Otwiera się w nowej karcie

Macie takie samo imię i nazwisko jak osoba z głośnej sprawy. Jak się od niej odróżnić?

Ktoś wpisuje w wyszukiwarkę Wasze imię i nazwisko, a na górze widzi artykuły o człowieku z głośnej sprawy. Czasem to przyszły pracodawca, czasem klient, czasem sąsiad albo nauczyciel Waszego dziecka. Wy o niczym nie wiecie, dopóki nie padnie niewygodne pytanie.…

ZespółŁukasz WudykaDorośli

Ktoś wpisuje w wyszukiwarkę Wasze imię i nazwisko, a na górze widzi artykuły o człowieku z głośnej sprawy. Czasem to przyszły pracodawca, czasem klient, czasem sąsiad albo nauczyciel Waszego dziecka. Wy o niczym nie wiecie, dopóki nie padnie niewygodne pytanie.

Nie jesteście winni tego, że ktoś nosi to samo imię i nazwisko. Nie da się też tej sytuacji zamknąć jednym zgłoszeniem, bo wyszukiwarka pokazuje wszystkich imienników naraz. Da się za to krok po kroku sprawić, że w wynikach będzie widać także Was, i przygotować krótkie wyjaśnienie dla osób, które mogły Was z kimś pomylić.

W skrócie

  • Jeśli strona opisuje wyłącznie imiennika i nie wskazuje Was, to nie są to Wasze dane osobowe. Wyszukiwarka nie usunie takiego wyniku na Wasz wniosek, bo nie dotyczy on Was.
  • Skuteczniej działa dodawanie niż usuwanie: własne, spójne profile, strona z krótkim opisem i jedno stałe zdanie, którym odróżniacie się od imiennika.
  • Wniosek do wyszukiwarki ma sens wtedy, gdy jakaś strona przypisuje sprawę właśnie Wam, na przykład ze zdjęciem, miastem albo miejscem pracy. Wtedy zgłoszenie dotyczy Waszych danych.
  • Według amerykańskiego badania Pew Research Center, opublikowanego w 2010 roku, 57% dorosłych użytkowników internetu sprawdzało w wyszukiwarce informacje o sobie. Wpisywanie własnego nazwiska to więc zwykły nawyk, a nie przesada.
  • Administrator danych ma co do zasady miesiąc na odpowiedź na wniosek oparty na RODO, a w trudniejszych sprawach może przedłużyć ten termin o dwa miesiące (art. 12 ust. 3 RODO).
  • Nie piszcie do osób z głośnej sprawy ani do ich rodzin i nie udzielajcie komentarzy w jej sprawie. Wyjaśniajcie tylko tym, którzy mogli Was pomylić.

Dlaczego ludzie mylą Was z imiennikiem?

Wyszukiwarka nie zna Was osobiście. Dostaje ciąg liter i pokazuje strony, na których te litery występują obok siebie. Kto nie zna Was z życia, nie ma jak odróżnić dwóch osób o tym samym imieniu i nazwisku. Zwykle zakłada, że chodzi o jedną osobę.

Najsilniejsze wyniki wygrywają.
Artykuły z dużych serwisów informacyjnych i wiadomości o głośnych sprawach są odwiedzane i linkowane tak często, że trafiają na sam początek. Wasz skromny profil zawodowy albo strona szkoły nie mają szans z tak wielkim ruchem. Nie świadczy to o niczym złym u Was, tylko o sile tamtych stron.

Pierwsze wyniki decydują o wrażeniu.
Wielu osobom wystarczy rzut oka na początek listy. Jeśli pierwsze trzy odnośniki dotyczą imiennika, odbiorca może uznać, że to opis osoby, z którą ma do czynienia.

Skojarzenie powstaje w kilka sekund.
Pomyłka często nie zostaje nawet wypowiedziana. Ktoś po prostu odkłada Waszą ofertę, nie odpisuje na życiorys albo przestaje być serdeczny. Dlatego najlepiej mieć wyjaśnienie przygotowane wcześniej, a nie dopiero wtedy, gdy ktoś o nie zapyta.

