Otwiera się w nowej karcie

Klienci atakują pracownika w sieci za to, co zrobił w pracy - jak stanąć po jego stronie

Klient nagrał rozmowę przy kasie, wrzucił zdjęcie kelnerki albo opisał serwisanta z imienia i nazwiska. Pod wpisem zbierają się obcy ludzie, którzy nie znają sprawy, ale znają już twarz Waszego pracownika. W takiej chwili najważniejszy jest człowiek, a dopiero potem wpis.

ZespółŁukasz WudykaFirmy

Klient nagrał rozmowę przy kasie, wrzucił zdjęcie kelnerki albo opisał serwisanta z imienia i nazwiska. Pod wpisem zbierają się obcy ludzie, którzy nie znają sprawy, ale znają już twarz Waszego pracownika.

W takiej chwili najważniejszy jest człowiek, a dopiero potem wpis. Ten tekst pokazuje, jak przeprowadzić pierwszą rozmowę, jak na pewien czas odsunąć pracownika od kontaktu z klientami bez poczucia kary i jak zadbać o niego, gdy fala komentarzy opadnie.

W skrócie

  • Pierwsze zdanie do pracownika powinno brzmieć: wiemy o sprawie, jesteśmy po Pani albo Pana stronie, zajmiemy się tym razem. Ocena samego zdarzenia w pracy może poczekać.
  • Dokumentowanie wpisów, zgłoszenia do serwisów i czytanie komentarzy przejmuje wyznaczona osoba z firmy. Pracownik nie powinien robić tego sam.
  • Odsunięcie od kontaktu z klientami ma być ochroną, a nie karą: uzgodnione, z datą powrotu i bez obniżki wynagrodzenia. Kodeks pracy (art. 42 § 4) pozwala powierzyć inną pracę na okres do 3 miesięcy w roku kalendarzowym, jeśli nie obniża to wynagrodzenia i odpowiada kwalifikacjom.
  • Według badania Eurofound z 2021 roku osoby pracujące z klientami są dwa razy częściej narażone na wrogie zachowania w pracy, a jedna trzecia poszkodowanych mówi, że nie dostaje potrzebnego wsparcia od kierownictwa (Eurofound, dane EWCTS 2021).
  • W badaniu ESENER 2024 Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa i Zdrowia w Pracy 56% organizacji wskazało trudnych klientów, pacjentów lub uczniów jako wyzwanie (EU-OSHA, ESENER 2024).
  • Opieka nie kończy się wraz z usunięciem wpisu. Zaplanujcie rozmowy po tygodniu, po miesiącu i po trzech miesiącach.

Dlaczego to sprawa firmy, a nie prywatny kłopot pracownika?

Pracownik został zaatakowany za to, co zrobił w pracy: odmówił zwrotu, poprosił o opuszczenie lokalu, wystawił mandat za brak biletu, zastosował regulamin. Działał w Waszym imieniu i według Waszych zasad. Dlatego to firma powinna stanąć między nim a tłumem komentujących.

Tak wynika z przepisów.
Kodeks pracy nakłada na pracodawcę obowiązek szanowania godności i innych dóbr osobistych pracownika (art. 11¹) oraz zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków pracy (art. 15 i art. 207 § 2). Tekst ustawy znajdziecie w ujednoliconym Kodeksie pracy na stronie Sejmu. Od 5 listopada 2026 roku pracodawca zatrudniający co najmniej 10 pracowników ma dodatkowo ustalić reguły i procedury przeciwdziałania naruszaniu godności i innych dóbr osobistych pracownika (nowy art. 94³a).

Tak wynika też z badań.
Europejskie badanie warunków pracy z 2021 roku pokazało, że 12,5% pracujących w Unii Europejskiej doświadczyło w pracy jakiejś formy wrogiego zachowania. Wśród osób, które obsługują klientów, zdarza się to dwa razy częściej. Dane te opisuje Eurofound w omówieniu badania EWCTS 2021.

