grupy, zgłoszenie do serwisu, rozmowę z rzecznikiem akademickim, postępowanie dyscyplinarne wobec studenta oraz drogę karną i cywilną. Nie trzeba wybierać najcięższej. Trzeba zacząć od zrzutów ekranu i od powiedzenia o sprawie przełożonemu.
Gdzie szukać pomocy?
Fundacja Usuwanie Hejtu.
Pomagamy przygotować zgłoszenia do serwisów i prowadzimy je do końca, pomagamy zabezpieczyć materiał, kierujemy do prawnika lub psychologa. Nie ustalamy tożsamości autorów poza drogą prawną i nie zastępujemy prawnika. Telefon: 222 900 142, e-mail: biuro@usuwaniehejtu.pl.
Na uczelni.
Bezpośredni przełożony i dziekan, rzecznik akademicki lub pełnomocnik rektora, jeśli działa w Waszej uczelni, rzecznik dyscyplinarny do spraw studentów za pośrednictwem rektora, związek zawodowy, uczelniana pomoc psychologiczna dla pracowników.
Poza uczelnią.
Radca prawny lub adwokat, policja i prokuratura przy nękaniu i groźbach, Prezes UODO w sprawach danych osobowych.
Telefony pomocowe.
116 123 to telefon dla dorosłych w kryzysie emocjonalnym. W razie zagrożenia życia dzwońcie pod 112.
Działania Fundacji można wesprzeć darowizną na stronie usuwaniehejtu.pl.
Najczęściej zadawane pytania
1. Czy student może napisać w internecie, że zajęcia są słabe?
Tak. Ocena sposobu prowadzenia zajęć, nawet surowa, mieści się w wolności wypowiedzi. Problem zaczyna się przy wyzwiskach, zmyślonych zarzutach i komentarzach o życiu prywatnym.
2. Czy nauczyciel akademicki jest funkcjonariuszem publicznym?
Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce nie zawiera przepisu, który przyznawałby nauczycielom akademickim ochronę przewidzianą dla funkcjonariuszy publicznych. Wykładowca korzysta z ogólnej ochrony karnej i cywilnej oraz z trybu dyscyplinarnego wobec studentów.
3. Czy uczelnia może ukarać studenta za wpis w prywatnej grupie?
Może, jeśli rzecznik dyscyplinarny i komisja uznają wpis za czyn uchybiający godności studenta. To, że grupa jest zamknięta, nie wyłącza odpowiedzialności, ale każdą sprawę ocenia się osobno.
4. Kto może zawiadomić rzecznika dyscyplinarnego do spraw studentów?
Rzecznik wszczyna postępowanie wyjaśniające na polecenie rektora. Dlatego pismo kieruje się do rektora, zwykle za pośrednictwem dziekana, z prośbą o wydanie takiego polecenia.
5. Ile czasu ma uczelnia na wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec studenta?
Postępowania nie można wszcząć po upływie 6 miesięcy od dnia, w którym rektor uzyskał informację o czynie, ani po 3 latach od jego popełnienia. Jeśli czyn jest przestępstwem, obowiązuje termin przedawnienia jego karalności.
6. Czy mogę żądać usunięcia swojego profilu z serwisu z ocenami wykładowców?
Możecie wnieść sprzeciw i żądać usunięcia danych, ale RODO wyłącza to prawo, gdy przetwarzanie jest niezbędne do korzystania z wolności wypowiedzi i informacji. Skuteczniejsze bywa zgłaszanie pojedynczych opinii, które zawierają wyzwiska, dane prywatne lub nieprawdziwe zarzuty.
7. Czy uczelnia ujawni, kto napisał obraźliwy komentarz w ankiecie?
Ankiety są z założenia poufne i nie należy oczekiwać ustalania autora. Można natomiast poprosić o pominięcie obraźliwego komentarza przy ocenie okresowej i o zmianę zasad ankietyzacji na przyszłość.
8. Czym rzecznik akademicki różni się od rzecznika dyscyplinarnego?
Rzecznik akademicki działa nieformalnie i poufnie: wysłuchuje, doradza, prowadzi mediacje. Rzecznik dyscyplinarny prowadzi formalne postępowanie wyjaśniające, które może zakończyć się wnioskiem o ukaranie.