Czy dużo osób sprawdza w sieci informacje o drugim człowieku i o sobie?

Dla polskich użytkowników nie znaleźliśmy aktualnego, wiarygodnego badania na ten temat, więc opieramy się na danych amerykańskich. Traktujcie je jako ilustrację zwyczaju, a nie jako dokładną miarę dla Polski.

W raporcie Pew Research Center z 2010 roku 57% dorosłych użytkowników internetu w USA przyznało, że używa wyszukiwarki, aby znaleźć informacje o sobie. W 2006 roku było to 47%. Spośród osób, które to robiły, 63% znajdowało przynajmniej część materiałów związanych ze swoim nazwiskiem, a 35% nie znajdowało nic istotnego.

Ten sam ośrodek, w badaniu z 2013 roku na próbie 1002 dorosłych Amerykanów, ustalił, że 6% użytkowników internetu miało zszarganą reputację przez coś, co wydarzyło się w sieci. W raporcie z 2010 roku 4% dorosłych internautów wskazało, że spotkały ich przykrości z powodu kłopotliwych lub nieprawdziwych informacji opublikowanych o nich w sieci.

Te liczby pokazują dwie rzeczy. Po pierwsze, sprawdzanie nazwiska jest powszechne, więc nie musicie się wstydzić, że to robicie. Po drugie, mniejszość ludzi naprawdę doznaje szkody. Mimo to dla każdej z tych osób jest to realny kłopot.

Uczciwie trzeba dodać o ograniczeniach tych danych. Są to sondaże z USA sprzed lat, oparte na deklaracjach, a nie na pomiarach. Nie mierzą one wprost pomyłek z imiennikiem i nie mówią nic o Polsce. Pokazują zwyczaje, a nie skalę Waszego konkretnego problemu.

Takie samo imię i nazwisko jak osoba z głośnej sprawy: kiedy wynik w wyszukiwarce dotyczy imiennika, a kiedy Was

Czy mogę żądać usunięcia wyników o imienniku z Google?

Zwykle nie, i warto to wiedzieć na początku, żeby nie tracić sił. Prawo do usunięcia danych i prawo do sprostowania wynikają z RODO i dotyczą danych osobowych osoby, która składa wniosek. Treść rozporządzenia 2016/679 mówi o danych osobowych dotyczących wnioskodawcy. Artykuł o innym człowieku nie jest taką daną.

Google na swojej stronie pomocy o prawie do bycia zapomnianym wyjaśnia, że wniosek składa osoba, której dotyczy treść, a do wniosku trzeba podać adresy stron, wyjaśnienie związku treści z wnioskodawcą oraz zapytanie, po wpisaniu którego wynik się pojawia. Przy imienniku nie ma tego związku, więc taki wniosek zwykle zostałby oddalony.

Jeśli sprawa jest prawdziwa i opisywana w mediach, ma też znaczenie interes publiczny. Google wymienia go wśród czynników, które waży przy każdej decyzji. Nawet gdyby chodziło o Was, publikacja o poważnej sprawie sądowej mogłaby pozostać w wynikach.

Kiedy wniosek do wyszukiwarki ma sens?

Zmienia się to w momencie, gdy strona przestaje być tylko opisem imiennika i zaczyna wskazywać Was. Tak jest na przykład wtedy, gdy ktoś:

  • pod artykułem o imienniku napisał w komentarzu Wasze miasto, firmę albo adres,
  • wstawił Wasze zdjęcie obok tekstu o sprawie,
  • założył konto lub grupę, w której oskarża Was o czyny imiennika,
  • wysłał wiadomość do Waszego pracodawcy, klientów lub rodziny, twierdząc, że to Wy jesteście osobą z tej sprawy.

W takich sytuacjach chodzi o Wasze dane i o nieprawdziwe informacje o Was. Artykuł 16 RODO daje prawo żądania niezwłocznego sprostowania nieprawidłowych danych osobowych, a art. 17 ust. 1 - usunięcia danych, gdy były przetwarzane niezgodnie z prawem. Wniosek kierujecie do administratora strony, a w sprawie wyników wyszukiwania - również do wyszukiwarki.