Szczegółowy opis obowiązków prawnych znajdziecie we wpisie o tym, co musi zrobić pracodawca, gdy klienci hejtują pracownika z imienia i nazwiska. Tutaj zajmujemy się tym, jak te obowiązki wyglądają w rozmowie z konkretnym człowiekiem.

Jak przeprowadzić pierwszą rozmowę z zaatakowanym pracownikiem?

Pierwsza rozmowa ma jeden cel: pracownik ma z niej wyjść z pewnością, że nie jest sam. Wszystko inne, czyli ustalenia, wyjaśnienia i decyzje, można rozłożyć na kolejne dni.

Kto, gdzie i kiedy

Rozmawia przełożony, którego pracownik zna.
Najlepiej bezpośredni kierownik albo właściciel. Druga osoba, na przykład z działu kadr, może być obecna, jeśli pracownik się na to zgadza. Rozmowa w trzy osoby przeciw jednej przypomina przesłuchanie.

Jeszcze tego samego dnia.
Jeśli pracownik dowiedział się o wpisie od znajomych, a firma milczy do końca tygodnia, odczyta to jako brak wsparcia. Wystarczy kwadrans, byle szybko.

W cztery oczy i nie przy klientach.
Zaplecze, biuro, rozmowa telefoniczna po zmianie. Nie na sali sprzedaży i nie na firmowym czacie, który czyta cały zespół.

Co powiedzieć na początku

Kolejność zdań ma znaczenie. Najpierw wsparcie, potem informacje, na końcu pytania.

  1. Powiedzcie, że wiecie i że jesteście po jego stronie. „Widzieliśmy wpis. To, co tam piszą, jest nie do przyjęcia. Zajmiemy się tym razem z Panią.”
  2. Zdejmijcie z niego zadania. „Nie musi Pani niczego zgłaszać ani odpowiadać. Zrobi to osoba z biura.”
  3. Zapytajcie o samopoczucie i bezpieczeństwo. „Jak się Pani czuje? Czy ktoś pisał do Pani prywatnie albo pojawił się pod domem lub w pracy?”
  4. Zapytajcie, czego potrzebuje dziś. „Co by Pani teraz pomogło: dokończyć zmianę na zapleczu, wyjść wcześniej, żeby ktoś Panią odprowadził?”
  5. Umówcie następny kontakt. „Zadzwonię jutro o dziesiątej i powiem, co udało się zrobić.”

Czego nie mówić

„Proszę się tym nie przejmować.”
Pracownik widzi swoje zdjęcie przy setkach obraźliwych komentarzy. Takie zdanie mówi mu, że jego reakcja jest przesadzona.

„A co Pan właściwie powiedział temu klientowi?”
Wyjaśnienie zdarzenia jest potrzebne, ale nie w pierwszych minutach. Zadane na początku, to pytanie brzmi jak szukanie winy.

„Lepiej na razie nic nikomu nie mówić.”
Prośba o dyskrecję wobec klientów i mediów jest rozsądna. Zakaz rozmowy z rodziną czy współpracownikami zostawia człowieka samego.

„Samo przycichnie.”
Często tak bywa, ale pracownik potrzebuje planu, a nie prognozy.

Hejt klientów na pracownika: zdania, które przełożony powinien powiedzieć w pierwszej rozmowie, i te, których unikać

A jeśli pracownik popełnił błąd?

Zdarza się, że w nagranej sytuacji pracownik rzeczywiście zachował się niewłaściwie. Trzeba wtedy rozdzielić dwie sprawy i powiedzieć to wprost.

Błąd w pracy wyjaśnia firma.
Spokojnie, w zwykłym trybie, po wysłuchaniu pracownika i z prawem do przedstawienia jego wersji. Nie pod presją komentarzy i nie w terminie wyznaczonym przez autora wpisu.