9. Co zrobić, jeśli na mojej uczelni nie ma rzecznika akademickiego?
Zwróćcie się do przełożonego, dziekana albo pełnomocnika rektora, który zajmuje się równym traktowaniem lub przeciwdziałaniem mobbingowi. Wsparcia może udzielić także związek zawodowy.
10. Czy warto odpowiedzieć na wpis w grupie studenckiej?
Zwykle nie. Odpowiedź w wątku przedłuża dyskusję i zwiększa jej zasięg. Lepiej poprosić administratora o usunięcie wpisu, a z grupą porozmawiać osobno, najlepiej z udziałem opiekuna roku lub mediatora.
11. Autor wpisu jest anonimowy. Czy cokolwiek da się zrobić?
Tak. Treść można zgłosić serwisowi bez znajomości autora. W postępowaniu karnym lub cywilnym o dane autora mogą wystąpić uprawnione organy, a nie pokrzywdzony na własną rękę.
12. Czy mogę nagrać zajęcia, żeby mieć dowód swojego zachowania?
To zależy od regulacji uczelni i od zgody uczestników, bo nagranie obejmuje także głos i wizerunek studentów. Zanim zaczniecie nagrywać, zapytajcie władze jednostki o obowiązujące zasady.
13. Czy uczelnia może wystąpić do serwisu w moim imieniu?
Uczelnia może poprosić administratorów grupy lub serwis o usunięcie treści, zwłaszcza gdy wpis dotyczy także jej dobrego imienia. Zgłoszenia naruszenia dóbr osobistych i danych osobowych najpewniej złożyć jednak osobiście albo przez pełnomocnika.
14. Czy absolwent może zostać ukarany dyscyplinarnie za wpis o dawnym wykładowcy?
Nie, odpowiedzialność dyscyplinarna przewidziana w ustawie dotyczy studentów. Wobec absolwenta pozostaje zgłoszenie do serwisu oraz droga karna i cywilna.
Źródła
- Sejm RP, 2024: Ustawa z dnia 20 lipca 2018 r. - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, tekst jednolity (Dz.U. 2024 poz. 1571)
- Sejm RP, 2026: Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny, tekst ujednolicony
- Sejm RP, 2026: Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny, tekst ujednolicony
- Sejm RP, 2026: Ustawa z dnia 26 czerwca 1974 r. - Kodeks pracy, tekst ujednolicony
- Unia Europejska, EUR-Lex, 2022: Rozporządzenie (UE) 2022/2065 (akt o usługach cyfrowych)
- Komisja Europejska, 2026: Pakiet aktu o usługach cyfrowych (DSA)
- Urząd Ochrony Danych Osobowych, 2016: Rozporządzenie (UE) 2016/679 (RODO), tekst skonsolidowany
- Urząd Ochrony Danych Osobowych, 2026: Masz prawo złożyć skargę do Prezesa UODO
- Uniwersytet Warszawski, 2026: Sprawozdanie z działania Rzecznika Akademickiego ds. studenckich i pracowniczych w okresie od 1 stycznia do 31 grudnia 2025 r.
- Uniwersytet Warszawski, 2026: Rzecznik Akademicki (Ombuds) - strona biura
- Uniwersytet Łódzki, 2026: Sprawozdanie z działalności Rzecznika Praw Akademickich w okresie od 1 stycznia do 31 grudnia 2025 r.
- Göteborgs universitet, Nationella sekretariatet för genusforskning, 2024: Vanligt med hot och trakasserier i högskolan (omówienie raportu Utsatthet vid svenska universitet och högskolor)
- Główny Urząd Statystyczny, 2025: Szkolnictwo wyższe w roku akademickim 2024/2025
A jak to wygląda na Waszej uczelni? Napiszcie w komentarzu
Czy Wasz wydział ma ustaloną ścieżkę reakcji na obraźliwe wpisy o prowadzących i czy ktoś z niej faktycznie skorzystał? Co według Was lepiej sprawdza się w takich sytuacjach: rozmowa z grupą przy udziale rzecznika akademickiego czy formalne postępowanie dyscyplinarne? Prosimy, żeby w komentarzach nie podawać nazwisk ani innych danych studentów, pracowników i uczelni, po których można rozpoznać konkretne osoby.
Komentarze
Wszystkie komentarze sprawdzamy przed publikacją. Emblemat przy nicku to ranga za wsparcie fundacji. Zdobądź swój emblemat