Zgłoszenie do Google.
Wniosek o usunięcie wyników z wyszukiwarki składa się przez formularz prawa do bycia zapomnianym. Podajecie adresy stron, zapytanie, po którym się pojawiają, i wyjaśniacie, dlaczego treść dotyczy Was i jest nieprawdziwa lub nieaktualna. Przy bardzo osobistych danych, takich jak adres zamieszkania albo numer telefonu, działa osobna ścieżka opisana na stronie pomocy Google o usuwaniu danych osobowych z wyników.

Co Google może usunąć.
Według wyjaśnień Google wynik zniknie wyłącznie dla wyszukiwań opartych na Waszym nazwisku, a sama strona zostanie w sieci. Dlatego równolegle piszcie do administratora strony, która Was nazywa niewłaściwą osobą.

Termin odpowiedzi.
Jeśli wniosek kierujecie do administratora danych na podstawie RODO, ma on co do zasady miesiąc na odpowiedź, który można przedłużyć o dwa miesiące. Pamiętajcie o tym, zanim zdenerwujecie się, że nikt nie odpisuje po tygodniu.

Wyjaśnienie dotyczy ogólnych zasad. Tekst nie zastępuje porady prawnika, a w poważnej sprawie, takiej jak publiczne oskarżenia, warto się z nim skonsultować. Dobrym wstępem do całej procedury jest nasz tekst o tym, jak usunąć wyniki z Google na swoje imię i nazwisko.

Jak zabezpieczyć dowody, zanim cokolwiek zgłosicie?

Zanim wyślecie jakikolwiek wniosek, zachowajcie ślady. Strona może się zmienić, a komentarz zniknąć. Zróbcie zrzuty ekranu z widocznym adresem, datą i godziną, a obok zapiszcie sam adres strony.

Zapiszcie też, kto Was z kim pomylił i kiedy. Jedno zdanie w notatce, na przykład: w dniu [data] klient napisał, że widział w internecie artykuł o mnie, który dotyczył kogoś innego. Takie notatki przydają się, gdy sprawa trafia do prawnika, a także przy rozmowie z pracodawcą. Szczegółowo opisaliśmy to w tekście o tym, jak zabezpieczyć dowody hejtu w internecie.

Jak sprawić, żeby w wynikach było widać Was?

To najważniejsza i najtrwalsza część. Nie usuniecie imiennika, ale możecie sprawić, że wśród pierwszych wyników pojawią się strony, które naprawdę są Wasze. Zwykle lepiej wypadają strony spójne, aktualne i często odwiedzane.

Wybierzcie jedną wersję nazwiska

Używajcie wszędzie tego samego zapisu: tego samego imienia, tej samej kolejności i, jeśli macie, drugiego imienia albo inicjału. Jeden zapis na wszystkich profilach, w stopce maila i w dokumentach pomaga wyszukiwarce uznać, że chodzi o jedną osobę.

Załóżcie albo uporządkujcie własne profile

Profil zawodowy, strona szkoły lub uczelni, profil w stowarzyszeniu albo klubie sportowym, wizytówka firmy - wszystko to są strony, które mówią o Was. Uzupełnijcie je zdjęciem, miastem, zawodem i krótkim opisem. Przy starych kontach, o których zapomnieliście, pomoże nasz tekst o tym, jak znaleźć i usunąć stare konta, bo nieaktualne profile też mogą podsuwać błędne skojarzenia.

Postawcie prostą stronę o sobie

Wystarczy jedna podstrona z Waszym imieniem i nazwiskiem w tytule, kilkoma zdaniami o tym, czym się zajmujecie, i danymi do kontaktu. Dobrze, jeśli zawiera zdanie typu: to nie jest ta sama osoba, co w sprawach opisywanych w mediach, a poniżej zawód i miasto. Taka strona jest dla czytelnika wskazówką, z kim ma do czynienia.

Dodajcie cechy, które Was odróżniają

Imiennika od Was odróżnia zwykle zawód, miasto, specjalizacja, szkoła lub uczelnia, rok urodzenia. Wpisujcie je konsekwentnie obok nazwiska na wszystkich profilach. Ktoś, kto szuka konkretnie Was, dopisze do nazwiska miasto albo branżę i od razu trafi lepiej.