Nagonka jest nie do przyjęcia niezależnie od błędu.
Nawet uzasadniona skarga nie daje nikomu prawa do publikowania zdjęcia, adresu, wyzwisk i gróźb. Możecie powiedzieć: „O samej sytuacji porozmawiamy w przyszłym tygodniu. To, co dzieje się w sieci, jest osobną sprawą i tu stoimy po Pana stronie”.

Nie obiecujcie publicznie zwolnienia ani „konsekwencji”, żeby uspokoić komentujących. Taka zapowiedź nie kończy nagonki, a pracownikowi odbiera resztę poczucia bezpieczeństwa.

Co firma przejmuje na siebie w pierwszych dniach?

Zasada jest prosta: im mniej pracownik musi sam oglądać, klikać i pisać, tym lepiej.

Jedna osoba prowadząca sprawę.
Wyznaczcie kogoś, kto zbiera informacje, kontaktuje się z serwisami i co dzień przekazuje pracownikowi krótkie podsumowanie. Pracownik powinien znać jej imię i numer telefonu.

Zabezpieczenie materiału.
Zrzuty ekranu z adresem, datą, nazwą konta i treścią robi osoba prowadząca, nie pracownik. Jak zrobić to tak, żeby materiał przydał się później, opisujemy we wpisie o tym, jak zabezpieczyć dowody hejtu w internecie.

Zgłoszenia do serwisów.
Wpisy z danymi osobowymi, wyzwiskami i groźbami zgłasza firma, a tam, gdzie zgłoszenie musi pochodzić od osoby poszkodowanej, pomaga je przygotować. Przy opiniach w wizytówce firmy droga jest opisana w pomocy Profilu Firmy w Google: zgłoszenie składa się przy opinii, ocena zwykle zajmuje kilka dni, a od odmowy przysługuje jedno odwołanie (stan na październik 2026 r.). Osobny wpis poświęciliśmy sytuacji, gdy w opinii w Google pojawia się nazwisko pracownika.

Firmowe kanały.
Jeśli komentarze pojawiają się na profilu firmy, ukrywajcie i usuwajcie te, które zawierają dane pracownika, wyzwiska lub groźby. Zdejmijcie ze strony i z grafiku widocznego dla klientów jego zdjęcie i nazwisko, jeśli sobie tego życzy.

Żadnych publicznych wypowiedzi o pracowniku bez jego zgody.
Nie podawajcie jego nazwiska, stanowiska ani szczegółów zdarzenia. Pracownik nie powinien też sam odpisywać w komentarzach, nawet jeśli bardzo chce się bronić. Każda odpowiedź przedłuża widoczność wpisu.

Gdy w sieci pojawia się adres, telefon albo groźby

Sprawa zmienia charakter, gdy ktoś publikuje prywatny adres, numer telefonu, profil w mediach społecznościowych, dane rodziny albo pisze, że „wie, gdzie pracownik mieszka”.

  1. Zapytajcie pracownika, czy czuje się bezpiecznie w drodze do pracy i w domu.
  2. Zaproponujcie zmianę godzin, inne wyjście z budynku, towarzystwo drugiej osoby przy zamykaniu lokalu, a w razie potrzeby dojazd na koszt firmy.
  3. Uprzedźcie ochronę obiektu i kierownika zmiany, że ktoś może pytać o tę osobę. Zespół nie potwierdza, kiedy i gdzie pracuje.
  4. Pomóżcie ustawić konta prywatne jako niepubliczne i ograniczyć wiadomości od nieznajomych.
  5. Przy groźbach pomóżcie przygotować zawiadomienie na policję. Przy bezpośrednim zagrożeniu dzwońcie pod numer 112.

Więcej o usuwaniu opublikowanych danych znajdziecie we wpisie o tym, co zrobić, gdy ktoś opublikował adres lub numer telefonu.

Jak odsunąć pracownika od kontaktu z klientami, żeby nie poczuł się ukarany?

Odsunięcie od obsługi bywa potrzebne. Klienci przychodzą „zobaczyć tę osobę”, robią zdjęcia, dzwonią i proszą o nią po nazwisku. To samo działanie może jednak zostać odebrane jako ochrona albo jako kara. Różnicę robi sposób, w jaki je przeprowadzicie.

ElementOchronaKara w oczach pracownika
DecyzjaUzgodniona w rozmowie, z pytaniem o zdanie pracownikaOgłoszona bez rozmowy albo przy zespole
CzasOkreślony, z datą przeglądu i powrotu„Do odwołania”
WynagrodzenieBez zmian, razem z premią i napiwkami wyrównanymi przez firmęNiższe, bo „nie ma sprzedaży”
ZadaniaSensowne i zgodne z kwalifikacjamiPrzypadkowe, poniżej umiejętności
Komunikat dla zespołuKrótki, uzgodniony z pracownikiemBrak informacji i domysły

Źródło: opracowanie własne Fundacji na podstawie art. 42 § 4 Kodeksu pracy oraz praktyki firm usługowych.

Jakie są możliwości?

Inne zadania na pewien czas.
Zaplecze, magazyn, przygotowanie zamówień, praca biurowa, szkolenie nowych osób. Kodeks pracy w art. 42 § 4 pozwala powierzyć pracownikowi inną pracę niż określona w umowie na okres nieprzekraczający 3 miesięcy w roku kalendarzowym, jeżeli nie powoduje to obniżenia wynagrodzenia i odpowiada jego kwalifikacjom. Przy osobach na umowach zlecenia zmianę zadań uzgadnia się z nimi wprost.

Inna zmiana albo inna placówka.
W sieci sklepów czy lokali przeniesienie na dwa tygodnie do innego punktu często wystarcza. Zapytajcie o dojazd i pokryjcie różnicę w kosztach.

Praca bez identyfikatora z nazwiskiem.
Jeśli pracownik chce zostać na stanowisku, zmieńcie identyfikator na samo imię albo numer. Usuńcie nazwisko z paragonów, stopek wiadomości i podpisów na czacie z klientami.

Kilka dni wolnego.
Jeśli pracownik o to prosi, dajcie mu czas. Nie wysyłajcie go jednak na urlop wbrew jego woli tylko po to, żeby „zniknął”. Dla wielu osób zwykły rytm pracy wśród życzliwych ludzi jest lepszy niż samotność w domu z telefonem w ręku.

Jak to powiedzieć

Przykład zdania, które działa: „Przez najbliższe dwa tygodnie proponuję pracę na zapleczu. Wynagrodzenie zostaje takie samo. To nie jest ocena Pani pracy, chodzi o to, żeby nikt nie mógł Pani nagrywać ani zaczepiać. W piątek usiądziemy i zdecydujemy razem, co dalej”.

Jeśli pracownik odpowiada, że woli zostać przy obsłudze, potraktujcie to poważnie. Ustalcie wtedy, że nie pracuje sam na zmianie, że może w każdej chwili przekazać klienta kierownikowi i że ma prawo odmówić rozmowy z osobą, która go nagrywa lub obraża.

Wzór wiadomości do zespołu

Współpracownicy i tak widzieli wpis. Krótka informacja ucina plotki. Wyślijcie ją dopiero po uzgodnieniu treści z pracownikiem.

„W sieci pojawiły się wpisy dotyczące osoby z naszego zespołu. Firma zajmuje się tą sprawą i wspiera tę osobę. Prosimy: nie komentujcie tych wpisów, nie udostępniajcie ich i nie odpowiadajcie klientom, którzy o nią pytają. Takie pytania kierujcie do kierownika zmiany. Jeśli ktoś z Was dostanie w tej sprawie nieprzyjemną wiadomość, zgłoście to od razu do [imię osoby prowadzącej sprawę].”

Hejt klientów na pracownika w liczbach: dane Eurofound i EU-OSHA o wrogich zachowaniach wobec osób z obsługi klienta

Jak rozpoznać, że pracownik potrzebuje pomocy specjalisty?