Nie walczcie z tamtymi wynikami

Nie komentujcie artykułów o imienniku, nie zgłaszajcie ich jako nieprawdziwych i nie wchodźcie w dyskusje pod nimi. Taka aktywność tylko podbija ich widoczność i może sprawić, że ktoś zacznie Was kojarzyć z tą sprawą. Prawdziwa informacja o prawdziwym człowieku nie podlega usunięciu tylko dlatego, że dotyczy kogoś o tym samym nazwisku.

Takie samo imię i nazwisko jak osoba z głośnej sprawy: sześć działań, które porządkują wyniki w wyszukiwarce

Co powiedzieć pracodawcy, klientowi albo znajomym?

Nie musicie tłumaczyć się każdemu. Wyjaśniajcie osobom, od których coś zależy: rekruterowi, przełożonemu, ważnemu klientowi, szkole dziecka. Spokojny ton działa lepiej niż żarliwa obrona.

Wiadomość do rekrutera lub pracodawcy.
Dzień dobry, w wynikach wyszukiwania pod moim imieniem i nazwiskiem pojawiają się artykuły o innej osobie o tym samym imieniu i nazwisku. To nie dotyczy mnie. Jestem do dyspozycji, jeśli chcieliby Państwo potwierdzić moje dane, na przykład przez moje zawodowe referencje.

Wiadomość do klienta.
Dzień dobry, wiem, że po wpisaniu mojego nazwiska w wyszukiwarkę mogą się pojawić artykuły o innej osobie. Jesteśmy dwiema różnymi osobami. Moje dane i opis działalności znajdziecie Państwo pod poniższym adresem. Chętnie odpowiem na pytania.

Krótka formuła do stopki i profili.
Imię Nazwisko, zawód, miasto. Nie jestem tą samą osobą, co imiennik opisywany w mediach.

W pisemnych wyjaśnieniach nie wymieniajcie nazwiska imiennika, nie opisujcie jego sprawy i nie oceniajcie jej. Wystarczy napisać, że chodzi o inną osobę. Dzięki temu nie ryzykujecie, że ktoś uzna Wasze słowa za wypowiedź o czyjejś sprawie, a wiadomość nie wygląda na wymówkę.

Jeśli ktoś celowo wysyła do Waszego pracodawcy albo klientów informacje o rzekomym związku z tamtą sprawą, to już nie jest pomyłka, tylko działanie przeciwko Wam. Opisaliśmy to w tekście o tym, co robić, gdy hejter pisze do Waszego pracodawcy, rodziny albo klientów.

Co zrobić, gdy ktoś Was publicznie oskarża o czyny imiennika?

To już nie tylko niedogodność. Gdy ktoś w sieci pisze, że jesteście osobą z głośnej sprawy, może to oznaczać naruszenie Waszych dóbr osobistych, na przykład dobrego imienia. W takiej sytuacji zacznijcie od zabezpieczenia dowodów, potem zgłoście treść w serwisie, w którym się pojawiła, i napiszcie wprost, że chodzi o pomyłkę osoby.

Jeśli ktoś podszywa się pod Was albo używa Waszego zdjęcia, zajrzyjcie do tekstu o tym, jak usunąć fałszywy profil z Waszym zdjęciem i nazwiskiem. Gdy w sieci krąży Wasz adres lub numer telefonu, ważny będzie tekst o usuwaniu danych po doxingu.

Prawnik pomoże ocenić, czy jest podstawa do wezwania do usunięcia wpisu albo do pozwu. Nie róbcie tego na własną rękę, jeśli zagrożone jest Wasze bezpieczeństwo. Przy groźbach dzwońcie na numer 112.

Jak sprawdzać, co widać po wpisaniu Waszego nazwiska?

Długofalowa praca polega na regularnym sprawdzaniu. Raz na kwartał wpiszcie swoje imię i nazwisko w kilku wyszukiwarkach, najlepiej w oknie prywatnym przeglądarki, żeby wyniki nie były dopasowane do Waszej historii. Obejrzyjcie pierwsze dwie strony i obrazy.