Nagonka w sieci nie jest zwykłą nieprzyjemnością w pracy. Eurofound podaje, że w badaniu z 2021 roku osoby narażone na wrogie zachowania w pracy znacznie częściej zgłaszały wyczerpanie fizyczne i emocjonalne (32% wobec 10% wśród osób nienarażonych) oraz objawy lęku (53% wobec 27%). To dane o wszystkich wrogich zachowaniach w pracy, nie tylko o tych w internecie, ale pokazują kierunek.

Sygnały, na które warto zwrócić uwagę.
Kłopoty ze snem, ciągłe sprawdzanie telefonu, unikanie wyjść z domu, płacz albo rozdrażnienie w pracy, wycofanie z rozmów, zdania w rodzaju „może rzeczywiście się do tego nie nadaję”. Jeśli utrzymują się dłużej niż kilka dni, zaproponujcie rozmowę z psychologiem.

Co może zrobić firma.
Opłacić kilka konsultacji u psychologa wybranego przez pracownika, dać czas na wizytę w godzinach pracy i nie pytać o jej przebieg. Jak wygląda takie spotkanie, opisujemy we wpisie o pierwszej wizycie u psychologa po hejcie.

Gdy sytuacja jest pilna.
Jeśli pracownik mówi, że nie widzi wyjścia albo że nie chce żyć, nie zostawiajcie go samego. Zadzwońcie z nim pod numer 116 123, czyli telefon wsparcia dla dorosłych w kryzysie emocjonalnym, który według serwisu 116sos.pl działa całą dobę. Przy bezpośrednim zagrożeniu życia dzwońcie pod 112. Więcej o tej linii piszemy we wpisie o telefonie 116 123.

Czy pracownik może dochodzić swoich praw i jak firma może mu w tym pomóc?

Pokrzywdzonym jest pracownik, więc to on decyduje, czy chce iść drogą prawną. Firma nie może złożyć za niego pozwu ani wniosku o ściganie, ale może sprawić, że nie będzie to dla niego ciężar ponad siły.

Podstawy, z których korzysta się najczęściej.
Rozpowszechnianie wizerunku co do zasady wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej (art. 81 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Dobra osobiste, w tym cześć, nazwisko i wizerunek, chroni Kodeks cywilny (art. 23 i 24). Zniesławienie i zniewaga za pomocą środków masowego komunikowania są zagrożone grzywną, karą ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku (art. 212 § 2 i art. 216 § 2 Kodeksu karnego). Groźba karalna jest zagrożona karą do 3 lat pozbawienia wolności, a uporczywe nękanie karą od 6 miesięcy do 8 lat (art. 190 i art. 190a). Aktualne brzmienie znajdziecie w ujednoliconym tekście Kodeksu karnego.

Na czym polega pomoc firmy.
Przekazanie zabezpieczonego materiału, opłacenie porady prawnika, czas wolny na wizytę na policji lub w sądzie, obecność przełożonego jako świadka zdarzenia w pracy. Różnice między drogami opisujemy we wpisie o zniesławieniu i zniewadze w internecie.

Bez nacisku w żadną stronę.
Nie namawiajcie pracownika do pozwu, którego nie chce, i nie odwodźcie go od zawiadomienia, bo „to nic nie da”. Ten tekst nie zastępuje porady prawnika, a ocena konkretnej sprawy wymaga znajomości jej szczegółów.

Jak wygląda opieka po sprawie?

Wpis znika albo przestaje być widoczny, a firma wraca do zwykłej pracy. Dla pracownika sprawa trwa dłużej. Każdy nowy klient może być kimś, kto go rozpoznał. Dlatego opiekę trzeba zaplanować w kalendarzu, a nie liczyć na to, że pracownik sam się zgłosi.

Powrót do obsługi klientów

Decyduje rozmowa, nie data.
W umówionym dniu przeglądu zapytajcie, czy pracownik czuje się gotowy. Jeśli nie, przedłużcie ustalenia o kolejny określony okres.

Powrót stopniowy.
Najpierw krótsze zmiany, spokojniejsze godziny, zawsze z drugą osobą. Ustalcie sygnał, po którym kierownik przejmuje rozmowę z klientem.

Plan na wypadek rozpoznania.
Pracownik powinien wiedzieć, co powiedzieć, gdy ktoś zapyta „to Pani była w tym filmie?”. Wystarczy zdanie: „Nie rozmawiam na ten temat, zapraszam do kierownika”. Zespół powinien wiedzieć, że w takiej chwili podchodzi i pomaga.

Rozmowy kontrolne

  1. Po tygodniu. Jak się Pani czuje, czy ktoś jeszcze pisze, czy coś nowego pojawiło się w sieci, czego Pani potrzebuje.
  2. Po miesiącu. Jak wygląda praca z klientami, czy wraca napięcie, czy rozmowy z psychologiem pomagają i czy potrzebne są kolejne.
  3. Po trzech miesiącach. Czy sprawa jest dla pracownika zamknięta, co firma mogła zrobić lepiej, czy wyniki wyszukiwania jego nazwiska nadal pokazują wpis.

Rozmowy prowadzi ta sama osoba, w cztery oczy i bez notatki do akt osobowych. Ich celem jest wsparcie, a nie ocena.

Czego nie robić po sprawie

Nie wracajcie do zdarzenia przy ocenie okresowej.
Jeśli błąd pracownika został wyjaśniony, sprawa jest zamknięta. Nagonka nie może obniżyć premii ani zablokować awansu.

Nie róbcie z pracownika przykładu na szkoleniach.
Wnioski dla firmy można omówić bez nazwiska i bez pokazywania nagrania.

Nie zostawiajcie śladów w sieci.
Sprawdźcie po kilku tygodniach, czy wpisy nie wróciły na innych kontach i czy zdjęcie nie pojawia się w wynikach wyszukiwania nazwiska. Jeśli tak, zgłoście je ponownie.

Hejt klientów na pracownika: plan opieki firmy od pierwszej rozmowy przez powrót do obsługi po trzy miesiące

Co przygotować zawczasu, żeby następnym razem było łatwiej?

W badaniu ESENER 2024, przeprowadzonym w ponad 41 tysiącach zakładów pracy w 30 krajach Europy, 56% organizacji wskazało kontakt z trudnymi klientami, pacjentami lub uczniami jako wyzwanie. Jednocześnie 25% organizacji nie dostrzega u siebie zagrożeń psychospołecznych. Dane podaje Europejska Agencja Bezpieczeństwa i Zdrowia w Pracy. Wniosek dla firm usługowych jest prosty: taka sytuacja prędzej czy później się zdarzy, więc lepiej mieć gotową kartkę z zasadami.

  • Jedna strona zasad. Kto prowadzi sprawę, kto rozmawia z pracownikiem, kto zgłasza wpisy, kto decyduje o zmianie zadań.
  • Zasada nagrywania. Pracownik ma prawo przerwać obsługę i wezwać kierownika, gdy klient nagrywa go wbrew jego woli lub obraża.
  • Identyfikatory. Samo imię albo numer zamiast pełnego nazwiska tam, gdzie przepisy nie wymagają inaczej.
  • Kontakt do psychologa i prawnika. Ustalony wcześniej, żeby nie szukać go w dniu kryzysu.
  • Krótkie szkolenie. Jak reagować na agresywnego klienta i do kogo zgłosić wpis w sieci. Podobne zasady dla pracy przy telefonie opisujemy we wpisie o pracowniku infolinii obrażanym przez klientów.