Zapiszcie, co się zmieniło: czy pojawiły się Wasze strony, czy któraś nowa publikacja dotyczy imiennika, a czy może Was. Jeśli Google oferuje funkcję powiadomień o nowych wynikach z Waszymi danymi kontaktowymi, można z niej skorzystać, ale ma ona sens tylko przy danych takich jak adres, telefon albo e-mail, nie przy samym nazwisku. Szczegóły są na stronie pomocy Google.

Co zmienia się z czasem

Po kilku miesiącach regularnej pracy własne strony zwykle zaczynają się pojawiać wyżej. Tempo zależy od tego, jak silnie wypozycjonowany jest imiennik i ile aktualnych stron macie. Nie ma gwarancji, że artykuły o imienniku znikną z pierwszej strony, bo mogą pozostać tam, dopóki sprawa jest w mediach.

Jak dbać o spokój, kiedy ciągle ktoś Was z kimś myli?

Ciągłe tłumaczenie się bywa męczące, nawet gdy nikt nie robi tego ze złej woli. Pamiętajcie, że nie odpowiadacie za cudze czyny, a Wasza reputacja nie wynika z jednego wyniku w wyszukiwarce.

Poproście o wsparcie bliską osobę, żeby czasem to ona sprawdziła wyniki i powiedziała, co widać. Jeśli czujecie napięcie, bezsenność albo lęk przed każdą rozmową o pracę, porozmawiajcie z psychologiem. W kryzysie emocjonalnym dorośli mogą zadzwonić pod numer 116 123.

Podsumowanie: dodawajcie swoje, nie zwalczajcie cudzego

Imiennika nie da się usunąć z wyszukiwarki i nie trzeba tego próbować. Najlepiej działa spokojna, systematyczna praca: jedna wersja nazwiska, uporządkowane profile, krótka strona o sobie, stałe zdanie odróżniające i gotowa wiadomość dla osób, które mogły Was pomylić.

Wniosek do wyszukiwarki lub administratora strony składajcie dopiero wtedy, gdy ktoś wprost przypisuje Wam sprawę imiennika. Wtedy chodzi o Wasze dane i macie do tego prawo. Pamiętajcie przy tym, że każde z tych działań wymaga cierpliwości, a efekty widać po tygodniach i miesiącach, nie po dniu.

Takie samo imię i nazwisko jak osoba z głośnej sprawy: plan porządkowania wyników w wyszukiwarce na kolejne miesiące

Gdzie szukać pomocy?

Fundacja Usuwanie Hejtu pomoże przygotować zgłoszenia do serwisów i wyszukiwarki, poprowadzi je do końca, pomoże zabezpieczyć materiał i skieruje do prawnika albo psychologa. Nie ustala tożsamości autorów poza drogą prawną i nie zastępuje prawnika. Zadzwońcie pod numer 222 900 142 lub napiszcie na adres biuro@usuwaniehejtu.pl. Działania Fundacji można wesprzeć darowizną na stronie usuwaniehejtu.pl.

Dane osobowe i skargi na ich przetwarzanie leżą w kompetencji Urzędu Ochrony Danych Osobowych (uodo.gov.pl). W sytuacji zagrożenia życia dzwońcie pod numer 112, a w kryzysie emocjonalnym pod 116 123. Rodzice i nauczyciele mogą skorzystać z telefonu 800 100 100, a dzieci i młodzież z 116 111. Sprawy dzieci prowadźcie zawsze z dorosłym.

Najczęściej zadawane pytania

1. Czy mogę żądać usunięcia z Google artykułów o osobie o tym samym imieniu i nazwisku?
Zwykle nie. Prawo do usunięcia i sprostowania danych dotyczy danych osoby, która składa wniosek, a artykuł o imienniku nie jest Waszą daną osobową. Skuteczniej jest zadbać o to, by w wynikach było widać również Was.

2. Co zrobić, gdy ktoś uznał mnie za osobę z głośnej sprawy?
Spokojnie wyjaśnijcie, że chodzi o dwie różne osoby, i podajcie dane, które Was odróżniają, na przykład zawód i miasto. Nie piszcie o samej sprawie imiennika i nie oceniajcie jej.

3. Czy wystarczy napisać do pracodawcy, że to nie ja?
Tak, krótka i spokojna wiadomość zwykle wystarcza. Dobrze dodać zawodowe referencje lub link do własnej strony, żeby rozmówca mógł sam potwierdzić, z kim ma do czynienia.

4. Jak sprawić, żeby w Google było widać mnie, a nie imiennika?
Używajcie jednego zapisu nazwiska, uzupełnijcie profile zawodowe, postawcie prostą stronę o sobie i dopisujcie miasto lub zawód. Efekty widać zwykle po tygodniach i miesiącach, nie po dniu.

5. Czy w ogóle da się usunąć wyniki dotyczące imiennika?
Nie na Wasz wniosek, jeśli strona dotyczy wyłącznie innej osoby. Jeśli natomiast jakaś strona przypisuje Wam sprawę imiennika, możecie żądać sprostowania lub usunięcia nieprawdziwych danych o Was.

6. Ile czasu ma administrator na odpowiedź na wniosek z RODO?
Co do zasady miesiąc od otrzymania żądania. W razie potrzeby, przy skomplikowanej sprawie lub wielu żądaniach, termin można przedłużyć o dwa miesiące, o czym administrator musi Was poinformować.

7. Czy powinienem komentować artykuły o imienniku?
Nie. Komentarze i zgłoszenia do prawdziwych publikacji tylko podbijają ich widoczność i mogą sprawić, że ktoś zacznie Was kojarzyć z tą sprawą.

8. Co zrobić, gdy ktoś publicznie oskarża mnie o czyny imiennika?
Zabezpieczcie dowody, zgłoście treść w serwisie, w którym się pojawiła, i napiszcie, że chodzi o pomyłkę osoby. Przy poważnych oskarżeniach skonsultujcie się z prawnikiem.

9. Czy warto założyć stronę internetową ze swoim nazwiskiem?
Tak. Prosta strona z imieniem i nazwiskiem w tytule, krótkim opisem zawodu i miasta oraz kontaktem jest wskazówką dla każdego, kto szuka właśnie Was.

10. Jak często sprawdzać, co widać po wpisaniu mojego nazwiska?
Wystarczy raz na kwartał. Wpiszcie nazwisko w kilku wyszukiwarkach, najlepiej w oknie prywatnym przeglądarki, i obejrzyjcie pierwsze dwie strony wyników oraz obrazy.

11. Czy sprawdzanie własnego nazwiska w wyszukiwarce jest częste?
Tak. W amerykańskim badaniu Pew Research Center opublikowanym w 2010 roku 57% dorosłych internautów szukało w wyszukiwarce informacji o sobie. Nie ma pewnych danych dla Polski.

12. Gdzie szukać pomocy, gdy pomyłka zaczyna szkodzić?
Zadzwońcie do Fundacji Usuwanie Hejtu pod numer 222 900 142 lub napiszcie na biuro@usuwaniehejtu.pl. W kryzysie emocjonalnym dorośli mogą zadzwonić pod 116 123, a w zagrożeniu życia pod 112.

Źródła

A jak to wyglądało u Was? Napiszcie w komentarzu

Czy ktoś kiedyś pomylił Was z kimś o tym samym imieniu i nazwisku, i jak wtedy zareagowaliście? Który sposób odróżnienia się od imiennika, na przykład strona o sobie albo stałe zdanie w stopce, zadziałał u Was najlepiej, a czego zabrakło w tym tekście? Prosimy, żebyście w komentarzach nie podawali nazwisk ani innych danych osób trzecich, także samego imiennika.

Udostępnij wpis
Zespół
Łukasz Wudyka

Właściciel firmy Pozycjonowanie Stron i prezes Fundacji Usuwanie Hejtu. Zajmuje się PR, SEO i ochroną reputacji w sieci.

Komentarze

Wszystkie komentarze sprawdzamy przed publikacją. Emblemat przy nicku to ranga za wsparcie fundacji. Zdobądź swój emblemat