Czego dane nie mówią

Nie znaleźliśmy wiarygodnych, urzędowych danych o tym, ilu pracowników w Polsce zostało zaatakowanych w internecie przez klientów. Badania Eurofound z 2021 roku i EU-OSHA z 2024 roku dotyczą szerzej wrogich zachowań i trudnych kontaktów w pracy. Pierwsze opiera się na deklaracjach pracowników, drugie na odpowiedziach przedstawicieli zakładów pracy. Pokazują skalę problemu, ale nie mierzą samej nagonki w sieci.

Podsumowanie: najpierw człowiek, potem wpis

Pracownik zaatakowany przez klientów w sieci potrzebuje trzech rzeczy. Po pierwsze szybkiej rozmowy, w której usłyszy, że firma stoi po jego stronie. Po drugie odciążenia: ktoś inny dokumentuje, zgłasza i odpowiada. Po trzecie czasu i opieki, także wtedy, gdy wpis już zniknie.

Odsunięcie od klientów jest dobrym narzędziem, jeśli jest uzgodnione, ograniczone w czasie i nie obniża zarobków pracownika. Większość takich spraw wycisza się w ciągu dni lub tygodni. To, jak firma zachowała się w tym czasie, pracownik i cały zespół zapamiętają na lata.

Gdzie szukać pomocy?

Fundacja Usuwanie Hejtu.
Pomagamy przygotować zgłoszenia do serwisów i prowadzimy je do końca, pomagamy zabezpieczyć materiał i kierujemy do prawnika lub psychologa. Nie ustalamy tożsamości autorów poza drogą prawną i nie zastępujemy prawnika. Telefon: 222 900 142, e-mail: biuro@usuwaniehejtu.pl.

Instytucje.
Policja lub prokuratura przy groźbach i uporczywym nękaniu. Urząd Ochrony Danych Osobowych przy publikacji danych osobowych, gdy administrator serwisu nie reaguje. Państwowa Inspekcja Pracy, gdy pracownik uważa, że pracodawca nie zapewnia mu bezpiecznych warunków pracy.

Telefony pomocowe.
116 123 dla dorosłych w kryzysie emocjonalnym, 112 przy zagrożeniu życia. Jeśli zaatakowany pracownik jest niepełnoletni, na przykład uczeń na praktykach, działajcie zawsze razem z jego rodzicem lub opiekunem, a on sam może zadzwonić pod 116 111.

Działania Fundacji można wesprzeć darowizną na stronie usuwaniehejtu.pl.

Najczęściej zadawane pytania

1. Czy pracodawca musi reagować, gdy klienci atakują pracownika w internecie?
Tak. Kodeks pracy zobowiązuje pracodawcę do szanowania godności pracownika i zapewnienia bezpiecznych warunków pracy, a atak wynika z wykonywania obowiązków służbowych. Brak reakcji pracownik odbiera jako pozostawienie go samemu sobie.

2. Kto powinien przeprowadzić pierwszą rozmowę z zaatakowanym pracownikiem?
Najlepiej bezpośredni przełożony albo właściciel, czyli osoba, którą pracownik zna i której ufa. Rozmowa powinna odbyć się tego samego dnia, w cztery oczy i poza salą obsługi.

3. Czy pracownik powinien sam odpowiadać na komentarze pod wpisem?
Nie. Odpowiedzi podtrzymują widoczność wpisu i narażają pracownika na kolejne ataki. Zgłoszenia i ewentualne odpowiedzi przejmuje wyznaczona osoba z firmy.

4. Na jak długo można przenieść pracownika do innych zadań?
Art. 42 § 4 Kodeksu pracy pozwala powierzyć inną pracę na okres do 3 miesięcy w roku kalendarzowym, jeśli wynagrodzenie się nie obniża, a praca odpowiada kwalifikacjom. W praktyce zwykle wystarcza od jednego do kilku tygodni, z ustaloną datą przeglądu.

5. Czy można wysłać pracownika na urlop, żeby sprawa ucichła?
Jeśli sam o to prosi, warto mu to ułatwić. Wysyłanie na urlop wbrew woli jest odbierane jako kara i zostawia człowieka samego z telefonem, dlatego lepiej zaproponować kilka możliwości i pozwolić wybrać.

6. Co zrobić, gdy pracownik rzeczywiście popełnił błąd wobec klienta?
Rozdzielcie obie sprawy. Błąd firma wyjaśnia w zwykłym trybie i po wysłuchaniu pracownika, a przed nagonką chroni go niezależnie od wyniku tych wyjaśnień.

7. Czy klient może opublikować nagranie lub zdjęcie pracownika?
Co do zasady rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby przedstawionej, a wyjątki z ustawy są wąskie. Pracownik może żądać usunięcia materiału od autora i od serwisu, a także dochodzić ochrony dóbr osobistych.

8. Czy firma może zgłosić sprawę na policję za pracownika?
Firma może zawiadomić o podejrzeniu przestępstwa, ale groźby i uporczywe nękanie są ścigane na wniosek pokrzywdzonego, a zniewaga z oskarżenia prywatnego. Decyzja należy więc do pracownika, a firma pomaga przygotować dokumenty i dowody.

9. Co powiedzieć pozostałym pracownikom?
Krótko i po uzgodnieniu z zainteresowanym: firma zajmuje się sprawą i wspiera tę osobę. Poproście, by nikt nie komentował ani nie udostępniał wpisów, a pytania klientów kierował do kierownika.

10. Kiedy zaproponować pracownikowi rozmowę z psychologiem?
Gdy przez kilka dni utrzymują się kłopoty ze snem, lęk, wycofanie albo silne obwinianie siebie. Można to zaproponować także od razu, jako zwykłą część wsparcia, bez sugerowania, że coś jest z pracownikiem nie tak.

11. Co zrobić, gdy klienci przychodzą do lokalu i pytają o tę osobę?
Zespół nie potwierdza, czy i kiedy ta osoba pracuje, i kieruje pytających do kierownika. Jeśli ktoś nagrywa, zaczepia lub grozi, kierownik prosi o opuszczenie lokalu, a w razie potrzeby wzywa ochronę lub policję.

12. Czy osoby na umowie zlecenia też należy objąć wsparciem?
Tak. Obowiązek zapewnienia bezpiecznych warunków pracy obejmuje także osoby pracujące na innej podstawie niż umowa o pracę w miejscu wyznaczonym przez pracodawcę. Rozmowa, przejęcie zgłoszeń i opieka po sprawie nie zależą od rodzaju umowy.

13. Jak długo trwa opieka po sprawie?
Warto zaplanować co najmniej trzy rozmowy: po tygodniu, po miesiącu i po trzech miesiącach. Jeśli pracownik nadal odczuwa skutki, wsparcie trwa dłużej.

14. Czy nagonka może wpłynąć na ocenę okresową lub premię pracownika?
Nie powinna. Pracownik jest osobą poszkodowaną, a czasowa zmiana zadań służyła jego ochronie, dlatego wyrównajcie utracone prowizje i napiwki i nie wracajcie do sprawy przy ocenie.

Źródła

A jak to wyglądało u Was? Napiszcie w komentarzu

Jeśli byliście po którejś stronie takiej rozmowy, napiszcie, jakie zdanie przełożonego pomogło Wam najbardziej, a jakie zabolało. Ciekawi nas też, czy czasowa zmiana zadań była u Was ochroną, czy raczej została odebrana jako kara, i co o tym przesądziło. Prosimy, nie podawajcie w komentarzach nazwisk, nazw firm ani danych innych osób.

Udostępnij wpis
Zespół
Łukasz Wudyka

Właściciel firmy Pozycjonowanie Stron i prezes Fundacji Usuwanie Hejtu. Zajmuje się PR, SEO i ochroną reputacji w sieci.

Komentarze

Wszystkie komentarze sprawdzamy przed publikacją. Emblemat przy nicku to ranga za wsparcie fundacji. Zdobądź swój emblemat